Wielkopolski Bank Rolniczy SA w tle propozycji Sejmu-bis Marka Borowskiego z rodu Bermanów


Marek Borowski: „Trzeba powołać coś w rodzaju alternatywnego parlamentu, Sejmu-bis”

Na łamach „Gazety Wyborczej” były marszałek apeluje o powołanie… alternatywnego parlamentu. Sejm-bis miałby skupiać przedstawicieli partii opozycyjnych, organizacje pozarządowe i ekspertów, którzy „jawnie dyskutowaliby nad kolejnymi projektami, przestrzegając przy tym wszystkich reguł stanowienia dobrego prawa, tak brutalnie łamanych obecnie przez rząd i większość parlamentarną„.

Pomysł Marka Borowskiego szokuje. Do tej pory nikt wcześniej nie mówił otwarcie o utworzeniu alternatywnego Parlamentu w suwerennym państwie, wbrew wynikowi demokratycznych wyborów.

 

 

W dyskusji na forum „Dziennik gajowego Mauchy” związanej z tym tematem interesujące wystąpienie posła Witolda Hatki z lutego 2004 roku przywołany przez forumowicza podpisującego się „ksywą” MatkaPolka:

 

 

MatkaPolka, wpis #23., 2016-06-22 (środa) @ 06:30:12 :

 

 

Posel Witold Hatka o Bermanach – poczytajmy

Pan poseł Witold Hatka, jak widzę, zgłasza się do zabrania głosu. W takim razie proszę o zabranie głosu pana posła Witolda Hatkę.

Proszę bardzo.

 

 

4 kadencja, 68 posiedzenie, 2 dzień (18.02.2004)
10 punkt porządku dziennego:
Sprawozdanie Komisji Regulaminowej i Spraw Poselskich w sprawie wniosku przedłożonego przez prokuratora generalnego o wyrażenie przez Sejm Rzeczypospolitej Polskiej zgody na pociągnięcie do odpowiedzialności karnej posła Witolda Hatki (druk nr 2391).

 

 

Poseł Witold Hatka:

 

Dziękuję.

Panie Marszałku! Wysoki Sejmie! Co do wnikliwości pytań stawianych na forum komisji. Panie pośle Podraza – primum non nocere. Przypominam panu słowa z przysięgi Hipokratesa, którą, jak myślę, składał pan w 1978 r., uzyskując dyplom lekarza. Primum non nocere, czyli nie szkodzić. Nie szkodzić ku pożytkowi, broniąc od uszczerbku i krzywdy. Odstąpił pan od Hipokratesa, który nakazywał wyciągać wnioski po dogłębnej obserwacji. Wolał pan wybrać posłuszeństwo wobec partyjnych mocodawców. Primum non nocere, panie pośle.

Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Historia kołem się toczy. Uchylenie immunitetu poselskiego mojej osobie jest prowokacją, politycznym skandalem, reżyserowaną według bolszewickiego scenariusza: dajcie człowieka, a ja znajdę paragraf. Próba pozbawienia immunitetu jest drugim takim przypadkiem w mojej rodzinie. Pierwszy miał miejsce w 1947 r., kiedy to Jakub Berman, zamocowany przez Stalina wszechwładca Polski, przygotował proces polityczny w celu wydania wyroku śmierci na mojego wuja, premiera polskiego rządu Stanisława Mikołajczyka. Przy okazji planował Berman również morderstwo polityczne na innych posłach: Stefanie Korbońskim, Wincentym Brei, a także na więzionym na Kremlu Stanisławie Bagińskim. Łajdak Jakub Berman osobiście napisał wystąpienie sejmowe krwawemu katowi Polaków Romanowi Zambrowskiemu, który z trybuny oskarżył premiera Stanisława Mikołajczyka słowami, że: ˝dla swoich egoistycznych ambicji stworzył bratobójcze podziemie, finansował je z obcych źródeł, a uciułane na patriotyzmie kapitały ulokował w dokach angielskich, aby służyć zagranicznej finansjerze˝. Dalej wierny Bermanowi Zambrowski w iście wizjonerskim natchnieniu udowadniał, że: ˝Polska Partia Robotnicza dawno przejrzała to zakłamane oblicze Mikołajczyka i jego najbliższych współpracowników i dlatego z taką pasją i ofiarnością zwalczyliśmy jego kłamliwą demagogię…˝.

Przywołałem postać męża stanu Stanisława Mikołajczyka, ponieważ nie mam najmniejszego powodu, aby ukrywać fakt, że mój ród wydał tak znakomitego męża stanu, którego również pozbawiono immunitetu, aby osądzić i zamordować. Mój wuj stał się dla mnie wzorem, który ciągle zobowiązywał, i chlubą, która drogo kosztowała. Tabuny ubeków, esbeków upokarzały, szykanowały, znęcały się nad naszą rodziną, a mnie i najbliższym nie oszczędzono więzienia i emigracyjnych cierpień. Z dumą jednak przywołałem imię mojego wuja.

