Stanisław Bulza: Z realnego socjalizmu do komunizmu. (Część IV.)


Przeczytaj      Część I.      Część II.     Część III.

 

Niszczenie polskiego rolnictwa

 

„…Pragnę oddać hołd miłości rolnika do ziemi, bo ta miłość zawsze stanowiła mocny filar, na którym opierała się narodowa tożsamość. W chwilach wielkich zagrożeń, w momentach najbardziej dramatycznych w dziejach narodu – ta miłość i przywiązanie do ziemi okazywały się niezmiernie ważne w zmaganiu o przetrwanie. Dzisiaj w czasach wielkich przemian, nie wolno o tym zapominać. Oddaję dziś hołd spracowanym rękom polskiego rolnika. Tym rękom, które z trudnej, ciężkiej ziemi wydobywały chleb dla kraju, a w chwilach zagrożenia były gotowe tej ziemi strzec i bronić…”

Jan Paweł II w Dukli 10 czerwca 1997 r.

 

 

Kolektywizacja

 

zglos-sie-do-pracy-w-pgrW Polsce w latach 1944-1956 komuniści w sposób radykalny przystąpili do niszczenia stosunków własnościowych, zarówno własności prywatnej i spółdzielczej. W ramach reformy rolnej wywłaszczono ziemian, właścicieli fabryk i zakładów produkcyjnych, sklepikarzy, kupców, kolektywizacja gospodarki rolnej. Polacy stali się społeczeństwem bezklasowym, zostali wywłaszczeni i zmuszeni do zatrudnienia się u jednego i tego samego, kolektywnego pracodawcy. Obok deprywacji ekonomicznej i terroru policyjnego, była indoktrynacja ideologiczna społeczeństwa. Dekret PKWN wywłaszczał ze skutkiem natychmiastowym i bez odszkodowania wszystkich właścicieli majątków ziemskich o powierzchni powyżej 50 hektarów (w województwach zachodnich powyżej 100 hektarów), odbierając im, oprócz ziemi, żywy inwentarz oraz budynki i ich wyposażenie z dworem włącznie. Reforma rolna z 1944 r. nie obejmowała nieruchomości ziemskich należących do Kościoła lub innych organizacji wyznaniowych.

W latach 1944-1956 w Polsce były podejmowane przez władze komunistyczne różnorodne antypolskie przedsięwzięcia o charakterze sowietyzacyjnym. Jednym z nich była kolektywizacja rolnictwa, która została rozpoczęta w drugiej połowie 1948 r., Wcześniej, gdyż w 1944 r. została przeprowadzona reforma rolna, akcja kontyngentowa w 1944 r., nacjonalizacja przemysłu w 1944 r., oraz w 1947 r. „bitwa o handel”.

Jakub Berman i Bolesław Bierut w Tatrach. Około 1950 r. Fot. Hoover Institution Archives
Jakub Berman i Bolesław Bierut w Tatrach. Około 1950 r.
Fot. Hoover Institution Archives

Uchwała o obligatoryjnym ukolektywnieniu gospodarki rolnej w krajach „demokracji ludowej” została podjęta na sesji Kominformu – Biura Informacyjnego Partii Komunistycznych i Robotniczych – która odbyła się w stolicy Rumunii Bukareszcie 20 czerwca 1948 r. Polskę na tym posiedzeniu reprezentowali Jakub Berman, tak zwana szara eminencja polskiej powojennej sceny politycznej okresu stalinowskiego, oraz Aleksander Zawadzki, którzy opowiedzieli się za wdrożeniem tej rezolucji wbrew wyraźnemu stanowisku Władysława Gomułki – sekretarza generalnego Komitetu Centralnego Polskiej Partii Robotniczej (KC PPR) – który był przeciwny kolektywizacji rolnictwa w Polsce w tym czasie. Inicjatorem uchwalenia bukaresztańskiej rezolucji był komunistyczny dyktator Związku Socjalistycznych Republik Radzieckich (ZSRR) – Józef Stalin. Władysław Gomułka, „zdecydowany przeciwnik uspółdzielczenia wsi”, za niepokorną postawę wobec żądań Stalina wprowadzenia w Polsce gospodarki kołchozowej, zyskał sympatię i przychylność ludności polskiej wsi, „zdobył sobie popularność i autorytet wśród chłopów” oraz miano „obrońcy chłopskiego” i „obrońcy gospodarki indywidualnej”.

