Ks. prof. Waldemar Chrostowski: Polin – Polska i heroizm Sprawiedliwych


Ks. prof. Waldemar Chrostowski, biblista, UKSW. Fot. Inter
Ks. prof. Waldemar Chrostowski, biblista, UKSW. Fot. Inter

Do wybuchu II wojny światowej, przez wiele setek lat, żydowskie matki opowiadały swoim dzieciom wzruszającą hagadę, czyli budującą przypowieść. Brzmiała tak: Gdy Żydów wypędzano z różnych krajów na zachodzie Europy, szli na wschód, prosząc Boga o znak, kiedy już dotrą do ziemi, w której będą mogli bezpiecznie osiąść i żyć. Narażeni na liczne przeciwności, szli długo i wytrwale, aż doszli do kraju, w którym są piękne lasy i puszcze. Wsłuchując się w ich szum, rozpoznali dźwięk najpiękniejszej hebrajskiej spółgłoski, którą jest „sz”, rozpoczynające wyznanie wiary „Szma Israel” i życzenie pokoju „szalom”. Zdumieni, podnieśli głowy i na drzewach tej krainy ujrzeli wypisane palcem Bożym po hebrajsku słowo „Po-lin”, czyli „tutaj pozostań/odpocznij”. Polin to hebrajska nazwa Polski, używana do dzisiaj. Polska stała się dla Żydów ziemią wytchnienia i odpoczynku, którą nazywali „paradisus Iudeorum”, „raj dla Żydów”.

Niemieccy najeźdźcy, realizując narodowo-socjalistyczną ideologię, drobiazgowo zaplanowali i przeprowadzili masową zagładę Żydów. Dokonali jej na ziemiach polskich nie tylko dlatego, że tu mieszkało najwięcej Żydów przeznaczonych przez nich na śmierć, lecz również dlatego, że chcieli radykalnie i raz na zawsze zmienić żydowską pamięć o Polsce. Wiedzieli, że wojna musi się skończyć, a od końca 1941 r. wiedzieli, że skończy się ich klęską. Właśnie wtedy postanowili definitywnie zakończyć i zhańbić wielowiekową koegzystencję Polaków i Żydów, umieszczając w Polsce obozy śmierci. Nie jest przypadkiem, że przywozili do nich Żydów z odległych miejsc i krajów tylko dlatego, by położyć kres wszystkim dobrym skojarzeniom i uczynić z Polski żydowski cmentarz. Pomysłodawcy i wykonawcy tej zbrodni wiedzieli, co robią: zwracając się przeciw Żydom, dali też wyraz swojej nienawiści wobec Polaków i Polski oraz skłócili Żydów z Polakami i Polską. Fakt, że im się to udało, jest jednym z najdotkliwszych dla nas skutków II wojny światowej, z którego, niestety, nie zdajemy sobie sprawy. Wszystkie projekty pojednania polsko-niemieckiego przechodziły nad tym do porządku dziennego, a miary siania zamętu i hańby dopełnia również to, że niedawno polski sąd orzekł, iż wyrażenie „polskie obozy śmierci” jest do przyjęcia.

W tym kontekście trzeba umiejscowić heroizm ratowania Żydów przez Polaków w okresie bezmiaru upodlenia i krzywdy, którą zgotowali im Niemcy. Wciąż mam w pamięci opowieść ojca, który patrzył w Chrostowie na kolumnę Żydów pędzonych przez Niemców w stronę Ostrołęki. Była wśród nich kaleka żydowska dziewczyna, którą znał. Na kanwie dramatycznego opowiadania przewijało się poczucie bezsilności i niemocy, kontrastujące ze śmiechem i groźbami niemieckich oprawców. Za najmniejszą pomoc niesioną Żydom groziła niechybna śmierć.

