Dr Jerzy Jaśkowski: BÓJ WARSZAWY 1944. (Dokończenie)


Na podstawie opracowania: Lipiec 1945.

 

Przeczytaj Część I.

Z cyklu Listy do Wnuczka – 58b

Moim Dobrym Ziomkom!

         Nie to mi ziomek, choć w Polsce zrodzony
        Choć i nazwiskiem Polskim Zaszczycony,
        Co, dla próżności, z prostej zchodząc drogi,
        Zamiast Ojcowskie, obce wielbi Bogi.
Temu ja tylko pismo to podaję.
Który w sercu Lachem być uznaje!
T.W.

Kochany Wnuczku!

  

Okres II  BOJU WARSZAWY zacząl sie od 6.08.  i trwał do do 2.09.

Uderzenie niemieckie rozpoczęło się od przebijania drogi ewakuacji z zachodu, przez Wolę i Stare Miasto, ku mostowi Kerbedzia. Działania te, zaznaczone nieludzkim i bezmyślnym okrucieństwem Niemców w stosunku do bezbronnej ludności cywilnej, zakończyły się dopiero 1 września, osiągnięciem celu przez Niemców.

Trzeba tu podkreślić bohaterska obronę Starego Miasta.

„Natomiast druga akcja niemiecka zamierzająca do opanowania Al. Sikorskiego i Al. 3 Maja oraz otwarcia mostów Poniatowskiego i Średnicowego, nie przyniosła Niemcom zamierzonych rezultatów. Zarówno główna linia kolejowa, jak i Aleja Sikorskiego, pozostały do końca BOJU WARSZAWY pod naszą kontrolą, niedostępne dla ruchu niemieckiego”.

KARL oddający strzał. Fot. za www.konflikty.pl
KARL oddający strzał. Fot. za www.konflikty.pl

„W okresie tych walk wprowadzili Niemcy do akcji najcięższe działa, nawet kaliber 680 mm [był to moździerz kolejowy KARL masa pocisku to 4100 kg. odległość 41 km.  i armata LEOPOLD, chyba 300 MM], zespołowe miotacze min oraz najcięższe moździerze, nękające ogniem poszczególne dzielnice miasta. Wzmogły się natomiast systematyczne bombardowania lotnicze, niszczące całe rejony miasta. Te długotrwałe bombardowania, wobec braku z naszej strony środków obrony przeciwlotniczej i pomocy przeciwlotniczej, zmuszały zwykle po pewnym czasie do oddawania pozycji.

Tak było na Starym Mieście, które polscy obrońcy opuścili jako rumowisko.

Jednocześnie kontynuowali Niemcy systematyczne palenie całych bloków i ulic na opanowanych przez nich terenach, oraz zrzucali wielkie ilości bomb zapalających na dzielnice pozostałe w naszych rękach.”

 

Sierpień był najbardziej heroicznym okresem BOJU WARSZAWY, która wiązała wówczas około pięciu dywizji niemieckich. Oddziały nasze wzięły w tym czasie do tysiąca jeńców, zniszczyły ponad 200 czołgów, dział szturmowych i samochodów pancernych.

 

Komentarz:

Wymaga podkreślenia fakt całkowitego braku osłony myśliwców sowieckich. Przecież jeżeli nie chcieli zezwolić Amerykanom, czy Anglikom na loty, ponieważ to był ich teren operacyjny, to dlaczego nie używali własnych myśliwców do zwalczania niemieckich bombowców na swoim terenie operacyjnym?

Jest to kolejny dowód na współpracę obu stron w eksterminacji Polskich Patriotów.


Drugim faktem wymagającym podkreślenia jest informacja o paleniu całych dzielnic po zajęciu ich przez Niemców. Jest to bezprzykładny fakt masowego ludobójstwa, ponieważ w domach tych nadal przebywała ludność cywilna. Wycofali się tylko żołnierze.

Raport niemiecki podaje, że obrona przeciwlotnicza zestrzeliła 54 samoloty alianckie, a myśliwce niemieckie tylko 7, w całym okresie walk, czyli te zrzuty były bbbbardzo rzadkie.

