Stefan Pągowski – WIKTORA POLISZCZUKA: GORZKA PRAWDA. O pojednaniu polsko-ukraińskim


Od Redakcji PCO:

Zbliża się rocznica śmierci prof. Wiktora Poliszczuka (zmarł 17 listopada 2008 r. w Toronto, Kanada). Dla przypomnienia osoby Profesora zajmującego się opisaniem stosunków polsko-ukraińskich publikujemy artykuł dr. Stefana Pągowskiego o napisanej i wydanej przez prof. Poliszczuka w Kanadzie książki pt. „GORZKA PRAWDA. O pojednaniu polsko-ukraińskim”.  wg/pco

Prof. Wiktor Poliszczuk. (1925-2008) Fot. za bejsment.com
Prof. Wiktor Poliszczuk. (1925-2008)
Fot. za bejsment.com

W bilansie Polskiej Golgoty lat 1939-45 obok monstrualnego uśmiercania Rodaków w niemieckich obozach koncentracyjnych, gettach, więzieniach i ulicznych łapankach ponurą wyjątkowością przyciągają uwagę masowe, o charakterze ludobójstwa, “sąsiedzkie” mordy ludności polskiej na Wołyniu, przedsięwzięte przez nacjonalistów ukraińskich w roku 1943. Dlaczego tam, czemu nie we wrześniu 1939 albo w czerwcu 1941, ale w trakcie klęsk armii niemieckich po załamaniu “drang nach Osten” a potem w latach 1944 –1950 na Podkarpaciu? W polskim piśmiennictwie mordy wołyńskie zostały opisane przez Władysława i Ewę Siemaszków w dziele “Ludobójstwo dokonane przez nacjonalistów ukraińskich na ludności polskiej Wołynia 1939-1945” (Warszawa, 2000, stron 1400)[1], jednakże bez wskazania przyczyn bestialskich rzezi, przewyższających kilkakrotnie swym rozmiarem mordy katyńskie. Okrucieństwo i bezsens późniejszego barbarzyństwa na pogórzu Dynowskim i w Bieszczadach nie zostały, jak dotąd, skwantyfikowane przez IPN z uwzględnieniem ustaleń mieszkającego w Kanadzie polskiego obywatela narodowości ukraińskiej, Wiktora Poliszczuka, zawartych w Jego doktoracie i opracowaniach późniejszych.

Wydarzeniom tym, z inicjatywy Prezydenta Kwaśniewskiego, poświęcono w Wolnej Polsce (w latach 1996-2001) szereg sympozjów naukowych – niestety nie zakończonych wyjaśnieniem genezy Golgoty Wołyńskiej choć uwieńczonych fragmentami pięknie wyglądającego AtlasuWysiedlenia wypędzenia i ucieczki 1939-1959 – Atlas ziem Polski – Polacy Żydzi Niemcy Ukraińcy”, zredagowanrgo przez dr W.Sienkiewicza i dr hab. G.Hryciuka (Warszawa, DEMART 2008, stron 240) a zachwalanego obwolutą handlową przez patrona honorowego publikacji jako “unikat na polskim rynku księgarskim nie tylko dlatego, że jako jedyny tego rodzaju projekt wydawniczy porusza tematykę obecną aktualnie w powracającej dyskusji politycznej [podkr.-SP], ale dlatego, że – co na co dzień nie zawsze jest oczywiste – czyni to w sposób rzetelny, kompetentny i jednocześnie przystępny. [Faksimile:] prof. Władysław Bartoszewski”. Mimo opini zmarłego prominentnego polityka, również i Atlas nie wyjawia przyczyny rzezi wołyńskiej i powojennych zbrodni halickich; Wprawdzie po 2001. roku zaczęły ukazywać się w Polsce kolejne publikacje książkowe i prasowe a także temat przestał być tabu w radio i tv ale nie wymienia się opracowań doc. dr hab. Wiktora Poliszczuka [1925†2008][2], którego pionierskie badania historyczne dowiodły, że najważniejszym czynnikiem ponad podziałami społecznymi okazał się starch biorących udział w mordach ukraińskich chłopów (“czerni”) przed represjami ze strony bojówek nacjonalistycznych, realizujących (po wymordowaniu większości Żydów) od wiosny 1943 r. brutalną depolonizację południowo-wschodnich kresów II RP.   Mimo niemieckiej okupacji i obecności niemieckich formacji porządkowych, tę zbrodnię popełnili sprzymierzeni z Niemcami od początku do końca wojny renegaci spośród obywateli wielonarodowej II RP. Wbrew twierdzeniu autorów Atlasu nie był to wynik “pogorszenia, i tak napiętych, stosunków polsko-ukraińskich[3]” spowodowanych –

— konfliktem “biedniejszych” (od Polaków) Ukraińców z zawłaszczającymi ich ziemię “panami z Polski, których nikt na Ukrainę nie zapraszał”;

— nieporozumieniami i różnicami religijnymi pomiędzy (polskimi) katolikami a prawosławnymi chłopami ukraińskimi na Wołyniu zaś na pozostałych terenach południowo – wschodniej Polski wynikłymi z wypierana przez kościół rzymskokatolicki – greckokatolickiego[4];

— tarciami narodowościowymi między zwycięskimi w wojnie 1920 r. Polakami i upokarzonymi wtedy Ukraińcami, dowodzonymi przez atamana Petlurę.

Kontrowersje do tak rozumianych zaszłości przedstawione zostały przez mgr. Poliszczuka najpierw jako doktorat, obroniony na Uniwerytecie Wrocławskim (listopad 1994) i opublikowane w książce Gorzka prawda: zbrodniczość OUN-UPA (Toronto-Warszawa, 1995). Ksiąka ta nie zainteresowała Prezydenta RP, a polscy historycy odrzucili ją jako twór “nurtu pozanaukowego”, wykluczając zawarte w niej tezy (i Autora) z merytorycznej dyskusji. To zaś skutkowało i skutkuje nadal brakiem przekazania treści Gorzkiej prawdy polskiemu społeczeństwu przez opiniotwórcze dzienniki w Polsce jak i na emigracji. Następnie w przewodzie habilitacyjnym (po odmowach UWr i UJ) na Uniwersytecie Śląskim w maju 2002 dr Poliszczuk kontynuował konsekwentnie swój ogląd wydarzeń i zaowocowało to następną książką pt. Gorzka prawda: Cień Bandery nad zbrodnią ludobójstwa (wydana w języku ukraińskim, polskim i angielskim sumptem Autora w Toronto, 2004 r. stron 480, ze szczegołowym spisem treści i indeksem nazwisk, niestety bez indeksu rzeczowego). Książka, będąca równierz reminescencją kolejnych Sympozjów[5], mimo licznych powtórzeń w tekscie wynikłych z przyjętego sposobu analizy, wnioskowania oraz przekonywania, jest ze wszech miar pouczająca. W porównaniu z wydaną w 1995 r. książką – opartą o literaturę przedmiotu i wywiady z uczestnikami zajść a traktowaną przez Autora jako wstęp do naukowej analizy przyczyn, przebiegu i skutków mordów ludności Wołynia i Halicji[6]nowa Gorzka prawda (2004 r.) jest nie tylko rozwinięciem tezy: “nie ma zbrodniczych narodów są natomiast zbrodnicze ideologie i organizacje”, ale i zasługuje na miano rzetelnego opracowania naukowego, popartego bogatym zestawem usystematyzowanych dokumentów, głównie pochodzących od nacjonalistów ukraińskich.

Należy podkreślić, że opracowania Wiktora Poliszczuka są zbieżne ze wspomnianą wyżej ogólnie znaną i cenioną publikacją pp. Siemaszków i stanowią, w/g opinii prof. Bogumiła Grotta z Uniwersytetu Jagiellońskiego, znakomite kompendium wiedzy[7].

 

 

Zbrodni początki i ogólna charakterystyka nacjonalizmu halickiego

Ideologia nacjonalizmu ukraińskiego, sformułowana została przez Dmytro Doncowa w połowie lat 1920-tych (D.Doncow: Nacjonalizm – Złoczów, 1926), jako reakcja na militarne sukcesy polskiej państwowości w starciu z siłami zbrojnymi (Zachodniej) Ukraińskiej Republiki Ludowej dowodzonymi przez atamana Petlurę. Fundamentem nacjonalizmu ukraińskiego jest darwinizm społeczny usprawiedliwiający nieprawość wobec obcych, zalecający podstęp i okrucieństwo w dążeniu do dominacji, o ile metodyka służy interesom stojącej ponad wszystkim, neopogańskiej nacji. Zasady sformułowane przez Doncowa (obejmujące m.in. usunięcie znaczących mniejszości narodowych z terenów zamieszkałych przez Ukraińców) stanowiły po I. Kongresie Ukraińskiej Organizacji Nacjonalistycznej [UON] w Wiedniu (1929 r. – około 30. uczestników) fundament sposobów i kierunku działania poczynając od skrytobójczych zamachów na współziomkach w latach 1930-tych, a kończąc w latach 1943-50 na Wołyniu i w Halicji wyrzynaniem Polaków (conajmniej 120 tys.) i Ukraińców (conajmniej 80 tys.). Nie był to więc konflikt “ukraińsko- polski”, lecz akcja terrorystyczna wymierzona w ludność cywilną. Wskazał też Poliszczuk na współsprawstwo ukraińskich nacjonalistów, stających po stronie napastniczej III Rzeszy niemieckiej, w wybuchu wojen 1939 i 1941 r. Liczbę “rizunów[8] dokonujących zbrodni ludobójstwa na ludności polskiej Wołynia oszacował autor Gorzkiej Prawdy na około 100 tys.[9]. W/g UON, od 1943 r. prześladowaniami objęto mniejszości etniczne, okupujące w II RP ziemie należne Ukraińcom[10], stanowiącym w/g polskiego Spisu Powszechnego z 1931 r. ponad połowę ludności południowo-wschodnich województw Rzeczpospolitej[11] o powierzchni 97,5 tys. km².