Władysław Gomułka. fot.PAP
Władysław Gomułka. fot.PAP

Władze komunistyczne Polski Ludowej natychmiast podjęły działania mające na celu wdrożenie w życie kominformowskiej uchwały o kolektywizacji rolnictwa. W pierwszym rzędzie usunięto ze stanowiska sekretarza generalnego KC PPR Władysława Gomułkę (I sekretarz KC PPR (1943-1948), który był przeciwnikiem kołchozacji wsi polskiej, a na jego miejsce wprowadzono Bolesława Bieruta – „podrzędnego agenta sowieckiego”, (od 1948 r. Sekretarz Generalny, a od 17 marca 1954 r. I Sekretarz KC), służalczego wobec J. Stalina. Dlatego przyjmuje się, iż forsowną i brutalną kolektywizację wsi w Polsce zapoczątkowało usunięcie Władysława Gomułki z KC PPR, a objęcie przez niego władzy w 1956 r. zapoczątkował proces zahamowania brutalnej kołchozacji. Kluczowe decyzje o „budowie” rolniczych spółdzielni produkcyjnych – „polskiej odmiany radzieckich kołchozów”, zapadły na plenach KC PPR, które odbyły się w dniach 6–7 lipca i 31 sierpnia–3 września 1948 r. Pierwsze odbyło się bez udziału sekretarza generalnego KC PPR Władysława Gomułki, a na drugim pozbawiono go funkcji przywódcy partii za tzw. prawicowo-

Roman Zambrowski. Fot. za kulturaliberalna.pl
Roman Zambrowski. Fot. za kulturaliberalna.pl

nacjonalistyczne odchylenia. Roman Zambrowski, polityk żydowskiego pochodzenia, w latach 1949–1952, nadzorował politykę forsownej kolektywizacji. Opornych represjonowano, kierując ich do obozów pracy i więzień, a synów chłopskich – do specjalnych jednostek wojskowych. Polski rolnik po raz kolejny dowiódł swojego patriotyzmu i umiłowania do ziemi ojczystej oraz poszanowania odwiecznych tradycji narodu polskiego. Wieloletni i zarazem stanowczy opór chłopów wobec kolektywizacji, który zakończył się „zdobyczą w postaci rozbicia. Zdecydowana postawa antykolektywizacyjna polskich rolników okazała się dla komunistów zaporą nie do pokonania (https://journals.umcs.pl/sil/article/download/1048/832). Apogeum przymusowej kolektywizacji rolnictwa miało miejsce w 1953 r. Do początku lat 60. XX w. zrealizowano ją we wszystkich krajach bloku sowieckiego z wyjątkiem Polski. Wówczas polscy rolnicy wygrali, ale czy wygrają współcześnie?

6_09_protokol
Protokół przejęcia majątku Dojlidy w woj. białostockim (własność J. Lubomirskiego) na cele Reformy Rolnej.

