Dr Jerzy Jaśkowski: Świńska grypa – Ebola – kompleks militarny, a farsa medyczna. (Część III.)


Przeczytaj:              Część I.         Część II.
Pamiętaj: Leczenie jest zawsze sprawą indywidualną chorego.
Ustawy medyczne służą handlarzom i specsłużbom w lepszym zniewoleniu człowieka [politycznego/ekonomicznego]
W związku z tym, że epidemia ebola trwa 24 godziny przez siedem dni w tygodniu, co prawda w wydaniu medialnym, należy przybliżyć PT Czytelnikowi pewne fakty.

chemicy
Od czasów cywilizacji greckiej, rzymskiej, zawsze leczenie chorych było sprawą osobistą chorego, lub jego rodziny.

Dopiero w cywilizacji bizantyjskiej w wydaniu pruskim, mniej więcej od 1871 roku stwierdzono, że na tzw. leczeniu można wspaniale zarabiać.

Stworzono więc „specjalizacje”, zwane zdrowiem publicznym. System jest bardzo prosty: okradanie robotnika, pracownika, jest przestępstwem. Ale wmówienie mu, że składka na ubezpieczenie zdrowotne jest jego zabezpieczeniem i doprowadzenie do dobrowolnych ubezpieczeń, już nie jest przestępstwem. Następnym krokiem było wprowadzenie ustawy o przymusie ubezpieczeń, czyli okradaniu w majestacie prawa.

Proszę zauważyć, że taki przymus ubezpieczeń jest egzekwowany energiczniej, aniżeli zadłużenia z innego powodu.

Jeżeli co miesiąc każdy pracujący musi oddać 50% swojego wynagrodzenia, to jest to w skali każdego kraju poważna kwota. Jest więc zrozumiałym, że wyciągają się chciwe ręce, aby z tego worka, zwanego ubezpieczeniem, wykraść jak najwięcej. Temu właśnie służą wszelkiego rodzaju tzw. ustawy zdrowotne.

Zauważ proszę, Szanowny Czytelniku, że nie ma żadnej ustawy o przymusie unieruchomienia złamanej nogi, czy operacji wyrostka robaczkowego. Natomiast specjalizacje, które służby specjalne wykorzystują jako źródło dodatkowego dochodu, czy to ekonomicznego, czy politycznego, zawsze kryją się za określonymi ustawami. Jak to podałem przed paroma miesiącami, psychiatria, czy psychologia, powstały tylko i wyłącznie dlatego, że starsi i mądrzejsi widzieli w nich możliwość prania mózgów mniej wartościowym ludkom tubylczym. Jest rzeczą powszechnie znaną, że żaden psychiatra, czy psycholog, nigdy nie był pociągnięty do odpowiedzialności za błędną diagnozę. A przecież tak naprawdę to diagnozy i opinie tych specjalistów są podstawą wydawania wyroków sądowych. Znam osobiście przypadki, kiedy to „wybitny zespół” specjalistów przyznał dziecko matce, naprawdę chorej kobiecie, a nie ojcu. Kobieta ta po 2 tygodniach w napadzie szału zamordowała to dziecko. Sąd nawet nie kazał oddać wynagrodzenia za tak błędną opinię.

Stąd właśnie w Polsce nowa ustawa o leczeniu chorób psychicznych i oddaniu jurysdykcji w ręce określonych służb. Ustawa ta powstała rzekomo po wypadku wypuszczenia na wolność człowieka, który kogoś tam zabił, a był rzekomo psychicznie chory. Więc z jednej strony mieliśmy pomyłkę sądową, ponieważ skazano wariata, zamiast go leczyć. Mogło też być odwrotnie, wykorzystano pretekst do zamykania ludzi na czas nieokreślony, bez wyroków sądowych. Nie jest to specjalnie trudne w lokalnym wymiarze sprawiedliwości, ponieważ co rusz słyszymy o wieloletnim przetrzymywaniu w więzieniach śledczych ludzi bez wyroku sądowego. I nikt nie ponosi za to odpowiedzialności. Co jest bezpośrednim dowodem istnienia tylko formalnego naszej państwowości.

