NIEOBECNY HOLOKAUST


honeymoon-hitler-stalin„Mą­drość i su­ro­wość w tej wal­ce na­ro­do­wo­ścio­wej mu­szą nam oszczę­dzić ko­niecz­no­ści wy­ru­sze­nia raz jesz­cze na po­le bi­twy z po­wo­du te­go kra­ju” — ty­le wy­tycz­ne kon­fe­ren­cji z dnia 17 paź­dzier­ni­ka 1939 ro­ku. Dla Pol­ski i Po­la­ków miał to być ko­niec hi­sto­rii.

Wczo­raj je­dyn­ką Ga­ze­ty Wy­bor­czej był „Taj­ny mord na AK”, a dzi­siaj czy­tel­nik GW na pierw­szej stro­nie na­tknie się na wiel­ki ty­tuł „Hołd dla Po­la­ków”.

Wczo­raj Wy­bor­cza „od­kry­ła”, że na Su­walsz­czyź­nie w lip­cu 1945 ro­ku ra­dziec­ki kontr­wy­wiad wy­mor­do­wał 600 żoł­nie­rzy Ar­mii Kra­jo­wej, a dzi­siaj czy­tel­ni­ka już sa­mym le­adem in­for­mu­je się, że Bun­de­stag zre­ha­bi­li­tu­je dzia­ła­czy Po­lo­nii re­pre­sjo­no­wa­nych przez III Rze­szę, sym­bo­licz­nie „za­my­ka­jąc je­den z ostat­nich pol­sko-nie­miec­kich spo­rów”.

Czy ktoś prze­sta­wił waj­chę w re­dak­cji na Czer­skiej? Ależ skąd. Mich­nik ten sam, co za­wsze i mi­sja ta sa­ma i „ga­ze­to­wa praw­da” też. Ta­ka bę­dzie nar­ra­cja dzi­siaj oraz ta­ka bę­dzie w naj­bliż­szych ty­go­dniach i la­tach. Ta­ka, czy­li ja­ka?

Przez wszyst­kie przy­pad­ki od­mie­nia­ny bę­dzie zwrot „za­mknię­cie spo­ru”, a spór to jest je­den z ostat­nich i w tle bę­dą sło­wa „re­ha­bi­li­ta­cja” i za­pew­ne po­ja­wią się przy oka­zji „wy­pę­dze­ni”, od­bę­dzie się me­dial­ne wa­że­nie ofiar i po­ja­wi się po­stu­lat „wspól­nej hi­sto­rii” a tak­że bę­dą „re­pre­sje”.

Je­że­li uznać, że za­pla­no­wa­na eks­ter­mi­na­cja na­ro­du jest for­mą re­pre­sji, a tak­że re­pre­sją moż­na okre­ślić wy­ma­za­nie bę­kar­ta Eu­ro­py z jej map, gdyż ta­ki miał być fi­nał pak­tu Mo­ło­to­wa z Rib­ben­tro­pem, ta­ki miał być efekt współ­pra­cy dwóch naj­lep­szych so­jusz­ni­ków Hi­tle­ra i Sta­li­na.

Czy­tam w ar­ty­ku­le Wy­bor­czej,
że w do­ku­men­cie Bun­de­sta­gu ma­ją się zna­leźć na­stę­pu­ją­ce sło­wa: „Zbrod­ni­cza oku­pa­cja Pol­ski to czar­ny roz­dział w hi­sto­rii oby­dwu kra­jów, któ­ry nie mo­że zo­stać za­po­mnia­ny. Roz­pę­ta­ny tak­że na zie­miach pol­skich Ho­lo­caust po­zba­wił ży­cia mi­lio­ny osób i znisz­czył kwit­ną­ce ży­cie ży­dow­skie».
Czy to wi­na tłu­ma­cze­nia, czy też nie­miec­cy par­la­men­ta­rzy­ści
nie po­tra­fią ja­śniej wy­ra­żać my­śli, nie mo­gą ja­sno spre­cy­zo­wać swo­je­go obec­ne­go sta­no­wi­ska?
A ja­ką „praw­dę” wdru­ko­wu­je się w świa­do­mość pol­skie­go czy­tel­ni­ka uchwa­ły?

