Dr Jerzy Jaśkowski: Sztuka oszustw, czyli jak łatwo manipulować opinią publiczną. My i Oni.


Z cyklu: „Listy do Wnuczka”  L-68

 

 

Żaden kraj nie może upaść bez pomocy wewnętrznych trolli” -jj

Porachuj każdy swój wiek od młodości,
czy nie naliczysz więcej w nim gorzkości,
Niżeli pociech, co się znajdowały,
A te co były, to niedługo trwały.
A tak to wcześniej postrzegaj, niźli ja,
wiedząc, że wszystko za czasem mija,
Tę zaś ode mnie chciej przyjąć przestrogę,
Bo cię najlepiej informować mogę,
Jako świadoma fortuny omylnej
Ażebyś to miał na pamięci pilnej.
Być zawsze mężnym na wszelakie szczęścia
lubo pociechy, lubo też nieszczęścia,
Jeżeli zaś książka nie do gustu twego,
ta jej jest wada, że białogłowskiego
Koncepta, a zaś sama rzecz pisana
to niech nie będzie od ciebie czytana.

Apel do Czytelnika” pierwszej polskiej poetki Anny Stanisławowskiej, primo voto Warszyc, secundo Oleśnickiej, tertio Zbąskiej, z 1685 roku. Pani rządzącej połową województwa.

Dlaczego o niej nie ma ani słowa u tzw. feministek, ani w podręcznikach szkolnych języka polskiego?

 

 

Kochany Wnuczku!

 

Wbrew temu, co podają tzw. media głównego nurtu dezinformacji, życie toczy się zupełnie odmiennym torem. Oczywiście, za wszystkim kryją się już od ponad 100 lat tzw. Grupy Finansowe. Nie jakieś tam koncerny, czy fabryki. Już dawno temu gdzieś w XII wieku ustalono, że o wiele lepiej jest złożyć się w dziesięciu na dziesięć na przykład okrętów, aniżeli samemu budować jeden. Jeżeli ten jeden okręt z powodu sztormu zatonął, to właściciel stawał się bankrutem. A jeżeli w spółce jeden zatonął, to i tak zysk pozostałych nie tylko wyrównywał straty, ale pozwalał budować nowe okręty.

Przykładowo, za Zygmunta Augusta mieliśmy 26 okrętów wojennych, stacjonujących w bazie w Pucku. W  tamtych czasach Gdańsk był miastem Hanzatyckim, tak jak Toruń i Kraków, i często buntował się przeciwko królowi polskiemu. Namówił więc Duńczyków i ci wparowali do Pucka, paląc polskie okręty w 1576 roku i wieszając polskich marynarzy. Już nigdy polska flota nie została odbudowana do takiej potęgi.

W tym samym okresie mała Holandia miała ponad 250 okrętów. Przeliczając to na lud zbrojny, było pod bronią zawsze kilkadziesiąt tysięcy żołnierzy. Przypomnę, że polscy hetmani ruszali na wojny, mając czasami zaledwie 10000 ludzi.

 

1. Fałszywe wiadomości.

W celu utrzymania społeczeństwa w spolegliwości potrzebna jest informacja i przede wszystkim utrzymanie monopolu na tą informację. Temu służy coś, co się nazywa mass mediami. Już od lat 30. ubiegłego wieku monopol na informacje miała agencja niemiecka. Czyli praktycznie nic nie mogło się ukazać bez zgody jej szefów.

Czy coś sie zmieniło?  Nie.

 

W Polsce po 1990 roku cała prasa dostała się w ręce niemieckie. Przypomnę, że w komisji likwidacyjnej RSW PRASA był p. Donald Tusk. Do 1992 roku mieszkał chłop w akademickim hotelu uniwersyteckim. W dwa lata później tygodnik Wprost umieścił go na 4. miejscu wśród najbogatszych posłów.

Co takiego zrobiła Komisja Likwidacyjna?

