Prof. Artur Śliwiński: Polexit? (Część II.)


Przeczytaj:       Część I.

Wraz z upadkiem neoliberalizmu rozpadła się fałszywa zachodnia „wspólnoty ducha”, którą przez ponad dwadzieścia lat budowano w Polsce na gruncie neoliberalnego modelu gospodarczego.

Neoliberalizmu został zakorzeniony w działaniach władzy państwowej, w mediach, na uniwersytetach i w szkołach. Wyznaczał także „azymut” integracji europejskiej oraz miejsce Polski w Unii Europejskiej. Na szczególną uwagę zasługuje fakt (do tej pory skrzętnie pomijany), iż w neoliberalizm wpisana została zasada ograniczenia suwerenności państw w sferze ekonomicznej i duchowej.

Globalny kryzys ekonomiczny coraz bardziej narusza europejski status quo, chociaż niewiele na ten temat potrafimy powiedzieć. Z pewnością można uznać, że dotychczasowe zamierzenia strategiczne Unii Europejskiej, formułowane w konwencji sprostania warunkom konkurencji gospodarczej w skali globalnej, rywalizacji technologicznej i budowy „społeczeństwa informacyjnego” są przebrzmiałe i mało realistyczne. Dokumenty wielu rządów krajów europejskich mechanicznie przekładały te formuły UE na grunt strategii krajowych, więc nie może dziwić, że strategie te okazały się w znacznej mierze pozbawione wartości praktycznej. Jest to poważny powód do niepokoju, ponieważ jak dotąd nie widać ze strony Brukseli zrozumienia sytuacji i poważnych prób wypracowania nowych rozwiązań strategicznych.

W ślad za tymi zamierzeniami strategicznymi szły setki miliardów euro. Można obawiać się, że gros wydatków było niecelowych co najmniej w takim stopniu, w jakim nierealistyczne okazały się owe zamierzenia. Niektóre mogły wzmagać obecny kryzys ekonomiczny. Bardziej przekonywująca jest jednak opinia, że większość funduszy UE została przechwycona przez wielkie korporacje globalne i sieci finansowe.

Dobrze wiemy, że w społeczeństwach europejskich narasta niezadowolenie i niepokój wynikający raczej z niepewnej przyszłości, niż ze spadku produkcji, zatrudnienia czy poziomu życia. Wraz z dalszym pogarszaniem się sytuacji gospodarczej w krajach członkowskich UE może zmienić się to jedynie na gorsze. W poszczególnych krajach sytuacja gospodarcza przedstawia się różnie. Uformowano podział na kraje centralne i peryferyjne, który nieustannie się pogłębia. W krajach tworzących centrum istnieje wspólne dążenie: silna tendencja zachowawcza. Zbyt cenią sobie osiągnięty dobrobyt, aby zdecydować się na radykalne zmiany. W krajach peryferyjnych istnieje silne dążenie do wydostania się z pułapki tak pomyślanej „integracji europejskiej”.

Inaczej przedstawia się sytuacja w nowej piętnastce, gdzie społeczne parcie do zmian jest silniejsze. Gremia kierujące UE nie potrafiły jednak rozpoznać tych zjawisk lub je zbagatelizowały, a w konsekwencji nie potrafiły zareagować w sensowny sposób. Duża część tych gremiów otwarcie daje wyraz przekonaniu, że Polska jest słaba politycznie i gospodarczo, a także nieudolnie rządzona, co nie tylko sprzyja konfliktom, lecz wyzwala w tych gremiach absurdalne dążenia do pouczania Polaków (z drugiej strony „kim jesteście do cholery, aby nas pouczać!”).

Innymi słowy, nie widać szans na europejski program stabilizacji społeczno-gospodarczej. Współpraca w zakresie stabilizacji rynków finansowych i doraźnych interwencji w sektorze przemysłowym nie wystarcza.

Ten aspekt problemu trudno pojąć tym ludziom w Polsce, którzy liczą na dalsze umocnienie biurokratycznych struktur Unii Europejskiej oraz na utrzymanie partykularnych, najczęściej osobistych korzyści, które płyną z udziału w tych strukturach. Godząc się z brakiem unijnych instytucji demokratycznych jako kosztem osiągania korzyści z integracji europejskiej (gdyż taka jest obecna logika integracji), z natury rzeczy wpadają w „niepewność jutra”. Przyjmują z gruntu rzeczy fałszywą argumentację, jakoby obecny globalny kryzys ekonomiczny stanowił najgorszą rzecz, jaka mogła się Europie przydarzyć. Potężny kryzys finansowy istotnie narusza lub niweczy dotychczasowy status quo. Natomiast pytanie, czy jego skutki w ostatecznym rachunku będą negatywne czy pozytywne, ciągle pozostaje otwarte.

Słaba na ogół znajomość historii kryzysów gospodarczych powoduje, że takie pytanie wydaje się ekstrawagancją. Tymczasem jest to pytanie poważne i uzasadnione. Kryzys gospodarczy można zrozumieć wtedy, gdy krytycznie spojrzy się na dotychczasowe rezultaty, które kryzys właśnie testuje. Dotychczas z entuzjazmem stosowano test dobrobytu opartego na wolnej konkurencji międzynarodowej, jako mechanizmu sprzyjającego lepszemu wykorzystaniu posiadanych przez społeczeństwa zasobów. Test wypadł negatywnie. Test kryzysu uznaje się natomiast za krzywdzący. A przecież jest to w gruncie rzeczy podstawowy test, którym rzeczywistość gospodarcza sprawdza sensowność polityki i praktyki gospodarczej. Kryzys ekonomiczny nie tylko nastręcza problemy, ale także otwiera szanse rozwiązania problemów; uczy, jak należy je rozwiązywać. Kryzys jest wielkim specjalistą od zarządzania zmianami.

Wiele wskazuje, że zmiany wywołane przez obecny kryzys ekonomiczny mogą mieć dla Europy efekt pozytywny. Sprawa Unii Europejskiej jest w tym przypadku drugorzędna.

 

Prof. dr hab. Artur Śliwiński

 

Za: Europejski Monitor Ekonomiczny – Европейский Экономический Moнитop – European Economic Monitor , 2017-01-08

 

  • Zdjęcie tytułowe fot. pixabay.com / wybór zdjęcia wg.pco.

 

Więcej artykułów  prof. Artura Śliwińskiego na naszym portalu  >   >   >   TUTAJ  .

 

Polish-Club-Online-PCO-logo-22017.02.20.

Artur Śliwiński

Autor: Artur Śliwiński