Krzysztof Baliński: „WYPĘDZENI”… Z PARTII, RZĄDU i BEZPIEKI


Rocznica wydarzeń Marca 1968 r. to dla izraelskich mediów od lat wymarzona okazja do wypominania Polakom nikczemnych czynów.

W tym roku zajął się tym na swój sposób na łamach „Jerusalem Post” Daniel Schatz:

Żydzi stali się obiektem fizycznej przemocy, byli pozbawiani obywatelstwa, zmuszani do emigracji, więzieni, bici, poddawani torturom.

Dla zilustrowania owych okrutnych praktyk przywołuje wspomnienia Joska Dajczgewanda, któremu w trakcie przesłuchań milicja kazała zdjąć spodnie. Dla Leo Kantora z Opola przeżyciem tragicznym było: nie przedłużono mi umowy o pracę, odrzuciłem ofertę zatrudnienia na uczelni, bo była w innym mieście. (nawiasem mówiąc, jeśli zmiana miejsca pracy oznacza „wypędzenie”, to wszystkich nas wypędzano kilka razy w życiu). Tym razem na rzewnych wspomnieniach JP” nie poprzestaje. Szybko przystępuje do rzeczy:

w 2000 r. Aleksander Kwaśniewski w imieniu Polaków przeprosił za te czyny, a 8 lat później potępił je Lech Kaczyński, ale w Polsce ciągle nie ma politycznej woli do przyznania się do odpowiedzialności wobec ofiar etnicznych czystek.

I rzuca apel:

„Mimo upływu 48 lat Polska nie wypracowała sposobu rozwiązania zasadniczej kwestii odszkodowań dla tych, których pozbawiono mienia. Nie postawiła też w stan oskarżenia żadnego ze sprawców. Warszawa musi uchwalić odpowiednie ustawy przewidujące pełne odszkodowanie i zwrot skradzionego mienia. Sprawa jest nagląca. Czas najwyższy wyrównać wszystkie krzywdy i stawić czoła upiorom przeszłości, 48 latom pasywności i bezczynności”.

Czym był Marzec ’68?

Prostej odpowiedzi udzielił Kwaśniewski – był to „wybuch tradycyjnego polskiego antysemityzmu”. Po wojnie wielokrotnie oskarżano Polaków o antysemityzm. Robiono to w czasie wszechwładzy Bermana, gdy w ogromnych nakładach produkowano obraźliwe dla Polaków książki i znieważające filmy. Nikt jednak nie oskarżał całego narodu. Doszło do tego dopiero w wolnej Polsce. Co więcej, do listy antysemitów, obok Kościoła, AK i chłopów, dopisano robotników i komunistów, z Gomułką na czele, a każdy kto się temu sprzeciwiał był faszystą lub… komunistą. Przez cały okres PRL, aż do marca 1968 nie wolno było mówić o tym, kto kierował aparatem terroru, o szowinizmie żydowskim. Wolno za to było mówić o szowinizmie polskim.

Jakie były przyczyny Marca ’68?

Jedni upatrują ich w przełomie 1956 r. Inni w rozprawie grupy Bermana z „odchyleniem prawicowo-nacjonalistycznym” w PPR. Jeszcze inni w genezie powstania PRL, tj. bezspornym fakcie, że mogła powstać tylko przy pomocy Stalina. Sami komuniści nie mieli szansy na przejęcie władzy. Nie stanowili liczącej się siły, byli ciałem obcym, zdominowanym przez mniejszości narodowe, przede wszystkim Żydów, i w kwestiach takich jak niepodległość oraz świadomość narodowa dzieliła ich z Polakami przepaść nie do przebycia. Tym niemniej, październik 1956 r., tj. przejęcie władzy przez Gomułkę i obalenie systemu komunistycznego terroru miał swoją wagę. Internacjonaliści przegrywali, tracili stanowiska, stawali się mniejszością na szczytach władzy. Nie czekali jednak bezczynnie. Wiedzieli, że mit Gomułki przeminie, że urośnie krąg rozczarowanych i zawiedzionych. W pierwszej linii pretendentów powrotu do władzy byli pogromcy „zaplutych karłów reakcji”, z ich antypolonizmem przypisującym Polakom najbardziej haniebne cechy i nikczemne czyny. I nie było przypadkiem, że liderzy tzw. wydarzeń marcowych to prawie w komplecie dzieci owej żydowsko-stalinowskiej sitwy.

Buta tych, których Gomułka od władzy odsunął rosła. Z dnia na dzień stali się też żarliwymi demokratami. W marcu 1968 kreowali na bohaterów narodowych Kuronia, Michnika i Blumsztajna (hucpa powtórzyła się w sierpniu ’80 – jego siłą sprawczą mieli być też oni). Wiedzieli – Gomułki nie da się zastraszyć, ani pozyskać. Postanowili więc go usunąć. „Towarzysze żydowscy” nigdy Gomułce nie wybaczyli, nawet po śmierci. A prawda była taka: od narodzin PRL trwała walka między narodowym a internacjonalnym (czyli antynarodowym) skrzydłem komunistów. Mimo krwawego Grudnia 1970 r., mimo ciężkich błędów i win nie można zapomnieć, że Gomułka w czasach powojennej Polski najstraszniejszych miał odwagę bronić Polaków przed mafią szowinistów żydowskich, przed Bermanem, Brystigierową i Fejginem. I właśnie dlatego tak bardzo go nienawidzą.

 

 

Krzysztof Baliński

Materiał nadesłany 5.05.2016

  • Na zdjęciu tytułowym: Uśmiechnięty Mosze Dajan – człowiek odpowiedzialny za agresję na kraje arabskie. Dziennik Polski, 26 marca 1968, za: twojsacz.pl / wyb. zdjęcia wg.pco

 

Więcej artykułów Krzystofa Balińskiego na naszym portalu  >    >    >    TUTAJ .

 

Polish-Club-Online-PCO-logo-2, 2016.05.27

Autor: Krzysztof Baliński