Panie Marszałku Marku Borowski, Bratanku Jakuba Bermana! Co może pan powiedzieć, przywołując imię swego stryja Jakuba Bermana? Ja kontynuuję pracę moich przodków, a pan? Ja, poseł na Sejm Rzeczypospolitej Polskiej, walczyłem o wolną Polskę, a pan bezprawnie wyciąga rękę po mój immunitet. Jako weteran walk z pierwszego szeregu demokratycznej opozycji, występującej przeciwko komunistycznemu zniewoleniu, przeciwko władzy łobuzów z Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej, jako sygnatariusz porozumień społecznych mam prawo grzmieć z trybuny sejmowej: Niech stanie się sprawiedliwości zadość! Głębiej sięgajmy do prawdy. Jakub Berman i pański ojciec Aron Berman vel Wiktor Borowski, wyszkoleni w strukturach Kominternu w Moskwie, oddali się bezgranicznie największemu bandycie czasów Józefowi Stalinowi. A komu pan się oddał, marszałku Sejmu Marku Borowski?

Panie i Panowie Posłowie! Zgodnie z opinią prawną sporządzoną przez sejmowe Biuro Studiów i Ekspertyz Komisja Regulaminowa i Spraw Poselskich, rozpatrując wniosek o uchylenie immunitetu, powinna rozstrzygnąć, czy wniosek ten – cytuję: ˝nie jest powodowany prześladowaniem lub szykanowaniem posła przede wszystkich przez szeroko rozumiane organy władzy wykonawczej˝. Przedstawiłem w Komisji Regulaminowej i Spraw Poselskich obszerny materiał, wzbogacony o liczne dokumenty źródłowe, z którego niezbicie wynikało, że jest to perfidny atak polityczny ze strony członków rządu i Narodowego Banku Polskiego, przy czynnym współudziale prokuratury, służb specjalnych i mediów. Nie ma, nie było i nie będzie realnych podstaw do postawienia mi jakiegokolwiek zarzutu z tytułu mojej działalności w Wielkopolskim Banku Rolniczym S.A, w którym byłem pomysłodawcą i założyłem ten bank. To, że dzisiaj stoję tu, na tej trybunie, broniąc swojego dobrego imienia, jest wynikiem połączenia prześladowczych działań różnych instytucji, które, dążąc do zniszczenia mojej osoby, chcą ukryć, zatrzeć ślady swoich bezecnych czynów.

Po pierwsze, Narodowy Bank Polski chce w ten sposób zatrzeć ślady łamania prawa podczas ustanawiania zarządu komisarycznego w Wielkopolskim Banku Rolniczym i jego niszczycielskiej działalności w banku, a także fakt kradzieży własności tysięcy akcjonariuszy i oddania jej obcemu kapitałowi. Okradzeni akcjonariusze nie godzą się na bezprawie. Jednoczą się i stanowią społeczną grupę nacisku na Narodowy Bank Polski. Zgodnie z daną obietnicą wyborczą wspieram i będę wspierał ich działania, niezależnie od tego, czy podoba się to Narodowemu Bankowi Polskiemu, czy też nie.

Po drugie, wniosek o uchylenie immunitetu jest prowokacją ze strony UOP, który wkroczył do Wielkopolskiego Banku Rolniczego razem z zarządem komisarycznym. UOP nadużył swoich uprawnień, zajmując się prywatnym podmiotem gospodarczym, który w żaden sposób nie zagrażał interesom państwa. Stosując metody terroru, wymuszeń, zastraszania, rozbijał akcjonariat banku i doprowadził do utraty klientów. Dlaczego zwierzchnicy UOP marnowali czas swoich podwładnych dla tak niewielkiego przedsięwzięcia, zamiast skierować ich do walki z przestępstwami przynoszącymi wielomiliardowe straty dla skarbu państwa? Wytłumaczenie jest jedno: służby specjalne, zamiast ochraniać państwo, stają się sitwą uczestniczącą w przestępstwie.

Po trzecie, akt ten jest potwierdzeniem usłużnego wykonania przez prokuraturę politycznego zamówienia premiera Leszka Millera, który w swoim wystąpieniu tu na tej sali w dniu 10 lipca 2003 r. dopuścił się groźby karalnej pod moim adresem. To w jego interesie leżało spreparowanie namiastki wiarygodności popierającej założenie, że miał on podstawy do tak haniebnego nadużycia. Cytuję pana premiera: ˝Tylko że ja właśnie nie mam skłonności do generalizowania i jeśli na przykład prokuratura podejrzewa jednego z posłów Ligi Polskich Rodzin o narażenie ze strony Wielkopolskiego Banku Rolniczego w kwocie 2 mln 600 zł, to ja nie mówię, że Liga Polskich Rodzin jest partią złodziei, bo uważam, że odpowiednie organy państwa tym się zajmą i wyjaśnią…˝

Uległość, wręcz poddańczość ministra sprawiedliwości wobec premiera Millera i bezwzględne wykonywanie jego poleceń staje się odrażającą metodą walki politycznej w państwie. Nie ma nic gorszego i bardziej podłego, jeśli w państwie wymiar sprawiedliwości używany jest do walki politycznej. Podważa to w opinii publicznej zasady sprawiedliwości oraz i tak już wątły autorytet wymiaru sprawiedliwości. W tym kontekście budzi gwałtowny sprzeciw łączenie Ministerstwa Sprawiedliwości, stanowiska prokuratora generalnego i prokuratora krajowego z premierem rządu i jego ugrupowaniem politycznym.

