Paweł Siergiejczyk: „Czerwony” nepotyzm w MSZ


sb cartaPrzypadek ambasadora Spyry to nie wyjątek, lecz niemal reguła w dyplomacji III RP

W sobotę 28 listopada Polska straciła ambasadora w Peru. Tego dnia „Rzeczpospolita” ujawniła, że prokuratorzy IPN uznali, iż zajmujący tę funkcję Jarosław Spyra złożył fałszywe oświadczenie lustracyjne, i skierowali do sądu wniosek o wszczęcie postępowania przeciwko niemu. Według gazety, chodzi o to, że Spyra zataił fakt, iż po ukończeniu w 1989 r. studiów na Wydziale Dziennikarstwa i Nauk Politycznych UW wstąpił do SB i był tam przygotowywany do służby w wywiadzie. Zakończył jednak służbę po 10 miesiącach, gdy SB zlikwidowano, a jego nie przyjęto do UOP.

Spyra rozpoczął wówczas karierę w dyplomacji, stopniowo awansując: od funkcji II sekretarza ambasady RP w Peru, I sekretarza ambasady w Brazylii, przez wicedyrektora Departamentu Ameryki MSZ, po stanowisko ambasadora w Chile (w latach 2002-2007) i szefa Departamentu Strategii i Planowania Polityki Zagranicznej MSZ. Jego kandydaturę na ambasadora w Peru sejmowa Komisja Spraw Zagranicznych zaakceptowała już w lutym 2009 r., ale prezydent Lech Kaczyński odmawiał jej podpisania. Uczynił to dopiero p.o. prezydenta marszałek Bronisław Komorowski 18 czerwca br.

Zaraz po publikacji „Rzeczpospolitej” ambasador podał się do dymisji, choć jego proces lustracyjny będzie trwał dalej. W tej historii najciekawsze jest jednak co innego: otóż Jarosław Spyra jest synem Eugeniusza Spyry, ważnego oficera PRL-owskiego wywiadu, który przez lata, pracując pod przykryciem dyplomaty, był specjalistą od Ameryki Południowej (to on był oficerem prowadzącym znanego reportażysty Ryszarda Kapuścińskiego), zaś w latach 80. kierował Wydziałem III Departamentu I MSW (wywiadu), któremu podlegał m.in. kierunek watykański.

Rodowody ministrów

Kariera Jarosława Spyry, który przejął zainteresowania latynoamerykańskie po swoim ojcu, jest modelowym przykładem swoistego nepotyzmu panującego w dyplomacji III RP. Elitarny resort spraw zagranicznych od 20 lat stanowi trampolinę do kolejnych awansów ludzi, których rodzice należeli do elity politycznej PRL – byli oficerami służb specjalnych, dyplomatami (a często jedno i drugie), wojskowymi, funkcjonariuszami partii czy rządu. Przypomnijmy najbardziej znamienne przykłady takich karier.

Spośród szefów MSZ aż dwóch pochodziło z komunistycznych rodzin. Włodzimierz Cimoszewicz (minister w latach 2001-2005) jest synem płk. Mariana Cimoszewicza, który w latach stalinowskich był szefem Informacji Wojskowej w Wojskowej Akademii Technicznej i doprowadził tam do aresztowania kilkunastu byłych AK-owców. Natomiast nieżyjący już Stefan Meller (minister w latach 2005-2006, wcześniej dwukrotnie wiceminister oraz ambasador w Paryżu i Moskwie) to syn przedwojennego KPP-owca i uczestnika francuskiego ruchu oporu Adama Mellera, po wojnie oficera wywiadu wojskowego, w latach 1948-1968 wysokiego urzędnika MSZ (m.in. przedstawiciela PRL przy ONZ w Genewie).

