Stanisław Bulza: Szlakiem śmierci. Koniec tajemnicy Riese. (Część II.)


Przeczytaj:       Część I.

 

 

Niemieckie firmy pracujące przy projekcie Riese

 

W pracach nad budową kompleksu „Riese” brało udział ponad 40 niemieckich przedsiębiorstw. Oto one:

Ackerman- kompresory, inny sprzęt;
Hotze – prace szalunkowe;
Hoffmanneswerke- stal zbrojeniowa;
Hegerfeld – geodezja;
Geppardt – dostawa mat. wykończeniowych;
Dybno – melioracje;
Barackenbau – budowa baraków;
Hutto – dostawy materiałów do betonowania, żwir, piach, cement;
Kemna & Co – urządzenia wentylacji;
Lentz – budowa sieci łączności;
Otto Weil – dostawa maszyn budowlanych;
Pischel – urządzenia przesyłowe;
Sager und Worner – dostawa mat. budowlanych;
Lamm- sieci energetyczne;
Krause – sieci wodociągowe i kanalizacja;
Sanger und Laninger – okablowanie energetyczne;
Seidennsprinner – budowa ogrodzeń;
Singer & Mueller – geodezja –kartografia;
Hartmann und Wiesen AG – budowa ramp wyładowczych;
Dubner – budowa kolei wąskotorowych;
Scallhorm – izolacje elektrotechniczne i zabezpieczenia;
Urban – urządzenia wentylacyjne;
Websky – urządzenia transportowe;
VDM – zaopatrzenie w wyroby metalowe;
Tebe und Butzer – budowy nawierzchni;
Steinhage – firma sanitarna;
Emil Krauschar – budowa baraków;
Humbert;
Messinger;
Weiden und Petersil;
Spinner;
Jank;
Kernner;
Weiss und Freitag – budowa obiektów podziemnych;
Stohl und Butzer – firma budowlana;
Henry Butzer – prace podziemne;
Izothorm – konstrukcje stalowe;
Krenz Loesch – budownictwo;
Wolfram – konstrukcje stalowe;
Dividag – prace budowlane;
Bertoldt – wyposażanie obiektów podziemnych;
Putzer und Holzmann – prace budowlane;
Artur Backer Tiefbau AG – prace podziemne budowlane, drogi;
Deutsche Hoh und Tiefbaugesellschaft- podziemia i drogi;
Hoh und Tiefbau – budowa podziemi, prace górnicze;
FIX – maskowanie obiektów;
Ackermann Wolfsberg Kdo. Natzweiler (http://riese-inne.blogspot.com/)

 

Architekci

 

Siegfried Schmelcher – Źródło: Das Münchener Digitalisierungszentrum. Za: Eloblog.org

Według zachowanego w Archiwum Federalnego Niemiec dokumentu z dnia 14 lipca 1944 r. (departament OT w Ministerstwie Uzbrojenia i Produkcji Wojennej) projekty dotyczące Riese miały pochodzić z biura prof. H. Rimpla (1902-1978). Pracownia jego mieściła się w Berlinie przy Klosterstrasse 80/82. W czasie II wojny światowej w jego biurze pracowało około 700 ludzi. Wśród nich architekci, tacy jak Gerhard Weber, Werner Hebebrand, czy Johannes Krahn. W 1942 r. Rimpl został powołany przez Generalnego Inspektora Alberta Speera na szefa Departamentu dla dużych projektów budowlanych i robót w dziedzinie budownictwa. Podczas wojny realizował zlecenia Ministerstwa Uzbrojenia i Amunicji Rzeszy, prace planistyczne dla firmy Krupp-Werke, tajne prace w zakresie planowania zakładów przemysłowych we Francji i w innych krajach, zlecenia związane z przenoszeniem produkcji zbrojeniowej do podziemnych obiektów. Na pewno spod ręki H. Rimpla wyszedł projekt Flugzeugmotoren – fabrik „Doggerwerk” – fabryki silników samolotowych BMW 801. Jego gabinet był odpowiedzialny za dziesiątki projektów w podziemnym przemyśle zbrojeniowym. Najbardziej znany jest Mitteelbau-Dora.

Później naczelnym architektem specjalnego projektu Riese był Hauptsturmführer SS dr Siegfried Schmelcher (1911-1991). Studiował architekturę na politechnice na budownictwie oraz w Akademii Sztuki w Monachium. Jego zastępcą był dr Leopold Muller. 30 specjalistów różnych dziedzin pracowało w Baustab Schmelchers Most, głównie jego dawni koledzy, a między innymi: inż. Franz Werr i inż. Fritz Kaiser – inżynieria lądowa i planowanie; Edmund Gassner – sanitaerplanung; William Hirsch – planowanie krajobrazu (kamuflaż i dezinformacja); inż. Meier Windthorst (Draeger prace Lubeka) – klimatyzacja i wentylacja. Jego personel miał biura w Berlinie, Pariser Platz 3 (https://translate.google.pl/translate?hl=pl&sl=de&u=http://forum.hidden-places.de/archive/index.php/t-1935.html&prev=search).

