Dr Jerzy Jaśkowski: Czarnobyl, Fukushima, Windscale,Tree Mile Island i co dalej? (Cz. 3)


Fizyka jądrowa  co to jest i komu służy?

Przeczytaj:   Część 1.    Część 2. 

Nie masz czasu na czytanie
będziesz miał na płakanie

Wymienione w części pierwszej uwarunkowania spowodowały, że generalnie wiedza na temat skutków promieniowania na organizmy żywe w Polsce jest bardzo mała. Do absurdu doszła po katastrofie w Czarnobylu, kiedy to wprowadzono na wyższych uczelniach nowy przedmiot,  ochronę przed promieniowaniem jonizującym,  a podręczniki i skrypty pisali ludzie, którzy nigdy nie widzieli chorego z chorobą popromienną, ani nie pracowali na budowie elektrowni atomowej, przepisując bezmyślnie rosyjskie wydania skryptów  z wczesnych lat 50-tych tak było np. na PG.

 

Te uwarunkowania, panujące w całej Europie  Środkowej i Wschodniej, spowodowały, że w 1997 roku powstał Europejski  Komitet Ryzyka Promieniotwórczego przy Parlamencie Europejskim. Już pierwsze prace Komitetu zaowocowały podniesieniem ryzyka zgonu na raka, na skutek otrzymania dawki jednego rema. Obecnie przyjmuje się, że dojdzie do 56 dodatkowych zgonów na raka na 10000 osób ,które otrzymały 1 dawkę rema,  a nie jak poprzednio uważano 1,2 zgony.

Powoduje to, że ocena skutków katastrof w Czarnobylu gwałtownie uległa zmianie i obecnie ocenia się, że z tego powodu umarło w Europie [bez Francji, Hiszpanii i Portugalii] dodatkowo na raka, ponad 490 000 ludzi plus      19 000 dodatkowych zgonów na białaczki.

Generalnie te wszystkie eksperymenty z materiałami promieniotwórczymi  , tzw wybuchy doświadczalne, pociski z uranem,  spowodowały dodatkowo  61 600 000 zgonów na raka, 1730600 zmarłych niemowląt oraz 1900 000 martwych płodów.,  a nie jak podaje np. prof.  Zb.Jaworowski  [ CLOR] 31 zabitych.

Tak naprawdę w “akcji” Czarnobylskiej poszkodowaniu uległo ponad 500 000 cywilów, ok. miliona żołnierzy MGB.I innych służb wewnętrznych, oraz ponad  milion  tzw.  Czarnobylców czyli likwidatorów awarii.

Znamy te fakty z bezpośrednich własnych badań w rejonie skażonym , prowadzonych dzięki pomocy ks.Arcybiskupa Światka

 

W celu lepszej kontroli tego co ewentualnie wypisują “współpracownicy tych poprawnie politycznych ludków”, stworzono piśmiennictwo tylko dla swoich, czyli tzw. magazyny monotematyczne. Wydawnictwa te, oczywiście cenzurowane tj. chciałem powiedzieć “recenzjonowane”, drukują tylko i wyłącznie politycznie słuszne prace lub nijakie.  Dowodem wprost potwierdzającym powyższą tezę, jest fakt np. obrony ok. 40 000 prac doktorskich w Polsce i rejestrowanie tylko ok. 150 patentów. A co z resztą tych “prac”?

W takim np. biuletynie Postępy Fizyki Jądrowej, nadal ćwierć wieku po Czarnobylu drukuje się prace podające, że w katastrofie zginęło tylko 31 osób. Podobne dezinformacje zamieszcza się o katastrofie w Fukushimie mieszając dane dotyczące Sandai z Fukushimą. Do dnia dzisiejszego, żaden z tzw branżowych biuletynów nie opublikował prawdziwych danych o Czarnobylu , Windscale, Fukishimie czy skażeniu za Uralem  tzw. tajnych ośrodkach np.  Ch-40. Informacje te natomiast są powszechnie dostępne w innych krajach.

