Ks. bp Igancy Dec: … bo w gruncie rzeczy nie chodzi im o prawdę, tylko o zwycięstwo ideologiczne, korzyści partyjne.


Homilia wygłoszona przez ks. bp. Ignacego Deca na Jasnej Górze, w pierwszym dniu XXI Pielgrzymki Rodziny Radia Maryja

ks-bp-Igancy-Dec-Jasna-Gora-1

 

Wstęp

Ekscelencje, Najdostojniejsi Księża Biskupi!

Czcigodni Ojcowie Paulini, stróże jasnogórskiego sanktuarium!

Czcigodni Ojcze Dyrektorze Radia Maryja wraz z całą obsługą Radia i Telewizji Trwam

Wszyscy drodzy bracia kapłani diecezjalni i zakonni wszystkich urzędów i godności

Wielebne siostry zakonne

Drodzy pielgrzymi, uczestnicy XXI Pielgrzymki Rodziny Radia Maryja!

Umiłowani słuchacze Radia Maryja i telewidzowie Telewizji Trwam, zgromadzeni przy radioodbiornikach i telewizorach w kraju i za granicą!

Drodzy bracia i siostry, czciciele Jasnogórskiej Matki i Królowej!


Zrodlo: YT – http://www.youtube.com/watch?feature=player_embedded&v=eHyHrGPD0Pg

Po raz dwudziesty pierwszy jako Rodzina Radia Maryja przybywamy do Domu naszej Matki i Królowej, do źródła duchowej siły naszego Narodu. Każda nasza doroczna pielgrzymka jest inna, gdyż dokonuje się w innym czasie naszego życia i w innych okolicznościach życia Kościoła, Ojczyzny i świata.

Tym razem przybywamy na Jasną Gorę w Roku Wiary; przybywamy, gdy Kościołowi przewodzi od kilku miesięcy nowy Biskup Rzymu, Papież Franciszek; przybywamy, gdy zbliża się data kanonizacji bł. Jana Pawła II; przybywamy, gdy zostało nam ogłoszone, że Telewizja Trwam otrzyma miejsce na cyfrowym multipleksie, o co zabiegaliśmy tak usilnie przez prawie dwa lata; przybywamy, by na tym miejscu podziękować Panu Bogu za Jego łaskawość i błogosławieństwo, by w domu Jasnogórskiej Matki i Królowej nabrać duchowych i fizycznych sił do dalszej drogi życia, by wypraszać Boże błogosławieństwo dla Kościoła i dla Ojczyzny.

Z Jasnogórskiego Wzgórza Zwycięstwa pozdrawiamy wszystkich rodaków w kraju i za granicą. Pozdrawiamy przede wszystkim pielgrzymów, którzy są w drodze, i tych, którzy jutro przybędą tu, do tronu naszej Matki i Królowej. Maryja czeka na wszystkich, a my zachęcamy do przybycia tutaj słowami pieśni: „Idźmy, tulmy się jak dziatki do Serca Maryi Matki, czy nas nęka życia trud, czy to winy czerni brud”.

Drodzy pielgrzymi, w głoszonej dziś Ewangelii znajdujemy trzy ważne wątki, które rozważymy na progu naszej pielgrzymki.  Pierwszy wątek wyrażamy w słowach: Kto chce być z Jezusem, będzie pogardzany i będzie cierpiał. Wątek drugi: Kto chce być z Jezusem, otrzyma wsparcie od Boga, wesprze go moc Ducha Świętego i opieka Maryi. I trzeci wątek: Kto chce być z Jezusem, jest wezwany do publicznego przyznawania się do Niego.

Kto chce być z Jezusem, będzie pogardzany i będzie cierpiał

Chrystus dziś mówi do nas: „Uczeń nie przewyższa nauczyciela ani sługa swego pana. Wystarczy uczniowi, jeśli będzie jak jego nauczyciel, a sługa jak pan jego. Jeśli pana domu przezwali Belzebubem, o ileż bardziej jego domowników tak nazwą” (Mt 10, 24). Chrystus w tych słowach jako nasz Nauczyciel zapowiedział nam, Jego uczniom, podobny los do swojego. On był tym, którego tłumy podziwiały, ale był także tym, kogo prześladowano. Nas też niekiedy chwalą, ale również nas prześladują. O Jezusie, gdy uzdrawiał,  niektórzy złośliwie mówili: „Przez Belzebuba, władcę złych duchów, wyrzuca złe duchy” (Łk 11, 15).

