Tomasz Sikora: Polonia Dortmund


Borussia-Dortmund-fot-za-niemcy-online.plZ Niemcami reprezentacja Polski w piłce nożnej nigdy nie wygrała. Ale może dzięki Niemcom "coś wygramy". W drużynie mistrza Niemiec – Borusii Dortmund gra "trzech przyjacieli z boiska" – skrzydłowy…, napastnik i łącznik. Co prawda Łukasz Piszczek to obrońca nie łącznik, ale najbardziej ofensywny defensor w lidze, którego często zamiast pod swoją można spotkać pod bramką przeciwnika. Zresztą wszystkich trzech "Polaków z Dortmundu" można tam spotkać – to nasi piłkarze w dużym stopniu zdecydowali o piłkarskim mistrzostwie Borusii.

Tomasz Sikora

"Wyprowadzenie Piszczek, wrzutkaa Błaszczykowski… braaaamkaaaaaa Lewandowski!" – taki komentarz można było wiosną tego roku często usłyszeć od komentatorów Bundesligi. Jeśli pytać o tajemnicę sukcesu drugiego z rzędu mistrzostwa Niemiec to odpowiedź dla wielu niemieckich komentatorów i ekspertów od piłki nożnej brzmi: trzech Polaków.

Jest 26 lutego 2012 roku Borusia wygrywa 3:1 z drużyną Hannoveru 96. Pięć z sześciu tak zwanych Scorer-Punkten, czyli punktów liczonych nie tylko golami, ale też asystami przy bramkach, należało do trzech Polaków. Robert Lewandowski, Jakub Błaszczykowski i Łukasz Piszczek bramki zdobywali, ale też świetnie podawali wypracowując kolegom z zespołu pozycje strzeleckie. Nic dziwnego że polskie BVB-Trio, jak nazywają ich niemieccy komentatorzy, zapracowało na najwyższe noty. I to nie tylko w tym pojedynku.

Właściwie cała runda wiosenna sezonu 2011/2012 należała do polskiego trio. Przed Mistrzostwami Europy w Piłce Nożnej w Polsce i na Ukrainie nasi reprezentanci są naprawdę w bajecznej formie. Że ta trójka jest w wyśmienitej kondycji już zauważyliśmy, tę ich patriotyczną ambicję wykorzystaliśmy do zdobycia Mistrzostwa Niemiec, ale polski selekcjoner narodowy dzięki naszej pracy z nimi będzie miał z chłopaków nie lada pociechę – z przekąsem mówi Jurgen Klopp, trener Borusii.

Łukasz Piszczek – najbardziej ofensywny z obrońców

Piszczek w tej rundzie stał się najlepszym prawym obrońcą Bundesligi i nie jest to ocena polskich komentatorów, ale najważniejszego pilkarskiego czasopisma Niemiec – magazynu Kicker. Ta ocena zresztą najbardziej zaskakuje samego Piszczka. Na tej pozycji na boisku gram dopiero od dwóch i pół rokumówi skromnie Polak. Gdy jako 21 letni zawodnik w 2006 roku zakładał trykot Herty Berlin, grał jako napastnik. Ponieważ gradu bramek nie było szukano dla szybkiego Polaka innego miejsca na boisku. Grał na środku, próbował rozgrywać, potem próbowano go na lewym skrzydle. Dopiero w 2009 roku Lucien Favre ustawił Piszczka na prawej obronie. I nagle wszystko zaczęło pasować.

Piszczka w przeciętnie grającej Hercie wypatrzyła Borusia. W 2010 przeszedł do klubu z Dortmundu, pod skrzydłami Juergena Kloppa umiejętności Piszczka eksplodowały. Nie tylko ma pewne miejsce w wyjściowej jedenastce, ale stał się jednym z najbardziej ofensywnych obrońców w Bundeslidze. Na koncie ma 7 asyst, (czyli podań, po których kolega z drużyny zdobył gola), do tego dochodzą 4 zdobyte bramki. Oceniając piłkarzy mistrzowskiej drużyny Kicker stwierdza: Piszczek jest jak biblijna skała – to na niej sukces swojej drużyny zbudował Jurgen Klopp.

Piszczek – zdaniem niemieckich mediów pozostał skromny ja tylko widzę że poprawiam swoje umiejętności, ale do poprawy zostało jeszcze wiele. Ale dla kolegi z drużyny – Roberta Lewandowskiego, Piszczek już osiągnął "poziom światowy". Podobnego zdania jest trener Borusii, który tłumaczy że "Piszu" (Pischu) można postawić w tym samym rzędzie co Dani Alves z Barcelony. Co najmniej, bo Alves jest także wciąż w ruchu, wciąż gra ofensywnie, ale jako obrońca jest od Piszczka słabszy.