Także z “niezrozumiałych” względów nazwiska takich naukowców jak dr dr. Alice Stewart, Rossaly Bertel czy laureat nagrody Nobla  Goldman są w Polsce praktycznie nieznane.

Znane jest twierdzenie prof. J.Goffmana:

“Zrobiłem jeden błąd. Jeśli Departament Energii [wojsko] lub AEC daje pieniądze na delikatnej kwestii, nie oznacza, aby podjąć pracę poważnie. Potrzebują cię –  i twojego naukowego prestiżu.  „My więc i tak będziemy studiować ten problem.” Badając jakiś  problem czujesz się cudowny. Ale jeśli chcesz, pieniądze i nieustające wsparcie, należy udać się na ryby lub gra w golfa gry. Mój błąd był odkryłem coś. . . .

Niestety ta mądrość, nie ufać urzędnikom nie jest powszechnie znana, a jeżeli jest, to dla doraźnych korzyści – grantu- szybko chowana pod dywanem.

W tej sytuacji młody student uniwersytecki – fizyki zapoznając się z takimi dezinformacjami ma do wyboru: albo powielać te dezinformacje i awansować szybko i bezboleśnie, albo próbować pisać prawdę i “wypaść” z obiegu. A wydawałoby się, że w dobie internetu dotarcie do prac źródłowych z Japonii dla przeciętnego inżyniera czy magistra nie powinno być problemem. Praktyka wykazuje,że jest odwrotnie.

Ale czego możemy się spodziewać po fizykach jądrowych kiedy  tą grupą kierował np. w Polsce   od 1962 rok, minister będący  z zawodu krawcem,  niejaki Bilik. Pan Bilik po 1969 roku ewakuował się do Izraela. W  4 lata później Izrael dysponował bronią atomową?  I znowu  proszę zauważyć, że tym wszystkim wielkim fizykom zupełnie nie przeszkadzało, że kieruje nimi krawiec. Trudno się więc dziwić, że nie mogli wypracować systemu ochrony społeczeństwa. Jest  to  bowiem postępowanie  na zasadzie wiecie, rozumiecie,

Kolejnym przykładem pomieszania z poplątaniem fizyków jądrowych jest nowomowa w rodzaju  100 elektrowni atomowych pracuje przez 20 lat to jest to doświadczenie 2000 reaktoro – lat.

Trudno o bardziej infantylny sposób rozumowania. Wiedzy nie da się sumować.

Prosty przykład. Jednym z najstarszych zawodów  świata jest medycyna. Lekarzy na świecie było pewnie parę milinów, a historia medycyny to ponad 10 000 lat. Każdy widzi, że  medyczna wg tego schematu to nie 2000 reaktoro – lat ale  kilkadziesiąt milionów lat zbiorowych doświadczeń. I co z tego wynika ? NIC.  Tylko w USA nadal z powodu błędów medycznych umiera ok. 300 000 ludzi rocznie, a z powodu strzelanin z broni palnej tylko kilkadziesiąt osób ginie w tym samym okresie.

Można także przytoczyć inne rozumowanie. Np.  mamy dwa instytuty zajmujące się fizyką jądrową w Warszawie i w Krakowie. Działają od ponad 50 lat. Każdy zatrudnia ponad 50 pracowników. Czyli daje to w sumie ponad 5000 –  instytuto-osobo – lat. Wiadomo, że “nasi” naukowcy nie pracują na potrzeby złego kompleksu militarnego- bankierskiego [lub odwrotnie], ponieważ “nasi” przywódcy miłują pokój. Tak więc pracują za społeczne pieniądze na potrzeby społeczeństwa.  Należy więc postawić zasadnicze pytanie: ile wynalazków opatentował ten  tak doświadczony zespół w okresie dłuższym aniżeli historia pisana świata? Przeglądając osiągnięcia instytutów, liczbę zgłoszonych wynalazków, w okresie 5000 instytuto – lat nie mogłem znaleźć żadnej informacji na ten temat. Na pewno źle szukałem.