W/g Gorzkiej prawdy w mordach, organizowanych przez UON uczestniczyło (“jednorazowo”) najwyżej 40 tys. oprawców, przy czym conajmniej połowa z nich zaciągnięta została do UPA pod przymusem (służysz – albo śmierć!) w drodze nielegalnej mobilizacji (pod koniec 1943 r. około 90% “zmobilizowanych”[!!]), prowadzonej na rzecz nieistniejącej państwowości; zatem wobec 33. mln Ukraińców pod okupacją niemiecką nie można uznać formacji Bandery za powszechną (na ziemiach II RP 2,2% a dla całej Ukrainy 0,4% mieszkańców), “powstańczą” ani “wyzwoleńczą”, bowiem nie walczyła de facto ani z Niemcami, ani z Sowietami i nie wyzwalała Ukrainy spod okupacji a także organizowała mordy współplemieńców. Terror zewnętrzny i wewnętrzny UON realizowali sfanatyzowani ochotnicy Służby Bezpeki (kierowanej przez W. Makara ”Bezridnij”, w której prawie wszyscy dowódcy zostali przeszkoleni przez Gestapo w Zakopanem w latach 1939-1940) oraz Żandarmerii Polowej i Oddziałów Specjalnego Przeznaczenia UPA. Przyrównywanie zatem nacjonalistów ukraińskich do ochotniczej polskiej Armii Krajowej, obwinianej za wykonanie wyroków śmierci na ok. 500. konfidentach niemieckich na Kresach południowo-wschodnich — jest nieuczciwe. Także zamiar apologetów Bandery wymazania winy lodobójstwa przez przyrównywanie liczby zamordowanych Polaków z liczbą ofiar spośród napastników, wynikłą z akcji samoobrony i często krwawych walk o żywność[12] (w których mogło stracić życie 600 chłopów na Wołyniu i 1800 w Halicji) powinno być zauważone i potępione przez polskich historyków.

 

 

Prominentnych polityków i historyków polskich [nie]wiedza historyczna    

Dr Poliszczuk udokumentował swoje wnioski osobnymi, kilkutomowymi opracowaniami zawierającymi m.in. szczegółowe opisy i dane ilościowe o mordach dokonanych na Wołyniu i w Halicji w latach wojny i po niej[13], dzięki którym zarzuty (m.in. profesorów Motyki i Wnuka z IPN i PAN) o nieprofesjonalizmie Gorzkiej Prawdy ukazują miałkość i bezpodstawność wobec logicznie przeprowadzonej analizy, wiodącej do wniosku, że dla pojednania obu narodów potrzebne jest wyraźne potępienie zbrodni dokonanych przez Organizację Ukraińskich Nacjonalistów, a nie współobwinianie narodu ukraińskiego i bezbronnych ofiar. Stwierdza też dr Poliszczuk, że Historię powinno się ustalać na podstawie analizy faktów a nie uzgadniać na bardzo upolitycznionych spotkaniach. W Polsce odbyło się 10 naukowych seminariów polsko-ukraińskich, mających przybliżyć Polakom (i przybliżyły zwłaszcza dzięki Biuru Edukacji Publicznej IPN, kierowanej przez P. Machcewicza i G. Motykę, a także dzieki Gazecie Wyborczej) racje nacjonalistów ukraińskich w postrzeganiu mordów z lat 1943 –1950 na Wołyniu i w Halicji, jako formy walk narodowo-wyzwoleńczych. Wykluczony z udziału w obradach dr Poliszczuk wyniki tych sympozjów ocenił bardzo krytycznie, a polemizując z treścią opublikowanych referatów, wskazał na podporządkowywanie Historii doraźnym celom politycznym. Przykładem na to jest uznawanie przez kierujących dyskusjami w trakcie obrad za niebyłe opracowań odbiegających od linii politycznej, wytyczanej materiałami propagandowymi UON.

 

Więcej niż interesująco Autor rozprawił się z twierdzeniami przeciwnymi Jego poglądom (poczynając od dr Łebeda, red. J. Giedroycia, prof. T. Strzembosza, red. A. Michnika) bez obawy o bardzo popularne w Polsce pieniackie procesy sądowe [istotnie, żadnych pozwów nie wytoczono, ale może niepotrzebnie przy tym zajrzał Poliszczuk do portfeli niektórych polskich polityków]. Wyjaśnia przy tym, że nigdy nie był “wojskowym prokuratorem[14] PRL ani agentem KGB” – propagandyści bowiem skutecznie [!!–SP] ignorują Jego opracowania szermując niskimi pomówieniami[15], unikając w ten sposób podjęcia rzeczowych dyskusji o mordach na Wołyniu i w Halicji. Owa widoczna wyraźnie dążność do zafałszowania prawdy historycznej jest szczególnie groźna ze względu na rewizjonistycznych pogrobowców nacjonalizmu ukraińskiego z USA i Kanady, znajdujących posłuch u rządzących [i współrządzących już] Ukrainą polityków[16].   Zdaniem dr Poliszczuka dla przeciwstawienia się kłamliwej propagandzie konieczne jest w Polsce powołanie niezależnego finansowo od sponsorów zagranicznych instytutu d/s stosunków polsko-ukraińskich, któremu zadedykował swoje unikalne (bardzo bogate) archiwum. Niestety stwierdził przy tym, że Instytut Europy Wschodniej i Uniwersytet Polsko-Ukraiński w Lublinie, Południowo-Wschodni Instytut Naukowy w Przemyślu oraz Studium Polsko-Ukraińskie przy Uniwersytecie Wrocławskim (także Wojskowy Instytut Historyczny jak i Ośrodek “Karta” i inne) promują propagandowy kurs wypracowany i rozwijany przy użyciu socjotechniki przez działających legalnie na Ukrainie nacjonalistów spod znaku OUN, a możliwość wymiany osób, powiązanych z Ukraińskim Towarzystwem Historycznym w Polsce, kierujących badaniami historycznymi (także w/w seminariami) w tych (polskich) instytucjach praktycznie nie istnieje.[17]

 

 

Chronologia początku zbrodni polakobójstwa

Ze względu na mało znane i obecnie gmatwane lub fałszywe opisy wydarzeń, powtórzmy argumentację dr Poliszczuka, ułożoną w chronologiczny ciąg okoliczności Golgoty polskich Kresów wschodnich[18]

– Nacjonaliści ukraińscy kierując się nienawiścią za włączenie Halicji i Wołynia w roku 1923 w granice Państwa Polskiego (mimo akceptacji atamana Petlury w 1920 r.), powołali do życia Ukraińską Wojskową Organizację z zadaniem dywersji, sabotaży i terroru osłabiających “zaborcę” w celu oderwania wywalczonych polskich terytoriów dla stworzenia faszystowskiego Państwa Ukraińskiego. UWO terroryzowała Ukraińców, lojalnych obywateli II RP, posuwając się do mordowania współziomków – lokalnych działaczy politycznych, społecznych i gospodarczych. UWO (a potem UON) finansowana była przez Niemcy i Litwę; na czele stanął agent wywiadu niemieckiego Jewhen Konowalec [1891†1938], pułkownik b. Halickiej Ukraińskiej Armii (atamana Petlury), proklamowanej w grudniu 1918 r. przez Ukraińską Republikę Ludową, która przegrała w 1920 r. wojnę z odzyskującą ziemie przedrozbiorowe Polską. Po zgładzeniu “wodza” Konowalca UWO kierowana była przez Andrija Melnyka [1890†1964][19] i skazanego przez polski sąd w 1936 r. za organizowanie zabójstw współobywateli, Stepana Banderę [1905†1959]. Agenturalna działalność nacjonalistów ukraińskich, zrzeszonych w międzynarodówce faszystowskiej doprowadziła do niepokojów społecznych na Kresach Wschodnich w latach 1935 – 1939.[20] Działalność terrorystyczna i sabotażowo-dywersyjna UWO-UON skierowana była wyłącznie przeciwko Polsce a skoncentrowana była w Halicji bez rozprzestrzenienia na wschód od Zbrucza (sowiety) i na Wołyń.

 

Po II. Kongresie UON w Rzymie (sierpien 1939 r.) utworzono działający w składzie Wehrmachtu “Legion Ukraińskich Nacjonalistów”, dowodzony przez Romana Suszkę, npadający według wskazówek Abwehry i L.Szańkowśkiego na wycofującą się we Wrześniu 1939 na południowy wschód armię polską.[21] Realizacja Paktu Ribbentrop-Mołotow spowodowała eksodus ponad 20 tys. aktywnych nacjonalistów z Halicji do Małopolski. Zawłaszczali mienie pożydowskie finansowany pzez Abwehrę, antypolski Centralny Komitet Ukraiński. Agendy CKU w terenie działały pod eufeministyczną nazwą Ukraińskie Dopomogowe Komitety [odpowiednik okręgów polskiej Rady Głównej Opiekuńczej], współdziałając z Niemcami w likwidacji polskich szkół i parafii oraz neutralizowaniu polskiej konspiracji. CKU wystąpił do niemieckiego Gubernatora z inicjatywą usunięcia Polaków z “etnicznie ukraińskich” terenów General Gouvernemant; Niemcy obiecali problem rozwiązać po wygranej wojnie.[22] W lutym 1940 r. doszło do rozłamu CKU na tle taktyki dziełania organizacji przy czym prowyndykiem (przewodniczącym) został w miejsce A. Melnyka ‘rewolucjonista”, Stepan Bandera.

 

 

Wojna niemiecko-sowiecka, Wołyń –

Rozbudzenie nadziei na wybuch wojny niemiecko-sowieckiej i zainicjowanie państwowości Samostijnej Ukrainy (trzykrotnie większej od Polski, sięgającej po Kraków i Warszawę a na wschodzie po Czecznię), zaowocowało po agresji niemieckiej na Sowiety w czerwcu 1941 przeksztalceniem przez frakcję Bandery OUN Legionu UN w bataliony “Nachtigall” i “Roland” oraz utworzeniem przez M. Sołytsa (zorganizowanej przez Niemców) ukraińskiej policji Schutzmannschaft, brutalnie realizującej eksterminację Żydów i depolonizację Zacurzonia, współdziałającej sciśle z Niemcami w przeprowadzaniu egzekucji a także w zwalczaniu partyzantki sowieckiej.

Ukraińcy służący w armii sowieckiej zostali wezwani przez zwolenników Bandery do poddawania się Niemcom bez walki, po czym zostali [1,5 mln. żołnierzy, około 1/3 sowieckich jeńców!!] zesłani do obozów koncentracyjnych i do pracy przymusowej.[23] Większość została zagłodzona lub wymordowana.