Dlatego stworzono aż  ok. 300 chorób psychicznych, aby każdego można było dopasować. Jeszcze 80 lat temu znano ich tylko 30!  Stąd pojęcia takie jak „bezobjawowa schizofrenia”, lub „pomroczność jasna”.

Podobnie wygląda sprawa z tak zwanymi epidemiami. Jak to udowadniałem w artykułach dotyczących grypy, odry, czy krztuśca, eksperci zdrowia publicznego uzasadniają swoje wynagrodzenia wydawaniem fikcyjnych opinii. Przykład z czasów ptasiej grypy z 2007 roku. Naprawdę zdechły dwa łabędzie pod Toruniem. Nie zanotowano żadnych innych padnięć dzikich ptaków. Główny Inspektor Sanitarny wyprowadził z kasy 50 000 000 złotych na rzekomą walkę z wirusem. Wybito kilka milionów kur. Straty dodatkowe, to kilkanaście milionów złotych. O wiele groźniejsze było wprowadzenie na rynek polski innych producentów drobiu z zagranicy.

Sprawa świńskiej grypy była już naświetlana wystarczająco jasno. Przypomnę, że Narodowy Instytut Zdrowia Publicznego, a konkretnie p. mgr prof. L.Brydak, natychmiast po zmianie definicji pojęcia „epidemia”, podniosła ceny badań wirusologicznych o ponad 50%.

Okazuje się, że moje wcześniejsze informacje na temat „epidemii wirusa ebola” nie były zbyt dokładne. SPRAWA WIĄŻE SIĘ ZE ZNACZNIE WIĘKSZYMI KWOTAMI.

Po pierwsze: armia amerykańska już na początku bieżącego 2014 roku zaczęła rozwozić po wszystkich stanach specjalne zestawy do badania wirusa eboli. Skąd oni wiedzieli, że za pół roku  rozpocznie się prasowa epidemia wirusa?

Po drugie: kolejnym pytaniem bez odpowiedzi jest podpisanie przez prezydenta Obamę zmodyfikowanego rozporządzenia jeszcze z czasów GW Buscha, dekretu nr 13295, dotyczącego zwalczania tzw. epidemii. Jak państwo widzicie, nawet w tak demokratycznym kraju prezydent rządzi za pomocą dekretów.

Otóż nowe rozporządzenie daje służbom medycznym prawo zamykania i izolacji każdej osoby, u której rozpozna się objawy zakażenia, choćby takie, jak kaszelek, katarek, czy podwyższoną temperaturę. Czas izolacji nie został określony. Służby medyczne mogą używać broni elektromagnetycznej, tj. szokerów – paralizatorów do obezwładniania opornych, w celu ich izolowania, lub podania szczepionki.

Proszę się nie dziwić. „Ludzie na Wiejskiej” podobną ustawę wysmażyli jednogłośnie już rok wcześniej.

Po trzecie: naukowcy z Fortu Direct, specjaliści od broni biologicznej, cały czas przebywali w Sierra Leone. Wirus Ebola został uznany za broń biologiczną, podobnie jak wąglik. Dr Peter W. Walsh z Uniwersytetu  w Cambridge podał: „wirus Ebola jest idealną bronią biologiczną”. Pamiętam, to straszenie sekretariatu Prezydenta Stanów Zjednoczonych, w którym to specjalny zespół „obronny” wychwytywał listy z zawartością wąglika. Prezydent USA otrzymuje  ok. 10 000 listów dziennie, a owi specjaliści od wąglika potrafili bezbłędnie wybrać z pośród tej fury te, które zawierały ”wąglika” Sami przecież tak twierdzali.

Przypomnę, że wirus  Eboli z 1976 roku miał śmiertelność ok. 36%, a dopiero obecnie ma śmiertelność rzędu 60%, chociaż gazety straszą nawet 90%.

I tutaj mamy pierwszy objaw schizofrenii. Najpierw wszyscy wielcy epidemiolodzy twierdzą, że zakazić się można tylko poprzez skaleczenie i krew, a potem gazetowi eksperci, wypowiadają kwestie całkowicie różne, tj. że można się zakazić w dowolny sposób. Nawet przez seks. Czyli odkryto nową chorobę weneryczną? Kiedy kłamią?