Autorzy w wydanym w 1984 r. przez Niezależny Ośrodek Myśli Politycznej w ramach Zeszytów Edukacji Narodowej opracowaniu pt. „Polska lat osiemdziesiątych. Analiza stanu obecnego i perspektywy rozwoju sytuacji politycznej w Polsce”, żałują, że: „Nie zdążono więc np. zlikwidować prywatnego rolnictwa, choć „technicznie” było to przecież możliwe. Okazało się wreszcie, że ani policyjny terror stalinowskiego okresu, ani wysiłki propagandy mające na celu wychowanie nowego społeczeństwa w pełni akceptującego komunistyczną ideologię nie były skuteczne: szybkość i łatwość, z jaką społeczeństwo polskie odzyskało w roku 1956 swą świadomościową podmiotowość, dowodzą, że w tej dziedzinie fiasko komunistów, w porównaniu z nakładem i typem zastosowanych środków, było niemal zupełne. Czynnik czasu zadziałał jednak bardzo skutecznie: komunizm idealny mógł być w Polsce wprowadzony jedynie przed rokiem 1956. Ponieważ tego nie zrobiono, polski „socjalizm realny” od początku odbiegał od oficjalnie obowiązujących kanonów, a bezzwłocznie podjęte po Październiku przez komunistów i później uporczywie aż do dnia dzisiejszego ponawiane próby zlikwidowania tych odstępstw, choć częściowo skuteczne, w wielu kwestiach prowadziły do skutków niezgodnych z oczekiwaniami”.

 

 

Duży spadek gospodarstw rolnych

 

Zmiany, które nastąpiły po 1989 r. są dalszym ciągiem wydarzeń z lat 1944-1956. W latach 1944-1956 komunistom nie udało się zniszczyć prywatnego rolnictwa, dopiero po 1989 r. stworzyła się dla nich taka okazja. Nastąpiła likwidacja gospodarstw państwowych. Ostatnie z nich zostały zlikwidowane w 1994 roku.

W latach 90. następowało pogorszenie się sytuacji ekonomicznej w gospodarstwach rolnych. Najpierw Balcerowicz potężnie zadłużył polskich rolników, na tej fali pojawił się Andrzej Lepper, potem importowano wielkie ilości zboża do Polski, które było wysypywane z wagonów przez rolników. Andrzej Lepper został skazany przez warszawski sąd okręgowy za wysypywanie zboża w 2002 r. na 25 tysięcy złotych grzywny warszawski sąd okręgowy za wysypanie zboża w 2002 r. na tory stolicy. Lepper przekonywał, że importowane z Niemiec do Polski zboże było zanieczyszczone szkodliwymi substancjami chemicznymi (http://www.tvn24.pl).

Polska jest członkiem Unii Europejskiej od 1 maja 2004 na mocy tzw. Traktatu akcesyjnego podpisanego 16 kwietnia 2003 r. w Atenach będącego prawną podstawą przystąpienia (akcesji) Polski do Unii Europejskiej. Traktat akcesyjny Polski do UE z 2004 r. zawiera zapis o redukcji gospodarstw rolnych do 200 tys. W 1984 r. liczba gospodarstw rolnych wynosiła 2 mln 844 tys., a w 2015 r., jak podaje Główny Urząd Statystyczny, liczba gospodarstw rolnych wyniosła ogółem już tylko 1 mln 378 tys. Przez 29 lat nastąpił spadek gospodarstw rolnych o 1 mln 466 tys.

W ciągu ostatnich kilkunastu lat liczba osób pracujących wyłącznie lub głównie w gospodarstwie rolnym zwiększyła się o 13 proc. – wskazują wyniki spisu rolnego przeprowadzonego jesienią 2010 r. Z pracy w gospodarstwie rolnym utrzymuje się ponad 2,2 mln osób. W 2002 roku było ich o 249 tys. mniej. Dane te zaskoczyły ekonomistów i socjologów. Chociaż spada liczba gospodarstw, ciągle dużo ludzi pracuje w tym sektorze. – Szczególnie niepokoi fakt, że to zatrudnienie rośnie – mówi dr Łukasz Hardt z Wydziału Nauk Ekonomicznych Uniwersytetu Warszawskiego (http://www.ekonomia.rp.pl/artykul/685984.html, 11 lipca 2011 r.). Dr Łukasz Hardt zamiast się cieszyć, że zatrudnienie w rolnictwie rośnie, to go niepokoi ten fakt.