Po czwarte, w politycznej walce o społeczne poparcie dla pogrążonego w monstrualnych aferach, chylącego się ku upadkowi Sojuszu Lewicy Demokratycznej, jego członkowie, czynnie wspierani przez dyspozycyjnych pismaków, obrzucają błotem pomówień ludzi uczciwych, przez co wydaje im się, że stają się lepsi. Niemoralne, bezpodstawne oskarżenia zostały wykorzystane do przykrycia podłości i miernoty ugrupowania sprawującego władzę.

Po piąte, wniosek o uchylenie immunitetu posła opozycji jest narzędziem w walce z niewygodnym ugrupowaniem politycznym, którego jednym z celów jest wyrzucenie z polskiego życia politycznego i państwowego postkomunistycznych sitw rodzinno-koleżeńskich. Dlatego Liga Polskich Rodzin, jej przedstawiciele są atakowani przez Sojusz Lewicy Demokratycznej i Platformę Obywatelską. Nie pierwszy to przypadek w polskiej historii takiej walki z opozycją.

Po szóste, przeciw posłowi na Sejm wykorzystuje się funkcjonariuszy służb specjalnych. W demokratycznym państwie inwigilacja posła na Sejm jest karygodna, a przecież dochodziło do niej podczas 7 włamań do mojego biura poselskiego. Zawsze miało to związek ze wznowieniem lub nagłośnieniem działań dotyczących Wielkopolskiego Banku Rolniczego. Łupem napastników padały dokumenty i jednostki centralne komputerów, a biuro było dokładnie przeszukiwane. Jak mam to nazywać, jeśli nie politycznym prześladowaniem? Członkowie Komisji Regulaminowej i Spraw Poselskich, reprezentujący Sojusz Lewicy Demokratycznej oraz reprezentujący Platformę Obywatelską, stali się jednym z trybów w machinie prześladowania politycznego mojej osoby i poparli wniosek złożony przez prokuraturę. Pierwsi dorabiali teorię do praktyki zastosowanej przez ich premiera Leszka Millera, drudzy bronili swojego idola Leszka Balcerowicza.

Takie działania papież Jan Paweł II wyraźnie napiętnował słowami: ˝Podyktowane oportunizmem oburzenia, przewrotne budzenie podejrzeń, zręczne manipulowanie informacją, systematyczne dyskredytowanie przeciwnika, jego osoby, jego zamiarów i jego czynów, szantaż i zastraszenie – oto wzgarda prawdą, zmierzanie do wzbudzenia klimatu niepewności, w którym osoby, grupy, rządy, a nawet instancje międzynarodowe chce się zmusić do przyjęcia uległej postawy winowajcy, do pójścia w połowiczny kompromis, do reagowania w sposób nieprzemyślany˝. Tyle Jan Paweł II.

Szanowni Państwo! Wielkopolski Bank Rolniczy powstał jako inicjatywa całkowicie społeczna, na zasadach pomocniczości, umacniania uprawnień obywateli. Tak my akcjonariusze, założyciele pojmowaliśmy swoją rolę w nowej wolnej Polsce. Sięgnęliśmy do wspaniałych przykładów pracy organicznej w naszej historii. Za patrona naszych działań obraliśmy ks. Piotra Wawrzyniaka i Franciszka Stefczyka, twórców podwalin polskiej bankowości.

Wielkopolski Bank Rolniczy powstał w wyniku mozolnego wysiłku fizycznego i ekonomicznego oraz wielu wyrzeczeń około 3 tys. akcjonariuszy i założycieli. Jako jedyny bank w Polsce nie przejął on majątku banku państwowego, nie uwłaszczył się na mieniu komunalnym, ani nie przyjął kapitału niewiadomego pochodzenia. Działaniami jego założycieli kierowała nadzieja budowania wolnej Polski, rozwijania i umacniania jej gospodarki.

Od wsi do wsi, od miasteczka do miasteczka, od remizy strażackiej do plebanii kościoła noszona była myśl, że poprawianie naszego położenia będzie możliwe, gdy porzucimy mamienie i ułudę i pojmiemy, że w epoce kapitałów, w której przychodzi nam żyć, trzeba umieć gospodarować małymi kapitałami po to, aby przywrócić sobie możliwość bytu, mienie, stanowisko i znaczenie. Rzetelni i solidarni w działaniu, nawet z miedziakami, które zbędą na nieodzownych wydatkach życia gospodarstwa, jesteśmy w stanie zgromadzić nieprzepadły kapitał, z którego w naszej ekonomii gospodarczej czerpaliśmy zasoby do nadania znaczenia i wartości pracy.

Wielkopolski Bank Rolniczy Spółka Akcyjna był bezprecedensową strukturą gospodarczą, niemającą sobie podobnej nie tylko w Polsce, ale i w całej Europie, powołaną do życia aktem notarialnym 12 września 1992 r. Było to dzieło wyrosłe z serc, myśli i pragnień, ale również łez, krzywd i niesprawiedliwości.

Dokoła szalała złodziejska prywatyzacja, a w gospodarce za rządów Mazowieckiego i Bieleckiego żerowała plaga monstrulanych afer finansowych i gospodarczych, na czele z aferą alkoholową, rublową, FOZZ-u, Art-B, które rozwijały się w warunkach całkowitej bezkarności sprawców narażających skarb państwa na straty dziesiątków miliardów dolarów. Według raportu ministra finansów z 9 października 1991 r. aż 14 bln zł roztrwoniono w Ministerstwie Przekształceń Własnościowych za rządów Janusza Lewandowskiego, obecnie lidera Platformy Obywatelskiej.

