Prof. Artur Śliwiński: „Transformacja ustrojowa” (cz. 2)


EEM-Europejski_Monitor_Ekonomiczny_

Niedawno rozpadł się mit „prywatyzacji”, który przez dwa dziesięciolecia osłaniał grabież majątku narodowego Polski. Logiczną konsekwencją tego zdarzenia jest podważenie mitu o rzekomej transformacji systemu komunistycznego na system społecznej gospodarki rynkowej. 

 

Prof. dr hab. Artur Śliwiński
Prof. dr hab. Artur Śliwiński

W poprzedniej części naszej publikacji najwięcej miejsca poświęciliśmy odmowie dialogu jako specyficznemu rysowi przemian określanych mianem „transformacji ustrojowej”. W całym okresie 1989-2015 dialog między władzą polityczną i społeczeństwem nie istniał. Jego miejsce wypełniła manipulacja polityczna i propagandowa.

Nie trzeba było długo czekać, aby odmowa dialogu spowodowała odrzucenie najbardziej wartościowych oraz perspektywicznych koncepcji czy inicjatyw zmierzających do ukształtowania pożądanych i korzystnych dla rozwoju stosunków gospodarczych i politycznych. Jest to największa strata, jaką można sobie wyobrazić; zatracenie potencjału intelektualnego, kulturalnego, naukowego i technicznego oraz rezultatów aktywności gospodarczej i politycznej społeczeństwa. Wyjałowienie społeczeństwa ma również ten negatywny skutek, iż umożliwia awans ludzi prymitywnych, destrukcyjnych i nikczemnych.

Jaka zatem była ogólna przyczyna odmowy dialogu? Odpowiedź jest jasna: dialog społeczny nie ma żadnego sensu, gdy jedna ze stron nie posiada autonomii lub przynajmniej pełnomocnictw od swych mocodawców. Tą stroną były władze, silnie uzależnione od światowej oligarchii finansowej.

Dyktatura światowej oligarchii finansowej

Zamiast normalnej płaszczyzny porozumienia i partnerstwa, odczuwamy boleśnie skutki twardego dyktatu rządu Stanów Zjednoczonych i Unii Europejskiej wobec Polski oraz brutalnego eliminowania wszelkich prób rozluźnienia tego dyktatu. Mało kto jednak chce przyjąć do wiadomości fakt, że dotyczy to wszystkich krajach postkomunistycznych (i nie tylko). Dotyczy to również „znienawidzonej” Rosji.

Przykład wojny informacyjnej i ekonomicznej między Rosją i USA pokazuje, jak sztywne są zasady „współpracy” opartej na idei hegemonii globalnej. Nawet słabe działania w zakresie autonomii politycznej Moskwy (czasem powierzchownie interpretowane jako dążenie do odzyskania niepodległości) wywołują ze strony kręgów rządzących i propagandowych USA reakcje skrajnie agresywne.

Ale równie dobrym przykładem twardego dyktatu jest bezwarunkowe podporządkowanie polityki w Polsce wymogom wojny. Polityka w Polsce praktycznie w całości jest obecnie zorientowana na zaangażowanie wojenne przeciwko Rosji. A co gorsze, wymierzona jest nie tylko w Rosję, lecz również w polskie społeczeństwo, które w przeważającym stopniu jest wobec zaangażowania wojennego Polski zdecydowanie niechętne. Toteż rozpoczęło się tłumienie opinii społecznej i deprecjonowanie ludzi wyrażających sprzeciw wobec wciągania Polski w militarny konflikt z Rosją. Osiągnęło to rozmiary większe niż w ponurym okresie stalinizmu.

Czym innym jest sojusz, czym innym dyktat.

Tak wygląda w ogólnym zarysie obraz naszej sytuacji geopolitycznej. Ale za fasadą rządu USA i Komisji Europejskiej kryją się interesy rozbudowanych w latach 1980-2008 globalnych sieci finansowych, handlowych i energetycznych. To należy wyraźnie zaznaczyć i koniecznie uwzględniać w dociekaniach geopolitycznych, bowiem rządy tych krajów, podobnie jak rządy w Polsce, sprawują w istocie rzeczy funkcje menadżerskie na rzecz tych sieci. To sieci faktycznie sprawują dyktaturę.

Nie mogło pozostać to dłużej niezauważone, gdyż naruszało głęboko zakorzenione w społeczeństwach Europy Środowej i Wschodniej poczucie godności i niezależności. Fasada instytucji rządowych i unijnych z czasem musiała okazać się zbyt sztuczna i niespójna, aby dalej wierzyć w autonomię tych instytucji.

Nie zostało to przeoczone przez obserwatorów zachodnich. Szacunek dla tradycji kulturowej i społecznej Europy Wschodniej oraz dla ich dziedzictwa historycznego i realnych osiągnięć był demonstracyjnie nieobecny (Jean Mackenzie). I nie chodzi bynajmniej o słabość polityki Zachodu wobec Europy Środkowej i Wschodniej. Chodzi raczej o niebezpieczny fundament pod rozwój ksenofobicznych, nazistowskich i agresywnych tendencji na Zachodzie, szczególnie wobec krajów takich, jak Rosja (czy Polska).

