Stanisław Bulza: Zwycięstwo Prawdy – pamięci Adama Doboszyńskiego (1904-1949), Wielkiego Polaka


Adam Doboszyński, fot. z okresu wyprawy do Polski 1946/47. Fot. Archiwum IPN
Adam Doboszyński, fot. z okresu wyprawy do Polski 1946/47.
Fot. Archiwum IPN

11 stycznia 2014 r. przypada 110 rocznica urodzin Adama Doboszyńskiego, który był wybitnym działaczem narodowym, patriotą, pisarzem, publicystą oraz jednym z najwybitniejszych polskich ekonomistów XX w. W okresie PRL został skazany na zapomnienie.

Urodził się 11 stycznia 1904 roku w Krakowie, w domu o silnych tradycjach patriotycznych. Dzięki staraniom ojca odebrał staranne wykształcenie. Podczas studiów na Politechnice Gdańskiej został pierwszym prezesem Bratniej Pomocy Akademickiej i prezesem korporacji akademickiej. Studia ukończył w roku 1925 z wyróżnieniem, uzyskując tytuł inżyniera. W rok później rozpoczął studia w paryskiej Szkole Nauk Politycznych. W 1928 roku ukończył jako prymus Szkołę Podchorążych Rezerwy Saperów w Modlinie. W 1931 roku wstąpił w szeregi Obozu Wielkiej Polski, a następnie w 1934 r. do Stronnictwa Narodowego, gdzie powierzono mu funkcje referenta prasy i propagandy okręgu krakowskiego. Był aktywny jako organizator struktury SN w okręgu krakowskim, wykazując się dużym zmysłem organizacyjnym w pracy propagandowej. Wygłaszał odczyty w środowiskach robotniczych.

Był powszechnie uznawany za autorytet w sprawach gospodarczych. Swoje poglądy propagował w wielu artykułach i drukach propagandowych poświęconych narodowym zasadom gospodarczym i na licznych odczytach dla działaczy akademickiej „Młodzieży Wszechpolskiej”. W 1934 roku światło dzienne ujrzała „Gospodarka Narodowa”. Praca była syntezą ówczesnych poglądów ekonomicznych młodych narodowców. Przedstawił w niej mechanizmy, które rządzą polską gospodarką oraz zawarł w niej uwagi na temat ochrony polskiego interesu narodowego.

Pozostawał w bliskich kontaktach z działaczami Obozu Narodowo Radykalnego, Tadeuszem Gluzińskim, Aleksandrem Heinrichem, Wojciechem Zaleskim, (redaktorem dziennika „ABC”) oraz działaczem Ruchu Narodowo Radykalnego „ONR Falanga” Wojciechem Wasiutyńskim. W związku ze swoją działalnością niejednokrotnie miał do czynienia z policją która dokonywała konfiskaty druków, rozpędzała zebrania i dokonywała aresztowań działaczy. Sam Doboszyński dwa razy o mało nie został zesłany do obozu w Berezie Kartuskiej (http://pl.wikipedia.org/wiki/Adam_Doboszy%C5%84ski_polityk).

Mordowanie narodowców

Przed wojną policyjni siepacze tępili każdy objaw nacjonalizmu, mordując Wawrzyńca Sielskiego posła na sejm RP I kadencji (1922-1927), który w 1924 zrzekł się mandatu. Był członek Związku Ludowo-Narodowego. Pełnił urząd sędziego zanim został parlamentarzystą. W 1919 r założył w Koninie koło Związku Ludowo-Narodowego i pozostawał do swej śmierci jego czołowym działaczem. Członek Rady Naczelnej ZLN a od 1928 Stronnictwa Narodowego. W 1936 władze sanacyjne postanowiły aresztować go i osadzić w Berezie Kartuskiej za inicjowanie w powiecie konińskim akcji antyrządowych. Został zastrzelony przez policję 17 lutego 1936 przy próbie zatrzymania po dwudniowej bitwie między policją a jego zwolennikami z jego dworku w Wyszynie. Istnieje popularny pogląd iż atak narodowców A. Doboszyńskiego na Myślenice był reakcją ruchu narodowego na śmierć Sielskiego z rąk policji, ale nie tylko.

