Stanisław Bulza: Szlakiem śmierci. Koniec tajemnicy Riese. (Część VII.)


Przeczytaj:          Część I.          Część II.          Część III.          Część IV.          Część V.         Część VI.

Kopalnia uranu w Kowarach

 

Można przypuszczać, że ze względu na bliskość złóż rud uranu, m.in. w Kowarach, kompleks Riese był ośrodkiem obróbki rudy uranowej i badań nad niemiecką bronią jądrową, której historia zaczyna się w 1938 roku, kiedy dwóch fizyków doprowadziło do rozszczepienia atomu uranu. Dokonanie Otto Hahna i Fritza Strassmana dało początek dyskusji nad możliwością stworzenia bomby atomowej, a także rozpaliło zapędy Adolfa Hitlera.

W 1939 roku Biuro Rozwoju i Dostaw Broni Armii Niemieckiej powołało zespół, który miał zbadać możliwości wykorzystania odkrycia fizyków Hahna i Strassmana. Rozważano możliwość budowy reaktora jądrowego, który miałby być pierwszym etapem do stworzenia broni jądrowej. W 1942 roku rozpoczęły się pierwsze eksperymenty. Były one prowadzone w kilku laboratoriach. Prace postępowały w szybkim tempie. Jedyną osobą, która rozumiała zagrożenie jakie wynikałoby z posiadania broni jądrowej przez nazistów był Werner Heisenberg, fizyk, laureat nagrody Nobla, który rzekomo celowo opóźniał badania nad bronią nuklearną.

Pierwsze informacje o uranie w Sudetach pochodzą jeszcze z 1863 r. W 1929 r. Niemcy wyeksploatowali z rejonu Kowar 9 ton rud tej substancji. Próby wysłano do zakładu przeróbki pod Berlinem. Okazało się, że są bardzo bogate. Tuż po tym kopalnię zamknięto. Nastał wielki kryzys. Ponownie rozpoczęto eksploatację rud żelaza w 1935 r. Przy tej okazji, do 1942 r., wydobyto 72 tony rud uranu, z których odzyskano 3,601 grama radu. Sam uran nadal nie posiadający żadnej wartości handlowej traktowano jako odpad. Sytuacja ta uległa radykalnej zmianie, gdy odkryto zjawisko reakcji łańcuchowej. Uran stał się najcenniejszym surowcem strategicznym. Prace górnicze objęte zostały ścisłą tajemnicą. W Kowarach oficjalnie mówiono o wyczerpaniu się znanych stref uranonośnych, a intensywne poszukiwania nowych miały zakończyć się niepowodzeniem. Skądinąd wiadomo jednak, że w latach 1943–1944 pozyskano tu około 72 tony rudy uranowej. Miała ona posłużyć jako surowiec do produkcji paliwa nuklearnego dla budowanego w centrum Berlina stosu atomowego.

Niemcy podczas wojny w tajnych kopalniach wydobywali rudy uranu. Kopalnie takie były w Kowarach, Grzmiącej, Dziećmorowicach, w Starym Julianowie, Poniatowie, Kozicach i innych miejscowościach. Po wojnie Rosjanie przejęli kopalnie i do 1954 r. wydobywali w nich rudę uranu. Zapewne nie były to duże ilości. Uran w przyrodzie jest dość rozpowszechniony, jednak w większości minerałów, które są źródłem uranu, występuje w niewielkich ilościach. Stosowany jest głównie jako paliwo w reaktorach jądrowych i jako materiał rozszczepialny w bombach atomowych. W Kowarach znajdował się obóz Aussenlager Schmiedeberg in Schlesien, który był częścią Arbeitslager „Riese”. Więźniowie pracowali przy wydobywaniu uranu.

Aussenlager Schmiedeberg in Schlesien (Kowary) był częścią obozu pracy Riese. Kurt Bruno Pompe (1899-1964) był dowódcą straży w kilku obozach pracy przymusowej. Zajmował różne stanowiska w obozach pracy przymusowej dla Żydów na Śląsku, od listopada 1943 do maja 1944 był komendantem w obozach pracy przymusowej Schmiedeberg, położonej w Busch Vorwerk, bardzo blisko do miejsca swego urodzenia Schmiedeberg (1945 Kowary). W obu obozach terroryzował więźniów i był zaangażowany w kilka morderstw. Wyjaśnienie kwestii pomocy udzielanej więźniom przez Niemców byłoby również pełniejsze po zbadaniu większej liczby obozów Schmelta. W przypadku, kiedy takie kontakty nie mogą być wyraźnie łączone z drugą fazą funkcjonowania Brande (Prądów), to w ZALfJ Schmiedeberg (Kowary), obóz pracy przymusowej dla Żydów ZALfJ (Zwangsarbeitslager), tzw. Organizacji Schmelt występowały one jeszcze pod koniec 1943 i na początku 1944. Tam kilku miejscowych chłopów i jacyś niemieccy pracownicy próbowały złagodzić cierpienie więźniów przez przemyt żywności i inne akty dobroci.

W całej przedwojennej działalności kopalni „Bergfreiheltgrube” w Kowarach rudy uranu stanowiły zaledwie produkt uboczny przy eksploatacji złoża magnetytu. Starano się tylko, aby partie urobku zawierające blendę smolistą były wywożone na powierzchnię oddzielnie. Kopalnia nie zajmowała się jednak jego przeróbką poprzestając jedynie na wstępnym oczyszczeniu rud uranowych z domieszek magnetytu i skały płonnej. Uzyskane tym sposobem słabe koncentraty wysłano do dalszego przerobu w Zakładach Chemicznych Koncernu Aurela w Oranienburgu pod Berlinem.