 

 

Hans Kammler

 

Hans Kammler w 1932 r. jako członek NSDAP. Fot. za Wikipedia.org

W kompleksach przemysłowych w Czechach i Polsce pracowali najlepsi naukowcy, którzy mieli dostarczyć Hitlerowi broni zdolnej pokonać Aliantów. Silniki odrzutowe Hansa von Ohaina napędzały niemieckie samoloty; bracia Horten pracowali nad projektem latającego skrzydła; Alexander Lippisch pracował nad pionowym startem; konstruktor Werner von Braun opracował pierwszą rakietę międzykontynentalną w Peenemunde; Viktor Schouberger testował nowe rodzaje napędu.

Operacją kierował gen. SS dr inż. Hans (Heinz) Friedrich Karl Franz Kammler ur. w 1901 roku, który szczycił się między innymi tym, że zwiększył wydajność pieców krematoryjnych w Auschwitz, a w 1943 roku kierował zniszczeniem żydowskiego getta w Warszawie. W 1944 przyjął dowodzenie nad tajnym nazistowskim programem badawczym. W Czechach w zakładach Skody w Pilznie Hans Kammler wraz z grupą naukowców pracował nad nowymi tajnymi rodzajami uzbrojenia. Od stycznia 1945 roku, Kammler został umieszczony na czele wszystkich projektów badawczych, a w kwietniu 1945 roku został mianowany przez Hitlera „generalnym pełnomocnikiem Führera”. Tego samego miesiąca Kammler niespodziewanie przybył w Góry Sowie.

W trzeciej dekadzie kwietnia 1945 roku do Walimia sprowadzono SS-Sonderkommando, oddział tworzony do wykonania specjalnych zadań. Niemcy tworzyli także doraźne „komanda specjalne”, których zadaniem była praca przy zacieraniu zbrodni nazistowskich, np. poprzez ekshumację i palenie zwłok pomordowanych. Po wykonaniu tych prac członkowie komand byli uśmiercani. Stracono także więźniów pracujących przy budowie kompleksu. Nad wszystkim czuwał Hans Kammler, szef tajnego programu badawczego. Wejścia do tuneli wysadzono. Niemcy i więźniowie, którzy wiedzieli cokolwiek o kompleksie i jego zastosowaniu zostali uwięzieni wewnątrz. Zasadzano las, przywożono i sadzono też stare drzewa. Hitler wierzył, że Kammler zatrze wszystkie ślady. Tak też się stało.

Góra Kohnstein gdzie Kammler przeniósł produkcję rakiet V1 i V2. Fot. za Wikipedia.org

W 1981 roku Albert Speer wyznał, że Hans Kammler mówił mu o planach przekazania wyników badań Amerykanom w zamian za wolność. Czy Kammler zdradził Niemcy? W kwietniu 1945 roku, człowiek, który nadzorował pracę braci Horten nad latającym skrzydłem, nad silnikiem odrzutowym Hansa von Ohaina, rakietami międzykontynentalnymi Wernera von Brauna, tajemniczym dyskiem Viktora Schaubergera i projektem „Dzwon”, budowę kompleksu Riese, opuścił bazę w Pilznie i zaginął. Nie wiadomo, co stało się z Kammlerem. Jego ciała nigdy nie odnaleziono. W czasie procesu w Norymberdze prawie o nim nie wspomniano, mimo, że odpowiadał za masakrę warszawskiego getta i usprawnił piece krematoryjne w Auschwitz. Inni niemieccy zbrodniarze, których nie udało się schwytać, byli sądzenie zaocznie. Dlaczego więc nie osądzono zaocznie Kammlera? Prawdopodobnie zawarł układ z Amerykanami, gdyż był ekspertem, a więc cennym dla nich nabytkiem. Jeżeli trafił do USA, dołączył do wielu niemieckich naukowców, którzy w ramach operacji „Paperclip” („Spinacz”) zostali przewiezieni do USA i pracowali dla Amerykanów.

 

 

Arbeitslager Riese

 

Aussenlager Lärche (Góra Soboń). Fundament po baraku. Autor: Stanisław Bulza.

O skali przedsięwzięcia kompleksu Riese świadczyć może ilość podobozów wydzielonych z obozu koncentracyjnego Gross-Rosen jako Arbeitslager „Riese”. Arbeitslager, obozy pracy przymusowej powstawały na ogół najpierw jako komanda zewnętrzne. Stanowiły obozy pracy, najczęściej w przemyśle zbrojeniowym, kamieniołomach i kopalniach, były powiązane z dużymi obozami koncentracyjnymi. Części obozu pracy „Riese” to:

