Piotr Szubarczyk: Bitwa pod Panasówką – 3 września 1863


Pomnik-powstancow-styczniowych-poległych-w-bitwie-pod-Panasowka-Foto-Aung-Wikipedia.Bitwa pod Panasówką była jedną z największych bitew Powstania Styczniowego. Połączone oddziały legendarnego płk. Marcina Borelowskiego „Lelewela” oraz Kajetana Cieszkowskiego „Ćwieka” – razem około 1.200 żołnierzy – pokonały 3-krotnie liczniejsze zgrupowanie rosyjskie. To było 3 września 1863 pod Panasówką, w powiecie biłgorajskim.

Rosjanom nie pomogły armaty i kawaleria. Zostali zaatakowani przez polską kawalerię i chłopów-kosynierów, którzy jak niegdyś w słynnej bitwie pod Racławicami, unieszkodliwili rosyjskie działa.

Po polskiej stronie wsławił się m.in. dowodzący konno oddziałem piechoty młody Węgier – mjr Edward Nyáry. W czasie bitwy ciężko ranny, zmarł następnego dnia. Został pochowany w oddzielnej mogile. Zbiorowa mogiła powstańcza znajduje się przy wjeździe do Zwierzyńca od Biłgoraja.

Pamiętajmy o bohaterach Powstania Styczniowego. Na ich czynach wychowało się pokolenie Armii Krajowej.

Jacek Pożarowszczyk opisał dokładnie przebieg bitwy:

Na Lubelszczyźnie doszło do kilkudziesięciu bitew i kilkuset mniejszych potyczek. Szerokim echem w całej Europie niosły się zwycięstwa spod Żyrzyna i Chruśliny […]. W ostatnim kwartale 1863 Powstanie na Lubelszczyźnie wyraźnie okrzepło i nabrało rozmachu po zwycięstwie żyrzyńskim. W szeregach powstańczych walczyło ponad 5.000 ludzi. Poszczególne partie były liczne i dość dobrze uzbrojone, by stawić skutecznie czoło wojskom rosyjskim. Jednym z takich oddziałów dowodził płk Marcin Borelowski „Lelewel” z Krakowa, otoczony legendą już za życia. W sierpniu 1863 w Krakowie doszło do spotkania dowódców powstańczych. Dla Lubelszczyzny przyjęto plan wypraw na oddziały carskie w oparciu o zaplecze galicyjskie. Oddział Borelowskiego miał za zadanie uderzyć z prawego skrzydła. Pierwotne miejsce koncentracji znajdowało się w Medyce na włościach Heleny i Mieczysława Pawlikowskich. Jak wspominał Mieczysław Pawlikowski, oddział składał się z chłopów, rzemieślników i różnorakiego elementu dziwnego…
W kadrze dowódczej znajdował się m.in. mjr hrabia Edward Nyary – Węgier, za młodu uczeń Akademii Wojskowej w Wiedniu. Walczył pod sztandarami gen. Józefa Bema w kampanii węgierskiej 1848 i w wojnie tureckiej. Następnie los rzucił go do Włoch, gdzie przeszedł kampanię włoską 1861 z Garibaldim. Wiosną 1863 znalazł się na ziemiach polskich, po czym w początku września przyłączył się do partii Borelowskiego. Całkiem możliwie że spotkał się z innym obieżyświatem, kpt. Leonem Kossakiem. Ten również służył pod rozkazami Bema i Garibaldiego. Wróciwszy w 1863 do kraju, walczył w partii gen. Michała Heydenreicha-Kruka, ranny 25 grudnia 1863 pod Kockiem, został zesłany na Syberię. Postacią nietuzinkową był pochodzący z Litwy kapitan saperów Wiszin, uczestnik Powstania Listopadowego i węgierskiego, dowódca kosynierów.
Warto wspomnieć także o kapitanie Zdzisławie Skłodkowskim, pochodzącym rodem z Łukowa. Ukończywszy gimnazjum w Lublinie, dostał się na studia w Petersburgu. W 1862 ukończył prawo i rozpoczął aplikację w Warszawie. Włączył się w działalność konspiracyjną, gromadził broń pod Łukowem. Po wybuchu Powstania został komisarzem oraz adiutantem w oddziale Borelowskiego.