Niemcy kontynuowali także nabór nacjonalistów ukraińskich (z zachodniej Halicji) do prowadzących dywersję na froncie wschodnim batalionów Nachtigall pod dowództwem R. Szuchewycza [1907†1950] ”Taras Czuprynka” i (w mundurach słowackich:[24]) Roland pod dowództwm J. Pobichuszczyja. Jednostki te, utworzone zostały w ramach Wehrmachtu (podlegały Abwehrże), Nachtigal” uczestniczył m.in w “wyzwalaniu” Lwowa[25], gdzie został proklamowany bez zgody mocodawców z Berlina, ale w imieniu Bandery (któremu Niemcy zakazali obecności w mieście), samozwańczy – bo bez mandatu od społeczeństwa – “rząd” ukraiński. Śpiesznie zmobilizowano podległą Banderze milicję, dowodzoną przez I. Kłymiwa ”Łechenda”, organizującą pogromy Żydów we Lwowie i przygotowującą lokalne listy proskrypcyjne Polaków dla Gestapo. W ślad za zwycięskimi wojskami niemieckimi prącymi na wschód, frakcja Bandery CKU wysłała około 5 tys. działaczy w “grupach pochodnych” (podobnie postąpiły pozostałe frakcje UON, kierowane z Krakowa) na Wołyń i do “wyzwolonej” Halicji. Oddział UON Melnyka (“Bukowiński kureń”) dotarł aż do Kijowa. Wobec ówczesnych zwycięstw na wszystkich frontach, interesem niemieckim było oderwanie Ukrainy od Rosji i zamienienie w latyfundia dygnitarzy hitlerowskich[26]. Hitlerowcy nakazali odwołać niepodległościową deklarację i wycofali oba ukraińskie bataliony z frontu wschodniego. Wobec okazanego Niemcom nieposłuszeństwa, “premier” Jarosław Stećko [1912†1986], “ministrowie rządu” a także Stepan Bandera zostali internowani w stolicy Rzeszy z zakazem opuszczania miasta, co nie przerwało kontaktów z CKU w Krakowie.
1. sierpnia 1941 dystrykt Galizien został włączony do GG, frakcja Bandery zeszła do podziemia, natomiast koegzystencją z okupantami niemieckimi sterowałi ludzie Andrija Melnyka z UON. Bataliony Nachtigall i Rolland Niemcy przekształcili w “kontraktową” policję Schutzmannshaft. Kontrakt wygasał w końcu 1942 r., zatem do początku 1943 r. formacje UON frakcji banderowskiej współdziałały z Niemcami, zresztą i potem jego podwładni (co najmniej 5 tys. byłych policjantów) wysługiwali się wraz z melnykowcami służbą wartowniczą w obozach koncentracyjnych a także uczestniczyli w walkach z AK oraz partyzantką i armią sowiecką, do końca wojny dochowując wierności niemieckim protektorom. Część oficerów i żołnierzy, wierna “wodzowi” Banderze, wymknęła się spod dowództwa niemieckiego, organizując pod kierownictwem M. Łebeda [”Maksym Ruban”], siatkę terrorystyczną w Halicji i na Wołyniu. Agitatorom łatwo było szczuć chłopów ukraińskich [naogół analfabatów[27] poza dziećmi podlegającymi polskiemu obowiązkowi szkolnemu i mężczyznami po odbytej służbie w Wojsku Polskim] na Polaków, przetrzebionych sowieckimi zsyłkami i przesiedleniami (zwłaszcza inteligencji i polskich osadników wojskowych) oraz branką mężczyzn do armii sowieckiej. Sowieckie represje dotknęły wprawdzie i ukraińskich nacjonalistów, nie zlikwidowały jednak ich organizacji. Po wkroczeniu Niemców w 1941 r. do Halicji łatwo im było wskazać “bolszewików” (o ile nie umknęli do “lasu” lub na Wschód), poddać ich samosądom albo spowodować wysłanie na roboty do Niemiec albo do niemieckich obozów koncentracyjnych.

 

 

Ukraińska Powstańcza Armiaczy istotnie powstańcza i ukraińska?

29 sierpnia 1941 r. Wołyń został włączony do Reichskommissariat Ukraine, odgrodzony kordonem granicznym od Generalnej Gubernii (obejmującej Halicję) i poddany (przy udziale Ukraińców z Schutzmannschaft wraz ze “zmobilizowanymi” strukturami policyjnymi OUN Bandery oraz ochotniczymi Melnyka) terrorowi w ściąganiu kontyngentów rolniczych i naborze młodych ludzi do pracy przymusowej w Niemczech. To spowodowało masową ucieczkę “do lasu” i powstawanie oddziałów zbrojnych, złożonych z ukrywających się przed Niemcami Ukraińców. Niewielka [?- SP] ich część trafiła do działającej na Wołyniu silnej partyzantki sowieckiej, która od 1941 r. przestała być wrogą dla Polaków [“sojusznik naszych sojuszników nie jest wrogiem”, ale już w 1944 r. sowieckie siły zbrojne czynnie zwalczały i AK i Narodowe Sily Zbrojne] choć pod względem zaopatrzenia w żywność były uzależnione od życzliwych polskich enklaw rolniczych. Także sympatycy współpracującego z Niemcami Melnyka, dotknięci terrorem niemieckich kontyngentów, organizowali się w nacjonalistyczne grupy zbrojne.

Ataman Taras Bulba–Borowiec (rzekomo przyjazny Polakom) po agresji niemieckiej na Sowiety zorganizował niezależny od Niemców, ochotniczy oddział policyjny “Poleska Sicz”, skupiający zwolenników systemu demokratycznego (URL Petlury), nastawionych na zwalczanie partyzantki sowieckiej [w której służyło (aż!!) 46 do 55% ochotników ukraińskich a także 14% Żydów[28]]. Na niemieckie żądanie wcielenia do Schutzmannschaft, Bulba rozwiązał swój oddział i na przełomie lat 1942/43 z podwładnych sformował oddziały Ukraińskiej Powstańczej Armii[29] [dalej: UPA], wyraźnie antysowieckiej mimo klęsk Niemców pod Moskwą, Stalingradem i Kurskiem ale dosyć przyjaznej Polakom (wprawdzie tylko do wiosny 1943 r.); potem bulbowcy zaciągali się do SS Galizien, działającej w ramach Waffen SS a także 31. Batalionu Siher Dienst, współdziałając przy tym z ugrupowaniami Bandery. Obie te jednostki sformowali Niemcy z inicjatywy UON (frakcja Melnyka) jako “halickie” a nie ukraińskie, a ochotnicy składali przysięgę na wierność Hitlerowi. Dowódca b. batalionu Rolland, Pobihuszczyj podporządkował się zwierzchnictwu Himmlera i niemieckim przełożonym. Bandera (wciąż internowany) uznał, że nadszedł czas wyzwalania Ukrainy i polecił zorganizować Ukraińską Wyzwoleńczą Armię [dalej UWA][30] pod dowództwem D.Kłaczkiwśkiego [?1914†1945, ”Kłym Sawur”], negocjując z Bulbą i Melnykiem (III “halicka” konferencja UON w lutym 1943 r.) zjednoczenie wysiłku zbrojnego. Negocjacje zerwano latem 1943 r. i siłowo wcielono większość ochotników formacji Bulby i Melnika do zbrojnych oddziaów UWA, przemianowanych na UPA[31] pod nowym dowódcą, R.Szuchewyczem (przedtem dowodził batalionem Nachtigall). Trzon dowódczy stanowili oficerowie i żołnierze 201 Batalionu Schutzmannschaft (byli uczestnicy działań batalionów Nachtigall i Roland), zaprawieni uprzednio w akcjach przeciw ludności cywilnej.

W marcu 1943 r. UON zarządziła koncentrację sił na Wołyniu i przejście (około 5. tysięcy) sympatyków z ukraińskiej policji w służbie niemieckiej (z posiadaną bronią) “do lasu”, gdzie wciąż ukrywało się mnóstwo niezorganizowanych młodych Ukraińców; trafiali się też żołnierze sowieccy zbiegli z niewoli, Żydzi a nawet Polacy, których przyjmowano do powstających szeregów UWA.[32] Można przypuszczać, że czas koncentracji wynikał z zakończenia trzebienia Żydów i ich eksodusu do sowietów [stanowili prawie 10% ludności Wołynia w 1939 r.] oraz znacznego zmniejszenia populacji Polaków na Wołyniu przez obu okupantów – ludność ukraińska stanowiła już tam ponad 95% mieszkańców, zatem anihilacja reszty Polaków wydawała się Banderze i jego prowyndykom łatwa dla uskutecznienia i osiągnięcia warunków do utworzenia zalążka faszystowskiego państwa halickiego. Nie było to zgodne z zamierzeniami Niemców – Bandera został osadzony wtedy w KL Sachsenhausen jednak realizacji planów UON przeszkodziło głównie szybkie przesuwanie (wciąż na wschód od Zbrucza) Frontu wojsk sowieckich.

W sprawnie prosperującej siatce UON, kierowanej przez D.Klaczkiwśkiego, najniższym ogniwem były “kuszcze” złożone z 4. – 6. wsi (stanic), których dowódca odpowiadał za łączność, bezpieczeństwo organizacji, zbieranie bądź rekwizycje i magazynowanie żywności i odzieży (zwłaszcza zimowej) a także zapewmiał podwody na zmasowane akcje napastnicze, nakazywane przez dowództwo UPA – ale nie tylko, bo dowodzący “kuszczą” miał też obowiązek “mobilizowania miejscowej czerni” (zwanej często “bydłem”), tzn. ludzi “uzbrojonych” naogół w siekiery, widły i piły, do czynnego współdziałania w takich akcjach[33].

System organizacyjny UPA przewidywał podział jednostek na “sotnie” (bataliony), “czoty” (plutony) i “roje” (drużyny); natomiast faktycznie istniały mniejsze lub większe bojówki, których zadania określały personalne rozkazy funkcyjnych (“prowyndyków”) Bandery.[34] “Oficerowie” (poza w/w trzonem przywódczym) kształceni byli przez starszych strzelców i kaprali, służących przed wojną w Wojsku Polskim, “sztabom” szefowali pisarze jednostek, natomiast indoktrynacją zajmowali się “politwychownicy” z pionu wychowania ideologicznego UON-UPA.

UPA nie została jednolicie umundurowana – upowcy występowali w odzieży własnej lub zdobytej w potyczkach z niemiecką i słowacką policją lub żandarmerią albo z partyzantami sowieckimi (wobec Prawa Wojennego UPA nie została zaklasyfikowana przez europejskie organizacje kombatanckie jako powstańcza armia narodowa). Początkowo broń pochodziła z tychże źródeł, ale na przełomie lat 1943/44 Niemcy, wzamian za służbę wywiadowczą i napady na tyły formacji sowieckich, rozpoczęli (trwające aż do końca wojny) systematyczne zaopatrywanie UPA w broń, amunicję i umundurowanie. Trzeba przy tym zaznaczyć, że zdarzały się sporadyczne akcje UPA pozyskiwania broni na słabszych posterunkach niemieckich.