Otóż „sprzedała” większą cześć polskiej prasy małemu wydawnictwu Bauer z Bawarii. Jak podawały ówczesne gazety, było to małe przedsiębiorstwo rodzinne wydające dwutygodnik w rodzaju naszych gazetek parafialnych. I nie wiadomo, na jakiej podstawie i skąd, to małe wydawnictwo nagle posiadło większość polskiej prasy.

Obecnie jest jednym z dominujących na rynku, do spółki z A. Springerem. 

Wiadomo od czasów przedwojennych, że Bawaria jest siedliskiem wywiadów. A to BUND, a to CIA, a to Gelen, a to UPA.

Oczywiście, niczego nie sugeruję i twierdzę, że jest to tylko i wyłącznie zbieg okoliczności.

Co prawda, jak podał p. Piskorski, Kongres Demokratyczny, partia wyjściowa p. Donalda Tuska, finansowana była przez Niemców.

 

Wracając do naszej prasy. Jest rzeczą oczywistą, że w spółkach musi być zysk. Zysk ten jest powodowany właśnie reklamą. A kto najwięcej wydaje na reklamy? No, oczywiście koncerny farmaceutyczne. Według senatora Roberta Kennedy, to właśnie koncerny farmaceutyczne dają najwięcej na rozmaitego rodzaju reklamy swoich produktów. Wiadomo, że w umowach zastrzeżone jest nieumieszczanie artykułów sprzecznych z reklamą. Koncerny farmaceutyczne należą do tych samych grup kapitałowych, co koncerny spożywcze i kosmetyczne.

Musisz wiec zrozumieć, że żadne krytyczne uwagi pod adresem wymienionych branż nie mogą być produkowane w mass mediach głównego nurtu. Dla zdecydowanej większości społeczeństwa telewizja w okresie minionych 25 lat stała się jedynym źródłem jakiejkolwiek informacji.

Stało się to o wiele groźniejsze w niszczeniu narodów, aniżeli otwarta walka. Przeciwnik jest nieuchwytny i cała zabawa polega na rozmiękaniu mózgów.

 

2. Fałszywe Dziennikarstwo.

W celu otrzymania fałszywych informacji, musiano wyszkolić odpowiednich ludzi, zwanych dziennikarzami. W tych przejętych czasopismach przeprowadzono to bardzo skutecznie. Stworzono system nagród w rodzaju: „Dziennikarz roku”, „Artykuł roku” itp. A dziennikarzem na prywatnych uczelniach można było zostać już po 2 latach tresury.

Mogliśmy to obserwować na własnym podwórku. Najpierw przywieziono  z Włoch, do Gdyni p. Grausso, który założył na częstotliwościach wojskowych telewizję Tele Topp. Telewizja była spokojnym miejscem uzyskiwania dużych pieniędzy za reklamy. Były to oczywiście pieniądze legalne. Co dalej p. Grausso robił z tymi pieniędzmi, rzecz jasna, nie mam zielonego pojęcia. Ale wojsku, w strefie zarządzanej przez  Informację Wojskową, zajęcie częstotliwości wojskowych nikomu nie przeszkadzało. Pamiętam wystąpienie telewizyjne dowódcy łączności, który bezradnie rozkładał przed kamerą ręce twierdząc, że on o niczym nic nie wie. Takie to mamy wojsko.

 

Potem nagle ten p. Grausso wykupił Życie Warszawy, jako gazetę opozycyjną z p. Wołkiem, lansowanym na czołowego dziennikarza śledczego. Po kilku latach okazało się, że to był taki sam aktor, jak inni. Udowodniła to sprawa Ałganowa i Kwaśniewskiego-Sztolcmana.

A posłuszni aktorzy wypełniający rozdzielone role, to znaczy użyczający swoich piór niecnym celom, są nagradzani. Innymi słowy, jest to zaplata za niejawne usługi. Nie jest to nic nowego. Agentów zawsze nagradzano na przykład wydawaniem książek i honorariami za te książki, obojętnie kto je pisał. Przykładów można podawać dużo, od Kraszewskiego – agenta francuskiego, poprzez Kapuścińskiego – agenta UB, czy dzisiejszych „pisarzy” widocznych za witrynami księgarń w wielotysięcznych wydaniach. Obecnie trudno wartościową książkę spotkać w księgarni. Nie temu one służą.

