Michał St. de Zieleśkiewicz: Święty Maksymilian Maria Kolbe


kolbe-maxymilian-mal-consdori-i-bellotti-beatificja-10-10-1982Sto osiemnaście lat temu,w dniu 8 stycznia przyszedł na Świat przyszły bohater w sutannie, Święty Kościoła rzymskokatolickiego,

Ojciec Maksymiliana Maria Kolbe OFMConv.

 

Malowali:Silvio Consadori i Dina Bellotti z okazji ogłoszenia Ojca Kolbe Świętym (10 październik 1982)

 

Święty Maksymilian Maria Kolbe, to Polski franciszkanin z Zakon Braci Mniejszych łac. Ordo Fratrum Minorum Conventualium z Niepokalanowa, który dobrowolnie oddał życie, wybierając śmierć głodową za skazanego na śmierć współwięźnia Franciszka kolbe-gajowniczekGajowniczka, ojca rodziny.

Franciszek Gajowniczek z zona I synami

 

Urodził się 8 stycznia 1894 roku w Zduńskiej Woli, W 1927 r. założył w Teresinie k/ Warszawy Klasztor Niepokalanów. „Gród Maryi”, należący do Prowincji Matki Bożej Niepokalanej Zakonu Braci Mniejszych kolbe-niepokalanow-basilicaKonwentualnych w Warszawie

 

Pomnik św. Maksymiliana, założyciela klasztoru, przed bazyliką w Niepokalanowie

 

W czasie II Wojny aresztowany przez Gestapo, był więziony w Amlitz i w Ostrzeszowie. Zwolniony, potem ponownie aresztowany przez Gestapo w dniu 17 lutego 1941r. Był więziony na Pawiaku, gdzie Go torturowano. W dniu 25 maja 1941 r. przewieziony do Konzentrationslager Auschwitz.

Po dwóch tygodniach głodówki zostaje dobity zastrzykiem fenolu. Ciało Jego, zostało spalone w krematorium obozowym.

W dniu 17 października 1971 r. Papież Paweł VI ogłosił Ojca Maksymiliana Kolbe Błogosławionym.

Znak Naszej Epoki

Artykuł ks. kard. Karola Wojtyły zamieszczony w krakowskim „Tygodniku Powszechnym” z okazji beatyfikacji O. Maksymiliana Kolbego

W dniu 17 października zostaje wyniesiony na ołtarze sługa Boży O. Maksymilian Maria Kolbe, nasz rodak i człowiek naszych czasów. Ołtarze są miejscem ofiary, którą na nich składa Chrystus przez posługę kapłanów Kościoła. Człowiek, który zostaje wyniesiony na ołtarze, dostępuje tego wyniesienia ze względu na ofiarę. W wypadku O. Maksymiliana ten motyw wyniesienia i czci jest szczególnie czytelny i do głębi przejmujący. Nie została po tym Słudze Bożym najmniejsza cząsteczka jego ciała czy kości, albowiem wszystko strawił ogień w piecu krematoryjnym. Stało się to w obozie koncentracyjnym w Oświęcimiu w wigilię uroczystości Wniebowzięcia, 14 sierpnia 1941 r. W trzydzieści lat po śmierci doznaje wyniesienia na ołtarze człowiek, który takim ostatecznym wyniszczeniem dopełnił za naszych czasów tego, „czego nie dostaje cierpieniom Chrystusa” (Kol l, 24).

Droga do chwały prowadzi poprzez dopełnienie ofiary Chrystusa. Kościół ma świadomość tej drogi, wyznaje ją i naucza jej poprzez ludzi, których chwałę obwieszcza – jak w dniu 17 października obwieści chwałę 0. Maksymiliana. Przez to Kościół wciąż na nowo przypomina człowiekowi, że jest powołany do chwały, a Ewangelia Chrystusa, Jego krzyż i zmartwychwstanie wskazują mu do niej pewną drogę. Święci stanowią – poprzez wszystkie pokolenia – jakby milowe słupy pewności tej drogi, jaką Lud Boży na całej ziemi podąża do swych ostatecznych przeznaczeń. Jeżeli ich wyniesienie na ołtarze wraz z Chrystusem jest jakimś promieniem ostatecznego Spełnienia, to równocześnie promień ten pada na całe ich życie ziemskie i oświetla czasem całą epokę.