 

 

   – Od wybuchu wojny 1939 do marca 1943

Poliszczuk odnotował na Kresach południowo-wschodnich krwawe incydenty o charakterze lokalnych porachunków lub grabieży albo pogromów, natomiast potem miały miejsce masowe, organizowane centralnie przez UON, systematyczne mordy ludności polskiej, dokonane z niebywałym okrucieńsytwem przez UPA. Było to możliwe, bo ludność ukraińska, przerażona represjami ze strony UPA, zachowywała milczącą bierność podobnie jak większość Polaków wobec hitlerowskiej eksterminacji Żydów.[35] Tak, jak Polacy karani byli przez Niemców śmiercią (z odpowiedzialnością zbiorową całych rodzin) za pomoc Żydom pod okupacją niemiecką, tak i Ukraińcom pomagającym Polakom groziła męczeńska śmierć ze strony UPA.

Niemcy stracili źródło zaopatrzenia żywnościowego i zabiegając o uspokojenie sytuacji na Wołyniu rozpoczęli negocjacje z UPA a z drugiej strony, po ucieczce ukraińskich policjantów “do lasu”, usiłowali zorganizować (od czerwca 1943) polską policję pomocniczą w służbie administracji niemieckiej. W negocjacjach z Niemcami UON reprezentował greckokatolicki ksiądz Hrynioch [”Harasymowśkyj”] [36], który na żądanie Niemców (maj 1943) obłudnie obiecał ograniczyć [podkreśl. –SP] terroryzowanie ludności polskiej. Mordy trwały jednak nadal, bowiem kierownictwo UPA spodziewało się powojennego plebiscytu, którego wynik mogli “popsuć” Polacy[37] – wygnani mogliby wrócić, uśmierceni (wraz z potomstwem) przestawali być politycznym zagrożeniem.

 

Polacy prześladowani na Wołyniu usiłowali uciekać do miast, GG i za Zbrucz[38] zorganizowali ponad 20 obronnych warowni (do końca wojny przetrwało zaledwie kilka[39]) a także samoobronę zbrojną; część zdesperowanych mężczyzn dołączyła do partyzantki sowieckiej, naogół przyjaznej polskiej ludności i współdziałającej w spontanicznych wypadach po żywność albo działaniach prewencyjnych przeciwko UPA. Jak powiedziano wyżej, Niemcy usiłowali zorganizować polską policję pomocniczą. Wbrew stanowisku Rządu RP na Uchodźctwie takie jednostki jednak zaistniały, m.in. pomagając Niemcom w ściąganiu kontyngentów od rolników ukraińskich i w naborze młodych ludzi do pracy w Niemczech; trudno to potępić wobec apogeum mordów na ludności polskiej Wołynia w lipcu i sierpniu 1943 r. Dr Poliszczuk zapewnia, że nie znalazł dokumentów, wskazujących na udział polskich policjantów w pacyfikacjach wsi ukraińskich lub innych [zabójstwach – SP].

 

 

Koniec niemieckiej okupacji Halicji-

W grudniu 1943 silne sowieckie zgrupowanie partyzanckie Kowpaka przeszło zza Zbrucza do Halicji, poprzedzając Front Białoruski i Ukraiński. Armia sowiecka wkroczyła na Wołyń 4 I 1944 w rejonie Rokitna k/Sarn.[40] Ks. Hrynioch śpiesznie uzgodnił z Niemcami wznowienie współpracy zbrojnej. Mimo odmowy pełnego dozbrojenia oddziałów, UPA kontynuowała terror z przesunięciem i intensyfikowaniem akcji na południe, do Halicji (zdobywanej przez sowietów pół roku później). Poczynając od 1944 r. UON Bandery powołała do życia na ZacurzoniuSamoobronne Kuszczowe Oddziały”, rozpoczynając kontrolę terytorium poprzez osadzanie po wsiach struktur zbrojnych. Jednocześnie UON zapobiegała mobilizacji Ukraińców do armii sowieckiej (mordowano rodziny poborowych), z drugiej strony rodziny upowców zsyłane były na Syberię. Służących w UPA Żydów [służba medyczna i rzemieślnicy[41]], byłych żołnierzy sowieckich, zwłaszcza Ukraińców zza Zbrucza – tzw “Wschodniaków” (w obawie przed dezercją lub zdradą), wymordowano. “Wyroki” ferowała i wykonywała “Służba Bezpeki UPA.

W obliczu nieuchronnej klęski hitlerowskich Niemiec, UON Bandery zorganizowała w drugiej dekadzie lipca 1944 r. pozoracyjny “rząd” pn. Ukraińska Główna Rada Wyzwoleńcza (“Ukrajinśka Hołowna Wyzwolna Rada” – UHWR) na czele której stanął dowódca UPA, Roman Szuchewycz; Bandera pozostał w Europie natomiast UHWR rozwinął działalnosc w USA i w Kanadzie. Zdaniem dr. Poliszczuka, chodziło o odskocznię, umożliwiającą po wojnie emigrację banderowców do USA i Kanady, gdzie   przeistoczyli się w bojowników o wolność Ukrainy[42].

 

Cztery województwa Kresów południowo-wschodnich obejmowały do września 1939 25% terytorium Kraju zasiedlonego przez 29% ludności Polski. Polacy na Wołyniu i woj. Stanisławowskiem stanowili poniżej 20% mieszkańców – Armia Krajowa była tam aktywna tylko lokalnie. Natomiast woj. lwowskie i Podole zamieszkiwało ok. 50% ludności polskiej (a także wiele rodzin mieszanych, bądź częściowo spolonizowanych) dzięki czemu już w latach 1940-42 działały tam struktury polskiego państwa podziemnego i stosunkowo silna Armia Krajowa. Skutkowało to względnym spokojem aż do połowy roku 1943, kiedy to UON zaczęła zwiększać wpływy na południe od Wołynia, organizując sieć “Ukraińśkiej Narodowej Samoobrony”, mającej stanowić zaporę dla partyzantki sowieckiej.[43] Na początku 1944 r. UNS jawnie przeistoczyła się w UPA, a cała Halicja objęta została akcją masowych mordów ludności polskiej i ukraińskiej, trwających aż do roku 1950[!!]. Polaków zabijano za “przynależność narodową”, Ukrainców za pomoc okazywaną Polakom lub partyzantom sowieckim albo za odmowę współdziałania z UPA. Działania prewencyjne ze strony AK trwały zaledwie kilka miesięcy, gdyż ustawały po wkroczeniu armii sowieckiej.[44] Wobec naboru młodych mężczyzn do AK a następnie poboru do (ludowego) Wojska Polskiego i Armii Czerwonej oraz znacznej koncentracji (ukrywających się po lasach i w odciętych od świata wsiach lub kryjówkach) band UPA, sytuacja ludności polskiej Nadsania stała się beznadziejnie tragiczna.

 

 

Kontynuacja zbrodni UPA po wojnie  

Pacyfikacje sowieckie na Podolu spowodowały po ogłoszeniu (kilku) sowieckich amnestii rozwiązanie tamtejszej UPA w kwietniu 1946. W maju 1945 r. kierownictwo UON-UPA spodziewając się wybuchu wojny Aliantów zachodnich z sowietami, wydało   odezwę, nakazującą podtrzymywanie walk w Halicji zachodniej. Nowe polskie władze administracyjne (niezbyt cywilne, naogół sowieckie) powołały (w większości polską) młodzież do “Istriebitelnych batalionów”, które przejęły (po AK) obowiązek obrony ludności cywilnej przed napadami OUN-UPA.

Umowa polsko-ukraińska o powojennej wymianie ludności[45], wobec czynnego sprzeciwu UON i obstrukcji stwarzanych przez stronę sowiecką (po “wyborach” 22 października 1940 r. do sowieckich władz ukraińskich, mieszkańców II RP przymuszono do nowego obywatelstwa) w roku 1945 wielu Polakom trudno było udowodniaċ swoją przedwojenną narodowośċ, co skutkowało pozostaniem w ZSRR.[46]

Obrona ze strony “Istrebitieli” okazała się niedostateczna: w przemyskim zakolu Sanu UON wyparła polskie siły porządkowe i utworzyła “Republikę Powstańczą”. Na Podkarpaciu wsie płonęły dniem i nocą a ludzie byli wciąż mordowani. Na przełomie lat 1945/46 do akcji wkroczyło regularne Wojsko Polskie; ogłoszono amnestję dla członków UPA a mimo to sytuację w Bieszczadach (prawie) opanowano dopiero po przesiedleniu miejscowej ludności (maj – sierpień 1947 r.) i po ucieczce resztek nacjonalistów ukraińskich przez Słowację i Czechy do Niemiec zachodnich.[47] Mimo tego, na terenie Polski mordowanie ludzi przez fanatyków z UPA wygasło dopiero w roku 1950; Dr Poliszczuk twierdzi, że upowcy pozyskiwali broń i zaopatrzenie od brytyjskich służb specjalnych aż do roku 1953. Natomiast na terytorium Nadsania, przyznanego Polsce, w latach 1945-46 wojsko sowieckie otwarcie współdziałało z UPA przeciwko władzom polskim[48] (przy czym dr Poliszczuk wykluczył współpracę sowietów z nacjonalistami ukraińskimi w latach 1941-1943).

 

Wśród ważkich wniosków, dr Poliszczuk (zmieniając swoje stanowisko w tej sprawie zaprezentowane w pierwotnej wersji Gorzkiej prawdy) uznał zasadność powojennego przesiedlenia Łemków (akcja “Wisła” objęła około 150 tys. osób), jako obronę konieczną przed oderwaniem terytorium od (zalegalizowanego przez Aliantów) komunistycznego powojennego Państwa Polskiego. Rozważając celowość akcji Wisła, dr Poliszczuk stwierdził, że uchroniła ona Polskę po zmianach ustrojowych w 1989 roku, przed “polskim Kosowem”. Jednocześnie ubolewał nad szybkim wynarodowieniem Łemków (w ciągu 3. pokoleń zaledwie). Przywołany przy tym został przykład podobnych przesiedleń czasu wojny w USA i Kanadzie w stosunku do własnych obywateli pochodzenia japońskiego [wybiórczo także niemieckiego i ukraińskiego] – działanie ówczesnych komunistycznych władz polskich nie było więc inne jak w państwach (niewątpliwie) demokratycznych.

 

 

Problemy religijne

Na polskich Kresach wschodnich większość ludności ukraińskiej należała do parafii prawosławnych, przyczym istniały tam trzy odłamy Cerkwi: “Tradycyjna” (Moskiewskiego Patriarchatu[49]) oraz “Ukraińska” (Kijowskiego Patriarchatu) i (niezależna) “Ukraińska Autokefaliczna”. O ile Patriarchat moskiewski nie ma wątpliwości co do roli UON-UPA w mordach wołyńskich – ale nie zabierał głosu w obwinianiu sprawców, unikając w ten sposób konfliktu z ludnością Halicji – to pozostałe parafie zostały obsadzone na Ukrainie przez popów i hierarchów wywodzących się z rodzin związanych ze strukturami UON albo wręcz z UPA, wciąż gloryfikujących zbrodniczą działalność[50].