Kolejne pytanie bez odpowiedzi brzmi: na jakiej podstawie Departament Obrony, słynne DOD, zapłacił 140 000 000 dolarów firmie Tekmira Ebola, na opracowanie szczepionek przeciwko temu wirusowi. Przecież po pierwsze DARPA, czyli słynna instytucja zaawansowanych technologii Defence Advanced Research Projects Agency, już 2 listopada 2010 roku ogłosiła ustami Cheryl Pellerina, że opracowała szczepionkę przeciwko grypie świńskiej. Szczepionka jest rewelacyjna, przynajmniej z reklam, ponieważ produkowana jest na liściach tytoniu i pozwala na produkcję około 10 000 000 dawek w ciągu miesiąca. Poprzednio potrzeba było na to 9 miesięcy. Co prawda nikt nie wie jak się zachowa RNA roślin w ustroju człowieka i jaki będzie efekt, ale wiadomo, że wojsko stało się jednym z głównych producentów szczepionek. Dlaczego więc wyprowadza 140 milionów dolarów do innej firmy? DARPA została założona przez 2 generałów i 3 bankierów, lub odwrotnie, w roku 1958, jako prywatna instytucja, działająca pod skrzydłami Pentagonu. Firma liczy około 50 pracowników i posiada budżet 5 miliardów [według różnych witryn liczba pracowników wzrasta do 100, plus 140 technicznych].

Projekt Blue Angele był opracowany dla świńskiej grypy. Zakładał wprowadzenie stanu wojennego, w którym podawanie szczepionki będzie obowiązkowe. Czyli jak nie ma wroga, to się go tworzy. A BĘDZIE TO WIRUS. Jest to doskonały wróg, ponieważ jest niewidoczny i nikt nie może kwestionować zaleceń WŁADZY [J.Fedorowicz].

Po drugie, firma Tekmira Ebola, jako swojego głównego partnera biznesowego podaje firmę Monsanto, a za nią stoi przecież znany nam Dupoint.

Po trzecie, dlaczego pokazuje się zespoły epidemiologiczne w strojach z filmów sci-fi, kiedy oficjalnie dyrektor CDC twierdzi, że zarazić się można tylko przez kontakt z krwią i skaleczenie?

Po czwarte, jeżeli jednym ze znanych standardów postępowania w chorobach zakaźnych jest izolacja, to dlaczego Rząd USA przywozi chorych na ebola z Afryki, gdzie Rząd USA posiada odpowiednie szpitale, na przykład w Kenanam, do Stanów Zjednoczonych? Pisałem o tym w części 2.

Obecnie, wbrew twierdzeniom różnych ekspertów żółtego dziennikarstwa, w USA umiera z powodu zakażeń szpitalnych 70 000 ludzi. I jak się okazuje, Rząd nie umie temu zaradzić.

Po piąte, dlaczego taki „wirusolog” jak B. Gates, natychmiast się zaangażował w finansowanie tych szczepionek? Przecież w latach 2011/12 jego szczepionka przeciwko polio, stosowana w Indiach, spowodowała epidemię 47 500 zachorowań dzieci na poliomyelitis [niektórzy twierdzą, że na 61 500], podczas gdy bez szczepionki chorowało tylko około 200 dzieci rocznie. B.Gates & ferajna należy do grupy otwarcie wołającej o depopulację ludności na świecie.

Po szóste, dlaczego Narodowy Instytut Zdrowia – NIH – dał dr Thomasowi Geisbergowi , prof. Uniwersytety w Teksasie [ Medical Branch] 26 000 000 dolarów dotacji na leczenie człowieka lekami i szczepionką Takmira Pharmaceuticals  przed wirusem Ebola?
Dr Dirk Haussecker stwierdził wprost, że wdrożenie leczenia TKM – Ebola już obecnie, nie tylko przyniosłoby korzyści dla deweloperów, tj. sprzedawców tych preparatów, ale miałoby znaczenie dla walki z terroryzmem.