Czar­ny roz­dział w hi­sto­rii „oby­dwu kra­jów”, zbrod­ni­cza oku­pa­cja i w tym sa­mym aka­pi­cie znisz­cze­nie „kwit­ną­ce­go ży­cia ży­dow­skie­go”? I au­to­rzy uchwa­ły chcą po­łą­czyć do­świad­cze­nie Po­la­ków i Niem­ców w jed­no do­świad­cze­nie, wspól­ne, pol­sko-nie­miec­kie, eu­ro­pej­skie?
Czy­ta­my w tym­że do­ku­men­cie – do­stęp do tek­stu uzy­skał in­for­ma­tor Wy­bor­czej – że ho­lo­kaust po­zba­wił ży­cia mi­lio­ny osób. Ja­kiś bez­oso­bo­wy, nie­ma­ją­cy na­ro­do­wo­ści roz­pę­ta­ny ho­lo­kaust po­zba­wiał ży­cia?
Ale czy Niem­cy nie po­zba­wi­li ży­cia mi­lio­ny Po­la­ków, i czy Po­la­cy nie dzie­li­li lo­su z Ży­da­mi i w ko­lej­ce do eks­ter­mi­na­cji znaj­do­wa­li się tuż obok nich? Je­den z na­su­wa­ją­cych się oczy­wi­stych ar­gu­men­tów. W kam­pa­nii wrze­śnio­wej wal­czy­ło 120 ty­się­cy Ży­dów – żoł­nie­rzy Woj­ska Pol­skie­go. Gi­nę­li oni, ja­ko Po­la­cy, czy ja­ko Ży­dzi? Czy Ży­dzi ży­ją­cy na pol­skiej zie­mi od wie­lu po­ko­leń nie by­li pol­ski­mi pa­trio­ta­mi?

By­li nie tyl­ko oby­wa­te­la­mi Pań­stwa Pol­skie­go – 600 ty­się­cy na pol­skich te­re­nach wcie­lo­nych
do Rze­szy, 1,5 mi­lio­na Ży­dów w Ge­ne­ral­nym Gu­ber­na­tor­stwie oraz pod so­wiec­ki­mi rzą­da­mi
1,4 mi­lio­na. Licz­by po­da­ję za naj­bar­dziej ak­tu­al­nym opra­co­wa­niem IPN – „Pol­ska 1939-1945 Stra­ty Oso­bo­we i Ofia­ry re­pre­sji pod dwie­ma oku­pa­cja­mi”, że­by wła­ści­wie wi­dzieć ska­lę ich obec­no­ści w Pol­sce.

Wy­tycz­ne po­li­ty­ki Nie­miec w sto­sun­ku do Po­la­ków – cy­tu­ję cał­ko­wi­cie przy­pad­ko­wo wła­śnie te wy­tycz­ne, mógł­bym po­dać wie­le in­nych: „W Pol­sce po­wi­nien po­zo­stać ni­ski po­ziom ży­cia, na­le­ży czer­pać stam­tąd tyl­ko si­ły ro­bo­cze” i da­lej czy­ta­my „kie­row­nic­two ob­sza­ru mu­si umoż­li­wić oczysz­cze­nie te­ry­to­rium Rze­szy z Ży­dów i „Po­lacz­ków». Czy wspól­ny los, ten sam, cze­kał oby­dwa na­ro­dy? Z tym, że fi­zycz­nie nie by­ła moż­li­wa jed­no­cze­sna eks­ter­mi­na­cja, ale prze­cież wie­my o póź­niej­szym lo­sie Za­mojsz­czy­zny. Czy jest moż­li­wa ja­ka­kol­wiek re­in­ter­pre­ta­cja po­niż­sze­go zda­nia?

„Mą­drość i su­ro­wość w tej wal­ce na­ro­do­wo­ścio­wej mu­szą nam oszczę­dzić ko­niecz­no­ści wy­ru­sze­nia raz jesz­cze na po­le bi­twy z po­wo­du te­go kra­ju”.

Wła­śnie tak brzmia­ły wy­tycz­ne usta­lo­ne dnia 17 paź­dzier­ni­ka 1939 ro­ku na kon­fe­ren­cji Führe­ra. Dla Pol­ski i Po­la­ków ozna­cza­ło to ko­niec hi­sto­rii. Mia­ła to być osta­tecz­na roz­pra­wa z „tym kra­jem”.