O. Maksymilian Maria Kolbe pozostanie znakiem naszej epoki – znakiem szczególnie wyrazistym. To krótkie stosunkowo życie jest syntezą i zarazem jakby zwierciadłem, w którym epoka ta znajduje swe wielostronne odbicie. Współczesny syn św. Franciszka z Asyżu umiał wspaniale połączyć zamiłowanie do ubóstwa z nowoczesnym rozmachem apostolskim i misyjnym. Kościół może w nim, twórcy polskiego i japońskiego Niepokalanowa, widzieć patrona tego apostolstwa, które śmiało posługuje się nowoczesnymi środkami przekazu, przede wszystkim prasą i publicystyką. Jeśli życie O. Maksymiliana tak wyraźnie stało pod znakiem naszych czasów, to cóż powiedzieć o jego śmierci – o tej śmierci w bunkrze głodowym poniesionej za brata?

Sobór Watykański II na wielu miejscach głosi, że posłannictwem Kościoła jest także to, ażeby życie ludzkie czynić bardziej ludzkim. Czyż nie uczynił bardziej ludzkim życia ludzi w tym miejscu tak straszliwie nieludzkim, jakim był obóz śmierci w Oświęcimiu, sługa Boży Maksymilian? Czyż nie staje się on na naszych oczach patronem tego trudnego posłannictwa Kościoła? Trwa dramatyczna walka między dobrem a złem, między światłem a ciemnością – czytamy w Konstytucji pastoralnej – człowiek odkrywa, że jest niezdolny o własnych siłach zwalczać skutecznie napaści zła… „ale sam Pan przyszedł, aby człowieka uwolnić i umocnić” (Gaudium et spes, nr 13). To szczególniejsze przyjście Pana przeżył Kościół, a z nim rodzina ludzka, w ginącym w bunkrze oświęcimskim O. Maksymilianie. W tym świetle „znajduje swoje ostateczne wyjaśnienie” nie tylko „głęboka nędza, której człowiek doświadcza”, ale także „wzniosłe jego powołanie” (tamże).

Oto wstępuje na ołtarz chwały syn polskiej ziemi, świadek Chrystusa, a zarazem przejmujący zaprawdę świadek naszych czasów. Pan przeszedł przez jego życie i śmierć i wyraził w nim szczególne swoje podobieństwo. To przejście Pana niosło z sobą miłość i świętość, która wzrastała pod macierzyńskim wzrokiem Niepokalanej, jakby pod jej sercem. Szczególna tajemnica powołania O. Maksymiliana Marii, jego tak bardzo owocnego apostolstwa i jego ostatecznego zwycięstwa łączy się z duchowym macierzyństwem Bogarodzicy i jest nowym potwierdzeniem Jej błogosławionej obecności w Kościele. Radujemy się, iż ten sprawdzian obecności i działalności Matki Chrystusa i Kościoła ujawnił się na polskiej ziemi. Potwierdziła się w tym jak gdyby długa historia stosunku duszy polskiej do Maryi, do Niepokalanej i Wniebowziętej. Zarazem też historia ta zaczerpnie z dziejów życia i śmierci O. Maksymiliana nowy impuls do dalszego rozwoju.

W dniu 10 października 1982 r Ojciec Święty; Jan Paweł II uczynił Go Świętym Kościoła rzymskokatolickiego, obrządku łacińskiego.

„Św. Maksymilian Maria Kolbe pozostanie w dziejach Kościoła w Polsce jako jedna z najpiękniejszych i najwybitniejszych jego postaci. Człowiek, który zaufał Niepokalanej, nie zawiódł się, bo zawieść się nie mógł. Życie świętego Maksymiliana daje świadectwo prawdzie, jaką głosił jest zgodne z punktem pierwszym „regulamin użycia” st-maximilian-kolbe-church-port-charlote-floridaktóry sobie ułożył: „Muszę być świętym jak największym„.

 

Kosciol pod wezwaniem Sw. Maximilian Kolbe w Port Charlotte na Floridzie
(zdjecie dodane przez wg/PCO)

 

W Polsce ku jego czci wystawiono kilkadziesiąt kościołów i kaplic, a za granicą – ponad trzydzieści. Napisano o nim ponad 350 książek około 3000 artykułów. Wszystko to świadczy o żywym zainteresowaniu postacią męczennika.

kolbe-prezydent-rp-ignacy-moscicki-spala

 

Prezydent RP Ignacy Mościcki w otoczeniu osób biorących udział w spotkaniu w Spale. Widoczni m.in. (od lewej) ojciec Maksymilian Kolbe​ (1), Wojciech Stanisławski(3), abp Stanisław Gall (4), Maria Mościcka, prezydent RP, Juliusz Poniatowski (stoi obok prezydenta), ks. Zygmunt Kaczyński (4. z prawej), kapelan prezydenta RP ks. Jan Humpola (5. z prawej).

 

Świętość ojca Maksymiliana została uwieńczona męczeńską śmiercią.

