Rewolucja francuska – Masoneria przeciwko Kościołowi.


Ks. prof.. Michał Poradowski, „Dziedzictwo rewolucji francuskiej”, Wydawnictwo WERS, Poznań 1998. Fragment, str. 14-17 i 19-21.
 

*     *     *

Rewolucja francuska – Masoneria przeciwko Kościołowi.

 
Ks-Michał-Poradowski-Dziedzictwo_rewolucji_francuskiejOtóż pod koniec XIX w., może wobec zbliżającego się stulecia rewolucji francuskiej, wybitni historycy-szperacze zaczęli bliżej studiować działalność tych klubów, „salonów”, lóż masońskich (wiele z nich pracowało właśnie jako „kluby” otwarte dla zainteresowanych) i rolę owych „filozofów” (jak oni sami siebie nazywali), a także analizować wspomniane „zeszyty ze skargami” (cahiers de plaintes ou doléances). Nie sposób jest ich wszystkich tutajprzypomnieć; stanowią oni grupę szperaczy, którzy zajęli się drobiazgami i szczegółami (co do miejscowości i okoliczności), a publikowali je głównie w specjalistycznych czasopismach. Studia te dostarczyły materiałów, dokumentów i dokładnych danych dla innej grupy historyków, a więc tych, którzy na ich podstawie wypracowali syntezę, wizję ogólną, ale dokładnie uzasadnioną.
 
Wspomnijmy tutaj tylko niektórych. A więc idąc śladami i za przykładem Augustina Barruela, który, jak już wspomniano, śmiało mówił o spisku masońskim przeciw katolickiej Francji, który to spisek był, jego zdaniem, praktycznie urzeczywistniony przez grupę jakobinów (miała ona swoje kluby prawie na całym terytorium Francji), Jacques Crétineau-Joly wydaje w roku 1859 swe słynne dzieło L’Eglise romaine en face de la Révolution, a w wiele lat później drugie monumentalne dzieło Histoire de la Vendée militaire(1896-1897), dwa tomy. Sekunduje mu jezuita Nicolas Deschnmpsze swym także dwutomowym dziełem Les Sociétés et la Société ou philosophie de l’histoire contemporaine, wydanym w roku 1874. Prace te, później uzupełnione nowymi, wykazały że dyskusje w klubach masońskich i jakobińskich, a także w niezliczonych „towarzystwach myśli” (Sociétés de pensée) oraz we wspomnianych salonach, gdzie przy dobrze zastawionych stołach i przy znakomitych winach przyjmowano Helvétiusa, Holbacha, J. J. Rousseau, Voltaire’a i setki innych mniej znaczących, przygotowały podłoże wybuchu. Rewolucja fermentowała co najmniej od połowy XVIII w. Pod koniec wieku, w przededniu rewolucji i na jej początku, dyskusje te stały się szczególnie gorączkowe i zeszły na poziom praktyczny, bo od dyskusji „filozoficznej” przeszło się do tematów polityki bieżącej i „partyjnej”.
 
Jednym z głównych historyków-szperaczy tych zagadnień stał się, w przededniu pierwszej wojny światowej, Augustin Cochin. Jego przedwczesna śmierć na froncie, w roku 1916, przerwała tę pracę, ale jednak zdążył on opracować i wydać wiele książek; także niezmiernie ważną Les Sociétés de pensée et la Révolution en Bretagne (dwa tomy). Powiedziano, że „myśl jest bronią” Wkrótce po II wojnie światowej ks. Józef Warszawski wydał w Niemczech swąznakomitą książkę pod tytułem Myśl jest bronią. Ostatnio ukazało się jej nowe wydanie w Polsce., a Augustin Cochin wykazał, że myśl może być także i morderczą bombą, bo bronią rewolucjonisty. Udowodnił on, że myśl Jean Jacques’a Rousseau, a głównie jego Du contrat social, była morderczą bombą rewolucji francuskiej Również później, gdyż francuski dziennikarz A. de Parvillez, opisując rewolucję w Chinach, informuje, że w Szanghaju rewolucjoniści walczyli z karabinem w jednej ręce, a w drugiej trzymali książkę Jean Jacques’a Rousseau Du contrat social(Zob. „Etudes” z 20 marca 1928). Może to i przesada, ale faktem jest, że myśl J. J. Rousseau jestrewolucyjna i podnieca do buntu.. Prace Cochina przyczyniły się do sprostowania wielu poprzednich opinii o rewolucji francuskiej, a przede wszystkim skierowały uwagę historyków na właściwe źródło informacji o niej: na konieczność drobiazgowego studiowania dokumentacji, a więc protokołów z posiedzeń parlamentarnych oraz klubów i różnych stowarzyszeń z owych czasów. To dzięki tym studiom nowa generacja historyków, już po pierwszej wojnie światowej, mogła wypracować syntezę. To na tych drobiazgowych studiach oparły się znakomite książki Jacques’a Bainville’a, Pierrea Gaxotte’a, Bernarda Fay’a i wielu innych.
 