Takie to były czasy, że rządzące inteligenciki obsiadujący urzędy, kradli wszystko co polskie. A chłop budował polski bank.

Panie Marszałku! Wysoki Sejmie! Niestety, nie było dla niego miejsca w Polsce. Był solą w oku, był niebezpiecznym zaczynem dla decydentów, uzurpatorów dzielących pomiędzy siebie narodowy majątek po uczcie przy ˝okrągłym stole˝.

Najpierw był ciągnący się w nieskończoność proces przyznawania licencji przez Narodowy Bank Polski. Trzeba było szukać poparcia u posłów na ówczesny Sejm, tu na tej sali, dla inicjatywy powołania banku. Takich sprawiedliwych było wtedy co najmniej siedemdziesięciu.

Narodowy Bank Polski nie zrezygnował z dyskryminacji. Licencja była tak okrojona, że nie można było mówić w ogóle o działalności bankowej. Jakiż bank, który poniósł nakłady na wyposażenie zgodne ze standardami, zatrudnienie załogi, zabezpieczenie obrotu itd. mógł to wytrzymać? Wielkopolski Bank Rolniczy wytrzymał i rozwijał się dynamicznie.

Narodowemu Bankowi Polskiemu od samego początku nie podobał się zapis w statucie obligujący walne zgromadzenie akcjonariuszy do podejmowania istotnych dla banku decyzji większością 98%. Ten sam zapis statutu, który prokurator przedstawia jako naganność. Ten sam zapis statutu. Możliwość takiego zapisu dawało i daje obowiązujące prawo. Taka była wola założycieli, ale urzędnik, prezes Narodowego Banku Polskiego kwestionował go, narzucał swoją wolę, wymuszał zmianę statutu. Jakie miał prawo? Ten punkt broniący świętego prawa własności został zamieszczony w statucie na żądanie tysięcy znających twarde realia życia jego założycieli. Wielkopolski Bank Rolniczy SA powstał jako bank polski i takim miał pozostać, a gwarantem tego byli polscy rolnicy, jego założyciele. Komuś jednak nie podobało się, że rolnicy mają być uprzywilejowani w stosunku do kapitału.

Narodowy Bank Polski wielokrotnie uderzał w Wielkopolski Bank Rolniczy wykorzystując i nadużywając swoich uprawnień nadzorczych. Do takich spektakularnych działań godzących w jego istotę należało bezpodstawne wykluczenie w WBR z systemu rozliczeń międzybankowych w czasie, kiedy dochodziło do statutowej wymiany władz. Tylko dzięki niesamowitej determinacji pracowników nie doszło do tragedii, nie tylko akcjonariuszy, ale przede wszystkim tysięcy depozytariuszy, którzy zaufali Wielkopolskiemu Bankowi Rolniczemu. To dowód na to, iż Narodowy Bank Polski nie dba w sposób rzeczywisty o dobro depozytariuszy, a jedynie wykorzystuje zapisy ustawowe uprawniające do nadzoru i ingerencji w wewnętrzne sprawy banku do celów niszczenia niewygodnych banków.

Prezes Narodowego Banku Polskiego Hanna Gronkiewicz-Waltz, nadinterpretując przepisy dotyczące nadzoru bankowego, posunęła się nawet do ingerencji w działanie sądu. Domagała się opóźnienia wpisu w rejestrze handlowym dotyczącego zmiany osób uprawnionych do reprezentowania praw i obowiązków majątkowych banku. Udzieliła ewidentnej pomocy grupie osób dążących do zniszczenia WBR, wydając zezwolenie na objęcie przez Bank Pocztowy 20% akcji założycielskich. To nie miało żadnego związku z podwyższeniem kapitału WBR, na co nalegał Narodowy Bank Polski, to było dążenie do rozbicia monolitu, jaki w ogromnej swej większości stanowili akcjonariusze – założyciele. Mało tego, pani prezes nie monitorowała dalszych operacji związanych z tymi akcjami, przez co pozwoliła na przejęcie ich przez struktury mafijne. Natomiast inwestorowi o polskim rodowodzie uniemożliwiła nabycie akcji, czym faktycznie zablokowała proces rozwoju Wielkopolskiego Banku Rolniczego.

Wysoka Izbo! Prokuratorowi nie wolno podważać wiarygodności sądu dokonującego rejestracji spółki, a do tego właśnie posunął się w przedłożonym Wysokiej Izbie wniosku. Przypisując mi czyny niepopełnione, określając działania zgodne z prawem jako bezprawne, kaliska prokuratura okręgowa wzięła udział w haniebnym prześladowaniu politycznym.

Zgodnie z obowiązującym prawem prywatny bank może utworzyć spółkę zależną. Cel i zasady jej działania określają wspólnicy w ramach wyznaczonych przez prawo.