Czy ja­ki­kol­wiek po­waż­ny ba­dacz dzie­jów te­go okre­su uwa­ża ina­czej? A je­że­li do­da­my pla­ny So­wie­tów wo­bec Pol­ski i Po­la­ków? Sta­lin i ca­ła so­wiec­ka lu­do­bój­cza ma­szy­ne­ria oraz in­ży­nie­ria prze­kształ­ca­nia Po­la­ków w lu­dzi ra­dziec­kich.
Wra­ca­my do Nie­miec. Po­la­cy w Gu­ber­ni Ge­ne­ral­nej nie po­win­ni być na­wet kwa­li­fi­ko­wa­ny­mi ro­bot­ni­ka­mi – ma­ją być se­zo­no­wy­mi ro­bot­ni­ka­mi rol­ny­mi, ro­bot­ni­ka­mi dro­go­wy­mi lub ma­ją być za­trud­nie­ni przy in­nych ro­bo­tach niż­sze­go ro­dza­ju.

Jak dzi­siaj czy­ta się te zda­nia z „Dzien­ni­ka” ge­ne­ral­ne­go gu­ber­na­to­ra Han­sa Fran­ka? A gdy się do­wia­du­je­my, że „Pa­nów pol­skich» na­le­ży zgła­dzić, że na­le­ży zgła­dzić wszyst­kich przed­sta­wi­cie­li pol­skiej in­te­li­gen­cji, i że Po­la­cy mu­szą mieć tyl­ko jed­ne­go pa­na — Niem­ca, to co so­bie my­śli­my?

Moż­na cy­to­wać i cy­to­wać, jak­że ma­ło są po­li­tycz­nie po­praw­ne te sło­wa, czyż nie? Mo­je sło­wa – przy­po­mi­na­nie pod­sta­wo­wych fak­tów. „Gdy kie­dyś wy­gra­my woj­nę, nie mam nic prze­ciw te­mu, aby zro­bić sie­ka­ni­nę z Po­la­ków czy Ukra­iń­ców i te­go wszyst­kie­go „co się tu wa­łę­sa” – to nie no­tat­ka w pa­mięt­ni­ku, to sło­wa z prze­mó­wie­nia do współ­pra­cow­ni­ków gu­ber­na­to­ra Fran­ka.

Czy wła­śnie dla­te­go, nie wzna­wia się w III RP te­go „Dzien­ni­ka”? Dzien­nik to nie ko­men­tarz, nie in­ter­pre­ta­cja hi­sto­rii, to nie kom­pro­mis osią­gnię­ty przez wspól­ną ko­mi­sję do ba­da­nia hi­sto­rii. To na­ga praw­da. Pol­ski mia­ło nie być. Czy uczeń koń­czą­cy kla­sę ma­tu­ral­ną w pol­skiej szko­le po­wi­nien mieć te­go świa­do­mość?

A z in­nej stro­ny spójrz­my na pro­blem in­ter­pre­ta­cji hi­sto­rii. Prze­cież do nie­daw­na me­dia na świe­cie nie od­róż­nia­ły pol­skich obo­zów kon­cen­tra­cyj­nych od … ja­kich? Nie, nie nie­miec­kich.
Od na­zi­stow­skich. Obo­zy kon­cen­tra­cyj­ne już – pra­wie już – prze­sta­ły być pol­ski­mi, ale nie sta­ły się nie­miec­ki­mi.

Tekst do te­go wy­da­nia „War­szaw­skiej Ga­ze­ty” miał być o czymś in­nym. W po­nie­dzia­łek prze­czy­ta­łem w kró­ciut­kiej re­cen­zji książ­ki Ti­mo­thy Sny­de­ra „Skrwa­wio­ne zie­mie” sło­wa by­łe­go re­dak­to­ra na­czel­ne­go „Try­bu­ny”: „Ho­lo­kaust ja­ko naj­tra­gicz­niej­sze wy­da­rze­nie w naj­now­szych dzie­jach ludz­ko­ści miał swe­go po­przed­ni­ka w et­nicz­nej roz­pra­wie z Po­la­ka­mi” i da­lej Ja­nusz Ro­lic­ki za­uwa­ża, że au­tor ze zdzi­wie­niem skon­sta­to­wał, że w „pierw­szym na­ro­dem me­to­dycz­nie mor­do­wa­nym w la­tach 1935-1939 by­li nie Ży­dzi, lecz ra­dziec­cy Po­la­cy”. W Ro­sji ra­dziec­kiej.