Samodzielnych dziennikarzy śledczych praktycznie już nie ma. Ludzie przecież z czegoś muszą żyć. A artykuły umieszczane w internecie są niepłatne. Oczywiście mowa o artykułach, nie o panegirykach. Zdecydowana większość witryn już dawno została przejęta.

Każda, nawet niszowa oficyna wydawnicza, musi się liczyć ze służbami. Coś niecoś wiemy, ponieważ po wydaniu kilku książek zawsze nieznani sprawcy dokonywali włamań i ginęły tylko kartony z książkami, a wideo, czy komputer pozostawały na miejscy.

Mało tego, jak nam skradli maszyny drukarskie, to prokuratura przez 10 lat nie mogła ustalić złodziei pomimo, że podaliśmy adres przetrzymywania maszyn w jak najbardziej państwowej instytucji w Grudziądzu. Ale za tym wszystkim stał płk UB. A włamania dokonały rosyjskojęzyczne grupy. A wszystko to miało miejsce w latach 1992-2000r.

 

 

3. Fałszywe reklamy.

Marketing jest używany jako rodzaj uzbrojenia psychologicznego. Proszę zauważyć, że o rodzaju szkolnictwa, jak i zakresie materiału wykładanego na danej uczelni, decyduje garstka ludzi mieszczących się w Ministerstwie, nie wiadomo dlaczego zwanego Oświaty. 

Urzędnicy oczywiście są cwani i podpierają się ekspertami, tylko nikt nie podaje, że najpierw Ministerstwo tworzy tego eksperta poprzez nominacje. Inaczej, ekspertem zostaje ktoś, kto jest na tyle spolegliwy, aby za dodatkowe, wysokie wynagrodzenie, podpisać się pod każdą bzdurą. Wystarczy sprawdzić, czym zajmował się dany ekspert w poprzednim wcieleniu. Najczęściej zupełnie nie możemy znaleźć jego prac, ani drukowanych, ani internetowych.

 

Od 20 lat praktycznie nie ma prac drukowanych, ponieważ żaden naukowiec nie może wydawać tez niezgodnych z poprawnością polityczną i obowiązującym na danym etapie rozwoju politycznego poprawnością naukową. Przykładem jest chociażby tzw. efekt cieplarniany, związany z emisją CO2 i podatkiem nakładanym na poszczególne państwa. Zysk mają tylko Grupy Kapitałowe – banki.

Już od ponad ćwierć wieku o nauce nie decydują badania naukowe, ale dekrety i ustawy urzędnicze. To przecie nie kto inny, tylko urzędnik dysponuje pieniędzmi na badania. Najczęściej wykształcenie tego urzędnika to politologia, lub podobna bzdura, a oceniać ma na przykład nauki biologiczne, czy fizyczne.

 

Czyli kolejność rzeczy jest następująca.

Urzędnicy wyrażają zgodę na otwarcie studiów pt. marketing, czy psychologia, socjologia itd. Studia są prowadzone za społeczne pieniądze. Czyli wszyscy muszą się dokładać do tego worka.

Zakres studiów na marketingu można sprowadzić do tezy: jak oszukać społeczeństwo, aby kupowało to, co my chcemy mu sprzedać, a oni tego nie potrzebują. Producenci nie są idiotami i wiedzą, że bez zgody urzędników niczego by nie osiągnęli, dlatego ustanowiono podatek VAT, czyli łapówkę dla urzędników.

I obecnie taki absolwent marketingu trafia do prywatnej fabryki. Przecież od ponad 15 lat praktycznie państwowych zakładów już nie ma. Czyli za państwowe pieniądze szkoli się ludzi do prywatnych instytucji, zajmujących się potem oszukiwaniem tego społeczeństwa. Zakład zajmujący się produkcją czegoś tam, co zupełnie nikomu do niczego nie jest potrzebne, na przykład szczepionki, musi wcisnąć ten produkt właśnie temu społeczeństwu, które wykształciło markietingowca. Tego specjalistę rozliczają z wysokości sprzedaży.