Wielkopolski Bank Rolniczy powołał spółkę Hatrol, której celem miało być odciążenie banku od kredytów w pogorszonej sytuacji. Nie było to rozwiązanie nowatorskie, a wręcz przeciwnie, często stosowane przez banki i to na całym świecie. Decyzję o powołaniu spółki Hatrol podjęła jednomyślnie cała Rada Nadzorcza banku, po uprzednim gruntownym zapoznaniu się i przeanalizowaniu założeń jej działania. Ja stałem się jedynie wykonawcą woli rady nadzorczej z racji chociażby pełnienia funkcji jej przewodniczącego. Uchwała rady nadzorczej została zatwierdzona przez komisję rewizyjną banku, słuszność powołania spółki Hatrol potwierdziło również walne zgromadzenie akcjonariuszy banku. Tym samym wszystkie organa banku zatwierdziły prawidłowość powołania spółki Hatrol. Nie ma najmniejszych podstaw, aby prokurator czynił zarzut z tego faktu, jak również z faktu zapisów w umowie spółki. Postawienie mi tych zarzutów jest tak naprawdę wyraźnym ostrzeżeniem dla całego narodu, że Polacy nie mają prawa do własnego kapitału, że wszystko to, co nie jest zagraniczne, nie ma prawa funkcjonować na polskim rynku kapitałowym. Umowa spółki została tak skonstruowana, aby mogła ona jak najlepiej służyć potrzebom banku i jego właścicielom, a nie obcemu, nasłanemu przez Narodowy Bank Polski zarządowi komisarycznemu, UOP-owi lub komukolwiek, kto chciałby wykorzystać ją do swoich celów.

Dlaczego prokurator uważa, że wie lepiej, co było dobre dla prywatnego banku, niż jego właściciele, którzy poprzez wszystkie organy statutowe banku wyrazili wolę istnienia spółki Hatrol w takim, nie innym kształcie? Zarząd komisaryczny mógł podjąć współdziałanie ze spółką Hatrol dla dobra banku, ale zamiast tego wolał torpedować wszystkie jej działania. Zarząd komisaryczny mógł też przejąć kontrolę nad spółką – mógł, ponieważ na nadzwyczajnym walnym zgromadzeniu udziałowców spółki taka możliwość została stworzona przedstawicielowi zarządu komisarycznego przez pozostałych udziałowców -przez pozostawienie udziałów. Zgodzili się oni na wszystkie propozycje zmian w statucie i organach spółki, jakie zgłosił komisarz. Nie skorzystał on jednak z tej możliwości, ponieważ nie mieściło się to we wcześniejszych założeniach komisarzy, że kapitały własne banku trzeba wyzerować. Przejęcie kontroli nad spółką Hatrol spowodowałoby brak podstaw do utworzenia rezerwy celowej w wysokości 2300 tys. zł.

Utworzenie właśnie tej rezerwy, bezpodstawne, stało się podłożem do sformułowania przez prokuratora wniosku o uchylenie mojego immunitetu poselskiego. Prokurator nie wziął pod uwagę faktu, iż pieniądze przekazane przez Wielkopolski Bank Rolniczy na kapitał założycielski spółki Hatrol w całości tam trafiły. Do momentu mojego funkcjonowania we władzach spółki, to jest do czasu objęcia mandatu posła, kiedy to podporządkowałem się zapisowi art. 107 konstytucji, były wykazywane w księgach spółki. Utworzenie rezerwy celowej jest czynnością uznaniową, a w myśl przepisów prawa nie jest równoznaczne ze stratą. Formułując wniosek, prokurator sprzeniewierzył się swojej profesji, złamał prawo, nie dopełniając swoich obowiązków, przez co ugodził w moje dobre imię. To, co zostało uczynione przez prokuraturę kaliską, a poparte przez prokuratora generalnego, jest działaniem czysto politycznym.

W dzieło niszczenia Hatrolu zaangażowali się również funkcjonariusze służb specjalnych, którzy zastraszali pracowników, dokonali zaboru dokumentów, uniemożliwiali kontakty gospodarcze z kontrahentami. Pozostaje otwarta kwestia, na czyje zlecenie to robili. Jeżeli na zlecenie swoich formalnych zwierzchników, to żyjemy w państwie, w którym rzeczywistą władzę sprawują służby specjalne. Jaka jest wówczas możliwość prowadzenia działalności gospodarczej poza ich kontrolą? Jeżeli uczyniła to grupa, który wymknęła się spod kontroli, to na czyje zamówienie działała? Jaką mamy ochronę przed inwigilacją? Tak być nie może. Tą kwestią powinien zająć się jak najszybciej powołany w tym celu organ parlamentu.

Jestem pewny, że w sprawie niszczenia Wielkopolskiego Banku Rolniczego i spółki Hatrol niemały udział mieli funkcjonariusze UOP. To ich wysłannik wiosną 2001 r. złożył mi propozycję przywrócenia banku jego prawowitym właścicielom za kwotę 1,5 mln zł. Tę niewiarygodną propozycję wtedy uznałem za prowokację, ale dzisiaj widzę, że jest to nagminnie stosowany proceder wymuszania haraczy. Państwo polskie jest chore. Czas położyć temu kres.