A mimo to znalazło się bardzo wielu Polaków, którzy tę pomoc nieśli. Próbuje się ustalić dokładną liczbę Sprawiedliwych. Dobrze wiadomo, że okres PRL tym wysiłkom z wielu powodów nie sprzyjał. Jednak dobrze też wiadomo, że ta liczba była stale zaniżana, co w dużej mierze wpisuje się we wrogą nam logikę Endlösung, „ostatecznego rozwiązania” kwestii żydowskiej właśnie na ziemiach polskich. W ten sam nurt wpisują się bezwzględne ataki ludzi i środowisk, którzy mając nieczyste sumienia, próbują zagłuszyć wyrzuty, jakie od czasu do czasu się pojawiają, gdy uświadamiają sobie, iż ogrom zbrodni byłby mniejszy, gdyby nie pozostali wobec nich obojętni, a tym bardziej, gdyby okazali rzeczywiste wsparcie prześladowanym i mordowanym Żydom. Ale tego nie było, co więcej, zapanowała zmowa milczenia, która często obraca się przeciwko Polsce i Polakom. My, Polacy, znamy aż nazbyt dotkliwie cenę, którą trzeba płacić za prawdę.

Najlepsi synowie i córki Narodu Polskiego spieszyli z pomocą okrutnie prześladowanym Żydom przede wszystkim dlatego, że przymuszała ich do tego wierność chrześcijańskiemu przykazaniu miłości Boga i bliźniego. W najbardziej mrocznych sytuacjach ukazywała się moc Ewangelii Jezusa Chrystusa, pokonująca wszelkie trudności i przeciwności, a nawet uprzedzenia i niechęć. Wielu tych, którzy przed wojną żywili urazy i fobie wobec Żydów, postrzegając ich nawet jako wrogów, w sytuacji zagłady, której dokonywali Niemcy, uświadomiło sobie potrzebę wypełniania najtrudniejszego Chrystusowego przykazania: „Miłujcie nieprzyjacioły wasze” – i dobrze zdali egzamin z miłości. Wielowiekowa koegzystencja nie była pozbawiona napięć, a przecież schodziły one na daleki plan i ustępowały wobec bezmiaru cierpienia i ślepej siły zła, która wyzwalała ogromne pokłady współczucia, miłosierdzia i pomocy.

Część Sprawiedliwych doczekała się zasłużonego uznania i podziękowania, inni na zawsze pozostali w cieniu niepamięci, jeszcze inni musieli się tłumaczyć i usprawiedliwiać… Nad wszystkimi krąży widmo ponurych i bolesnych oskarżeń, ponawianych pod adresem ogółu Polaków i całej Polski, w których można rozpoznać echa tej samej wrogości, która przesądziła o realizacji zagłady Żydów w Polsce, a nie gdzie indziej, a także echa tej samej obojętności i pogardy, która z zimną krwią przyglądała się poczynaniom zbrodniarzy i cierpieniom ich ofiar.

Na straży naszej ojczystej pamięci zawsze stał Kościół. Dobrze, że właśnie Kościół podejmuje żmudny wysiłek przywracania pamięci o Polakach, którzy w najmroczniejszym okresie historii ludzkości dali wiarygodne świadectwo chrześcijańskiej miłości. Nienawiść nie powiedziała jeszcze ostatniego słowa, a historia nie zamknęła bezpowrotnie swoich najczarniejszych kart. Męstwo Sprawiedliwych wcale nie przestało być potrzebne. Są oni dla nas drogowskazem i znakiem wskazującym właściwą drogę i dającym siłę, by ją podjąć oraz nią pójść.

Ks. prof. Waldemar Chrostowski
NDz

Za: http://wirtualnapolonia.com/2014/02/01/ks-prof-waldemar-chrostowski-polin-polska-i-heroizm-sprawiedliwych/ , 1.02.2014

Autor jest dyrektorem Instytutu Nauk Biblijnych UKSW, członkiem Komitetu Teologicznego PAN.

Więcej tego autora >  >  >  > TUTAJ

Wybor zdjecia wg/PCO

POLISH CLUB ONLINE , 2014.02.01

Waldemar Glodek

Autor: Waldemar Glodek