Prof. Jerzy Robert Nowak: Zbrodnie Judenratów i policji żydowskiej (1)


zydowska-policja-foto1-zih-inter„Zbrodnie Judenratów i policji żydowskiej” (1)

Okrucieństwo policji żydowskiej było bardzo często większe niż Niemców…” (Kronikarz getta warszawskiego E. Ringelblum).

To policja żydowska była najokrutniejsza wobec skazanych” (rabin C. Kaplan, autor dziennika z getta warszawskiego).

Przemilczenia roli Judenratów i żydowskiej policji

Obserwujemy kolejną kampanię nienawiści przeciw Polsce i Polakom w wykonaniu Jana Tomasza Grossa, „czołowego narzędzia Przedsiebiorstwa Holocaust „ w wyciskaniu żydowskiego haraczu na Polsce ( tak go określił w książce „Przedsiębiorstwo Holocaust” nasz prawdziwy żydowski przyjaciel profesor Norman Finkelstein). Nowa paszkwilancka książka Grossa i jego byłej żony Ireny Grudzińskiej – Gross stanowi „Złote żniwa”, stanowi najobrzydliwszy przejaw antypolonizmu i antychrześcijańskości na tle wszystkich książek wydanych w Polsce od czasów stalinizmu. Ten pełen obrzydliwych oszczerstw paszkwil ma się ukazać, co jest najhaniebniejsze, nakładem wydawnictwa „Znak” powszechnie dotąd uważanego za katolickie. Cóż, „pecunia non olet” (pieniądz nie śmierdzi). Znajdującej się jeszcze w maszynopisie książce Grossów już teraz robi hucpiarska reklamę chór pismaków i redaktorów telewizyjnych, nie godnych miana Polaka. W wydanej niezadługo książce „Fałsze i przemilczenia Grossa” w bardzo udokumentowany sposób (bardzo często w oparciu o wcześniejsze relacje uczciwych Żydów) zdemaskuję ogromne rozmiary oszczerstw Grossa- żydowskiego hochsztaplera – recydywisty. Z kolei w katolickiej „Niedzieli „ ( nr 5 z 30 stycznia 2011 r. jako przewodniczący Ruchu Przełomu Narodowego zapowiedziałem wytoczenie „Znakowi” rozprawy sądowej, jeśli nie wycofa się z wydania plugawego paszkwilu antypolskiego Grossów. Uważam jednak, że nam Polakom nie wolno w żadnym razie ograniczać się do obronnego rozbijania antypolskich fałszerstw Grossów. Czas najwyższy , by wypowiedzieć całą tak niegodnie przemilczaną prawdę o „żydowskiej hańbie domowej” – konkretnych faktów o zbrodniczej współodpowiedzialności Judenratów i żydowskiej policji za śmierć kilku milionów Żydów. Jest to prawda ogromnie wstydliwa dla bardzo wielkiej części Żydów. Gross tak chętnie oszczerczo, w sposób rasistowski, rzuca oskarżenia przeciw całemu narodowi polskiemu jako rzekomo współodpowiedzialnemu za Holocaust Żydów, wielokrotnie wysuwając donośne, choć nieprawdziwe, oskarżenia przeciw Polakom o rzekomo szeroko rozpowszechnioną kolaborację z Niemcami. Równocześnie Gross konsekwentnie milczy o kolaboracji Judenratów i żydowskiej policji z Niemcami, kolaboracji uprawianej nie tylko w Polsce, ale również w wielu innych krajach okupowanej przez Niemców Europy. Ta kolaboracja części Żydów z Niemcami była tym bardziej szokująca i wstydliwa ze względu na społeczny charakter jej uczestników. W przeciwieństwie bowiem do Polaków, wśród których z Niemcami godzili się na ogół kolaborować głównie ludzie z marginesu społecznego, męty, wśród Żydów na kolaborację poszła duża część elit z tzw. Judenratów (rad żydowskich).