Wcześniej, 14 maja 1933 r. rosnąca liczebność Stronnictwa Narodowego w powiecie brzozowskim (okręg Adama Doboszyńskiego) obudziła czujność władz sanacyjnych. Władze lokalne prawdopodobnie na polecenie swoich zwierzchników postanowiły dokonać zabójstwa prezesa powiatowego Stronnictwa Narodowego Władysława Owoca w Brzozowie. Do tego nikczemnego czynu pod groźbą usunięcia z posady zmusili pracownika Komunalnej Kasy Oszczędności w Brzozowie Romana Jajko. Zamach na życie Owoca został przeprowadzony w nocy 14 maja 1933r. Zamachowiec zranił majora Owoca, natomiast idącego z nim ulicą Jana Chudzika ranił śmiertelnie strzałem w kręgosłup. Przygoda Jana Chudzika z wielką polityką rozpoczęła się w 1929 r., kiedy przy poparciu Tadeusza Bieleckiego – jednego z najwybitniejszych działaczy narodowych w Drugiej Rzeczpospolitej – został sekretarzem prezesa endecji Romana Dmowskiego w Chludowie pod Poznaniem. Codzienna praca i przebywanie z Dmowskim ugruntowały Jana Chudzika w obranej drodze służby na rzecz Wielkiej Polski. Zapłacił najwyższą cenę.

Marsz na Myślenice

Adam Doboszyński wraz z członkami Stronnictwa Narodowego, w nocy z 22 na 23 czerwca 1936 r., zorganizował polityczną demonstrację przeciwko korupcji, terrorowi policyjnemu panującemu w Myślenicach, jako „symbolu panującego systemu sanacyjnego”.

Akcja w Myślenicach została później nazwana „wyprawą myślenicką”. Rozbrojono posterunek policji i zerwano kable telefoniczne. W znajdujących się na rynku sklepach żydowskich stłuczono szyby wystawowe, a znajdujące się w nich towary zostały zniesione na rynek i podpalone. Doboszyński, który kierował akcją, zabronił swoim ludziom jakichkolwiek aktów grabieży, a także stosowania przemocy fizycznej. Nad ranem oddział dowodzony przez Doboszyńskiego wycofał się z miasteczka, a policja wysłała za nim trzy grupy pościgowe, które w toku kilkudniowego pościgu dwukrotnie starły się z grupą Doboszyńskiego, kierującą się na południe w stronę granicy z Czechosłowacją. W wyniku walk grupa została rozproszona, a większość jej członków aresztowana. W starciu z policją i strażą graniczną dwie osoby poniosły śmierć (jedną z ofiar był Józef Machno), a jeden uczestnik został ranny. Sam Doboszyński mimo możliwości ucieczki do Czechosłowacji, po kilku dniach ukrywania się, 30 czerwca, dobrowolnie oddał się w ręce policji (http://pl.wikipedia.org/wiki/Adam_Doboszy%C5%84ski_polityk).

Podczas przesłuchania przez policję Doboszyński wziął całą winę na siebie. Sąd okręgowy w Krakowie skazał 36 oskarżonych na kary od 6 do 20 miesięcy więzienia, przy czym 20 z nich karę zawieszono, a 11 uniewinniono. Przywódca wyprawy stanął przed sądem 14 czerwca 1937 r., i był to jeden z najsłynniejszych procesów politycznych II Rzeczypospolitej. Akt oskarżenia obejmował m.in. wtargnięcie i zdemolowanie komisariatu policji, zawłaszczenie znajdującej się tam broni, zniszczenie i podpalenie kilku sklepów, wtargnięcie i zdemolowanie mieszkania starosty, rozbrojenie strażnika miejskiego i próbę popalenia synagogi. Swój czyn Doboszyński określał jako demonstracje przeciwko terrorowi policyjnemu panującemu w powiecie myślenickim, który uważał za symbol panującego systemu sanacyjnego. Ława przysięgłych uniewinniła Doboszyńskiego od wszystkich zarzutów, uznając, że działał w warunkach „wyższej konieczności”. Ten sensacyjny wyrok odbił się szerokim echem w kraju i doprowadził do skasowania przez ministerstwo sprawiedliwości sądów przysięgłych na terenie dawnego zaboru austriackiego. Uniewinnienie zostało uchylone przez Trybunał Apelacyjny i po ponownej rozprawie w lutym 1938 r. we Lwowie uznano Doboszyńskiego winnym tylko jednego zarzutu: zagarnięcia broni z posterunku policji. Ostatecznie Sąd Apelacyjny we Lwowie skazał go na trzy i pół roku więzienia, które Doboszyński opuścił dzięki urlopowi zdrowotnemu w lutym 1939 r. (http://pl.wikipedia.org/wiki/Adam_Doboszy%C5%84ski_polityk).