W 1986 r. z pracy w rolnictwie utrzymywało się 3 mln. 885 tys. osób. Nastąpił więc spadek o 1 mln. 600 tys. osób. Spadek ten świadczy, że po 1989 r. podjęto walkę z rolnictwem indywidualnym. Spis Powszechny w 2011 r. pokazał, że większość 59,4 proc. ludności Polski mieszka w miastach, na wsi mieszka 40,6 proc. Polaków.

11,6 mld euro wyniosła wartość polskiego eksportu żywności w I półroczu 2016 r. Jest to o 1,1 proc. więcej niż przed rokiem; import zaś wzrósł o 4,6 proc. do 8,1 mld euro. Po raz pierwszy od wielu lat tempo wzrostu importu przewyższało tempo wzrostu eksportu – zwraca uwagę prof. Andrzej Kowalski z Instytutu Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej (IERiGŻ).

Rolnicy są wyłącznie dostarczycielami taniego surowca. Rolnicy w zachodniej Europie oprócz tego, że są producentami żywności, są również udziałowcami zakładów przetwórstwa owoców, mleczarstwa itp. Polscy rolnicy zostali z przetwórczości wyrugowani. Nie można wykluczyć, że lobby przetwórstwa jabłkowego, który jest w rękach obcego kapitału, nie blokuje eksportu naszych jabłek. Rolnicy nie mają również wpływu na polski handel wewnętrzny, który jest w obcych rękach. Zagranicznym sieciom handlowym nie zależy na promowaniu polskich produktów, wolą sprowadzać produkty i towary ze swoich krajów.

 

 

Wykupywanie polskiej ziemi

 

Filip Adwent w książce „Dlaczego Unia Europejska jest zgubą dla Polski” pisał: „Ziemia nie jest produktem, nie jest dobrem, które można powielać. Ziemia jest największym dobrem materialnym, jakie istnieje. Jest dobrem tak wyjątkowym, że posiada nie tylko wymiar materialny, ale i duchowy. Dlatego nie można traktować jej wyłącznie jak towar lub przedmiot. Każdy człowiek – mówimy – szuka swego miejsca na ziemi, jest związany z jakimś kawałkiem ziemi, jakimś domem, jakimś dziedzictwem, jakąś historią. Jakże istotne jest dla nas to gdzie urodziliśmy się i gdzie mieszkamy. Oprócz czasu – miejsce jest najistotniejszym wyznacznikiem naszego istnienia, życia„

Dalej: „W dzisiejszych czasach, bogaci tego świata interesują się każdym kawałkiem gruntu, każdym terytorium na całej kuli ziemskiej. Dzięki możliwościom błyskawicznego przemieszczania się i przekazywania pieniędzy na całym świecie, dzięki temu, że pod presją globalistycznej propagandy, coraz więcej państw otwiera swoje granice w sposób nieprzemyślany i zezwala – najczęściej z biedy – na wyprzedaż własnej ziemi, garstka ludzi bogatych, bez skrupułów i sentymentów zawłaszcza to nadzwyczajne bogactwo, jakim jest ziemia. Kończą się właśnie czasy, gdy zwykły człowiek, za w miarę nie wygórowaną cenę mógł nabyć ziemię dla siebie. Nadchodzą natomiast takie czasy, gdzie najbogatsi będą usiłowali zawładnąć ziemią na całym świecie. Kto o tym nie pamięta i nie dba o to, aby pozostawić ziemię swoim potomkom, ten nie jest człowiekiem odpowiedzialnym” (Filip Adwent, „Dlaczego Unia Europejska jest zgubą dla Polski”, 2000 Fundacja Antyk).

