Mirosław Kokoszkiewicz: Wrogowie Polski cynicznie odgrywają rolę sumienia narodu


Protestujacy Seweryn Blumsztajn.  Fot. Marek Kossakowski / fronda.pl
Protestujacy Seweryn Blumsztajn.
Fot. Marek Kossakowski / fronda.pl

Większość z nas żyje z dnia na dzień, a wymuszonym mottem dla tej naszej marnej egzystencji tu w III RP jest upokarzające i nieznośne pytanie; jak tu związać koniec z końcem?

Taki sposób czy nawet już styl życia narzucony „bydłu” przez rządzącą Polską oligarchię nie sprzyja głębszym refleksjom i zastanawianiu się nad tym, w którą stronę zmierza państwo, w jakim żyjemy i w którą stronę płynie ta nasza dziurawa polska łajba. Wszystko jest tak pomyślane, aby oprócz sterników oraz kapitana nikt z pasażerów nie miał zbyt dużo czasu by zorientować się w obranym kursie i nie widział nic poza zamglonym i zamazanym nieokreślonym horyzontem.

Są jednak takie momenty i wydarzenie, przy których powinniśmy się na chwilę zatrzymać, bo na ich tle możemy wyraźnie poczuć i zauważyć, z której strony wieje wiatr nadymający żagle tej dryfującej wprost na rafy łajby.

Ostatni Marsz Niepodległości, a właściwie propagandowa reakcja Systemu na wydarzenia mu towarzyszące są taką orientacyjną boją ostrzegawczą ukazującą nam niebezpieczny tor wodny, którym płyniemy.

Nie będę się zajmował żałosną tęczą, z której szczątków lewactwo pod dowództwem Czerskiej uczyniło sobie w Polsce swoistą ścianę płaczu, pod którą to pielgrzymują kolejni pajace kiwając się i udając, że pogrążeni są w postępowej modlitwie. Przypominają Satyrów z Orszaku Dionizosa, pół ludzi pół zwierzęta z kozimi ogonami i kopytami oraz monstrualnymi fallusami w stanie wzwodu. Wypowiedziana tradycyjnym wartościom wojna kulturowa trwa i jest zagrożeniem większym niż swego czasu komunizm, ale ja tym razem chciałem o czymś innym.

O wiele więcej powie nam o dzisiejszej Polsce ta nadpalona budka strażnicza spod rosyjskiej ambasady. Zauważmy, że tak zwany Salon wezwał Polaków do kajania się i przeprosin zanim jeszcze zaapelował o to rosyjski ambasador.

Przerabiamy dzisiaj ten sam program, jaki nam zaordynowano przed Smoleńskiem. Znowu Rosja używana jest zapewne za jej zgodą, a bardzo prawdopodobne, że i na jej wyraźne polecenie do wewnątrzkrajowych politycznych rozgrywek, i znowu miejscowi zaprzańcy z zapałem próbują zdyskredytować za granicą część własnego społeczeństwa.

Sygnał dał przewodniczący komisji spraw zagranicznych Rady Federacji Rosyjskie, Michaił Margiełow, były wykładowca w szkole KGB mówiąc: „Ten oburzający dla dużego państwa europejskiego wybryk, przekształcający Polskę z wpływowego członka Unii Europejskiej w kraj Trzeciego Świata, został, jeśli nie bezpośrednio, to pośrednio zainicjowany przez panów z partii Jarosława Kaczyńskiego”.

Nazywanie Polski krajem Trzeciego Świata i wykorzystując do tego, jako pretekst incydenty podczas Marszu Niepodległości to policzek wymierzony Polsce. Wystarczy tylko na chłodno przyjrzeć się jak wyglądały i wyglądają manifestacje w takiej Francji, Grecji czy Wielkiej Brytanii, by stwierdzić, że na tym tle wypadamy jak łagodne gołąbki..