W kwietniu 1945 roku na kilka dni przed wkroczeniem do Oranienburga Armii Radzieckiej zakłady te słały się celem amerykańskiego nalotu dywanowego. W akcji wzięło udział 612 latających fortec 8 Armii Powietrznej Stanów Zjednoczonych. Na cel zrzucono ogółem 1506 ton bomb burzących i 178 ton bomb zapalających zamieniając fabrykę w zwały gruzu (dla odwrócenia uwagi od właściwego celu nalotu zbombardowano wtedy również pobliskie Drezno). Pomimo ogromnych zniszczeń Rosjanom udało się jednak odnaleźć w ruinach fabryki znaczną część zgromadzonego tu zapasu rudy oraz kilka pojemników z gotowym koncentratem uranowym. Niemieckie napisy na beczkach wskazywały, że pochodziły one m. in. z miejscowości Kowary znajdującej się w tym czasie w radzieckiej strefie okupacyjnej. Tam też niezwłocznie Rosjanie skierowali grupę swoich specjalistów jądrowych (http://www.redbor.pl/bibliografia/borzecki_1998a.htm).

 

 

Fabryka kwasu siarkowego w Wałbrzychu

 

Do ługowania rudy uranu potrzebny jest kwas siarkowy: 100 kg rudy uranowej, 400 L 10% kwasu siarkowego.

Czy dlatego zlokalizowano centrum przetwarzania rudy uranu w Górach Sowich, ponieważ w pobliskim Wałbrzychu była fabryka kwasu siarkowego. W 1928 r. region Wałbrzycha wpisano na listę uprawnionych do korzystania z kredytów państwowych. Wybudowano z tych funduszy m. in. fabrykę kwasu siarkowego, koksownię i poszerzono sieć wodociągów.

1979 r. Fabryka Kwasu Siarkowego. Mocno zdewastowana po 1945 roku…….celowo. Opis oryginalny z 1979 roku: „Wałbrzyskie zakłady kwasu siarkowego produkują rocznie 75 tys. ton tego cennego surowca”. Fotografia KAW. Zakład działał do lat dziewięćdziesiątych XX w. Obecnie jest to obiekt w ruinie (Petroniusz & Ragnar).

Fabryka kwasu siarkowego (Schwefelsaurefabrik) była częścią Zakładów azotowych (Stickstoffwerke A./G. Waldenburg. Do fabryki należał budynek z piecami (prawdopodobnie pirytowymi), główny budynek fabryczny (jego ruiny zachowały się do dzisiaj) i suwnica-pochylnia. W czasie II wojny światowej dobudowano mały budynek administracyjny oraz w niedalekiej odległości schron wartowniczy. W 1945 r. Rosjanie zdemontowali urządzenia fabryki i wywieźli je do ZSRR. W 1946 r., w miejsce fabryki niemieckiej, wykorzystując pozostawione budynki i budowle, wybudowano nową fabrykę kwasu siarkowego. Zakład działał do lat 90. XX w. Obecnie jest w ruinie (Petroniusz & Ragnar).

 

 

Kopalnia grafitu

 

Niemcy do programu elektrowni jądrowej potrzebowali grafit. Znajdował się on właśnie na Włodarzu w Górach Sowich. Na północno-wschodnim zboczu Jedlińskiej Kopy w pierwszej połowie XIX w., na wysokości 650 m. n.p.m., wykuto w żyle kwarcowo-grafitowej sztolnię „Grafitówka”. Przez większą część roku sztolnia na całej długości jest zalana wodą, podobnie jak pobliski kompleks Włodarz. Jednak jesienią, przy najniższym poziomie wód gruntowych, można do niej wejść, najlepiej od strony dawnego nasypu kolejki dostarczającej z Olszyńca materiały budowlane dla kompleksu Włodarz. Sztolnia biegnie z SE na NW, jej wymiary poprzeczne to: 2 m szerokości i 2 m wysokości. Na 45 m długości wyrobisko rozwidla się. Od tego momentu główny korytarz biegnie prosto na północ i po 42 m dochodzi do komory o wysokości 5 m. Za tą komorą sztolnia skręca na NW i po 20 m kończy się małą komorą z przodkiem, gdzie po lewej widoczna jest żyła grafitu. To, że dzisiaj mamy dostęp do prawie 150 m sztolni Grafitówka, wynika z faktu, że w latach 1948–1951 prowadzono tu prace poszukiwawcze za uranem, nazywając to złoże Jawornik. Zasoby rud uranu okazały się jednak bardzo skromne nawet jak na warunki sudeckie.

Na północ od masywu Jedlińskiej Kopy, po drugiej stronie doliny Bystrzycy, w Niedźwiedzicy założono w XIX w. kopalnię grafitu Maria. Kopalnia ta powstała na bazie starszych wyrobisk z XVIII w., udostępniających cztery żyły kruszconośne w gnejsie sowiogórskim. Żyły te zawierały głównie galenę, piryt i grafit. Główne wyrobiska to szyb i nie łącząca się z nim sztolnia. Szyb miał głębokość 25 m, a sztolnia 84 m długości. Wydobyto tu łącznie 80 ton czarnego grafitu łuskanego. Z racji dobrze przeprowadzonej rekultywacji nie udało się dotychczas znaleźć wejścia ani do sztolni ani do szybu (Andrzej Kosiór i Robert Podolski, „Stare górnictwo niewęglowe wokół Wałbrzycha”).

 

 

Obróbka rudy uranowej

 

Pierwszym etapem obróbki rudy uranowej po wydobyciu jest kruszenie bloków skalnych, mielenie i ługowanie – w rezultacie otrzymuje się tzw. yellowcake, czyli oczyszczony uraninit U3O8. Składa się on w ponad 99% z nierozszczepialnego izotopu U-238 i w mniej niż 1% z rozszczepialnego U-235 (a tylko ten może być wykorzystany jako normalne paliwo jądrowe). Warto tu dodać, że yellowcake jest towarem, którym handluje się na nowojorskiej giełdzie towarowej NYMEX.

Łupki dictyonemowe poddaje się prażeniu w piecu w temperaturze 550°C, przez 4 godziny.

