Wszystkich Świętych


Dzień Wszystkich Świętych, 2015, cmentarz w Rykach.
Foto Jerzy Wojtaś.

Homilia Abp. Stanisława Gądeckiego. 

Z niezliczoną rzeszą świętych.

Uroczystość Wszystkich Świętych
(Poznań, Cmentarz na Górczynie – 1.11.2011)

 

W dzisiejsze listopadowe popołudnie stajemy w zadumie na górczyńskim cmentarzu, wspominając tych, którzy już odeszli spośród żywych; którzy nas poprzedzili w drodze do niebieskiej Ojczyzny. Zatrzymujemy się nad ich grobami, przypominamy sobie ich twarze. Najpierw rodziców, z ich piękną miłością do nas. Dziadków, z ich ciepłymi sercami. Kapłanów z ich Bożą miłością. Nauczycieli i wychowawców, którzy uczyli nas żyć. Naszych krewnych, sąsiadów i znajomych. Ludzi zasłużonych dla Ojczyzny i Kościoła. Oczyma duszy dostrzegamy tych, których kochaliśmy i kochamy nadal, a którzy są już po tamtej stronie. A miłość wyciska nam łzy.

 

1. NIEBO

a. Tymczasem dzisiejsza uroczystość Wszystkich Świętych niesie przede wszystkim radość, ponieważ w tym podniosłym dniu Kościół kieruje swój wzrok ku niebu, ku ogromnej rzeszy mężczyzn i kobiet, którym Bóg dał udział w swojej świętości. Dziś Kościół – „Matka świętych” – ukazuje swoje cudowne piękno, rozpoznaje swoje rysy charakterystyczne i doznaje najgłębszej radości.
Dzisiaj wpatrujemy się w „wielki tłum, którego nie mógł nikt policzyć, z każdego narodu i wszystkich pokoleń, ludów i języków” (Ap 7, 9). W świętych Starego Testamentu, poczynając od sprawiedliwego Abla i wiernego patriarchy Abrahama. W świętych Nowego Testamentu, począwszy od św. Szczepana, w licznych męczenników z początków chrześcijaństwa, a także błogosławionych i świętych z późniejszych wieków, aż po świadków Chrystusa naszych czasów. W świętych z wszystkich ras i narodów, wszystkich epok i zawodów. We władców i żebraków, intelektualistów i analfabetów, bogatych i biednych, osoby konsekrowane i świeckich, dzieci, młodzież i starców, mężczyzn i kobiety, mężów i żony, matki i wdowy. Wpatrujemy się we wszystkich, którzy swoim życiem potwierdzili działanie Ducha świętości w Kościele.
Dzisiaj Kościół kieruje swój wzrok na tych, których wspomina List do Hebrajczyków: „Jedni ponieśli katusze, nie przyjąwszy uwolnienia, aby otrzymać lepsze zmartwychwstanie. Inni zaś doznali zelżywości i biczowania, a nadto kajdan i więzienia. Kamienowano ich, przerzynano piłą, przebijano mieczem; tułali się w skórach owczych, kozich, w nędzy, w utrapieniu, w ucisku – świat nie był ich wart – i błąkali się po pustyniach i górach, po jaskiniach i rozpadlinach ziemi. A ci wszyscy, choć ze względu na swą wiarę stali się godni pochwały, nie otrzymali przyrzeczonej obietnicy, gdyż Bóg, który nam lepszy los zgotował, nie chciał, aby oni doszli do doskonałości bez nas” (Hbr 11,32-40).
Kościół wpatruje się w tych, którzy w swoim ziemskim życiu starali się zawsze pełnić Bożą wolę, miłując Boga całym sercem, a bliźnich – jak siebie samych. Wszyscy oni cieszą się wiecznością, nie tylko tą, która trwa tak długo jak długo trwa o nich ludzka pamięć, ani wiecznością, która jest tylko „ciągiem następujących po sobie dni kalendarzowych, ale czymś, co przypomina moment ostatecznego zaspokojenia, w którym pełnia obejmuje nas, a my obejmujemy pełnię” bytu, prawdy i miłości (Spe salvi, 12).
Dzisiaj Kościół raduje się „w jednej uroczystości czcząc zasługi Wszystkich Świętych” (por. Kolekta); nie tylko tych, których w ciągu wieków wyniósł do chwały ołtarzy, ale i tych niezliczonych mężczyzn i kobiet, których świętość jest ukryta przed światem, lecz jest dobrze znana Bogu.