Aussenlager Bad Salzbrunn (Szczawno Zdrój), Aussenlager Dörnhau (Kolce), Aussenlager Erlenbusch (Olszyniec), Aussenlager Falkenberg „Eule” w Sokolcu i Falkenberg na Górze Gontowej, Aussenlager Fürstenstein (Książ), Aussenlager Hausdorf Jauernig (Jugowice), Aussenlager Kaltwasser (Zimna Woda), Aussenlager Lärche (Góra Soboń), Aussenlager Märzbachtal (Potok Marcowy Duży), Aussenlager Oberwüstegiersdorf (Głuszyca Górna), Aussenlager Schmiedeberg in Schlesien (Kowary), Aussenlager Schötterwerk Oberwüstegiersdorf (Głuszyca Górna), Aussenlager Säuferwasser (Osówka), Aussenlager Säuferwassergraben Kaltwasser (Zimna Woda), Aussenlager Tannhausen (Jedlinka), Aussenlager Waldenburg (Wałbrzych) – więźniowie tego podobozu także wykonywali prace m.in. dla AL Riese, choć formalnie nie był jego częścią, Aussenlager Wolfsberg Wüstewaltersdorf (Walim), Aussenlager Wüstewaltersdorf (Walim), Arbeitslager Riese Tannhausen (Jedlinka) Centralny „szpital” dla obozów pracy Riese. Ponadto Aussenlager Wolfsberg w Dołkach przy koszarach SS, Aussenlager Stenzelberg przy Chłopskiej Górze, Aussenlager Säuferwasser pod Niedźwiedzim Zakątkiem, Aussenlager Wüstegiersforf w Głuszycy i jego filia Aussenlager Wüstegiersforf obok trzech stawów, Aussenlager Waldlager na Włodarzu (Obozy hitlerowskie na ziemiach polskich 1939-1945”, PWN, Warszawa 1979).

Aussenlager Lärche (Góra Soboń). Fundament po baraku. Autor: Stanisław Bulza.

W opracowaniu Marka Maciejewskiego „Filie obozu koncentracyjnego Gross-Rosen w Górach Sowich (1943-1945)”, autor, powołując się na więźnia M. Jerzyka, stwierdza jakoby w zabudowaniach fabryki włókienniczej w Głuszycy zorganizowano obóz, w którym przebywało około 2000 ludzi. Autor przypuszcza, że dane te pochodzą z początku istnienia obozu i jego organizacji. W dalszym czasie z obozu tego miano wydzielić podobozy o nazwie Gemeinschaftslager I, II i III, lecz nie udało mu się ustalić ich lokalizacji. Jest to informacja ogólna, faktycznie na terenie tym istniały trzy fabryki włókiennicze, w których istniały obozy wspólnoty przemysłowej- lager III, IV, V. Tylko obóz IV znajdował się na terenie Głuszycy, obozy numer III i V znajdowały się już na terenie Jedlinki.

Aussenlager Lärche (Góra Soboń). Fundamenty po barakach. Autor: Stanisław Bulza.

Badając monografie poświęcone filiom tego obozu, autorzy nie zawsze się zgodni co do ilości podobozów i ich lokalizacji. Wynika to między innymi ze zmian organizacyjnych tych obozów, ciągłego zakładania i likwidowania mniejszych podobozów. Inną przyczyną są zmiany nazw i granic miejscowości, w których te obozy lokalizowano.

Mariusz Aniszewski w swojej książce „Podziemny świat Gór Sowich”, Kraków 2002, podaje dokładniejszą lokalizację obozu „Aussenlager Tannhausen”. Według tego autora obóz ten „powstał prawdopodobnie na przełomie kwietnia i maja 1944 roku w zabudowaniach produkcyjnych firmy Websky na pograniczu Jedliny Górnej i Głuszycy”. Na stronie 39 pod pozycją Tannhausen (Jedlinka) pisze, że był to dawny obóz nr 5 Śląskiej Wspólnoty Przemysłowej, po przejęciu tego obozu przez OT utworzono jeszcze dwa podobozy 5 i 6, z których to lokalizacja obozu nr 6 nie jest obecnie znana. W związku z czym powstaje pytanie: gdzie znajdował się ten obóz ? Prawdopodobnie obóz „Aussenlager Tannhausen” nr 6. znajdował się na Górze Kawiniec k. Jedlinki, gdzie również prowadzono jakieś prace górnicze. Na mapie turystycznej „Góry Wałbrzyskie i Kamienne” z 1995 roku za Górą Kawiniec jest miejsce oznaczone czarnym krzyżem, czyli jest to miejsce martyrologii.

Aussenlager Lärche (Góra Soboń). Śmietnik obozowy. Autor: Stanisław Bulza.

Wymieniony obóz Aussenlager Waldenburg (Wałbrzych) znajdował się przy ulicy Osiedleńców i prostopadłej do niej ul. Polnej, w zasadzie u podnóża Mauzoleum. Znajdowało się tam sześć dużych drewnianych baraków. Przy obozie był staw. W barakach mieszkali pracownicy włoscy, którzy pracowali w latach 1936-1938 przy wznoszeniu Mauzoleum w Wałbrzychu. W latach 60. XX w. mieściło się tam kierownictwo jednej z wrocławskich firm budowlanych. Potem wybudowano na terenie obozu osiedle domków jednorodzinnych.

Aussenlager Wolfsberg (Włodarz). Pozostałości po obozie. Autor: Stanisław Bulza.

Podobozy Arbeitslager „Riese nie powstały jednocześnie, bowiem czas ich powstania wiąże się z powstawaniem kolejnych kompleksów „Riese”. Termin rozpoczęcia prac przy projekcie „Riese” nie był dla wszystkich kompleksów jednakowy. Najbardziej zaawansowane prace są widoczne na Włodarzu i Osówce, oraz w Jugowicach Górnych (koszary SS i infrastruktura techniczna i gospodarcza), natomiast mniej zaawansowane prace (nieukończone obiekty) występują na Mosznej, Soboniu i Gontowej, czyli na tych obiektach prace rozpoczęto późno, prawdopodobnie jesienią 1943 r.