Wymagane jest, aby w czasie prażenia ruda była mieszana lub grubość warstewki rudy wyprażonej była nie większa niż 0,3 cm. Wyprażone łupki podlegają ługowaniu10% kwasem siarkowym w temperaturze 80°C z dodatkiem utleniacza, np. MnO2. Należy założyć, że stężenie kwasu siarkowego zmienia się w zakresie 8-12%. Wymagane jest, aby w czasie ługowania zawiesina była mieszana. Otrzymany ługat oddziela się od skały płonnej na filtrze, a następnie oczyszcza na kolumnach jonowymiennych.

Po kolumnie jonowej otrzymuje się frakcję zawierającą metale inne niż uran oraz frakcję zawierającą uran wraz z śladowymi ilościami innych metali.

Z roztworu bogatego w U wytrąca się di-uranian amonu poprzez przepuszczanie przez roztwór mieszaniny strumienia amoniaku i gazu obojętnego (np. azotu), pH 7-8, w temperaturze 40-60° C. Czas wytrącania – 4 godziny.

Frakcję uranową po kolumnach jonitowych (roztwór metali w kwasie siarkowym) można poddać dodatkowemu oczyszczaniu w procesie ekstrakcji za pomocą ekstrahenta HDEHP (in. D2EHPA)rozcieńczonego w kerosenie. Ekstrakcję prowadzi się przy stosunku faz 1:1 przez 30 min, w temperaturze otoczenia 20-25° C. Po ekstrakcji uran przeprowadza się do roztworu wodnego węglanu sodu o stężeniu 1 M w procesie ekstrakcji odwrotnej. Re-ekstrakcję prowadzi się przez 30 min, w temperaturze otoczenia 20-25° C. Roztwór zasadowy otrzymany po re-ekstrakcji uranu zobojętnia się przy użyciu 10% kwasu siarkowego, usuwa wydzielający się dwutlenek węgla(optymalna temperatura 40-60 C), a następnie przepuszcza się przez roztwór strumień mieszaniny amoniaku i gazu obojętnego (tlenu lub azotu) w celu wytrącenia di-uranianu amonu. Tlenek U3O8otrzymuje się poprzez prażenie di-uranianu amonu w temperaturze 750° C

Dostarczony do instalacji ługat jest filtrowany w celu oddzielenia stałej pozostałości.

Po ługowaniu alkalicznym, w celu oddzielenia uranu roztwór poddaje się procesowi ekstrakcji cieczowej.

Ekstrakcję prowadzi się do roztworu kerosenu z zastosowaniem ekstrahenta HDEHP, przez 30 min, w temperaturze otoczenia 20 – 25°C. Stosunek fazy organicznej do wodnej – (1:1).

Następnie prowadzi się proces re-ekstrakcji do roztworu wodnego węglanu sodu o stężeniu 1 M, przez 30 min, w temperaturze otoczenia 20-25° C, przy stosunku faz 1:1.

Roztwór zasadowy otrzymany po re-ekstrakcji uranu należy zobojętnić przy użyciu 10% kwasu siarkowego, usunąć wydzielający się dwutlenek węgla (optymalna temperatura 40-60° C), a następnie przepuścić strumień mieszaniny amoniaku i gazu obojętnego (tlenu lub azotu) w celu wytrącenia di-uranianu amonu.

Po ługowaniu kwasem siarkowym wyługowane metale poddaje się rozdzieleniu na kolumnie jonowymiennej. Z roztworu bogatego w U wytrąca się diuranian amonu poprzez przepuszczanie przez roztwór mieszaniny strumienia amoniaku i gazu obojętnego, pH 7-8, w temperaturze 40-60°C; czas wytrącania wynosi 4 godziny. Tlenek U3O8otrzymuje się poprzez prażenie diuranian amonu w temperaturze 750°C (http://www.ichtj.waw.pl/drupal/pliki/uran/zalacznik_1.pdf).

 

 

Specyfikacja ważniejszych obiektów

 

– kruszarka do kruszenia twardej rudy z systemem odpylania

– młyn mielący do uziarnienia ok. 0,2 mm, ewentualnie z systemem odpylania

– piec z grzaniem do 1000°C, zapewniający mieszanie rudy. Piec muflowy – piec przeponowy, ogrzewany gazem lub energią elektryczną z ceramicznymi muflami ustawionymi pionowo lub poziomo, wewnątrz których zachodzi proces chemiczny. Piece takie stosuje się np. do redukcji cynkowej i w przemyśle ceramicznym. Mufle wykonane są z gliny ogniotrwałej z dodatkiem szamotu.

– aparat do ługownia, podgrzewany, z mieszadłem, odporny na środowisko 10% kwasu siarkowego z możliwością regulacji temperatury

– aparat do filtracji – oddzielenia skały płonnej od ługatu;

– kolumny jonowymienne o Dowex 1X8200-400 mesh.

Jonity można regenerować za pomocą roztworu kwasu, roztworu zasady bądź roztworu chlorku sodu. Temperatura pracy: 20-25C.

– ekstraktor do ekstrakcji uranu z roztworu kwasu siarkowego do roztworu ekstrahenta HDEHPw kerosenie (frakcja o temperaturze wrzenia180-280°C). Temperatura otoczenia 20-25°C. Czas mieszania faz 30 min. Stosunek fazy organicznej do wodnej (1:1). pH fazy wodnej pH =1;

– reaktor do re-ekstrakcji z roztworu HDEHP w kerosenie do roztworu wodnego węglanu sodu.

Roztwór wodny 0,5M węglanu sodu (pH=13). Re-ekstrakcję prowadzi się w temperaturze otoczenia 20-25°C. Czas mieszania faz 30 min. Stosunek fazy organicznej do wodnej (1:1);

– reaktor: etap zakwaszenia kwasem siarkowym.

