Krzysztof Tytko: Polskie górnictwo. O co walczą obce kapitały? Dlaczego KWK „Krupiński” ma upaść?


Szanowni Czytelnicy

„Zamykając Krupińskiego, Jastrzębska Spółka Węglowa pozbawia się miliardowych zysków ze sprzedaży węgla koksowego typu 35” – zaznacza Jarosław Grzesik, szef górniczej Solidarności

Zamykając dostęp panu Jarosławowi Grzesikowi do wypowiadania się, nie tylko na łamach wnp można z nawiązką te miliardowe zyski odzyskać – twierdzi Krzysztof Tytko, szef samozwańczej górniczej Solidarności.

Idzie Grześ przez wieś , worek węgla niesie, a przez dziurkę węgiel ciurkiem sypie się za Grzesiem. Wszystko, co wysypie Grześ, skrzętnie zbiera i bogaci się Jerzy, a Polakom włos na głowach ze zgrozy się jeży!

Po Grzesiu do boju wkracza potężny Grzesik, przyodziany w zielono czarny dresik.

Rwie sobie włosy, których nie ma za wiele, a świat górniczy z Jarka się śmieje!

Powtarza po innych jak Ara papuga, myśląc że 35 hard, to jego wielka zasługa
Sztaudyngera fraszka we mnie się wzbiera, że „zero do zera – to wielka kariera „

   *       *        *

 

Polskie górnictwo. O co walczą obce kapitały? Dlaczego KWK „Krupiński” ma upaść?

Od początku tzw. transformacji toczy się walka o górnictwo. Kolejne rządy głoszą pogląd, że wydobycie węgla w Polsce jest nieopłacalne i prowadzą tzw. restrukturyzację sektora paliwowo-energetycznego. W powszechnym odczuciu sprowadza się ona do zamykania kopalń lub do przekazywania ich w ręce prywatnych inwestorów, najczęściej niemieckich, którym eksploatacja złóż polskiego węgla – okazuje się – jednak ma się opłacać. Protesty górników są często przedstawiane w mediach, a przez to odbierane przez społeczeństwo z niechęcią, jako walka o wyłącznie własne interesy i miejsca pracy, finansowane z publicznych pieniędzy przeznaczanych na dopłaty do wydobycia węgla, który jest przestarzałym źródłem energii, zanieczyszczającym środowisko.

Taki obraz powstaje w powszechnym odbiorze informacji płynących z mediów. Rzadko jednak można zapoznać się z argumentacją drugiej strony – tych, którzy są przekonani o tym, że wydobycie węgla i pozyskiwanie z niego energii może stać się źródłem dobrobytu dla Polski. Są to specjaliści z branży górniczej, energetycznej, zarządzania kopalniami, którzy w żaden sposób nie mogą pogodzić się z tym, żeby kopalnie były w takim trybie zamykane, górnicy zwalniani z pracy, złoża węgla przechodziły w ręce cudzoziemców i przez nich były przetwarzane nowoczesnymi technologiami, które bez przeszkód mogliby stosować Polacy dla własnego dobra.

Warto wiedzieć, o co toczy się bój. Dlatego zamieszczamy zarys sytuacji na rynku „czarnego złota”, którym w takiej obfitości dysponuje Polska. Liczymy na to, że dzięki temu „przeciętny” Polak, który nie ma fachowej wiedzy na temat sektora paliwowo-energetycznego, uzyska podstawowe, ogólne informacje na temat sytuacji w tej dziedzinie gospodarki, przedstawione przez obrońców polskiej własności kopalń i złóż węgla.

Redakcja „Kuriera Wnet

      *        *        *

 

Węgiel jako nośnik energii jest najtańszym paliwem na skalę globalną, nie mającym substytutu.

Polska jest właściwie jedynym krajem w Europie, który posiada zasoby węgla (ponad 90 % złóż europejskich). Do 1200 m głębokości, do której możliwa jest eksploatacja technologią tradycyjną, obecnie stosowaną, udokumentowaliśmy tych zasobów na ilość około 55 mld t. Na głębokości od 1200 do 6000 m zalega jeszcze 10 razy więcej węgla, tj. około 500 mld ton. Obecnie stosowaną technologią jest on niemożliwy do wydobycia, ale technologią podziemnego zgazowania – tak.

Europa importuje dzisiaj, głównie z Rosji, ponad 200 mln t/r węgla i około 450 mld m3 gazu ziemnego. Polska odpowiednio importuje około 10 mln t węgla i około 10 mld m3 gazu w skali roku. Posiadane przez nas ilości węgla (ponad 550 mld ton) wystarczą na zapewnienie nawet całej UE energii z gazu uzyskiwanego z węgla na kilka set lat (po dopracowaniu technologii podziemnego zgazowania)
Przejście do wydobycia energii zawartej w węglu od tradycyjnej technologii do technologii podziemnego zgazowania węgla oznacza, że koszty wydobycia będą kilkakrotnie tańsze, a więc zyski – kilkakrotnie większe. Okres eksploatacji również wydłuży się kilkunastokrotnie, bo możliwe będzie dodatkowe wydobycie energii zawartej węglu, który zalega poniżej 1200 m, dzisiaj niemożliwy do eksploatacji, a jest go 500 mld ton.
Hitler najechał na Rosję tylko z jednego powodu: ropa naftowa, gaz ziemny i węgiel, bez których Niemcy nie mogliby zapewnić sobie bezpieczeństwa energetycznego. Wojny w Iraku, Iranie, Libii toczące się pod przykrywką walki o wolność i demokrację, de facto toczą się o zasoby energetyczne tych państw.