Wmawiali Mu, że ma w sobie diabła, żeby Go było łatwiej oskarżyć, odrzucić i w końcu stracić na Krzyżu. Gdy Jezus zapowiadał swoje odrzucenie, swoją mękę i śmierć,  Piotr wyraził stanowczy sprzeciw i powiedział: „»Panie, niech Cię Bóg broni! Nie przyjdzie to nigdy na Ciebie«” (Mt 16, 22). Chrystus skarcił go za taką postawę:  „…odwrócił się i rzekł do Piotra: »Zejdź Mi z oczu, szatanie! Jesteś Mi zawadą, bo nie myślisz po Bożemu, lecz po ludzku«” (Mt 16, 23).

W innym czasie Jezus ostrzegał uczniów: „Miejcie się na baczności przed ludźmi! Będą was wydawać sądom i w swych synagogach będą was biczować. Nawet przed namiestników i królów będą was prowadzić z mego powodu (…). Będziecie w nienawiści u wszystkich z powodu mego imienia. Lecz kto wytrwa do końca, ten będzie zbawiony” (Mt 10, 17-18.22).

My też, tak jak Piotr, z trudem przyjmujemy te słowa, może nawet wolelibyśmy ich nie słyszeć, ale widzimy, że one w każdej epoce się wypełniały i dzisiaj się spełniają. Są dziś kraje, w których chrześcijanie są napiętnowani, nawet zabijani. Tak dzieje się dziś w krajach Bliskiego Wschodu czy północnej Afryki.

Prasa katolicka podała, że w roku 2011 zginęło w świecie 100 tys. chrześcijan z powodu wiary.

W Europie, także w Polsce, w okresie dominacji systemów totalitarnych miało miejsce na szeroką skalę mordowanie kapłanów i wiernych świeckich. Akurat, dokładnie dzisiaj, mija 70. rocznica męczeńskiej śmierci bł. Marianny Biernackiej z Lipska nad Biebrzą podczas drugiej wojny światowej. W 1943 roku gestapowcy skazali jej syna i synową na śmierć. Młodzi rodzice mieli już dwuletnią córkę i spodziewali się drugiego dziecka. Teściowa Marianna postanowiła umrzeć za synową i jej jeszcze nienarodzone dziecko. Rozstrzelano ją 13 lipca 1943 roku w miejscowości Naumowicze koło Grodna wraz z innymi 49 mieszkańcami Lipska.

Ocalona synowa Anna Biernacka żyje do dziś. Ma 96 lat i składa takie świadectwo o swojej teściowej: „Żyliśmy z teściową bardzo dobrze. Gdy się wprowadziłam do męża, błogosławiona była już wdową. Zwracałam się do niej »mamo«. Bardzo nam pomagała, zwłaszcza przy prowadzeniu domu. Była dobrą gospodynią. Żyliśmy skromnie i szczęśliwie. Codziennie śpiewała Godzinki, odmawiała Różaniec, uczestniczyła we Mszy św., a przy pracach często śpiewała religijne pieśni”. Do chwały ołtarzy Mariannę Biernacką wyniósł bł. Jana Paweł II 13 czerwca 1999 roku w gronie 108 Męczenników II wojny światowej.

Jesteśmy dumni z takich ludzi, jak bł. Marianna, którzy stali się bohaterami dzięki swojej wierze i miłości ukształtowanej w Kościele przy Chrystusie i Maryi.

Drodzy bracia i siostry, aktualnie za publiczne wyznawanie wiary, za wierność Chrystusowi i Kościołowi, nie ma kar fizycznych, ale coraz częściej zdarza się kamienowanie medialne. Owo medialne linczowanie praktykują nie tylko opłacani, poprawnie polityczni, mało liczący się z Bogiem dziennikarze, ale także nawet niektórzy tzw. katolicy otwarci, liberalni, wśród których trafi się czasem nawet i ksiądz, co się ostatnio i w katolickiej Polsce zdarzyło.

Kolejny hierarcha został zaatakowany za wierność prawdzie, za wierność nauce Kościoła, dziś bardzo niewygodnej dla niektórych środowisk.

