„Nasz” matriks do kwadratu. Everything is Fake. (Cz. 4.)


Z cyklu: „ P-192. państwo istnieje formalnie” cz.4

 

 

 

Fałszywa żywność i związane z tym problemy.

 

Dr Jerzy Jaśkowski. Fot. Inter.

Od 150 lat, tj. od badań prof. Beschampa wiadomo, że nasza odporność pochodzi od żywności. To badania chemika i kombinatora L. Pasteura wymazały na kilka pokoleń wiedzę o etiologii chorób człowieka. Genotyp człowieka zwiększony 10-krotnie gentoypem bakterii zawartych w przewodzie pokarmowym, decyduje o tym, czy chorujemy, czy też nie.

To nie jest tak, jak usiłują wcisnąć do głów mniej wartościowego społeczeństwa starsi i mądrzejsi, że można człowieka na coś uodpornić.
W naszym przewodzie pokarmowym znajduje się ok. 1.5 kg bakterii. Jeżeli 95% – 97% tych bakterii należy do rodzajów tzw. dobrych, to nic nam nie zagraża. Nawet jak się skaleczymy i coś tam wniknie z brudu, to i tak organizm daje sobie z tym radę.
Ten Boski wynalazek, jakim jest system odporności, działa niezawodnie. Wystarczy zdrowy rozsądek i elementarna wiedza higieniczna typu chociażby mycie rąk, a jesteśmy zdrowi. Udowodniły to liczne prace naukowe i obserwacje medyczne w czasie epidemii i działań wojennych. Pomimo szalejącej dookoła epidemii, pielęgniarki i lekarze stosujący podstawy higieny nie chorowali. Chorowały natomiast najczęściej osoby niedożywione, mieszkające w antysanitarnych warunkach. Udowodnił to eksperyment z mydłem, przeprowadzony w 1970 roku w Kalkucie. Grupa, która otrzymywała mydło za darmo, miała znacznie mniej hospitalizacji z powodu zakażeń, aniżeli inne grupy.
Problem polega na tym, że na osobach biednych nie daje się zarobić, nie mają po prostu pieniędzy na zakupy np. szczepionek. Co więc robią cwaniacy od pieniądza?
Zgadłeś Szanowny Czytelniku, wprowadzają odpowiednimi przepisami przymus szczepień i swoje zarabiają, wydając Twoje pieniądze, całkowicie sprzecznie z „Twoim żywotnym” interesem.
To jest podstawą tak zwanych akcji szczepionkarskich w Afryce. Jak wiemy od 100 lat, żadnej epidemii w Afryce nie było, szczepienia wprowadzono dopiero kilka dekad temu i od razu zaczęły się problemy. Lekarze piszą o tym, jak w Australii ekipa rządowa zaszczepiła małe plemię Aborygenów, oczywiście dla ich dobra. Następnego dnia połowa szczepu była martwa. Przyjechała ciężarówka, trupy wrzucali jak worki i wywieźli. Podobne akcje znamy z Kanady. Pisałem o tym. A skąd WHO miało pieniądze na takie masowe akcje? Oczywiście, z podatków zabieranych tzw. krajom członkowskim w imię humanitarnej pomocy.
A jak jest naprawdę? Koszt szczepionki to 2-4 centy. Koszt sprzedaży na „wolnym rynku” to od 10 do 400 dolarów [Gardasil]. Koszt sprzedaży szczepionek dla WHO to około 2.5 dolara. Czyli koncern zarabia 10-krotnie na produkcji czegoś zupełnie niepotrzebnego, a tak naprawdę wysoce szkodliwego, ponieważ udowodniono, że w szczepionkach znajdują się środki poronne, takie jak antyciała HCG, Polisorbat 80, czy Tween 20. No, ale o tym tubylcza ludność nie ma zielonego pojęcia. Podobnie jak w Polsce. Pomimo, że istnieją badania udowadniające obecność środków poronnych w szczepionkach,  wykonane na zlecenie Ks.  Biskupów, w jak najbardziej uniwersyteckich laboratoriach, to mieszkający w Polsce Biskupi nie są tą wiedzą poronną zainteresowani. W każdym bądź razie nie słychać Głosu Episkopatu w sprawie masowej aborcji szczepionkarskiej. No cóż, takie czasy, takie obyczaje, taka nowa wiara.
Ale powstaje problem, jak zabiorą Tobie aktem prawnym rozmaitego rodzaju podatki, to nie będziesz miał pieniędzy na zakup żywności. Czyli, trzeba Tobie przygotować substytut żywienia, na tyle tani, abyś mógł go sobie kupić i jednocześnie na tyle kaloryczny, abyś przeżył co najmniej te 40 -50 lat. Dlaczego tyle? Ponieważ musisz odpracować to, co w Ciebie włożyliśmy na naukę i przygotowanie do zawodu.