Dr Filip Adwent zmarł 26 czerwca 2005 r. na skutek niewyjaśnionego wypadku drogowego, do jakiego doszło 18 czerwca 2005r. pod Grójcem. Z nieznanych przyczyn rozpędzony białoruski TiR zjechał na wiadukcie na lewy pas ruchu i zmiażdżył samochód, w którym podróżował europoseł wraz z rodzicami i 19 letnią córką. Do dziś ta tragedia nie została wyjaśniona. Był europosłem z listy LPR.

Jedną z metod niemieckiej kolonizacji jest wykupywanie polskiej ziemi. Już za Bismarcka utworzono tzw. Komisję Kolonizacyjną. Przeznaczono wówczas 100 mln marek na wykup ziemi z rąk Polaków i osadzano na niej Niemców. W Polsce od 1920 r. obowiązywał zakaz sprzedaży ziemi cudzoziemcom, ale 1.04.2004 wprowadzono okres przejściowy obowiązujący przez 12 lat, czyli przez ten okres ma obowiązywać zakaz i ograniczenia administracyjne w zakupie naszej ziemi rolnej przez cudzoziemców. Po tym okresie będą mogli kupować ją bez żadnych ograniczeń. Prawo sobie, a życie sobie. Nic z tych ograniczeń, gdyż są do obejścia.

Henryk Pająk w książce „Piąty rozbiór Polski” o wykupie polskiej ziemi przez obcych pisze: „Trwa obecnie masowa akcja wykupowania polskiej ziemi na naszych północno-zachodnich obrzeżach. Kupującymi są wyłącznie Niemcy”. Dalej: „…przedstawiciel Agencji Własności Rolnej Leszek Szydłowski oświadczył z dumą, że cudzoziemcy, głównie Niemcy, w okresie 1989-1996 wykupili już 30 tys. hektarów ziem zachodnich i północnych. Ziemie te wchodziły w skład rozwiązanych PGR-ów”. Natomiast podsekretarz stanu w MSW Jerzy Zimowski oznajmił: „W ciągu sześciu lat sprzedano 320 hektarów. Mówiąc prawdę, w ogóle nie ma obrotu polską ziemią”.

W faksie wysłanym 12 maja 2005 roku o 10.54 do Redakcji Naszego Dziennika, Podsekretarz Stanu Ministerstwa Ochrony Środowiska, Pan Zbigniew Witkowski, polemizując z posłem Piotrem Krutulem, ujawnił wstrząsającą wiadomość o zamiarach Banku Światowego względem polskich rolników. Oto fragment jego wypowiedzi: […] Na koniec o skansenizacji polskiego rolnictwa. Popatrzmy jak nas chce uchronić przed skansenizacją Bank Światowy. Warto, aby obywatele, w tym i rolnicy wiedzieli, iż Polska w ramach pożyczki z Banku Światowego otrzymała ekspertyzę, która szokuje swoją radykalnością właśnie w dziedzinie rolnictwa. Otóż eksperci Banku proponują radykalne rozwiązanie problemu poprzez wykup ziemi od biednych rolników i skierowanie ich do miast, jako siły roboczej do zagospodarowania. Ta siła robocza to ok. 2 mln ludzi, z rodzinami to ok. 8 mln. Ludzi w obecnym pokoleniu słabo wykształconych, niezdolnych do podjęcia jakiejkolwiek pracy poza prostymi pracami fizycznymi. Jest oczywiste, że gdyby scenariusz taki został zrealizowany grupy te natychmiast zasiliłyby liczną armie bezrobotnych, z pełnymi konsekwencjami społecznymi i ekonomicznymi dla całego państwa, a w szczególności dla mieszkańców miast (http://www.aferyprawa.eu/Artykuly/ROLNICY-NA-SPRZEDAZ-BANK-SWIATOWY-WNIOSKUJE-O-WYKUPIE-ZIEMI-OD-POLSKICH-ROLNIKOW-CZY-GLOBALIZACJA-D).