Kompromitacja żydowskich elit w czasie wojny

Przypomnijmy tu, z jak ostrym potępieniem tej kolaboracji Judenratów wystąpiła najsłynniejsza żydowska myślicielka XX wieku Hannah Arendt. Napisała tam: „Dla Żydów rola, jaką przywódcy żydowscy odegrali w unicestwieniu własnego narodu, stanowi niewątpliwie najczarniejszy rozdział całej historii. Uległość Judenratów wobec nazistów oznaczała skrajną kompromitację żydowskich elit w państwach okupowanych przez III Rzeszę”.1) Arendt stwierdziła wprost: „O ile jednak członkowie rządów typu quislingowskiego pochodzili zazwyczaj z partii opozycyjnych, członkami rad żydowskich byli z reguły cieszący się uznaniem miejscowi przywódcy żydowscy, którym naziści nadawali ogromną władzę do chwili, gdy ich także deportowano”.2) Arendt pisała, że bez pomocy Judenratów w zarejestrowaniu Żydów, zebraniu ich w gettach, a potem pomocy w skierowaniu do obozów zagłady, zginęłoby dużo mniej Żydów. Niemcy mieliby bowiem dużo więcej kłopotów ze spisaniem i wyszukaniem Żydów. W różnych krajach okupowanej Europy powtarzał się ten sam perfidny schemat: funkcjonariusze żydowscy sporządzali wykazy imienne wraz z informacjami o majątku Żydów, zapewniali Niemcom pomoc w chwytaniu Żydów i ładowaniu ich do pociągów, które wiozły ich do obozów zagłady. Także w Polsce doszło do potwornego skompromitowania dużej części żydowskich elit poprzez ich uczestnictwo w Judenratach i posłuszne wykonywanie niemieckich rozkazów godzących w ich współrodaków. O tym wszystkim Gross milczał jak grób w książce „Strach”,pełnej tak wielu oszczerczych tyrad oskarżycielskich przeciw Polakom. Bezwstydnie milczą o tej kiolaboracji Grossowie również w nowym paszkwilu antypolskim :’ Strach”, w którym, o dziwo, wspomniano (na s. 77 maszynopisu) o roli „resztek policji żydowskiej” jako utrudniających rabunek getta!!!). Opisy zbrodniczej kolaboracji Judenratów i policji żydowskiej rozpocznę od haniebnych działań policji żydowskiej przeciwko swoim żydowskim ziomkom, i dopiero w dalszej części przedstawię nikczemną rolę Judenratów. Ogromną część relacji świadomie podaję za świadectwami żydowskimi, które najtrudniej będzie podważyć różnym Grossom.