b. Czemu służy nasza dzisiejsza uroczystość? Od tego pytania rozpoczyna się słynna homilia św. Bernarda na dzień Wszystkich Świętych. Odpowiedź, jakiej udziela ów święty jest także dzisiaj aktualna: „Nie potrzebują święci naszych pochwał i niczego nie dodaje im nasz kult. Tak naprawdę, gdy obchodzimy ich wspomnienie, my sami odnosimy korzyść, nie oni. Co do mnie, przyznaję, że ilekroć myślę o świętych, czuję, jak się we mnie rozpala płomień wielkich pragnień. Pierwszym pragnieniem, które wywołuje albo pomnaża w nas wspomnienie świętych, jest chęć przebywania w ich upragnionym gronie […]. Drugim pragnieniem, […] jest, aby Chrystus, nasze życie, ukazał się tak jak im również i nam, abyśmy i my ukazali się z Nim w chwale” (Sermo 2).

Jak mogę dojść do świętości? Odpowiedź jest jasna; święte życie nie jest zasadniczo owocem naszych starań, naszych działań, to Bóg nas uświęca. Jesteśmy powołani przez Boga i usprawiedliwieni w Chrystusie nie ze względu na swe uczynki, lecz według postanowienia i łaski Bożej. To działanie Ducha Świętego ożywia nas od wewnątrz, a życie Zmartwychwstałego, nam przekazane, nas przemienia (Benedykt XVI, Wszyscy święci Papieża. Audiencja generalna 13.04.2011).

Dopiero w takim świetle możemy poprawnie zrozumieć komentarz św. Augustyna do Pierwszego Listu św. Jana: „Dilige et fac quod vis — Kochaj i czyń, co chcesz”. A dalej: „Gdy milczysz, milcz z miłością; gdy mówisz, mów z miłością; gdy karcisz, karć z miłością; gdy przebaczasz, przebaczaj z miłości; niech w sercu tkwi korzeń miłości, wyrośnie z niego tylko dobro” (7, 8). Kto kieruje się miłością, kto w pełni żyje miłością, ten prowadzony jest przez Boga.

2. CZYŚCIEC

a. Jutro z kolei przeważy atmosfera smutku, Kościół przeżywa w ten dzień Wspomnienie Wszystkich Wiernych Zmarłych, czyli Dzień Zaduszny. „Kościół, wspólna i kochająca Matka, oddawszy należną cześć wszystkim swoim dzieciom, radującym się już w niebie, stara się teraz gorącymi modłami do Chrystusa, swego Pana i Oblubieńca, przyjść z pomocą wszystkim jeszcze w czyśćcu cierpiącym, aby jak najrychlej mogli dojść do społeczności z błogosławionymi w radości wiekuistej”. W tym dniu staramy się pomóc tym zmarłym, którzy podczas ziemskiego życia byli wprawdzie otwarci na Boga, lecz w sposób niedoskonały. Których droga do pełnej szczęśliwości wymaga uprzedniego oczyszczenia z resztek niedoskonałości, z wszelkiego zniekształcenia duszy. Mówi Pismo: „ten zaś, którego dzieło spłonie, poniesie szkodę: sam wprawdzie ocaleje, lecz tak jakby przez ogień” (1 Kor 3, 14-15).

Czyściec nie oznacza miejsca, ale raczej formę życia (por. Jan Paweł II, Czyściec – niezbędne oczyszczenie przed spotkaniem z Bogiem. Rzym – 4.08.1999). O tej formie pisał największy poeta Dante w następujący sposób:

O tym królestwie dziś zawiodę pienia,
gdzie duchy, ziemskie zmywszy pokalanie,
stają się godne wejść w Państwo Zbawienia
(Dante, Boska Komedia. Czyściec. Pieśń I,4-6; tł. A. Świderska)