Przejęcie przez Niemcy w sposób pokojowy (legalny) kontroli nad naszymi potężnymi zasobami utrwaliłoby ich gospodarkę jako hegemona Europy, o co walczą od 1000 lat. Zmienia się jednak taktyka – przejęcie nie w wyniku wojny, a poprzez zadłużenie sektora, z wykorzystaniem instrumentu przewłaszczenia na zabezpieczenie pod udzielone a niespłacone w terminie obligacje i kredyty. Aby zastosować taką taktykę, trzeba stworzyć warunki do zadłużenia sektora. Najłatwiej to zrobić poprzez zmniejszenie przychodów w branży (ograniczanie eksportu i maksymalizowanie importu, co ma miejsce od początku transformacji).

W 1990 roku wydobywaliśmy prawie 200 mln t węgla, z czego eksportowaliśmy około 35 mln t/r, a import był zerowy. Dzisiaj wydobywamy już tylko 65 mln ton, z tendencją malejącą, eksportujemy 6 mln, a importujemy około 10 mln t/r. W czasie, kiedy Polska ograniczyła wydobycie węgla trzykrotnie, świat trzykrotnie je zwiększył. Jak to świadczy o kompetencjach i dobrej woli tych, którzy decydują o losach branży górniczej w Polsce, czyli o kolejnych rządach i przedstawicielach strony społecznej?

Straty powiększa również narzucanie dodatkowych opłat i podatków na branżę oraz nieracjonalna gospodarka złożami i aktywami kopalń. Wszystko to prowadzi do coraz większego zadłużenia sektora u zachodnich kredytodawców. Zadłużone w ten sposób, „nierentowne” kopalnie ministerstwa „muszą” zamykać, likwidując miejsca pracy, które niestety w większości będą zbędne po zastosowaniu podziemnego zgazowania węgla.

Wtedy na arenę wchodzą „obrońcy” miejsc pracy, czyli liderzy głównych central związkowych, które walczą ponoć zajadle o utrzymanie zatrudnienia w branży. Skutek ich działań jest następujący: w 1990 roku w górnictwie pracowało około 430 000 pracowników i około 1 500 000 w jego zapleczu, a dzisiaj już tylko 65 000 w górnictwie i 300 000 na zapleczu. Liczba miejsc pracy spadła o ponad 1 600 000.
W okresie transformacji kolejne rządy na siłę i na koszt podatnika ograniczały i teraz dalej ograniczają stan zatrudnienia w górnictwie, bez odtwarzania nowych kadr, aby przygotować obcym kapitałom warunki do robienia krociowych biznesów w przyszłości po zmianie technologii wydobycia energii z węgla.

Zamiast wydawania dziesiątek mld zł na urlopy górnicze (przez 4 lata płacenie za nic nie robienie) należało tworzyć innowacyjne miejsca pracy w nowym górnictwie gazu pozyskanego z węgla, energetyce rozproszonej i wydobyciu wielu innych cennych surowców, którymi tak szczodrze obdarzyła nas natura.

Ratując” miejsca pracy w kopalniach posiadających największe zasoby, związki zawodowe znajdują inwestorów, którzy przejmują kopalnię wraz z częścią – i tylko częścią – pracowników, którzy zostaną zwolnieniu po wdrożeniu nowych technologii. Związki triumfują, bo w odbiorze społecznym odniosły sukces, a zasoby są już pod kontrolą obcych kapitałów. Takie scenariusze cyklicznie się powtarzają. Do dzisiaj przejmuje się pojedyncze kopalnie („Silesia”, „Brzeszcze”, „Dębieńsko”, „Makoszowy”, „Krupiński”), a jutro, poprzez zadłużenie Jastrzębskiej Spółki Węglowej i połączonej z Polską Grupą Górniczą-Katowickim Holdingiem Węglowym, zostaną przejęte – za jednym zamachem – wszystkie.

Aby taki proceder mógł być skuteczny, a jest – musi dojść do współdziałania władzy ustawodawczej, wykonawczej, władzy sądowniczej i Instytucji kontrolujących (NIK, Audytorzy), w uzgodnieniu ze „krytyczną” stroną społeczną, wspieraną przez tendencyjne media ale de facto legitymizującą decyzje władzy. Górnikom zaś zamyka się usta za pomocą swoistej działalności charytatywnej rządu – udzielając im tzw. urlopów górniczych. Na ich miejsce zatrudnia się za pośrednictwem zewnętrznych firm mniej wykwalifikowanych pracowników, których w dowolnym momencie można zwolnić. Taki teatr na oczach całego narodu, który kosztował podatników już setki mld zł trwa od 28 lat a będzie kosztował biliony jeżeli społeczeństwo w porę nie zostanie wybudzone z letargu. Na dobrowolną zmianę intencji woli rządzących nie ma co liczyć, tylko presja społeczna może dokonać radykalnego zwrotu w filozofii zarządzania państwem.

W przypadku likwidacji KWK „Krupiński” kolejne rządy konsekwentnie kontynuują ten proceder, przedstawiając go jako wielki sukces, podczas gdy taka działalność godzi w interes polskiej gospodarki. Liderzy ZZ oraz posłowie z koalicji rządzących mają w nim potężne „zasługi”, bo po „desperackich” walkach uratowali, wprawdzie nie na długo, ale kilkaset miejsc pracy (Jerzy Markowski, były wiceminister przemysłu i handlu, obecnie prezes niemieckiej spółki Silesian Coal ubiegającej się o koncesję na eksploatację polskich złóż węgla, planuje przejąć infrastrukturę kopalni Krupiński oraz 700 jej pracowników, których za kilka lat zwolni, jak zacznie zgazowywać na tej kopalni węgiel). W ten sposób społeczeństwo po cichu, bez wojny, wywłaszczane jest z najcenniejszych zasobów.