Spośród byłych wiceministrów warto zwrócić uwagę na Ryszarda Schnepfa, który pełnił tę funkcję w pierwszym roku urzędowania Radosława Sikorskiego, wcześniej zaś był głównym doradcą ds. międzynarodowych premiera Marcinkiewicza, wiceszefem Departamentu Spraw Zagranicznych w Kancelarii Premiera Buzka, ambasadorem w Urugwaju i Kostaryce, a dziś – w Hiszpanii. Jest on synem płk. Maksymiliana Schnepfa, również oficera powojennego wywiadu wojskowego (którym kierował gen. Wacław Komar), później wieloletniego szefa Studium Wojskowego na Uniwersytecie Warszawskim, zaś po 1968 r. aktywnego działacza Towarzystwa Społeczno-Kulturalnego Żydów w Polsce.

Poczet „dziedzicznych” ambasadorów

O „czerwonym” nepotyzmie można też mówić w przypadku niemałej liczby ambasadorów III RP. Szefem placówki w Kanadzie w latach 2004-2009 był Piotr Ogrodziński, syn Przemysława Ogrodzińskiego, działacza przedwojennej i konspiracyjnej PPS, który po wojnie rozpoczął karierę w PRL-owskiej dyplomacji, dochodząc do funkcji dyrektora generalnego MSZ (za czasów ministra Adama Rapackiego) oraz ambasadora w Indiach i Norwegii. Obecnie Piotr Ogrodziński kieruje Departamentem Ameryki MSZ.

Również w latach 2004-2009 ambasadorem w Armenii był Tomasz Knothe, którego ojciec, Jerzy, w latach 50. zajmował stanowisko wiceministra leśnictwa, a w następnej dekadzie – ambasadora PRL w Pekinie. W tym przypadku mamy wręcz do czynienia z nepotyzmem dziedzicznym, gdyż ojczymem Jerzego Knothego był Józef Winiewicz, wiceminister spraw zagranicznych w latach 1956-1972.

Zwróćmy też uwagę na osobę Piotra Szymanowskiego, do niedawna konsula generalnego w Strasburgu i byłego ambasadora w Maroku (1994-1999). Jest on synem Antoniego Szymanowskiego, w czasie wojny ważnej postaci Biura Informacji i Propagandy Komendy Głównej AK, ale po wojnie PRL-owskiego dyplomaty, w latach 1957-1965 ambasadora w Szwecji.

Tych nazwisk można by wymienić znacznie więcej, sięgając do samych korzeni Polski Ludowej. Przecież w latach 90. Departamentem Polityki Kulturalnej, a później Departamentem Promocji i Informacji MSZ kierowała Małgorzata Lavergne, córka gen. Wiktora Grosza (właściwie Izaaka Medresa), przedwojennego komunisty, w latach 1944-1945 szefa Głównego Zarządu Polityczno-Wychowawczego Wojska Polskiego, po wojnie ambasadora w Czechosłowacji. A jeszcze nie tak dawno konsulem RP w Odessie był Sławomir Ptasiński, syn Jana Ptasińskiego, wiceministra bezpieczeństwa publicznego w latach 1952-1956, później I sekretarza KW PZPR w Gdańsku i ambasadora PRL w Moskwie. Nie należy też zapominać o takim incydencie w dziejach polskiej dyplomacji, jak powierzenie funkcji ambasadora RP w Chile (w latach 1996-2001) Danielowi Passentowi, od pół wieku czołowemu publicyście „Polityki”, wychowanemu przez wuja, komunistycznego generała Jakuba Prawina, w latach 1946-1950 szefa Polskiej Misji Wojskowej w Berlinie.

Paweł Siergiejczyk

Artykuł ukazał się w tygodniku "Nasza Polska" nr 49 (788) z 7 grudnia 2010r.
Grafika za Portalem Niezalezna.pl

Źródło:

Portal tygodnika Nasza Polska, 13 grudnia 2010r.: http://www.naszapolska.pl/index.php/component/content/article/42-gowne/1795-pawe-siergiejczyk-czerwony-nepotyzm-w-msz

Waldemar Glodek

Autor: Waldemar Glodek