Byliśmy i jesteśmy świadkami, w jakiej atmosferze medialnej trwało i trwa ubieganie się katolickiego społeczeństwa o miejsce na multipleksie cyfrowym dla Telewizji Trwam. Wśród naszych adwersarzy, którzy w wielu przypadkach deklarują się jako wierzący katolicy, jakże często można się spotkać z  lekceważeniem i małą wrażliwością na argumenty rozumowe,  bo w gruncie rzeczy nie chodzi im o prawdę, tylko o zwycięstwo ideologiczne, korzyści partyjne.

Chrystus dzisiaj dodaje nam odwagi i aż trzy razy w Ewangelii mówi nam: „Nie bójcie się ludzi”. Bogu dziękujemy, że mamy takich opatrznościowych mężów wiary, którzy nie boją się ludzi, wśród których na pierwszym planie widzimy Ojca Dyrektora Tadeusza Rydzyka. Wierni to widzą i są wdzięczni Ojcu Dyrektorowi i innym odważnym pasterzom, którzy nie boją się wilków i przed nimi ich bronią.

Kto chce być z Jezusem, otrzyma wsparcie od Boga, wesprze go moc Ducha Świętego i opieka Maryi.

Drodzy bracia i siostry, Chrystus dziś przypomina nam także, w czym winna tkwić nasza moc w przezwyciężaniu lęku i moc w znoszeniu prześladowań i różnych bolesnych doświadczeń. Tę moc winniśmy odnajdywać w zaufaniu w Bożą Opatrzność. Chrystus dziś powiedział: „Nie bójcie się tych, którzy zabijają ciało, lecz duszy zabić nie mogą. Bójcie się raczej tego, który duszę i ciało może zatracić w piekle. Czyż nie sprzedają dwóch wróbli za asa? A przecież żaden z nich bez woli Ojca waszego nie spadnie na ziemię. U was zaś nawet włosy na głowie wszystkie są policzone. Dlatego nie bójcie się: jesteście ważniejsi niż wiele wróbli” (Mt 10, 28-31).

Jesteśmy ważniejsi niż wróble, ważniejsi od każdej istoty żywej, od każdego stworzenia na ziemi, gdyż w nas, ludziach, Bóg ukrył swój obraz i swoje podobieństwo i nas zabierze z tego świata na wieczność do siebie.

Nie wolno zatem się lękać ideowych przeciwników, którzy atakują, często dlatego, żeby ukryć prawdę o sobie, żeby zakryć swoje niecne działania, żeby odwrócić uwagę od tego, co jest naprawdę ważne dla naszego życia narodowego i społecznego. Pan Bóg, nawet dopuszczając na nas jakieś trudne doświadczenia, potrafi z nich wyprowadzić dobro. Pokazuje nam to historia egipskiego Józefa, o którym słyszeliśmy w pierwszym czytaniu. Przypomnijmy, że Józef, jeden z dwunastu synów patriarchy Jakuba, został z zazdrości sprzedany przez swoich braci kupcom egipskim. W Egipcie znalazł się na dworze faraona. Zarządzał jego dworem i majątkiem państwa.

Gdy w Kanaanie, gdzie mieszkał ojciec Jakub z synami, nastał wielki głód, ojciec posłał synów do Egiptu po zboże. Gdy bracia przybyli na dwór faraona, nie poznali Józefa, swego brata, a Józef sam dał im się poznać. Powiedział do nich: „Ja jestem Józef, brat wasz, to ja jestem tym, którego sprzedaliście do Egiptu. Ale teraz nie smućcie się i nie wyrzucajcie sobie, żeście mnie sprzedali. Bo dla waszego ocalenia od śmierci Bóg wysłał mnie tu przed wami” (Rdz 45, 4b-5).  A potem jeszcze dodał: „Wy niegdyś knuliście zło przeciwko mnie, Bóg jednak zamierzył to jako dobro, żeby sprawić to, co jest dzisiaj, że przeżył wielki naród. Teraz więc nie bójcie się: będę żywił was i dzieci wasze. I tak ich pocieszał, przemawiając do nich serdecznie” (Rdz 50, 20-21).

