Małgorzata Bochenek: Kościoły na celowniku islamistów


bomba-catholic-church-st-theresa-madalli-nigeria-20111225-photo-APSundayAghaezeSiła wybuchu była tak duża, że ciała wielu zabitych znaleziono w sporej odległości od kościoła. Niektórzy spłonęli, czekając w samochodach na wychodzących z Mszy św., inni zostali poważnie ranni. Byli i tacy, którzy zmarli w drodze do szpitala. Takie Boże Narodzenie zgotowali nigeryjskim chrześcijanom islamiści. W Madalli zginęło około 40 osób, a rannych było tak wielu, że karetki nie nadążały z ich transportem. Bomby wybuchły też przed kościołami w innych miastach.

Za zamachami na chrześcijan w Nigerii stoi m.in. muzułmańska organizacja Boko Haram domagająca się całkowitej islamizacji tego 150-milionowego kraju. W wyniku jej działań tylko w ostatnim tygodniu zginęło blisko 140 osób. Szkoleni na wzór talibów bojówkarze, którzy w ubiegłym roku również w święta Bożego Narodzenia dopuścili się mordu na chrześcijanach, grożą, że w najbliższych dniach będą kontynuować akcję. – Jesteśmy odpowiedzialni za wszystkie ataki, do jakich doszło w ostatnich dniach, włącznie z podłożeniem bomby w kościele w Madalli – przekazał w rozmowie telefonicznej z agencją AFP Abul Qaqa podający się za przedstawiciela Boko Haram. – W najbliższych dniach będziemy te działania kontynuować w północnej części kraju – zapowiedział.

Komentując mordercze działania islamskiej organizacji, Caleb Olubolade, nigeryjski minister odpowiedzialny za służby policyjne w kraju, podkreślił, że to tak, "jakby przeciwko krajowi została wypowiedziana wojna". Jednak pozostaje pytanie, czy po ubiegłorocznych atakach w jakiś sposób można było zapobiec nowej tragedii. Niestety po raz kolejny zawiodły władze ignorujące problem prześladowań chrześcijan. Kościół w Madalli w Boże Narodzenie był strzeżony jedynie przez trzech funkcjonariuszy policji, którzy także zginęli w zamachu. – W Nigerii problem przemocy wobec wyznawców Chrystusa jest traktowany bardzo powierzchownie, co skutkuje dramatami. Dopóki władze lokalne, wojsko i policja nie zaczną współpracować na rzecz przeciwdziałania prześladowaniu chrześcijan, zamachy będą się powtarzać – podkreśla w rozmowie z "Naszym Dziennikiem" dr Tomasz M. Korczyński z organizacji Pomoc Kościołowi w Potrzebie. Potwierdza to także prof. Massimo Introvigne, przedstawiciel OBWE ds. walki z nietolerancją i dyskryminacją chrześcijan. – Podstawowym problemem Nigerii jest odwieczna nieudolność rządu w kwestii utrzymywania porządku publicznego. Poza tym brakuje wystarczająco silnych nacisków ze strony wspólnoty międzynarodowej co do obrony chrześcijan – zwraca uwagę w rozmowie z nami włoski socjolog.

W wyniku wybuchów bomb i starć z siłami porządkowymi w północno-wschodniej części Nigerii już w czwartek i piątek zginęło blisko 100 osób. Chrześcijańskie świątynie na celowniku islamistów były od sobotniego wieczoru. W niedzielę liczba ofiar śmiertelnych wzrosła o 40. Do najbardziej krwawego zamachu doszło w niedzielę tuż po bożonarodzeniowej Mszy św. celebrowanej w katolickim kościele pw. św. Teresy w miejscowości Madalla na przedmieściach stolicy kraju Abudży. Do eksplozji w pobliżu kościołów dochodziło też w innych miastach.

Niedzielne zamachy islamistów na kościoły w Nigerii potępił wczoraj, w święto pierwszego męczennika św. Szczepana, Benedykt XVI. Zapewniając o solidarności z rodzinami ofiar, podkreślił, że "przemoc jest drogą, która prowadzi tylko do bólu, zniszczenia i śmierci; szacunek, pojednanie i miłość są drogą do osiągnięcia pokoju". u Jeśli nie my, to kto – s. 2

Boże Narodzenie w Nigerii staje się ulubionym czasem ataków islamistów na kościoły, gdzie wokół Jezusowego żłóbka gromadzą się chrześcijanie. Krwawy zamach, do jakiego doszło w niedzielę w Madalla, pokazuje okrucieństwo napastników. – Nie mam zwyczaju płakać, ale dzisiaj płakałem razem z 5-tysięczną wspólnotą wiernych – mówił wstrząśnięty śmiercią blisko 40 osób ks. Isaac Achi, proboszcz parafii. Zgodnie z jego relacją do wybuchu doszło tuż po zakończeniu Eucharystii o godz. 6.00, kiedy wierni zaczęli wychodzić z kościoła. – Zaraz po Mszy św. i po błogosławieństwie końcowym, kiedy ludzie zaczęli tłoczyć się ku wyjściu, doszło do potężnego wybuchu. Wybiegliśmy na zewnątrz i zobaczyliśmy wielu martwych ludzi… – relacjonował. Sprecyzował też, że wielu uszło z życiem tylko dlatego, że po Mszy św. zostali jeszcze w kościele, by przed żłóbkiem adorować nowo narodzonego Jezusa. I to uchroniło ich przed konsekwencjami wybuchu. Ksiądz Achi wskazał również, że w kilku przypadkach dramat stał się udziałem całych rodzin. W szpitalu zmarła np. kobieta w stanie błogosławionym. Lekarze próbowali uratować dziecko, jednak po wykonaniu cesarskiego cięcia okazało się, że ono już nie oddycha. Jeden z chłopców, który stracił swoją siostrę, pełen żalu pytał: "Jak to możliwe, że ktoś może być tak bezduszny, żeby zabijać niewinnych ludzi w Boże Narodzenie?".

