Mirosław Kokoszkiewicz: Pokojowy Nobel dla Putina i Złoty Samowar dla Tuska


fot. DPA
fot. DPA

No i stało się. Unia Europejska groźnie zamiauczała, pokiwała palcem w bucie i zapowiedziała potworne sankcje dla Kremla, które w wypadku niezrobienia na Putinie odpowiedniego wrażenia mogą stać się nawet jeszcze straszniejsze. Trzeba nauczyć się cieszyć z małego, bo gdyby nie zbliżające się wybory do Parlamentu Europejskiego to ta zniewieściała banda pasożytów i biurokratów nie zrobiłaby nawet tyle. Wzrost poparcia w Europie dla partii prawicowych, radykalnych i antyunijnych wymusił na lewakach i libertynach chwilową zmianę wyrazu twarzy z głupkowato uśmiechniętej na groźną i marsową. Wszyscy pamiętamy jak Jaś Fasola przechodził od śmiechu w charakterystyczny grymas z marszczeniem czoła i wychodzącymi z orbit gałkami ocznymi.

Nas jednak bardziej interesuje sytuacja w Polsce i ten dla wielu zaskakujący wylew antyrosyjskiej retoryki, jaki demonstruje rządząca klika. Śp. Lech Kaczyński ze swoją krytyką Rosji to mały pikuś przy dzisiejszym chórze „prześladowców” Putina, a co najbardziej dziwne te najdonośniejsze antyrosyjskie basy i barytony wydobywają się z otworów gębowych tych, którzy za życia prezydenta zarzucali mu zwierzęcą rusofobię. Przecież tak na zdrowy rozum ten dzisiejszy anty-putinowski koncert to przyznanie się do fiaska dotychczasowej kapitulanckiej i wasalnej postawy wobec kremlowskiego despoty.

Jak to się dzieje, że dokładnie te same osoby głosujące w sejmie przeciwko powołaniu międzynarodowej komisji, która miałaby wyjaśnić przyczyny katastrofy smoleńskiej czy bojące się przegłosować uchwały wzywającej rząd do zdecydowanego domagania się od Rosji zwrotu polskiej własności, czyli wraku samolotu, dzisiaj bohatersko i heroicznie potępiają Putina i domagają nałożenia na jego kraj międzynarodowych sankcji?

Oczywiście jest to tak zwana ucieczka do przodu przed zbliżającymi się wyborami, oraz próba zatarcia śladów po politycznej i dyplomatycznej klęsce, do której przez sześć lat doprowadzili Polskę Tusk i jego spółka z nieograniczoną nieodpowiedzialnością. Jest coś jeszcze. To potworny strach przed ujawnieniem kulis Smoleńska, które Putin będzie teraz stopniowo odsłaniał.

Nadwiślańskie skundlone elitki będą teraz odgrywały bohaterstwo po to by smoleńskie sensacje ogłaszane z Kremla nazwać putinowskimi kłamliwymi wrzutkami nagłaśnianymi z zemsty za ich dzisiejszą „niezłomność”.

Przypomnijmy sobie w telegraficznym skrócie, jak rozpoczęło się to urzędowanie Tuska. Oczywiście pierwszym celem wizyty zagranicznej był Berlin z jego protektorką, Angelą Merkel, ale już w lutym 2008 roku ten sam premier-figurant stojący na czele państwa należącego do NATO, zamiast udać się do Waszyngtonu odbył kompletnie bezsensowną i pozbawioną treści podróż do Moskwy. Dodajmy, że wizytę najwyraźniej zaaranżowaną przez Putina. Jej głównym celem było zdyskredytowanie polityki prezydenta Lecha Kaczyńskiego, a jedynym wymiernym sukcesem reaktywowanie Festiwalu Piosenki Rosyjskiej w Zielonej Górze, co jest chyba największym osiągnięciem Tuska, jeżeli chodzi o politykę wschodnią. Za ten wiekopomny sukces Tuskowi, jak nikomu innemu należy się Złoty Samowar.

Krótka pamięć Polaków powoduje, że wielu z nas już nie pamięta wielkiej zdrady, jaką była uknuta dyplomatyczna intryga Putina i Tuska wymierzona w śp. Lecha Kaczyńskiego, której finałem stała się największa od zakończenia wojny nasza narodowa tragedia. To wtedy rozpoczęło się przeczołgiwanie i kompletna degradacja państwa polskiego, których finałem stało się ogłoszenie steku potwornych kłamstw oraz poniżanie poległych i ich rodzin, czyli ogłoszenie raportu MAK.

Dzisiejszy „pogromca Putina” Tusk, aby uniknąć kłopotliwych pytań i uchylić się od natychmiastowego zajęcia jasnego stanowiska przez oczekującą tego polską i światową opinię publiczną, czmychnął wtedy w Dolomity by szusować na nartach.