Moi drodzy, Bóg potrafi pisać na krzywych liniach naszego życia proste litery. Jedynie Bóg potrafi ze zła wyprowadzić jakieś dobro. Przypomnijmy sobie wydarzenia z powojennej historii. W latach 1953-1956 kardynał Stefan Wyszyński, Prymas Polski, był uwięziony. W kraju panował terror stalinowski. Prymas w więzieniu przygotował program Wielkiej Nowenny przygotowującej Naród do obchodów Millennium Chrztu Polski, ułożył tekst Ślubów Jasnogórskich. Wyszedł z więzienia jako bohater wiary i Narodu.  Ojciec Święty Jan Paweł II padł ofiarą zamachu. Walka o jego życie wyzwoliła w Kościele i w świecie tyleż modlitwy. Papież dzięki wstawiennictwu Maryi przeżył zamach, wrócił do zdrowia i mówił, że otrzymał łaskę cierpienia za Kościół; za Kościół, za który codziennie tak żarliwie się modlił i któremu tak gorliwie służył.

Drodzy bracia i siostry, zawierzajmy się zawsze Bożej Opatrzności. Trudno się o tym mówi i niełatwo się to przyjmuje, gdy w tych dniach wspominamy to, co działo się o tym czasie na Wołyniu przed siedemdziesięcioma laty, gdy Bóg patrzył, jak nasi rodacy byli napadani i w okrutny sposób mordowani. Na Wołyniu znowu wypełniły się słowa Psalmisty z Psalmu 22: „Sfora psów mnie napadła, osaczyła mnie zgraja złoczyńców (…) Boże mój, Boże mój, czemuś mnie opuścił?”. W tym kontekście trzeba by także powtórzyć słowa Papieża Benedykta XVI, które wypowiedział 28 maja 2006 roku w Auschwitz – Oświęcimiu: „Ileż pytań nasuwa się w tym miejscu! Ciągle powraca jedno: Gdzie był Bóg w tamtych dniach? Dlaczego milczał? Jak mógł pozwolić na tak wielkie zniszczenie, na ten tryumf zła? Przychodzą na myśl słowa Psalmu 44, zawierające skargę cierpiącego Izraela: »…starłeś nas na proch w miejscu szakali i okryłeś nas mrokiem. Lecz to z Twego powodu ciągle nas mordują, mają nas za owce na rzeź przeznaczone. Ocknij się! Dlaczego śpisz, Panie? Przebudź się! Nie odrzucaj na zawsze! Dlaczego ukrywasz Twoje oblicze, zapominasz o nędzy i ucisku naszym? Albowiem dusza nasza pogrążyła się w prochu, a ciało przywarło do ziemi. Powstań, przyjdź nam na pomoc i wyzwól nas przez swą łaskawość!«” (Ps 44, 20.23-27).

Z pewnością podobnie wołali nasi rodacy, gdy ich w okrutny, nieludzki sposób mordowano, pozbawiano niewinnego życia. Ludzie krzyczeli, a Bóg milczał? Dlaczego milczał?  Ktoś odpowiedział: milczał, bo wisiał na krzyżu. Stał się wtedy niemocny, by ochronić ludzką wolność, którą tak haniebnie można było wykorzystać.

A Papież Benedykt XVI mówił: „Ten krzyk trwogi – mówił dalej Papież – który wzywa Boga w godzinie ogromnej udręki, jest równocześnie wołaniem o pomoc wszystkich ludzi, którzy w historii – wczoraj, dziś i jutro – płacą cierpieniem za umiłowanie Boga, prawdy i dobra; a jest ich wielu, również dziś” (Benedykt XVI, Trwajcie mocni w wierze. Homilie – Modlitwy – Przemówienia. Polska 2006, Warszawa 2006, s. 129).

Ubolewamy, że wczoraj w naszym Sejmie nie nazwano po imieniu tego, co się stało na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej. Przecież nasze słowa powinny odkrywać prawdę, a nie ją zasłaniać. Cena tego zasłaniania jest naprawdę pozorna. Pojednania i przyjaźni nie da się zbudować na rozmiękczonej prawdzie.

Kto chce być z Jezusem, jest wezwany do publicznego przyznawania się do Niego

Drodzy bracia i siostry, trzecią i ostatnią część naszej refleksji wiążemy ze słowami Pana Jezusa: „Do każdego więc, który się przyzna do Mnie przed ludźmi, przyznam się i Ja przed moim Ojcem, który jest w niebie. Lecz kto się Mnie zaprze przed ludźmi, tego zaprę się i Ja przed moim Ojcem, który jest w niebie” (Mt 10, 32-33). Jezus chce być obecny w naszym życiu. Chce, aby inni wiedzieli, że jest dla nas najważniejszy i że my dzielimy z Nim Jego poglądy i że Go naśladujemy. Wzywa nas przeto, abyśmy publicznie przyznawali się, że do Niego należymy, że do Jego nauki się stosujemy. To nasze przyznawanie się do Niego ma miejsce w słowie i czynie, w mówieniu i postępowaniu.