 

Okres trzeci, od 2 września do 2 października.

 

Okres ten charakteryzuje się masowym niszczeniem Miasta przez Niemców i zachowaniu tylko postawy obronnej przez Polaków.

Po upadku Czerniakowa w dniach 6 – 8. IX, nastąpiły pierwsze propozycje niemieckie o kapitulacji, które kierownictwa polskie po raz pierwszy brało poważnie pod uwagę, dla oszczędzenia cierpień ludności i ochronie resztek Miasta.

Dopiero!

„Dnia 9. września ukazały się pierwsze samoloty sowieckie nad Warszawą. Wkrótce potem nastąpiły pierwsze sowieckie zrzuty brani, amunicji i żywności, a skuteczne akcje sowieckich myśliwców przeciw bombowcom niemieckim przyniosły znaczne odprężenie.”

„Jednakże w tym stanie rzeczy nie ratowały sytuacji zrzuty sowieckie, chociaż dosyć częste, lecz nieobfite i technicznie nieudane [np. broń w stanie zniszczonym, nie nadająca się do użytku, często bez amunicji].

Podobnie jak nie ratowały sytuacji efektowne i obfite zrzuty dzienne z samolotów amerykańskich, przelatujących do baz sowieckich [18.IX] !!!!

Próby naszego dowództwa nawiązania współpracy operacyjnej z dowództwem sowieckim również zawiodły. DEPESZE POZOSTAWAŁY BEZ ODPOWIEDZI. Pierwsza depesza, jaką dowództwo otrzymało od dowództwa sowieckiego, była depesza gen. Berlinga w dniu upadku Mokotowa.”

28.IX strona niemiecka zwróciła się ponownie do AK z propozycją kapitulacji. Dowództwo AK celowo przedłużało rozmowy, aby skontaktować się z Londynem oraz po raz kolejny spróbować otrzymać pomoc od sowietów. W tym celu dowódca AK wysłał 28 września do marszałka Rokossowskiego depeszę z informacją, opisującą położenie Warszawy  i stwierdzająca, że jeżeli Warszawa w ciągu trzech dni nie otrzyma pomocy, to wobec beznadziejnej sytuacji walka będzie skończona. I ta depesza została bez odpowiedzi. W 24 godziny po upływie trzydniowego terminu pełnomocnicy dowództwa polskiego podpisali umowę o przerwaniu działań wojennych.”

 

Liczby.

„Siła kierownicza, główną siłą bojową i duszą BOJU WARSZAWY była Armia Krajowa.

„W dniu 1 sierpnia 1944 roku Armia Krajowa wystawiła do walki około 600 plutonów, łącznie 40 000 ludzi. 

Armia Ludowa wystawiła 3 plutony, tzw. Korpus Bezpieczeństwa wystawił 10 plutonów [ z tego 6 plutonów w linii] zaś Polska Armia Ludowa – PAL nie wystawiła żadnej bojowej jednostki.

„Straty w trakcie dwumiesięcznych walk były bardzo ciężkie. Według niekompletnych zestawień [brak danych z Żoliborza i Mokotowa] straty wojska wynosiły 9700 zabitych, około 6000 rannych, około 5300 zaginionych.

Strat bojowych ludności cywilnej nie da się już zapewne dokładnie ustalić. Liczyć je trzeba na dziesiątki tysięcy, a w każdym razie wynosiły nie mniej, jak 50 000. Do tego należałoby dodać ofiary niemieckiego terroru w zdobytych częściach miasta.”

Latająca Forteca nad Warszawą, z tyłu widać wybuchy pocisków artylerii przeciwlotniczej. fot. za www.sppw1944.org
Latająca Forteca nad Warszawą, z tyłu widać wybuchy pocisków artylerii przeciwlotniczej.  Fot. za www.sppw1944.org

„W dniu pierwszego sierpnia oddziały AK posiadały około 1000 karabinów, 7 ciężkich karabinów maszynowych, około 20 karabinów przeciwpancernych, około 500 pistoletów maszynowych [w tym około 30% własnego wyrobu], 3700 pistoletów i 25 000 grantów ręcznych [w tym 95% własnego wyrobu i 15 piatów – granatników przeciwpancernych]”.

