Dr Jerzy Jaskowski: ZIMNA WOJNA co to takiego? (Część 2.)


Zagrożenie Koreą?

Przeczytaj       Część 1.

Najważniejszym celem mediów jest kruszenie zaufania publicznego

 

Im jest większy jakiś demokratyczny kraj, tym gorsi muszą być rządzący:
w końcu zostali wybrani  przez większą ilość ludzi. Nicolás Gómez Dávila
Po drugiej Wojnie Światowej znana powszechnie tuba propagandy angielskiej p. Churchil wygłosił słynne słowa o żelaznej kurtynie i początkach zimnej wojny. Podobnie jak aktoreczka w Polsce ogłosiła rzekomy koniec komunizmy. Czy to było poważne stwierdzenie czy typowa fałszywa faga widzimy codziennie.

Rzekoma zimna wojna owocowała z jednej strony aresztowaniami, represjami, deportacjami,  a z drugiej strony corocznymi spotkaniami starszych i mądrzejszych na Cejlonie ustalającymi kursy diamentów, złota czy ropy naftowej. Ale o tym ludek tubylczy nie miał prawa wiedzieć. Taka fałszywa flaga pozwalała ograbiać tubylcze ludki w majestacie prawa pod osłoną bezpieczeństwa państwowego.

Jaki to ma praktyczny wiązek z Koreą.?  Polskiemu mało zorientowanemu czytelnikowi   w sprawach geopolityki przybliżę poniżej ten temat.

Most na rzece Paju łączący Koree Płn. z Płd.  Fot. AP/AhnnYoung-joon.

Most na rzece Paju łączący Koree Płn. z Płd.
Fot. AP/AhnnYoung-joon.

Ale po kolei. W Polsce, ale nie tylko, straszy się społeczeństwo „reżimem” panującym w Korei Północnej, posiadającej wszelkie najstraszliwsze bronie do atomowej włącznie i gotowym do rozpętania kolejnej wojny światowej. Szczególnie często o tym pisze Gazeta Wybiórcza dla polaczków. Jeszcze dwa lata temu temat nie schodził z pierwszych stron gazet. A tymczasem opracowanie Carton Meyera [ Marine Corps] pokazuje całą sprawę w zupełnie innym świetle.

Autor  ten streszcza książkę pułkownika Armii USA Davida Hackwortha  „Duty Dangerous”, że cała sprawa jest fikcją literacką potrzebną kompleksowi wojskowo – przemysłowemu do dalszego wyciągania pieniędzy z budżetu.

I tak urzędnicy Pentagonu mówią cały czas o konieczności zachowania zdolności obronnych z powodu spodziewanego najazdu Korei Północnej na Koreę Południową   i że Korea Południowa zginie bez pomocy USA.

Płk D. Hackworth stwierdza bez ogródek, że może i milionowa armia Północy sprawia wrażenie, szczególnie na niezorientowanym ludku,  ale realnie istnieje tylko na papierze. Pan Pułkownik podaje, że Irak także miał milion żołnierzy,   w dodatku wyposażoną w nowoczesny amerykański i rosyjski sprzęt, doświadczenie na polu walki zdobyte w wojnie z Iranem i mnóstwo paliwa,  a przegrał w starciu z USA w 100 godzin.

Natomiast  wynoszona na wyżyny  Korea Północna  z powodu stałego niedożywienia swoich obywateli nie jest zdolna praktycznie do ataku.  Po drugie,  większość żołnierzy jet niezbędna do pilnowania porządku zniewolonej ludności, strefy brzegowej itd.

Braki w paliwie oraz przestarzały sprzęt nieremontowany od dziesięcioleci także jest poważną przeszkodą nawet w prowadzeniu zwykłych manewrów, a co dopiero ataku. Brak własnych fabryk i surowców np. ropy praktycznie uniemożliwia działania wojenne.

