Dr Jerzy Jaśkowski – Jak rozwija się nuklearny biznes


radiation-logo[na podstawie akt Ubecji “tajne specjalnego znaczenia” w sprawie Żarnowca i EJ MD]

Jerzy Jaśkowski

Jak rozwija się nuklearny biznes

Skok na kasę i pierwsze ofiary

Jak to podał uroczyście Rząd, wraca do nas zmora budowy elektrowni atomowych.

Przypomnijmy; 11 stycznia 1982, roku pamiętnego, w pierwszym miesiącu stanu wojennego, przy zamykaniu fabryk i masowym aresztowaniu ludzi, junta wojskowa podjęła decyzję o budowie elektrowni atomowej w Żarnowcu.

Nic to, że żadnych analiz ekonomiczno-energetycznych nie przeprowadzono, nic to, że wyraźnie notowano kryzys gospodarczy i puste półki w sklepach [a swoją drogą jak to się stało, że półki były puste, a żadnej klęski nieurodzaju, powodzi ani mrozów nie ogłoszono, komu tą żywność sprzedano albo oddano?!! I co ciekawsze ŻADNEGO dziennikarza ten cud nie interesuje do dnia dzisiejszego], nic to, że wprowadzano kartkowy system odżywiania i notowano wzrost zachorowań na gruźlicę i żółtaczkę.

            Hunta (junta) postanowiła i hunta wykonała [całe szczęście, że częściowo] ale ok 4.5 miliarda ówczesnych dolarów z kasy państwowej wyparowało.

A na świecie wyglądało to zupełnie inaczej. Nikt już nie budował elektrowni jądrowych. Od 1973 roku, a więc przed katastrofą w Czarnobylu i Tree Mile Island, Stany Zjednoczone wstrzymały budowę elektrowni jądrowych. Przyczyna była prosta, ekonomia. To się nie opłacało, a plutonu do bomb atomowych mieli dosyć z już istniejących elektrowni.

            Grupa “naukowców”  takich jak Marecki z Politechniki Gdańskiej, Strupczewski czy Chwaszczewski z W-wy (IBJ), Hrynkiewicz z Krakowa [odznaczony orderem Czerwonego Sztandaru], lekarz Liniecki z Łodzi, usiłowała przekonać  na wszelkie sposoby społeczeństwo, że budowa elektrowni jądrowej jest niezbędna dla Polski i to w dodatku nie jednej a od razu 6-u. Grożono, że niezrealizowanie tego podstawowego planu spowoduje zapaść energetyczną w Polsce już w roku 2000 i całkowite wyłączenie prądu. Dla uwiarygodnienia tej tezy następowały częste wyłączania prądu [podobnie działał koncern Enea w Kalifornii defraudując 35 miliardów dolarów]. Czy obecnie zastosują ten sam manewr w Polsce?

Zdziwienie budzi fakt, że pomimo zmiany ustroju ci sami panowie mają szeroki dostęp do mass mediów. np. w energetyce zawsze publikowane są art. dr Strupczewskiego bez względu jaką ciemnotę wciskają.

Przeszedł rok 2000 i mamy nawet 2012, a ŻADNEGO kolapsu energetycznego nie zanotowano.

W roku 1980 mieliśmy zainstalowane ok. 35 000 MW, a obecnie mamy 36 000 MW.

W roku 1980 wykorzystywaliśmy średnio ok. 23 000 MW, a obecnie w roku 2006 tylko 21 000 MW , w 2007r.- średnio 19 390 MW, a w 2008r. – 18 000 MW. w roku 2011 średnio 22 000 MW. A żadna statystyka nie włącza do bilansu energii otrzymywanej, ze źródeł odnawialnych i lokalnych.

Innymi słowy nie tylko przez te prawie 30 lat nie zaobserwowano wzrostu użycia energii elektrycznej, ale od kilku lat [a więc przed kryzysem] następował spadek użycia energii elektrycznej  o kilka procent rocznie.