Obcy kapitał, głównie pochodzący z drukowania euro przez EBC – jak dotąd skutecznie – usiłuje przejąć polskie zasoby węgla, bo w najbliższej przyszłości ten, kto będzie miał nad nimi kontrolę, będzie czerpał niewyobrażalne zyski z zastosowania technologii podziemnego zgazowania węgla. Przeznaczenie nawet setek milionów lub miliardów € przez zachodnie kapitały, na „kampanię” skutkującą przejęciem polskich kopalń i złóż z nawiązką się opłaci, bo gra w okresie od momentu przejęcia do czasu całkowitego zczerpania naszego węgla, toczy się o biliony.

Komitet Obywatelski Obrony Polskich Zasobów Naturalnych z udziałem niezależnych ekspertów wypracował alternatywny dla rządowego projekt zagospodarowania istniejących kopalń i polskich zasobów węgla, z uwzględnieniem zarówno tradycyjnych metod wydobycia, jak i zastosowania technologii podziemnego zgazowania węgla, za pomocą polskiego kapitału. Jest możliwość powstrzymania dramatycznego upadku polskiego sektora energetyczno – paliwowego celem znaczącej poprawy standardu życia Polaków.

Potrzebna jest jednak pilna debata publiczna strony rządowej i ekspertów dla przekonania społeczeństwa o słuszności głoszonych przez niezależnych ekspertów tez, której nikt pomimo wielu starań nie chce zorganizować.

Innym rozwiązaniem jest spotkanie niezależnych ekspertów z Prezesem Jarosławem Kaczyńskim, który zaufał Ministrowi Energii Krzysztofowi Tchórzewskiemu i jego zastępcy Grzegorzowi Tobiszowskiemu, tak jak kiedyś zaufał Kazimierzowi Marcinkiewiczowi i Michałowi Kamińskiemu oraz wielu innym, którzy zdradzili Jego a tym samym polską rację stanu.

W poniedziałek 30 stycznia w wczesnych godzinach wieczornych z inicjatywy ZZ „Solidarność” (przewodniczącego P. Dudy odbyło się kuluarowe, długie spotkanie ministrów, parlamentarzystów i związkowców (tylko z ZZ „Solidarność”) z Panem Prezesem Kaczyńskim, której wynikiem podobno jest polecenie prezesa o wycofaniu decyzji przekazania KWK ” Krupiński do SRK. Prosiłem aby w spotkaniu tym mogli uczestniczyć niezależni eksperci do jakich się również nieskromnie zaliczam, ale tego zaszczytu mogą dostąpić tylko Ci, którzy działają na szkodę branży lub są spolegliwi nie tylko wobec tej ale każdej władzy. Pytanie rodzi się tylko jedno dlaczego nie robi się tak ważnego spotkania z otwartą przyłbicą i dlaczego nie ma informacji publicznej w tym temacie? Czyżby kolejna mistyfikacja i manipulacja celem zyskania na czasie bo alokacja pracowników Z KWK ” Krupiński do innych kopalń JSW trwa. Fakty dokonane działają na korzyść „obrońców ” z ZZ „Solidarność” i Ministerstwa Energii. Psy szczekają a karawana idzie dalej!

Dlatego jest taki opłakany stan polskiej gospodarki, pomimo że PiS deklaruje, że uważnie wsłuchuje się w głosy społeczeństwa obywatelskiego a bezpardonowo robi swoje pod dyktando Komisji Europejskiej i przewodniczącego Rady Europy Donalda Tuska ( wielka szkoda, że nie Trumpa!)

Prezes Kaczyński to ostatni bastion polskości, który skutecznie odcinany jest od rzeczywistości, co może skończyć się tragicznie dla naszego narodu!

Kordon Bezpieczeństwa jest jednak nie do przejścia, więc Polska zamiast być wielką, nie będzie Jej wcale!

Krzysztof Tytko

 

       *        *         *

Lifty: Rząd w sektorze górnictwa i energetyki skrycie wyzbywa się polskiej własności, mimo że jej ochrona i pomnażanie jest teoretycznie głównym celem Strategii na rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju firmowanej przez wicepremiera Morawieckiego.

Regułą „restrukturyzacyjną” jest, że „nierentownymi” kopalniami są głównie te, które posiadają największe zasoby wysokoenergetycznego lub koksowego węgla.

Intencją gremium dążącego do likwidacji kopalni „Krupiński” jest umożliwienie niemieckiemu inwestorowi przejęcie kontroli nad jej infrastrukturą techniczną, wraz z jej pracownikami oraz zasobami węgla i metanu.

Prezentacja koncepcji zespołu niezależnych ekspertów, która swoją logiką i prostotą broni się sama, po analizie dostępnych dokumentów z pewnością musiałaby spowodować zmianę nieodpowiedzialnej decyzji NWZA, podjętej 1 grudnia 2016 roku na wniosek Zarządu i pozytywnej opinii RN.

Jeżeli inwestor zagraniczny widzi możliwość udostępnienia swoich pokładów i ich eksploatacji w przyszłości, z satysfakcjonującą rentownością, mimo że są trudniej dostępne, to dlaczego uznano kopalnię „Krupiński” za trwale nierentowną?