Roztwór wodny węglanu sodu po ekstrakcji ma pH około 11-13. Należy go zakwasić10% H2SO4 do pH 7. Proporcje roztworu węglanowego do kwasu siarkowego 3:1

reaktor: Wytrącanie uranu z roztworu kwaśnego za pomocą amoniaku, pH 7-8, temperatura40 do 60°C. Czas wytrącania 3 h.

– piec do prażnia di-uranianu amonu.

W celu otrzymania U3O8 należy poddać di-uranian amonu prażeniu w temperaturze750°C;

– zbiornik produktu (http://www.ichtj.waw.pl/drupal/pliki/uran/zalacznik_1.pdf)

 

 

Duńczycy i Norwegowie w Riese

 

W Grządkach Górnych k. Walimia, obok nieistniejącej już Gospody Schirgenschenke, był obóz O. Todt. Jak już wcześniej napisałem, to obozy lokowano przeważnie przy stawach. Również ten obóz wybudowano przy stawie, obecnie wyschnięty. W tym obozie, jak ustaliła GKBZH, zakwaterowani byli ci Duńczycy w liczbie 80 i Norwegowie w liczbie 120. W sprawozdaniu GKBZH pisze, że byli to technicy fizycy, chemicy i specjaliści budownictwa przemysłowego. Po co Niemcom byli potrzebni fizycy i chemicy?

Baraki obozowe były murowane, ogrzewane z ubikacjami wewnątrz. Na terenie obozu było kilka takich baraków. Sprzątającym te baraki był więzień rosyjski, baraki były otoczone podwójnym zasiekiem pod napięciem, praca wyłącznie 8 godzin, podczas przejścia usuwano z trasy innych więźniów, wożeni ciężarówką pod konwojem, wyjazdy również w nocy, za próbę kontaktu z nimi natychmiastowe powieszenie. Tajemnica była pilnie strzeżona. Od baraków, w których byli zakwaterowani Duńczycy i Norwegowie, wiodła droga, po bokach z wysokimi wałami, do laboratorium (kasyno) w Osówce. Wały usypano zapewne po to, by przewożeni uczeni byli nie widoczni dla innych więźniów. Jeszcze dziś wały mają wysokość kilku metrów, mimo że po tylu latach deszcz je spłukiwał. Po zlikwidowaniu tych ludzi, baraki zajęła O.T. i zakwaterowała tam swoich pracowników. Dzisiaj po barakach zostały tylko platformy ziemne. Są opinie, że nie wszyscy zginęli, gdyż 63 naukowców norweskich zostało zamordowanych, celem zachowania tajemnicy, ale 57 naukowcy norweskich ocalało, lecz nie wiadomo, co się z nimi stało?

Przy drodze Włodarz-Osówka, bliżej sztolni pod Włodarzem, nieopodal górskiego potoku, znajdują się fundamenty, oraz fragmenty komina, po budynku, którego przeznaczenie pozostaje nieznane. Budynek znajdował się poniżej drogi. W dole przy potoku znajdował się ostatni magazyn cementu kompleksu Włodarz. W budynku była łazienka, gdyż z tyłu znajduje się dobrze zachowane szambo. Natomiast ubikacja była z tyłu na zewnątrz. Czy było to laboratorium?

Grupa Skandynawów zaczęła prace w czerwcu 1943 roku, a według rozpowszechnianych powszechnie fałszywych informacji budowę „Riese” rozpoczęto po nalotach jesienią 1943 r. Czy był to zespół Rolfa Widerøe?

Rolf Widerøe (1902-1996), był norweskim fizykiem. W 1943 roku Niemcy „zaprosili” go do Niemiec, aby kontynuował pracę nad betatronem. Zainspirowany okazję kontynuowania swoich badań zgodził się pojechać do Hamburga i rozpocząć budowę niemieckiego betatron. Pracował głównie dla laboratorium fizyki plazmy w Hamburgu. Później w czasie wojny pracował w laboratorium fizyki plazmy w Dreźnie, którą kierował Max Steenbeck dla organizacji Baron Manfred von Ardenne.

Na wiosnę 1943 r. Widerøe zbudował pierwszy betatron dla energii 15 MW, a następnie zaprojektował kolejne o znacznie większej mocy. W owym czasie całością niemieckich projektów jądrowych kierował Walter Gerlach, a Werner Heisenberg, który popełnił szereg pomyłek i tym samym opóźniał i dezorganizował pracę kolegów, zszedł w całym projekcie na dalszy plan. Najpotężniejszy betatron został zainstalowany i ukryty w laboratoriach stworzonych w pokopalnianych korytarzach Ruedigen (autor: „Rüdiger”) koło Wałbrzycha. Obiekt ten miał własną rozbudowaną infrastrukturę, znajdujące się niedaleko bogate złoża uranu i innych rud metali oraz zakłady uzdatniania ciężkiej wody. Reaktor rozpoczął pracę pod koniec lipca 1944 r. Wzbogacanie uranu tą metodą okazało się znacznie efektywniejsze niż amerykańska opcja używania cyklotronu. W listopadzie tegoż roku rozpoczęto nowe bardzo technologicznie zaawansowane przedsięwzięcie pozyskiwania plutonu. Naukowcy niemieccy wykorzystali w nim prace Ireny Curie i Fryderyka Joliot. Pozyskiwano spore ilości plutonu, ale szybko zbliżający się front wschodni zmusił Niemców do zlikwidowania całego ośrodka jądrowego (http://www.rp.pl/Rzecz-o-historii/308189910-Czy-III-Rzesza-posiadala-bron-atomowa.html#ap-2). Gdy Drezno zostało zniszczone w lutym 1945 roku, Rolf Widerøe ewakuował się na południe do okręgu Ebermannstadt.