Podobnie cała Europa musi utrzymywać ośrodek w Cernie pracujący rzekomo nad wykrywaniem nowych cząstek. A tak naprawdę chłopcy pracują nad tworzeniem antymaterii. Są dobrzy!  Udało się im otrzymać antymaterię i ją “schować “ do specjalnych duarów już ok. 198 6 roku.  Mogą ją w nich przechowywać przez ponad rok.  Jak wiadomo “my” to znaczy materia to ok 4% masy wszechświata, pozostałe 96%  to antymateria. Jakie to ma znaczenie praktyczne? Ano antymaterię także można “używać “ w wojsku. Jej detonacja jest ok. 100 razy bardziej groźna od wybuchu jądrowego w czasie 1000 razy krótszym. Cern pracuje na zlecenie kompleksu militarnego USA. Dlaczego nie mogą tego robić u siebie. A po co ? Jak to jest taka straszna siła rażenia, to przecież lepiej, jak w razie czego wypadek zdarzy się daleko od naszych.

W przypadku doświadczenia ekip obsługujących reaktory jest to jeszcze bardziej skomplikowane. Przecież żadna ekipa nie poda prawdziwych przyczyn awarii. Przykłady pierwszy lepszy z brzegu:  Anglia 1957 rok Windscalle. Awaria była tak poważna, że  ówczesny rząd premiera Maksymiliana w celu zatuszowania katastrofy zmienił nazwę miejscowości.   Zmieniono nazwę miejscowości, aby się źle nie kojarzyła z katastrofą,  na Selaffield. Przez okres 40 lat zaprzeczano oficjalnie, że doszło do stopienia rdzenia reaktora. Dopiero odtajnienie akt pozwolił ujawnić tę katastrofę.  A badania dr Alice  Stewart ujawniły wzrost zachorowań na białaczki i choroby tarczycy, okolicznej ludności, jeszcze wiele lat po katastrofie

W Polsce wcale nie jest inaczej . Dr Prof. A. Strupczewski doprowadził w 1979 roku do awarii reaktora w Świerku. Pomimo, że  jeszcze w latach 90 ówczesny dyrektor Świerku twierdził publicznie, iż wszelkie opracowania czy też dokumenty są jawne, to raport o awarii został nadal utajniony.

To jak się ma uczyć młodzież, jeżeli  co ważniejsze raporty są tajne?

O wyjątkowej niestaranności wręcz flejtuchowatości dozoru atomowego ze Świerka może świadczyć  utrzymywanie składowiska odpadów radioaktywnych w Różanach. Przeprowadzona kontrola tego składowiska, wykonana na zlecenie Gminy Różan  w latach 90-ych, wykazała nie tylko niesamowity bałagan panujący na składowisku, przerdzewiałe, rozpadające się beczki z wyciekami jakiegoś mazidła, również całkowity brak ochrony radiologicznej osób tam pilnujących. Pomiary wykazały, że z zardzewiałych beczek wylewała się ciecz która skażała wody  Narwi radioaktywnym trytem.

A cały nadzór radiologiczny spał spokojnie i żadna ze stacji san – epidu  nic nie widziała, ani o niczym nie wiedziała.

W tym aspekcie należy zapoznać się z wywiadem jakiego udzielił circe.pl  w dniu 03.04.2013r. obecny dyrektor  Narodowego Centrum Badań Jądrowych p.prof. Grzegorz Wrochna.