Zyski netto osiągnięte przez KWK „Krupiński” po wprowadzeniu Nowego Modelu Biznesowego byłyby porównywalne do tych przynoszonych przez pozostałe kopalnie JSW SA, dzięki czemu KWK „Krupiński” można by uznać za trwale, wysoce rentowną kopalnię.

Zaproponowana przez Ministerstwo Energii wersja ratowania KHW poprzez połączenie z PGG w prostej linii prowadzi do oddania tej największej spółki górniczej w Europie na łaskę wierzycieli, którzy na przykładzie JSW pokazali już, kto faktycznie rządzi tą firmą.

Bez własności nie będzie wolności, a wtedy motto Strategii na Rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju, które brzmi: „Polska będzie wielka albo nie będzie jej wcale”, zrealizuje się w negatywnym, a nie pozytywnym wariancie.

      *         *         *

„Idzie Grześ przez wieś, worek piasku niesie, a przez dziurkę piasek ciurkiem sypie się za Grzesiem”


Tym znanym cytatem z wiersza Juliana Tuwima wicepremier Mateusz Morawiecki chciał zobrazować słabość instytucjonalną poprzedniej władzy, powodującą ogromne marnotrawstwo majątku narodowego. Minęło już 15 miesięcy od przejęcia władzy przez PiS i Zjednoczoną Prawicę, a słabość instytucji państwowych nie została bynajmniej wypalona gorącym żelazem, lecz zapuściła korzenie i kwitnie w najlepsze.

Strona społeczna, obywatele oraz „audytorzy” i nowe zarządy, powołane w zeszłym roku przez PiS, zawiadomili prokuraturę i opinię publiczną o podejrzeniu popełnienia przestępstwa gospodarczego na wielką skalę, a Prawo i Sprawiedliwości oraz NIK milczą.

Ministerstwo Energii już w grudniu 2016 roku znowelizowało ustawę górniczą, która umożliwia na koszt Skarbu Państwa wyrażać zgodę przez zarządy JSW, KHW i PGG na urlopy górnicze dla najbardziej wykwalifikowanych górników, których tak wielu brakuje w naszych kopalniach. Straty finansów publicznych z tego tytułu wynoszą setki milionów zł rocznie i będą ponoszone przez kilka lat. Oprócz olbrzymiego marnotrawstwa tworzy się warunki do nadużyć przy zatrudnianiu pracowników z firm zewnętrznych do wykonania koniecznych robót związanych z odtworzeniem frontu eksploatacyjnego pod ziemią. Wydłuża się również nie tylko czas wykonania tych robót na skutek konieczności przeprowadzenia przetargów zgodnie z ustawą o zamówieniach publicznych, ale w sposób istotny obniża się jakość tych robót i poziom bezpieczeństwa pracy pod ziemią. Całościowe straty z tego tytułu wyniosą kilka mld zł, a prezes Kaczyński, premier Szydło i wicepremier jak Piłat umywają ręce, koncentrując swoją uwagę na utrwalaniu władzy poprzez masowe rozdawnictwo naszych pieniędzy, zadłużając dalej nasz kraj, zamiast zajmować się istotą władzy, jaką jest zarabianie i pomnażanie bogactwa swoich rodaków.

Rząd w sektorze górnictwa i energetyki skrycie wyzbywa się polskiej własności, mimo że jej ochrona i pomnażanie jest teoretycznie głównym celem Strategii na rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju, firmowanej przez wicepremiera Morawieckiego. Kontynuuje w tym zakresie dzieło SLD, PO-PSL, licząc na brak krytyki ze strony opozycji i nieświadomego społeczeństwa, w myśl zasady: „Jeżeli winni są wszyscy, to winnym nie będzie nikt”. Dobitnym przykładem tego jest postępowanie Ministerstwa Energii, które cynicznie, bezwzględnie i jak na razie bezkarnie realizuje w górnictwie politykę faktów dokonanych, pozbawiając spółki górnicze Skarbu Państwa (SP) możliwości zyskownej działalności.

Skrajny cynizm polega również na tym, że wbrew przedwyborczym deklaracjom dotyczącym niezamykania i inwestowania w modernizację kopalń. Decyzją Nadzwyczajnego Walnego Zgromadzenia Akcjonariuszy (NWZA) z dnia 1 grudnia 2016 roku Ministerstwo Energii postanowiło przekazać do 1 kwietnia 2017 roku KWK „Krupiński”, najbardziej perspektywiczną kopalnię z grupy kapitałowej JSW SA, do Spółki Restrukturyzacji Kopalń (SRK) – celem jej likwidacji. „Dzięki” zdezorientowanemu społeczeństwu, do czego głównie przyczyniają się media głównego nurtu oraz „wyważone” i milczące media publiczne, propaganda sukcesu Krzysztofa Tchórzewskiego a w szczególności w wykonaniu Grzegorza Tobiszowskiego jest bardzo skuteczna i święci wielkie triumfy, ku radości interesariuszy i ich mocodawców, kolonizujących Polskę.

Branża górnicza żyje obecnie dwiema sprawami, które ostatecznie muszą zakończyć się do końca I kwartału tego roku. Obie budzą wiele emocji.

Pierwszą z nich jest przekazanie KWK „Krupiński” do Spółki Restrukturyzacji Kopalń celem likwidacji tej kopalni.

KWK „Krupiński” jest kopalnią trwale nierentowną – tak twierdzi zarząd JSW, Rada Nadzorcza, Ministerstwo Energii, obligatariusze oraz liczni wpływowi interesariusze, do których niewątpliwie należą nieformalni, ale faktyczni jej włodarze – Jerzy Markowski i Janusz Steinhoff, konsekwentnie dążący do zamknięcia (nie tylko tej) kopalni, aby następnie doprowadzić do jej przejęcia.

