Legenda okrągłego stołu kłamstwem założycielskim III RP


okragly-stol-foto-interJan Olszewski: „Podstawowe kwestie zostały zatem uzgodnione wcześniej, a spektakularne pertraktacje przy „okrągłym stole” dotyczyły już spraw drugorzędnych.”

Legenda okrągłego stołu kłamstwem założycielskim III RP

Podstawowe kwestie zostały zatem uzgodnione wcześniej, a spektakularne pertraktacje przy „okrągłym stole” dotyczyły już spraw drugorzędnych.[i]

„Lenin, któremu się rewolucja udała, twierdził rzecz oczywistą, że decydującym momentem rewolucji jest przejęcie władzy”  — napisał w ubiegłym roku wybitny znawca dzieł tego sowieckiego bandyty — red. Ernest Skalski w notce o rocznicy Okrągłego Stołu.[ii] Takim legendarnym „przejęciem władzy” przez agenturę SB była operacja SB zwana „Okrągły stół”…ł

Wszechwiedzący prorok Michnik

W notce Skalskiego występują m.in główny inspirator i jednocześnie wszechwiedzący prorok z żydokomuny[iii] Michnik, jednorazowy  demiurg Wałęsa oraz główny wykonawca i monter rządu Mazowieckiego — Jarosław Kaczyński. Z tym, że zadanie Kaczyńskiego miało być raczej korektą do uzgodnień Okrągłego Stołu  i polegało — jak pisze pisze Skalski — na przewerbowaniu satelickich wobec PZPR partii ZSL i SD w PLR oraz przekonaniu do tego ryzyka przewodniczących obu partii: Romana Malinowskiego z ZSL i Jerzego Jóźwiaka z SD.

Rola tajnych służb Kiszczaka w przygotowaniu Okrągłego Stołu

Jednak, politruk GWna Skalski „zapomniał” napisać o działalności szefa esbeckich oraz wszelkich innych sowieckich, komunistycznych służb specjalnych w PRL, czyli sowieckim agencie Informacji Wojskowej, tow. Czesławie Kiszczaku, który był głównym reżyserem wydarzeń przed i po- okrągłostołowych. Bowiem, z całości dokumentów obecnie już znanych wynika, że to przekazanie władzy — czyli przejście komunistów z komitetów partyjnych do rad nadzorczych — było świadome i bardzo dobrze przygotowywane od kilku lat. Dlatego przytoczony przez red. Skalskiego cytat z dzieł Lenina znakomicie oddaje tę sytuację. Przecież to właśnie Lenin był mistrzem w znajdywaniu i wykorzystywaniu „pożyteczych idiotów” służących komunie do swojego końca — końca często na leninowskim, komunistycznym śmietniku historii, czyli m.in. także i w bezimiennych grobach na całym świecie.

Propagandowa fasada służb bezpieczeństwa Kiszczaka

Takąż właśnie leninowską propagandową fasadę, przede wszystkim z trockistowskich opozycjonistów oraz m.in. z różnych „pożyteczych idiotów” — inaczej mówiąc towarzyszy z tzw. „konstruktywnej opozycji” — służba bezpieczeństwa kierowana przez Kiszczaka stworzyła dla nie wtajemniczony w eSBeckie przygotowania do rozmów przy Okrągłym Stole. Nie mający żadnego lepszego wyboru komuniści — z ministrem od służb bezpieczeństwa Kiszczakiem w roli dyrygenta tej ubeckiej orkiestry — propagandowo przekazali władzę własnej agenturze, także i za pośrednictwem m.in. skomunizowanych i licencjonowanych przez SB quasi-katolików.

W dodatku, tych wszystkich koncesjowanych przez SB opozycjonistów na krótkim postronku prowadził prorok żydokomuny Michnik, straszący swoich wiernych trockistów oraz wszystkich pozostałych komunistów — przejęciem władzy przez rojącą się wszędzie endokomunę![iv] Nazwiska członków niekonstruktywnej opozycji, czyli osób które nie powinny być w nowej Solidarności, zostały starannie z SB uzgodniane przez Jacka Kuronia.[v]

Przy tym dla Kuronia — pisze Wiesława Kwiatkowska w referacie na obchody 25 rocznicy pierwszej Solidarności — „Opozycja konstruktywna a niekonstruktywna” — „’polityka nie ma być moralna, polityka ma być skuteczna’. Efektem stało się łamanie demokracji związkowej, odsuwanie osób myślących inaczej, potajemne rozmowy z komunistami.”[vi]