W lipcu 2003 r. prokuratura w Kaliszu wezwała mnie w charakterze świadka w celu złożenia wyjaśnień w sprawie działania pewnej grupy finansowej w moim banku. W międzyczasie nastąpił atak z trybuny sejmowej na moją osobę ze strony premiera rządu Leszka Millera. Natychmiast po tym zdarzeniu prokuratura zawiadomiła mnie o odstąpieniu od przesłuchania. Działo się to w czasie tzw. sprawy starachowickiej. Leszek Miller ewidentnie przez atak na moją osobę – zresztą nie tylko na moją osobę, również na szereg posłów siedzących na tej sali – chciał odwrócić uwagę opinii publicznej od przestępczych działań i czynów grupy SLD łączonej ze sprawą starachowicką. Premier rządu jawnie wykorzystuje podległość służbową i partyjną prokuratora generalnego do dyskryminacji i szkalowania osób i opozycyjnego ugrupowania politycznego.

Panie Premierze Miller! Ten, kto używa przemocy lub groźby bezprawnej, kto, wykorzystując swoje stanowisko, wymusza decyzję organów państwowych, w myśl zapisów Kodeksu karnego podlega karze.

Panie Premierze Miller! Dokonał pan groźby bezprawnej, a poprzez wywieranie wpływu na czynności prokuratury dokonał pan przestępstwa. Wciągając w najpodlejszą grę polityczną Ministerstwo Sprawiedliwości, powoduje pan, że prokuratura zataja dowody niewinności, dokonuje przestępstwa przeciwko wiarygodności dokumentów. Zbłądziwszy na drodze, zawsze można zawrócić, ale fałszu nie można cofnąć. Dlatego przestrzegam ministra sprawiedliwości, prokuratorów przed wyłudzaniem poświadczenia nieprawdy oraz dorabianiem dokumentów.

Dlaczego dokonuje się alienacji społeczeństwa, budując na przemocy? Dlaczego nie przywraca się mu podmiotowości, która jest jego prawem? Naród nie może rozwijać się prawidłowo, gdy jest pozbawiony tych praw, które warunkują jego pełną podmiotowość, i państwo nie może być mocne siłą własnej przemocy. Nie walcz przemocą, przemoc nie jest oznaką siły, lecz słabości. Komu nie udało się zwyciężyć sercem lub rozumem, usiłuje zwyciężyć przemocą. Każdy przejaw przemocy dowodzi moralnej nieudolności. Najwspanialsze i najtrwalsze walki, jakie zna ludzkość, jakie zna historia, to walki ludzkiej myśli. Najnędzniejsze i najtrudniejsze to walki przemocy, panie premierze Miller.

Szanowni Państwo! Zniszczenie Wielkopolskiego Banku Rolniczego nie było dziełem incydentalnym czy przypadkowym. Stanowiło element szeroko zakrojonej akcji niszczenia polskiej bankowości. Polskie banki były i są celowo degradowane, dzielone i likwidowane systemowo. Tworzy się pustynia zła, dżungla ludzkich tragedii, wstrętnych układów. Podstępem kilkudziesięciu tysiącom ludzi wyrwano dorobek całego życia. System bankowy nadzorowany przez Narodowy Bank Polski ukradł ludziom przeszło 2 mld zł. Tylko w takim małym banku, jakim był Wielkopolski Bank Rolniczy, skradziono akcjonariuszom 17 mln zł.

Od czasów ˝grubej kreski˝ wzmocniła się zorganizowana przestępczość w najwyższych kręgach władzy. Od 1990 r. ośrodkiem tej patologii było Ministerstwo Finansów, Ministerstwo Skarbu Państwa i Narodowy Bank Polski. Bank Śląski jest najlepszą ilustracją szerszego zjawiska frymarczenia dobrem narodowym. Powstał on w wyniku wydzielenia części majątku Narodowego Banku Polskiego, następnie przeznaczono go do tzw. prywatyzacji. Wówczas to wielu urzędników państwowych, w tym z Ministerstwa Finansów na czele z szefem Markiem Borowskim, uczestniczyło w totalnej kradzieży, uzyskując 13,5-krotny zysk na środkach zainwestowanych w zakup akcji Banku Śląskiego. Stało się to kosztem skarbu państwa, jest więc oczywistym zaborem środków publicznych. Sprzedany przez Marka Borowskiego obcemu kapitałowi Bank Śląski, którego akcje do dzisiaj posiada Leszek Miller, dokonał wrogiego przejęcia Wielkopolskiego Banku Rolniczego. Odbyło się to za zgodą i aktywnym pośrednictwem Narodowego Banku Polskiego.

Łupem złodziei padały nie tylko środki publiczne, ale również wielokrotnie oszczędności, nierzadko całego życia, zwykłych polskich obywateli. Udział Narodowego Banku Polskiego w tym procederze jest niekwestionowalny. W majestacie prawa, wykorzystując do przestępczych celów przysługujące mu narzędzia, doprowadzał do upadku i likwidacji banków. Klasycznym przykładem jest tu Bank Staropolski. Tysiące depozytariuszy do dzisiaj, po 4 latach od ogłoszenia jego upadłości, nie otrzymało swoich pieniędzy. Nadzór bankowy, w założeniu mający służyć pilnowaniu bezpieczeństwa obrotu bankowego, stał się złodziejem pieniędzy Polaków. Jedyne, na co było go stać, to ogłoszenie upadłości, bez oglądania się na społeczne skutki swojego postępowania, bez chwili zastanowienia, że w tej wojnie pokrzywdzone zostaną tysiące niczemu niewinnych depozytariuszy. Co z tego, że pani Śleszyńska-Charewicz została pozbawiona stanowiska głównego inspektora nadzoru bankowego (o tym, że otrzymała w zamian inne stanowisko, już się nie mówi)? Nie naprawi to krzywdy wyrządzonej depozytariuszom.