Kara chłosty dla burmistrza

Będąc członkiem reaktywowanego w 1989 r. Stronnictwa Narodowego poznałem p. Woźnego, który mieszkał k. Świdnicy. Był członkiem przedwojennego Stronnictwa Narodowego. Często do mnie przyjeżdżał. Pochodził z Makowa Podhalańskiego. Prawie wszyscy mieszkańcy tej wioski należeli przed wojną do Stronnictwa Narodowego. Pan Woźny brał udział w wyprawie na Myślenice. Bardzo wysoko cenił Adama Doboszyńskiego, którego znał osobiście. A. Doboszyński był prezesem SN Okręgu Krakowskiego, wykazując się dużym zmysłem organizacyjnym w pracy propagandowej. Dla narodowców był autorytetem. Narodowcy przed wojną byli bardzo zdyscyplinowani. Kiedy p. Woźny wymieniał nazwisko Doboszyńskiego, to za każdym razem wstawał z krzesła w pozycji baczność. Tak wielkim szacunkiem darzyli narodowcy A. Doboszyńskiego. Otóż p. Woźny mówił, ze celem tej wyprawy było przywołanie do porządku burmistrza Myślenic, który nie wywiązywał się ze swych obowiązków względem Polaków. Był skorumpowany. Postanowiono wymierzyć mu karę chłosty. Złapali go, ściągnęli spodnie, przywiązali do krzesła, i dali mu kilka pasów na tyłek, i to wszystko. Akcja ta nie miała żadnego związku z antysemityzmem.

W Londynie

Tuż przed wybuchem wojny Adam Doboszyński został członkiem Zarządu Głównego SN. Dzięki wyjątkowej charyzmie łatwo zjednywał i przekonywał do siebie ludzi. W 1939 roku młody inżynier, jako ochotnik, wziął udział w kampanii wrześniowej. Za udział w kampanii francuskiej w roku następnym został odznaczony trzykrotnie Krzyżem Walecznych „Croix de Guerre”. Po klęsce Francji przedostał się do Londynu. Na emigracji w randze porucznika pozostał w wojsku, ale równocześnie prowadził działalność polityczną na własna rękę. Krytykował SN i jego prezesa Tadeusza Bieleckiego za ugodowość wobec rządu gen. Władysława Sikorskiego i oficjalnie wystąpił ze Stronnictwa Narodowego. Brał udział w pracach powołanego wiosną 1942 r. Komitetu Zagranicznego Obozu Narodowego, którego był pomysłodawcą i jednym z organizatorów. Celem komitetu było wypracowanie wspólnego stanowiska politycznego i zbliżenia Stronnictwa Narodowego, Obozu Narodowo – Radykalnego „ABC” i falangistów Bolesława Piaseckiego. W dalszych planach było stworzenie wspólnego ruchu katolicko-narodowego.

W tym czasie dużo publikował, ukazały się wówczas dwie części pracy „Wielki Naród”. W „Catholic Herald” i „Weekly Review” propagował katolickie koncepcje ustrojowe i społeczno gospodarcze. W latach 1940-1941 wraz z księdzem Stanisławem Bełchem wydawał pismo „Jestem Polakiem”, będące trybuną dla środowisk narodowych, niezadowolonych z polityki Sikorskiego. Na jego łamach wystąpił z krytyką rządu za jego dążenie do podpisania układu z Rosja Sowiecką. Uważał Sikorskiego za człowieka słabego, którego kariera oparta była o kontakty z czynnikami zagranicznymi, a premierem rządu polskiego na wychodźstwie został pod naciskiem rządu francuskiego.