Już sama nazwa dziwi, jakiego narodowego centrum.? jakiego narodu? Polska od samego początku była wielonarodowa. Na mapach rzymskich na obecnych terenach Polski mieszkali Sarmaci [od Warszawy do Rygi] , Lendzianie [ [od Krakowa do Kijowa – stąd lachy, lindzien] czy Polanie  [od Odry do Warty. -stąd po niemieckich kronikarzach pozostało] . A potem doszli jeszcze Kurlandczycy, Łotysze, Lituwa i wiele innych. Zdziwienie więc budzi taki dziwny twór w “kosmopolitycznej” Europie. No ale p. prof. Grzegorz Wrochna jako fizyk, może z historią mieć kłopoty. Tego przedmiotu nie wykładają na fizyce.

Ad rem.

Pierwsze zdanie  tekstu budzi poważne wątpliwości co do rzetelności jego wypowiedzi, cyt:” mamy do czynienia z często powtarzanym mitem, że problem odpadów nuklearnych nie jet rozwiązany”  i dalej następuje wyjaśnienie jak to należy robić. A już przed ok. 50 laty nestor polskiej energetyki p.prof. Kopecki wyjaśniał w podręczniku, że przechowywanie odpadów po ziemią, jak to proponuje p.Dyrektor,  jest błędem. Profesor Kopecki  wyjaśnił  również dlaczego to jest błędem. Widocznie to było tak dawno, że p. prof. Grzegorz Wrochna nie miał okazji zapoznać się z tymi materiałami.

Ale wystarczy przypomnieć jak dawniejsza instytucja, której kierownictwa sprawuje składowała odpady w Różanach. Byłem tam z komisją prof. J.Terleckiego. na początku lat 90 ubiegłego wieku. Odpady leżały w pordzewiałych beczkach, w mazi. w starej fosie fortu budowanego przed prawie 100 laty. Teren był skażony i radioaktywna woda wlewała się do Narwi, płynącej kilkadziesiąt metrów dalej. W samych fortach skażenie było takie, że licznikom naszym brakowało skali. Żadnej dokumentacji, kiedy co przywieziono i co dana beczka zawierała.

Takie i wiele innych dezinformacji o “ATOMIE” znajdujemy np.tutaj

Natomiast na forach są wpisy:

Napisano 09 wrzesień 2010 – 08:24

Wysypisko odpadow radioaktywnych (inaczej tego nie nazwe) bylo i bedzie w Rozanie i nie sadze ze nagle ktos sie zjawi i zabierze te wszystkie skarby i przewiezie w inne miejsce. Sadze ze dobrym pomyslem bylo by upubublicznienie na stronie miasta i aktualizowanie danych z monitoringu licznikiem Geigera jak rowniez wszelkie inne (zawartosc pierwiastkow promieniotworczych)w wodzie, gruncie etc. Takie dane nie sa tajne i dziwi mnie ze nikt nie wpadl do tej pory na ten pomysl. Po prostu sadze ze dotyczny to bezposrednio mieszkancow naszego miasta i nie zyjemy w czasach glebokiej komuny gdze takie informacje byly utajnione.

Czyli od 20 lat nic się nie zmieniło.

Podobnie National Geographic pokazywał zdjęcia zatopionych 70 000 beczek radioaktywnych odpadów u wybrzeży USA . Wszystkie beczki przerdzewiałe, w wydobywającą się jakąś mazią. A przecież zgodę na takie składowanie podpisywali fizycy jądrowi.

Jak powszechnie wiadomo, do tej pory nikomu nie udało się zbudować odpowiedniego składowiska i nikt nie wie jaka jest cena budowy i przechowywania tych odpadów. I to nie, jak usiłuje imputować p. prof.Grzegorz Wrochna, przez kilkaset lat, ale przez parę tysięcy lat.

Myślenie w stylu ja kradnę, a niech pra….pra wnuki za to płacą chyba jest co najmniej nie na miejscu w naszej jeszcze łacińskiej cywilizacji. Jeżeli fizyk wie co to znaczy. Nie mamy żadnego doświadczenia jako ludzie, jak będzie się taki radioaktywny śmietnik zachowywał po kilkuset latach i jakie będą koszty jego utrzymania. W tej sytuacji dyrdymały  w rodzaj cyt:” nowe metody  ich zabezpieczenia gwarantują” jest  mało poważne, w ustach kogoś mającego takie problemy z odpadami średnio aktywnymi w Różanach. Nie wspominając co znaczy pojęcie “nowe” ponieważ taki sposób przechowywania został zdyskwalifikowany pół wieku temu!  Żadne  natomiast opracowanie p. prof. Grzegorza Wrochny, dotyczące przechowywania odpadów  nie jest jeszcze opatentowane.