Jak zwykle trochę historii. W 1848 roku wybuchła zaraza ziemniaczana w Anglii. Generalnie zmarło z powodu zarazy, tj. głodu ok. miliona Irlandczyków, a drugi milion wyjechał do Ameryki. Ciekawa sprawa, rząd angielski nie przygotował i nie udzielił żadnej pomocy humanitarnej tej umierającej z głodu ludności. Epidemia i klęska głodu pozwoliła w sposób bezkrwawy przejąć ziemie w Irlandii.Ta sytuacja nasunęła starszym i mądrzejszym nowy sposób zarabiania. Musimy pamiętać, że były już statki parowe i regularne linie żeglugowe, niezależne od wiatru. Konsorcjum Rothschilda [City of London Cooperations] wpadło na pomysł założenia olbrzymich folwarków w Ameryce.
Takim kultowym obrazem tej sytuacji jest sztuka pt. ”Skrzypek na dachu”. Otóż starsi i mądrzejsi wpadli na pomysł przesiedlenia dużej masy ludności z carskiej Rosji do Ameryki. Wybór padł na mieszkańców Ukrainy, czyli potomków Chazarów, specjalnie przez pruskich uczonych przezwanych Żydami Askenazi. Oczywiście, żaden normalny człowiek nie  rzuci interesu i domu bez powodu. Stąd ukazy carskie i pogromy tych ”Żydów”. Masowe przesiedlenia np. do Brazylii, zaowocowały pod koniec XIX wieku powstaniem plantacji. Ale Chazarzy, czyli Żydzi Askenazy, woleli zająć się handlem i masowo uciekali z plantacji do miast. Do akcji tych pogromów powołano specjalne organizacje, obecnie przedstawiane jako socjalistyczne, rzekomo walczące z niesprawiedliwością społeczną np. ‚‚Narodna Wola.’’ Organizacje owe były opłacane przez konsorcjum Rothschilda.
Pisze o tym Maria Rodziewiczówna, jak to potajemnie przywożono z zachodu 50 000 rubli dla jednego tylko oddziału takiej organizacji. Roczny dochód z 1000 ha gospodarstwa wynosił ok. 1000 rubli. To jest skala porównawcza. „Narodna Wola” miała swoją super tajną komórkę do wykonywania mokrej roboty, czyli likwidacji i straszenia opornych. Wieść uliczna głosi, że swego czasu staż odbywał w niej niejaki Einstain. Dopiero jak Ochrana Carska – czyli tajna policja polityczna, zaczęła mu deptać po piętach, uciekł do Szwajcarii i rozpoczął pracę w Biurze Patentowym.  Ale co to za brednie ta ulica wymyśla…
Chociaż z drugiej strony, taki najważniejszy profesor od atomu u sowietów, wymieniany we wszystkich encyklopediach – Kurczatow, był po prostu „zwykłym” płk NKWD, mającym za zadanie w latach 40. ubiegłego wieku przejąć całą grupę specjalistów von Brauna, tego od rakiet. I trzeba uczciwie przyznać, że w swojej pracy był genialny. Na 38 pracowników działu rakietowego, 36 udało mu się zaanektować, czyli przyskrzynić, łącznie z bratem von Brauna. Podobno pan Braun był o wiele większym specjalistą od rakiet od swojego „amerykańskiego” brata i dlatego sowieci byli piersi w Kosmosie. Co jest bez wątpienia twardym faktem.
Co zrobili starsi i mądrzejsi po nieudanej akcji przesiedlenia Chazarów do Brazylii? Zaczęli werbunek przyszłych emigrantów w Galicji Zachodniej i na Śląsku. W ten prosty sposób załatwiano dwie sprawy. Zwalczano żywioł polski, zawsze niebezpieczny dla niemieckiego opanowania tych terenów i uzyskiwano prawie za darmo doskonale przygotowaną ziemię.
Mamy dużo świadectw księży z tych terenów, opisujących, jak to nieznani ludzie masowo rozpijali chłopów w karczmach do tego stopnia, że nawet dobrzy gospodarze sprzedawali za pół ceny swoje gospodarstwa i wyjeżdżali do Ameryki. Stąd nasza obecność i osady polskie zarówno w Teksasie, jak i w Brazylii. Stąd w latach 30- tych,  specjalna spółka do współpracy z emigrantami. Jak to zwykle bywa, spółka pieniądze przejadła, a emigrantom nie pomogła.