„Wszędzie imię Maksymiliana wymawia się na błogosławieństwo, szczęśliwą wróżbę, i zachowuje się je w wiecznej pamięci”

– czytamy w oficjalnej petycji rozpoczynającej proces beatyfikacyjny, zakończony za papieża Pawła VI. W dniu 10 października 1982 roku papież Jan Paweł II zaliczył Go w poczet świętych. Powiedział o świętym Maksymilianie znamienne słowa:

„Jeżeli dzieje narodów tłumaczy się również wkładem świętych, których wydały, to dziejów Polski w XX stuleciu nie będzie można zrozumieć bez postaci Ojca Maksymiliana, męczennika z Oświęcimia”,

W czasie swojej drugiej pielgrzymki do Ojczyzny złożył mu hołd, odwiedzając z posługą apostolską w jego sanktuarium w Niepokalanowie.

Dnia 19 września Niemcy przystąpili do likwidacji Niepokalanowa. Wraz z o. Kolbe pozostali bracia zostali również aresztowani i umieszczeni w obozie w Amtlitz (między 24 września a 8 listopada). Stąd wywieziono ich do Ostrzeszowa (od 9 listopada do 8 grudnia 1939 roku). W samą uroczystość Niepokalanej, 8 grudnia, nastąpiło zwolnienie z obozu.

sw-maxymilian-kolbe-obrazPrzyszły Święty Kościoła Katolickiego, O. Kolbe natychmiast powrócił do Niepokalanowa. Tu zajął się przygotowaniem 3000 miejsc dla wysiedlonych z Poznańskiego, Wśród wysiedlonych w Klasztorze w Niepokalanowie znalazło się o koło 2000 dzieci żydowskich, głównie z Wielkopolski, gdyż ona pierwsza była poddana germańskiemu terrorowi

Święty Maksymilian Kolbe, jak każdy Polanin Słowianin zaopiekował się Żydami,

Zorganizował nieustanną adorację Najświętszego Sakramentu, otworzył warsztaty naprawy zegarków i rowerów, wystawił kuźnię i blacharnię, zorganizował krawczarnię i dział sanitarny. Własną elektrownie

W dniu 17 lutego 1941 roku gestapo zabrało o. Maksymiliana Kolbe do Warszawy na osławiony Pawiak. 25 maja 1941 roku wywieziono go do niemieckiego obozu koncentracyjnego i zagłady w Auschwitz. Otrzymał numer 16 670.

Jest w Domu Pana.

Módlmy się za tych, którzy podważają zasługi Świętego Maksymiliana Kolbe.

Kalendarium życia i działalności Świętego Maksymiliana Marii Kolbego

1894

8 stycznia urodził się Rajmund Kolbe w Zduńskiej Woli i w tamtejszym kościele Wniebowzięcia NMP w dniu urodzin został ochrzczony. Jego rodzice: Juliusz i Marianna z Dąbrowskich byli gorącymi polskimi patriotami, choć dziadek Juliusza, Paweł, przybył do Polski z Czech. Rodzice prowadzili w Zduńskiej Woli własny warsztat tkacki, później, po urodzeniu Rajmunda przenieśli się na krótko do Łodzi, a potem na stałe do Pabianic, gdzie Juliusz pracował w fabryce, a matka prowadziła sklepik. Rodzice wychowywali swe dzieci pobożnie i karnie, dając im we wszystkim dobry przykład. Rajmund miał czterech braci: starszego Franciszka, młodszego Józefa i jeszcze dwóch młodszych, którzy zmarli w wieku niemowlęcym.

1904

Duchowy przełom u dziesięcioletniego Rajmunda Kolbego. Spoważniał, stał się jeszcze bardziej pobożny, matce – na usilne jej nalegania – wyznał, że ukazała mu się w kościele Matka Boża z dwiema koronami: białą i czerwoną, a on wyciągnął ręce po obie, wyrażając gotowość podjęcia: czystości i męczeństwa.
1907

Rajmund Kolbe, wysłuchawszy nauk misyjnych w Pabianicach, zgłasza się wraz ze swym rodzonym, starszym bratem do Małego Seminarium oo. Franciszkanów we Lwowie i 4 września rozpoczyna nowicjat, przyjmując imię zakonne Maksymilian. W czasach tych Polska była pod zaborami: austriackim, niemieckim i rosyjskim, toteż podróż z Pabianic do Lwowa związana była z koniecznością nielegalnego, potajemnego przekroczenia granicy austriacko-rosyjskiej.
1912–1919

Studiuje w Rzymie filozofię na Gregorianum, następnie teologię w Seraphicum. Uzyskuje w obu tych dziedzinach stopnie naukowe doktora: filozofii w 1915 r., teologii w 1919 r.
1917