Intencją gremium dążącego do likwidacji kopalni „Krupiński” jest umożliwienie niemieckiemu inwestorowi przejęcie kontroli nad jej infrastrukturą techniczną, wraz z jej pracownikami oraz zasobami węgla, które wynoszą 720 mln ton węgla i około 3 bln m3 metanu. Regułą „restrukturyzacyjną” jest, że „nierentownymi” kopalniami są głównie te, które posiadają największe zasoby wysokoenergetycznego lub koksowego węgla. Najlepszymi tego przykładami są KWK „Silesia, KWK „Brzeszcze”, KWK „Dębieńsko”, KWK „Niwka” i wiele innych.

Idzie Grześ przez wieś, worek węgla niesie, a przez dziurkę węgiel ciurkiem sypie się za Grzesiem. / Wszystko, co wysypie Grześ, skrzętnie zbiera Jerzy, a Polakom włos na głowach ze zgrozy się jeży!

Zbieżność imion Grzesia z Grzegorzem Tobiszowskim i Jerzego z Jerzym Markowskim jako obecnego i byłego wiceministra górnictwa jest znamienna, bo oprócz wspólnego działania na szkodę państwa łączy ich zażyłość osobista. Na grudniowej Komisji Parlamentarnej Pan Jerzy, z racji swojego doświadczenia, publicznie poinstruował młodszego kolegę, Pana Grzegorza, który jest spoza branży – w jakiej kolejności i dlaczego ma eksploatować pokłady. Faktem tym oraz stwierdzeniem, że nie ma się co oglądać na głosy swoich adwersarzy ani zajmować pracami nad programem dla górnictwa, którego jeszcze nie ma, tylko „robić swoje”, pan Markowski pokazał społeczeństwu, kto właściwie steruje decyzjami w kluczowym sektorze. Był to również dyskretny sygnał dla niemieckiego mocodawcy, że z obecną władzą jest na ty, więc mogą być spokojni co do skuteczności działania osoby, której powierzyli tak odpowiedzialne zadanie do realizacji.

Tak więc na szybkie przejęcie czyha już od kilku lat spółka „Silesian Coal” z kapitałem niemieckim, reprezentowana przez byłego ministra górnictwa Jerzego Markowskiego. Przytoczone poniżej fragmenty jego pisma, jakie spółka wystosowała do wiceministra Tchórzewskiego, są tego niezbitym dowodem:

Przeciwnego zdania co do losów KWK „Krupiński” są: grupa niezależnych ekspertów i strona społeczna. Stronie społecznej brak jest jednak konkretnej wizji i wystarczającej wiedzy, aby swoje stanowisko ekonomicznie uzasadnić poprzez znalezienie optymalnej wizji funkcjonowania tej kopalni w przyszłości.

Wojewódzka Rada Dialogu Społecznego z dnia 16 stycznia br. zezwoliła stronie społecznej do 15 lutego 2017 r. przedstawić kolejną wersję scenariusza, który ma uzasadnić utrzymanie KWK „Krupiński” w strukturach JSW i spowoduje uchylenie decyzji o przekazaniu jej do SRK.

Członkowie WRDS, strona samorządowa i zaproszeni goście znają korzystną dla wszystkich stron koncepcję niezależnych ekspertów. Od nich będzie zależeć, jakie rozwiązanie zarekomendują Ministerstwu Energii. Jeśli decyzja o przekazaniu kopalni do SRK nie zostanie uchylona, to kłania się refren piosenki Skaldów z lat 60. o gonieniu króliczka, którego nikt nie chce złapać!

Główne zalety projektu strony społecznej, wspieranej przez dyrekcję kopalni, polegają na tym, że przy tym samym poziomie wydobycia eksploatacja węgla do czasu wygaśnięcia koncesji byłaby prowadzona głównie w nowym rejonie na południu obszaru górniczego (OG), w nieco lepszych jakościowo pokładach orzeskich, kolejno od 360 do 364, jak to sugeruje były wiceminister Jerzy Markowski. W tym scenariuszu kopalnia do 2030 roku wygenerowałyby dodatnie skumulowane (ale nie zdyskontowane) przepływy finansowe na kwotę ponad 1 mld zł.

Koncepcja ta jest znacznie korzystniejsza od kilku wersji zaproponowanych przez zarząd JSW, ale, niestety, daleka od rozwiązania optymalnego, które wpisałoby się w myśl przewodnią wizji JSW promowaną w każdym dokumencie firmowym jako hasło „Wydobywamy to, co najlepsze”.

Cynizm i nieuczciwość zarządu JSW wobec akcjonariuszy polega na tym, że kopalnia „Krupiński” przez ostatnie 10 lat wydobywa nie to, co najlepsze, tylko to, co najgorsze. Zarząd, za cichym przyzwoleniem Rady Nadzorczej i Ministerstwa Energii, świadomie generuje straty, by uzasadnić konieczność likwidacji kopalni.

Grupa niezależnych ekspertów, ratując wizerunek zarządu (choć nie jest to jej zamiarem), w oparciu o dewizę „Wydobywajmy to co najlepsze” opracowała własny tzw. Nowy Model Biznesowy dla kopalni „Krupiński”, o wiele korzystniejszy od nisko rentownego wariantu wypracowanego przez stronę społeczną.

