Odkłamać historię stosunków polsko-żydowskich


Część I.

Prof. Jerzy Robert Nowak
Fot. M. Borawski, Nasz Dziennik

Od lat z prawdziwym niepokojem obserwuję zalew fałszów o historii stosunków polsko-żydowskich w polskich mediach, książkach i podręcznikach. Co najważniejsze kłamstwa te upowszechniają na ogół nie historycy ,lecz łże-publicyści żydowskiej gazety dla Polaków („Wyborczej”), czy redagowanego w podobnym duchu „Obłudnika Powszechnego” i rozlicznych innych mediów. Gorzej, gdy do rozsiewania bajek na ten temat włącza się nasz prezydent Andrzej Duda, przypuszczalnie z powodu niewiedzy historycznej i braku odpowiednich doradców (ma doradcę- trenera narciarskiego, a nie ma dorady znającego się na historii.) W związku z tym popełnia jaskrawe błędy historyczne, przedstawiając dość baśniową historię stosunków polsko-żydowskich jako wyidealizowanych tysiącletnich dzieje współdziałania polsko-żydowskiego,Rzeczpospolitej Przyjaciół”. Słusznie stwierdził Grzegorz Braun już w styczniu 2017 r.: „Prezydent mówiąc o tysiącletnim braterstwie, partnerstwie, przyjaźni i sąsiedztwie polsko-żydowskim jest albo kompletnym ignorantem albo skrajnym cynikiem.(Podkr.-JRN). Interpretując tę sytuację na jego korzyść, trzeba stwierdzić, że nadzwyczaj słabo orientuje się w rzeczywistych realiach stosunków polsko- żydowskich, jeśli za normę bierze np. „braterstwo broni” i „wspólne wartości” w tysiącletnich tradycjach, jak to ujmuje Rzeczpospolitą Przyjaciół”. Chroń nas Boże od takich przyjaciół”.(Cyt. za wywiadem Rafała Pazio z G. Braunem : POPiS tworzy kartel, „Najwyższy Czas” z 23 stycznia 2017 r.) . I rzeczywiście ,zgodnie z tym, col stwierdził Braun, tysiącletnie stosunki polsko-żydowskie miały dużo więcej cieni niż blasków, niestety głównie z winy żydowskich gości w naszym kraju, którzy zbyt często okazywali się nielojalni wobec przybranej polskiej ojczyzny. M.in. niejednokrotnie gremialnie stawali po stronie naszych zaborców, zwłaszcza Prusaków, wysuwali koncepcje stworzenia JudeoPolonii, etc., o czym później napiszę. Mam prawo to napisać jako naukowiec, który zawsze starał się dostrzegać obok ciemnych punktów również te jaśniejsze. Jako naukowiec polski, który napisał więcej niż ktokolwiek inny po 1945 r. w Polsce o Żydach – polskich patriotach i polonofilach. (Vide moja książka: „Przemilczani obrońcy Polski”, Warszawa 2003, szkic : „Wierzyli w polskość (Z przemilczanej historii nurtu Żydów- asymilatorów)” w wydawnictwie „Prace Naukowe Wyższej Szkoły Pedagogicznej w Częstochowie. Zeszyty Historyczne, 1997, z. IV., hasło: „asymilatorzy” w „Wielkiej Ilustrowanej Encyklopedii Powszechnej, t.24 (1) Suplement współczesny), Warszawa 1997, rozdział „Przemilczani rzecznicy polsko – żydowskiego dialogu” w książce „Zagrożenia dla Polskim i polskości”, Warszawa 1998),rozdział:: „Sprawiedliwi pośród kresowych Żydów” w książce „Przemilczane zbrodnie”, Warszawa 1999), hasło „asymilatorzy” w „Encyklopedii Białych Plam”, t. 2 ,Radom 2000, rozdział: „Przemilczane żydowskie świadectwa” w książce „Nowe kłamstwa Grossa”, Warszawa 2006), rozdział : „Przemilczane żydowskie świadectwa” w książce „Fałsze i przemilczenia Grossa”, Warszawa 2011.