Dla­te­go od dwóch dni wer­to­wa­łem Dzien­ni­ki Fran­ka, prze­czy­ta­łem książ­kę Sny­de­ra, ale tak­że po­now­nie przej­rza­łem wcze­śniej­sze, znacz­nie le­piej udo­ku­men­to­wa­ne „W cie­niu czer­wo­nej zbrod­ni” – zbrod­nie so­wiec­kie na Po­la­kach (1917- 1956) – nie­oce­nio­ne­go Wy­daw­nic­twa Klusz­czyń­skie­go oraz prze­wer­to­wa­łem dzi­siaj trud­no do­stęp­ną pra­cę Ri­char­da Lu­ka­sa „Za­po­mnia­ny Ho­lo­caust” – Po­la­cy pod oku­pa­cją nie­miec­ką 1939 – 1944.

Dla­cze­go to wszyst­ko?
Gdyż fał­szo­wa­na jest hi­sto­ria. Mię­dzy in­ny­mi dla­te­go, że ta sa­ma Wy­bor­cza, któ­rej pu­bli­cy­ści i re­dak­to­rzy po­win­ni do­brze znać przy­naj­mniej naj­now­szą hi­sto­rię Pol­ski, dwa ty­go­dnie te­mu za­ty­tu­ło­wa­ła – w tym miej­scu po­wi­nie­nem użyć co naj­mniej dwóch wła­ści­wych przy­miot­ni­ków, ale niech wy­star­czy je­den – otóż Wy­bor­cza bez­czel­nie za­ty­tu­ło­wa­ła wy­wiad z pro­fe­sor Han­ną Świ­dą–Ziem­bą „Z nie­wo­lą Po­la­ko­wi do twa­rzy”.

Dla­te­go pi­szę o wspól­no­cie lo­su Po­la­ków i pol­skich Ży­dów? Gdyż fał­szo­wa­ny jest ob­raz Po­la­ków i za­kła­my­wa­na jest hi­sto­ria, w wie­lu śro­do­wi­skach ugrun­to­wu­je się teo­rię o pol­skiej współ­od­po­wie­dzial­no­ści za Ho­lo­kaust.

Na szczę­ście świat me­dial­ne­go ma­in­stre­amu nie zgłu­piał
do resz­ty.

W dzi­siej­szej (śro­do­wej) Rzecz­po­spo­li­tej na­tra­fi­łem na ar­ty­kuł Pio­tra Zy­cho­wi­cza „Spór o wy­ciecz­ki Ży­dów”. Oto le­ad: „Dla­cze­go na­si ucznio­wie jeż­dżą tyl­ko
do Pol­ski, sko­ro to Niem­cy do­ko­na­li Za­gła­dy? – py­ta izra­el­ski NIK”.

Mi­cha Lin­den­strauss, od­po­wied­nik sze­fa pol­skiej Naj­wyż­szej Izby Kon­tro­li spo­rzą­dził miaż­dżą­cy dla izra­el­skie­go Mi­ni­ster­stwa Edu­ka­cji ra­port. Pod­wa­żył ideę wy­cie­czek, py­ta­jąc, dla­cze­go ucznio­wie od­wie­dza­ją tyl­ko by­łe nie­miec­kie obo­zy na te­re­nie Pol­ski? „To nie Pol­ska ani Po­la­cy do­ko­na­li Ho­lo­kau­stu. Zro­bił to Adolf Hi­tler, NSDAP i na­zi­stow­skie si­ły zbroj­ne. Sku­pia­jąc się na Pol­sce, tra­fia­my nie do te­go ce­lu, w któ­ry tra­fić po­win­ni­śmy” – na­pi­sa­no w ra­por­cie. To Niem­cy zbu­do­wa­li obo­zy i ko­mo­ry ga­zo­we i to oni są od­po­wie­dzial­ni za Ho­lo­kaust. Na­sze dzie­ci pod­czas wy­cie­czek otrzy­mu­ją tym­cza­sem wy­pa­czo­ny ob­raz – po­wie­dzia­ła „Rz” izra­el­ska hi­sto­ryk prof. Han­na Yablon­ka, na któ­rej opi­niach oparł się Lin­den­strauss.

Piotr Zy­cho­wicz za­uwa­ża na ko­niec, ze for­mu­ła wy­cie­czek izra­el­skiej mło­dzie­ży by­ła wie­lo­krot­nie kry­ty­ko­wa­na przez stro­nę pol­ską.