1 listopada – składa uroczystą profesję w kaplicy Międzynarodowego Kolegium Serafickiego w Rzymie. Maksymilian przybiera sobie dodatkowo imię Maria. Jesienią Juliusz Kolbe (ojciec Maksymiliana), legionista w randze oficera (dowódca oddziału), zostaje pochwycony przez Rosjan i rozstrzelany w okolicach Olkusza. Wcześniej, bo w 1910 r., Marianna Kolbe, matka o. Maksymiliana, za zgodą męża wstąpiła do ss. Benedyktynek we Lwowie jako osoba świecka, a od 1914 r. przebywała u ss. Felicjanek w Krakowie, przy ul. Smoleńsk, jako tercjarka, gdzie też zmarła w 1946 r. w wieku 76 lat.
1918

20 stycznia – w czasie modlitwy w kaplicy Seraphicum w Rzymie o. Maksymilian otrzymuje natchnienie założenia stowarzyszenia maryjnego Rycerstwa Niepokalanej (Militia Immaculatae, w skrócie MI). 16 października – o. Maksymilian – wówczas subdiakon – razem z sześcioma alumnami zakłada Rycerstwo Niepokalanej.
1919

28 kwietnia – o. Maksymilian otrzymuje w Rzymie święcenia kapłańskie, następnego dnia odprawia Mszę św. prymicyjną.
1920

4 kwietnia – papież Benedykt XV pobłogosławił (ustnie) dzieło Rycerstwa Niepokalanej (formalnego zatwierdzenia MI. jako „Pia Unio” dokonał Wikariat Rzymu w 1922 r.). 29 lipca – o. Maksymilian powraca z Rzymu do Krakowa, gdzie podejmuje wykłady historii kościelnej w Wyższym Seminarium oo. Franciszkanów.
1922

Z uwagi na pogarszający się stan zdrowia (gruźlicę) wyjeżdża do Zakopanego na kurację. W tym też roku musiano mu usunąć jedno płuco. O. Maksymilian musiał wielokrotnie poddawać się leczeniu w Zakopanem (1926 i 1937), Nieszawie (1921), Mszanie Dolnej (1922).
1926

styczeń – o. Maksymilian (chory, gorączkujący) zaczyna w Krakowie wydawać „Rycerza Niepokalanej” – miesięcznik, organ MI.

20 października – o. Kolbe z polecenia przełożonych przenosi wydawnictwo (notabene, w jednej walizce) z Krakowa do Grodna, do klasztoru franciszkańskiego. Później udaje mu się zdobyć własną drukarnię.
1927

Błogosławieństwo papieża Piusa XI i Episkopatu Polski dla Wydawnictwa „Rycerza Niepokalanej” z okazji 5. rocznicy istnienia Wydawnictwa.

12 lipca – książę J. Drucki-Lubecki po rozmowie z o. Maksymilianem ofiaruje pięciomorgową działkę pod budowę klasztoru-wydawnictwa w Teresinie k. Sochaczewa. 6 sierpnia – poświęcenie figury Niepokalanej w Teresinie na placu pod przyszły klasztor. 5 października – rozpoczęcie budowy klasztoru-wydawnictwa. 31 października – kanoniczne założenie klasztoru Niepokalanów. 21 listopada – przeniesienie Wydawnictwa „Rycerza Niepokalanej” z Grodna do Niepokalanowa. Centralą MI zostaje klasztor – Niepokalanów. Pierwszym gwardianem klasztoru został jego założyciel – o. Maksymilian. Rodzina zakonna liczy wówczas 20 osób: 2 kapłani – rodzeni bracia Kolbowie i 18 braci zakonnych.

19 września – otwarcie Małego Seminarium Misyjnego w Niepokalanowie

14 stycznia – 5 lutego – o. Maksymilian podejmuje działania na rzecz założenia misji katolickiej na Dalekim Wschodzie. Celem uzyskania zgody przełożonych oraz zmobilizowania ludzi odbywa podróże m.in. do Wiednia, Rzymu, Turynu, Paryża. Pragnąc wyprosić błogosławieństwo Niepokalanej odwiedza Lourdes, w tej intencji modli się także u grobu św. Franciszka w Asyżu i św. Teresy od Dzieciątka Jezus w Lisieux. 26 lutego – wyjazd o. Kolbego na Daleki Wschód. Trasa podróży: Warszawa-Wiedeń-Tarvisio-Rzym-Marsylia pociągiem; z Marsylii statkiem przez Port Said, Dżibuti, Colombo, Singapur, Sajgon, Hongkong do Szanghaju.