Co może zrobić „nasz” specjalista?

Tylko jedno: albo może wymyślić nowy produkt, równie dochodowy, co jest niezmiernie trudne, albo udać się do odpowiednich urzędników, na zasadzie: „mów mi do ręki, a nie do ucha”. Swego czasu telewizja sama podała, że koszt zmiany jakiejś ustawy to tylko 3 miliony dolarów. Po to ma się posłów i senatorów na listach. Amerykańska prasa pisze o tym często.

Przykładem są zmiany w Ustawie o Chorobach Zakaźnych dokonywane, po pierwsze, błyskawicznie, bez żadnych konsultacji społecznych, czyli według z góry przygotowanego scenariusza, po drugie, bardzo często.

Reasumując, za pieniądze podatnika uczy się trolli, jak oszukiwać tego podatnika i nakładać na niego dodatkowe podatki, pod pretekstem ochrony zdrowa, czy środowiska.

 

Fałszywe rządy.

To wszystko, co opisałem powyżej, świadczy jednoznacznie, że kierownica takich państewek istniejących formalnie znajduje się zupełnie gdzie indziej. Rozważmy to na przykładzie kilku instytucji, utrzymywanych za pieniądze społeczeństwa, a mających na celu obronę tego społeczeństwa przed nieznanym.

 

Co jest potrzebne do utrzymania samodzielnej państwowości?

 

1. Obszar danego państwa w obecnej sytuacji musi być samowystarczalny żywnościowo i energetycznie. Jeżeli społeczeństwo posiada wystarczające zasoby żywnościowe, to może mówić o samodzielnej polityce. Od co najmniej półwiecza wojna może być bowiem prowadzona sposobem bezkrwawym, poprzez ograniczenia żywnościowe. Nie jest to nic nowego. Jak podał Pentagon, stosowanie geoinżynierii miało miejsce już w 1968 roku w Wietnamie. Stosowano wówczas tzw. okresowe ulewy, zatapiając określone regiony wzdłuż Drogi Ho-chi Mina.

 

2. Praktycznie do połowy lat 70. Polska była samowystarczalna żywnościowo. Dopiero polityka agenta Kominternu Edwarda GIERKA, ZACZĘŁA STOPNIOWO OGRANICZAĆ PRODUKCJĘ.  Przykładowo, jeżeli jeszcze pod koniec lat 80. mieliśmy stado świńskie w ilości ponad 22 milionów sztuk, to po przemianach 1990 roku, kolejni namiestnicy zmniejszyli populację świń do około 8 milionów.

W tym samym czasie na obszarach byłego DDR rozbudowano wielkie farmy, zatrudniające polskich robotników. Nie słyszałem, aby kiedykolwiek Biuro Bezpieczeństwa Narodowego dyskutowało na ten temat i wyciągnęło jakieś wnioski. Panowie woleli dyskutować o wydatkach na zbrojenia, tylko dla kogo? Obecna armia zawodowa to nic innego, jak tzw. kondotierzy, stanowiący Body Guards dla rządu. Rola armii w państwach demokratycznych jest zupełnie inna. Pisałem o tym już przed wielu laty. Zawodowstwo w Armii na przestrzeni wieków nigdy się nie sprawdziło. Najlepszym dowodem były częste zamachy stanu w starożytnym Rzymie, kiedy to legiony powoływały swoich cesarzy. Już król Macedonii mówił wyraźnie, że osioł niosący worki ze złotem otworzy bramy każdej twierdzy. Najemników zawsze można przekupić, to tylko kwestia ilości wydrukowanych papierków. A kto drukuje te papierki? Proszę przypomnieć sobie Kampanię Wrześniową 1939 i dezercje aż 6 generałów, pozostawiających swoje Armie bez dowództwa.