A co w międzyczasie zrobiło konsorcjum Rothschilda? Założyło Izrael. Punktem wyjściowym były złoża ropy w tym regionie, istniejące do dnia dzisiejszego i stanowiące jedno z podstawowych źródeł bogactwa. Olbrzymią rolę odegrał w tej sprawie p. Churchill, jako Lord Admiralicji, przestawiający flotę angielską z węgla na ropę. Stąd olbrzymie zamówienia rządowe. Chodziło w pierwszym rzędzie o żywność. Stąd kołchozy zwane w Izraelu kibucami.
Pomimo, że Izrael nie leży w Europie, posiada status państwa europejskiego w Unii. Ma to przełożenie na handel. Izrael jest np. największym producentem kurczaków na Europę. Nie obowiązują w nim rozmaitego rodzaju dyrektywy, ograniczające hodowle. Żywność przywożona do Europy nie jest lokalnie badana na obecność związków chemicznych. Stąd mamy co rusz ptasią grypę, likwidującą kurczaki w polskich  hodowlach.
Najlepszym przykładem jest rok 2007, kiedy to dwa martwe, jak podaje ulica, podrzucone, w okolicach Torunia łabędzie, doprowadziły do wymordowania kurczaków w sąsiednim województwie mazowieckim, stanowiącym zaopatrzenie żywnościowe dla liczącej 1 500 000 mieszkańców Warszawy. Święta były za rogiem, a kurczaków w wielkogabarytowych sklepach nie zabrakło.
Ta walka z polskimi hodowcami trawa cały czas.
Ostatnio GIS ogłosił właśnie ukaz o karaniu gospodarzy za otwarty wychów kurcząt na podwórkach. Kury mają siedzieć pod dachem, ponieważ tak zadecydował PAN Inspektor. A że to ma się jak pięść do oka w zapobieganiu nieistniejącej epidemii? A kogo to obchodzi. Polacy mają wspomagać gospodarkę Izraela, zjadając te nafaszerowane nie wiadomo czym ptaki. Gwałtowne działania GIS tak jakoś dziwnie zaczynają się przed świetami?
Sam pomyśl Sz. Czytelniku, dlaczego?
A tak na marginesie, zupełnie nieznany jest powód wybijania zdrowych kurczaków, kiedy nie znaleziono ani jednego dzikiego stada, padłego z powodu owej ptasiej grypy. W dodatku GIS widzi epidemię w zimie, kiedy to dzikie ptactwo nie wędruje. Czyli cała ptasia grypa jest to po prostu fałszywą flagą, mającą za zadanie przejęcie rynku drobiarskiego przez firmy z Izraela.
O wędrówkach dzikiego ptactwa  uczono w szkole podstawowej dawniej. Jak wiadomo, wypełniając polecenia Unii obniżyliśmy znacząco poziom edukacji. Tylko jeden promil maturzystów rozumie mowę pisaną. Biorąc pod uwagę krzywą zapominania, poziom ten znacząco obniża się z wiekiem, szczególnie urzędniczym.
Tak więc wiadomym obecnie jest, że odporność pochodzi od jedzenia. W tym momencie należy pochylić się nad problemem żywności genetycznie modyfikowanej. Oczywiście, bez mrugnięcia oka należy wszelkie bajki o dobrej jakości tej żywności wrzucić do kosza. Niestety, rząd warszawski [G. Braun] dopuścił do stosowania i sprzedaży w Polsce zarówno soi GMO, jak i bawełny, kukurydzy i wielu innych roślin.
To znaczy, że praktycznie Polacy nie powinni kupować ani olei sojowych, ani tym bardziej mleka sojowego dla dzieci.
Jak wykazały jednoznacznie badania, żywność GMO może prowadzić do niewydolności narządów wewnętrznych, bezpłodności, raka, a białko GMO omija układ trawienny i może bezpośrednio wnikać do krwi. Żywność GMO zawiera znacznie większe ilości pestycydów, np. Randapu czyli glifosatu.
Randap jest odpowiedzialny za stany zapalne przewodu pokarmowego, które pod pojęciem fałszywej flagi nazwano uczuleniem na gluten.
Gluten jest to wielomiliardowy interes oparty na niewiedzy. Ciemnota o szkodliwości glutenu jest wciskana do głów matek nie przez kogo innego, tylko przez pracowników „św. medycyny”. To właśnie poprzez medycynę trucie Randapem zmieniono na uczulenie na gluten.