Podawanie fikcyjnych informacji, przez mas media zachodu, o rzekomym posiadaniu  przez Koreę Pł Joseon” (조선; 朝鮮) w Północnej. nowoczesnego sprzętu, jest typowym  przeciekiem kontrolowanym.

jj-Korea-Poludniowa-Polnocna-porownanieZ drugiej strony 700 000 armia Korei Południowej Hanguk” (한국; 韓國) w Korei Południowej, która w kilkanaście godzin może zmobilizować 5 000 000 doskonale przeszkolonych rezerwistów  wyklucza nagły i niespodziewany atak. Korea Południowa ma dwa razy więcej mieszkańców aniżeli Korea Pł.  Jej potęga ekonomiczna  i gospodarcza jest ponad 30 razy większa. Od samego początku Korea Południowa wydaje 3 razy więcej pieniędzy na obronę aniżeli Północ.

Sprzęt wojskowy Południa jest najnowocześniejszy  i tzw.  pierwszej klasy. Sprzęt Północy ma przeważnie ponad 30 lat i większość jego nie działa z powodu braku środków na konserwację, braku części zamiennych do sprzętu sowieckiego już nieprodukowanego.

W razie wojny Korea Południowa może natychmiast uruchomić  94 miliardy rezerwy walutowej  na:  zarówno zakup odpowiedniego zaopatrzenia jak i zwiększenia produkcji. Korea Północna nie ma żadnych rezerw walutowych ani przemysłu.

Wniosek: Korea Południowa jest co najmniej pięć razy silniejsza od swojego przeciwnika.

Nawet zakładając, że Północ zaatakuje to jej stary sprzęt  w bardzo krótkim czasie zostanie unieszkodliwiony w górskiej strefie zdemilitaryzowanej przez super nowoczesne lotnictwo Południa.

Nawet jeżeli w jakimś szaleńczym ataku Korea Północna przedrze się przez istniejące zapory to nie posiada środków transportu do przeniesienia sprzętu i prowiantu dla armii przez większe rzeki znajdujące się na południu . Poza tym cały transport może zostać zniszczony przez lotnictwa USA.

Wszelkie porównania do walk z 1950 – 53 roku nie mają sensu, ponieważ w tamtej wojnie Północ praktycznie walczyła zza pleców armii Chińskiej i Sowieckiej.  Podobno uczestniczył w tej wojnie batalion polski, który szybko przeszedł na stronę amerykańską, co stało się dodatkowym powodem czystek w Kraju. Obecna sytuacja geopolityczna praktycznie wyklucza taki sojusz.

Zastosowanie nowych technologii typu HARRP wyklucza działania Północy na większa skalę.

Wypada przypomnieć, że tysiące żołnierzy chińskich pilnuje granicy nad rzeką Yalu przez która masowo uciekają z Korei Północnej  głodujący Koreańczycy.

Już w 1999 roku,    szef wywiadu wojskowego gen.  Patrick Huges  stwierdził w Kongresie, że dyscyplina w armii Północnej była tak niska, że uchodźcy zgłaszali kradzieże żywności przez wojsko.

Nocne zdjęcia satelitarne ujawniają totalne zaciemnienia na Północy z powodu braku energii elektrycznej.

Natomiast ze względów ekonomiczno – propagandowych armia USA zachowuje stare bazy , które rzekomo maja bronić Korei Południowej.

Oczywiście spora część establishmentu Korei Południowej jest żywotnie zainteresowana obecnością wojsk USA na swoim terenie. Wielomiliardowe dotacje  amerykańskiej pomocy robią swoje.

Utrzymywanie 37 000 żołnierzy USA praktycznie obecnie nie ma sensu. Można w pierwszym rzucie wycofać ok. 17 000 bez żadnej szkody, a to oznacza oszczędności rzędu 330 milionów dolarów.

Korea otrzymuje ponad 50 miliardów dolarów rocznie, pomocy z USA. Jak twierdzi pan Pułkownik przesunięcie części chociaż tych kwot w znacznym stopniu poprawiłoby  sytuację ekonomiczną i aktywność gospodarczą np. w stanie Waszyngton.

Ale prasa szczególnie europejska [a więc jedno źródło] ma temat do używania i straszenia ludności. Wyraźnie widać, że rządzącym potrzebny jest przeciwnik. Jak go nie ma to trzeba stworzyć go wirtualnie.

Podobnie wysokie są koszty utrzymywania jako przeciwnika Wojska w Afganistanie.