I mówi to o Polsce przedstawiciel państwa gdzie zabija się lub więzi opozycjonistów, niepokorni dziennikarze wylatują z okien wieżowców, albo giną od strzałów w głowę. Mówi to przedstawiciel zbrodniczego państwa, które przy bierności możnych tego świata dokonuje planowej eksterminacji narodu czeczeńskiego. Mówi to wpływowy polityk kraju, który do dziś nie chce zwrócić Polsce kluczowych dowodów smoleńskiej tragedii. Mówi to przedstawiciel kraju, którego władze nie raczyły przeprosić Polaków, kiedy okradano zwłoki smoleńskich ofiar, pozbawiały głowy zwłoki śp. Anny Walentynowicz, a wrak tupolewa niszczyły bezczelnie na oczach świata ukazując tak znane nam azjatyckie zdziczenie.

I oto Polskie władze niczym pętaki padają na kolana i przepraszają za Marsz Niepodległości, a niejaki Blumsztajn, prezes pożal się Boże „Towarzystwa Dziennikarskiego” pisze:

– Choć nie jesteśmy sprawcami poniedziałkowej napaści na ambasadę Rosji w Warszawie, przepraszamy Was za ten incydent, który został już zdecydowanie potępiony przez władze Polski

-Nie pozwólmy, by wrogowie wolności, praw człowieka i demokracji nadawali ton w stosunkach pomiędzy naszymi społeczeństwami. Powstrzymajmy dalszą eskalację nienawiści, zastępując ją pozytywną licytacją życzliwości

Ja też nie jestem sprawcą „poniedziałkowej napaści”, ale nie życzę sobie, aby taki załgany i cyniczny gostek kajał się w moim imieniu i kierował te wiernopoddańcze idiotyczne pokłony w kierunku tych, dla których łamanie praw człowieka, niszczenia demokracji i wolności oraz polityczne mordy to chleb powszedni.

Przepraszajcie sobie w imieniu Czerskiej i wara wam odgrywać rolę sumienia polskiego narodu, bo tym sumieniem nigdy nie byliście, nie jesteście i nie będziecie. Miłość i uległość niech Putinowi okazuje i to tylko w waszym imieniu Michnik, kiedy znowu z Millerem i Rozenkiem zagości na jego prywatnej daczy w Soczi.

Aby uzmysłowić moim rodakom, w którym miejscu jesteśmy dzisiaj, a gdzie byliśmy jeszcze pięć lat temu to przypomnę fragment przemówienia prezydenta Polski, śp. Lecha Kaczyńskiego wygłoszonego 12 sierpnia 2008 roku w Tbilisi. Są to historyczne oraz jedyne tak odważne i prawdziwe słowa, jakich żaden polski najwyższy rangą przywódca nie wypowiedział publicznie od niemal 70 lat:

 – Jesteśmy tutaj przywódcy pięciu państw.  Jesteśmy po to aby podjąć walkę. Po raz pierwszy nasi sąsiedzi pokazali twarz którą znamy od setek lat. To Rosja, to kraj, który chce podporządkować sobie sąsiednie kraje. My mówimy nie! Ten kraj uważa, że dawne czasy upadłego imperium wracają. Poznaliśmy tą dominację, to nieszczęście. To łamanie ludzi, narzucanie obcego języka i panowania. Dziś jesteśmy tu razem. Świat musiał zareagować, nawet jeśli był tej sytuacji niechętny.

– Gdy zainicjowałem ten przyjazd, niektórzy sądzili, że będziemy się obawiać – nikt się nie obawiał. Środkowa Europy ma odważnych przywódców. Chciałbym to również powiedzieć Unii – cały nasz region, i Gruzja, będzie się liczył. My wiemy, że dziś Gruzja, jutro Ukraina, pojutrze państwa bałtyckie, a później może i mój kraj. Potrafimy się temu przeciwstawić, jeśli Europa będzie reprezentować wspólne wartości. Powinno tu być 27 państw.

Mirosław Kokoszkiewicz

Tekst ukazał się w tygodniku Warszawska Gazeta

Za: http://blogmedia24.pl/node/65536 , 23/11/2013 – Wybór zdjęcia wg/PCO

Więcej tekstów Mirosława Kokoszkiewicza na naszym portalu >  >  >  >  TUTAJ.

POLISH CLUB ONLINE, 2013.11.23

Waldemar Glodek

Autor: Waldemar Glodek