Czy wymienieni specjaliści sprzed ćwierćwiecza, przeprosili społeczeństwo za swoje wypociny? czy zwrócili pieniądze za fałszywe ekspertyzy? Oczywiście, że nie, a niektórzy dziennikarze nadal drukują ich “przemyślenia” jako wybitnych fachowców.

A jak wyglądała prawda?

Zachowały się częściowo akta nadzoru operacyjnego SB nad Żarnowcem. Jest to bardzo ciekawa lektura. I tak raport z 12 maja 1988, tajne specjalnego znaczenia, podaje, że 50 % betonu jest dyskwalifikowane z powodu złej jakości. Podpisano mjr ?

A okoliczni mieszkańcy cieszyli się, że mogą kupić tanio beton. Kupowali zaś odpad, którego góry zatarasowałyby drogi dojazdowe, nie tylko do placu budowy ale całej okolicy, i naraziły EJ Żarnowiec na dodatkowe koszty.

            Inny tajny raport podaje: zatrudnia się ludzi bez przygotowania, np. ZZ syn Jana i Marii [nazwisko znane] z wykształceniem średnim ekonomicznym został zatrudniony na stanowisku Głównego Specjalisty do spraw kosztów bez posiadania wymaganego wykształcenia i stażu pracy

Podobnie wygląda sprawa prowadzenia kierunku atomistyka przez Politechnikę Gdańską i technikum atomistycznego w Gdańsku. Oficer prowadzący stwierdza jednoznacznie: Od 1983 roku Politechnika Gdańska prowadzi Studium Podyplomowe. ŻADEN z wykładowców nie ma licencji budowy elektrowni jądrowej. Wykłady prowadzone są na skryptach zachodnich przez teoretyków. Większość prowadzących nigdy nie widziała elektrowni jądrowej. Ochrona radiologiczna prowadzona jest na materiałach radzieckich z lat 50 .

I ten brak krytycyzmu, ta chęć wyłudzenia pieniędzy społecznych trwa do dnia dzisiejszego.

W innym raporcie oficer SB podaje, że panowie z Politechniki Gdańskiej zrobili sobie wycieczkę do elektrowni atomowej w Związku Sowieckim, ale przez 2 tygodnie nie wpuszczono ich na teren elektrowni ponieważ nie mieli uprawnień!

Jeszcze inny raport donosi, że pomimo zapewnień dyrekcji elektrowni atomowej w Żarnowcu, że pękanie wylewki to nic wielkiego i to się zdarza, oficer SB prowadzący jednoznacznie stwierdza: “ informacje podawane przez dyrekcje są niewiarygodne i przeczą temu nagłe dzialania. Dyrekcja w trybie pilnym wzywa naukowców z Politechniki Wrocławskiej i Warszawskiej w celu podjęcia odpowiednich działań zabezpieczających. Widać wyraźnie nerwowość dyrekcji.

Czy coś się zmieniło w atomistyce w minionych 25 latach. NIC!!!

Unia Europejska wydała dyrektywę w 1995 roku o zakazie budowy elektrowni jądrowych w granicach Unii. Nic nie wiadomo o zmianie tej dyrektywy. Prawie wszystkie państwa Unii się dostosowują do niej.

I tak: Austria jedyną wybudowaną elektrownie jądrową w 1978 roku rozebrała. Zakaz budowy elektrowni jądrowych został wpisany do konstytucji.

Anglia posiada 9 reaktorów. Wyłączenie pierwszych dwu w OLDbury nastąpi w tym roku. Dwa następne zostaną wyłączone w 2010 roku. Zanotowano spadek produkcji energii elektrycznej z elektrowni jądrowych w latach 2005 – 2007 o 9.2 %. Decyzja Rządu JKM z 2003 roku zakazuje budowy nowych elektrowni jądrowych.