Dla mnie jednak najbardziej znamienną i kompromitującą nasz kraj była wizyta w Polsce w październiku 2010 roku szefa rosyjskiej dyplomacji, Siergieja Ławrowa. Aby pokazać jej wiernopoddańczy charakter i cel przypomnijmy bardzo charakterystyczną dla tamtego czasu i języka propagandy oraz nagłaśnianą przez wszystkie wiodące media wypowiedź uhonorowanej przez Ławrowa dyplomem „zasłużonych dla zbliżenia społeczeństw Polski i Rosji”,aktorki Barbary Brylskiej:

Chciałabym podziękować, zwłaszcza panu ministrowi Ławrowowi. I powiedzieć mu, że go kocham. Bo kocham cały naród rosyjski. I kłócę się z tymi, którzy go nie kochają. Jedyne polityczne moje wywody to jest kłótnia z tymi, co was nie kochają, Nienawidzę ich. Naprawdę. Pan minister jest tak pięknym mężczyzną, że musiałam to powiedzieć

Dodajmy, że działo się to zaledwie pół roku po smoleńskim dramacie, a obok Ławrowa stał wówczas drugi, może mniej zadbany i nie aż tak piękny mężczyzna, Radek Sikorski, który dzisiaj pręży swoje antyrosyjskie muskuły tak mocno, że aż pulsujące żyły powyłaziły mu na skroniach. Na nim większe wrażenie robi najwyraźniej liczba przeszło 90 ofiar kijowskiego majdanu niż śmierć 96 przedstawicieli polskich elit z prezydentem polskiego państwa.

Czy można to jakoś racjonalnie wytłumaczyć? Oczywiście, że można. Po pierwsze rozpoczął się w Polsce maraton wyborczy, a obecna nafaszerowana tchórzami, zdrajcami i geszefciarzami rządząca klika usilnie zabiega o to, aby zakrzyczeć i przesłonić propagandową zasłoną dymną całe lata szkodzenia Polsce i chodzenia na pasku Angeli Merkel i Władimira Putina.

Stąd to dzisiejsze tupanie nóżkami. Jest też ten paraliżujący strach przed prawdą o smoleńskiej zbrodni. To właśnie dlatego wiodące media zupełnie przemilczały wypowiedź kremlowskiego satrapy, który podczas ostatniej konferencji prasowej powiedział:

Śmierć jest najłatwiejszym sposobem na pozbycie się legalnie wybranego prezydenta”

Choć wypowiedź dotyczyła Janukowycza to dla Polaków takie słowa brzmieć muszą wyjątkowo złowrogo. Tą wypowiedzią kremlowski dyktator wyraźnie zwiększył swoje szanse na tegorocznego pokojowego Nobla. Myślę, że w ramach rekompensaty i zadośćuczynienia mu za dzisiejszą krytykę oraz grożenie sankcjami komitet noblowski powinien wręczyć nagrodę w jednym z kurortów na okupowanym przez Rosję Krymie. Choć będzie to pierwszy pokojowy Nobel wręczony na sesji wyjazdowej, to jednak nie jedyny przyznany zbrodniarzowi i terroryście.

I na koniec jeszcze gorzka satysfakcja dotycząca pożytecznych idiotów, czyli komediantów zwanych artystami i celebrytami. Jak można było tak od razu, o 180 stopni zmienić narrację i pozostawić na tej cyrkowej propagandowej arenie zupełnie ośmieszonych i nagich, takich klaunów systemu jak Olbrychski, Brylska, Wajda, Janda czy Holland? Dlaczego zostawiliście ich dzisiaj samych, pomimo iż oni wiernie odgadywali wasze oczekiwania i pokryci tą mieszanką lukru z wazeliną włazili kremlowskim bandytom w tyłek licząc na popularność i konfitury? Przecież oni wszyscy zachęcani przez Michnika wspierali akcję „Polskie światełko dla Rosjan”, palili znicze armii czerwonej i ze zrozumieniem przyjmowali wywożenie ciężarówkami z Krakowskiego Przedmieścia palących się zniczy upamiętniających ofiary Smoleńska.

Teraz mogą już liczyć tylko na to, że Putin się zreflektuje i jako nagrodę pocieszenia ufunduje im wczasy, najlepiej w malowniczej Jałcie. Dla Polaków oni wszyscy tu już tylko żałosne i skompromitowane łajzy pozbawione honoru i zdolne do każdej niegodziwości i zdrady.

Artykuł opublikowany w ogólnopolskim tygodniku Warszawska Gazeta . Najnowszy numer Polski Niepodległej już w kioskach.

Mirosław Kokoszkiewicz (kokos26)

Publicysta tygodników Warszawska Gazeta i Polska Niepodległa oraz miesięcznika Zakazana Historia

Źródło: http://kokos.salon24.pl/574287,pokojowy-nobel-dla-putina-i-zloty-samowar-dla-tuska,3 , 19 marzec 2014

Polecamy książki Mirosława Kokoszkiewicza, „Polacy, już czas” ozdobioną rysunkami śp. Arkadiusza „Gaspara”  Gacparskiego i  „Jak zabijano Polskę”.

Sprzedaż: www.polskaksiegarnianarodowa.pl, United Express, Warszawa, ul. Marii Konopnickiej 6.

Przeczytaj więcej tekstów tego autora  >  >  >  > TUTAJ . 

POLISH CLUB ONLINE, 2014.03.19

Waldemar Glodek

Autor: Waldemar Glodek