Kuroń przy pomocy SB otwiera możliwości kariery politycznej Nastroje przedokrągłostołowe wśród opozycji znakomicie oddaje notka na blogu Bogumily Tyszkiewicz i Jozefa Dajczgewanda, w której można znaleźć opinię, że “W środowisku opozycyjnym stwierdza się, iż uczestnictwo w dyskusji przy ‘okrągłym stole’ będzie nobilitowało, bowiem oznacza formalne uznanie przez władzę społecznej reprezentatywności osób zaproszonych. Co więcej, w przekonaniu większości osób z opozycji uczestnictwo w rozmowach otwiera szerokie możliwości kariery politycznej. Przed ludźmi mającymi szanse na takie uczestnictwo staje alternatywa: albo ukorzyć się przed środowiskiem postkorowskim i złożyć niejako deklarację lojalności, albo zachować samodzielność. J. KUROŃ w prowadzonych licznych rozmowach stara się wytwarzać wrażenie, że może on, co najmniej odsunąć każdego niewygodnego działacza opozycyjnego.[vii]

W oświadczeniu z 26 sierpnia 1988 roku Kiszczak napisał: „Nie stawiam żadnych warunków ani co do tematyki rozmów, ani co do składu uczestników. Wykluczam jednak możliwość uczestnictwa osób odrzucających porządek prawny i konstytucyjny PRL.” W ślad za tym, zapowiadającym ewidentny dobór kandydatów do rozmów przy okrągłym stole oświadczeniu, szła komunistyczna gra władz wspierająca podziały w „Solidarności” nające prowadzić do jej rozbicia. A jednocześnie analitycy z SB pisali: „Obrady w ramach ‘okrągłego stołu’ ujawniać mogą daleko idące sprzeczności wewnątrz opozycji. Należy te rozdźwięki, konflikty i animozje skrzętnie wychwytywać i pogłębiać”.

Mercedesy dla Wałęsy i komunistów, czyli tworzenie PRL-bis

Począwszy od zakończenia strajków sierpniowych w 1988 r., w krucjacie przeciw „niekonstruktywnym” uczestniczyli liderzy „Solidarności” skupieni wokół Lecha Wałęsy. Po marginalizacji wewnątrzsolidarnościowej opozycji w postaci Grupy Roboczej Komisji Krajowej „Solidarności” przedmiotem ataku stali się głównie „radykałowie” z Solidarności Walczącej, Liberalno-Demokratycznej Partii Niepodległość, Federacji Młodzieży Walczącej, Niezależnego Zrzeszenia Studentów czy Polskiej Partii Niepodległościowej – za to, że nie włączają się w nurt porozumienia z władzami PRL. (…) 31 sierpnia 1988 r. w willi MSW w Warszawie spotkali się Lech Wałęsa, Stanisław Ciosek, Czesław Kiszczak i ks. Alojzy Orszulik. Podczas pożegnania, kiedy podjeżdżał mercedes episkopatu, Ciosek miał się zwrócić do Wałęsy: „Dogadajmy się, a wszyscy będziemy jeździli takimi mercedesami”. Tak rodziła się Magdalenka pomyślana od początku jako swego rodzaju zabieg socjotechniczny, służący przede wszystkim rozładowaniu społecznego niezadowolenia. „Solidarność” miała firmować trudne i bolesne społecznie reformy gospodarcze.[viii]

100.000 czynnych agentów SB Kiszczaka

Działo się to wszystko m.in. za poparciem i zgodą komunistów z Kremla, którym przecież Michnik kilka razy składał przyjacielskie wizyty. Między innymi wskutek działalności Michnika, nigdy w Polsce nie nastąpiła dekomunizacja, czy deubekizacja, ani nie było jakiegokolwiek rozliczenia z komunistycznymi zbrodniarzami dowodzonymi przez sowiecich agetów, tow. Jaruzelskiego i. tow. Kiszczaka. A bandyci i zbrodniarze z SB do ostatniej chwili przed Okrągłym Stołem mordowali i księży i patriotycznie nastawionych Polaków. Słynna komisja Rokity[ix] nie przyniosła żadnych rezultatów, poza wymienieniem paru nazwisknazwisk około 100 funkcjonariuszy MSW zamieszanych w te mordy. Żaden z tych bandytów nie został pociągnięty do odpowiedzialności.

Warto tu przypomnieć, że werbunek agentów przez SB bardzo nasilił się w latach osiemdziesiątych, tak że tuż przed obradami przy Okrągłym Stole — Kiszczak posiadał około 100.000 czynnych agentów SB w społeczeństwie.