1931

24 kwietnia – przyjazd do Nagasaki, gdzie o. Maksymilian w Seminarium Duchownym obejmuje wykłady filozofii; uzyskanie zgody miejscowego biskupa na japońską edycję „Rycerza Niepokalanej”. 25 maja – wydanie pierwszego numeru „Rycerza Niepokalanej” w języku japońskim. 24 lipca – krótki pobyt (po podróży z Japonii do Polski) o. Maksymiliana na kapitule we Lwowie, gdzie zostaje przełożonym ośrodka w Japonii, a jego rodzony brat o. Alfons przełożonym Niepokalanowa (o. Alfons zmarł w 1930 r.). 25 sierpnia – powrót do Japonii, do Nagasaki.

16 maja – siedzibą polskich misjonarzy w Nagasaki staje się zbudowany przez nich klasztor, który otrzymuje nazwę Ogród Niepokalanej (Mugenzai no Sono).

29 maja – 24 lipca – podróż o. Maksymiliana do Indii, pobyt w Indiach w celu zbadania możliwości założenia indyjskiego Niepokalanowa.

30 maja – 31 sierpnia – pobyt o. Kolbego w Polsce. Na kapitule w Krakowie następuje nowy podział funkcji: św. Maksymilian pełni funkcję redaktora japońskiego „Rycerza Niepokalanej” i zajmuje się całokształtem spraw MI, a przełożonym Niepokalanowa w Japonii zostaje o. K. Czupryk. 4 października – powrót do Japonii.

16 kwietnia – otwarcie Małego Seminarium (Duchownego) w Japonii. 23 czerwca – powrót do Polski. 16 lipca – o. Maksymilian zostaje gwardianem Niepokalanowa (polskiego). 8 grudnia – na wniosek o. Maksymiliana Marii Kolbego zakon oo. Franciszkanów poświęca się Niepokalanej.

8 grudnia – próbna audycja z nowo założonej radiostacji nadawczej (stacja Polska 3 – Radio Niepokalanów). O. Maksymilian wygłasza słowo wstępne.

W przededniu wybuchu II wojny światowej Niepokalanów liczący 762 członków był największym klasztorem na świecie. Wydawano w nim następujące czasopisma: „Rycerz Niepokalanej”, „Mały Rycerzyk Niepokalanej”, „Mały Dziennik”, „Informator Rycerstwa Niepokalanej”, „Miles Immaculatae”. Rekordowy nakład „Rycerza Niepokalanej” przekroczył 1 mln egzemplarzy. O. Maksymilian planuje wykorzystanie do celów apostolskich najnowszych ówczesnych osiągnięć techniki: buduje studio filmowe, planuje budowę lotniska (dwóch braci uczestniczy już w kursie pilotażu), kończy budowę radiostacji, interesuje się telewizją. 1 września – wybuch II wojny światowej. 19 września – aresztowanie o. Maksymiliana Kolbego wraz z grupą zakonników; przebywa w obozach Lamsdorf (Łambinowice)), Amtitz (Gębice), Ostrzeszów, skąd zostaje zwolniony 8 grudnia (w Święto Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny). 10 grudnia – powrót do Niepokalanowa.

17 lutego – o. Maksymilian zostaje aresztowany przez gestapo i uwięziony na Pawiaku. 28 maja – o. Maksymilian przybywa w transporcie więźniów do obozu zagłady w Oświęcimiu, otrzymuje numer 16670. Z końcem lipca (28 lipca lub 1 sierpnia, dokładnej daty nie zdołano ustalić) kierownik obozu Fritzsch w odwet za ucieczkę więźnia z bloku 14a, do którego należał o. Maksymilian, wybiera z tego bloku 10 do 15 więźniów na śmierć głodową. O. Maksymilian wyraża gotowość zastąpienia jednego z nich – Franciszka Gajowniczka – ojca rodziny. Fritzsch zgadza się. Skazańcy zostali zamknięci w bunkrze głodowym bloku 13 (późniejszego 11). 14 sierpnia – w wigilię Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny o. Maksymilian wycieńczony głodem, zostaje dobity zastrzykiem fenolu, następnego dnia jego zwłoki spalono w obozowym krematorium.

7 kwietnia – ks. bp Paweł Yamaguchi – ordynariusz Diecezji Nagasaki, jako pierwszy z biskupów, w liście do papieża Piusa XII, prosi o wyniesienie na ołtarze Sługi Bożego o. Maksymiliana Marię Kolbego.

17 października – uroczysta beatyfikacja Ojca Maksymiliana Marii Kolbego w Bazylice św. Piotra w Rzymie przez Ojca Świętego Pawła VI.

7 czerwca – Ojciec Święty Jan Paweł II nazywa o. Maksymiliana „patronem naszego trudnego stulecia”.

10 października – uroczysta kanonizacja bł. Maksymiliana na Placu św. Piotra w Rzymie.

Za Tygodnikiem Rodzin Katolickich „Źródło”

 

Homilia w czasie Mszy św. odprawionej na terenie byłego obozu koncentracyjnego
Oświęcim – Brzezinka 7 czerwca 1979r.