Skąd oczyszczający się w czyśćcu biorą siłę do przetrwania tego bolesnego procesu oczyszczenia? Czerpią ją z Miłości, która na nich czeka. Podobnie jak jeńcy wojenni, którzy przebywając wiele lat w obozach o chłodzie i głodzie, po powrocie do ojczyzny wyznawali: Udało się nam przeżyć tylko dlatego, bo wiedzieliśmy, że ktoś na nas czeka. Że są osoby, którym jesteśmy potrzebni, które się nas spodziewają. Miłość, która na nich czekała okazała się skutecznym lekarstwem na wszelkie doznawane zło. Na oczyszczających się w czyśćcu czeka największa Miłość.

b Ta prawda o czyśćcu przypomina nam najpierw, że zmarli mogą się wstawiać za żyjącymi. Śmierć zmienia więzi między ludźmi, ale ich nie niszczy. „Życie wieczne nie izoluje człowieka, przeciwnie, wyprowadza go z izolacji ku prawdziwej jedności z braćmi i całym stworzeniem Bożym” (kard. J. Ratzinger). Wprawdzie – jak – uczy święty Tomasz z Akwinu – w sprawach tego świata zmarli nie wchodzą już w relacje z tymi, których tu pozostawili, ale możliwe są relacje w sprawach życia duchowego (Suma teologiczna, Suppl., q.72 a.2 ad 4).

Św. Katarzyna z Bolonii (zm. 1463) wyjaśnia: „Często to, co przez świętych w niebie nie mogłam uzyskać, otrzymałam natychmiast, kiedy zwróciłam się do dusz w Czyśćcu. To nie dusze czyśćcowe mnie wysłuchały, ale Bóg mnie wysłuchał ze względu na Jego miłość do biednych dusz czyśćcowych, które On bardzo kocha”. A święty proboszcz z Ars dodaje: „Kiedy chcemy uprosić u Boga prawdziwy żal za nasze grzechy, zwróćmy się do dusz czyśćcowych, które od tak wielu lat żałują za swe grzechy w płomieniach ognia czyśćcowego”.

Lecz czyściec przypomina nam również o tym, że my, żyjący, powinniśmy pamiętać o zmarłych. Ostatecznie pamięć o zmarłych odróżnia nas od zwierząt. Ona jest potwierdzeniem tego, że człowiek jest zdolny do wierności i wdzięczności. Potwierdzeniem tego, że miłość nie umiera, ale trwa w sercach tych, którzy jej doświadczyli. Z tego względu Kościół zachęca nas, abyśmy wytrwale modlili się za zmarłych, ofiarując za nich nasze codzienne cierpienia i trudy. Nie zapominajmy też o Eucharystii składanej w ich intencji (2 Mch 12, 42-45), być może potrzebują oni jeszcze ostatecznego oczyszczenia, aby dostąpić radości nieba.

Wprzódy mi trzeba okrąg tyloraki
dokoła zrobić,/ ilem za żywota
odwlekał świętej pokuty odznaki./
Chyba modlitwą zbawi mię istota
co żyje w łasce,/ bo innych pacierzy
głosy nie trafią tam, gdzie niebios wrota./
(Dante, Boska Komedia. Czyściec. Pieśń IV, 130-135)

3. PIEKŁO

Ale w Dniu Zadusznym dobrze jest też pomyśleć o stanie, który nazywamy piekłem. Rozmyślanie o piekle winno stać się zbawienną przestrogą dla naszej wolności.

Piekło to nie tyle miejsce, ile raczej sytuacja, w jakiej znalazł się człowiek, który w sposób wolny i ostateczny oddalił się od Boga, źródła życia i radości. „Kto zaś nie miłuje, trwa w śmierci. Każdy, kto nienawidzi swego brata, jest zabójcą, a wiecie, że żaden zabójca nie nosi w sobie życia wiecznego” (1 J 3, 14 c-15). „Umrzeć w grzechu śmiertelnym, nie żałując za niego i nie przyjmując miłosiernej miłości Boga, oznacza pozostać z wolnego wyboru na zawsze oddzielonym od Niego. Ten stan ostatecznego samowykluczenia z jedności z Bogiem i świętymi określa się słowem ‚piekło’ ” (KKK, 1033).