W opracowaniu Thingprogres z 18 czerwca 2011 r. 18.45 znajdujemy porównania  kosztów prowadzenia wojny w Afganistanie z możliwością przeznaczenia tych kwot na inne cele.

I tak w 2011 roku wydatki związane z wojną w Afganistanie wynosiły 113 miliardów dolarów to jest  więcej aniżeli budżet Polski. Za te pieniądze autor opracowania stwierdza,że można by było:

  1. 57.5 miliona dzieciom z rodzin o niskich dochodach zapewnić opiekę medyczną. albo
  2. 23 milionom osobom o niskich dochodach podarować  ubezpieczenie zdrowotne, albo
  3. zapewnić 14350000 weteranom opiekę zdrowotną, albo
  4. zapewnić 14.26 milionom studentów stypendia, albo
  5. zatrudnić 193 000 strażaków, albo
  6. zatrudnić 1.75 miliona brakujących nauczycieli do szkół podstawowych, albo
  7. wyposażyć 67.8 miliona gospodarstw domowych we własne minielektrownie wiatrowe, albo
  8. wyposażyć 25.39 milionów gospodarstw domowych w fotowoltaniczne ogniwa elektryczne.

Zamiast tego życie w 2011 roku straciło 177 żołnierzy amerykańskich.

Jak Szanowny Czytelniku wiesz, w Polsce żaden z państwowych ani prywatnych instytutów, szkół wyższych takich opracowań nie dokonał. A przecież kilkatysięcy naszych rodaków tam w Afganistanie siedzi i na pewno nie tylko grają w karty. Iluś straciło życie kilkaset jest inwalidami. I jakoś ta czołówka socjologów, psychologów, ekonomistów potulnie siedzi i prac nie pisze. Dlaczego?

Kładąc te informacje na szali wagi , proszę zastanówcie się,  jak wyglądała praca takich i podobnych naukowców w XIX wieku? I jak ostrożnie w związku z tym faktem, powinniśmy podchodzić do publikacji wykonanych pod zaborami.

Przecież nie po to politycy wydzielają kwoty na działania  naukowe aby  udowadniać ich głupotę.

Innym takim tematem mącenia w umysłach jest tworzenie wirtualne  tzw. wojen religijnych.

Typowym przykładem, szeroko nagłaśnianym w prasie głównego nurtu mącenia jest sprawa KONGA i wzajemnego wybijania się Tutsi i Hutu. W Polsce przedstawia się to jako walki plemienno-religijne. Tymczasem prawda jest prosta i niestety zupełni inna.

Nazwa tutsi i hutu nie oznacza wcale plemienia ale zawód: rolnika i hodowcy bydła. W dawnych czasach jak , rolnik sprzedał ziemię i kupił bydło stawał się hodowcą, lub działo się  to odwrotnie. Nikomu to nie przeszkadzało, podobnie jak  to było w Polsce po 1990 roku kiedy to  z policjantów robiło się nauczycieli. Rasowo są to ludzie tego samego plemienia. Dopiero w 1923 roku Belgowie, którzy nie rozumieli problemu kazali wpisywać w dowody osobiste  jedną albo drugą nazwę. W tym momencie zwód przemienił się w stały symbol z którego niezorientowani dziennikarze zrobili nazwę plemion.

To jeszcze nie wyjaśnia walk pomiędzy nazwijmy to ugrupowaniami. Problem powstał w związku z odkryciem KOLTANU,  mieszaniny kolumbitu i tantalitu. Jest to minerał o dużej rozciągliwości i odporności na wysokie temperatury będący jednocześnie 100 razy lepszym przewodnikiem elektryczności aniżeli miedź.

Koltan jest niezastąpiony przy produkcji laptopów , GPS, dla wojska  np. do produkcji pocisków zdalnie sterowanych. Potrzeba go więc dużo. Koltan występuję w korytach rzek,  jamach brzegowych, na mokradłach etc. Dlatego do jego wydobycia i zbierania grudek angażuje się dzieci, mniej więcej od 5. do 14. roku życia. Po prostu łatwiej się wślizgują do tych jam.