W Wałbrzychu, ani pod miastem, nie było kopalni Ruedigen. Nazwa może jest błędna i dotyczy raczej kryptonimu „Rüdiger”, który odnosi się jednego z ośmiu największych węzłów łączności w III Rzeszy. Węzeł „Rüdiger” składał się z kilku stacji wzmacniakowych oraz z co najmniej z czterech central telefonicznych głównych: „Schweidnitz I” w Świdnicy, „Schweidnitz II” w Rzeczce”, „Fürstenstein” w Książu oraz „Hauptamt” w podziemiach tunelu kolejowego Wałbrzych – Jedlina Zdrój (http://www.ogorzelec.com/historia/%E2%80%9Erudiger%E2%80%9D-%E2%80%93-zagadka-ii-wojny-swiatowej/). W projekcie „Rüdiger” nie było raczej programu atomowego. Wspomniane laboratorium było natomiast w Riese, i tam prawdopodobnie zainstalowano betatron.

Rosyjski fizyk Grigorji Nikołajewicz Frołow również mógł być przez niemieckiego fizyka wprowadzony w błąd (część VI). Opowiadał on o tajnych badaniach w Waldenburgu (Wałbrzych). Jego instytut przekazywał część urządzeń dla SS, a on tylko pomagał w instalacji tych urządzeń. Niemiecki uczony zawiózł tam cyklotron. Był to drugi, gdyż pierwszy został już zainstalowany. Betatron jest odmianą cyklotronu. Uczony niemiecki wożony samochodem przez Frołowa, jednak nie mógł, albo nie chciał, przypomnieć sobie drogi do kopalni. Rosjanie też nie znaleźli tej kopalni. Właśnie w Riese program atomowy był realizowany przez SS.

 

 

Obiekty naziemne w Riese

 

Jugowice Górne – garnizon SS i SD

 

Leszek Adamczewski w książce „Pierwszy błyski” o stworzeniu przez SS ośrodków badań jądrowych pisze: „Heinrich Himmler docenił rolę fizyki jądrowej i badań zmierzających do wyprodukowania broni o potężnej sile rażenia. W ramach SS utworzył Urząd Techniczny, nazwany Urzędem T, a jeden z jego oddziałów zajął się badaniami jądrowymi. Do dyspozycji SS były wyniki dotychczasowych prac prowadzonych w Niemczech w ramach oficjalnego programu „Uranverin”. Urząd T otrzymał też pewne ilości uranu i „ciężkiej wody”. Najważniejszy ośrodek badawczy Urzędu T, którym kierował członek Rady Badań Naukowych Rzeszy, brigadefuhrer SS, doktor fizyki Otto Schwab, zlokalizowano w brandenburskiej wiosce Glau koło miejscowości Trebbin na południe od Berlina”.

W Jugowicach Górnych znajdował się duży garnizon SS i SD. Zlokalizowano tam następujące obiekty:

– budynki SS, SD (4 tys. osób) i komórka kontrwywiadu Abwehra III (100 osób) – 10 podpiwniczonych, piętrowych budynków: 4 przed sztolniami, po lewej stronie potoku Jaworzynka, oraz 6 budynków przy drodze do sztolni Włodarza o dł. 46,5 m i szer. 16 m oraz o dł. 42 i szer. 12 m. Obiekty te posiadały centralne ogrzewanie, sieć wodociągową i kanalizacyjną oraz elektryczność.

– kasyno

– budynki obsługi technicznej: 3

– magazyn przy sztolni nr 5.- fundament o dł.43 m i szer. 12,5 m.

– zbiornik na wodę 350 m sześciennych z przepompownią.

– betonowa bocznica przeładunkowa

W Jugowicach Górnych, według fotomapy Cery, znajdowało się kilkanaście dużych obiektów, łącznie 21 razem z budynkami SS.

 

 

Schrony dla SS i SD

 

Podziemia Jugowic wydrążono na południowo zachodnim zboczu wzgórza w masywie Działu Jawornickiego. W latach 1945-1950 teren ten był przeczesywany przez ekipy górników wojskowych oraz agendy służb specjalnych (m.in. PPT). Z tej sztolni wydobyto m.in. szafę pancerną, którą zaraz przed wejściem rozpruto wydobywając jakąś makulaturę. Według planu wykonanego w 1954 roku dostępne były wówczas dwie równoległe sztolnie, połączone ze sobą pod kątem prostym systemem wyrobisk chodnikowych. Długość sztolni wynosi 85 i 180 m. Wszystkie wyrobiska mają wymiary: szerokość od 2,5 do 3,5 m, wysokość od 2,7 do 3,5 m. W kilku miejscach posiadają drewnianą obudowę. W jednej z pozostałych sztolni prowadzono w latach 70. XX w. prace zmierzające do przekopania istniejącego zawału. Natrafiono wówczas na podwójne metalowe drzwi i z powodu trudności technicznych prace przerwano. Całkowita długość zinwentaryzowanych wyrobisk w kompleksie „Jugowice Górne” wynosi 500 m, powierzchnia 1500 m2, objętość 3500 m3.

Sztolnia nr 1 to zaledwie 10 metrów chodnika o szerokości i wysokości 3 metrów, zakończonego przodkiem. Sztolnia nr 2, jest jedyną prowadzącą do właściwej części kompleksu. Długość systemu korytarzy to około 230 metrów. Wysokość od 2,2-3,2 m. Wyrobiska są w stanie surowym, częściowo ostemplowane. Widać wyraźne odejście w kierunku sztolni nr 4. Wlot sztolni nr 4 od zawsze był niedostępny. Próby jej spenetrowania nie do końca się powiodły. Zdołano jednak odkryć coś bardzo interesującego. Szerokość sztolni wynosi 4-5m. Na wlocie tunelu stoją pomalowane farbą fosforową słupy. Pierwszy raz spotkano się z czymś takim. Słupy pomalowano w biało – czerwone pasy. Sztolnia nr 5 to zaledwie przodek. Obok jej wlotu znajduje się betonowy fundament budynku o wymiarach 43×12,5 m. Sztolnia nr 6 liczy sobie 30 metrów, kończy się zawałem. Przy wlocie zbudowano betonową ścianę o grubości pół metra z zamontowanymi stalowymi drzwiami. Sztolnia nr 7 ma 24 metry (Mariusz Aniszewski i Piotr Zagórski, „Podziemny świat Gór Sowich”).