Najwyższa Izba Kontroli skontrolowała zakup państwowych nieruchomości rolnych przez cudzoziemców, ale tylko od 2011 r. do kwietnia 2013 r. w trzech oddziałach Agencji Nieruchomości Rolnych (ANR): zachodniopomorskim, dolnośląskim i mazowieckim. Z raportu NIK wyłania się przerażający obraz niekontrolowanej sprzedaży państwowej ziemi w szczególności cudzoziemcom. Najbardziej jaskrawo widać ten proceder na terenie oddziału zachodniopomorskiego ANR gdzie wprawdzie cudzoziemcy bezpośrednio nabyli zaledwie 23 hektary gruntów rolnych (na to trzeba zgody MSW) ale już spółki z mniejszościowymi udziałami kapitału zagranicznego nabyły przez 2,5 roku w przetargach nieograniczonych blisko 3 tys. hektarów państwowej ziemi (na to nie potrzeba zgody MSW). Jakby tego było mało cudzoziemcy po nieskorzystaniu przez zachodniopomorski oddział ANR z prawa pierwokupu, nabyli udziały spółek, które były właścicielami około 4,6 tys. hektarów ziemi (na to także nie trzeba zgody MSW).

1 maja 2016 r. kończył się obowiązujący od 2004 r. okres ochronny i obcokrajowcy będą mogli kupować w Polsce ziemię rolną bez specjalnego pozwolenia MSW. Projekt ustawy o kształtowaniu ustroju rolnego ma uniemożliwić spekulacyjny obrót ziemią. 14 kwietnia 2016 r. Sejm RP uchwalił ustawę mającą chronić ziemię rolną przed wykupem przez obcokrajowców i przed spekulacyjnym obrotem.

 

 

Zadłużenie

 

Przyczyną złej kondycji rolnictwa są niskie ceny skupu i zadłużenie rolników. W Polsce w ciągu zaledwie roku w Krajowym Rejestrze Długów znacznie zwiększyła się liczba zadłużonych przedsiębiorstw rolniczych i pracujących na rzecz rolnictwa, a wraz z nią gwałtownie – bo o blisko połowę – wzrosła kwota ich zadłużenia. Wynosi ona obecnie 426 milionów złotych. Rodzime rolnictwo od lat boryka się z wieloma problemami i mimo ogromnych dotacji z Unii Europejskiej, wciąż pozostaje na końcu europejskiej stawki, jeśli chodzi o wydajność.

Obecnie w Krajowym Rejestrze Długów Biurze Informacji Gospodarczej widnieje 9,9 tys. zadłużonych firm działających w sektorze rolniczym. Rok temu było ich o blisko 20% mniej.

Taki sam proces miał miejsce w USA. Tylko w latach 1990-1998 ponad 200 tys. farmerów amerykańskich zostało zmuszonych przez nieludzki system bankowy do opuszczenia swojej ziemi i dzisiaj żyją w slumsach na obrzeżach wielkich miast. Zmiany te rozpoczęły się w połowie lat siedemdziesiątych, kiedy Federalny Land Bank nielegalnie przejął kredyty hipoteczne (farmy, sprzęt i ziemię uprawną) farmerów na Środkowym Zachodzie Stanów Zjednoczonych, jako niewypłacalne zadłużenia. W każdym z tych przypadków, farmerzy zostali oszukani przez banki, które udzielały kredytów, za zgodą Federalnego Systemu Rezerwy. Te właśnie przypadki sądowe zostały nazwane jako Program Roszczeń Farmerów.

Trwający w USA od 2007 r. kryzys spowodował, że coraz więcej osób zaczęło mieć kłopoty ze spłatą zadłużenia. Banki zaczęły przejmować ziemię, nieruchomości i wystawiać je na sprzedaż, co ze względu na zwiększoną podaż, jeszcze bardziej obniżyło ceny. Szacuje się, że kilkanaście mln Amerykanów utraciło swoje nieruchomości.