Głównodowodzący płk Marcin Borelowski „Lelewel”, urodzony w Krakowie, wywodził się z rodziny rzemieślniczej. Pracował jako blacharz, następnie w Warszawie założył warsztat studniarski. Uczestniczył w konspiracji i walczył na Podlasiu. Stoczył latem 1863 kilkanaście potyczek na Lubelszczyźnie, m.in. pod Jedlanką, Krasnobrodem i Józefowem […].
W nocy z 25 na 26 sierpnia 1863 „Lelewel” ze swoim oddziałem przekroczył granicę galicyjską pod Luchowem. Następnie połączywszy się z ochotnikami prowadzonymi przez kpt. Aleksandra Stępnickiego i rtm. Augustyna Valentina, stanął obozem pod wsią Babice, niedaleko Józefowa. Ruszył na północ w kierunku Biłgoraja tym żwawiej, że miał informacje o planowanej na niego zasadzce. Wysławszy patrol pod dowództwem adiutanta Zdzisława Skłodkowskiego, Borelowski oczekiwał na wieści o nieprzyjacielu. Patrol natknął się pod Biłgorajem na Rosjan, ścigających oddział piechoty Kajetana Cieszkowskiego „Ćwieka”. Rosjanie wycofali się, dzięki czemu piechurzy Ćwieka połączyli się z oddziałem Borelowskiego i stanęli obozem pod wsią Panasówka. Lelewel wiedząc, że dojdzie do bitwy, umiejętnie wykorzystał ukształtowanie terenu w oparciu o pobliskie wzgórza i las, gdzie umieścił swój oddział. Pobliski folwark Poręba zajęła piechota Ćwieka.
Siły powstańcze liczyły ponad 1.200 ludzi. Jazdą na prawym skrzydle dowodził mjr Nyary w sile 300 kawalerzystów. Piechotą dowodził ppłk Grudziński. Kosynierzy stali pod dowództwem kapitana Wiszina. Z naprzeciwka nadchodzili Rosjanie, liczący ponad 4.000 żołnierzy, dowodzeni przez mjr. Mikołaja Strenberga. Trzon sił stanowiło 5 kompanii z archangielskiego pułku piechoty. Dodatkowo wspomagały je dwie sotnie kozaków i bateria artylerii.
Borelowski dokonawszy przeglądu szyków, po Mszy św. oczekiwał na Rosjan. Ci zjawili się na placu boju około 3 po południu. Stanowisko dowódcze Lelewela znajdowało się na wzgórzu dziś nazywanym Pod Polakiem, a rosyjskie na wzgórzu Pod Moskalem. Jak wspominał Michał Fusek, artyleria rosyjska otworzyła gwałtowny ogień na pozycje powstańcze, nie czyniąc im żadnej krzywdy. Po kanonadzie piechota carska zaatakowała folwark Porębę. Powstańcy Ćwieka nie wytrzymali impetu uderzenia i zmuszeni byli cofnąć się na brzeg lasu. Następnie piechota rosyjska utknęła w natarciu, zatrzymana przez świetnie walczących strzelców „Lelewela”.
Około 19, gdy zapadał zmierzch, Borelowski nie widząc dalszej nadziei na szybkie wygranie bitwy, podjął decyzję o kontrataku całością swojej rezerwy. Postanowił wykorzystać manewr racławicki, tj. natarcie kawalerii z kosynierami. Z prawego skrzydła oderwało się 300 kawalerzystów i z impetem ruszyło na stanowiska artylerii carskiej. Rosjanie przyjęli ich z bliskiej odległości silnym ogniem artylerii oraz broni ręcznej. Natarcie załamało się, tym bardziej, że raniony w nogę został mjr Nyary. Cofnął się, by opatrzyć ranę. Wkrótce natarcie zostało ponowione. Szarża zakończyła się pewnym sukcesem, kawalerzyści starli się ze stojącymi w odwodzie kozakami. Kosynierzy zaczopowali armaty i bitwa zaczęła przechylać się na stronę powstańczą.
Do legendy przeszedł pojedynek, jaki rozegrał się na jednym ze wzgórz okalających pole bitwy między powstańczym ułanem a kozakiem. Polskim ułanem, który zabił kozaka, był Władysław Dornat, ojciec wielkiego uczonego Kazimierza Dornata (*1869 †1919). Kazimierz Dornat stał się twórcą polskiego przemysłu naftowego, był bliskim przyjacielem Józefa Piłsudskiego.