Pokonać przemoc

W proteście przeciwko rzezi przygotowanej przez bojówkarzy tysiące młodych ludzi wyszło na ulice, by zablokować drogę wiodącą na północ kraju, gdzie w większości mieszkają muzułmanie. Zostali jednak rozproszeni przez oddziały policji, która obstawiła kościół i jego okolice. Niewiele później celem następnego zamachu stał się kościół ewangelicki w Jos, miejscowości, która już od dawna stanowi dla islamskich ekstremistów ulubiony teren do "polowania" na chrześcijan. W sobotni wieczór zaś podłożono ładunek wybuchowy w pobliżu kościoła w Gadace.

Na wieść o tragedii Stolica Apostolska natychmiast potępiła dokonane zamachy. – Są one przejawem okrucieństwa i ślepej, absurdalnej nienawiści, która nie ma żadnego poważania dla życia ludzkiego, a jej celem jest judzenie, podsycanie nienawiści i sianie zamętu – stwierdził ks. Federico Lombardi, rzecznik Watykanu. Dodał również, że "modląc się w intencji ofiar, życzymy, by ta bezmyślna przemoc nie osłabiła woli pokojowego współistnienia i dialogu w kraju". Profesor Eugeniusz Sakowicz, teolog, religioznawca z UKSW, zwraca uwagę, że jeżeli nawet niektóre islamskie ugrupowania hołdują nienawiści, to wielu muzułmanów uważa, że zadawanie śmierci nie jest zgodne z duchem islamu. – Jednak ta religia jest często przez różnych przywódców używana jako środek demonicznej wręcz manipulacji, uzasadnienie okrutnej nienawiści. O przemocy decydują wówczas względy polityczne i militarne, a nie religijne – podkreśla. Zwraca uwagę, że zarówno bł. Jan Paweł II, jak i Benedykt XVI przestrzegali, że wykorzystywanie religii do uzasadniania przemocy i terroru jest ogromnym złem i nadużyciem.

W Nigerii żyje obecnie ok. 150 mln ludzi, z czego 45 proc. to chrześcijanie zamieszkujący głównie południe, a drugie 45 proc. to muzułmanie mający swoje domostwa w północnej części kraju. Nigeryjczycy już od wielu lat są świadkami aktów przemocy na tle religijnym. W wielu stanach obowiązuje prawo szariatu i są grupy, które chciałyby upowszechnić je w całym kraju.

Wsparcie z zagranicy

Prym wiedzie na tym polu organizacja terrorystyczna Boko Haram. Niebagatelną rolę w coraz większej skuteczności jej bojówkarzy ma wsparcie płynące z zagranicy. – To ugrupowanie – zauważył w rozmowie z agencją Fides ks. abp Ignatius Kaigama z Jos – jeszcze do niedawna nie miało wiedzy technicznej, by konstruować improwizowane ładunki wybuchowe czy operować skomplikowanymi urządzeniami wojskowymi. Dzisiaj natomiast ma już na swoim koncie tysiące istnień ludzkich, czym zresztą oficjalnie się chlubi. Tylko w tym roku – jak podała agencja Associated Press – Boko Haram przyznała się do zabicia co najmniej 504 mieszkańców Nigerii. Trzeba wspomnieć, że ta sama sekta była sprawcą samobójczego zamachu na siedzibę przedstawicielstwa ONZ w Abudży, w którym zginęły 23 osoby, a co najmniej 76 zostało rannych. To również ona dokonała masakry w ubiegłoroczną Wigilię, kiedy zabito 32 chrześcijan, a raniono 74. Była też inicjatorem krwawych zamieszek po tegorocznych wyborach prezydenckich, w których zwycięzcą okazał się kandydat chrześcijański. Niestety, wygrana Goodlucka Jonathana niewiele zmieniła, ponieważ struktury ładu społecznego pozostały te same.

Na nieudolność władz, jeśli chodzi o kwestie bezpieczeństwa, wskazał również proboszcz kościoła św. Teresy ks. Isaac Achi. – Nigeria musi zintensyfikować wysiłki w zakresie bezpieczeństwa oraz zagwarantować wolność religii i przemieszczania się – podkreślił. – Trzeba coś zrobić, żeby położyć kres tego typu zdarzeniom. A wszyscy ci, którzy angażują się w szerzenie tego spustoszenia, muszą prosić o przebaczenie. Muszą tego zaprzestać w imię dobra Nigerii – podkreślił.

Małgorzata Bochenek
Współpraca Anna Bałaban

Zrodlo: NASZ DZIENNIK, 27 grudnia 2011, Nr 300 (4231)

Na zdjeciu: Katolicki kosciol sw. Teresy w Madalli, Nigeria po zamchu bombowym w Boze Narodzenie, 25 grudnia 2011 r. Fot. AP / Sunday Aghaeze

 

 

POLISH CLUB ONLINE, 2011.12.26

Waldemar Glodek

Autor: Waldemar Glodek