Winą za brak zdecydowanego potępienia działalności UPA obarczany bywa Kościół Greckokatolicki (imiennie arcybiskup A.Szeptycki[51]), który to Kościół na Wołyniu nie istniał, zatem nie mógł mieć wpływu na postępowanie tamtejszej ludności, natomiast dowodzący akcjami UPA wierni [?-SP] tego wyznania Haliczanie – mordując Polaków mieli sporadyczną tylko styczność ze swymi duchownymi pasterzami. Wobec wydania książki Doncowa przez OO.Wasylianów w Złoczowie (1926 r.) trudno posądzać hierarchów greckokatolickich ze Lwowa, by nie wiedzieli, co czynią. Zatem brak wyraźnego potępienia UON a potem morderców z UPA (najpierw w roku 1943 na Wołyniu, później w Halicji a także w 60-tą rocznicę tych mordów), świadczy o przyzwoleniu[52], lub conajmniej o ciążącym na tym Kościele odium poważnego zaniedbania, skutkującego do dzisiaj brakiem pokajania się winnych, podobnego uczynionemu przez rządzących powojennymi Niemcami[53]. A to powoduje, że dziwacznie brzmi hasło “przebaczamy i prosimy o przebaczenie” wysuwane przez biskupa tego Kościoła L.Huzara (powtórzone przez prezydenta Poroszenkę i ukraińskich parlamentarzystów w 2016 r.) sugerującym, że mordom winni są prawosławni ukraińscy chłopi wołyńscy. Ale komu i co mają wybaczyć apologeci morderców Polaków, Żydów czy żołnierzy sowieckich albo Ukraińców znad Dniepru?

 

Mordowani na Wołyniu i w Halicji Polacy byli naogół katolikami. Ale Kościół Rzymski nie mógł ująć się za swoimi wiernymi, ginącymi wraz z duszpasterzami najpierw w wyniku prześladowań hitlerowskich, potem sowieckich i na koniec w męczarniach, zgotowanych przez mieszkających po sąsiedzku upowców. Również i teraz brak jest wyraźnego potępienia oprawców a także postępowania Kościoła Greckokatolickiego w czasie wojny – można więc uznać, że bardziej idzie o rozszerzenie katolicyzmu na wschód w zgodzie z polityką rządzących Ukrainą, niż o moralne przynajmniej zadośćuczynienie wyrządzonym zbrodniami krzywdom. Dr Poliszczuk uznał w tym stanie rzeczy, że i ze strony Kościoła Rzymskokatolickiego hasło “przebaczamy i prosimy o przebaczenie” jest wciąż nie adekwatne w odniesieniu do stosunków polsko-ukraińskich.

 

Śledząc obecną sytuację na Ukrainie i pamiętając o czystkach etnicznych po rozpadzie Jugosławi, Autor Gorzkiej prawdy wyraził obawę o skutki wyraźnego przenoszenia idei UON na Ukrainę Wschodnią, bowiem może się to skończyć podziałem, z którego wyłoni się znowu Państwo Halickie, mające pretensje terytorialne do Polski (190 tys km² obejmujących Polesie, Chełmszczyznę, Nadsanie i Łemkowszczyznę) jak również do Rosji, Białorusi i Słowacji. Mając na zachodzie sąsiada deklarującego w swojej Konstytucji (Art. 16) istnienie granic wewnątrz Państwa Polskiego a na północy Litwinów z pretensjami do Suwalszczyzny, takiej możliwości (tzn. rewizji granic polskiego terytorium) powinni polscy politycy skutecznie przeciwdziałać, nie zaś popierać poprzez niedostrzeganie przyczyn wznoszenia na Ukrainie pomników mordercom [czy “elitom”?-w/g dr Hryciuka z Uniwersytetu im. B. Bieruta we Wrocławiu (SP)] z UON-UPA. Stąd konkluzją Gorzkiej prawdy jest stwierdzenie: „Jedyną formułą, zaspakajającą oczekiwania rodzin polskich ofiar OUN Bandery i większości społeczeństwa polskiego, z jaką może i powinna wystąpić strona polska, może być formuła potępienia OUN Bandery i jej struktur zbrojnych – przez Sejm i Senat RP[54] oraz przez Radę Najwyższą Ukrainy – za ludobójstwo [dokonane – SP] na ludności polskiej”.[55]   Niestety władze Ukrainy nie zechciały uporać się z problemem nacjonalizmu ukraińskiego i nie odcięły się od zbrodniczej, faszystowskiego typu, Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów.[56]   Ale: ze strony polskiej dialog z Ukrainą (wciąż) prowadzą politycy, umocowani poglądami wyniesionymi z omówionych wyżej Sympozjów Polsko-Ukraińskich z lat 2001-2006, co nie służy dobrze wzajemnym relacjom bowiem “seminaria [te] nie przybliżyły prawdy historycznej, wręcz przeciwnie – zaciemniły jej obraz “.

 

Dr inż. Stefan Pągowski, Toronto, 11 listopada 2016.

 

 

ZAŁĄCZNIKI:

 

  1. DEMOGRAFIA TERENÓW II RP ZAWŁASZCZONYCH PRZEZ WROGÓW w 1939 r.
  2. POWIERZCHNIA ZABORÓW
  3. DEMOGRAFIA UKRAIŃSKIEGO ZABORU SOWIECKIEGO
  4. DEMOGRAFIA WOŁYNIA WE WRZEŚNIU 1939 R.

 

wiktor-poliszczuk-gorzka-prawda-zal-1

Uwagi do powyższej tablicy: w oryginale INFORMATORA zatytułowanej: LUDNOŚĆ POLSKI WEDŁUG JĘZYKA OJCZYSTEGO NA TERENACH OKUPOWANYCH PRZEZ WROGÓW (Podział z 1 I 1941): gęstość zaludnienia w Polsce wynosiła 83 osoby/km² w roku 1931 a 91 w roku 1939 – udział procentowy poszczególnych narodowości w roku 1939 w ciągu 8. lat (prawie) nie uległ zmianie.

Wiktor-poliszczuk--gorzka-prawda-zal-2

Oryginał Małego Rocznika 1939-1941 wydany w Londynie przez Polski Rząd na Uchodźstwie jako Informator w Tablicy 16 Ludność niektórych krajów europejskich według wyznania podaje, że 9,8% ludności w Polsce (około 3,5 mln.) było wyznania Mojżeszowego z uwagą “dane niepewne”. W reprincie GUS z 1990 r. uwagę tę usunięto. Liczba 2,753 mln. Żydów w Polsce (1931 r.) wynikła z kryterium językowego przy klasyfikowaniu narodowości obywateli II RP; zestawienie tabelaryczne INFORMATORA dla roku 1939 podaje 2,916 mln. Zmniejszenie z 8,4 do 8,2% udziału ludności żydowskiej w polskim społeczeństwie w dwudziestoleciu wynikało z rocznej emigracji około 20 tys. na ogół młodych ludzi do Palestyny i Europy Zachodniej [SP].

W końcu października 1939 r. Litwa pozyskała okręg wileński a po przyłączeniu Litwy do ZSRR (25 IX 1940) Litewskiej SRR przypisano także okręg Hoduciszkowski i Święciański. Po wojnie Wilno pierwotnie przyznał Stalin Białorusinom.

wiktor-poliszczuk-gorzka-prawda-zal-3

wiktor-poliszczuk-gorzka-prawda-4

___________

[1]   Szeroki ogląd martylologii kresowej podała także dr Joanna Wieliczka-Szarakowa: Czarna Księga Kresów (Katolickie wyd. AA, Kraków 2011, stron 373).

[2]   Więcej o Autorze Gorzkich prawd: Raczyński, K.: Apostoł polsko-ukraińskiego pojednania – Wspomnienie o dr. Wiktorze Poliszczuku (Glaukopis nr 13-14, 2009, str. 298-301).

[3]  Hryciuk G., dr: Konflikt z Ukraińcami na Wołyniu i we wschodniej Galicji (w Atlasie “”Wysiedlenia, wypędzenia…”, dz. cyt., str. 69).

[4]  W latach 1921 – 1931 w całej Polsce liczba katolików obrządku łacińskiego wzrosła o 220 tys. natomiast obrządek grecki utracił 155 tys. wiernych a Prawosławie pozyskało w tym czasie 186 tys. osób, ubyło także 236 tys. ewangelików i 33 tys. wyznawców judaizmu. W/g polskich Spisów Powszechnych w roku 1931 na Wołyniu (po rozbiorach przypadł Rosji) mieszkało prawie 1,5 miliona wiernych Prawosławiu, 328 tys. katolików obrządku łacińskiego i 11 tys. greckiego (w miastach po około 60 tys. wyznawców Prawosławia i tyluż katolików); prawie 10% ludności Wołynia (223 tys.) stanowili         Żydzi.

[5]   Uznanie komplementarności wzajemnych krzywd przez polskich uczestników owych Sympozjów wybieliło działania UPA na Ukrainie i spopularyzowało tam postać Bandery a co ważniejsze, uprawiedliwia rezygnację z ustalania prawdy o przyczynach Golgoty Wołyńskiej.

[6]   Dr Poliszczuk nie powtarzał dla wschodniej Małopolski austriackiej nazwy “Galicja”, lecz wywiódł określenie “Halicja” dla południowo-wschodnich kresów RP od istniejącego na Czerwonej Rusi do XIV w. Księstwa Halickiego ze stolicą w Haliczu nad Dniestrem. Księstwo w lennie Litwy, będące ówcześnie ostoją Tatarów grabiących Małopolskę, zdobyte zostało (wraz ze Lwowem) w latach 1340 – 1349 przez Kazimierza Wielkiego przed zawarciem Unii polsko-litewskiej w Krewie w 1385 r. (Unia odnawiana była pózniej w r. 1413 w Horodle i 1569 w Lublinie). Dodajmy przy tym, że wprzęgniecie Ukrainy do carskiej Rosji nastapiło dzięki Chmielnickiemu w Perejesławiu w 1654 r. Po jego zgonie późniejsza Unia Chadziacka (1658 r,) związała Zaporoże z Polską i Litwą nieskutecznie z powodu wpływów imperialnej Rosji oraz toczonych wtedy przez Rzeczpospolitą wojen ze Szwecją, Danią, Brandenburgią i Transylwanią.   Nb. nazwę Halicz (a nie: Galicja) podał Mickiewicz w Panu Tadeuszu (w. 248).