Po drugiej stronie Działu Jawornickiego w Walimiu przy ul. Kard. S. Wyszyńskiego 92 znajduje się Wojskowy Ośrodek Wypoczynkowy. W czasie wojny był tam sztab SS (mapa Cery), a w Jugowicach Górnych był duży garnizon SS i SD. Nie ma prostej drogi przez Dział Jawornicki do sztabu SS, żeby się tam dostać trzeba zjechać do Walimia i następnie udać się w kierunku Jugowic. Jazda zajęłaby trochę czasu. Trzeba jeszcze dodać, ze droga koło koszar SS do Walimia jest b. wąska, dwa samochody wojskowe jadące z przeciwka miałyby trudności z wyminięciem się, gdyż jest brak poboczy i mijanek. Jest możliwe, że jedna ze sztolni, a konkretnie nr 4, była podziemnym połączeniem pomiędzy sztabem SS a koszarami SS. Mogły się w niej poruszać wojskowe samochody. Tym podziemnym przejściem mogły być transportowane materiały budowlane i urządzenia ze stacji kolejowej w Jugowicach do Jugowic Górnych, ale niekoniecznie, gdyż wzdłuż drogi z Jugowic do Walimia biegła linia kolejowa. Mogła więc być gdzieś w pobliżu sztabu SS bocznica kolejowa, lub było rozgałęzienie kolejowe i do tunelu wjeżdżał pociąg.

W Jugowicach Górnych był duży garnizon Waffen-SS z oddziałów SS-Totenkopf (oddziały wartownicze z obozów koncentracyjnych) i SD. W kompleksie Riese przebywało 4 tys. żołnierzy SS i SD, a komórka kontrwywiadu Abwehra III liczyła ponad stu pracowników, co było rzadkością. Na wypadek alianckich bombardowań musiały być dla nich schrony. Zaczęto je budować późno, dlatego zostały nieukończone, ale podziemny przejazd do sztabu SS zapewne ukończono.

 

 

Kompleks Osówka

 

Osówka. Obiekt z kanałem w środku i otworem wypływowym. Foto: Stanisław Bulza

Kompleks Osówka jest najbardziej rozbudowanym spośród wszystkich kompleksów w Górach Sowich. Odnosi się to zarówno do części naziemnej jak i podziemnej. Na część naziemną kompleksu Osówka składają się budowle w rejonie podziemi, wzdłuż drogi Kolce-Walim oraz wiele innych pojedynczych obiektów rozrzuconych po lesie w promieniu około 1 km od szczytu góry:

zbiornik na wodę o pojemności 350 m sześciennych. Do rejonu budowy doprowadzono także rurociąg od ujęć wody w Głuszycy. Głęboki rów wykopany od zbiornika nie prowadzi do osiedla O. T. lecz do laboratorium (kasyno). Rowów takich jest trzy;

laboratorium (kasyno). Jest to żelbetowy obiekt o powierzchni około 680 m kw. i kubaturze 2 300 m sześciennych. Ściany o grubości 0,5 m są wewnątrz wyłożone supremą, a dach o grubości 0,6 m ma kształt koryta, gdyż był on przygotowywany do maskowania ziemią i drzewkami. Obiekt posiada 8 połączonych ze sobą pomieszczeń, 5 otworów drzwiowych i 46 okien. Budowla ma ponad 50 m długości i 14 m szerokości. Po wojnie obiekt nazywano bunkrem Hitlera lub laboratorium;

betonowe zbiorniki na kruszywo zostały wybudowane poniżej „Kasyna”, równolegle do drogi. Pod zbiornikami usytuowano na pięciu poziomach betonowe platformy, na których znajdowały się magazyny, warsztaty, kruszarki, być może kompresory oraz inne urządzenia techniczne;

tunel techniczny. Powyżej zbiorników, a poniżej drogi znajduje się wejście do podziemnego tunelu technicznego o wymiarach 1,25 x 1,95 m, długości 30 m i spadzie około 8°. Ściany tunelu są ocieplone supremą. Tunel kończy się w betonowym pomieszczeniu, przykrytym żelbetową płytą (obecnie zawaloną). Pomieszczenie ma kształt nieforemnego sześciokąta. W podłodze tunelu jest kanał, który przebiega przez obiekt i prowadzi dalej w odkrytym terenie;

obiekt o kształcie nieforemnego sześciokąta ma wysokość 1,95 m. na wejściu i 2,05 na wyjściu. Obiekt jest wykonany w ziemi, ale ma wyjście na zewnątrz. Jego środkiem biegnie kanał, który wychodzi z tunelu i dalej biegnie w dół. Na posadzce obiektu wykonano po obu stronach kanału skośne szerokie rowki, którymi płynęła do kanału jakaś ciecz. Nad obiektem, od strony betonowych zbiorników, znajdują się fundamenty, po lewej stronie stopnie schodowe, a po przeciwnej magazyn cementu;

obiekt prostokątny zakończony trapezem. Po prawej stronie obiektu nieforemnego sześciokąta, około 50 m dalej, znajduje się podobny obiekt, ale prostokątny, zakończony trapezem, który też był przykryty betonową płytą. Obiekt również został wykonany w ziemi, ale z jednej strony jest otwór bramny. Na wierzchu dłuższego boku wylano betonową platformę, z której wyrasta 6 betonowych fundamentów z góry ściętych skośnie. Fundamenty zostały obudowane cegłą, a na ich końcach po jednym skośnym betonowym słupku. Przy końcu fundamentów znajduje się kanał wsypowy. Obiekt ten ma wysokość 1,95 m. Taką samą wysokość ma obiekt sześciokątny;