Dortmund – trzon polskiej kadry.

Także w polskiej drużynie narodowej Piszczek ma pewne miejsce – tak jak jego dwóch kolegów z boiska – Lewandowski i Błaszczykowski. Polski selekcjoner Franciszek Smuda nie bez powodu Borusię nazywa swoją podstawową drużyną. Z trzonem kadry zbudowanym na zawodnikach Mistrza Niemiec Polska chce wreszcie odegrać "jakąś rolę" w odbywających się w naszym kraju Mistrzostwach Europy.

Z pewnością nie jesteśmy jakąś topową drużyną jak choćby Niemcy czy Hiszpania, ale nastrój w kadrze jest fantastyczny i zagramy dobry turniej. Tak dla niemieckiej prasy wypowiada się Kuba Błaszczykowski. Błaszczykowski nie wspomina o problemach polskiej kadry – kłótni trenera z bramkarzem Arturem Borucem czy wyrzuceniu z zespołu Sławomira Peszki.

"Kuba", jak w Niemczech nazywają Błaszczykowskiego (bo to nazwisko jest prawie tak trudne dla niemieckiego gardla jak słynny Brzęczyszczykiewicz) w polskiej reprezentacji jest kapitanem. Cieszy się zaufaniem Smudy, bo także dla Polski wypracowuję i zdobywam bramki mówi zawodnik. To "także" jest tu interesujące. W kadrze Borusii Błaszczykowski wcale takim pewnym punktem nie był. Zwinny 26 latek, świetny technicznie, znakomicie dryblujący jeszcze w zimowej przerwie sarkał w wywiadach dla niemeickich gazet, że trener go nie docenia, a on szuka innej drużyny, bo ma dość siedzenia na ławce.

Błaszczykowski wykorzystuje swoją szansę.

Po kontuzji Niemca Mario Götze trener Klopp postawił na "Kubę" – a ten odwdzięczył się najlepszą rundą od czasu przyjścia do Borusii w 2007 roku. 4 bramki zdobył wiosną 2012 roku, do tego dorzucił aż 10 asyst. Świetnie współpracuje mu się na prawej stronie boiska z Piszczkiem. Rozumiemy się bez słów, co zresztą pomaga w sposób niewyobrażalny – komentuje Błaszczykowski.

Tak efektywny, jak w tym sezonie, Błaszczykowski jeszcze nigdy nie był. Dostałem swoją szansę i ją wykorzystałem – mówi "Kuba" po czym szybko dodaje: ale mogę grać jeszcze lepiej.

Napastnik kompletny

Na koniec najważniejszy z polskiego trio: napastnik Robert Błaszczykowski. Wielu obserwatorów jest podobnego zdania jak ekspert telewizyjny Marcel Reif. Dla niego, ten 23 latek to jeden z najbardziej kompletnych i przez to najlepszych napastników w Europie.

Tu warto dodać, że nie zawsze tak było – Lewandowski w Borusii jest drugi sezon. W pierwszym nazywano go "partaczem", media pisały o nim "Chancentod", a programy satyryczne porównywały Lewandowskiego do "polnische Wirtschaft" – wśród takich pechowców nic się nie może udać, takimi słowy odkopytano stary niemiecki stereotyp na temat Polski.

W pierwszym swoim sezonie w Niemczech Lewandowski grał rolę dżokera w talii trenera Borusii. Wchodził jako zmiennik Lucasa Barriosa. Mimo pecha, spalania się w sytuacjach podbramkowych i tak udało mu się zdobyć 8 bramek. W tym sezonie LewanGOLski (jak przechrzciły go niemieckie media) eksplodował. Z 20 bramkami jest najlepszym napastnikiem Borusii od czasu Stephane’a Chapuisat w sezonie 1991/92. Do tego Lewandowski nie zapomina o kolegach, na koncie ma także 8 asyst.

Lewandowski jest bardzo szybki, zróżnicowany technicznie i piłka klei mu się do nogi. Ma wszystko czego potrzebuje rasowy napastnik chwali podopiecznego Jürgen Klopp. Zbudowany perfekcyjnie do roli napastnika, właściwie jest w stanie strzelić bramkę każdą częścią ciała i z każdej pozycji – idealnie spełnia warunki współczesnego myśliwego pola karnego. Przeciw Bayernowi strzelił bramkę piętką, pokazując perfekcyjną technikę, świetny refleks i genialne wyczucie sytuacji. Prawdziwe piłkarskie arcydzieło. Oby jak najwięcej arcydzieł pokazał napastnik wraz z dwoma kolegami z boiska w czasie zbliżającego się Euro 2012.

Za: NIEMCY-ONLINE.pl

POLISH CLUB ONLINE, 2012.05.10

Waldemar Glodek

Autor: Waldemar Glodek