Model ten do ostatecznego uwiarygodnienia wymaga jednak zgody Ministerstwa Energii na dopuszczenie niezależnych ekspertów do zespołu już powołanych audytorów. Zgody tej na razie nie ma i z prawdopodobnie nie będzie, bo kto dobrowolnie chciałby tworzyć okoliczności do obnażenia swoich niecnych celów i braku kompetencji, szczególnie w przypadku, gdy nikt nie kontroluje jego decyzji?

Prezentacja koncepcji zespołu niezależnych ekspertów, która swoją logiką i prostotą broni się sama, po analizie dostępnych dokumentów z pewnością musiałaby spowodować zmianę nieodpowiedzialnej decyzji NWZA, podjętej 1 grudnia 2016 roku na wniosek Zarządu i pozytywnej opinii RN.

W przeciwnym razie, byłyby nie do podważenia podstawy postawienia Zarządowi, RN i Niezależnemu Walnemu Zgromadzeniu Akcjonariuszy – w którym Skarb Państwa ma około 55% udziału – w procesie karnym zarzutu rażącego działania na szkodę spółki, a z powództwa cywilnego – żądania zadośćuczynienia z osobistego majątku decydentów reprezentujących właściciela za wyrządzenie olbrzymich szkód finansom publicznym.

Jeśli wszystkie osoby, które znają okoliczności skandalicznej decyzji dotyczącej przekazania KWK „Krupiński”, natychmiast nie zareagują – czynnie i skutecznie – stosownie do posiadanych uprawnień wynikających ze sprawowanej funkcji, będzie to oznaczać, że w sposób świadomy uczestniczą w przestępstwie gospodarczym na niespotykaną w nowym rozdaniu politycznym skalę.

Reprezentowanie społeczeństwa jest nie tylko przywilejem, do czego w okresie 28 letniej transformacji władza ustawodawcza, wykonawcza i sądownicza się przyzwyczaiła, lecz przede wszystkim odpowiedzialnym zobowiązaniem, z którego wcześniej czy później trzeba się będzie rzetelnie rozliczyć.

W ocenie niezależnych ekspertów kopalnia „Krupiński” jest przysłowiową żyłą złota, z bardzo obiecującą perspektywą, zgodnie z którą od 2019 roku kopalnia ta, do końca wygaśnięcia jej koncesji, czyli do roku 2030, mogłaby średnio generować około 300 mln zł zysku netto na rok. W perspektywie do roku 2030 byłoby to kilka miliardów zł zysku (zdyskontowanych przepływów netto z działalności operacyjnej). Uzyskano by to poprzez udostępnienie za około 300 mln zł pokładu 405, zalegającego w sąsiedztwie obszaru górniczego (OG) należącego do 1998 roku do KWK „Krupiński”. Wydobywanie w tej partii pokładów, należących do grupy 400, ale tylko w kolejności odwrotnej do sugerowanej przez Pana wiceministra Jerzego Markowskiego, umożliwiłoby uzyskanie znacznych dochodów po ich uprzednim odmetanowaniu.

Stworzony przez niezależnych ekspertów, kierujących się wartościami republikańskimi Nowy Model Biznesowy bierze pod uwagę następujące możliwości:

  1. Uzyskania koncesji na eksploatację przylegającego od strony południowej obszaru górniczego, który przed rokiem 1998 był już częścią koncesji przyznanej KWK „Krupiński”. Jego eksploatacja odbywałaby się głównie pod łąkami i lasami z luźną zabudową budownictwa jednorodzinnego, co ograniczy koszty szkód górniczych na powierzchni.
  2. Udostępnienia pokładu 405, którego nachylenie zapadania na kierunku prawie równoległym do uskoku jawiszowickiego jest bardzo korzystne.
  3. Odmetanowania pokładu 405 przed rozpoczęciem eksploatacji, co zdecydowanie poprawiłoby bezpieczeństwo pracy podczas eksploatacji i zwiększyłoby postępy biegu ścian.
  4. Ponownego udrożnienia szybu IV, by wykorzystać go do wentylacji rejonu.
  5. Wydobycia pokładu 405 o miąższości 4,5–11,5 m w 2 parcelach, w których zalega około 50 mln ton węgla koksowego typu 35 hard. Można by za niego uzyskać dwukrotnie większą cenę od obecnie eksploatowanego i sprzedawanego węgla.
  6. Zwiększenia wydobycia węgla handlowego netto z 1,8–2,0 mln t/r do 3,6–4,0 mln t/r.
  7. Ograniczenia wydobycia kamienia w nadawie ze ścian z 55-60% obecnie do maksymalnie 10-15%, dzięki eksploatacji pokładów tylko bez przerostów.
  8. Uproszczenia struktury przestrzennej kopalni, koncentrując docelowe wydobycie w południowej części OG, a rezygnując z rejonów eksploatacyjnych w partii centralnej, partii E i partii Zgoń.
  9. Jednoczesnego z eksploatacją pokładu 405, maksymalnego wydobywania metanu z pozostałych pokładów, zaliczonych do zasobów przemysłowych, którego jest w nich około 3 mld m3.
  10. Przeprowadzenia próby podziemnej gazyfikacji węgla na skalę przemysłową pokładów zaliczonych do zasobów przemysłowych, których w OG jest około 720 mln ton, nie licząc zasobów, które zalegają poniżej 1200 m.
  11. Produkcji prądu w silnikach spalinowo-gazowych w kogeneracji.
  12. Produkcji paliw płynnych, produktów do przemysłu chemicznego i paliw bezdymnych (prakoksiku) w instalacjach pilotażowych.
  13. Pozyskania na w/w innowacyjne przedsięwzięcia 80% finansowania z Narodowego Centrum Badań i Rozwoju, które na takie projekty ma 8 mld zł do wykorzystania w 2017 roku.