Obiektywna prawda zmusza do powiedzenia, że w ciągu tysiąclecia historii Polski mniejszość żydowska tylko kilkakrotnie wyróżniła się zasługami dla naszego kraju (oddział Berka Joselewicza w Powstaniu Kościuszkowskim. wspaniała propolska postawa Żydów w latach 1861-1863, działalność dużej grupy propolskich asymilatorów z inteligencji na przełomie XIX i XX wieku -profesorów W. Feldmana, S. Askenazego ,czy udział sporej grupy polskich patriotów żydowskiego pochodzenia w Legionach Piłsudskiego). Niestety mniejszość żydowska w przeważającej części zachowywała sie na ogół dużo mniej lojalnie wobec Polski niż spolonizowana mniejszość tatarska, ormiańska, czy nawet spolonizowana rzesza Niemców. Przypomnę tu choćby to, co pisał tak przychylny Żydom w „Lalce” pisarzBolesław Prus. Otóż w „Kronice Tygodniowej” z 12 listopada 1910 r. Prus pisał: „Kiedy cała imigracja niemiecka, choćby sprzed stu lat, stała sie naszą krwią, kością, sercem i duszą, masy żydowskie po wielu wiekach są nam obcymi (podkr.-JRN), więcej nawet – niektóre grupy żydowskie przypominają armię, która toczy z nami walkę w celu wytępienia, czy wygnania większej części nas, a zamienienia reszty na sowich lenników, jeżeli nie niewolników! (Por. B. Prus: „Kroniki”, tom dwudziesty, Warszawa 1972,s.272).
 
1) Rola prezydenta A. Dudy w nagłaśnianiu prożydowskich baśni
Jak to wszystko ma się do twierdzeń prezydenta A. Dudy o tysiącletniej symbiozie losów polskich i żydowskich?! Jak widać prezydent Duda nie czytał „Kronik tygodniowych” Prusa, ani rozlicznych innych tekstów demaskujących nielojalność wielkiej części Żydów wobec Polski, m.in. tekstów J.U.Niemcewicza,J.I.Kraszewskiego, F.Konecznego, J.Piłsudskiego, wspaniałego polskiego patrioty żydowskiego pochodzenia J. Unszlichta etc.! Niestety baśniowym uogólnieniom prezydenta Dudy o historycznej symbiozie Polaków i Żydów towarzyszą jego konkretne dość fatalne posunięcia. Począwszy od jego oficjalnych spotkań z przywódcami Żydów w Nowym Jorku i w Izraelu.
 
Spotkanie prezydenta A. Dudy z jednym z najgorszych żydowskich polakożerców w USA A. Foxmanem
Według oficjalnych komunikatów prezydent Duda rozmawiał w czasie owych spotkań o antysemityzmie, a nic nie mówił o dużo bardziej rozpowszechnionym i dużo groźniejszym w USA i w Izraelu antypolonizmie. Co więcej, jego głównym rozmówcą w Nowym Jorku we wrześniu 2016 r. był Abraham Foxman, prezes Anti-defamation League of B’nai B’rith Przypomnijmy, że Foxman jest jednym z najwymowniejszych symboli żydowskiej „ucieczki od wdzięczności”. Pomimo tego, że w czasie wojny uratował życie tylko dzięki pomocy polskiej katolickiej niańki Bronisławy Kurpis od lat jest jednym z najzajadlejszych żydowskich anty-Polaków w USA. Dość przypomnieć kilka z jego najbardziej polakożerczych wypowiedzi. We wstępie „Reflections” do książki poświęconej ratowaniu duńskich Żydów w czasie okupacji nazistowskiej „The Rescue of Danish Jews”(pod red. C. Rittera i L. Goldberga, wydanej w 1993 r. w Nowym Jorku przez „Anti-Defamation League of B’nai B’rith) Foxman pisał m. in.: “While other European governements under German population…Poland….betrayed or abandoned their Jewish populations (Podobnie jak inne europejskie rządy pod niemiecką dominacją…Polska zdradziła lub porzuciła ludność żydowską). Urodziłem się w Polsce, gdzie Żydzi nie byli ludźmi szczęśliwymi. Pięćdziesiąt lat temu rząd polski zaniechał powstrzymania metodycznej likwidacji ludności żydowskiej”. Jawne bezczelne oszczerstwo. Jak wiadomo Polska była pod okupacją niemiecką i nie działał w niej żaden rząd kolaborujący z Niemcami nazistowskimi. Za to Rząd Polski na Obczyźnie podejmował maksymalne wysiłki dla nagłośnienia sprawy zagłady Żydów i wciąż apelował o jej powstrzymanie przez Zachód. W 1989 r. w czasie sporu o klasztor Karmel w Oświęcimiu Foxman bardzo ostro skrytykował interwencję polskich robotników przeciw napaści rabina A. Weissa na klasztor. Określił tę interwencję jako „niedopuszczalny nawrót do dawnej polskiej nienawiści i pogromów, praktyk – jak myśleliśmy wreszcie zaniechanych”.