 

 

 

Używanie pasz genetycznie modyfikowanych przedłużone do 2021 r.

 

protest-gmo-fot-klaudia-wojciechowska_thumb.jpg
Protesty przeciw wprowadzaniu GMO.

GMO (ang. Genetically Modified Organisms) są to organizmy, których genom został zmieniony metodami inżynierii genetycznej w celu uzyskania nowych cech fizjologicznych. Geny, czyli fragmenty łańcucha DNA, wprowadzone do organizmu roślinnego lub zwierzęcego modyfikują cechy gatunkowe. Pierwsza roślina, która została zmodyfikowana to tytoń – w 1986r. dokonano pierwszych prób modyfikacji genetycznej. Pierwsze GMO powstało jednak 13 lat wcześniej. USA jest krajem pionierskim w dziedzinie sprzedaży zmodyfikowanych organizmów – komercyjna sprzedaż dotyczyła pomidorów FlavrSavr, gdzie zmniejszono aktywność genu odpowiadającego za proces mięknięcia pomidora i jego dojrzewania (http://www.ppr.pl/rolnictwo/pasze/zywnosc-gmo-w-polsce-i-w-ue-172770).

W Polsce zakaz stosowania pasz GMO został wprowadzony ustawą w 2006 r. i miał wejść w życie po upływie 2 lat od dnia jej ogłoszenia, tj. od dnia 12 sierpnia 2008 r. Termin wejścia w życie ww. zakazu został jednak ponownie przesunięty na dzień 1 stycznia 2013 r. W sierpniu 2012 r. prezydent Komorowski podpisał nowelizację ustawy o paszach, która miała „opóźniać” do 1 stycznia 2017 r. wejście w życie zakazu wytwarzania, wprowadzania do obrotu i stosowania w żywieniu zwierząt pasz genetycznie zmodyfikowanych. Ustawa ta była wówczas mocno krytykowana przez posłów PiS. W czasie konferencji prasowej w 2012 r. zarówno obecny Minister Środowiska, prof. Jan Szyszko, jak i Wiceprzewodniczący Sejmowej Komisji Rolnictwa, Krzysztof Ardanowski, publicznie wypowiadali się za wprowadzeniem całkowitego zakazu GMO.

Zgodnie z wypowiedzią Pani wiceminister rolnictwa Ewy Lech z PiS termin wejścia w życie zakazu używania pasz genetycznie modyfikowanych będzie przesunięty o kolejne cztery lata (czyli do stycznia 2021 roku) w stosunku do pierwotnego terminu – do końca 2016 roku.

Importowana do Polski śruta soi GMO skutecznie wypiera polskich rolników z krajowego rynku pasz. W Polsce używana jako pasza dla świń i drobiu soja GMO jest sprowadzana z Argentyny i Brazylii. Połacie dziewiczej Puszczy Amazońskiej wypala się i karczuje, by zrobić miejsce pod uprawianą na eksport soję. Globalne koncerny, takie jak Cargill, ADM i Bunge kontrolują dwie trzecie produkcji soi w Brazylii. To właśnie od nich pochodzą modyfikowane genetycznie nasiona, nawozy i silnie toksyczne dla środowiska środki ochrony roślin. Dziś Polska sprowadza rocznie już prawie 2 mln ton takiej śruty, czyli ten import podwoił się w ciągu dekady. Używanie soi GMO pociąga za sobą także likwidację tradycyjnej hodowli zwierząt w Polsce. W tradycyjnym żywieniu świń stosuje się zboża i ziemniaki, wtedy na cały cykl do osiągnięcia wagi ubojowej potrzeba 6 miesięcy. Fermy przemysłowe, ograniczając możliwość ruchu zwierząt i stosując pasze ze śrutą sojową i innymi „promotorami wzrostu”, osiągają taką wagę zwierząt nawet w ciągu 3 miesięcy. Jak pisze F. Lawrence z Guardiana: „Drób jest szczególnie spektakularnym przykładem: potrzeba tylko 3 kg białka sojowego, by wyprodukować pół kilo białka drobiowego.