Jak wiadomo w rzekach Konga są krokodyle więc i ubytki robotników –  dzieci są spore. Trzeba więc napadać na wioski i porywać nowych robotników. Najczęściej rodziny bronią się i nie chcą oddawać dzieci dobrowolnie. Co robią bandy? No przecież że nie dyskutują,  tylko mordują opornych.

I w ten sposób  w mas mediach powstają tzw. wojny plemienne. Przecież nie można nagłaśniać, że mordy te są dokonywane przez bandy pracujące na zlecenie przemysłu elektronicznego.

W okresie tylko jednej dekady zginęło z powodu Koltanu ok. 5 milinów ludzi. Wiele milionów deportowano i przesiedlono. W kopalniach pracuje około 50 000 dzieci.

Dzieci pracujace w kopalni koltanu w DRK.  Fot. Sanjukta Moorthy / 10.12.2012

Dzieci pracujace w kopalni koltanu w DRK.
Fot. Sanjukta Moorthy / 10.12.2012

Generał hiszpański Vazquez Figueroa oddelegowany przez ONZ do opanowania sytuacji stwierdził jednoznacznie, że nie pozwolono mu na jakiekolwiek działania tam na miejscu. Na konferencji prasowej podał, że 80% światowych zasobów Koltanu znajduje się  w Kongo. Za każdym wydobytym kilogramem koltanu  stoi śmierć dwojga dzieci. Ale gdyby nie było koltanu to nie moglibyśmy rozmawiać za darmo na skypeach itd.

Czy kiedykolwiek prasa , telewizja czy inne źródła dezinformacji poruszyły sprawę mordów dzieci przez bandy pilnujące kopalń koltanu. Ilu PT Czytelników tego opracowania słyszało uprzednio o koltanie  i mordach np. w prasie rzekomo  opozycyjnej?

Oczywiście dzieci mają do wyboru, albo zbierają koltan albo mogą być żołnierzami – strażnikami tych niewolników. Za to BYCIE dostają większy kawałek chleba.

No ale kogo to obchodzi w cywilizowanym świecie filozofii gender i poprawności politycznej reprezentowanej przez tzw elity uniwersyteckie np. na KUL-u  otwarcie pragnącemu otrzymać pierwsze miejsce w „postępowości”. Ale to nie powinno dziwić nikogo obeznanego z tematem. To przecież KUL tak intensywnie bronił się przed lustracją…

Dzieci rzadko dożywają 15 roku życia.

P.S.
Uwaga – z moich wieloletnich obserwacji wynika, że niektóre preparaty lecznicze, sprzedawane w Polsce są o wiele gorszej jakości aniżeli te same kupowane na zachodzie. I tak, ten sam chory biorący  lek Furosemid 40 mg – 1 tabletkę dziennie, kupowany  w Niemczech, po zakupie w Polsce musi brać 4 tabletki aby  nie puchły mu nogi.
Bandaż elastyczny 5 metrowy, po rozciągnięciu maksymalnym, ma tylko 4 metry 30 cm. I jakościowo odpowiada zwykłemu dzianemu bandażowi kupowanemu we Francji.
Tabletki paracetamolu, środka przeciwbólowego, kupowane  bez recepty w stacjach benzynowych czy supersamach mają się do kupowanych na zachodzie jak 1:5.
Boję się nawet  porównywać jakość np. leków nasercowych czy antybiotyków.
Dawniej Instytut Leków publikował dane na temat jakości sprzedawanych leków. Od 20 lat brak jakichkolwiek informacji  na ten temat.
Podobnie się ma sprawa ze sprzedawanym tranem. Osoba z poziomem 25OHD równym 27 micg w sierpniu, po wypiciu 3 butelek tranu  i 6 tygodniach ma poziom 18 micg.
Instytucje powołane do kontroli, jak jest to widoczne chowają głowy w piasek. Mniej wartościowy tubylczy ludek może sobie spokojnie umierać.

Rozpowszechnianie wszelkimi możliwymi sposobami jest jak najbardziej wskazane.

Dr Jerzy Jaśkowski
kontakt: [email protected]

Więcej opracowań dr. Jerzego Jaśkowskiego > > > > TUTAJ  

POLISH CLUB ONLINE, 2013.11.16

Autorzy

Related posts

Top