A ja bio­rę do rę­ki pra­cę zbio­ro­wą wy­daw­nic­twa UJ In­sty­tu­tu Eu­ro­pe­isty­ki „Dla­cze­go na­le­ży uczyć o Ho­lo­kau­ście?” i cóż pi­szą au­to­rzy? Sta­ni­sław Kra­jew­ski za­ty­tu­ło­wał swój tekst – „Uczyć wszę­dzie, a szcze­gól­nie w Pol­sce”.

Czy nie na­le­ży za­py­tać człon­ka Za­rzą­du Gmin Wy­zna­nio­wych Ży­dow­skich w Pol­sce, dla­cze­go uczyć wszę­dzie, ale przede wszyst­kim w Niem­czech uczyć Niem­ców?

Osła­wio­ny Ser­giusz Ko­wal­ski, ten, któ­ry na ła­mach "Ga­ze­ty Wy­bor­czej" po­stu­lo­wał li­kwi­da­cję In­sty­tu­tu Pa­mię­ci Na­ro­do­wej pi­sze w tek­ście za­ty­tu­ło­wa­nym „To oczy­wi­ste” o od­bu­do­wa­niu zbio­ro­wej pa­mię­ci.

Do­sko­na­łe. Zli­kwi­do­wać IPN, a już Mich­ni­ka "Wy­bor­cza" od­bu­du­je Po­la­kom zbio­ro­wą pa­mięć. A Ire­ne­usz Krze­miń­ski snu­je myśl, że „ucze­nie o Ho­lo­kau­ście w Pol­sce mu­si uka­zy­wać, jak da­le­ce ide­olo­gicz­ne wy­po­sa­że­nie lu­dzi, któ­re da­wa­ła przed­wo­jen­na an­ty­se­mic­ka Na­ro­do­wa De­mo­kra­cja du­cho­wo i psy­cho­lo­gicz­nie, a cza­sem na­wet czyn­nie, jak w przy­pad­ku Je­dwab­ne­go i ca­łej tam­tej­szej oko­li­cy, zbli­ża­ło ich do głów­nych, nie­miec­kich mor­der­ców.

Uczu­cia na­ro­do­we trze­ba tu jak­by za­wie­sić, aby roz­pra­wić się z wła­sną zbrod­ni­czą tra­dy­cją”.
Miesz­kań­cy Je­dwab­ne­go za­czy­ty­wa­li się w Dmow­skim. A ja na­pi­szę pa­nie Krzmień­ski, naj­pierw niech le­wi­ca, przede wszyst­kim ta ko­la­bo­ru­ją­ca z So­wie­ta­mi, o ka­pe­pow­skich ko­rze­niach, roz­li­czy się z wła­snej zbrod­ni­czej tra­dy­cji – au­ten­tycz­nej tra­dy­cji – ta post­ko­mu­ni­stycz­na le­wi­ca. I mo­gę być au­to­rem jed­ne­go z roz­dzia­łów pra­cy – „Dla­cze­go na­le­ży uczyć o sta­li­ni­zmie i ko­mu­ni­zmie? – i do­da­ję, wła­śnie w Pol­sce.

Rów­nież dla­te­go jest to ko­niecz­ne, że w do­pie­ro co wy­da­nej bio­gra­fii Cze­sła­wa Mi­ło­sza mło­dy czy­tel­nik na­tra­fi na na­stę­pu­ją­ce moc­no – mu­szę to tak okre­ślić – kre­tyń­skie sło­wa po­ety: „Strasz­li­wość Wiet­na­mu moż­na oce­nić tyl­ko czy­ta­jąc świa­dec­twa ame­ry­kań­skich lot­ni­ków (nie­świa­do­mych, że co opo­wia­da­ją, jest – zwłasz­cza dla Eu­ro­pej­czy­ka – okrop­no­ścią, któ­ra usu­wa w cień hi­tle­ryzm). Za­wsze w głę­bi ser­ca wie­rzy­łem, że zbrod­nie
XX wie­ku (Sta­lin, Hi­tler) zo­sta­ną przy­ćmio­ne przez to, co przyj­dzie po­tem”.

Zła wo­la? Uży­tecz­ny idio­tyzm? Wy­bie­la­nie do­ko­na­ne­go wy­bo­ru, kie­dy to w 1945 ro­ku od­dał swą oso­bę na służ­bę re­żi­mo­wi ko­mu­ni­stycz­ne­mu?

Re­kon­tra
2011-05-27

Źródło: warszawskagazeta.pl – 27 maja 2011

Waldemar Glodek

Autor: Waldemar Glodek