„Z rzutów otrzymaliśmy w ciągu całej bitwy następujące ilości broni i amunicji: z rzutów angielskich około 36 ton, z zrzutów amerykańskich około 16 ton, z zrzutów sowieckich około 50 ton[niestety, część w stanie niezdatnym do użytku]. Zrzuty sowieckie zawierały ponadto około 100 ton żywności”.

„Bardzo dużą rolę odgrywała w czasie BITWY WARSZAWSKIEJ broń własnej produkcji. Wyprodukowaliśmy na przykład 42 000 grantów ręcznych. Materiału wybuchowego dostarczały warsztatom w dużej mierze unieszkodliwione Goliaty,  niewybuchy”,

„Wśród zdobyczy zgłoszonej znajdowało się: 372 karabiny, 13 ciężkich karabinów maszynowych, 27 pięści pancernych tzw. pancerfaustów, 7 moździerzy itd”.

 

„Jedynie tzw. Polski Komitet Wyzwolenia Narodowego PKWN pozostał wobec tragedii Warszawy bierny i nieczuły. Nie tylko, że w sposób złośliwy i okrutny dążył do zohydzenia naszej walki, nie tylko nie zorganizował pomocy Warszawie, ale kiedy część 9 Dywizji AK pod dowództwem generała Halki-Bitnera maszerowała z rejonu Siedlec na odsiecz stolicy – miała współdziałał w jej rozbrajaniu przez wojsko sowieckie. To była zasadnicza postawa PKWN w czasie największej próby narodu polskiego w tej wojnie”.

 

Komentarz.

Co do postawy PKWN nie będę się wypowiadał, była to marionetka sowiecka, realizująca politykę Moskwy od samego początku. Zdziwienie budzi natomiast fakt wymazywania tej historii z blokowaniem i rozbrajaniem oddziałów idących na pomoc, z podręczników szkolnych. Podobno od 25 lat żyjemy w wolnym kraju, a nadal historia jest pisana przez tych samych osobników, lub ich potomków. Nie należy zapominać, że głównym cenzorem w podręcznikowym biznesie od lat powojennych była niejaka Helena Szechter, żona członka Komitetu Komunistycznego Zachodniej Ukrainy, matka Adama Michnika i zbrodniarza sądowego Szechtera.

Zastanawiająca jest natomiast sprawa uzbrojenia. Wydaje się, że nawet zakładając optymalne rozdysponowanie broni to niecałe 10%  żołnierzy miało jako takie uzbrojenie. Czyli tak naprawdę AK wystawiło około 4000 żołnierzy, a nie 40 000. Poza tym trzeba przypomnieć, czym były karabiny. Najczęściej były to karabiny zdobywane, odbierane policji granatowej, a były to jednostrzałowe flinty lebella z 1890 roku. Mój Tata miał takie coś, jako pierwszą broń w Partyzantce u Lamparta. Do tej flinty dostał 3 naboje. 

Poza tym, granaty domowej produkcji mogą służyć za dodatek do uzbrojenia, a nie samodzielne uzbrojenie, podobnie jak pistolety. Taka broń w walkach nie mogła służyć właściwej obronie, czy atakowi. Nawet biorąc pod uwagę wpadki z uzbrojeniem, nigdzie nie podano konkretnie, ile i jakiego uzbrojenia dotyczyły, nie uzasadniają hurra optymizmu osób przygotowujących akcje.