Jak niewiele było trzeba, aby przeistoczyć ideologiczną walkę z komunizmem w totalną walkę z Rosją. Za sztandar walki z Rosją posłużyła zbrodnia katyńska. W tak bardzo istotnej dla Polski sprawie jak zbrodnia katyńska, nie powinno być miejsca na najmniejsze nadużycia propagandowe. A jednak spośród „walczących z Rosją” nikt nie potrafi wymienić spośród inspiratorów i wykonawców tej zbrodni ludobójstwa choćby kilku Rosjan, chyłkiem uciekając od tematu (nietrudni dociec, kim byli inspiratorzy i wykonawcy zbrodni katyńskiej). Analogicznie można kierować pod adresem Polaków oskarżenia o wydumane zbrodnie (co zresztą jest coraz częściej praktykowane).

Z prymitywnej mistyfikacji uczyniono instrument propagandy politycznej i militarnej, wykorzystującej antykomunistyczne nastawienie społeczeństw krajów postkomunistycznych do wzajemnego konfliktowania tych społeczeństw. Zjawisko jest aż nadto widoczne. I ono najlepiej ujawnia fałsz polityki kręgów rządzących w Stanach Zjednoczonych i w Unii Europejskiej wobec krajów postsowieckich.

Fenomen geopolitycznej dyktatury światowej oligarchii finansowej przekłada się na stosunki wewnątrz Polski. Rząd, Prezydent, partie polityczne, znakomita większość organizacji pozarządowych oraz media pełnią podwójną rolę. To przede wszystkim rola wykonawców zleceń zewnętrznych (bez respektu dla interesów narodowych). Możliwość uzasadnienia „własnego” stanowiska takich instytucji i organizacji jest praktycznie zerowa. Ale jest to również rola buforu amortyzującego niezadowolenie społeczne; buforu potrzebnego do przerzucenia odpowiedzialności z rzeczywistych gremiów decyzyjnych na gremia pozbawione decyzyjności.

Może więc dlatego niewielu ludzi w Polsce dostrzega, że podobne zdeformowanie sytuacji politycznej występuje w innych krajach postkomunistycznych. Także w Rosji. Jeszcze mniej osób dostrzega, że agencje rządu Stanów Zjednoczonych i Unii Europejskiej nie są niezależnymi strukturami politycznymi, lecz są dyspozycyjne względem światowej oligarchii finansowej.

Demonizowanie Rosji

Jednym z największych i najbardziej szkodliwych nadużyć politycznych i propagandowych jest prezentowanie fałszywego obrazu przemian w krajach postkomunistycznych. Wielokrotnie pisaliśmy na łamach EEM, że przemiany te miały podobny charakter. Twierdziliśmy m.in. iż „istnieje sporo wiele mówiących analogii między przemianami politycznymi i ekonomicznymi w Polsce i w Rosji w latach 90-tych ub. wieku, które pozwalają lepiej zrozumieć realia rosyjskie (a przy okazji również polskie). Najważniejszą z tych analogii jest tzw. transformacja ustrojowa w obydwu krajach, zwłaszcza z okresu „reformy Balcerowicza” i „Rosji Jelcynowskiej” (wraz z przeforsowaniem tzw. terapii szokowej i wykreowaniem w obydwu krajach stronnictw liberalnych „reformatorów”). Istotą tej analogii jest całkowite zdominowanie przez liberalnych „reformatorów” całej przestrzeni politycznej w obydwu krajach”; patrz: „Sytuacja geopolityczna Polski: stosunki polsko-rosyjskie”, Biuletyn EEM nr 4/2013.

Nienawiść i podżeganie do wojny z Rosją przybrały w Polsce postać obłędu politycznego. Nie zostawiły miejsca na rzeczową dyskusję i wypracowanie wspólnego stanowiska. „Debaty” polityczne spadły do poziomu insynuacji oraz inwektyw. W ten sposób, w ramach narzuconej z zewnątrz wojny informacyjnej z Rosją, „partia wojny” uznała przeważającą część polskiego społeczeństwa za swego potencjalnego przeciwnika. To jest bowiem rozciągnięcie wojny informacyjnej na Polskę.

Zatrważający jest fakt, że nikt ze znajdujących się u sterów rządów w Polsce nie myśli o skutkach takiego obrotu spraw, choćby nawet dla nich samych. Skutki okażą się z pewnością tragiczne.

***
Dzisiaj jednym z głównych problemów jest nieznajomość sytuacji politycznej i ekonomicznej w Rosji. Obraz Rosji jako „odwiecznego wroga” jest atrakcyjny dla tych, którzy mają znikome pojęcie, co się współcześnie w tym kraju dzieje. Niektórym wydaje się, że Rosja jest dyktaturą (pod rządami Putina!), czym wystawiają sobie świadectwo ignorancji. Niewiedza oślepia.

 

Prof. dr hab. Artur Śliwiński

 

Zrodlo: Europejski Monitor Ekonomiczny – Европейский Экономический Moнитop – European Economic Monitor , 2015-07-29

Zdjęcie główne za EEM.

Więcej artykułów  prof. Artura Śliwińskiego na naszym portalu  >   >   >   TUTAJ  .

 

Polish-Club-Online-PCO-logo-12015.08.14

 

Artur Śliwiński

Autor: Artur Śliwiński