Szefem Departamentu Siły Roboczej Rzeszy był gauleiter Fritz Sauckel (1894-1946), i to on zapewniał między innymi w kompleksie Riese przymusowych robotników. W Niemczech pracowników dobrowolnych było mało, wprowadzono więc pobór przymusowy. Z 5 milionów robotników, ok. 200.000 do Niemiec przyjechało dobrowolnie, reszta pochodziła z łapanek ulicznych. Robotnicy przymusowi pochodzili przeważnie z ziem wschodnich. Po wojnie Sauckel w procesach norymberskich został oskarżony o zbrodnie wojenne i o zbrodnie przeciwko ludzkości. Uznano go za winnego zbrodni wojennych i zbrodni przeciwko ludzkości, a wraz z kilkoma kolegami został powieszony w dniu 16 października 1946 roku. Przed śmiercią wypowiedział ostatnie słowa: „Ja umieram niewinny, mój wyrok jest niesprawiedliwy. Bóg chroni Niemcy!”.

Niewolniczą siłę roboczą w kompleksie Riese stanowili najpierw dobrowolni robotnicy włoscy, a później jeńcy wojenni (Włosi i Rosjanie) oraz robotnicy przymusowi (głównie Polacy i tzw. Ostarbeiterzy – tj. Rosjanie, obywatele ZSRR). Najgorzej traktowani byli Rosjanie oraz jeńcy włoscy (do września 1943 r. sojusznicy III Rzeszy). Obóz Jeńców Rosyjskich znajdował się w Zimnej Wodzie, a obóz Jeńców Włoskich pod górą Soboń. Ponadto w Walimiu na terenie zakładów włókienniczych znajdował się Obóz Jeniecki-Filia I, a przy obecnej ul A. Mickiewicza w Kolonii Królowej Jadwigi obóz Jeniecki-Filia II (Gasthaus zum Bergfriden). W Kolcach już w 1942 roku zlokalizowano obóz jeniecki dla ok. 800 żołnierzy radzieckich, których zatrudniano w kamieniołomach. Być może, że były też gdzie indziej. Ten fakt pomija się w różnych opracowaniach dotyczących „Riese”.

Aussenlager Wolfsberg (Włodarz). Pozostałości po obozie. Autor: Stanisław Bulza.

Obóz dla radzieckich jeńców wojennych podlegał Kommandu Stalagu VIII A koło Görlitz (Główny obóz jeniecki VIII-go okręgu wojskowego Wehrmahtu) który był w czasie drugiej wojny światowej niemieckim obozem jenieckim na wschód od Görlitz, (obecnie Zgorzelec, Polska). Przed wybuchem wojny był to obóz szkoleniowy dla Hitlerjugend. W październiku 1939 roku po klęsce wrześniowej osadzono w nim około 15.000 polskich żołnierzy. W czerwcu 1940 roku większość Polaków została przeniesiona do innych obozów, a na ich miejsce przywieziono belgijskich i francuskich żołnierzy wziętych do niewoli w czasie bitwy o Francję. W 1941 roku został utworzony oddzielny obóz dla radzieckich jeńców. W 1943 roku osadzono w nim 2500 brytyjskich żołnierzy wziętych do niewoli podczas walk we Włoszech, później w tym samym roku nieokreślonej liczby włoskich żołnierzy z Albanii. Wreszcie pod koniec grudnia 1944 do obozu przybyło1800 Amerykanów, którzy zostali wzięci do niewoli w Battle of the Bulge. Przed sowiecką ofensywą, 14 lutego 1945, Niemcy wyprowadzili Amerykanów i Brytyjczyków z obozu na zachód.

Walim. Cmentarz ofiar terroru hitlerowskiego. Autor: Stanisław Bulza.

19. lipca 1944 roku w celu przyśpieszenia prac zadecydowano o przeniesieniu części firm budowlanych z Wilczego Szańca, dodatkowo w sierpniu przeniesiono 800 pracowników OT (obok 2000 już znajdujących się w Riese; BA, pismo OT z 30.08.1944). Po upadku Powstania Warszawskiego na najbardziej pilne budowy, w tym Riese, skierowano rozkazem dowódcy OKW Keitla 100 000 polskich jeńców.

Według na pewno niepełnych danych, przy realizacji kompleksu „Riese” pracowało 36 tys. osób (Jerzy Kosmaty „Roboty górnicze prowadzone w Górach Sowich w ramach programu „Riese” w okresie II wojny” (Prace Naukowe Instytutu Górnictwa Politechniki Wrocławskiej Nr 117, Studia i Materiały Nr 32 2006, Program „Riese”, Góry Sowie). Więźniowie, jeńcy wojenni, robotnicy przymusowi, drążyli sztolnie wewnątrz gór, budowali drogi, torowiska kolejek, pracowali przy przeładunku materiałów budowlanych. Śmiertelność była bardzo wysoka, co wiązało się zarówno z niedożywieniem, z przeciążeniem pracą, z niebezpiecznymi robotami podziemnymi, jak i z sadystycznym traktowaniem więźniów przez niemieckich oprawców.