„Dno podłości” żydowskiej policji

Najsłynniejszy kronikarz warszawskiego getta Emanuel Ringelblum tak pisał o żydowskiej policji, która nawet jednym zdaniem nie została wspomniana w 300 stronnicowym „naukowym” dziele Grossa „Strach”: „Policja żydowska miała bardzo złą opinię jeszcze przed wysiedleniem. W przeciwieństwie do policji polskiej, która nie brała udziału w łapankach do obozu pracy, policja żydowska parała się tą ohydną robotą. Wyróżniała się również straszliwą korupcją i demoralizacją. Dno podłości osiągnęła ona jednak dopiero w czasie wysiedlenia. Nie padło ani jedno słowo protestu przeciwko odrażającej funkcji, polegającej na prowadzeniu swych braci na rzeź. (Podkr.-JRN). Policja była duchowo przygotowana do tej brudnej roboty i dlatego gorliwie ją wykonała. Obecnie mózg sili się nad rozwiązaniem zagadki: jak to się stało, że Żydzi – przeważnie inteligenci, byli adwokaci (większość oficerów była przed wojną adwokatami) – sami przykładali rękę do zagłady swych braci. Jak doszło do tego, że Żydzi wlekli na wozach dzieci i kobiety, starców i chorych, wiedząc, że wszyscy idą na rzeź. Niektórzy uważają, że każde społeczeństwo ma taką policję, na jaką zasługuje. A za zło – za dopomożenie okupantowi przy wymordowaniu 300 000 Żydów – należy winić całe społeczeństwo, nie tylko policję, która jest odzwierciedleniem społeczeństwa. (…) policja żydowska wykonywała z największą gorliwością zarządzenia niemieckie w sprawie wysiedleń. Pozostaje przecież faktem, że w czasie wysiedlenia policja żydowska przeważnie przekraczała wyznaczone dzienne kontyngenty (…). Na twarzach policjantów prowadzących tę akcję nie znać było smutku i bólu z powodu tej ohydnej roboty. Odwrotnie, widziało się (ich) zadowolonych, wesołych, obżartych, objuczonych łupami, zrabowanymi wespół z Ukraińcami. Okrucieństwo policji żydowskiej było bardzo często większe niż Niemców, Ukraińców, Łotyszy (podkr. – J.R.N.). Niejedna kryjówka została „nakryta” przez policję żydowską, która zawsze chciała być plus catholique que le pape, by przypodobać się okupantowi. Ofiary, które znikły z oczu Niemca, wyłapywał policjant żydowski (…). Policja żydowska dala w ogóle dowody niezrozumiałej, dzikiej brutalności. Skąd taka wściekłość u naszych Żydów? Kiedy wyhodowaliśmy tyle setek zabójców, którzy na ulicach łapią dzieci, ciskają je na wozy i ciągną na Umschlag? Do powszechnych po prostu zjawisk należało, ze ci zbójcy za ręce i nogi wrzucali kobiety na wozy (…). Każdy Żyd warszawski, każda kobieta i dziecko mogą przytoczyć tysiące faktów nieludzkiego okrucieństwa i wściekłości policji żydowskiej.(3)

Wydawali na śmierć rodziców

Nader bezwzględne świadectwo na temat poczynań żydowskiej policji w Warszawie dostarczył Baruch Goldstein, przed wojną współorganizator bojówek Bundu. Wspominając lata wojny, Goldstein pisał bez ogródek: Z poczuciem bólu i wstrętu wspominam żydowską policję, tę hańbę dla pół miliona nieszczęśliwych Żydów w warszawskim getcie (…). Żydowska policja, kierowana przez ludzi z SS i żandarmów, spadała na getto jak banda dzikich zwierząt (podkr. – J.R.N.), porywając każdego dorosłego mężczyznę i wrzucając go w ręce zbrojnych strażników na środku ulicy (…) . Jak szaleńcy żydowska policja, ludzie z SS i żandarmi ciągnęli ich (Żydów) po linii marszu. Chorzy i starzy, kobiety i dzieci były tropione jak zwierzyna i wrzucane do wagonów, przy akompaniamencie ciągłego bicia (…). Grupy Niemców, Ukraińców i policji żydowskiej, uzbrojone w siekiery i łomy, wpadały, rozbijając drzwi i okna, polując na łupy w ludziach. Gdziekolwiek byli, kradli wszystko, co miało jakąkolwiek wartość (…). Każdego dnia, by uratować własną skórę, każdy policjant żydowski przyprowadzał siedem osób, by je poświęcić na ołtarzu eksterminacji. Przyprowadzał ze sobą kogokolwiek mógł schwytać – przyjaciół, krewnych, nawet członków najbliższej rodziny. Byli policjanci, którzy ofiarowywali swych własnych wiekowych rodziców z usprawiedliwieniem, że ci i tak szybko umrą”. (4)(Podkr. – J.R.N.).