Ustalono też właściwą rolę masonerii. Pisali na ten temat zarówno historycy masoni, którzy często przesadzają, usiłując całą ,,zasługę” przypisywać wyłącznie masonerii, jak z drugiej strony historycy, którzy, nie mając nic wspólnego z masonerią, raczej pragną ustalić rzeczowo, dokładnie i bezstronnie rolę masonerii w rewolucji francuskiej. Rola ta była ważna, zwłaszcza jeśli chodzi o przygotowanie rewolucji poprzez kluby, loże i różne tajne stowarzyszenia. Poważną rolę w tym przygotowaniu odegrał ambasador Stanów Zjednoczonych, Benjamin Franklin. Faktem jest, że bywał on uczestnikiem posiedzeń owych klubów, a także lóż masońskich i ,,salonów”. W każdym razie przeszedł on do historii jako wzór ambasadora Stanów Zjednoczonych, a więc jako polityk, który nie tylko reprezentuje swój rząd, ale także odgrywa czołową rolę w konspiracjach przeciwko rządom, przy których jest akredytowany. Wzór, zwłaszcza jeśli chodzi o przygotowanie rewolucji, które, pod wieloma względami, w mniejszym lub większym stopniu są kontynuacją rewolucji francuskiej. Wzór dla ambasadora Stanów Zjednoczonych w Rosji na początku pierwszej wojny światowej, ambasadora Stanów Zjednoczonych w Chinach pod koniec drugiej wojny światowej i ambasadorów Stanów Zjednoczonych w Wietnamie, w Kambodży, na Kubie, w Nikaragui, w Chile, na Filipinach itp. Różnica polega chyba tylko na tym, że Benjamin Franklin działał posługując się głównie masonerią, a późniejsi wyżej wspomniani ambasadorowie działali raczej bezpośrednio, lub posługując się CIA. Rolę Franklina w przygotowaniu rewolucji francuskiej – która z tej racji powinna się nazywać raczej „franklinowską” niż „francuską” – przestudiował dokładnie i drobiazgowo hiszpański historyk Jesus Pabon i opisał w dziele Franklin y Europa (J776-1785) Madrid 1957. Zainteresowanym zaleca się także ogromne, trzytomowe dzieło Bernarda Fay’a – Franklin.
 
Wracając do roli masonerii w rewolucji francuskiej warto przypomnieć przede wszystkim dwie prace, a mianowicie: Gastona Martina i Bernarda Fay’a.Praca Gastona Martina La Franc-maçonnerie et la préparation de la Révolution wydana w roku 1926 jest niezwykła. Autor jej bowiem, będąc wybitnym masonem, uważa rewolucję francuską za szczyt postępu i z dumą przypisuje jej przygotowanie i zrealizowanie głównie masonerii. Natomiast książkaBernarda Fay’a La Franc-maçonnerie et la révolution intellectuelle du XVIII siécle należydo drugiej wspomnianej grupy prac o roli masonerii w rewolucji francuskiej i mniej zajmuje się działalnością organizacyjną i konspiracyjną łóż przed i w czasie rewolucji, a więcej wpływem idei antychrześcijańskich, szerzonych przez masonerię we Francji w wieku XVIII, mających na celu przygotowanie umysłów i serc, a więc dechrystianizację społeczeństwa. Autor kładzie nacisk na wykazanie, że rewolucja francuska była właśnie wynikiem tej akcji i buntem przeciwko chrześcijańskiej tradycji.
 
Po przypomnieniu niektórych najważniejszych prac o rewolucji francuskiej, z okresu mniej więcej 1790-1830 (o wielu innych będzie mowa później), przejdźmy z kolei do prac ostatnio wydanych z okazji dwóchsetlecia tejże rewolucji.
 