Jak można sprawdzić na stronie internetowej Ministerstwa Rolnictwa, Zdrowia itd., nie ma ani jednego znaku na temat szkodliwości Randapu. Niech się szaraczki trują.
Otóż od lat 80. ubiegłego wieku cała żywność na świecie należy do koncernu zwanego Dom Windsor. Koncern ten posiada w kilku najważniejszych produktach [6] spożywczych po 95% albo upraw, albo środków transportu , albo przetwórstwa. W sposób monopolistyczny decyduje o kosztach odżywania w bardzo wielu krajach na świecie. A jak nie chcą kupować naszej żywności?
A jak nie chcą kupować naszej żywności, to mamy Pentagon z jego Airspace i HARRP – em. Możemy w ten prosty sposób wywołać powódź albo susze na obszarze ponad 200 km kwadratowych, lub lawiny błotne.
Obecnie taka susza od 5-6 lat panuje w Kalifornii, a stan Teksas notuje niespotykane powodzie. (W tym roku – zima, wiosna – w Kalifornii miały miejsce obfite opady deszczu ostatnio w takiej ilości notowane przed 12-laty. – Uzupełnienie wg.PCO).
Jak do tej pory żadna inicjatywa przemysłu spożywczego nie poprawiła sytuacji żywnościowej na świecie. W 1948 roku rozpoczęła się „zielona rewolucja” w Azji. Miała ona rzekomo wyeliminować głód. Efekt: masa żywności zwiększyła się, ale jej wartość biologiczna drastycznie spadła.
Przypomnę, że np. jabłko typu szara reneta posiadało ok. 35 mg witaminy C na 100 g masy. Te „pikne” jabłka holenderskie posiadają zaledwie 2-5 mg witaminy C na 100 g mas. Człowiek potrzebuje ok. 50 mg witaminy C dziennie. Wystarczyło dawniej zjeść dwa małe polskie jabłuszka, żeby zapewnić odpowiednią ilość witaminy w organizmie, a w dobie globalizacji trzeba wsuwać ok. 10 holenderskich. Toż to wiadro, tego nawet krowa nie zje. Ale interes się kręci. Głupole płacą jak za przysłowiowe zboże. Te „zagramaniczne” ładnie wyglądają. A że jest to szajs, a kto o tym wie?
Podobnie wyglądała sprawa tzw. złotego ryżu. Miał rzekomo zabezpieczyć ludność Azji w witaminę A. Badania wykazały, że trzeba by zjadać 10 – 15 kg tego ryżu, aby było to widoczne. A 15 kg ryżu to całe wiadro. Ciekawe, który to taki mądry inaczej naukowiec od ryżu siedzi na czterech literach i pałaszuje dzień w dzień to wiadro ryżu w celu zaspokojenia potrzeby na witaminę A.
Dodatkowym matrixem w problemie żywności jest zmiana pojęć. Obecnie zamiast mleka sprzedaje się zabielany sinawy płyn. Zamiast masła, wyroby masłopodobne oraz jakieś margaryny. Proszę spokojnie pomyśleć, ile chemii trzeba włożyć, a by z kupy zielonych zgniłych liści otrzymać białawą masę do smarowania na chlebie?
Podobnie wygląda sprawa innych produktów żywnościowych: w kiełbasie jest ok. 10% mięsa, reszta to soja genetycznie modyfikowana, lub inne zielsko. Czekolada nawet nie leżała koło kakao. I proszę zauważyć, to wszystko podobno jest zgodne z normami żywienia, ustanowionymi przez lokalne parlamenty, lub narzuconymi przez tzw. międzynarodowe organizacje. A że ludziska chorują?
A kogo to obchodzi!
 Oni mają tylko płacić podatki.
Dlatego średni poziom wykształcenia lokalnych przedstawicieli jest tak niski. Większość kończy na etapie kursów pomaturalnych, w celach propagandowych podniesionych do rangi wyższego wykształcenia.
Wiadomo, mniej wykształconym społeczeństwem łatwiej się rządzi.
A rządzenie ludźmi jest najbardziej dochodowym zajęciem.
Dr Jerzy Jaśkowski
[email protected]
Gdańsk, 25 marca 2017 r.

Więcej opracowań dr. Jerzego Jaśkowskiego na naszym portalu   >    >    >  TUTAJ.

 

  • Zdjęcie tytułowe: Owoce jabłoni szara reneta. Fot. za krzewy.net.pl / wybór zdięcia wg.pco

 

Polish-Club-Online-PCO-logo-2
, 2017.04.04.
Dr Jerzy Jaśkowski

Autor: Dr Jerzy Jaśkowski