Narodowy Bank Polski rękami swoich pracowników okradał też właścicieli banków. Tylko w Pierwszym Komercyjnym Banku w Lublinie prezes Gronkiewicz-Waltz ogromny majątek ponad 50 nieruchomości położonych w bardzo intratnych miejscach sprzedała za kwotę 1 złotówki, a ostatecznie stał się on własnością obcego kapitału. Swój niechlubny udział w bezprecedensowym rozkradaniu cudzego majątku zaznaczył również sąd. W trakcie nierozstrzygniętej jeszcze apelacji sąd, który prowadził tę sprawę, nabył sporną kamienicę na swoją siedzibę. Takie zachowanie z góry przesądza o wszystkim, o wszystkich wyrokach. Sygnał jest jednoznaczny – człowieku, i tak z nami nie wygrasz, chociażbyś nawet miał rację.

Wysyłane do banków przez Narodowy Bank Polski zarządy komisaryczne zachowują się jak panowie i władcy. Nie dość, że frymarczą majątkiem właścicieli banków, to jeszcze czynią to z pogwałceniem prawa. Wbrew zapisom statutowym zarząd komisaryczny dokonał na przykład umorzenia akcji w Pierwszym Komercyjnym Banku w Lublinie. Typowym działaniem przestępczym jest również obniżanie wartości zarządzanych banków przez stworzenie niczym nieuzasadnionych rezerw celowych.

Jednak nie wszystkie banki i ich właściciele traktowani są tak ostro przez nadzór bankowy. Są banki wybrane, w jakiś sposób zasłużone, którym Narodowy Bank Polski poprzez Bankowy Fundusz Gwarancyjny czynił podarki z wielomilionowych kwot rzekomo przeznaczonych na pomoc w trudnej sytuacji finansowej. Wymienię tu Bank Współpracy Regionalnej, Bank Współpracy Regionalnej Real Bank z Krakowa.

Jak więc widać, przestępcze działania instytucji państwowych nie dotyczyły tylko Wielkopolskiego Banku Rolniczego, ale również Pierwszego Komercyjnego Banku w Lublinie, Banku Staropolskiego w Poznaniu, Poznańskiego Banku Handlowego ˝Merkury˝ czy Banku Śląskiego w Katowicach. Są to przykłady, ale takich nieprawidłowości, łamania prawa w systemie bankowym w Polsce było dużo więcej. Krzywdy poszkodowanych muszą znaleźć zadośćuczynienie. Dlatego Liga Polskich Rodzin złożyła wniosek o powołanie sejmowej komisji śledczej.

Dlaczego pan, panie Borowski, już od pół roku chowa w szufladach pozytywnie zaopiniowany przez sejmową komisję wniosek? Co pan ma do ukrycia? Pan mnie straszy karą pozbawienia immunitetu, abym milczał i nie domagał się odszkodowania dla tysięcy poszkodowanych przez system bankowy. Jeszcze raz przypominam, że wniosek o powołanie specjalnej komisji śledczej Liga Polskich Rodzin złożyła do laski marszałkowskiej we wrześniu 2003 r.

˝Wina ojca idzie w syna˝. ˝Niegodnych synowie niegodni˝. Przyszliście na bagnetach sowieckich, Stalin dał wam władzę nad polskim narodem, zagrabiliście pieniądze, stanowiska, zabezpieczyliście swoim rodzinom ogromne fortuny. Pan, panie marszałku, sprzedał Bank Śląski za jednoroczny zysk banku, frymarcząc dobrem narodowym. 10 mld zł zabraliście rencistom, rolnikom, ludziom niepełnosprawnym, głodującym, bez pracy i daliście obcym. Skąd się bierze w Polsce tyle zła we władzach, tyle bezwzględności, bezprawia? Odpowiadam: wasze rodzinne związki z komunistycznymi zbrodniarzami z rodu Bermanów, Zambrowskich i innych wydały owoce bezprawia.

Wysoki Sejmie! Szanowni Państwo! Nie zbudujemy Polski wolnej i niepodległej, jeśli nie usuniemy z życia narodu wszystkich oznak zniewolenia. Trzeba rozszerzać wolność ducha i wolności społeczne. Obowiązkiem moim jako posła jest wykazywanie zasad, na których życie społeczne oprzeć należy, aby gmach państwowy i społeczny był mocny i twardy. Wypowiadając się przeciwko ˝demosowi˝ politycznemu, zastraszaniu społeczeństwa, nawołuję Polaków do odwagi, męstwa i braterstwa.

Przyjmując powyższe słowa za motto moich działań, celem moim jest nie tylko wspieranie pokrzywdzonych i pomaganie im. Przyjmuję również na siebie obowiązki wspomagania i koordynowania działań Polaków w Polsce i na świecie, którzy zdecydowanie odcinają się od prowadzonej transformacji ustrojowej, niebezpiecznie wyznaczającej drogę do poddaństwa. Wzywam dzisiaj z trybuny do czynu, czyn bowiem jest owocem, słowa jedynie liśćmi. Najpiękniejszą mową jest czyn, chociażby ten, którego dokonali rolnicy, zakładając Wielkopolski Bank Rolniczy. Nie można się poddawać. Nie można pozwolić, by cierpienie przestało boleć, bo to znak, że kończy się zapas nadziei i zostaje tylko pustka drażniąca świadomość. Aby uniknąć poddaństwa, musi być w Polsce realizowany prawdziwy demokratyzm. Leży on w tradycjach narodu polskiego, już od czasów królewskich. Stać więc nas na to, aby z naszego ducha wydobyć bardziej czynną współpracę, całej polskiej ziemi, wszystkich, którzy mają prawo do swojej ojczyzny.