Przyznawanie się do Chrystusa w słowach

Z pewnością łatwiej nam innych z tego rozliczać, ale każda i każdy z nas winien dać odpowiedź za siebie: Czy przyznaję się do Chrystusa przed ludźmi? Mamy słuszny żal do niektórych polityków i dziennikarzy, którzy deklarują się jako katolicy, a głoszą poglądy niezgodne z nauczaniem Kościoła, np. w dziedzinie aborcji, eutanazji, zapłodnienia in vitro, związków partnerskich, etyki małżeńskiej, ideologii gender itd. Zabolało nas oświadczenie jednej ze znanych parlamentarzystek, która powiedziała, że „przekonania, z którymi żyjemy, musimy zostawić w przedpokoju urzędu, który obejmujemy”.

Nie godzimy się z takim stanowiskiem. Przecież Jezus niczego nam nie chce zepsuć, ale chce nam pomóc godnie żyć. Wiara w Jezusa, przyjaźń z Nim, nie jest do ukrywania i nie może rozciągać się jedynie na sferę  życia prywatnego. Nauka Jezusa winna kształtować wszystkie dziedziny życia, także sektor życia publicznego. Nie może być dobrej polityki, dobrej gospodarki, dobrej nauki, dobrej kultury bez etyki. Poprawności ewangelicznej nie wolno zamieniać na poprawność polityczną. Jeśli dzisiaj tkwimy w kryzysie gospodarczym i finansowym, to jest to skutek nieprzestrzegania w życiu osobistym i publicznym norm moralnych, ustanowionych przez Boga.

Odejście od Boga jeszcze nikomu nie pomogło, obraca się ono zwykle przeciwko człowiekowi. Zawierzenie Bogu owocuje pokojem i Bożym błogosławieństwem. W wierze Bogu, w Jego słowo jest nasze ocalenie i nasza pomyślność. Przypomniał o tym Papież  Benedykt XVI i Papież Franciszek w ogłoszonej 5 lipca encyklice „Lumen fidei” – „Światło wiary”. Znajdujemy tam m.in. takie słowa: „Gdy brakuje światła »wiary«, wszystko staje się niejasne, nie można odróżnić dobra od zła, drogi prowadzącej do celu od drogi, na której błądzimy bez kierunku. Dlatego pilne staje się odzyskanie światła, które kryje wiara, bo kiedy gaśnie jej płomień, wszystkie inne światła tracą w końcu swój blask” (Lf, 2-3).

Przyjmując te słowa, nie patrzmy jednak jedynie na podwórko naszych bliźnich, zaglądnijmy także do naszych sumień, spójrzmy na nasze drogi życia i pytajmy, czy Jezus w nas żyje, czy udzielam Mu moich ust, żeby Jego nauka nie była schowana pod korcem, ale aby była na świeczniku mojego życia, czy przyznaję się do Jezusa tam, gdzie mieszkam, gdzie pracuję, gdzie odpoczywam, tam po prostu, gdzie jestem?

Apostoł Piotr, gdy kiedyś znalazł się w opałach przed Sanhedrynem, świadomie przekroczył bowiem przepis prawa cywilnego, powiedział klarownie: „Trzeba bardziej słuchać Boga niż ludzi” (Dz 5, 29). Gdy reprezentujemy postawę św. Piotra, wyznajemy publicznie naszą wiarę i nasze przywiązanie do Chrystusa, oznajmiamy, że nie  tylko w Niego wierzymy, nie tylko Go kochamy, ale Jego oczyma patrzymy na świat, na bieg wydarzeń.

Przyznawanie się do Chrystusa  w postępowaniu

Naszą moralność, naszą wiarę winniśmy wyrażać nie tylko w słowach: w rozmowach indywidualnych, w dyskusjach, publicznych debatach, ale w całym naszym postępowaniu, w całokształcie naszego życia. W sektorze postępowania ważne są dwie dziedziny: dziedzina praktyk religijnych: prywatnych i publicznych oraz dziedzina pracy domowej i zawodowej: Język łaciński określa te dwa sektory słowami św. Benedykta: „Ora et labora” – „Módl się i pracuj”.

