Ostatnie przestrogi dla Polski!


EUROPEJSKI MONITOR EKONOMICZNY

 

potemMogłoby się zdarzyć, że któreś przyszłe pokolenie – gdy się odrodzi i spopularyzuje na nowo godność ludzką, będzie wspominać z uczuciem ulgi; co za szczęście, że wyginęli ci nikczemnicy! – Feliks Koneczny

W Polsce krzyżują się dzisiaj dwie reminiscencje historyczne. Jedna nawiązuje do epoki upadku Rzeczypospolitej, kojarząc dzisiejszy stan Polski ze stanem w okresie przedrozbiorowym. Druga zaś odnosi się do historii stosunków polsko-rosyjskich.

Obydwie reminiscencje sygnalizują potężne zagrożenia, a czasem nawet dodatkowo rozbrajają społeczeństwo fatalizmem.

Pomijamy fakt, że wyrażają one uzasadnione obawy. Mimo, że są to jaskrawo sprzeczne ze sobą odniesienia historyczne, mają pewien wspólny mianownik. Tym wspólnym mianownikiem jest zatrważająca płytkość rozważań, a mówiąc konkretniej – niechęć, bezmyślność, niezdolność lub brak przygotowania do głębszej analizy doświadczeń historycznych, a to nie tylko zamyka drogę do poszukiwania sposobu przezwyciężenia obecnych zagrożeń, ale też uskrzydla demagogię polityczną.

Bez rzetelnego i wnikliwego spojrzenia na obecną sytuację w Polsce, a więc też bez wyjścia poza luźne reminiscencje historyczne, obecne zagrożenia egzystencjalne narodu polskiego nie tylko będą się zwiększały, lecz będą stawały się coraz trudniejsze do przezwyciężenia. Z pewnością zagrożenia te można było przewidzieć już w latach 90-tych ub. wieku; wówczas ich pokonanie byłoby bez porównania łatwiejsze. Wtedy jeszcze Polska dysponowała znacznym własnym potencjałem gospodarczymi oraz rzeszą aktywnych, dobrze wykształconych ludzi, a także znacznie większą niezależnością polityczną. Były jednak również głębokie rysy w świadomości społecznej Polaków, o których nie wolno zapominać.

Najbardziej godny przypomnienia jest fakt, że już w pierwszych latach wspomnianej dekady formułowane były poważne i dobrze uzasadnione ostrzeżenia, w tym zwłaszcza przez niektórych ekonomistów, którzy widzieli rujnujące konsekwencje tzw. transformacji ustrojowej. Czyli wspomniana możliwość przewidzenia narastających lawinowo zagrożeń egzystencjalnych (i dzięki temu – przeciwdziałania) była w zasięgu ręki.

Ponieważ nawiązanie do dramatycznych stron historii Polski w obydwu wspomnianych na wstępie przypadkach odnosi się do tej samej epoki (upadku Rzeczypospolitej), sprzeczności między tymi przypadkami mają duże znaczenie. Eksponowanie „historycznych” zagrożeń Polski ze strony Rosji (włączając w to późniejszy sowiecki imperializm i obecne obawy przed jego odrodzeniem) nie jest wyłącznie sprawą osobistych poglądów lub partyjnych orientacji politycznych. Raczej jest sprawą „amnezji” dotyczącej przyczyn obecnej słabości ekonomicznej i politycznej Polski oraz wyraźnej niechęci do ukazania kompleksu międzynarodowych stosunków gospodarczych i geopolitycznych, które miały decydujący wpływ na podważenie należnej Polsce pozycji w świecie, a w ślad za tym, na postępującą degradację materialną i duchową Polaków. Nie ulega wątpliwości, że pozycja ta została skrajnie zmarginalizowana i podważona. Zapewnienia, że jest odwrotnie, są po prostu śmieszne.

W tym świetle demonizowanie współczesnej Rosji jawi się raczej jako forma zaciemniania sytuacji geopolitycznej Polski, niechęci do wskazania na wewnętrzne i zewnętrzne czynniki wspomnianej degradacji oraz gorączkowego poszukiwania argumentacji usprawiedliwiającej de facto zaangażowanie rządu Polski w zbrodnicze – niestety! – działania międzynarodowe.