Tam celów nie ma, lecz same rutyny
Pozardzewiałe — i nie ma tam wieków —
Dni — nocy — epok — tam tylko godziny
Biją, jak tępych utwierdzanie ćwieków
(C.K. Norwid, Z pamiętnika)

I chociaż – bez specjalnego objawienia Bożego – nie wiemy, kogo z ludzi dotknęło ostateczne potępienie, to jednak wiemy, że potępienie i piekło nie jest karą Bożą wymierzoną człowiekowi „z zewnątrz”, ile raczej logiczną konsekwencją decyzji podjętych przez samego człowieka podczas jego doczesnego życia. Jest naturalnym następstwem odrzucenia miłości Bożej, które zwraca się przeciw temu, kto tego dokonał. To sytuacja w jakiej nieodwołalnie znajduje się człowiek, który – nawet w ostatniej chwili swojego życia – odrzucił miłosierdzie Boga.

To nie Bóg nas potępia, On pragnie wyłącznie zbawienia stworzonych przez siebie istot. To niekiedy sam człowiek zamyka siebie na Jego miłość. „Potępienie” polega właśnie na ostatecznym oddaleniu się od Boga, które to oddalenie człowiek dobrowolnie wybrał i potwierdził ostateczną pieczęcią w chwili śmierci; wyrok Boży tylko ratyfikuje ten stan (por. Jan Paweł II, Piekło jako ostateczne odrzucenie Boga. Rzym – 28.07.1999).

Drogę do tego stanu otwiera – opisana dramatycznie przez Dantego – straszliwa brama, zza której nie ma odwrotu:

Przeze mnie droga do boleści grodu,
przeze mnie droga na wieczyste męki:
do zgubionego na zawsze narodu.
Sprawiedliwości mego Stwórcy dzięki
ugruntowana przez moc boską w bycie
wyszłam z Mądrości i Miłości ręki.
Przede mną żadne nie wszczęło się życie,
prócz odwiecznego – i ja wiecznie stoję.
Rzućcie nadzieję wy, co tu wchodzicie!…
(Dante, Boska komedia. Piekło. Pieśń III,1-9; Przedpiekle; tł. A. Świderska).

ZAKOŃCZENIE

Gdy już przebiegliśmy myślą niebo, czyściec i piekło, ożywmy teraz naszą duchową więź ze świętymi i pozwólmy, by oni nas mogli pociągnąć ku celowi naszego istnienia, tj. ku spotkaniu z Bożą Miłością.

Kiedy – począwszy od Poznańskiej Katedry – nawiedzamy groby polskich królów i biskupów poznańskich, a także groby sprawujących kiedyś władzę, kapłanów, żołnierzy poległych za Ojczyznę, groby naszych bliskich, gdy ogarniamy w duchu wszystkie znane i nieznane cmentarze rozproszone na polskiej ziemi oraz na całym świecie, gdzie spoczywają doczesne szczątki ludzi oczekujących na ostateczne zmartwychwstanie, nie zapomnijmy o gorącej modlitwie za wszystkich wiernych zmarłych, którzy potrzebują jeszcze Bożego miłosierdzia.

Nie zapomnijmy w końcu o nas samych; o naszym osobistym stosunku do życia i śmierci. Módlmy się za nas samych i za naszych bliskich, za każdego człowieka dobrej woli, abyśmy nie zmarnowali doczesnego życia, ale zabiegając o wszystko, co jest potrzebne do życia, troszczyli się przede wszystkim o nieprzemijający skarb, jakim jest życie wieczne.

Co raz to z ciebie, jako z drzazgi smolnej,
Wokoło lecą szmaty zapalone;/
Gorejąc, nie wiesz, czy stawasz się wolny,/
Czy to, co twoje, ma być zatracone?/

Czy popiół tylko zostanie i zamęt,
Co idzie w przepaść z burzą? —/ czy zostanie/
Na dnie popiołu gwiaździsty dyjament,/
Wiekuistego zwycięstwa zaranie!..
(C.K. Norwid, W pamiętniku)

 

Źródło: http://www.archpoznan.pl/content/view/2179/109/ , 1.11.2011

 

Cmentarz wojskowy w Krakowie.

Cmentarz wojskowy w Krakowie.

 

Wszystkich Świętych jest dniem refleksji nad śmiercią i przemijaniem. Dniem w którym powinniśmy odwiedzić groby bliskich, rodziny i ludzi którzy walczyli za wolność Ojczyzny.