PS. Bezpośrednio po zakończeniu obrad Okrągłego Stołu, PAA powołała tzw. Komisję Wierusza w celu opublikowania raportu o skutkach  katastrofy w Czarnobylu dla Polski. Komisja miała  podać stan prawdziwy czyli wybielić postępowanie fizyków jądrowych i całego nadzoru ochrony radiologicznej. Niestety pomimo wyjaśnienia istotnych spraw w czasie posiedzeń np., że już następnego dnia , po katastrofie [27/28.04.1986 r] wojsko zaczęło zabierać wszystkie wyniki pomiarów radiacji, że Hunta już na początku maja 1986 roku podniosła dopuszczalne normy skażenia 20 krotnie i nie pozwoliła podawać wartości liczbowych,  tylko liczbę pomiarów przekraczających nową normę. Czyli jeżeli np. mleko wykazywało aktywność 990 Bq było kwalifikowane jako prawidłowe, ponieważ nowa norma  dopuszczała skażenie do 1000 Bq. Poprzednia norma dopuszczała do 50 Bq.

Tak więc nawet po latach nie można stwierdzić jakie było faktyczne skażenie Polski.

Pomimo więc, że pewne sprawy udało się wyjaśnić, to pierwsza część powstałego raportu nadal zawierała dużą ilość dezinformacji.

            Przesłany do szerokiej wiadomości mój list otwarty, pokazujący na 12 stronach te dezinformację doprowadził do zawieszenia działalności tej Komisji. Po publikacji listu Komisja nigdy więcej się już nie zebrała.

            Jedyny w miarę pełny Raport pt: Katastrofa w Czarnobylu, a Polska został opublikowany pod auspicjami Gdańskiego Towarzystwa Naukowego  rok później, dzięki poparciu prof. dr hab.Gotfryda Kupryszewskiego, przewodniczącego GTN i ówczesnej p.dyr. H.Sochackiej.

            Jako ciekawostkę mogę podać, że zarówno GTN jak i nasza siedziba była widownią wielokrotnych włamań po ukazaniu się tego Raportu. Dziwnym trafem ginęła tylko ta książka – RAPORT . Włamywacze nie zabierali ani radioodbiorników, ani telewizora, ani komputerów, a tylko szukali tego raportu. Tacy to miłośnicy książek  byli przed 20 laty. A dzisiaj poloniści narzekają, że ludzie nie chcą czytać?

PS. Zwrócono mnie uwagę, że nie wszyscy fizycy jądrowi zasługują na potępienie, ponieważ tak naprawdę od 50 lat nie zajmują już się elektrowniami atomowymi. Być może tak jest. Ale po czynach ich sadzić będziecie. Mamy  główne  Ośrodki Fizyki Jądrowej w Krakowie i Warszawie i żaden w chwilach niebezpieczeństwa nie zabierał publicznie głosu, wręcz przeciwnie jego przedstawiciele  podawali najbardziej prymitywne dezinformacje.

Przez analogie podaję wypowiedź Wojciecha Cejrowskiego odnośnie prawników:

Dr Jerzy Jaśkowski. Fot. Inter.
Dr Jerzy Jaśkowski. Fot. Inter.

Dr Jerzy Jaśkowski
[email protected]
SFMRM

Rozpowszechnianie wszelkimi sposobami jest zalecane.

Przeczytaj również:

POLISH CLUB ONLINE, 2013.05.04

Waldemar Glodek

Autor: Waldemar Glodek