„To jest zwycięstwo nasze – wiara nasza” (por. J 5, 4).

Te słowa z listu św. Jana przychodzą mi na myśl i cisną się do serca, gdy staję wraz z wami na tym miejscu, na którym dokonało się szczególne zwycięstwo człowieka przez wiarę. Przez wiarę, która rodzi miłość Boga i bliźnich: jedną miłość, miłość „największą” – taką, która gotowa jest „życie położyć za brata swego” (por. J 15, 13; 10, 11). A więc zwycięstwo przez miłość, która ożywia wiarę aż do granic ostatecznego świadectwa. To zwycięstwo przez wiarę i miłość odniósł w tym miejscu człowiek, któremu na imię Maksymilian Maria, nazwisko: Kolbe, „z zawodu” (jak pisano o nim w rejestrach obozowych): ksiądz katolicki, z powołania: syn św. Franciszka, z urodzenia: syn prostych, pracowitych, bogobojnych ludzi, włókniarzy z okolic Łodzi, z łaski Bożej i osądu Kościoła: błogosławiony.

To zwycięstwo przez wiarę i miłość odniósł ów człowiek w tym miejscu, które było zbudowane na zaprzeczeniu wiary – wiary w Boga i wiary w człowieka – i na radykalnym podeptaniu już nie tylko miłości, ale wszelkich oznak człowieczeństwa, ludzkości; w tym miejscu, które było zbudowane na nienawiści i na pogardzie człowieka w imię obłąkanej ideologii; w tym miejscu, które było zbudowane na okrucieństwie. Miejsce, do którego prowadzi wciąż jeszcze brama z szyderczym napisem „Arbeit macht frei”, rzeczywistość bowiem była radykalnym zaprzeczeniem treści tego napisu.

W tym miejscu straszliwej kaźni, która przyniosła śmierć czterem milionom ludzi z różnych narodów, o. Maksymilian Kolbe odniósł duchowe zwycięstwo, podobne do zwycięstwa samego Chrystusa, oddając się dobrowolnie na śmierć w bunkrze głodu – za brata. Ten brat żyje do dzisiaj na polskiej ziemi, i jest wśród nas.

Czy tylko On jeden – Maksymilian Kolbe – odniósł zwycięstwo, które odczuli natychmiast współwięźniowie i do dzisiaj odczuwa je Kościół i świat? Zapewne wiele zostało tu odniesionych podobnych zwycięstw, jak choćby – śmierć w krematorium obozowym siostry Benedykty od Krzyża, karmelitanki, w świecie Edyty Stein, z zawodu – filozof, znakomita uczennica Husserla, która stała się ozdobą współczesnej niemieckiej filozofii, a pochodziła z żydowskiej rodziny zamieszkałej we Wrocławiu. Nie chcę zatrzymać się na tych dwóch nazwiskach, gdy stawiam sobie pytanie, czy tylko on jeden, czy tylko ona jedna…?Ile tutaj odniesiono podobnych zwycięstw? Odnosili je ludzie różnych wyznań, różnych ideologii, zapewne nie tylko wierzący.

Pragniemy ogarnąć uczuciem najgłębszej czci każde z tych zwycięstw, każdy przejaw człowieczeństwa, które było zaprzeczeniem systemu systematycznego zaprzeczenia człowieczeństwa.

Na miejscu tak straszliwego podeptania człowieczeństwa, godności ludzkiej – zwycięstwo człowieka!

Czyż ktoś na świecie może się jeszcze dziwić, że papież, który tu, na tej ziemi urodził się i wychował, papież, który przyszedł na Stolicę Piotrową z Krakowa, z tej archidiecezji, na terenie której znajduje się obóz oświęcimski, że ten papież pierwszą encyklikę swego pontyfikatu zaczął od słów „Redemptor hominis” – i że poświęcił ją w całości sprawie człowieka, godności człowieka, zagrożeniom człowieka – prawom człowieka wreszcie! Niezbywalnym prawom, które tak łatwo mogą być podeptane i unicestwione… przez człowieka! Wystarczy ubrać go w inny mundur, uzbroić w aparat przemocy, w środki zniszczenia, wystarczy narzucić mu ideologię, w której prawa człowieka są podporządkowane wymogom systemu… podporządkowane bezwzględnie, tak że faktycznie nie istnieją.

Przybywam tu dzisiaj jako pielgrzym. Wiadomo, że nieraz tutaj bywałem… bardzo wiele razy! Wiele razy schodziłem do celi śmierci Maksymiliana Kolbe, wiele razy klękałem pod murem zagłady i przechodziłem wśród rozwalonych krematoriów Brzezinki. Nie mogłem tutaj nie przybyć jako papież.