Ponadto, jeszcze w czasach rządu Tadeusza Mazowieckiego w gmachu przy ul. Oczki (siedziba kontrwywiadu wojskowego) rezydował przedstawiciel sowieckiego wywiadu wojskowego GRU ze swoim biurem nadzorujący swoją agenturę w WSI oraz innych tajnych służbach z PRL.

 

„Chamy i Ciemniaki” z bolszewicko-komunistycznych rodzin

Swoje chorobliwe boje z „endecją” czy „faszyzmem” — Adam Michnik toczy już od wielu lat.W artykule o „Dziadach” Adama Mickiewicza i ludziach z pokolenia ’68 — „Dziady z dynamitu”[x] — Michnik podkreślił m.in., że: „40 lat temu Polska demokratyczna przegrała z Polską dyktatury czarnosecinno-sowieckiej; zwyciężył duch endokomuny”. Czyli dla Michnika partia komunistyczna rządząca w PRL z nadania stalinowskich władz sowieckich — jako „Cham i Ciemniak” przebrała się „w mundur ułański z ryngrafem na piersi” i sięgnęła „po władzę nad Polską”. Lecz przecież komuniści nie musieli wtedy sięgać po władzę w Polsce — oni tę władzę sprawowali już od 1944 roku.[xi] Była to więc, wyłącznie wewnątrzpartyjna komunistyczna rozgrywka, czyli niemal rodzinna walka o stołki na górze.

Niszczenie kartotek wartościowej agentury przez tajne służby Kiszczaka

Mimo tego, że niszczenia kartotek wartościowych agentów SB oraz materiałów archiwalnych w resorcie spraw wewnętrznych dokonywano od lata 1989 roku do stycznia 1991 roku — to jednak sporo z tych dokumentów się zachowało. W wielu przypadkach, nie niszczono np. zobowiązań do współpracy, pokwitowań za otrzymane pieniądze, czyli tzw. materiałów kompromitujących — co świadczy o chęci pozostawienia sobie możliwości odnowienia takiego kontaktu przez esbeckich szefów w przyszłości.

Przy tym zniszczeń nie dokonywano na oślep. Widoczny jest klucz w myśl którego chciano usunąć z archiwum pewne obszary informacji.[xii] Spośród materiałów archiwalnych nielegalnie niszczono przede wszystkim m.in:

— Dokumenty dotyczące ludzi i środowisk bezpośrednio związanych z kontraktem „Okrągłego Stołu” (tzw. „konstruktywna opozycja”),

— Materiały mogące naprowadzić na ślad wartościowej agentury, uplasowanej wysoko w strukturach opozycji,

— Materiały dotyczące spraw szczególnie kompromitujących dla dawnego kierownictwa MSW i PRL, świadczące o ich przestępczej działalności.

Komunistyczno-esbecki mit o kompromisie, czyli wielkie kłamstwo założycielskie III RP

Warto tu jeszcze przypomnieć nielegalne utworzenie oraz działania tzw. komisji Michnika — kiedy w okresie od 12 kwietnia do 27 czerwca 1990 roku dano mu nieograniczony dostęp do archiwów dotyczących agentury UB i SB w PRL. Za pomocą wiedzy o esbeckiej agenturze o okresu PRL uzyskanej z tych archiwów i zawartych w nich teczek donosicieli — Michnik bez problemu mógł objąć rząd dusz w tym całym rozległym esbeckim gnojowisku agentów  — z którego jego gazeta przez lata promowała wszystkie swoje agenturalne autorytety… Wiele z tych quasi-autorytetów już spadło z latami budowanych przez michnikowszczyznę postumentów — w których starannie pominięto osiągnięcia tych agentów w pisaniu donosów do SB na rodziny, przyjaciół i kolegów.

Michnikowszczyzna

„Michnikowszczyzna” — pisał Rafał A. Ziemkiewicz[xiii] — jest sporem „o pamięć niegodziwości systemu, którą michnikowszczyzna starała się zastąpić „kłamstwem założycielskim III RP — mitem kompromisu pomiędzy Polakami „przychodzącymi z różnych stron historycznego podziału”.

Michnikowszczyzna zaczęła się od nienawiści i kłamstw rozpowszechnianych na długo przed Okrągłym Stołem. Zarówno te kłamstwa, jak i chamskie oszczerstwa rzucane na ich przeciwników politycznych — towarzyszyły michnikowszczyźnie i jej różnym zwolennikom, czy naśladowcom od samego początku. Kłamstwa te były także bardzo pomocne w uzgodnieniu z SB listy tzw. „konstruktywnej opozycji”. Dla komunistów kłamstwo zawsze było i jest jednym z wielu środków służących do zdobycia i utrzymania władzy. A więc zastosowali to, czym się zawsze świetnie posługiwali.