Zastrzeżenia wobec prostej analogii między stanem dzisiejszym i okresem upadku Rzeczypospolitej są obciążone dwoma słabymi punktami, które czynią taką analogię jałową. Nie zamierzamy wyolbrzymiać tych zastrzeżeń, lecz jedynie wskazać ich poważne braki, które uniemożliwiają wykorzystanie dorobku intelektualnego wybitnych Polaków poszukujących blisko 200 lat wcześniej i to skutecznie wyjścia z praktycznie beznadziejnej sytuacji. Zastrzeżenia dotyczą w szczególności sugestii, iż „historia się powtarza”, czyli jakoby ponownie dają znać o sobie narodowe wady Polaków.

Pierwszy słaby punkt współczesnych dyskusji nad sytuacją Polaków dotyczy przekonania, że bogaty dorobek historyczny można skwitować w kilku prostych zdaniach, co nie ułatwia ponownego przemyślenia myśli filozoficznej, religijnej i ekonomicznej, z której dorobek ów się składa. Tutaj widzimy pierwszą trudną do pokonania barierę: niechęć do systematycznej, dojrzałej metodologicznie i teoretycznie pracy nad poznaniem i wykorzystaniem tego dorobku. Jest to bariera niejako dwustronna, ponieważ dotyczy zarówno dociekliwości badaczy, jak też – co jest ważniejsze – zainteresowania, a tym bardziej zaangażowania szerokich kręgów społecznych.

Pisze niewielu, ponieważ niewielu czyta; niewielu czyta, ponieważ niewielu pisze. To jest ta anomalia, której nie wolno przeoczyć.

Drugi słaby punkt dotyczy problemu aktualizacji. Widzimy wielu ludzi, którzy uznają wspomniany dorobek historyczny za relikt przeszłości , czyli za bezwartościowy. Jest wielu takich, którzy do tego dorobku odnoszą się z pogardą i nienawiścią. Ale także ci, którzy sięgają myślą w przeszłość w dobrej intencji, nie potrafią wyjść z kręgu prostej analogii oraz zharmonizować doświadczenie historyczne z doświadczeniem współczesnym; rozpoznać podobieństwo i odmienność. Ten drugi słaby punkt analogii historycznej, podobnie jak pierwszy, jest także przejawem niskiej dociekliwości badawczej i słabego zainteresowania ogółu.

Pod tym kryją się olbrzymie pokłady wspomnianej niechęci, lenistwa i bezmyślności, które także wymagają wyjaśnienia, napiętnowania i jeśli to jeszcze możliwe – wykorzenienia. Nie wolno się łudzić, że bez wysiłku i poświecenia sprawy same ułożą się lepiej.

***

Przede wszystkim trzeba odnotować podstawowy fakt, bez którego wszelkie rozważania nad wydźwignięciem współczesnej Polski z marazmu i postępującej w szybkim tempie degradacji, będą z natury rzeczy powierzchowne. Fakt ten sprowadza się do stwierdzenia, że nawet najbardziej szokujące uderzenia w Polskę i działania podważające jej podstawy egzystencjalne nie wywołują odpowiednich, społecznych reakcji obronnych. Ostrzeżenia oraz informacje ujawniające kolejne zagrożenia są powszechnie bagatelizowane. To jest problem podstawowy: naród polski jest obecnie społecznie sparaliżowany lub martwy, bowiem do tego brutalnego stwierdzenia rzecz się sprowadza. Widzą to inni, więc chętnie zamieniają się w hieny, a asystują im hieny krajowe.

Właśnie ten problem stanowi główny motyw niniejszej publikacji. Jest to bowiem sytuacja, która niesie zarodek śmierci narodu.

***

Bogactwo materiału uniemożliwia zaprezentowanie złożonych zagadnień w jednym tekście. Podzieliliśmy więc materiał na trzy części. Pierwsza z nich dotyczy życia społecznego w Polsce; jest przedstawiona w niniejszym numerze EEM. Druga część dotyczy życia gospodarczego, zaś trzecia obejmuje zależności między życiem społecznym i gospodarczym, a także ogólne podsumowanie. Pozostałe dwie części opublikujemy w następnych numerach EEM.

Redakcja EME

Źródło: http://www.monitorekonomiczny.pl/s17/Artyku%C5%82y/a356/Ostatnie_przestrogi_dla_Polski_.html , 27.05.2014

Od redakcji PCO:

Za zgodą EME w ciągu kilku nadchodzących dni będziemy zamieszczać na portalu PCO kolejne odcinki interesującego i ważnego opracowania specjalistów.

Wybór zdjęcia wg/PCO

POLISH CLUB ONLINE, 2014.05.30

Waldemar Glodek

Autor: Waldemar Glodek