Jeżeli standardem postępowania jest izolacja chorych i kwarantanna dla podejrzanych, to dlaczego tylko w tym roku przewieziono z Hondurasu, czy Gwatemali, ponad 60 000 dzieci w wieku do 11-13 lat, bez zachowania kwarantanny? Przecież te dzieci nie były szczepione na nic, czyli stanowiły olbrzymie niebezpieczeństwo epidemiologiczne dla całego kraju, według CDC i pokrewnych instytucji.

Po siódme, dlaczego pomimo, że szczepionki nie były przetestowane, chcą zacząć je stosować w imię wyimaginowanego „prawa zezwolenia współczucia”, czyli, że lepiej dać cokolwiek aniżeli nic.

Biorąc pod uwagę opublikowany dokument o finansowaniu przez rząd USA eksperymentów na ludziach, poprzez zarażanie na przykład kiłą i nieleczenie tych ludzi, czy wstrzykiwanie pierwiastków promieniotwórczych ciężarnym kobietom, należy krytycznie patrzeć na podawane w prasie informacje. Przypomnę, że cała prasa należy do 6 wydawców. Czyli wystarczy, że 6 panów usiądzie na dwóch kanapach i zdecydują, co wolno pisać, a o czym nie należy wspominać na całym świecie. Oczywiście dzisiaj można to nazwać videokonferencją. Każdy siedzi na swoim fotelu z nosem przed ekranem.

Staram się, jak u Hitchcocka, najciekawsze zostawić na końcu. A co jest najciekawsze?

Otóż okazuje się, że wirus ten jest opatentowany jako „EBO BUN” nr patentu: CA2741523A1!!!

Powyższy patent jest zarejestrowany także jako: US 20120251502 A1, numer zgłoszenia :US 13/125890, Numer PCT/US 2009/062079. Zgłoszenie danych: 24 października 2008. Wynalazca: Jonathan S.Towner &4.

Jeszcze ciekawsze jest to, że właścicielem patentu jest firma jak najbardziej rządowa, opłacana przez podatnika i mająca chronić społeczeństwo, czyli słynne CDC, na które tak często powołują się krajowi urzędnicy, w rodzaju pracowników Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego w Warszawie.

Wnioskodawcami patentu są: Rząd Stanów Zjednoczonych, reprezentowany przez Sekretarza Departamentu Zdrowia i Opieki Społecznej, Centrum Kontroli Chorób.

Wynalazek dostarcza ludzkiego Ebola – hEbola- wirusa oznaczonego jako Bundibugyo EboBun, złożony w CDC w Atlancie Georgia, w dniu 26 listopada 2007 roku.

Co to oznacza?

Że bez zgody Rządu USA żadna firma na świecie, żaden kraj, nie może ani opracować testów na te wirusy, ani rozpocząć nawet badań nad lekarstwem na wywoływaną przez nie chorobę.

to się właśnie nazywa monopolem. Jak twierdzi D. Rockefeller, walka z konkurencją jest głupotą.

Brytyjski wirusolog, dr Ben Neuman, z Uniwersytetu of Reading, stwierdził jednoznacznie, że „musi być bardzo duży nacisk społeczny, aby rządy dały pieniądze na szczepionki, liczba chorych jest za mała [ok. 20 rocznie] by firmy zdecydowały się na finansowanie takich projektów”. Dr B.N. dodał także: „Ponieważ wirusy łatwo mutują, aby szczepionki były używane, musi to być prawdziwy koktajl leków”.

Obecna sytuacja jest dobrze przedstawiona jest w filmie „V jak wendeta” z 2006 roku. Oczywiście chodzi o fabułę, a nie scenariusz.

P.S. Jeżeli ebolą nie można zarazić sie drogą kropelkową to dlaczego ta maskarada: unifiedserenity

Rozpowszechnianie wszelkimi możliwymi sposobami jest jak najbardziej wskazane.

Dr Jerzy Jaśkowski 
[email protected]

Fot. wybor jj/Inter

Więcej opracowań dr. Jerzego Jaśkowskiego na naszym portalu   > > > > TUTAJ  .

POLISH CLUB ONLINE, 2014.08.11

Autorzy

Related posts

Top