Obszar górniczy kopalni Krupiński od północy graniczy z OG z przyznaną koncesją na rozpoznanie i dokumentowanie złoża, które uzyskała niemiecka firma „Silesian Coal”, reprezentowana przez byłego ministra górnictwa Jerzego Markowskiego, starająca się o uzyskanie koncesji na eksploatację węgla głównie energetycznego typu 34.1 i 34.2 z tymi samymi przerostami kamienia, które obecnie eksploatuje kopalnia „Krupiński”. Jeżeli inwestor zagraniczny widzi możliwość udostępnienia swoich pokładów i ich eksploatacji w przyszłości, z satysfakcjonującą rentownością, mimo że są trudniej dostępne, to dlaczego uznano kopalnię „Krupiński” za trwale nierentowną?

Tym bardziej, że w byłym i obecnym OG KWK „Krupiński” i OG „Silesian Coal” pokłady węgla warstw orzeskich grupy 300 i warstw rudzkich grupy 400 zapadają od południa w kierunku północnym pod kątem od 15–30 stopni. Takie nachylenie pokładu sprawia, że udostępnienie i eksploatacja danego pokładu w OG KWK „Krupiński” są o wiele łatwiejsze i mniej kosztowne od ewentualnego udostępnienia i eksploatacji tego samego pokładu w OG KWK „Silesian Coal”.

Koncesje na wydobycie węgla wydaje się do głębokości 1200 m, co oznacza, że firma  „Silesian Coal” w swoim obszarze nie miałaby dostępu do najcenniejszego pokładu 405 o miąższości od 4,5 do 11,5 m, możliwego do eksploatacji przez KWK „Krupiński”.

Firma „Silesian Coal” od kilku dobrych lat stara się o dzierżawę infrastruktury KWK „Krupiński”, bo dzięki temu eksploatacja pokładów tej firmy będzie łatwiejsza i tańsza.

Wspólne korzystanie z infrastruktury technicznej KWK „Krupiński przez kopalnię „Silesian Coal” i KWK „Krupiński” jest niemożliwe ze względu na brak możliwości rozliczenia ilości, jakości nadawy węgla i kamienia pochodzących z obu kopalń.

Jedynym rozwiązaniem wychodzącym naprzeciw oczekiwaniom inwestora niemieckiego jest wstrzymanie wydobycia w KWK „Krupiński” pod pretekstem rzekomej trwałej nierentowności tej kopalni i przekazanie jej do SRK, aby na koszt publiczny pozbyć się jej nieproduktywnych aktywów, a następnie wydzierżawić infrastrukturę firmie „Silesian Coal” kosztem interesów SP.

Wszystko to przemawia za tym, aby nie likwidować KWK „Krupiński”, lecz wprowadzić w niej Nowy Model Biznesowy stworzony przez zespół niezależnych ekspertów celem wpisania się w Strategię na rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju, by szybko nadrabiać utracony czas w zakresie zarabiania.

KWK „Krupiński” wzorem byłej Kopalni Doświadczalnej „Barbara” wdrażając z sukcesem Nowy Model Biznesowy mogłaby w przyszłości z wielkim pożytkiem dla odbudowy polskiej własności standaryzować ten model w pozostałych kopalniach i spółkach górniczych.

Zespół audytorów, w którym powinni znaleźć się naukowcy, niezależni eksperci, przedstawiciele JSW SA i strony społecznej byłby zobligowany do przedstawienia wniosków stronom sporu do 15 lutego 2017 roku, co musiałoby doprowadzić do zmiany decyzji dotyczącej przekazania KWK „Krupiński” do SRK bez naruszania porozumień programu restrukturyzacji.

Gdyby zarząd JSW podtrzymał swoje stanowisko, że nie jest w interesie JSW utrzymywanie kopalni w swoich strukturach, to – równolegle do przeprowadzanego audytu – w ramach Nowego Modelu Biznesowego należałoby pracować nad wariantami prawnego i kapitałowego funkcjonowania kopalni w przyszłości. Stanowisko to na posiedzeniu WRDS potwierdził wiceminister Grzegorz Tobiszowski, który oświadczył, że kopalnia KWK „Krupiński” jest trwale nierentowna, a jeżeli strona społeczna uważa inaczej, to niech utworzy spółkę pracowniczą i przejmie ją w zarządzanie na własną odpowiedzialność. Niezależni eksperci będą rekomendować takie rozwiązanie jako zalecane przez rząd przedsięwzięcia publiczno-prywatne (PPP).

Jeżeli wstępne założenia Nowego Modelu Biznesowego potwierdziłyby się w wyniku przeprowadzenia rzeczonego audytu, to KWK „Krupiński” od 2020 roku osiągałaby średnio czterokrotnie większe przychody, przy generalnie niezmienionych kosztach ogólnych w poszczególnych latach, w stosunku do przychodów i kosztów przedstawionych wcześniej w biznesplanach opracowanych przez Zarząd JSW i stronę społeczną.

Koncepcja ta pozwala również zwiększyć zatrudnienie w rejonie, podwoić wpływy do jednostek samorządu terytorialnego z tytułu opłaty eksploatacyjnej oraz zwiększyć podatki od nieruchomości gruntowych po wyrażeniu zgody na rozszerzenie OG KWK „Krupiński”. Ograniczono by również negatywne skutki prowadzonej działalności gospodarczej związanej z szkodami górniczymi.