Walim. Cmentarz pomordowanych robotników KL Riese. Stanisław Bulza.

Jacek E. Wilczur w swej książce „Raport Wilczura” pisze, że jako członek Głównej Komisji Badania Zbrodni Hitlerowskich w Polsce zorganizował w 1964 roku wyprawę w Góry Sowie. Już drugiego dnia, 25 lipca 1964 roku, w samym Walimiu ekipa odsłoniła pod niezbyt głęboką warstwą ziemi i skał utajniony cmentarz czy raczej zbiorowisko szkieletów. Po dokładnym rozpoznaniu pozostałości, przedmiotów znalezionych w ogromnym grobie okazało się, że są to szczątki wymordowanych jeńców – żołnierzy Armii Czerwonej oraz żołnierzy włoskich. Wszyscy oni zatrudnieni byli na budowach podziemnych, w głębi skalistych Gór Sowich i na zewnątrz. Jedni zatrudnieni byli przy kuciu w skałach chodników, sztolni, hal, inni przy transporcie materiałów budowlanych, jeszcze inni przy instalacji urządzeń w podziemiach. Wszyscy odnalezieni ponieśli śmierć w tym samym czasie. Szczątki kostne nosiły ślady postrzałów, wgnieceń od kolb karabinów. W Walimiu na cmentarzu znajduje się 12 zbiorowych mogił kilkunastu tysięcy ofiar niemieckiego podobozu Gross-Rosen pracujących przy budowie podziemnego kompleksu „Riese”. Ten fakt również pomija się w różnych opracowaniach. Takie cmentarze są w Głuszycy Górnej w pobliżu obozu Aussenlager Oberwüstegiersdorf, w Jedlince w pobliżu obozu „Aussenlager Tannhausen nr 6”, Jugowicach, Kolcach i zapewne w wielu innych miejscach. Ekshumacja była tylko przeprowadzona w Walimiu i częściowo na Cmentarzu Ofiar Faszyzmu w Kolcach.

 

 

Obszar ściśle strzeżony

 

Łącznie do stycznia 1945 roku przy budowie kompleksu Riese pracowało ponad 70 tys. jeńców i więźniów, oraz setki niemieckich specjalistów. Jeńców pilnowało 4 tys. żołnierzy SS i SD (SD Sicherheitsdienst – Służba Bezpieczeństwa RSHA), a komórka kontrwywiadu Abwehra III liczyła ponad stu pracowników, co było rzadkością (Faktor X, Wydawca: Marshall Cavendish Polska Sp. z.o.o., nr 4, Warszawa 1998). Zakwaterowani byli w szesnastu podpiwniczonych, piętrowych, murowanych obiektach. Cztery podpiwniczone o długości około 50 m i szer. 10 m znajdują się w Jugowicach Górnych po lewej stronie drogi prowadzącej do Walimia przy potoku Jaworzynka, poniżej sztolni, sześć o tych samych wymiarach po prawej stronie drogi do Walimia, w lasku na początku drogi do sztolni Włodarza. Są to ruiny koszar, inne już nie istnieją. Zostały zniszczone. Poniżej czterech obiektów, w potoku Jaworzynka, są duże fragmenty fundamentów po obiekcie. Ktoś musiał się natrudzić, by je tam wrzucić. W Jugowicach Górnych było m.in. kasyno i piekarnia.

Zimna Woda i Długa Góra. Widok na Góry Sowie podczas deszczu. Autor: Stanisław Bulza.

22 marca 1972 roku Kazimierz Fedorowicz złożył w Prokuraturze Powiatowej w Wałbrzychu następujące zeznanie: „W roku 1947 zaczęto usuwać ślady po byłych obozach koncentracyjnych. Robili to ludzie z Przedsiębiorstwa Poszukiwań Terenowych zajmującego się jakimiś poszukiwaniami. Wśród nich był inż. Dalmus – Niemiec, Witkowski Andres lub Andreas. Robiono to bardzo szybko. Usunięto wszystkie baraki, ponad 16 żelbetonowych bloków SS-mańskich z Jugowic Górnych. Porozbierano baraki z materiałami budowlanymi, a natomiast pozostawiono sam materiał”. W latach 70. XX wieku Kazimierz Fedorowicz był przewodniczącym Koła ZBoWiD w Walimiu.

Dlaczego wyznaczono dla żołnierzy SS, SD i 100 pracownikom komórki kontrwywiadu Abwehry III obszar Jugowic Górnych na zakwaterowanie? Czy obszar ten posiadał jakieś specjalne strategiczne znaczenie jeszcze przed wojną? Osada jest położona między dwoma masywami górskim: Dział Jawornicki razem z masywem Chłopskiej Góry i masyw Włodarza z masywem Jedlińskiej Kopy. Środkiem doliny płynie potok Jaworzynka. Dolina jest wąska. Wzdłuż tego potoku znajdują się gospodarstwa. Przez Jugowice Górne prowadzi tylko jedna droga z Jugowic Dolnych do Walimia, która jest na dodatek b. wąska. Dwa samochody ciężarowe jadące z przeciwka nie wyminą się. Inne, to pobudowane na potrzeby Riese drogi leśne. Najbliższe stacje kolejowe w Olszyńcu i Jugowicach Dolnych są oddalone. Brak lotniska. A jednak ten obszar wybrano na koszary SS, SD i ludzi z komórki kontrwywiady Abwehry III. Z tego względu w jednym z tuneli musiał być węzeł łącznościowy, od którego musiano rozpocząć budowę Riese. Bez łączności nie można zarządzać. Tak jak łączność jest nerwem armii, tak też była nerwem wielkiego projektu budowlanego Riese.