Belgia już w 2003 roku wprowadziła ustawowy zakaz budowy elektrowni jądrowych. Plan likwidacji zakłada zamknięcie istniejących w latach 2015 – 2025. Do dnia dzisiejszego brak składowiska odpadów radioaktywnych.

Dania. Bez elektrowni jądrowych do dnia dzisiejszego. Rządowy zakaz budowy wprowadzono w 1985 roku a więc przed katastrofą w Czarnobylu. I jak każdy może się przekonać, Dania nie ma spadku PKB.

Grecja, bez elektrowni jądrowych. Rządowy zakaz wprowadzono w 1982r. I jak każdy może się przekonać to Polacy jeżdżą na saksy do Grecji a nie odwrotnie.

Hiszpania. Rządowy zakaz budowy dalszej elektrowni jądrowych wprowadzono w 1981 roku. Elektrownia jądrowa w Santa Maria de Garona oddana do eksploatacji w 1981 roku zostaje zamknięta w 2009 rok. A więc nie żadne 40 – 50 lat tylko niecałe 30 lat eksploatacji.

Szczególnie interesujący jest fakt, że ogólna moc elektrowni jądrowych to 7.6 GW a elektrowni wiatrowych to aż 11.6 GW. I nikomu to nie przeszkadza!

Holandia. Posiada jeden reaktor w Borssele, który pokrywa 3.5 % zapotrzebowania na energię elektryczną i ma zostać zamknięty w 2013 roku. Nie przewiduje się budowy ŻADNYCH nowych elektrowni jądrowych.

Szwajcaria . Decyzja o zaprzestaniu budowy elektrowni jądrowych zapadła w 1993 roku. Do dnia dzisiejszego nie podjęto innej decyzji.

Włochy. W 1994 roku cztery czynne reaktory zostały zamknięte a budowę 5 nowych zaprzestano.

USA. Żaden stan nie zgadza się na budowę składowiska odpadów nuklearnych. Należy pamiętać, że w latach 60 – 70 -tych USA , bezmyślnie zatapiało beczki z radioaktywnymi odpadami w morzu. Obecnie od 1991 roku robi się to samo na wodach Sudanu (Morze Czerwone) [ujawnione m.inn. w National Geografic, mimo obietnic nie dostałem odnośnika MD] . Już po 15 latach ze skorodowanych beczek odpady wydostawały się do oceanu. Rząd Busha w 2005 roku wyraził zgodę na budowę elektrowni jądrowych ale tylko na eksport. Mówi to samo za siebie.

Generalnie w latach 1990 – 2005 na świecie zamknięto – zlikwidowano 107 reaktorów jądrowych.

Jedynym krajem, który chce posiadać wielkomocarstwowe aspiracje i sprzedaje na prawo i lewo elektrownie jądrowe jest Francja. Nic to, że jest to “największy truciciel CO2 w Europie”. Nic to że EdF państwowy koncern eksploatujący elektrownie jądrowe jest zadłużony na 80 miliardów euro, a roczne jego dochody to tylko ok. 1 miliarda. Nic to, że corocznie musi zakupywać prąd z Niemiec (w zimę). Nic to że jeszcze do niedawna duma „mocarstwowej” Francji – reaktor Superfeniks już po dwu latach eksploatacji musiał być zamknięty z powodu awaryjności. Francuzi stracili na tym ok 40 miliardów euro. Muszą sobie to odbić. A na kim? pozostawiam to domysłowi PT Czytelników.