płyta betonowa o wymiarach 1500×750 cm wewnątrz której znajduje się osadnik, oraz 6 fundamentów pod pompy o wymiarach 160×70 cm. znajdują się na końcu kanału (tunel techniczny). Z osadnika wychodzi na zewnątrz rura ceramiczna o średnicy 150 mm. Prawdopodobnie była to rura przelewowa, gdyż obok jest wykopany rów, który prowadzi zboczem w dół;

siłownia jest betonowym blokiem o wymiarach około 30 x 30 m. Z tego obiektu prowadzą w głąb włazy ze stalowymi klamrami oraz zawalone obecnie zejścia, świadczące o kilkupiętrowej głębokości obiektu. Cała dostępna jego część połączona jest siecią rur i kanałów. Na powierzchni są też doskonale widoczne elementy hydrauliki przemysłowej: rury kamionkowe, studzienki i śluzy. Do wnętrza budowli prowadzą jeszcze dwa ciekawe otwory. Pierwszy z nich przypomina szyb windy, natomiast drugi jest bez wątpienia klatką schodową;

długi, szeroki i głęboki wykop pod obiekt 300 m w prawo od szybu. Przed nim fundamenty po obiekcie oraz duże fragmenty komina;

obiekty nieznanego przeznaczenia. Około 300 m od sztolni nr 1. na zboczu, wybudowano obiekt o bardzo dziwnym kształcie. Są to jakby betonowe klatki. Podobna konstrukcja znajduje się także na zboczu, po drugiej stronie drogi, dokładnie naprzeciw opisywanej budowli” (Mariusz Aniszewski i Piotr Zagórski, „Podziemny świat Gór Sowich”);

dwa potężne fundamenty (1410×620 cm i 1000×600 cm) zostały zbudowane za pierwszą sztolnią, na zboczu wzgórza tuż nad drogą, z podstawami pod kompresory, agregaty, pompy, kolumny, ale jednocześnie były to też zbiorniki. W jednym z nich jest kwadratowy właz do zbiornika, obok w ziemi kołnierz z rurą, a w drugim u podstawy fundamentu kanał, z którego wypływał jakiś płyn;

– zbiornik betonowy o wymiarach zewnętrznych 617×340 cm, grubość ścian 28 cm. Znajduje się poniżej omówionych fundamentów, po drugiej stronie drogi;

Osówka. Rura o średnicy 30 cm wychodząca z przepompowni w kierunku obiektu z kanałem w środku. Foto. Stanisław Bulza.

płyta betonowa z komorami. Za drugą sztolnią znajduje się płyta betonowa o wymiarach: 1380×100 cm. W płycie znajdują się trzy komory o wym. 258×258 cm z czterema słupkami w każdej. Odstępy między komorami wynoszą 120 cm. Przez środek przebiega kanał o szerokości 58 cm. Słupki znajdują się na skraju kanału;

3 obiekty z kanałem w środku. Obok trzeciej sztolni, na lewo, znajduje się droga, a przy niej obiekt z kanałem w środku o długości 40 m i szerokości 11 m. Kanał ma szerokość 120 cm. Na końcu kanału w ścianie znajduje się wylot;

przepompownia. Po prawej stronie drogi, tuż za opisanymi wyżej obiektami, znajdują się ruiny przepompowni. Z wnętrza, przy drodze, wychodzi betonowa rura o średnicy 300 mm. Prawdopodobnie rura prowadziła do obiektu z kanałem. W pobliżu znajduje się sterta skamieniałego cementu, oraz wysadzona tama na potoku;

platforma wyciągowa poruszała się po szynach na zboczu wzgórza. Platforma wyciągowa była ustawiona pod odpowiednim kątem do zbocza i przewoziła na górny poziom całe wagoniki z materiałem budowlanym. Zachowały się fundamenty. Taka sama platforma wyciągowa była na Gontowej;

Siłownia.

 

 

Siłownia, czyli elektrownia jądrowa

 

Pierwszy reaktor (uranowo-grafitowy) zwany CP-1 (ang. Chicago Pile no.1, „Stos chicagowski nr 1”) zbudowany został na Uniwersytecie w Chicago pod kierunkiem włoskiego uczonego Enrico Fermiego. Pierwsza kontrolowana reakcja łańcuchowa została w nim zapoczątkowana 2 grudnia 1942 r. Zasadniczą częścią reaktora jądrowego stanowił blok grafitowy, w którym znajdowały się pręty uranowe i kadmowe. W większości reaktorów (a we wszystkich lekko-wodnych) paliwo jądrowe stanowi wzbogacony uran. Wzbogacenie polega na zwiększeniu zawartości rozszczepialnego U-235 do około 3-5% (z około 0,7%).

Model elektrowni w Chicago Pile. Za: https://www.flickr.com/photos/argonne/7006157950

Para wodna przepływając przez turbiny ulega ochłodzeniu, po czym dopływa do skraplacza pary (kondenser), gdzie dzięki dodatkowemu obiegowi wody chłodzącej ulega skropleniu.

Istnienie dwóch obiegów wodnych wynika z konieczności izolacji obiegu wody mającej bezpośrednią styczność z rdzeniem reaktora oraz obiegu wody, która (w postaci parowodnej) napędza turbiny generatora. Dlatego w przypadku ewentualnego wydostania się do wody chłodzącej substancji promieniotwórczych w wyniku uszkodzeniu pręta paliwowego, skażenie ograniczone zostaje jedynie do obiegu pierwotnego.

Reaktor w elektrowni jądrowej w Chicago Pile. Za: https://www.flickr.com/photos/argonne/4446222744

Reaktor jądrowy stanowi jedyne źródło ciepła elektrowni jądrowej i jest odpowiednikiem kotła parowego występującego w klasycznej elektrowni węglowej. W wyniku odpowiedniego sterowania praca reaktora, energia cieplna wyzwalana jest w sposób kontrolowany. Szczegółowy opis budowy reaktora jądrowego podany został w dalszej części pracy.