Powstańcy widząc zwycięską szarżę, rzucili się do kontrataku. Rosjanie nie wytrzymymali uderzenia, zaczęli się chaotycznie wycofywać w kierunku Biłgoraja. Sukces byłby większy, gdyby nie popłoch, który wkradł się w szeregi powstańcze na widok upadającego z konia pod koniec bitwy mjr. Nyary.
Po dwóch kilometrach zaprzestano pościgu za Rosjanami. Węgier ciężko ranny w brzuch, skonał w karczmie zwierzynieckiej ze słowami na ustach: Eljen! Niech żyje Polska! Miał zaledwie 34 lata. Wśród poległych znalazł się kapitan Wiszin oraz syn właściciela Kobylan Tytus Peszyński. Rannych przewieziono do Zwierzyńca, gdzie zorganizowano lazaret. Kierowała nim wdowa po dierżawcy folwarku w Kosobudach, pani Sierakowska. Po opatrzeniu, ranni zostali przewiezieni do Cieszanowa w Galicji.
Bitwa zakończyła się niewątpliwym zwycięstwem, choć okupionym dużymi stratami. Poległo w czasie walki 35 powstańców, a w szpitalu zmarło kolejnych 17. Rannych zostało ponad 100. Rosjanie stracili ponad 360 zabitych i rannych żołnierzy.

Powstańcy zostali pochowani we wspólnej mogile w pobliżu miejsca bitwy. Oddzielnie został pochowany węgierski bohater mjr Edward Nyary.
Bitwa pod Panasówką wskrzesiła upadające powstanie na Lubelszczyźnie. Mimo porażki Kruka pod Fajsławicami, Borelowski pokazał świetny kunszt dowódczy. Umiejętnie rozstawiwszy oddziały w oparciu o ukształtowanie terenu, narzucił przeważającym siłom nieprzyjaciela swoją koncepcję bitwy. Dużą w tym rolę odegrał zapał i odwaga powstańców, którzy nie przestraszyli się kilkukroć liczniejszego przeciwnika. Przeważyło na pewno uzbrojenie powstańców w świetne szybkostrzelne sztucery belgijskie. Bitwa pod Panasówką pokazała, że dobrze zorganizowana, dowodzona i uzbrojona partia powstańcza jest w stanie stawić czoło, a nawet pokonać dużo liczniejsze wojsko rosyjskie.

Marcin Borelowski-Lelewel nie cieszył się długo zwycięstwem. Trzy dni później, w bitwie po Batorzem, chcąc osobiście poprowadzić atak na bagnety, trafiony dwoma kulami, zginął na polu bitwy […].

Tyle Jacek Pożarowszczyk. I jeszcze jedna, znamienna analogia: w liście do cara wielki książę Konstanty pisał: Dwóch Lelewelów zabito, a może nawet trzech, a mimo to Lelewel dowodzi bandą w guberni lubelskiej… Warto zauważyć, że 80 lat później „bandytami” będą – w oczach sowietów i ich parobków – partyzanci opierający się sowietyzacji Polski, uczestnicy Powstania Antykomunistycznego…

Na zdjeciu: Pomnik powstańców styczniowych, poległych w bitwie pod Panasówką – w Zwierzyńcu (wyjazd w kierunku Biłgoraja). Foto Aung, źródło Wikipedia.

Piotr Szubarczyk

Publicysta historyczny, edukator w Biurze Edukacji Publicznej Oddziału Gdańskiego IPN. Autor ponad 400 artykułów prasowych poświęconych historii Polski, autor i współautor kilkunastu książek. Współpracuje z radiem i TV.

Zrodlo: WolnaPolska.pl, Kalendarium, 3 wrzesnia 1863

Waldemar Glodek

Autor: Waldemar Glodek