Nic to, że Francja morduje przeciwników energii nuklearnej, jak np. morderstwa Tęczowego Wojownika w Nowej Zelandii w 1985 roku., jest zamieszana w przemyt plutonu do Izraela i Iraqu. Francja musi za wszelką cenę sprzedać swój złom i zarobić na naiwnych i przekupnych urzędnikach naciągając tych, którzy się dają. Jak widać teraz wypadło na Polskę. Już zaczęły się wycieczki urzędników nad Sekwanę, za nasze społeczne pieniądze. Kiedy dowiemy się, ile nas kosztują „prowizje” dla nich? Bo przecież francuskie przedsiębiorstwa zapłacą Bakhczysz z kieszeni tubylców…

Mamy pierwsze ofiary budowy elektrowni jądrowej

Jak wiadomo Rząd jest zadłużony na ponad 800 miliardów złotych. Coroczny deficyt wynosi ponad 40 miliardów, a Francuzi nie zadowolą się czekami tylko będą chcieli gotówkę. Komu więc można bez skutków społecznych ukraść te ok. 10 miliardów rocznie potrzebnych na budowę elektrowni jądrowej ??!

No oczywiście emerytom. Proszę zauważyć, że wszyscy posłowie zgodne, przyklasnęli na odebranie emerytur pomostowych ok. 800 000 obywatelom. To daje ok. 9 miliardów złotych rocznie “oszczędności”. Ażeby osłodzić społeczne protesty poświęcono także SB-ów. I wszyscy to przełknęli i jest spokój. A rząd ma pieniądze na nowe- stare “inwestycje”.

Ale pomimo, braku jakiejkolwiek kadry z uprawnieniami do budowy elektrowni atomowych już posady sa rozdane. W latach 80-tych mieliśmy jednego inżyniera posiadającego licencje uprawniającą do stanowiska naczelnego inżyniera budowy elektrowni atomowej. Licencja nosiła numer 4. Pan pochodził z Wybrzeża. Oczywiście nasze “wadze” wogóle nie dopuściły go do głosu. Specjalistami byli ludzie po kursach ochrony środowiska i tp. Obecnie po 30 latach sytuacja jest podobna. Ale 20 000 000 zł na reklamę energetyki jądrowej już się wydaje.

Za te pieniądze, przeznaczone na budowę elektrowni, można by kupić np. każdej rodzinie świetlówki energooszczędne à100 Wat, co dałoby oszczędności elektryczne rzędu 2000 MW. Budowa reaktora jądrowego tej mocy to wydatek rzędu 10 – 15 miliardów złotych . Świetlówki kosztowałyby 500 milionów złotych.

I to by było na tyle. Każdy może sam zobaczyć o co tu chodzi.

Szczególnie wyraźnie widoczny jest ten skok na kasę po katastrofie w Fukushimie. Rządowi atomici, praktycznie zlikwidowali informacje w mass mediach o skutkach tej katastrofy. Podaje się jednocześnie zupełnie infantylne wiadomości jak to dobrze działa promieniowanie jonizujące. Celują w tym specjaliści wojskowi np. prof. Janiak z Łodzi. Wypowiedż prof. Janiaka pozwala z prawdopodobieństwem graniczący z pewnością stwierdzić, że PT Pan ten w biblitece był ostatni raz przed co najmniej 40 laty. http://pietkun.nowyekran.pl/post/64337,jasne-strony-radioaktywnosci

W tym samym czasie są prowadzone rozmowy na wysokim szczeblu rzadowym, pomiędzy Rządem Japonii, Rosji i Chin w sprawie ewakuacji ok 20 -30 milionów Japończyków z terrenów zagrożonych. A jednocześnie ukazują się artykuły w prasie zchodniej jakie to wzmocnienie byłoby potencjału militarnego.

A Polska wieś cicha,
A polska wieś spokojna
Mądrzejsi myślą.

Dr Jerzy Jaśkowski , Gdańsk
[email protected]

PS. Bardzo interesującym jest fakt braku krytycyzmu u polskich “atomistów” . Żaden nie brał udziału w budowie czy konstrukcji elektrowni atomowej ale na kilku uczelniach otwarto kierunki atomistyka. Ciekawe czego mogą nauczyć młodzież tacy “specjaliści”?

*    *   *
Wybor zdjecia wg/PCO

POLISH CLUB ONLINE, 2012.06.11

Waldemar Glodek

Autor: Waldemar Glodek