       [więcej „Zbrodnia na Morzy Białym 1940”]

 

3. Po zniszczeniu PGR w 1992 roku, zamiast dokonać podziału ziemi dla chętnych i umocnić państwowość na danych terenach oraz zwiększyć produkcję żywności, stworzono instytucję trzymającą te ziemie dla…? No właśnie, dla kogo? Okazało sie, że zdecydowaną większość ziem popegeerowskich wykupili cudzoziemcy. Wykup był poprzez podstawione osoby narodowości duńskiej, holenderskiej i niemieckiej. Obecnie większość ziem Pomorza Szczecińskiego, Jeleniogórskie, posiadają osoby, mające podwójne obywatelstwo. Jak podał to p. Piskorski, Kongres Demokratyczny p. Tuska był finansowany w owym czasie przez Niemców. Oczywiście, był to tylko przypadek bez znaczenia.

 

4. Kolejnym ważnym problemem dla samodzielności państwowej jest energia. W naszym klimacie nie można żyć bez „docieplania”. Proszę zauważyć, że nieznane są jakiekolwiek działania rządu, czy jego agend, w celu zapewnienia odpowiedniego potencjału energetycznego. Z własnego doświadczenia i obserwacji wiem, że na przykład Solina otrzymywała z warszawskiej centrali codzienne ograniczenia produkcji do około 20%. Tak było przez lata. A jednocześnie musieliśmy płacić za tzw. zużycie CO2. Nawet w ustawie o BBN jest punkt mówiący o konieczności monitorowania energii, a pomimo tego nic nie robiono.

5. Ostatnie susze udowodniły, że posiadając nadmiar zainstalowanej mocy, nagle musieliśmy wprowadzać ograniczenia w poborze energii. Okazało sią, że przyczyną jest bardzo niski poziom wody, niezbędnej do chłodzenia

 

6. Wiadomo od co najmniej połowy lat 60., że Polska posiada zasoby wody słodkiej mniejsze, aniżeli przypadające na mieszkańca Egiptu. Temat ten był ostro poruszany podczas obrad Okrągłego Stołu i pomimo, że była to ustawka, został wpisany do protokołu rozbieżności. I proszę znowu przypomnieć sobie, że od 75 lat nic w tej sprawie  wody się nie robi. Próbowano przypomnieć sobie sprawę regulacji Wisły z lat 30., ale poza wybudowaniem jednego zbiornika włocławskiego, nic więcej nie zrobiono, a miało być 6 elektrowni. Mało tego, w 1994 roku zorganizowaliśmy Międzynarodową Konferencję na temat Wisły dla ponad 200 osób. Materiały wydane drukiem z ISBN-em otrzymały ważniejsze resorty i oczywiście nic nie zrobiono. A nam naiwnym wydawało się, że po 1990 roku urzędnicy także pracują dla Kraju. Wiadomo, że transport wodny jest 10 razy tańszy od drogowego. Ale starsi i mądrzejsi planowali właśnie zarabiać na budowie dróg. Chodziło oczywiście o trasy wschód – zachód dla transportu niemieckiego. Rzeki płyną głównie z południa na północ. Jak się okazało, budowano wielokrotnie droższe drogi,  aniżeli te budowane w Niemczech i kilkakrotnie gorzej wykonane. Ale ci, co mieli zarobić, to zarabiali. A Biuro Bezpieczeństwa Narodowego obradowało zapewne. Przecież nikt ich nie posądza o lenistwo.

 

7. Od czasu zlikwidowania przez p. Balcerowicza tzw. Strażników Wałowych w 1992 roku [27 000 ludzi zwolniono z dnia na dzień] po około 5 latach zaczęły się powodzie. Przecież pilnować wałów przeciwpowodziowych nie ma sensu, same się pilnują. Powodzie występowały akurat, dziwnym trafem, w rejonach, w których znajdują się bogactwa typu ropa, czy gaz. A jak powodzi nie było, to wojsko i tak wysadzało wały. Czyżby chodziło o wystraszenie ludzi i przeniesienie ich gdzie indziej, w celu uniknięcia protestów przy budowie kopalń?

