Pospieszalski: potwierdzili, że nas zdejmują. "Dyrektor Schymalla powiedziała wprost – to decyzja polityczna"


pospieszalskiWywiad wPolityka.pl z Janem Pospieszalskim, prowadzącym i współautorem programu TVP „Warto rozmawiać”, dziennkarzem i muzykiem.

wPolityce.pl: Przychodzi do naszej redakcji bardzo dużo listów i protestów w sprawie zapowiedzi zdjęcia z anteny programu "Warto rozmawiać". Kilkakrotnie zwracaliśmy się do Pana z prośbą o rozmowę. Ale odpowiadał Pan, że czekasz jeszcze na ostatnią rozmowę z wiceprezesem TVP Pawłem Paluchem. Odbyła się ta rozmowa?

Jan Pospieszalski: (prowadzący i współautor programu TVP "Warto rozmawiać", dziennikarz, muzyk): Tak, tylko prezes Paluch chciał z nami rozmawiać, tylko on odpowiedział pozytywnie na naszą prośbę o rozmowę. Usłyszałem od niego, że zarząd głosował  za zdjęciem programu z ramówki wiosennej.

Padła jakaś argumentacja?

Tak. Usłyszałem, że powodem nie jest słynny raport Snopkiewicza, ale względy marketingowe. Czyli – jak to ujął – pogarszający się rzekomo wizerunek programu. Próbowałem polemizować wskazując, że wizerunek całej telewizji się pogarsza, że prasa opisuje różne rzeczy i niedobre zjawiska, że mówi się iż jest upolityczniona, że jest strefą łupów partyjnych. Ale nikt nie robi badań czy inne telewizje nie są aby postrzegane jako upolitycznione. Podobnie z naszym programem – takie badania nie są uczciwe, jeśli nie są porównane z badaniami na temat innych programów.

Nasi Czytelnicy odbierają program "Warto rozmawiać" jako pełną realizację misji publicznej TVP – program pogłębiony, wartościowy, pełen troski o dobro wspólne. Dla obecnych władz TVP nie ma to znaczenia?

Przedstawiłem również taką argumentację. Wskazywałem również, że zarzuty o stronniczości są nieprawdziwe, o czym mogą świadczyć opinie tych wszystkich, którzy w programie goszczą. Ciekawym przykładem tego jest tekst profesora Wojciecha Sadurskiego, który reprezentuje zupełnie inną wrażliwość niż nasza, ma inny zespół wartości. Ale stwierdził, że bywając u nas w programie, nigdy nie miał poczucia bycia manipulowanym, nie czuł by ktoś ograniczał jego swobodę wypowiedzi, miał do niego wrogi stosunek. Wręcz przeciwnie, zawsze był traktowany z kurtuazją, mógł się wypowiadać na pełnych prawach i do końca. Takich głosów, zadających kłam tezom o mojej rzekomej stronniczości, o robieniu programów z tezą, jest bardzo dużo.

Żadnych szans na przetrwanie programu?

Usłyszałem w tej rozmowie, ze prezes zdaje sobie sprawę z wartości jaką jest moja i programu o tym profilu obecność na antenie. Jednak zdaniem prezesa Palucha, konieczna jest korekta wizerunkowa, jakieś odświeżenie programu. Jakieś nowe otwarcie, nowa formuła, może nazwa. Wtedy rzekomo ten powrót jest możliwy w każdej chwili, a miejsce w ramówce na pewno się znajdzie.

Nie wiem na ile poważnie powinienem traktować tego rodzaju deklaracje, biorę je za dobra monetę. Chociaż doświadczenie pokazuje, że program, który z anteny spada już raczej na nią nie wraca. Twórca zrzucany przy kanonadzie takich zarzutów jakie padają wobec nas, nie ma szans na powrót.

Czeka mnie jeszcze rozmowa z panią dyrektor Jedynki panią Iwoną Schymallą. Zresztą, to jest w ogóle śmieszna sytuacja, bo dyrektor Schymalla stwierdziła, że taka jest wola zarządu, a zarząd, że zdecydowały rekomendacje dyrekcji Jedynki. Nie ma winnych, jak widać, którzy chcieliby podpisać się osobiście pod decyzją o likwidacji "Warto rozmawiać".

Zresztą, o czym mówimy, jeśli w komisji etyki TVP zasiadają, i oceniają programy, ludzie przyjmowani do pracy w telewizji w latach 80. I ci ludzie mają oceniać innych dziennikarzy? Oni maja recenzować moje filmy? Ludzie zatrudniani przez Urbana czy ludzi jego pokroju?

Może to wskazywać, że decyzja "śmierdzi", jest wstydliwa? Niszczy się program z 6-letnim dorobkiem, z wypracowaną formułą, program misyjny i ceniony, mający wiernych widzów.

Dzisiaj władze TVP zasłaniają się badaniami marketingowymi. Ale ja pytam: skoro są jakieś badania, to dlaczego nie pokazano nam ich rok temu, kiedy je wykonano? Jeśliby to było takie ważne, może warto było z nami o tym porozmawiać? Spróbować coś poprawić? Nic takiego nie miało miejsca. To wygląda jak wyciąganie badań by autoryzowały, uzasadniały decyzję podjętą z zupełnie innych przyczyn.

Zamiast tego rzucano nas po ramówce, skracano czas programu. A zmieniając teraz, w tych dniach porę emisji, nie mamy nawet szansy poinformowania o tym widzów Jedynki.

Widział pan wspomniane badania, uzasadniające rzekomo zdjęcie programu?

W życiu. Niczego nam nie pokazano. Nikt z nami nie rozmawiał.

No dobrze, to według pana czym jest da decyzja, tak naprawdę, powodowana?

Trudno mi powiedzieć. Zacytuję tylko dyrektor Iwonę Schymallę, która powiedziała mi wprost: "To jest decyzja polityczna".

Tak panu powiedziała?!

Tak. Dyrektor Iwona Schymalla potwierdziła mi: "Tak, zdajemy sobie sprawę, że to jest decyzja polityczna".

Protesty, tak liczne, nie pomogą już?

Na pewno mają wielkie znaczenie i za wszystkie serdecznie dziękuję. Odzew jest niesamowity, wiele głosów przychodzi po tekstach zamieszczanych na portalu wPolityce.pl. Zadzwonił nawet Zbyszek Hołdys, z którym i w ocenie sytuacji w Polsce i w kwestiach światopoglądowych się różnimy, i przekazał wyrazy wsparcia i solidarności.

Wzruszył mnie też list stowarzyszenia represjonowanych w stanie wojennym, którzy w tym programie odnajdywali swoją wrażliwość. Nawet dzisiaj w sklepie zaczepiła mnie pani i wspierała, dużo otrzymuje głosów od Polonii. Zawiązują się komitety obrony programu. Nawet nie wiedziałem, że mamy tylu przyjaciół. Za wszystkie wyrazy wsparcia serdecznie dziękuję.

Jak długo można was jeszcze oglądać?

Przed nami osiem programów, każdy będziemy robili tak, jakby był ostatni, jak zawsze, z całych sił, by nie zawieść naszych widzów.

Źródło:

wPlityce.pl, Nasz wywiad. Pospieszalski: potwierdzili, że nas zdejmują. 31 grudnia 2010

Waldemar Glodek

Autor: Waldemar Glodek