Dezinformacja oraz kłamstwa umożliwiły agentom stalinowskiej Informacji Wojskowej, tow. Jaruzelskiemu i tow. Kiszczakowi — przekazanie władzy przez komunistów swojej własnej agenturze — dla niepoznaki ładnie określanej jako „konstruktywna opozycja”. Odbyło się to z pełnym współudziałerm zwolenników trockistowskiego komunizmu, takich jak m.in. Michnik oraz Kuroń…

Reformy, czyli władza, przywileje i korupcja

Sposób wprowadzania reform gospodarczych przez komunistów przedstawiła prof. Maria Jarosz w książce „Władza, przywileje, korupcja”. Napisała ona m.in. o tzw. „brygadach Mariotta”, czyli często bardzo miernej jakości specjalistach-konsultantach sprowadzanych z zagranicy za olbrzymie pieniądze, którzy przeważnie działali w hotelu „Mariott” – stąd ich nazwa.

Dla przypomnienia tego, skąd m.in. pochodzili różni słynni „konstruktywni opozycjoniści” — przytoczmy jeszcze i to, co w 1953 roku późniejszy pierwszy „niekomunistyczy” premier Mazowiecki pisał o procesie przeciwko bp. Czesławowi Kaczmarkowi oraz o kościele — wychwalając przy okazji przyszłość komunizmu:[xiv]

*  *  *  *  *  *  *  *  *  *  *

Mazowiecki jako bolszewicki politruk: „ludowa ojczyzna przywróciła godność milionom prostych ludzi”

Komuniści – jak zwykle – mogli liczyć na wsparcie PAX. Słowa potępienia dla duchownych drukowano na szpaltach dziennika „Słowo Powszechne” i „Wrocławskiego Tygodnika Katolickiego” (‚WTK”). Po procesie przeciwko bp. Czesławowi Kaczmarkowi Tadeusz Mazowiecki – redaktor naczelny „WTK” – przypuścił atak na biskupa.

Liczący wówczas 26 lat redaktor, z PAX był związany od 1949 roku. Indoktrynując czytelników, zdawał się nie zauważać, że żyje w państwie totalitarnym, w którym działaczy niepodległościowych i wiernych Kościołowi duchownych mordowano i zamykano w murach Wronek i Rawicza. Pisał: „[…] ludowa ojczyzna przywróciła godność milionom prostych ludzi, w olbrzymiej większości wierzących, przekraczając raz na zawsze stosunki społeczne […] i buduje w niezwykle trudnych warunkach powojennego życia podstawy lepszego bytu”.

Odnosząc się zaś do procesu, tłumaczył: „…ku tej szkodliwej działalności kierowały ks. bp. Kaczmarka i współoskarżonych poglądy prowadzące do utożsamiania wiary ze wsteczną postawą społeczną, a dobra Kościoła z trwałością i interesem ustroju kapitalistycznego. Z tego stanowiska wynikało związanie się z imperialistyczną i nastawioną na wojnę polityką rządu Stanów Zjednoczonych”.

Po czym dodawał: „…proces ks. bp. Kaczmarka udowodnił również naocznie, i to nie po raz pierwszy, jak dalece imperializm amerykański, pragnący przy pomocy nowej wojny, a więc śmierci milionów ludzi, narzucić panowanie swojego ustroju wyzysku i krzywdy społecznej krajom, które obrały nową drogę dziejową, usiłuje różnymi drogami oddziaływać na duchowieństwo oraz ludzi wierzących i kierować ich na drogę walki z własną ojczyzną, stanowiącą wspólne dobro wszystkich obywateli”.

Wreszcie red. Mazowiecki konkludował: „wierzymy bowiem najgłębiej [jako katolicy – przyp. F.M.], że nawet najbardziej bolesne i tragiczne pomyłki nie mogą zmienić faktu, że przyszłość należy do ustroju społecznego, w którym żyjemy, i że w tej przyszłości Kościół znajdzie właściwe swojej misji religijnej miejsce, a ludzie wierzący na równi z ludźmi innych światopoglądów będą tej przyszłości współtwórcami”.