[7]     Istotnym przeoczeniem Autora Gorzkich Przwd wydaje się brak informacji o zabiegach dowódcy AK Okregu Lwów gen. Kazimierza Sawickiego (“Prut”), usiłującego od jesieni 1941 r. nawiązać kontakty z nacjonalistami ukraińskimi, zakończone 10 lipca 1943 r. mordem (rozerwanie końmi) umundurowanych emisariuszy AK (więcej: R.Terlecki, dr: Sowiecki stempel na Wołynskiej Rzezi: Warszawa, wSieci nr31/2015 s.66-69).

[8]Rizun” – od nazwy oddziału wyjątkowo okrutnych zbójów, mordujących Polaków w Halicji. Bojówkarze UPA nazywani byli także “siekernikami” z racji powszechności tego narzędzia mordu.

[9]   W/g niemieckiego spisu ludności z 1942 r. w dawnym woj. wołyńskim egzystowało jeszcze 305,7 tys. Polaków (w roku 1939 około 400 tys.), można więc uznaċ, że działania wojenne, represje niemieckie i sowieckie zsyłki (zwłaszcza polskich osadników wojskowych) oraz branki do armii sowieckiej pochłonęły tam w latach 1939-1942 około 1/4 wołyniaków, obywateli II RP narodowości polskiej.

[10]   Wielkości procentowe jak w Spisie Powszechnym 1931 (GUS 1938); tamże wydzielono język ukraiński, ruski, białoruski i rosyjski, tu jako “ukraiński” przyjęto sumę dwu pierwszych, bowiem za “ruskie” uznawano narzecze “halickie”, którym głównie (w/g Poliszczuka) posługiwali się nacjonaliści Bandery, pochodzący prawie wyłącznie stamtąd. W/g Spisu 1931 Polacy stanowili połowę mieszkańców woj. lwowskiego i tarnopolskiego, natomiast na Wołyniu mniejszość polska to 16,6% populacji a Żydzi 9,9%; liczba ukraińskich mieszkańców wsi na Wołyniu 5. krotnie przewyższała liczbę polskich rolników. (Szacunkowo) z danych wyprowadzonych ze Spisu Ludności 1931 wynika, że w 1939 r. mieszkało na Ukrainie około 91% Ukraińców (4,474 mln) i nieco powyżej 1% (55 tys.) na Białorusi i Litwie, spośród wszystkich obywateli II RP. Znaczy to, że około 360 tys. Ukraińców egzystowało wtedy w II. RP poza Kresami Wschodnimi. Stabelaryzowane dane statystyczne zawierają Załączniki (Tabl. 1 – 4).

[11]   Ukraińcy z Halicji – ”Rusini” w/g polskich danych (Rocznik Statystyczny 1931, str.14) stanowili 14% mieszkańców Kresów południowo-wschodnich, ale zorganizowani wśród nich nacjonaliści (w/g dr Poliszczuka) pretendowali do wyrażania woli całej ludności ukraińskiej nie tylko tego rejonu, ale i “Wielkiej” Ukrainy Wschodniej. Sowiecką wschodnią Ukrainę (za granicą Rzeczpospolitej na Zbruczu) zaludniało ok. 25 mln Ukraińców (“Wschodniaków”), wśród których w latach 1940. nie było tendencji ani (wytępionych przez bolszewików) organizacji nacjonalistycznych. Nie było tam (pomimo sławetnego Głodu zaprowadzonego w latach 1930. przez Stalina) antyrosyjskości, bowiem 80% ludności ma bliskich krewnych w Rosji, połowa społeczeństwa posługuje się językiem rosyjskom i mieszkało tam do roku 2014 bezkonfliktowo ponad 11 mln Rosjan[11] [liczbę tę podał dr Poliszczuk, ale ostatni Spis Powszechny na Ukrainie wykazał 8,5 mln etnicznych Rosjan]. Niewątpliwie sentyment do Rosji pośród Ukraińców został wzmocniony przez Aliantów po podarowaniu sowieckiej Ukrainie w 1944 r. ziem II RP a zwłaszcza Lwowa. Relacje ukraińsko-rosyjskie zmieniły się dramatycznie w roku 2014 po agresji Rosji na Krym i u wschodnich granic.

[12]     Ludność wiejska (nie tylko ukraińska) była ogałacana drakońskimi kontyngentami niemieckimi a żywiła miasta i dodatkowo nie tylko UON ale i liczną partyzantkę sowiecką, ukrywających się Żydów a pod koniec wojny także żołnierzy 27. Dywizji AK – o przypadkowe w charakterze konflikty nie było trudno natomiast trudno je uznawać za ludobójcze lokalne odwety zbrojne.

[13]   Publikacje i archiwalia dr Poliszczuka (pozyskane za zgodą władz kanadyjskich) zdeponowane zostały w Archiwum Akt Nowych w Warszawie w maju 2013 r.

[14] Po ukończeniu studiów prawniczych na Uniwersytecie Wrocławskim w roku 1955 Poliszczuk odpracował 3 letni nakaz pracy w Prokuraturze Rejonowej w Jaworze, gdzie zajmował się wyłącznie ściganiem przestępstw kryminalnych potem zajął się doradztwem adwokackim.

[15]   W pomówieniach dr Poliszczuka przodował red. S.Sierakowski z Gazety Wyborczej (np. 11VI 2003) .

[16]   Przewrót na Ukrainie (rok 2014) wykazał, że idée UPA rozprzestrzeniły się po całym kraju bez wyłonienia wiarogodnej reprezentacji politycznej, stając się straszakiem (“faszyści!”) dla mniejszości rosyjskojęzycznej, użytym przez Rosję jako jeden z pretekstów do obrony tej ludności i dla oderwania Krymu oraz walk na pograniczu wschodnim. Następnie Moskwa szermuje prawem narodów do samostanowienia, anulującym [?] Traktat Rosja-USA-Ukraina o terytorialnej integralności Ukrainy, zawarty w 1994 r. w Budapeszcie (w zamian za zwrócenie Rosji broni nuklearnej pozostawionej na Ukrainie po rozpadzie ZSRR). Wprawdzie buńczucznych haseł UPA nie podchwyciło jeszcze całe społeczeństwo, ani wojsko ani policja Ukrainy, ale wznoszenie licznych pomników chwały zbójom odbywa się z aprobatą rządzących z Kijowa i hierarchów prawosławnych bez widocznych protestów ze strony ludności. To zaś implikuje, zwłaszcza wśród Polaków, przekonanie o zbrodniczości całej nacji a nie tylko przestępczej, mafijnej organizacji nacjonalistycznej. Wyniki wyborów z 25 V 2014 wykazały, że prezydencki kandydat banderowców pozyskał nieco powyżej 1,5% głosów a jednak rządy i prezydenci Ukrainy zbrodniczą organizację wylansowali na ruch narodowo wyzwoleńczy, przeciwstawiający się sowietyzacji Ukrainy.

[17] Powtarzanie i prokurowanie kłamstw zmierzających do zminimalizowania wpływum doktryny Doncowa na morderstwa dokonane na ludności polskiej Wołynia i Halicji jak i wybielanie działalności UON Bandery wytyka dr Poliszczuk polskim instytucjom, prasie i uczestnikom Seminariów polsko-ukraińskich (m.in. dr Grzegorzowi Motyce z Instytutu Edukacji Publicznej IPN), konkludując niemożność racjonalnego ustalenia Historii dokonanych zbrodni.

[18] Szerszy przegląd: Kulińska, L., dr: Przebieg eksterminacji ludności polskiej Kresów Wschodnich w latach 40. XX w. (Glaukopis nr.19-20, 2010 str.56-85).

[19] Ogólne podobieństwo “bratnich” zbrojnych organizacji nacjonalistów ukraińskich (melnykowcy, banderowcy i tzw. dwójkarze) podkreślił dr Poliszczuk na s. 11 i 51 Gorzkiej prawdy.

[20]   Niepokoje społeczne na pograniczu miały swe żródło we współpracy bolszewików z nacjonalistami ukraińskimi przeciwko Państwu Polskiemu; Więcej: Mackiewicz (Cat), S.: Historja Polski… (op.cit). str. 226-227.

[21]   We wrześniu 1939 Niemcy próbowali zdobyć Lwów co skończyło się rozbiciem pod Mużyłowicami przez Polaków (dowodzonymi przez gen. Prugar-Ketlinga) doborowego pułku SS Germania (po klęsce przemianowanego na SS Viking) i honorowym poddaniem Miasta 22 IX najeźdźcom… ze Wschodu; niestety! – Obrońcy trafili do Katynia, realizując rozkaz Naczelnego Wodza “z sowietami nie walczyć!” (za tę informację dziękuję p.Garbacikowi z Biblioteki UJ). Zbeletryzowany opis walk w okolicach Lwowa we wrześniu 1939: Kuniczak, W.: The thousand hour day (The Dial Press New York, 1966 str. 517-519, tłumaczenie: Dzień tysiąca godzin wyd. Zysk, Poznań, 2013).

[22]   Warto podkreślić, że w 1938 r. nacjonaliści ukraińscy skarżyli się na kongresie międzynarodówki faszystowskiej a także na forum Ligi Narodów na władze II RP i sprawa została nagłośniona przez ministra propagandy III Rzeszy Goebbelsa, szkodząc wizerunkowi Państwa Polskiego a zwłaszcza polityce narodowościowej Wojewody wołyńskiego Józewskiego (zaprzyjaźnionego z Petlurą).

[23]     Informację o 1,5 mln zamęczonych przez Niemców żołnierzy ukraińskich zaczerpnął Poliszczuk z listu Atamana Bulby do Bandery z sierpnia 1943 r. Osobliwy stosunek byłych czerwonoarmiejców do bolszewizmu odnotował też autor wspomnień z Auschwitz i Buchenwaldu: Piekarski, K., dr: Escapig Hell (Toronto, DUNDURN Ltd., 1989, tłumaczenie: Umykając piekłu Warszawa, ANTYK, 2005 str. 229 – 232).

[24]   Na Słowacji społeczność ukraińska (ruska) liczyła w końcu rku 1939 około 400 tys. osób..