Najpierw przyznajemy się do Chrystusa, gdy się codziennie modlimy, gdy regularnie uczestniczymy w niedzielnej Eucharystii, gdy oczyszczamy się co pewien czas w sakramencie pokuty. Kto rozmawia codziennie z Bogiem, kto uczestniczy w niedzielnej i świątecznej Eucharystii, jest świadkiem Chrystusa; kto tego nie czyni, a jest ochrzczony, jest  zdrajcą. Cenimy tych, którzy w przeszłości, w trudnych czasach reżimu komunistycznego, nie lękali się donosicieli i ich mocodawców i przyznawali się do Chrystusa, uczestnicząc w zakazanych przez ówczesną partię praktykach religijnych.

Jednakże nasze praktykowanie religii, nasze przyznawanie się do Chrystusa, winno rozciągać się poza nasze świątynie i mieć miejsce w trudach codziennego, szarego  życia: w chwilach łatwych i trudnych, w chorobie i zdrowiu, w dniach radości i smutku – zawsze i wszędzie!

ks-bp-Igancy-DecUmiłowani pielgrzymi, droga Rodzino Radia Maryja, nasza obecna, doroczna Pielgrzymka Rodziny Radia Maryja jest też naszym publicznym wyznaniem wiary, jest przyznaniem się do Chrystusa przed ludźmi. Przybywamy na Jasną Górę, by Bogu za wszystko dziękować, w tym roku, by dziękować za perspektywę rozwoju Telewizji Trwam, za dar Radia Maryja i dzieł przy nim powstałych; przybywamy do Domu Jasnogórskiej Matki, by nabrać odwagi do zachęcania naszych domowników, sąsiadów, przyjaciół do praktykowania wiary w modlitwie, w nabożeństwach i w postawie życia zgodnego z prawem Bożym. Wiara, wierność Bogu jeszcze nikomu nie zaszkodziła. Stajemy się wielcy wielkością Pana Boga, w którego wierzymy i którego wolę wypełniamy.

Jesteśmy wdzięczni Radiu Maryja, Telewizji Trwam, „Naszemu Dziennikowi”, częstochowskiej „Niedzieli” i innym mediom katolickim za przybliżanie nam bohaterów wiary, ludzi przywiązanych do Pana Boga, do Kościoła i do Ojczyzny, którzy nie tylko słowem, ale całym życiem, także przyjmowanym cierpieniem, wyznawali wiarę  w Chrystusa i promowali na co dzień wartości religijne i narodowe. Drodzy bracia i siostry, mówią nam ciągle i do tego często wracają, że my dzielimy Polaków, a my mówimy: nie dzielimy, ale łączymy wokół Chrystusa, jego Ewangelii, wokół wartości chrześcijańskich i narodowych.

Drodzy bracia i siostry, umiłowani pielgrzymi, czciciele Maryi Jasnogórskiej, połóżmy na tym jasnogórskim ołtarzu Ojczyzny naszą wiarę, nasze przywiązanie do Pana Boga, do Kościoła i do tradycji naszych ojców; połóżmy naszą wdzięczność za przyznanie Telewizji Trwam miejsca na cyfrowym multipleksie, połóżmy sprawy trudnego dziś naszej Ojczyzny, Europy i świata. Dołączmy do tego nas samych, naszą gotowość na pełnienie woli Bożej. Prośmy Maryję, by Jej Syn przyłączył nas do swojej zbawczej ofiary, którą tu uobecnia, prośmy, by przyjął nasze oddanie i nam błogosławił na dalszych drogach naszego życia osobistego, rodzinnego i narodowego. Amen.

Ks. bp Ignacy Dec

Zdjecie: Ks. bp Igancy Dec, Jasna Góra, XXI Pielgrzymka RRM. Fot. Marek Borawski / Nasz Dziennik

Źródło: http://www.naszdziennik.pl/wiara-kosciol-w-polsce/47966,mocni-wiara.html , 13 lipca 2013

POLISH CLUB ONLINE, 2013.07.13

Waldemar Glodek

Autor: Waldemar Glodek