 

8. Tak więc przez ostatnie 25 lat instytucja zwana Biurem Bezpieczeństwa Narodowego chyba nigdy tak naprawdę tym bezpieczeństwem Narodu się nie zajmowała. Brak bowiem jakichkolwiek śladów materialnych jej działalności, czyli rozpoczęcia przynajmniej prac budowlanych. Wręcz przeciwnie, obserwujemy akceptację wydatków na zupełnie zbędne inwestycje w rodzaju elektrowni atomowych, tak jakby elektrownie te nie potrzebowały wody do chłodzenia. A wiadomo każdemu zainteresowanemu, że potrzebują tej wody wielokrotnie więcej, aniżeli zwykłe elektrownie, chociażby z powodu utrzymywania stałej mocy produkcyjnej. Tematami, którymi się BBN nie zajmował, a powinien, jest na przykład sprawa demografii i wymierania narodu. Kolejną sprawą, niemającą śladu w działalności BBN, jest sprawa Morgellons, rozsypywanych przez trwałe smugi z dziwnych samolotów, o których to instytucje państwowe oficjalnie nic nie wiedzą. Chrońmy Klimat – K.Guzek. 07.08.2015

 

9. Mamy za to umowę z Izraelem, zawartą w czasie sesji wyjazdowej do Telaviwu w 2011 r., zobowiązującą nas do współpracy w dziedzinie zasobów wodnych. Coraz częściej również słyszy się o prywatyzacji wody. Oczywiście, żaden wieśniak z Polski nie kupi sobie rzeki, ponieważ nie stać go na to. Ale za to Grupy Kapitałowe zachodnie spokojnie mogą dodrukować papierków i sobie kupić nie tylko rzeczki, ale całą Wisłę, szczególnie, jeżeli sprzeda się ją w okresie suszy. Zauważ Dobry Człowieku, że taka susza jest doskonałym okresem do wyczyszczenia koryt wysychających rzek. A żaden organ administracji państwowej, ani samorządowej, żaden wojewoda, ani marszałek, nie wspominając o ministrach, nie podjął tematu a z drugiej strony narzekają na kilkumilionowe bezrobocie, ponieważ nie umieją zagwarantować pracy. A tutaj praca sama wpada do rąk. Wystarczą łopaty i wiadra oraz oczywiście pewien poziom wiedzy. Jak widać, generalnie brakuje go w urzędach. Już rozumiesz, dlaczego to się tak kręci i dlaczego rozbudowuje się administrację? Jest to jednocześnie odpowiedź na podstawowe pytanie, czy państwo istnieje formalnie. Żaden urzędnik nie może podjąć samodzielnie żadnej inicjatywy, nawet takiej, która niewątpliwie poprawi sytuację organizmu państwowego.

10. Jak łatwo dodrukować pieniądze, wskazuje sytuacja Grecji. Referendum przeprowadzone jak najbardziej legalnie odrzuciło narzucone projekty i wybrało nowy rząd, a już po tygodniu i przeprowadzeniu pewnych zmian, zachodni bankierzy sypnęli groszem. Jak się okazało, coś za coś, na razie zmieniły właściciela lotniska, porty, poczta, telefonizacja i toto lotek. Dokładnie tak, jak wcześniej w Polsce. Na razie poczta, telekomunikacja, porty, totolotek.

 

11. Chyba już wszystko jest zrozumiałe. W republice urzędnicy podlegają kontroli narodu i przed narodem są odpowiedzialni. W demokracji brak odpowiedzialności, ponieważ decyduje większość. A większość można sobie dowolnie skompletować. Po co sie uczyć, kiedy można dostać coś za darmo.

  

Dr Jerzy Jaśkowski
Gdańsk, 25 sierpnia 2015
  • Zdjęcie główne: Były senator Henryk Stokłosa. Fot. Piotr Skórnicki / AG za m.poznan.wyborcza.pl / wybór zdjęcia wg.pco 


Więcej opracowań dr. Jerzego Jaśkowskiego na naszym portalu
  >    >    >  TUTAJ.

 

Polish-Club-Online-PCO-logo-1

, 2015.08.26

Dr Jerzy Jaśkowski

Autor: Dr Jerzy Jaśkowski