Został zesłany do obozu odosobnienia na wyspę Bute, gdzie przebywał od kwietnia 1941 r. do stycznia 1942 r. Po wyjściu na wolność w dalszym ciągu prowadził działalność opozycyjną. 15 lutego 1943 r.w ukazującym się nielegalnie w Wielkiej Brytanii piśmie „Walka”, Doboszyński opublikował list otwarty do Prezydenta Władysława Raczkiewicza i gen. Kazimierza Sosnkowskiego, w którym nawoływał do obalenia Sikorskiego. List spotkał się z poparciem wielu emigracyjnych środowisk politycznych, jednak za jego opublikowanie Doboszyński został przejściowo aresztowany, a następnie wydalony z wojska, a wydawca pisma „Walka”, Zygmunt Przetakiewicz, został skazany na 7 miesięcy więzienia (http://pl.wikipedia.org/wiki/Adam_Doboszyński_polityk).

„Ustrój gospodarczy winien zapewnić rodzinom dobrobyt,
aby rodzice naprawdę mogli wychowywać swe dzieci”

Mieszkając w Londynie Doboszyński żył w biedzie, wspomagany czasami przez kolegów z wojska. Był gorliwym katolikiem i znał katolicką naukę społeczną. Przemyślał słowa kazania na górze: Błogosławieni miłosierni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią” (Mt 5,7), uznając, że stanowią one kwintesencję Ewangelii. Wiedział, że Papieże Leon XIII i Pius XI uznali miłosierdzie za zasadę kierowniczą życia gospodarczego. W oparciu na katolickiej nauce społecznej w 1945 r. r. wydał po angielsku „Ekonomię miłosierdzia” („Economics of charity”). Oto główna myśl, która legła u podstaw książki: „Ustrój gospodarczy winien zapewnić rodzinom dobrobyt, aby rodzice naprawdę mogli wychowywać swe dzieci”.

W Polsce po 1989 r. zapanował antyludzki system ekonomiczny, który każdego roku wyrzuca na margines życia dziesiątki tysięcy Polaków. Bezrobocie na koniec 2013 r. wyniosło ponad 14 %., czyli 2083,1 tys. Polaków pozostaje bez pracy. Ponad 2 mln młodych Polaków pracuje za granicą. Polacy są w 95 proc. katolikami. Mają więc prawo do ustroju gospodarczego, który zapewni im dobrobyt, czyli zamiast nieludzkiego systemu gospodarczego powinna natychmiast być wprowadzona ekonomia miłosierdzia według Adama Doboszyńskiego.

„Ekonomia krwi”

Adam Doboszyński był czynny w akcji informowania o zbrodni katyńskiej, na przekór brytyjskim i polskim czynnikom oficjalnym zainteresowanym dobrymi stosunkami ze Związkiem Sowieckim. Krytykował nieprzemyślane i nie przynoszące korzyści Polsce szafowanie polską krwią w związku z szerzącą się w polskim podziemiu ideologią powstańczą. Doboszyński dawał wyraz obawom, że jeśli w okupowanym kraju wybuchnie powstanie, będzie ono równie tragicznego w skutkach co zrywy dziewiętnastowieczne. W opublikowanej w listopadzie 1943 r. książce „Ekonomia krwi” twierdził, że przez dwieście lat niewoli ciągoty powstańcze zaszczepiali Polakom ich wrogowie, ciągnący korzyści z nieudanych zrywów, których głównym efektem było wyniszczenie najbardziej ideowych i patriotycznych jednostek narodu. Uważał następnie, że przebieg Powstania Warszawskiego w 1944 r. potwierdził trafność tych przewidywań (http://pl.wikipedia.org/wiki/Adam_Doboszy%C5%84ski_polityk).

Po wojnie główną troską Doboszyńskiego było przeciwdziałanie kolejnemu powstaniu narodowemu w okupowanej przez komunistów Polsce – uważał  bowiem, że doprowadziłoby ono do ostatecznego zlikwidowania Polski.