Część jądrowa elektrowni, składa się natomiast z trzech zasadniczych elementów: reaktora, pomp cyrkulacyjnych oraz wytwornicy pary. Elementy te są ze sobą odpowiednio połączone przez zespół rurociągów tworzących tzw. obieg pierwotny wody. Jest to obieg zamknięty, w którym woda transportuje energię cieplną z reaktora do wytwornicy pary. W celu skompensowania zmian objętości wody w obiegu pierwotnym, jakie następują wskutek zmian temperatury, przyłącza się do niego dodatkowo tzw. regulator ciśnienia.

Wytwornica pary stanowi element wspólny obydwu obiegów występujących w elektrowni. Woda dostarczona do niej z obiegu wtórnego odbiera ciepło od wody obiegu pierwotnego w wyniku czego powstaje para wodna, przepływająca następnie rurociągiem pod wysokim ciśnieniem (rzędu 6 MPa) od wytwornicy do turbiny parowej. W wyniku rozprężenia dostarczonej pary w zespole kolejnych turbin, następuje obrót wału generatora elektrycznego, co skutkuje generacją prądu elektrycznego.

Woda z obiegu pierwotnego przenosi ciepło do wytwornicy pary. Tam powstaje para wodna, która obiegiem wtórnym jest transportowana do turbiny. Para napędza turbinę, a ta generator energii. W generatorze energia mechaniczna turbiny jest zamieniana na energię elektryczną. W kondenserze para napływająca z turbiny się ochładza. Para jest zamieniana na wodę, która wraca do reaktora. Trzecim obiegiem płynie woda chłodząca, która w kondenserze odbiera ciepło od pary wodnej. W wieży chłodniczej przy pomocy powietrza ochładza się woda z trzeciego obiegu. Do atmosfery z wieży chłodniczej wydostaje się czysta para wodna.

Do pierwszego reaktora (uranowo-grafitowego) zwanego CP-1 (ang. Chicago Pile no.1, „Stos chicagowski nr 1”), który zbudowany został na Uniwersytecie w Chicago pod kierunkiem włoskiego uczonego Enrico Fermiego, jest podobna siłownia na Osówce.

Osówka. Plan elektrowni jądrowej (siłowni). Rysunek: Stanisław Bulza

Jest to blok betonowy o wymiarach 30×30 m wypełnionym zbiornikami wodnymi, kanałami i włazami, siecią rur kamionkowych, elementami hydrauliki przemysłowej, studzienkami, śluzami. Przez włazy ze stalowymi klamrami można się dostać do wewnętrznych pomieszczeń. W części naziemnej siłownia składa się z dwóch części przedzielonych kanałem. W pierwszym usytuowano między innymi klatkę schodową (otwór 5×2 m), szyb na windę, natomiast w drugim został ukryty pod betonową płytą zbiornik wodny z wystającymi rurami betonowymi o średnicy 300 mm (8 sztuk), prawdopodobnie parowymi. Po ukończeniu miała to być wieża skraplacza (kondensor, skraplacz).

Schemat elektrowni jądrowej. Za: Wikipedia.

Tuż obok kanału znajduje się miejsce po dwóch turbinach o średnicy 300 cm. i szerokości 90 cm. Wygląda na to, że obiekt ten był czymś dużo więcej niż siłownią. Prostopadle do nich położony był generator. Tuż za nim znajdował się obudowany kanał na kable elektryczne, który po kilku metrach skręca w lewo i ginie gdzieś we wnętrzu obiektu koło szybu windy.

Wejście do elektrowni znajdowało się na dnie głębokiego rowu ok. 2 m niżej, i szer. 50 cm, który biegł w prawo, ale kończy się ścianą betonową, w której widać przewiercony otwór, czyli ktoś już robił badania tej ściany. W zewnętrznej ścianie siłowni, od wysokości otworu drzwiowego w stronę betonowej ściany zabetonowano listwę, rowek pod poręcz, która miała biegnąć skosem w dół. Listwa jest zbutwiała. Zewnętrzna ściana rowu została zbudowana z ułożonych kamieni, jakby celowo zmniejszono jego szerokość. Do siłowni wchodzono przez drzwi (zachował się otwór drzwiowy), a dalej klatka schodowa, o szerokości 150 cm, z dwoma kilku stopniowymi biegami schodowymi.

Reaktor w elektrowni jądrowej w Chicago Pile. Uczeni przy obserwacji rozruchu reaktora. Za: https://muzeumakbooks.wordpress.com/category/ii-wojna-swiatowa-na-pacyfiku/

Jak można wnosić, to wejście do obiektu było pilnie strzeżone, i znajdowało się prawdopodobnie daleko od budowli. Po dojściu tunelem można było dostać się do jego wnętrza po przejściu trzech ciężkich drzwi, oddalonych od siebie o 120 cm. Było to przejście tylko dla naukowców, którzy we wnętrzu pracowali nad reaktorem. Znajdujący się we wnętrzu obiektu betonowy zbiornik wodny świadczy, że w badaniach potrzebna była woda.

 

 

Sztolnia nr 3.

 

W sztolni nr 3. znajdują się dwie ceglano-betonowe tamy, pierwsza wysoka na 90 cm druga na 60 cm, natomiast długość całkowita sztolni to około 120 m. Nazwano ją sztolnią techniczną mającą na celu odwadnianie. Sztolnia nr 3. Prowadzi dokładnie pod rejon siłowni. Pod siłownię zabrakło jej ok 300 metrów. Związana jednak była z siłownią. Nie była to jednak sztolnia odwadniająca, lecz wodna. Prawdopodobnie woda z niej była pompowana do siłowni.

  • Na zdjęciu tytułowym: Kopalnia „Wolność” w Kowarach. Budynek nadszybia szybu „Wolność” Za: http://www.redbor.pl/bibliografia/borzecki_1998a.htm

Przejdź do Części VIII.

Stanisław Bulza

 

Przeczytaj więcej artykułów Stanisława Bulzy na naszym portalu  >   >   > TUTAJ .

Polish-Club-Online-PCO-logo-2, 2017.03.03.

Related posts

Top