Jedną z najciekawszych i być może najważniejszych z ostatnich prac jest wydana w 1984 r. obszerna praca (510 stron wielkiej ósemki)Jeana Dumonta La Révolution française ou les prodiges du sacrilége, Tezą autora, w dużym stopniu udowodnioną jest, że rewolucja francuska była urzeczywistnieniem programu Voltaire’a, wyrażonego w zawołaniu Ecrasez l’ Infâme, czyli zniszczenie Kościoła. Autor przypomina, że od czasów Rabelais’ego (ok. 1494 – 1553) istnieje we Francji stała, zorganizowana i pełna nienawiści akcja przeciwko chrześcijaństwu, a zwłaszcza przeciwko Kościołowi. Prawie trzy wieki systematycznego wykpiwania religii, podsycania nienawiści do duchowieństwa i zakonów, szkalowania, kłamania (według znanej zasady Voltaire’a: calomniez, alomniez, il en restera toujours quelque chose) podważyły wiarę we wszystkich warstwach społeczeństwa i doprowadziły w końcu do zniszczenia Kościoła i do fizycznego wytępienia duchowieństwa w okresie rewolucji francuskiej. Znaczy to, że celemświadomym i przemyślanym, a planowo wykonanym, rewolucji francuskiej było zniszczenie chrześcijaństwa i całej osiemnastowiecznej katolickiej kultury tegokraju. Stąd też rewolucja ta przez katolików była i jest instynktownie uważana za nieszczęście w historii Francji, a przez wrogów chrześcijaństwa była i jest ceniona i wychwalana jako najważniejsze i najbardziej pozytywne wydarzenie w historii narodu francuskiego i całego świata cywilizowanego.
 
Autor uważa, że instynktowna niechęć katolików do rewolucji francuskiej powinna stać się postawą świadomą; trzeba wykazać, że rzeczywiście tak było, trzeba o tym informować, bo dowody na to istnieją. Trzeba też wiedzieć, jak do tego doszło, w jaki sposób plan ten został wykonany. Zresztą opinia autora nie jest obecnie żadną nowością, gdyż, jak już o tym wspomniano, istnieje wiele poważnych i doskonale udokumentowanych prac na ten temat. Nowością w pracy Jeana Dumonta jest bardzo jasne i doskonale udokumentowane wykazanie, że wiele dotychczasowych ocen rewolucji francuskiej nie wytrzymuje krytyki, gdyż nie było – jak to niektórzy twierdzą – ani rozdziału między ludem i Kościołem, ani konfliktu między Państwem i Kościołem, ani walki między arystokracją i rewolucjonistami, a była tylko zorganizowana nienawiść pewnych grup (jakobini, masoneria itd.), które umiały doskonale prowokować sztuczne konflikty i tak kierować przebiegiem wydarzeń, aby osiągnąć swój cel: zniszczenie chrześcijańskiej tradycji. To co inni autorzy instynktownie przeczuwali, Jean Dumont stwierdza na podstawie dokumentacji. Przeczucie zostało uzupełnione wiedzą.
 
(…)
 
Już w roku 1759 prokurator generalny Joly de Fleury, w czasie procesu sądowego przeciwko Helvétiusowi, oficjalnie denuncjuje istnienie spisku utworzonego dla szerzenia materializmu i dla zniszczenia religii Le projet conçu, la société formé pour soutenir le matérialisme pour détruir la religion, que le procureur général Joly de Fleury dénonçait en 1759 dans son réquisitoire contre Helvétius…, Jean Dumont, dz. cyt., s. 151..
 
(…) W ciągu paru łat zostałozamkniętych ponad 400 domów zakonnych, a wiele kongregacji zostało całkowicie zniesionych.
 
To prześladowanie w łatach 1760-1780, a więc prawie przez trzydzieści łat, paradoksalnie przyczyniło się także do odrodzenia religijnego, tak iż, kiedy wybucha rewolucja, gorliwość religijna jest znowu bardzo żywa i powołania kapłańskie i zakonne znowu rosną. Dają temu świadectwo także historycy Tocqueville Je ne sais si, a tout prendre ét malgré les vices de quelques uns de ses membres, il y eut jamais dans le monde un clergé plus remarquable que le clergé catholique de France au moment ou la Révolution l’a surpris, plus éclairé, plus national… J’ai commencé l’étiude de l’ancienne société plein de préjugés contre lui; je l’ai finie plein de respect. Cytowane przez Jeana Dumonta, dz. cyt., s. 155. i Taine J’ai lu vingt volumes des procès-verbaux de leurs Etats (Languedoc, Provence etc.) On ne peut voir de meilleurs citoyens ni d’administrateurs plus intègres. Cytowane przez Jeana Dumonta, dz. cyt., s. 155..
 
Autor przypomina także napastliwą propagandę przeciwko Kościołowi, która usiłuje zaprzeczać jego zasługom na polu oświaty i wychowania. Otóż w przededniu rewolucji Kościół we Francji miał prawie w każdej parafii bezpłatną szkołę podstawową (parafii było prawie 37 tysięcy, a bezpłatnych szkół parafialnych ponad 30 tysięcy), utrzymywał ponad 900 szkół średnich, nie licząc seminaryjnych. Niektóre z nich cieszyły się tak wielką sławą poza Francją, że przyciągały studentów z zagranicy, nawet ze Stanów Zjednoczonych. Słynne gimnazjum benedyktynów w Saint-Maur (Collège de Soreze, Taru) w roku wybuchu rewolucji (1789) miało ponad 500 studentów obcokrajowców z Europy i ponad 20% ze Stanów Zjednoczonych. Kiedy generał Bonaparte objął władzę, kładąc kres rewolucji, zwrócił się do tegoż gimnazjum z prośbą o odbudowanie zniszczonego przez rewolucję szkolnictwa średniego.
 