[25] Wehrmacht zajął Lwów 3 lipca 1941; następnego dnia kulturtragerzy rozstrzelali tam około 100. Polaków (profesorów, studentów i pracowników Uniwersytetu im. Jana Kazimierza). Więcej: Lanckorońska, K., dr: Wspomnienia wojenne (Kraków, Wyd. ZNAK, 2001) oraz Schenk, D., dr: Noc morderców (Kraków, WYSOKI ZAMEK, 2011). Warto przy tym zauważyć jak bardzo polskim miastem był Lwów: w r. 1931 miasto liczyło ponad 300 tys. mieszkańców, obok 200 tys. Polaków egzystowało tam ok. 50 tys. Żydów a także 35 tys. Ukraińców (nazywanych wtedy Rusinami). Tuż przed proklamowaniem Państwa Polskiego 11 listopada 1918 r. faworyzowani przez austriackie władze Ukraińcy we Lwowie rozpoczęli walkę z Polakami o przyłączenie miasta do Ukraińskiej Republiki Ludowej. Miasto okupowały od kwietnia 1918 r. wojska niemieckie i austro-węgierskie, 13. tysięczny ukraiński garnizon doborowego wojska po-austriackiego opanował miasto 1 listopada; lwowscy Polacy (w liczbie 4,8 tys.), a wśród Nich wielu nieletnich, wyzwolili Miasto 22 XI. Z odsieczą ruszyło wojsko URL atamana Petlury [1879†1926], rozpoczynając w grudniu walki trwające do czerwca 1919 roku tj. do odrzucenia ich za dawną granicę rosyjsko-austriacką (a potem polsko-sowiecką) na Zbruczu. Po zawarciu rozejmu i sojuszu z URL, polskie wojska 8 maja wyparły bolszewików z Kijowa. Miesiąc później kontrofensywa sowiecka wchłonęła URL, załamując się 15 sierpnia 1920 aż pod Warszawą. Rokowania pokojowe polsko-sowieckie, rozpoczęte 22 lipca w Mińsku zostały zamknięte 18 marca 1921 w Rydze. Wprawdzie przegrywający wojnę bolszewicy zobowiązali się do odszkodowania za agresję (nigdy nie zapłacili), ale marzenia Piłsudskiego o Federacyjnej Rzeczpospolitej i powrocie do granic sprzed rozbiorów nie mogły już być zrealizowane; więcej: Mackiewicz (Cat), S.: Historja Polski 1918-1939 (Londyn: Kolin. Publ., 1941 str. 126-137) a także: Dębski S., dr (red.): Zapomniany pokój. Traktat ryski – interpretacje i kontrowersje 90 lat pózniej (wyd w Warszawie przez Centrum Polsko-Rosyjskiego Dialogu i Porozumienia w 2013 r., s.423).

[26]     Moczarski, K.: Rozmowy z katem (Warszawa, PIW, 1978): str.167 – 187, 391 – 392 – Ukraina miała zostać spichlerzem żywnościowym i źródłem siły roboczej potrzebnej w Niemczech oraz zaciągu do wojskowych jednostek pomocniczych – nie zaś samodzielnym (samostijnym) państwem.

[27]     100 lat wcześniej w Małopolsce Jakub Szela zainicjował krwawe porachunki z Polakami, po których Kornel Ujejski rozpoczął szerzenie oświaty wśród ludności chłopskiej. Analfabetyzm (jeszcze w 1931 r. na Wołyniu to ponad 55% ludności), rusyfikacja (poczynając od religii i cyrylicy wypierającej alfabet łaciński i piśmiennictwo polskie) i towarzysząca jej antypolska indoktrynacja okazały się na ogół trwalsze od tradycyjnej tolerancyjności w Rzeczypospolitej i skuteczniejsze od wiedzy wynoszonej z polskich szkół i książek. Natomiast obecnie nachalnej propagandzie upowskiej, promującej szlachetną walkę narodowo-wyzwoleńczą, ulegli już historycy polscy – tym bardziej więc można zrozumieć zauroczenie tym mitem młodzieży, rządu, prezydentów i parlamentu ukraińskiego. Tym niemniej Poliszczuk stwierdza, że pamięć historyczna ludności ukraińskiej sięgała tylko końca caratu. Przypominanie zatem okrucieństw Szeli, Chmielnickiego czy związanych z prawosławnym chrztem w 10. wieku nie ma nic wspólnego z Rzezią Wołyńską.

[28]   Hakehillot, P.: Poland – Volhynia and Polesie: History of Jews, 2008 Vol.5–www.polish survivors. pl .

[29] Źródła ukraińskie jako datę formalnego powstania UPA podają 14 września 1941 (patrz: Wikipedia: www.UPA.pl – warto to uważnie przeczytać, bowiem coraz popularniejsza i coraz “prawdziwsza” staje się mitologia polityczna, serwowana przez nacjonalistów ukraińskich).

[30]   Dr Poliszczuk podkreślił, że poza UWO-OUN oraz UWA/UPA żadne inne ukraińskie siły polityczne (także nielegalna w II RP Komunistyczna Partia Zachodniej Ukrainy obok 6. innych partii i organizacji) nie uczestniczyły w wydarzeniach, które doprowadziły do masowych mordów i do przesiedleń powojennych w 1947 r.

[31] Upowcy zaparli się niebiesko- żółtych barw narodowych Ukrainy uznając za własne (1943 r.?) czerwono-czarne.

[32]   Ze Spisu Ludności w 1931 r. wynika, że na Wołyniu była 7-krotna większość (w całej Polsce 3. krotna) niewykształconej ludności wiejskiej, niska gęstość zaludnienia 58 osób/km² (w Polsce 83 a w woj. lwowskim 110, tarnopolskim 97) i do tego większość Ukrainców z Rusinami – 68% wobec 16,6% Polaków – zatem obok słabo rozwiniętej struktury dróg i kolei na stosunkowo wielkim terytorium – warunki odpowiednie dla wzniecenia ruchawek społecznych przeciw “zaborczej” polskiej mniejszości narodowej.

[33] Liczba Polaków zamordowanych przez bojówki nacjonalistyczne na Wołyniu do końca marca 1943 r. wyniosła 15 tys. osób, potem w ciągu około 200 dni (w/g Poliszczuka) conajmniej 60 tys. – codziennie ginęło tam ponad 300. naszych Rodaków. Przerażające! – bowiem w/g pracowników Muzeum Oświęcimskiego w KL Auschwitz przeciętnie mordowano dziennie tylko 45 osób narodowości polskiej [więcej: Pągowski, S., dr: Raporty Rotmistrza Pileckiego – Wiedza Więźniów o liczbie ofiar KL Auschwitz Glaukopis nr 13-14, Warszawa 2009, także:Głos Polski nr 49, Toronto 2007; zacytowane opracowania sugerują, że liczba 45 prawdopodobnie została przez Muzeum ponad dziesięciokrotnie zaniżona].

[34]   Można przy tym mniemaċ, że mimo działania pod przymusem, oprawcy odnosili znaczące korzyści z obrabowywania ofiar czego, wydaje się, nie docenił dostatecznie dr Poliszczuk.

[35] Warto jednak pamiętać o bardzo licznych przykładach skutecznego samarytanizmu Polaków w Generalnej Guberni i o polskiej, o charakterze społecznym, organizacji pomocy prześladowanym Żydom “Żegota” działającej od września 1942 do końca wojny a finansowanej przez Polski Rząd na Uchodźstwie.

[36]   Ksiądz dr Hrynioch był autorem wstępu do rewizjonistycznej książki napisanej przez współtwórcę UPA, M.Łebeda: Ukrainśka Powstanśka Armija (Drohobycz, 1993); pierwotnie wydana już w 1946 r. i wznawiana od 1987 r. w dużych nakładach; Łebed ocenił liczebność UPA na 300 tys. ludzi [stanowiących poniżej 7% ludności ukraińskiej zamieszkującej Halicję – w/g Poliszczuka zaś bylo ich tylko 2.2%] a w treści swojej książki ani słowem nie wspomniał o mordowaniu Polaków. Warto przy tym przypomnieć, że liczba Niemców we Freikorpsach, skutecznie “korygujących” plebiscyty na Śląsku i Mazurach po Wielkiej Wojnie wynosiła zaledwie 150 do 400 osób [Moczarski, K.: Rozmowy z katem (op.cit.) s. 59].

[37] Prawdopodobnie z powodu spodziewanego po wojnie plebiscytu UON zaprzestała popierania “ochronnego” osadnictwa ukraińskiego wokół niemieckich gospodarstw rolnych na Zamojszczyźnie (listopad 1941 – lipiec 1943) w zlikwidowanych ponad 60 tys. polskich obejściach, których właścicieli z rodzinami Niemcy eksterminowali lub zesłali na roboty przymusowe do Niemiec.

[38]     Dr Poliszczuk liczbę uciekinierów oszacował na ok. 55 tysięcy.

[39]     Jako przykład: Sobiesiak, J.: Przebraże (Warszawa MON, 1971).

[40]   W/g The Historical Atlas of Poland, red. Czapliński,W. i Ładogórski,T. (Wrocław, 1981 str. 52): wołyńskie Równo i Łuck wyzwoliła 5 lutego 1944 r. sformowana w Sowietach Armia Polska, licząca już 100 tys. ludzi, ale dojście do Bugu nastąpiło dopiero w drugiej dekadzie lipca; W końcu lipca sowieci zdobyli Drohobycz i Przemyśl po czym natarcie zatrzymali na Wisłoku do stycznia 1945; z przedwojennego woj. Lwowskiego i Stanisławskiego wyparli Niemców w sierpniu 1944, chociaż Przyczółek Sandomierski (zachodni brzeg Wisły) opanowali już 30 lipca, zaś Magnuszewski dwa dni później. KL Lublin wyzwolono 24 lipca 1944, KL Auschwitz 27 stycznia 1945; do Warszawy wkroczyli 17 stycznia 1945.

[41]         Hakehillot, P.: Poland (dz. cyt.).

[42]   Bez wątpienia odnieśli spektakularny sukces w czasie zimnej wojny dzięki licznej i dobrze zorganizowanej społeczności ukraińskiej, zjednoczonej już w latach 30. przez prowyndyków Konowalca za Wielką Wodą. Nb. W Kanadzie propagowanie działalności Bandery trwa do dziś: w Brampton (k/Toronto) powstaje ulica jego imienia o czym zawiadomił na Facebooku ks. T. Isakowicz-Zaleski [Toronto: WIADOMOSCI nr 585 z 11 sierpnia 2016, s.18].

[43]   Zapewne była to szersza akcja, bowiem podobne poczynania odnotowałem w tym czasie w Kieleckiem.