(Cyt. za artykułem ks. W. Chrostowskiego w „Znaku” z kwietnia-maja 1990 r.,s.134). Zabawne, że uratowany przez Polkę A. Foxman uważa się za „ofiarę polskiego antysemityzmu”, „którego wyrazem było ochrzczenie go przez ratujące mu w ten sposób życie siostry zakonne”. (Według L. Niekrasz: „Powołać Ligę Walki z Antypolonizmem, „Myśl Polska” 2 września 2007 r.).Tenże sam Foxman sprzeciwił sie przyznaniu nagrody Janusza Korczaka słynnemu amerykańskiemu historykowi Richardowi C. Lukasowi. Foxman zarzucił mu rzekome „pomniejszanie skali antysemityzmu w Polsce przed wybuchem wojny”, oraz „ogromne przesadzenie przy podawaniu ilości Polaków biorących udział w odważnych akcjach, mających na celu ratowanie Żydów podczas wojny”. W związku z tym, że nagroda dla prof. Lukasa już była wcześniej zapowiedziana, profesor ten zagroził procesem w przypadku zablokowania jej przyznania. W tej sytuacji z musu wręczono nagrodę prof. Lukasowi, ale bez żadnego rozgłosu.
Prezydent Duda powinien spotkać się w USA z prof. Lukasem, autorem 6 książek pełnych sympatii dla Polski, w tym znakomitego „Zapomnianego Holocaustu” („Forgotten Holocaust) i z innymi amerykańskim polonofilami, w tym z prof. N. Finkelsteinem, a nie z polakożercą A. Foxmanem. Z autorem skrajnych oszczerstw antypolskich prezydent A. Duda nie powinien się w ogóle spotykać, a jeśli to tylko po przeproszeniu przez niego za swe poprzednie antypolskie oszczerstwa. I właśnie z nim powinien rozmawiać o antypolonizmie, a nie o rzekomym polskim „antysemityzmie”. A już szczególnie szokujący był fakt, że właśnie z Foxmanem prezydent Duda rozmawiał o bezpodstawnych i bezprawnych roszczeniach żydowskich wobec Polski. W ten sposób mięczakowaty jak zawsze prezydent Duda pozwolił narzucić sobie narrację żydowską zamiast bronić polskich interesów narodowych. A generalnie, czy akurat przewodniczący Ligi związanej z żydowską lożą masońską B’nai B’rith jest najlepszym partnerem do dialogu z Żydami ? Jak bardzo fanatyczny i stronniczy jest Abraham Foxman dobrze ilustruje jego umieszczony w j. angielskim życiorys w Wikipedii. Dowiadujemy się z niego m. in., że Foxman niezwykle ostro atakował wspaniały film Mela Gibsona „Pasję” i nazwał jej reżysera „antysemitą”, ze jest wielkim bojownikiem o prawa gejów, i o tym, że w 2007 r. ostro sprzeciwiał się uznaniu rzezi Ormian przez Turków za ludobójstwo. Pewno dlatego, by istniała wyłączność na ludobójstwo Żydów.
Red. Stanisław Michalkiewicz już 21 września 2016 r. wyraził w internecie swe zaniepokojenie co do efektów rozmów prezydenta A. Dudy z A. Foxmanem, pytając juz w tytule tekstu „Panie Prezydencie, co Pan obiecał Żydom?”. W samym tekście Michalkiewicza można było przeczytać m. in.: „ (…) Z wypowiedzi, jakiej Abraham Foxman udzielił amerykańskim mediom wynika, że przedmiotem rozmowy były co najmniej dwie kwestie – po pierwsze – że pan prezydent Duda obiecał walczyć z antysemityzmem w Polsce i nawet złożył jakieś deklaracje o „legislacji”, która pomoże walczyć z antysemityzmem. Po drugie – rozmawiano też o „restytucji mienia żydowskiego w Polsce”. Nie wiadomo, czy pan prezydent również w tej sprawie poczynił jakieś obietnice, ale wykluczyć tego nie można, ponieważ strona żydowska wyszła z tego półtoragodzinnego spotkania bardzo zadowolona.