Zbocze Sowiej Góry. Widok na Góry Sowie. Autor: Stanisław Bulza.

Na korzyść wybrania tego obszaru przemawia fakt, że był łatwy do kontroli, i łatwo było go zamknąć. Prowadząca droga do Walimia nie była jedyną, gdyż po drugiej stronie Działu Jawornickiego znajduje się normalna droga asfaltowa z Jugowic do Walimia. Równolegle do tej drogi prowadzi linia kolejowa z Jugowic do Walimia. Droga w Jugowicach Górnych mogła zostać całkowicie wyłączona z ruchu dla cywilów. Cywilów mieszkających w pobliżu wysiedlono.

Po drugiej stronie Działu Jawornickiego w Walimiu przy ul. Kard. S. Wyszyńskiego nr 92 znajduje się Wojskowy Ośrodek Wypoczynkowy. W czasie wojny był tam sztab SS (mapa J. Cery).

 

 

Komenda obozu

 

Spotkanie towarzyskie w miejscu grozy. Zdjęcie z obozu koncentracyjnego w Neuengamme 1943 r. Trzy lata wcześniej, Albert Lütkemeyer nazywany tutaj jako lider obozu. Fot. za: Wikipedia.org

Komendantem Arbeitslager Riese był Albert Lütkemeyer (1911-1947), wcześniej Schutzhaftlagerführer w niemieckim obozie koncentracyjnym Neuengamme i SS-Hauptsturmführer (kapitan). Wstąpił do NSDAP w marcu 1933 roku, a do SS we wrześniu 1934 roku. Służbę w obozach koncentracyjnych rozpoczął w Esterwegen w 1934. Następnie pełnił służbę w 1936 przeniesiony został do KL Dachau. W kwietniu 1940 znalazł się w Neuengamme, gdzie początkowo sprawował funkcje Rapportführera i zastępcy Schutzhaftlagerführera. W październiku 1942 został pierwszym Schutzhaftlagerführerem. Lütkemeyer okrutnie znęcał się nad podległymi mu więźniami. W kwietniu 1944 przeniesiony został do Gross-Rosen, gdzie sprawował stanowisko komendanta podobozu Riese. Po wojnie został osądzony przez brytyjski Trybunał Wojskowy w Hamburgu wraz z innym członkiem załogi Neuengamme Wilhelmem Keusem. Proces odbył się w dniach 27 lutego – 7 marca 1947. Obaj oskarżeni zostali skazani na śmierć przez powieszenie. Wyroki wykonano w więzieniu Hameln 26 czerwca 1947.

Zdjęcie. Po drugiej stronie Działu Jawornickiego w Walimiu przy ul. Kard. S. Wyszyńskiego nr 92 znajdował się Wojskowy Ośrodek Wypoczynkowy. Obecnie budynek pusty. W czasie wojny był tam sztab SS (mapa J. Cery). Autor: Stanisław Bulza.

Funkcję lekarza obozowego w Arbeitslager Riese pełnił obersturmführer SS (porucznik) dr Heinrich Rindfleisch (1916-1969). Podlegało mu 63 lekarzy i 56 sanitariuszy więziennych („Kompleks Riese”, „Fundacji Pamięć, Odpowiedzialność, Przyszłość” w Berlinie, wspieranej przez Fundację Roberta Boscha).

Dr Heinrich Rindfleisch (1916-1969) wstąpił do SS w 1938 roku. W 1942 roku ukończył Uniwersytet Humboldta w Berlinie na wydziale medycznym. W 1943 roku został asystentem lekarza obozu koncentracyjnego w Majdanku koło Lublina KZ. Brał udział w selekcjach, egzekucjach i pseudoeksperymentach medycznych na więźniach. W obawie przed nadciągającą Armią Czerwoną, 21 lipca 1944 roku, KZ Majdanek został ewakuowany i Rindfleischa skierowano do obozu koncentracyjnego Gross-Rosen, a stąd do Arbeitslager Riese, gdzie brał udział w selekcjach i egzekucjach więźniów. Po zakończeniu wojny Rindfleisch był poszukiwany przez władze francuskie, polskie i belgijskie za morderstwa dokonywane na więźniach obozów koncentracyjnych. Spokojnie sobie pracował aż do śmierci jako naczelny chirurg w szpitalu w Rheinhausen. Zmarł w 1969 roku. Nigdy nie został pociągnięty do odpowiedzialności za swoje czyny. Sprawa obozu koncentracyjnego w Majdanku w końcu trafiła do sądu w Dusseldorfie. W trwającym w latach 1975-1981 roku procesie Rindfleisch został pośmiertnie uznany za jednego z głównych sprawców.