Szkolnictwo Kościoła służyło nie tylko arystokracji, ale także młodzieży wiejskiej i robotniczej. A jakże różna była w tej sprawie postawa Kościoła i tzw. „filozofów”, którzy z pogardą odnosili się do chłopów i robotników. Oto LaChalotais pisał: Dobro społeczeństwa wymaga, aby wiedza ludu nie przekraczała jego zajęć a Voltaire zaraz to pochwalił: Dziękuję wam za wykluczenie z oświaty robotników. Podobne opinie wydawał i Diderot Augustin Sicard, Les études classiques avant la Révolution, Paris 1887 s. 493, 533. Cyt. przez Jeana Dumonta, dz. cyt., s. 169.. Co więcej, Coyer, przyjaciel Voltaire’a, w swej książce Plan d’éducation publique (1770) proponuje usunąć zeszkół paryskich wszystkie dzieci pochodzące z „ludu”, a było ich 2460 na 5160, a więc prawie połowa Tamże.. Szkolnictwo kościelne było prawie darmowe, a w szkołach opłacanych ofiarowywano tzw. bursę. Otóż jako ciekawostkę autor podaje, iż wielu spośród późniejszych „bohaterów” antychrześcijańskiej rewolucji to dawni bursanci szkół kościelnych. I tak na przykład, Camille Desmoulins korzystał z bursy w paryskim gimnazjum kościelnym Plessis, a później w seminarium to samo dotyczy Jacques’a Dantona. Na prośbę zaś dobrotliwego biskupa de Cozié, ordynariusza Arras, jedenastoletni chłopczyk Maksymilian Robespierre otrzymał bursę na naukę nie tylko w gimnazjum opactwa Saint-Vaast, ale także i na dalsze studia w eks-jezuickim „College Louis-le-Grand” w Paryżu, a później na Uniwersytecie Paryskim, a nawet korzystał z tej bursy będąc już adwokatem. Również później cieszył się tym przywilejem i jego młodszy brat Augustyn, podczas gdy Maksymilian, przez tegoż biskupa, został mianowany sędzią w trybunale diecezjalnym Gérard Walter, Robespierre, Paris 1961 s. 19-32, cytowane przez Jeana Dumonta, dz. cyt., s. 170..
 
 
——
[1] Wkrótce po II wojnie światowej ks. Józef Warszawski wydał w Niemczech swąznakomitą książkę pod tytułem Myśl jest bronią. Ostatnio ukazało się jej nowe wydanie w Polsce.
[2] Również później, gdyż francuski dziennikarz A. de Parvillez, opisując rewolucję w Chinach, informuje, że w Szanghaju rewolucjoniści walczyli z karabinem w jednej ręce, a w drugiej trzymali książkę Jean Jacques’a RousseauDu contrat social (Zob. „Etudes” z 20 marca 1928). Może to i przesada, ale faktem jest, że myśl J. J. Rousseau jestrewolucyjna i podnieca do buntu.
[3] Le projet conçu, la société formé pour soutenir le matérialisme pour détruir la religion, que le procureur général Joly de Fleury dénonçait en 1759 dans son réquisitoire contre Helvétius…, Jean Dumont, dz. cyt., s. 151.
[4] Je ne sais si, a tout prendre ét malgré les vices de quelques uns de ses membres, il y eut jamais dans le monde un clergé plus remarquable que le clergé catholique de France au moment ou la Révolution l’a surpris, plus éclairé, plus national… J’ai commencé l’étiude de l’ancienne société plein de préjugés contre lui; je l’ai finie plein de respect. Cytowane przez Jeana Dumonta, dz. cyt., s. 155.
[5] J’ai lu vingt volumes des procès-verbaux de leurs Etats (Languedoc, Provence etc.) On ne peut voir de meilleurs citoyens ni d’administrateurs plus intègres. Cytowane przez Jeana Dumonta, dz. cyt., s. 155.
[6] Augustin Sicard, Les études classiques avant la Révolution, Paris 1887 s. 493, 533. Cyt. przez Jeana Dumonta, dz. cyt., s. 169.
[7] Tamże.
[8] Gérard Walter, Robespierre, Paris 1961 s. 19-32, cytowane przez Jeana Dumonta, dz. cyt., s. 170.
 
*     *     *
Zdjęcie: Rewolucja Francuska –  François Flameng, Masakra w Machecoul. Za: wikipedia.org / wybór zdjęcia wg.PCO
POLISH CLUB ONLINE , 2015.07.17
Materiały nadesłane

Autor: Materiały nadesłane

3 comments

Comments are closed.