[i] Zob.: Jan Olszewski oraz Antoni Macierewicz, Głos 54, 1989. „— Jan Olszewski: Podstawowe zasady tej nowelizacji nie były zresztą przedmiotem obrad „okrągłego stołu”, bo te rozstrzygnięcia nastąpiły już w chwili otwarcia inauguracyjnego posiedzenia tego gremium. Zarys zmian systemu politycznego PRL, w sposób precyzyjny, choć wyrażony w obrzędowej nowomowie, przedstawił w powitalnym przemówieniu gospodarz ‘okrągłego stołu’ gen. Czesław Kiszczak. A pierwsze słowa w odpowiedzi Wałęsy: Tak, przyjmujemy propozycje – przesądzały sprawę. — Antoni Macierewicz: Wszystkie propozycje porządkowe i programowe przyjmujemy – tak to brzmiało. — Jan Olszewski: Podstawowe kwestie zostały zatem uzgodnione wcześniej, a spektakularne pertraktacje przy „okrągłym stole” dotyczyły już spraw drugorzędnych.”

[ii] Zobacz notkę na S24: Dwadzieścia lat właśnie mija (2) Lato nasze !

[iii] W katolickim piśmie Powściągliwość i Praca (nr 6, 1988 r.), Michnik kiedyś szczerze wyznał: „Jak na pewno wiecie, środowiskiem, z którego pochodzę, jest liberalna żydokomuna. To jest żydokomuna w sensie ścisłym, bo moi rodzice wywodzili się ze środowisk żydowskich i byli przed wojną komunistami. Być komunistą znaczyło wtedy coś więcej niż przynależność do partii, to oznaczało przynależność do pewnego języka, do pewnej kultury, fobii, namiętności.” Zob.: http://www.polonica.net/czerwone-zyciorysy_Michnik.htm.

[iv] Adam Michnik „Dziady z dynamitu”, Gazeta Wyborcza, 1 stycznia 2008, http://wyborcza.pl/1,76842,4885182.html. Obszerniejszy komentarz w mojej notce: Michnik o „czarnosecinno-sowieckiej” dyktaturze, czyli „Chamy i Ciemniaki”, http://salski.salon24.pl/59102.html.

[v] Zob. blog: http://terra.blox.pl/html/1310721,262146,169.html?8.
[vi] Zob.: http://www.obywatel.org.pl/solidarnosc/referat_kwiatkowska.pdf.
[vii] Zob. blog: http://terra.blox.pl/html/1310721,262146,169.html?8.
[viii] Zob.: Sławomir Cenckiewicz, „Służba Bezpieczeństwa Okrągłego Stołu”, http://www.videofact.com/polska/cenckiewicz16.htm.
[ix] Komisja Rokity działała od 1989 do 1991 roku. Efektem prac Komisji był przedstawiony Sejmowi tzw. raport Rokity, w którym członkowie komisji uznali, że spośród 122 niewyjaśnionych przypadków zgonów działaczy opozycji aż 88 miało bezpośredni związek z działalnością funkcjonariuszy MSW.Komisja ta ustaliła też nazwiska około 100 funkcjonariuszy MSW i urzędników prokuratury, podejrzanych o popełnienie przestępstw, związanych z 91 przypadkami zgonów — żaden z tych funkcjonariuszy MSW nie został pociągnięty do odpowiedzialności do dnia dzisiejszego.
[x] „Michnik o ‘czarnosecinno-sowieckiej’ dyktaturze, czyli ‘Chamy i Ciemniaki’”, http://salski.salon24.pl/59102.html.
[xi] Jak się okazuje ta wymyślona przez Michika endokomuna rzeczywiście istniała. Był tą endokomuną tow. Jaruzelski, I sekretarz PZPR, premier PRL i minister obrony PRL — noszący ponoć w młodości, przed II wojną światową, mieczyk Chrobrego. Zob.: „Ja też nosiłem mieczyk Chrobrego” – rozmowa z gen. Wojciechem, http://konserwatyzm.salon24.pl/384526.html.
[xii] Zob.: „Opis zasobów archiwalnych MSW (fragment)”, http://gazetawyborcza.republika.pl/komisjamichnika.htm.
[xiii] Rafał A. Ziemkiewicz, Michnikowszczyzna po Michniku, Rzeczpospolita, 10 lutego 2007, http://www.rzeczpospolita.pl/dodatki/plus_minus_070210/plus_minus_a_5.html.
[xiv] Cytowane za Filip Musiał „Katolicy przeciw Kościołowi”, Rzeczpospolita, 12 grudnia 2007, http://www.rp.pl/artykul/73916.html.

Andy-aandy

Zrodlo: Nowy Ekran, Serendipity, 0306.2011

Znalezione w sieci

Autor: Znalezione w sieci