 

 

Zainteresowanie wywiadów

 

Pod koniec wojny Sudety naszpikowane były agentami wszystkich możliwych wywiadów. Tereny te przyciągały szpiegów ze wszystkich stron świata. Przedmiotem ich zainteresowania były tajemnicze działania podejmowane resztkami sił przez niemieckich naukowców, przemysł i armię. Jacek Wilczur, członek GKBZHwP, na ten temat pisze, że w połowie roku 1944 wojskowy wywiad brytyjski dysponował wiedzą – choć nie szczegółową, a ogólną – o budowie w Górach Sowich giganta – kompleksu podziemnego oraz budownictwa naziemnego, którego celem była rozbudowa potencjału militarnego Trzeciej Rzeszy. Londyńska centrala wywiadu wojskowego podjęła decyzję o zdobyciu dokładnych informacji o tym, co się dzieje w Górach Sowich, co Niemcy szykują. Postanowiono zrzucić w okolicach Walimia, Rzeczki, Jugowic dwie ekipy specjalistów, którzy mieliby za zadanie przeniknąć w głąb obiektów, utrwalić na taśmie wszystko, co wyda im się godne zainteresowania, a ponadto dotrzeć do informatorów z brytyjskiej siatki wywiadowczej zbudowanej na tubylcach, zebrać od nich materiał informacyjny – i wrócić ustaloną trasą do centrali. W centrali londyńskiej nie wykluczano, iż Niemcy będą usiłowali tu, w Górach Sowich, podjąć badania, produkcję broni masowego rażenia. Ryzyko tego przedsięwzięcia było ogromne, ale przy kompletowaniu ekip zastosowano zasadę ochotniczego zgłaszania się do tej akcji.

W styczniu 1944 r. dwa nieoznakowane Liberatory zrzuciły nad Górami Sowimi w pobliżu Walimia, Głuszycy dwie ekipy, każda po trzy osoby. Wywiadowcom udało się zebrać bardzo ciekawy i ważny materiał dla wywiadu wojskowego aliantów zachodnich. Jednakże nie zdołali dostarczyć tego materiału do londyńskiej centrali. Pobyt brytyjskiej ekipy trwał krótko – zlokalizowani przez Służbę Bezpieczeństwa SD (SD Sicherheitsdienst – Służba Bezpieczeństwa RSHA), otoczeni w swoich kryjówkach, walczyli do ostatniego pocisku, do ostatniego granatu i do ostatniej fiolki cjankali. Zginęli wszyscy, a Niemcom nie udało się zidentyfikować ich przynależności narodowej, państwowej. Ustalono jedynie, że spadochroniarze zrzuceni zostali przez samoloty typu Liberator.

Sowiecki wywiad wojskowy już przed aliantami zachodnimi, o prawie rok wcześniej posiadał informacje o budowie w Górach Sowich obiektów o charakterze przemysłowym i obronnym. Na Dolnym Śląsku działała bowiem od wielu lat sowiecka siatka wywiadowcza, która zaktywizowała się bardzo od końca 1942 r. W samym Walimiu sowieci mieli agenturę i dwóch wysoko wykwalifikowanych agentów. Od marca-kwietnia 1943 r. z Gór Sowich do centrali w Moskwie przekazywane były informacje o podjęciu budowy – giganta o środkach materiałowych, o kadrze niemieckich specjalistów i o załodze SS-SD. Jednakże Rosjanie, mimo odpowiednich porozumień zawartych w lecie i jesieni 1941 r. z aliantami zachodnimi o współpracy i przekazywaniu sobie wzajemnie informacji wywiadowczych odnoszących się do działań Wehrmachtu, Luftwaffe, Kriegsmarine, SS, przemysłu zbrojeniowego Trzeciej Rzeszy, nie ujawniali sojusznikom swojej wiedzy o tym, co się w Górach Sowich działo.

Dla wzmocnienia swojej siatki agenturalnej na Dolnym Śląsku, a ściśle w okolicach Wałbrzycha, Walimia, Głuszycy, Sierpnicy, rosyjski wywiad wojskowy zrzucił w połowie września 1943 r. trzy grupy, po sześć osób każda. Grupy zrzucane były w odstępach jednodniowych. Szło o to, ażeby w razie wpadki nie utracić za jednym razem 18 osób i wysoko wyspecjalizowanego sprzętu. W czasie prac badawczych prowadzonych w latach 60-tych XX w. przez GKBZHwP udało się ustalić nazwiska (kryptonimy) dowódców dwóch z owych grup. Byli to: lejtnant Walery Kudriawcow i major Ewgienij Ponomarienko.

Jedna z tych grup, ta, której nazwiska dowódcy nie udało się ustalić, zdołała dotrzeć do Walimia, zebrać bogaty materiał wywiadowczy i przekazała drogą radiową do Moskwy. Był to jedyny meldunek, bowiem służba pelengacyjna Abwehry zlokalizowała grupę. W walce opodal Walimia cała grupa poniosła śmierć. Nie zdołano w czasie poszukiwań i przesłuchań świadków, w tym autochtonów z Walimia i okolic, ustalić losów pozostałych sowieckich grup wywiadowczych. Niewykluczone, że zdołały one zebrać odpowiednie materiały, przekazać je do moskiewskiej centrali i przetrwać w ukryciu aż do nadejścia wojsk sowieckich w maju 1945 r.