Aresztowanie, wyrok i strzał w tył głowy

23 grudnia 1946 roku Doboszyński, po ponad siedmioletnim pobycie na obczyźnie, zdołał nielegalnie przedostać się na teren okupowanej już przez komunistów Polski. Próbował ożywić grupy narodowe. Jeździł po Polsce i przeprowadzał rozmowy z przedstawicielami środowisk narodowych i usiłował powołać do życia ośrodek, który miał na celu skupić rozproszone grupy narodowe. Podczas pobytu w Polsce napisał artykuł  „W pół drogi”. Zawarł w niej  ocenę ówczesnej sytuacji politycznej w Polsce, prognozy na przyszłość oraz wskazania dla ruchu narodowego. Był to jego ostatni tekst, stanowiący jego swoisty testament polityczny.

Na kilka dni przed planowanym powrotem do Londynu, wieczorem 3 lipca 1947 roku w Poznaniu,  został aresztowany przez Urząd Bezpieczeństwa. Postawiono mu absurdalny zarzut „usiłowanie pozbawienie Państwa Polskiego niepodległego bytu” poprzez działanie na rzecz obcych wywiadów. Głównym świadkiem oskarżenia w procesie A. Doboszyńskiego był Marian Pajdak, który w czasie ucieczki został postrzelony przez agentów bezpieczeństwa. Bezpieka rozpoczęła przesłuchania Pajdaka, kiedy był on jeszcze nieprzytomny i rozgorączkowany. Płk. Czaplickiemu nieprzytomny z bólu Pajdak zeznał wszystko, i wskazał adres pod którym przebywał A. Doboszyński.

Adam Doboszyński przez wiele miesięcy w katowni ubeckiej był torturowany w nieludzki, przekraczający wyobrażalne granice okrucieństwa, sposób. Śledztwo przeciw Adamowi Doboszyńskiemu prowadził płk Różański i podlegli mu oficerowie. Jeden z nich por. Laszkiewicz, stosował specjalne, bardzo przemyślne chwyty, aby wymusić na Doboszyńskim zeznania. Wsypywał mu do posiłków i do płynów proszki na rozwolnienie żołądka. Doprowadził do tego, że Doboszyński chciał co chwilę wychodzić do ustępu. Ale por. Laszkiewicz nie pozwalał na to, i przez kilka długich tygodni trzymał go w takim stanie na przesłuchaniach bez przerwy. A. Doboszyński, mimo ciężkich tortur do końca zachowywał się godnie. Wyrok zamykający pokazowy proces, wydany 11 lipca 1949 roku w imieniu komunistycznej władzy Polski Ludowej brzmiał: kara śmierci. Adam Doboszyński w trakcie swej mowy obrończej powiedział:

„W tej chwili, w obliczu śmierci, której żąda dla mnie prokurator, jako wierzący katolik podtrzymuję z całą mocą tę przysięgę, którą złożyłem już na tej sali, najświętszą dla mnie przysięgę na rany Chrystusa i – dodam w tej chwili – na zbawienie mej duszy, że nie byłem nigdy w służbie niemieckiej ani w amerykańskiej ani w żadnej innej”.

Wyrok wykonano 29 sierpnia 1949 roku. Adam Doboszyński został zamordowany o godzinie 20:30 w więzieniu mokotowskim strzałem w tył głowy, w piwnicy wykopanej pod placem. Morderstwa dokonał starszy sierżant Piotr Świetański, kat z Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego. Miejsce złożenia ciała pozostaje nieznane. 26 kwietnia 1989 roku Adam Doboszyński został zrehabilitowany wyrokiem uniewinniającym Sądu Najwyższego.

W 1996 r. Wydawnictwo Sejmowe wydało książkę „Adam Doboszyński o ustroju Polski”. Jest to wybór tekstów na temat filozofii funkcjonowania państwa w różnych aspektach życia społeczno–gospodarczego.

Stanisław Bulza

Przeczytaj więcej artykułów tego autora > > > TUTAJ

Przeczytaj rownież: 

 

POLISH CLUB ONLINE, 2014.01.11

Autor: Stanisław Bulza