Używanie pasz genetycznie zmodyfikowanych dla zwierząt oznacza, że prawie wszystkie wyroby mięsne oraz nabiał skażone są genetycznie i chemicznie.

Państwa UE, które wprowadziły zakaz upraw GMO, stworzyły zbiór dokumentów pod nazwą „Biała księga”. Zawiera ona 42 teksty prac naukowych zgromadzonych w ciągu ostatnich 11 lat. To swoisty dokument poważnie podważający bezpieczeństwo upraw modyfikowanych genetycznie dla ludzi i organizmów żywych, a co za tym idzie ukazuje ryzyko związane z wprowadzaniem genetycznie modyfikowanej kukurydzy MON 810 do środowiska. W ,,Białej księdze” znajduje się między innymi niezwykle istotne spostrzeżenie kanadyjskiej badaczki E.A Clark: (…) wprowadzenie nowych genów do organizmów rośliny powoduje zmianę jej procesów metabolicznych w sposób nieprzewidywalny, co objawia się produkcją nowych związków chemicznych w jej organizmie, których nie przewidywali genetycy. Może to prowadzić do niespodziewanych efektów ubocznych podczas jej hodowli i spożycia. Zawiera ona min. informację o upośledzeniu zdolności orientacji i uczenia się u pszczół miodnych Apis Melifera spożywających nektar zmodyfikowanej kukurydzy MON 610. Inny zespół naukowców stwierdził wyższą śmiertelność myszy spożywających karmę na bazie zmodyfikowanej kukurydzy Bt, wskutek obecności toksycznego białka lub śladów pestycydu Roundup. W świetle prawa rząd polski ma obowiązek nie dopuścić do wysiewu i sprzedaży na terenie państwa produktu zagrażającemu naszemu zdrowiu i życiu. Te argumenty przekonały już inne kraje. Zakazy GMO wprowadziły już: Austria, Francja, Grecja, Luksemburg, Niemcy, Węgry. Belgia jest w trakcie przygotowań zakazu. (http://www.himavanti.org/pl/c/artykularnia/monsanto-i-inne-koncerny-gmo-jako-lucyferyczne-sekty-biznesowe).

 

Ku przestrodze:

 

import genetycznie modyfikowanej soi sprzyja wypieraniu przez należące do zagranicznego kapitału wielkie fermy z rynku polskich rolników, którzy są w tych warunkach zmuszeni nie tylko do likwidacji tradycyjnych hodowli świń, ale także do zaprzestania produkcji pasz (http://zielonewiadomosci.pl/tematy/ekologia/pasze-gmo-kto-zarabia-kto-traci/).

– importowana do Polski śruta soi GMO skutecznie wypiera polskich rolników z krajowego rynku pasz.

– używanie soi GMO pociąga za sobą także likwidację tradycyjnej hodowli zwierząt w Polsce.

 

Polska importując ogromne ilości śruty soi GMO przyczynia się do niszczenia Puszczy Amazońskiej, do wyrzucania ze ziemi Indian, autochtonicznej ludność, oraz do wykorzystania tej ludności do pracy niewolniczej.

c.d.n.

 

Stanisław Bulza

 

Przeczytaj więcej artykułów Stanisława Bulzy na naszym portalu  >   >   > TUTAJ .

 

Na zdjęciu głównym protesty przeciwko umowie CETA i TTIP w wielu miastach w Polsce. Fot. Jacek Turczyk, PAP za: tvp.info, 15.10.2016 / Wybór zdjęć  wg.pco

 

Polish-Club-Online-PCO-logo-2, aktualizacja 2016.10.28

Avatar

Autor: Stanisław Bulza