Klara Mirska, Żydówka, która opuściła Polskę w 1968 roku, nie miała w swych wspomnieniach dość złych słów dla odmalowania niegodziwości niektórych przedstawicieli środowisk żydowskich w czasie wojny. Opisała np. następującą historię: „Syn przewodniczącego Judenratu jednego z gett został skazany przez Niemców na śmierć. Przyprowadził go na egzekucję jego ojciec. On miał go powiesić w ciągu kilku minut. Gdyby tego nie uczynił, miał sam zostać powieszony. Taki niesamowity żart wymyślili Niemcy. Ojciec, któremu chęć pozostania przy życiu przysłoniła wszelkie uczucia miłości rodzicielskiej, zaczął poganiać syna. Czynił to na oczach rozbawionych Niemców i stojących w milczeniu przy tej scenie Żydów: No, prędko rozbieraj buty! No, pospiesz się, i tak ci nic nie pomoże”.(5) (Podkr.- JRN). W sierpniu 1942 r. żydowski policjant Calel Perechodnik w getcie w Otwocku wyciągnął z bezpiecznej kryjówki swoją żonę i córeczkę i odprowadził je do transportu śmierci. W zachowanym po nim pamiętniku „Czy ja jestem mordercą?” wielokrotnie można przeczytać jak Perechodnik bije się w piersi z powodu osobistego odeskortowania własnej żony i córki na miejsce odjazdu „transportu śmierci”.(6)

Czemu o takich przypadkach zezwierzęcenia niektórych Żydów nie informuje Amerykanów Gross, tak gorliwie rozpisujący się na temat sadyzmu Polaków? Warto przytoczyć, co ten sam Perechodnik, skądinąd nienawidzący bez reszty Polaków, wypisywał na temat swych własnych kolegów z żydowskiej policji: „Nie ma żadnego usprawiedliwienia dla policjantów żydowskich w Warszawie (…). Skamieniały im serca, obce stały się wszelkie ludzkie uczucia. Łapali ludzi, na rękach znosili z mieszkań niemowlęta, przy okazji rabowali. Nic też dziwnego, że Żydzi nienawidzili swojej policji bardziej niż Niemców, bardziej niż Ukraińców”. (7)

Demokratyczny działacz, publicysta Biuletynu Informacyjnego AK Andrzej Szymanowski, pisał w powstałej w 1942 r. broszurze „Likwidacja getta warszawskiego” pod datą 24 lipca 1942 r.: „Na placu Grzybowskim widziałem dziś pochód wysiedleńców w drodze na „Umschlagplatz” Szło około trzech tysięcy ludzi – kobiet, mężczyzn, dzieci. Szli trójkami – szyk niemiecki. Po obu stronach szpaler żydowskich milicjantów z pałkami rękach i SS-manów z karabinami i bykowcami”. Pod datą 30 lipca 1942 r. Szymanowski zapisał m.in.: „Widziałem żydowskiego milicjanta, który perswadował swojej matce, że nie ma dla niej ratunku. „Mamo, prędzej się to wszystko skończy”. I prowadził za rękę po schodach do wagonów”. (8) (Podkr. – J.R.N.).

.Jerzy Robert Nowak


1). H. Arendt „Eichmann w Jerozolimie”, Kraków 1987, s. 151.

2) Tamże, s.151.

3.) E. Ringelblum „Kronika getta warszawskiego wrzesień 1939 – styczeń 1943”, Warszawa 1988, s. 426, 427, 428.

4.) Por. B. Goldstein „The Star bear Witness”, New York 1949, s. 66, 106, 129.

5.) Według: K. Mirska „W cieniu wielkiego strachu”, Paryż 1980, s. 447

6.) Por. C. Perechodnik „Czy ja jestem mordercą?”, oprac. P. Szapiro, Warszawa 1993, s. 42, 44, 45, 47, 61, 67, 150.

7). C. Perechodnik „Czy ja jestem…”, s. 112-113

8). Cyt. za: W. Bartoszewski „Na drodze do niepodległości”, Paryż 1987, s. 457.

Jerzy Robert Nowak

Autor: Jerzy Robert Nowak