Generałowie Dwight David Eisenhower i Marian Spychalski na Rynku Starego Miasta w Warszawie, 21 września 1945.  fot. za pl.wikipedia.org
Generałowie Dwight David Eisenhower i Marian Spychalski na Rynku Starego Miasta w Warszawie, 21 września 1945.
fot. za pl.wikipedia.org

Poza tym, po tzw. ataku na archiwum, dowództwo AK nic nie zmieniło w strukturach organizacji, co trudno sobie wytłumaczyć. Jak wiadomo, archiwum AK przy ul. Poznańskiej 37, zostało rozbite 17 lutego 1944 roku, przez oddział AL pod dowództwem późniejszego marszałka Polski, Mariana Spychalskiego, pod kontrolą szefa Gestapo Wolfganga Briknera. AK nie przeprowadziło w związku z tym zarekwirowaniem dokumentów żadnej akcji np. zmiany organizacji, zmiany pseudonimów itd. Dlaczego?

Po 1969 roku pan Spychalski [architekt z zawodu], o ile się tak naprawdę nazywał, odszedł na emeryturę w czasie której jeszcze do 1972 roku był posłem na Sejm PRL, zmarł w Warszawie w 1980. Pochowany został na Cmentarzu Wojskowym na Powązkach w Warszawie. Mowę pogrzebową wygłosił Wojciech Jaruzelski.

 Armia Ludowa wystawiła tylko 3 plutony czyli ok. 120-150 ludzi, nie wiadomo jak uzbrojonych. Czyli praktycznie nie brała udziału w walkach. Świadczy to jednoznacznie o jej liczebności.

Tak więc tzw. przygotowanie do walki było raczej papierowe, a nie materialne. Zdziwienie budzi wiec optymizm dowództwa.

Po drugie zupełnie nie rozumiem, dlaczego nie wykorzystywano karabinów snajperskich do likwidacji agentów, czy zdrajców, a narażano ludzi na bezpośrednie starcia. Zarówno lunety do karabinów, jak i tłumiki, były znane od ponad 20-30 lat. Strzelanie bez tłumika niepotrzebnie zwiększało ryzyko wpadki strzelającego. A to były straty dla AK. Czy to była tylko bezmyślność?

Także, o czym opisałem w innej pracy, awansowanie różnych dziwnych ludzi na stanowiska dowódcze [pranie mózgów np. Tokarzewskiego, czy Niedźwiadka-Okulickiego], pomimo ich wiadomych kontaktów z Sowietami, także do dnia dzisiejszego nie zostało w żaden sposób nie tylko wyjaśnione, ale nawet nie jest poruszane. Dlaczego?

Przez cały okres „komunizmu” panowała w Polsce dziwna atmosfera nie ruszania sprawy zarówno Abwery, jak i innych wywiadów. Dlaczego?

Zagadką jest również niewspominanie w cytowanym opracowaniu o roli Narodowych Sił Zbrojnych. Doskonale opracował i opisał rolę NSZ w okresie okupacji  pan Leszek Żebrowski. Warto zapoznać się z tymi opracowaniami.

Świetnie do tej sprawy podszedł, w wywiadzie swego czasu prezentowanym na youtube, przewodniczący komisji ds. zabytków Wrocławia. Powiedział, że zarówno archiwum Wrocławia, jak i podziemne miasto, jest znane. Zarówno wejścia jak i sposób jego osuszenia jest wiadomym i jest odgórny zakaz ruszania tematu.

Sam musisz pomyśleć Kochany Wnuczku, kto tu rządzi!

Zrzut ekranu 2015-06-12 o 20.00.17

Każdego chętnego do pogłębienia swojej wiedzy historycznej zachęcam do zapoznania się z biblioteką  polonia.pl

 

Dr Jerzy Jaśkowski 
[email protected]
Gdańsk 27.06.2015

 

  • Na zdjęciu głównym składanie zrzutowego spadochronu na ulicy Warszawy. Źródło: Portal Stowarzyszenie Pamięci Powstania Warszawskiego 1944 – www.sppw1944.org   / wybor wg.PCO

 

Więcej opracowań dr. Jerzego Jaśkowskiego na naszym portalu   > > > > TUTAJ .

 

POLISH CLUB ONLINE, 2015.06.28

Dr Jerzy Jaśkowski

Autor: Dr Jerzy Jaśkowski