 

 

Po wojnie

 

Sudety były ostatnim nie naruszonym przez wojnę zakątkiem w Europie środkowowschodniej. Wałbrzych, Jelenia Góra i dziesiątki innych miast tworzyły ostatni w Trzeciej Rzeszy nietknięty okręg przemysłowy, w którym normalnie funkcjonowały kopalnie, koksownie, huty i fabryki syntetycznej benzyny, dostarczające paliwa i innych środków chemicznych na potrzeby niemieckiej machiny wojennej. Niemcy skoncentrowali w tym rejonie swoje doborowe siły. W połowie kwietna 1945 roku pod Wałbrzychem miało swoją siedzibę dowództwo 17 Armii Polowej wchodzącej w skład Grupy Armii Środek. W Górach Sowich stacjonowała 45, 168, 208, 359 i 408 dywizja piechoty, 20 i 31 dywizja grenadierów SS, 18 dywizja grenadierów pancernych SS, 603 dywizja do zadań specjalnych, a także w rejonie Dzierżoniowa dowództwa XVII Korpusu Armijnego i w rejonie Kłodzka XX Korpusu Pancernego. Jednak żadne alianckie bomby nie spadły na Wałbrzych i okolice. Tereny te od jakiegoś czasu znajdowały się w zasięgu amerykańskich superfortec, które startując z włoskich lotnisk, bombardowały Brzeg, Kędzierzyn, Blachownię. Wałbrzych i okolice pozostały nienaruszone działaniami wojennymi (Faktor X, Wydawca: Marshall Cavendish Polska Sp. z.o.o., nr 4, Warszawa 1998). Czy była zawarta jakaś umowa pomiędzy dowództwem sowieckim a niemieckim?

Wojska Sowieckie już w lutym 1945 r. znalazły się w Strzegomiu, który był zażarcie broniony, a front ustabilizował się na wysokości Żarowa. Dopiero 7 maja 1945 roku ruszyła operacja, która przeszła do historii pod nazwą operacji praskiej. Poszczególne jednostki operacyjne lewego skrzydła I Frontu Ukraińskiego rozwinęły natarcie w różnych kierunkach i przełamały obronę niemiecką 17 Armii Polowej i wyzwoliły Sudety. 21 armia tego frontu, dowodzona przez generała pułkownika D. Gusiewa, nie napotykając większego oporu, wkroczyła 8 maja 1945 roku najpierw do Świebodzic, a wieczorem dotarła do centrum Wałbrzycha. W jednym z komunikatów Naczelnego Dowództwa Armii Radzieckiej napisano: „Na południowy zachód i na południe od Wrocławia wojska I Frontu Ukraińskiego opanowały Kamienną Górę, Boguszów, Wałbrzych, Świdnicę, Dzierżoniów, Bielawę, Ząbkowice Śląskie, Paczków, Bardo, Kłodzko, Lądek Zdrój”. Wałbrzych został zdobyty bez jednego wystrzału. Były strzały, ale na wiwat. Pracujące niemieckie fabryki nie przerwały z tego powodu pracy, a w mieście normalnie kursowały puste tramwaje, działały telefony, a woda i gaz dochodziły do wszystkich mieszkań.

Rosyjski wywiad wiedział, że na terenie Gór Sowich Niemcy budowali podziemny kompleks. Po wkroczeniu Rosjan pierwszym komendantem Wałbrzycha został major Pachomow, którego później zastąpił gen. Paweł Batow, dowódca obrony Stalingradu. Jak na miasto powiatowe była to duża ranga, gdyż komendantem Wrocławia był tylko oficer w stopniu majora. Rosjanom zależało na zabezpieczeniu dokumentacji i sprzętu związanego z budowanym przez Niemców kompleksem „Riese”. Zapewne poszukiwali Bursztynowej Komnaty. Wałbrzyski garnizon wojsk radzieckich liczył wtedy 15 tysięcy żołnierzy. Część żołnierzy stacjonowała w Książu. Wywożono do Związku Radzieckiego, bez jakichkolwiek formalności administracyjnych, jak największą ilości zajętego majątku poniemieckiego, który traktowano jako zdobycz wojenną. Według oficjalnych deklaracji radzieckich zdemontowano i wywieziono stąd mienie o wartości około 500 milionów dolarów. Na mienie to składały się maszyny i urządzenia, często nawet całe fabryki a także tabor kolejowy oraz miedziane druty z rozebranych trakcji elektrycznych (Internet. Armia Czerwona w Wałbrzychu). Paweł Batow przebywał w mieście do 1948 r., a więc do chwili ostatecznego opuszczenia Wałbrzycha przez wojska radzieckie.

 

Przejdź do Części III.  

 

Stanisław Bulza

 

Przeczytaj więcej artykułów Stanisława Bulzy na naszym portalu  >   >   > TUTAJ .

 

Polish-Club-Online-PCO-logo-2, 2017.01.30.

Related posts

Top