[44]   15 marca 1944 Sowieci zdobyli Tarnopol, w wyzwolonym przez AK Lwowie (z 20. tys. ludzi Okręgu lwowskiego 3 tys. walczyło w mieście, tracąc 700 zabitych i rannych; walki trwały od 23 do 27 VII przy wspłdziałaniu z zagonem pancernym marszałka Koniewa) czerwonoarmiejcy zakazali wywieszania polskich i alianckich flag, następnie nastały rządy NKWD; oficerowie rozbrojonego AK zwabieni zostali na “rozmowy” zakończone zesłaniem do gułagu Miedniki [Podobnie wyzwoliciele potraktowali żołnierzy AK po opanowaniu Wilna 13 VII]. Więcej: Węgierski, J.: W lwowskiej Armii Krajowej (Warszawa, PAX 1989).

[45]   Umowę repatryjacyjną zawarł PKWN z sowietami 9 września, a 1944 r., dwa dni przed formalnym uznaniem rządu lubelskiego przez Moskwę. Wymiana ludności miała zakończyć się do 1 lutego 1945 a jak wiadomo, walki na Ziemiach Odzyskanych, na które mieli być przesiedlani “Zabużanie”, ustawały dopiero późną wiosną 1945 r. [Pomorze zdobyte zostało w drugiej połowie marca 1945 r, Wrocław skapitulował 6 maja 1945, Wałbrzych dwa dni później]. W/g “Uzgodnień” VIII Naukowego Sympozjum Polsko-Ukraińskiego repatryjacja (z Polski) objęła 482 tys. Ukraińców i (do Polski) 789 tys. Polaków i Żydów z za Buga. Dr Poliszczuk ocenił, że po w/w wymianie w Polsce (w roku 1961) pozostało około 300 tys. Ukraińców, natomiast prof. Ładogórski dla 1961 r uznał pozostanie w Polsce 180 tysięcy Ukraińców i 165 tysięcy Białorusinów [Historical Atlas..(op.cit,. s.39)]. Wobec liczby ponad 150 tys. przesiedlonych w 1947 r Łemków oraz licznych Ukraińców mieszkających poza Kresami Wschodnimi przed wojną w Polsce, znacznej ich liczby na zachód od Sanu oraz “Tutejszych” mieszkających w Policach Białegostoku przed 1939 r. – dla stanu zaludnienia Polski w lutym 1946 r (tzn. do daty powojennego Spisu Powszechnego) można przyjąć, ze po wojnie conajmniej 500 tys. Ukraińców i Białorusinów zostało uznanych w 1946 r. za polskich obywateli.

Przypomnijmy: przed wybuchem wojny w ukraińskim zaborze sowieckim mieszkało prawie 7,4 mln obywateli II RP, a wśród nich conajmniej 2,6 mln. ludności rdzennie polskiej i około 600 tys. Żydów, “chronionych” przez rząd sowiecki agresją 17 września 1939 przed działaniami wojennymi. W części woj. Lwowskiego, przyznanego Polsce po wojnie, pozostało około pól miliona Ukraińców; ale i liczbę Ukraińców, Rusinów i “Tutejszych” z sowieckiego zaboru ukraińskiego w nowych granicach Polski po wymianie ludności można szacować na około pół miliona osób (bez dalszych przesiedleń w latach 1960. mniejszość ukraińska w Polsce liczyła jeszcze 180 do 300 tys. osób, a w roku 2003 już tylko 27 tysięcy – stosunkowo szybkie spolonizowanie objęło więc nie tylko około 150 tys. Łemków przesiedlonych na Ziemie Odzyskane w 1947. r.). W polskim Spisie Powszechnym z lutego 1946 nie uwzględniano narodowości ankietowanych, zostali więc uznani za Polaków.

[46]   W roku 1939 w zaborze ukraińskim znalazło się około 3,2 mln obywateli II. RP narodowości polskiej (2,6 mln osób) i żydowskiej – w 1945 roku do Macierzy powróciło spośród nich 789 tys. zaś na Wschód przesiedlono 482 tys. Ukraińców – tak rząd sowiecki agresją 17 września 1939 jakoby “chronił” ludność Kresów przed działaniami wojennymi. Dr Poliszczuk ocenił, że po w/w wymianie ludności pozostało w Polsce około 150 tys. Ukraińców i Łemków; Prof. Ładogórski dla 1961 r uznał pozostawianie 180 tysięcy Ukraińców (i 165 tysięcy Białorusinów) w Polsce [Historical Atlas..(op.cit. s.39)]. Wobec liczby przesiedlonych w 1947 r. Łemków można uznać, że szacunek dr Poliszczuka został mocno zaniżony.

[47]   Po klęsce zadanej 14. Dywizji SS Galizien przez armię sowiecką pod Brodami (Podole, 14 – 22 lipca 1944 r., z około 11 tys. ludzi pozostało około tysiąca) jej dowódca gen. F.Freitag popełnił samobójstwo, pokonani wymordowali polską wieś Siemianówka k/Lwowa, zasilili miejscowe UPA a cześć podjęła desperacką próbę przebicia przez Słowację przez Czechy do broniących się na północ od Pragi (do 11 V 1945) Niemców, kontynuowaną po kapitulacji III Rzeszy ku amerykańskiej strefie okupacyjnej w Niemczech. Cel osiągnęło około 300 ludzi we wrześniu 1947 r.(juz po zaprzestaniu alianckich deportacji żołnierzy sowieckich, pragnących pozostać poza ojczyzną).

[48]     Kulińska, L.: Przebieg eksterminacji… (dz. cyt.) str. 77-81.

[49]   W r. 1923. Dionizy, (Konstantyn Nikołajewicz Waledyński, 1879-1960), biskup Rosyjskiego Kościoła Prawosławnego, a następnie zwierzchnik Polskiego Kościoła Prawosławnego z tytułem Metropolity Warszawskiego i Całej Polski, doprowadził do pomyślnego końca starania o autokefalię Kościoła prawosławnego w Polsce, uzyskaną od patriarchy Konstantynopola. Urząd sprawował od 1923 do 1946 roku, kiedy to został usunięty przez polskie władze i osadzony w areszcie domowym. (Informację zawdzięczam księdzu dr Paprockiemu z Warszawy, postulatorowi świętości Gruzina, prawosławnego księdza Peradze, męczennika z Auschwitz).

[50]   Moskowia, podobnie jak Patriarchat moskiewski, nie skłaniali Ukraińców do ujawniania zbrodni wołyńskich aż do roku 2014, kiedy to ze względów propagandowych dla schłodzenia dobrych relacji Kijowa z Warszawą, rzecz została nagłośniona przez rosyjską stację telewizyjną RT.

[51]   Szerzej o Abp.: ks.Isakowicz-Zalewski, T., dr: Chodzi mi tylko o prawdę (Warszawa, FRONDA 2012).

[52]   Uroczyste rozpoczęcie werbunku do 14 Dywizji Waffen SSGalizen” w maju 1943 celebrowano w Sanoku, kiedy to (przypuszczalnie za wiedzą hierarchów ze Lwowa) niemiecki starosta powiatowy raczył przybyċ do tamtejszej cerkwi greckokatolickiej (ilustracja w: Hryciuk, G., dr: ATLAS…dz.cyt.).

[53]     Stanowisko rządzących Ukrainą sprecyzował w lutym 2015 były minister spraw zagranicznych Borys Tarasiuk (zajmujący się rozwijaniem relacji ukraińsko-polskich, współautor Memorandum Budapesztańskiego z 1994 r.) postulując uznanie UPA za organizację niepodległościową: “Czas przestać żyć bolesną przeszłościąMoim zdaniem to strona polska ponosi wiekszą winę za fakt, że kwestia UPA wciąż dzieli nasze narody…[bo Polacy] nie wiecie, ilu Ukraińców zginęło w czasie Wielkiego Głodu i podczas II wojny światowej? ”. Czyżby następną do nas pretensją będzie śmierć 80 tys. Ukraińców wymordowanych przez UPA m.in. za pomoc okazywaną nielegalnym [w/g UPA] polskim sąsiadom na Wołyniu, Chełmszczyźnie i Podkarpaciu?

[54] W roku 2016 Sejm, mimo listu ostrzegawczego ze strony Prezydenta Ukrainy i kijowskich parlamentarzystów, uznał (wreszcie) mordy wołyńskie za ludobójstwo.

[55]     Dodajmy: w interesie obu narodów jest ich pojednanie, oparte o poznanie niezafałszowanych zaszłości – czemu dobrze służyłoby rozpowszechnienie dzieła i poglądów dr Poliszczuka po obu stronach granicy. Niewątpliwie należy rozpocząć od nazewnictwa: sprawcami zbrodni wołyńskich byli zindoktrynowani ukraińscy nacjonaliści (banderowcy a nie “zwykli” Ukraińcy), przedwojenni polscy obywatele (ale napewno nie Polacy, lojalni prawom Rzeczpospolitej). Autor GORZKIEJ PRAWDY przytacza przy tym przykład słusznej (Jego zdaniem) zmiany nazwy Komisji Badania Zbrodni Niemieckich w Polsce na Komisję Badania Zbrodni Hitlerowskich, “bo nie można układać koegzystencji ze zbrodniarzami”.

[56]   Rafał Ziemkiewicz: Jakie piękne samobójstwo (Recenzja Piotra Skwiecińskiego – wSieci, Warszawa, Nr 20/2014 s.75–77). Nie sposób przy tym pominąć stosunku Nazich do ich najwierniejszych sojuszników z Ukrainy, implikującego błędność sugestii jakoby Polska mogła skorzystać na przyłączeniu do krucjaty antysowieckiej, organizowanej pod koniec lat 1930. przez III Rzeszę.

 

  • Zdjęcie tytułowe: Wólka Żmijowska to dziś niemal zupełnie wyludniona miejscowość na Podkarpaciu, w której ukraińska cerkiew stoi od dawna nieużywana. Trudno sobie wyobrazić, jaki dramat rozegrał się tam w połowie lat czterdziestych. Fot. za ciekawostkihistoryczne.pl. / wybór zdjęcia wg.pco

 

Wikipedia – o prof. Wiktorze Poliszczuku (10.X.1925-17.XI.2008) …. .

 

Od Redakcji PCO:

Dziękujemy Panu dr. inż. Stefanowi Pągowskiemu z Toronto za udostępnienie naszym Czytelnikom omówienia książki Wiktora Poliszczuka pt. „GORZKA PRAWDA. Cień Bandery nad zbrodnią ludobójstwa” (wyd. Toronto 2004) / Wg.pco

 

Więcej artykułów nawiązujących do prac prof. Wiktora Poliszczuka o relacjach polsko-ukraińskich, antypolskiej działalności na Kresach… znajdziesz   >   >   >   TUTAJ.

 

Polish-Club-Online-PCO-logo-2

, 2016.11.11

Materiały nadesłane

Autor: Materiały nadesłane