Przybywam więc do tego szczególnego sanktuarium, w którym narodził się – mogę powiedzieć – patron naszego trudnego stulecia, podobnie jak dziewięć wieków temu narodził się pod mieczem na Skałce Stanisław, patron Polaków.

Ale przybywam nie tylko po to, żeby czcić patrona naszego stulecia. Przybywam, ażeby razem z wami, bez względu na to, jaka jest wasza wiara, jeszcze raz popatrzeć w oczy sprawie człowieka.

Oczywiście, że przybywam, aby się modlić wspólnie z wami wszystkimi którzy tu dziś jesteście i – wspólnie z całą Polską – i wspólnie z całą Europą. Chrystus chce, abym stawszy się następcą Piotra świadczył przed całym światem o tym, co jest wielkością człowieka naszych czasów – i co jest jego nędzą. Co jest jego klęską i co jest jego zwycięstwem.

Przychodzę więc i klękam na tej Golgocie naszych czasów, na tych mogiłach w ogromnej mierze bezimiennych, jak gigantyczny grób nieznanego żołnierza. Klękam przy wszystkich po kolei tablicach Brzezinki, na których napisane jest wspomnienie ofiar Oświęcimia w następujących językach: polskim, angielskim, bułgarskim, cygańskim, czeskim, duńskim, francuskim, greckim, hebrajskim, jidisz, hiszpańskim, flamandzkim, serbo-chorwackirn, niemieckim, norweskim, rosyjskim, rumuńskim, węgierskim, włoskim.

Zatrzymam się wraz z wami, drodzy uczestnicy tego spotkania, na chwilę przy tablicy z napisem w języku hebrajskim. Napis ten wywołuje wspomnienie narodu, którego synów i córki przeznaczono na całkowitą eksterminację. Naród ten początek swój bierze od Abrahama, który jest „ojcem wiary naszej” (por. Rz 4, 12), jak się wyraził Paweł z Tarsu. Ten to naród, który otrzymał od Boga Jahwe przykazanie „Nie zabijaj”, w szczególnej mierze doświadczył na sobie zabijania. Wobec tej tablicy nie wolno nikomu przejść obojętnie. I jeszcze jedna tablica – wybrana… Tablica z napisem w języku rosyjskim. Nie dodaję żadnego komentarza. Wiemy, o jakim narodzie mówi ta tablica. Wiemy, jaki był udział tego narodu w ostatniej straszliwej wojnie o wolność ludów. I wobec tej tablicy nie wolno nam przejść obojętnie.

I wreszcie tablica w języku polskim. Polaków zginęło czasu ostatniej wojny sześć milionów: jedna piąta część narodu. Jeszcze jeden etap wiekowych zmagań się tego narodu, mojego narodu, o podstawowe swoje prawa wśród narodów Europy. Jeszcze jeden głośny krzyk o prawo do własnego miejsca na mapie Europy. Jeszcze jeden bolesny rozrachunek z sumieniem współczesnej ludzkości. Wybrałem trzy tablice. Należałoby zatrzymać się przy każdej i tak też uczynimy.

Oświęcim jest rozrachunkiem z sumieniem ludzkości poprzez te tablice, które świadczą o ofiarach jakie poniosły narody. Oświęcim jest miejscem, którego nie można tylko zwiedzać. Trzeba przy odwiedzinach pomyśleć z lękiem o tym, gdzie leżą granice nienawiści.

Oświęcim jest świadectwem wojny. To wojna niesie z sobą ów nieproporcjonalny przyrost nienawiści, zniszczenia, okrucieństwa. A jeśli nie da się zaprzeczyć, że objawia również inne możliwości ludzkiej odwagi, bohaterstwa, patriotyzmu, to jednak rachunek strat przeważa. Coraz bardziej przeważa – im bardziej wojna staje się rozgrywką wyrachowanej techniki zniszczenia.

Za wojnę są odpowiedzialni nie tylko ci, którzy ją bezpośrednio wywołują, ale również ci, którzy nie czynią wszystkiego, co leży w ich mocy, aby jej przeszkodzić.

Niech mi wolno będzie na tym miejscu powtórzyć słowa, które wypowiedział Paweł VI wobec Organizacji Narodów Zjednoczonych „Wystarczy przypomnieć, że krew milionów ludzi, że niesłychane i niezliczone cierpienia, że daremne masakry i straszliwe ruiny sankcjonują ten układ, który łączy was taką przysięgą, jaka winna zmienić przyszłą historię świata: nigdy więcej wojny, nigdy więcej wojny! Pokój, tylko pokój winien kierować losami narodów i całej ludzkości!”