Deklaruję swoją pomoc wszystkim tym, którzy czynem budować będą polską bankowość. Deklaruję swoją pomoc polskim rolnikom, którzy muszą stać się siłą zwartą, spójną siłą zawodową. Deklaruję swoją pomoc kupcom polskim, rzemieślnikom i innym grupom zawodowym, wszędzie tam, gdzie wymagana jest konsolidacja czynów. Pamiętajmy, najwspanialsze i najtrwalsze walki, jakie zna historia, to walki ludzkiej myśli. Najnędzniejsze i najkrótsze to walki przemocy. Idea, która utrzymuje się tylko przy użyciu przemocy, obumiera. Idea, która sama jest zdolna do życia, podbija sobą i spontanicznie za nią pójdą miliony.

Panie Marszałku! Wysoki Sejmie! Na zakończenie z całą mocą oświadczam: Nie było, nie ma i nie będzie realnych podstaw do postawienia mi jakiegokolwiek zarzutu z tytułu mojej działalności w Wielkopolskim Banku Rolniczym. To, że dzisiaj stoję na trybunie, broniąc swojego dobrego imienia, jest wynikiem połączenia prześladowczych działań różnych instytucji, które dążą do zniszczenia mojej osoby, chcąc ukryć i zatrzeć ślady swoich bezecnych czynów. Nie mogę poddać się decyzji Sejmu, w której Sojusz Lewicy Demokratycznej i Platforma Obywatelska stanowią zdecydowaną większość.

(Poseł Wiktor Osik: I dobrze.)
Mój honor nie pozwala mi na złożenie losu mojego immunitetu w ręce posłów…
(Poseł Wiktor Osik: Ale Sejm nie będzie sądził.)
… obcej ideologii… (Poruszenie na sali )
(Poseł Wiktor Osik: Właśnie. I od razu trzeba było tak zacząć.)
…w ręce posłów, którzy tak chamsko pokrzykują z lewej strony.

Mając to na uwadze, podjąłem decyzję o wyrażeniu zgody na uchylenie mojego immunitetu w związku z postępowaniem nr DS26/01, ufając, że w wymiarze sprawiedliwości, tam na dole, znajdę niezawisłych sędziów, niepodatnych na polityczne manipulacje, którzy rzetelnie rozpatrzą tę sprawę. Wówczas obecne tzw. elity, które w ciszy gabinetów przygotowały ten polityczny zamach na moją osobę, odpowiedzą za swoje łajdackie czyny. Jestem z narodu polskiego, w którym jest dość siły i twórczego działania, twórczej pracy dla dobra ojczyzny. Dla jej dobra nigdy nie będę nazywał niedołęstwa szlachetnością, tchórzliwości – rozwagą, służby u wrogów – działalnością obywatelską, a zaprzaństwa – patriotyzmem.

Dla nowej Polski utraciłem wszystko, co najdroższe – rodzinę i moje zdrowie. Przyrzekam, że ostatkiem sił człowieczych walczyć będę, żeby dla jutra pokoleń przetrwała Polska wolna, w duchu, w wierze, w czynie, w swej kulturze. Dziękuję państwu za uwagę. (Burzliwe oklaski)

Do Urzędu Marszałka Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej składam stosowny dokument.

Wicemarszałek Janusz Wojciechowski:

Dziękuję panu posłowi.

Pozwolę sobie tylko przedstawić może nie komentarz, ale uwagę, że niezupełnie jest uprawniona teza czy że w ogóle nie jest uprawniona taka generalna teza, którą pan poseł wyraził, że winy ojców rozciągają się na synów. Każdy człowiek ma własne życie i sam odpowiada za własne czyny, a ojca sobie nie wybiera, więc chyba ta teza nie jest właściwa. Poza tym marszałek Sejmu tu akurat niewiele ma do zdecydowania albo nic. Jeżeli wpływa wniosek o uchylenie immunitetu, to obowiązkiem marszałka Sejmu jest poddać to stosownej procedurze, więc nie było żadnych decyzji ze strony ani marszałka Sejmu, ani Prezydium Sejmu w tej sprawie. Jest to normalna, rutynowa, regulaminowa procedura, która w takiej sprawie ma zastosowanie. W sprawie pana posła, tak jak w sprawie innych posłów, została ona zastosowana.

Pan poseł Zbigniew Podraza, proszę bardzo.

 

  •   fot. Wikimedia Commons

 

Źródło:     https://marucha.wordpress.com/2016/06/21/marek-borowski-trzeba-powolac-cos-w-rodzaju-alternatywnego-parlamentu-sejmu-bis/ , 21.06.2016

 

 

Polish-Club-Online-PCO-logo-2, 2016.06.28

Materiały nadesłane

Autor: Materiały nadesłane