W dzisiejszym świecie sukcesywnie wypiera się śmierć, cierpienie, starość z umysłów ludzkich. Młodzi nie chcą dopuszczać do siebie myśli, że gdy zaczną się starzeć zaczną chorować, cierpień. Gdy młodego człowieka coś boli to boli krótko, góra parę dni i po problemie, tylko, że z wiekiem boli coraz dłużej i mocniej, w końcu boleć nie przestaje wcale, sił coraz mniej, wzrok i coraz bardziej niewydolny w uszach zaczyna świszczeć. Młody człowiek nawet nie chce o tym myśleć, u niego ma być wszystko zawsze git. Jak już wielokrotnie wspominałem, nasz „młody wykształcony..” chciałby, się tylko nażreć, poru..ać i posiedzieć na fejsie. Nie dopuszcza myśli, że znajomi z fejsa, będą coraz częściej odchodzić z tego świata, ruch…ie bez niebieskiej tabletki będzie niemożliwe a zjedzenie czegokolwiek bez środka na pobudzenie apetytu będzie katorgą. W wyniku braku refleksji nad przemijaniem ranga jutrzejszego święta jest pomniejszana.

Innym czynnikiem wpływającym na niechęć do obchodzenia 1 listopada jest lenistwo. Tak lenistwo. I tu nie chodzi o takie zwykłe: „nie pójdę na groby, bo mogę iść w każdy inny dzień” tylko takie znacznie głębsze. W dobie informatyzacji, kiedy to nawet zakupy spożywcze można zrobić przez internet, wycieczka na cmentarz jest nie lada wyprawą.

Jeszcze innym czynnikiem, który będzie niszczył tradycję obchodzenia dnia Wszystkich Świętych jest skąpstwo. I nie chodzi już o przyżydzenie na zniczach, tylko na całych pomnikach. Jak wynika z sondażów coraz więcej ludzi ceni sobie bardziej kremację niż pochówek tradycyjny. Myślę, że taka zmiana poglądowa wynika właśnie z tego skąpstwa i lenistwa niejednocześnie. Kremacja jest znacznie tańsza niż pochówek tradycyjny a przy tym nie trzeba się nigdzie fatygować, dbać, kupować kwiatów i w ogóle gites. Inną sprawą jest, że po redukcji zasiłku pogrzebowego przez Tuska, zakup pomnika może być poza zasięgiem niższej warstwy społeczeństwa. Warto zauważyć, że spotkanie na grobach 1 listopada związane jest z Mszą Świętą, która się wtedy odbywa. Takie zgromadzenia wiernych muszą lewusów niemiłosiernie rozsierdzać. Dlatego też już nawet można przeczytać, że „za granicą” „na zachodzie” pomniki są passe a obecny „trynd” to kremacja. Żeby było śmieszniej to ta kremacja najpopularniejsza jest u Niemców, którzy ten typ „pochówku” testowali już jakiś czas temu na szerszą skalę z tym, że początkowo nie na swoim narodzie.

Część osób chce swoje ciało oddać dla „dobra” nauki np. dla studenciaków z medycyny. Brzmi to trochę śmiesznie, bo dziś nie jest to tak istotna „pomoc naukowa” jak kiedyś. Ale dlaczego tylko dla dobra nauki? Czemu nie np. dla dobra przemysłu kosmetycznego?

Gdyby przypadkiem udało się naszym lewuskom przemianować ten dzień na świecki może można by było jak za starych, dobrych czasów rozegnać te nielegalne zbiegowisko.

Alienacja społeczeństwa rozwija się po myśli tych całych postępowców. Takich okazji do spotkań ludzi jest coraz mniej i właśnie dlatego, nawet jak nam się nie chce oglądać mordy sąsiada na cmentarzu, czy może wk..wia nas rodzina, powinniśmy się na ten cmentarz wybrać i pokazać, że jesteśmy jednością, nie tylko w Narodzie, ale i w Bogu.

Za: http://teoriazycia.blogspot.com/2011/10/dzien-wszystkich-swietych.html , 31 października 2011.

 

Polish-Club-Online-PCO-logo-1, 2015.11.01

 

Related posts

Top