Jeśli jednakże to wielkie wołanie Oświęcimia, krzyk umęczonego tu człowieka, ma przynieść owoce dla Europy (a także dla świata), trzeba wyciągnąć wszystkie słuszne konsekwencje z Deklaracji Praw Człowieka, jak do tego wzywał Jan XXIII w encyklice „Pacem in terris”. Czytamy tam między innymi: „Deklaracja ta uroczyście przyznaje wszystkim bez wyjątku ludziom godność osoby ludzkiej; potwierdza prawo każdego człowieka do swobodnego poszukiwania prawdy, do zachowywania norm moralności, do pełnienia sprawiedliwości, do wymagania warunków życia godnych człowieka: są to prawa powszechne, nienaruszalne i niezbywalne”

A ja wróciłbym jeszcze do mądrości starego mistrza, Pawła Włodkowica, rektora krakowskiego Uniwersytetu Jagiellońskiego w XV w., który głosił, iż trzeba zabezpieczyć następujące prawa narodów: do istnienia, do wolności, do niepodległości, do własnej kultury, do godziwego rozwoju. „Gdzie mocniej działa siła, niż miłość – pisze Włodkowic – tam szuka się tego, co stanowi własny interes, a nie Jezusa Chrystusa, i stąd łatwo odstępuje się od reguły prawa Bożego. (…) Wszelkie jednak prawo potępia tych, którzy napadają na pragnących żyć w pokoju: tak prawo naturalne, które głosi: „Czyń drugiemu to, czego sam pragniesz!”, jak i prawo Boskie, które potępia wszelką grabież zakazem: „Nie kradnij!”, a zabrania przemocy przykazaniem: „Nie zabijaj!” (Paweł Włodkowic, Saeventibus (1415).

Ale nie tylko o prawo tutaj chodzi, ale także i przede wszystkim o miłość: tę miłość bliźniego, w której się wyraża i dochodzi do głosu miłość Boga, ta miłość, którą ogłosił Chrystus w swoim przykazaniu, jakie każdy człowiek ma wypisane w swoim sercu – przykazaniu, które sam Bóg Stwórca w tym sercu wyrzeźbił.

Przykazanie to konkretyzuje się także w poszanowaniu drugiego, poszanowaniu jego osobowości, jego sumienia; konkretyzuje się w dialogu z drugim, umiejętności poszukiwania i uznania tego, co może być dobre i pozytywne także w kimś, kto wyznaje idee różniące się od naszych; a nawet w kimś, kto w dobrej wierze – błądzi…

Nigdy jeden naród nie może rozwijać się kosztem drugiego, nie może rozwijać się za cenę drugiego, za cenę jego uzależnienia, podboju, zniewolenia, za cenę jego eksploatacji, za cenę jego śmierci. To są myśli Jana XXIII, Pawła VI o pokoju w świecie współczesnym. Słowa te wypowiada zaś ich niegodny następca. Ale mówi je równocześnie syn narodu, który doznał w swych dziejach, dalszych i bliższych, wielorakiej udręki od drugich.

Pozwólcie jednak, że nie wymienię tych drugich po imieniu – pozwólcie, że nie wymienię… Stoimy na miejscu, na którym o każdym narodzie i o każdym człowieku pragniemy myśleć jako o bracie. A jeżeli w tym, co powiedziałem, była także gorycz. – moi drodzy bracia i siostry -, nie powiedziałem tego, żeby kogokolwiek oskarżać – powiedziałem po to, żeby przypomnieć.

Mówię bowiem nie tylko ze względu na tych, którzy polegli w czterech milionach ofiar na tym olbrzymim polu; mówię w imieniu wszystkich narodów, których prawa są zapoznawane i gwałcone. Mówię, bo obowiązuje mnie, obowiązuje nas wszystkich – prawda. Mówię, bo obowiązuje mnie, obowiązuje nas wszystkich troska o człowieka.

I dlatego proszę wszystkich, którzy mnie słuchają, ażeby skupili się, ażeby skupili wszystkie siły w trosce o człowieka. Tych zaś którzy słuchają mnie z wiarą w Jezusa Chrystusa, proszę, ażeby skupili się w modlitwie o pokój i pojednanie.

Moi drodzy bracia i siostry, nie mam już nic więcej do powiedzenia. Przychodzą mi tylko na myśl słowa Suplikacji: Święty Boże, Święty mocny, Święty a nieśmiertelny!… Od powietrza, głodu, ognia i wojny …i wojny, wybaw nas, Panie! Amen.

Opr. Michał St. de Zieleśkiewicz

Zrodlo: BLOGMEDIA.PL, Michał St. de Zieleśkiewicz – blog, 9.01.2012


Zobacz
:

 

 

 

POLISH CLUB ONLINE, 2012.01.11

Znalezione w sieci

Autor: Znalezione w sieci