Z dużym prawdopodobieństwem można też twierdzić, że zyski netto osiągnięte przez KWK „Krupiński” po wprowadzeniu Nowego Modelu Biznesowego byłyby porównywalne do tych przynoszonych przez pozostałe kopalnie JSW SA, dzięki czemu KWK „Krupiński” można by uznać za trwale wysoce rentowną.

* * *

Drugim tematem ożywionej dyskusji jest połączenie upadającego KHW SA z PGG sp. z o.o., aby ratować KWH SA przed bankructwem.

Po połączeniu PGG i KHW obu spółkom również będzie groziło przejęcia kontroli nad ich zasobami.

Stanie się tak, jeżeli przed połączeniem nie przeniesie się kopalni zespolonej „Wujek-Śląsk” i kopalni „Wieczorek” do SRK i nie doinwestuje się PGG po fuzji z „odchudzoną” już KHW znacznie większą kwotą niż zaplanowano (700 mln od spółek energetycznych SP i Weglokoksu oraz 400 mln zł pozyskanych od nie wiadomo jeszcze jakiego inwestora z emisji obligacji, na inwestycje związane z przygotowaniem frontu wydobywczego dla Kopalni „Staszic-Murcki” i kopalni „Wesoła-Mysłowice”).

Tak niskie kapitały własne (około 20%) połączonej PGG z KHW w stosunku do łącznej sumy bilansowej aktywów, to cyniczne pozorowanie działań ratowania spółki. Zbyt duży bowiem jest koszt obsługi długu, który przy skumulowanym koszcie 2 podmiotów będzie skutkował brakiem możliwości terminowej spłaty olbrzymiego, ponad 10 mld zadłużenia, a na to dybią wierzyciele. Strata finansowa PGG około 300 mln zł na dzień 31 grudnia 2016 roku jest wynikiem przekazania na koszt SP do SRK niechcianego majątku z Kompanii Węglowej przed utworzeniem PGG, wzrostem w II, III i IV kwartale cen oraz prawdopodobnie manipulacjami księgowymi związanymi z rozwiązywaniem sztucznie założonych wcześniej rezerw, a nie wynikiem korzyści wynikających z utworzenia od 1 lipca 2016 roku kopalń zespolonych. O tym jednak społeczeństwo dowie się dopiero w połowie tego roku, po opublikowaniu zatwierdzonych przez WZA sprawozdań finansowych za rok 2016.

Dodatkowe dokapitalizowanie PGG i przekazanie przed połączeniem kopalń „Wujek-Śląsk” i „Wieczorek” do SRK jest więc niezbędne, aby wyprowadzić w przyszłości PGG – Ruch KHW na prostą, zachowując większościowe udziały SP w tej najbardziej strategicznej z punktu widzenia bezpieczeństwa energetycznego kraju spółce.

Zaproponowana przez Ministerstwo Energii wersja ratowania KHW poprzez połączenie z PGG w prostej linii prowadzi do oddania tej największej spółki górniczej w Europie na łaskę wierzycieli, którzy na przykładzie JSW pokazali już, kto faktycznie rządzi tą firmą. O słuszności tej tezy przekonamy się dopiero na koniec roku 2018, ale wtedy może być już za późno, aby odzyskać największe polskie bogactwo naturalne, za pomocą którego moglibyśmy  odtworzyć polską własność.

Jeśli ktoś dbający o interes swojego państwa lub biznesu raz legalnie przejmie kontrolę nad polskimi zasobami węgla, ten jej już nigdy nie odda, bo będzie miał w perspektywie niewyobrażalne zyski – jako że innowacyjne technologie węglowe na skalę przemysłową, zapewniające olbrzymie korzyści, są już prawie dopracowane.

Oby w 100 rocznicę odzyskania niepodległości Polacy na trwałe jej nie utracili. Bez własności nie będzie wolności, a wtedy motto Strategii na Rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju, które brzmi: „Polska będzie wielka albo nie będzie jej wcale”, zrealizuje się w negatywnym, zamiast pozytywnym wariancie.

Pod żadnym pozorem nie możemy do tego dopuścić, bo prawowitymi właścicielami zasobów węgla są Polacy, a nie Ministerstwo Energii. Korzyści wynikające z posiadania przez Polskę tak cennych i licznych zasobów naturalnych muszą należeć do nas, a nie do zadomowionych u nas na skutek działania kolejnych rządów licznych kolonizatorów. Pamiętajmy, że gdy Polska będzie wielka, to wielcy będziemy również i MY, a swoją historią w pełni sobie na to zasłużyliśmy!

Krzysztof Tytko

  • Zdjęcie tytułowe za BFIG.

 

Przeczytaj również:

 

Polish-Club-Online-PCO-logo-2 , 2017.02.18

Related posts

  • miteror

    ludzie wiedza ze zz bronia głównie swojego interesu, ludzie tacy jak tytko czy baca tez nie pojawiaja sie pod kopalnia przez przypadek.

  • akuracz

    ale kogo stac teraz zeby wykladac kolejne setki milionów zlotych na ratowanie krupinskiego, skoro zz nie pozwola na wprowadzenie jakiejkolwiek redukcji strat

  • hillipo

    no tak dadza teraz 300 milionów, na przystosowanie kopalni do wydobycia wegla koksowego, ale okaze sie za rok ze ceny pojda w doł i wrocimy do punktu wyjscia, bo kopalnia krupinski nie jest w stanie zaczac odrabiac strat w rok ani dwa.

  • lamon

    gmina nie interesowała sie kopalnia przez lata, eksperci jak tytko nie interesowali sie tym przez lata, zz nie interesowały sie krupczokiem przez lata. Teraz nagle chca zaklinać rzeczywistosć.

Top