Ponieważ i w jednym i w drugim przypadku spełnienie obietnic poczynionych przez pana prezydenta miałyby poważne konsekwencje dla Polski i narodu polskiego, proszę Pana Prezydenta, by poinformował opinię publiczną w kraju, co konkretnie Żydom obiecał. Rzecz w tym, że ewentualna „legislacja” może doprowadzić do drastycznego ograniczenia wolności słowa w Polsce, w następstwie czego środowiska lub organizacje żydowskie zyskają możliwość dyktowania Polakom, co wolno im mówić, a czego nie, podobnie jak zyskają wpływ na swobodę badań naukowych. Jeszcze gorsze następstwa mogą wynikać z obietnicy dokonania „restytucji” mienia żydowskiego w Polsce, czego organizacje żydowskie od lat się domagają, kierując pod adresem Polski bezpodstawne roszczenia. Bezpodstawne – bo naciski na polskie władze idą w tym kierunku, by dopiero stworzyły namiastkę podstawy prawnej, swego rodzaju pozór legalności, na podstawie którego organizacje żydowskie uwłaszczyłyby się na majątku w Polsce. Warto zwrócić uwagę, że roszczenia te szacowane są na 65 mld dolarów – co potwierdził były ambasador Izraela w Warszawie, dr Szewach Weiss – a więc stanowią równowartość rocznego budżetu państwa. Polska nie jest w stanie wygenerować takiej gotówki bez spowodowania natychmiastowej katastrofy ekonomicznej i społecznej w kraju”. (Podkr.- JRN) .
Na tle skrajnych prożydowskich wynurzeń prezydenta A. Dudy coraz bardziej narastają we mnie obawy o to, żeby prezydent , tak bezkrytycznie idealizujący Żydów i ich takich przedstawicieli jak A. Foxman w Nowym Jorku czy S.Weiss w Izraelu nie stanie się o zgrozo pierwszym prezydentem polskim, który poprze bezpodstawne i bezprawne roszczenia żydowskie wobec Polski na sumę 65 miliardów dolarów I zrobi to prezydent wybrany przez patriotyczną większość Polaków, a nie tacy zdrajcy interesów Polski jak A. Kwaśniewski czy B. Komorowski. Trzeba tym mocniej bić na alarm.
Rozmowy prezydenta A. Dudy ze skrajnym polakożerca izraelskim Reuvenem Rivlinem
W styczniu 2017 r. odbyła się oficjalna wizyta prezydenta Dudy w Izraelu. Z jednej strony doszło tam do tak niegodnego wydarzenia jak udekorowanie najwyższym polskim odznaczeniem faryzeusza, oszusta i żydowskiego roszczeniowca wobec Polski Szewacha Weissa ( o czym piszę szczegółowo w następnym odcinku). Była jednak również i inna część pobytu prezydenta Dudy w Izraelu, też nie przynosząca mu chwały. Chodzi o rozmowy A. Dudy ze skrajnym polakożercą prezydentem Izraela Reuvenem Rivlinem. Obaj panowie prezydenci ochoczo wspólnie ględzili o niebezpieczeństwach antysemityzmu. Sam prezydent RP Andrzej Duda podczas spotkania z prezydentem Reuvenem Rivlinem publicznie zadeklarował wojnę z wszelkimi przejawami antysemityzmu, mówiąc: „Nigdy nie może być, nie tylko wśród polityków, ale także i wśród zwykłych ludzi, obywateli świata, zgody na nienawiść, zgody na antysemityzm”. Równocześnie jednak prezydent Duda nawet nie zająknął się o zagrożeniach antypolonizmu. Stało się tak pomimo faktu, że jego rozmówca Rivlin jest dziś znany jako najbezczelniejszy izraelski polakożerca, wprost niedościgniony w atakach na Polskę i Polaków. Przypomnijmy tu, że obecny prezydent Izraela R. Rivlin popisał się wręcz haniebną napaścią na Polskę w listopadzie 2000 r. w czasie oficjalnej wizyty ministra spraw zagranicznych RP W. Bartoszewskiego. Rivlin, wówczas wiceprzewodniczący izraelskiego parlamentu z partii Likud (później był też przewodniczącym) „zabłysnął” jako najzajadlejszy antypolski oszczerca wśród licznego grona posłów Knessetu atakujących Polskę. Robili to tym dosadniej, iż nie znaleźli żadnego przeciwstawienia ze strony ministra-maturzysty Bartoszewskiego. Podczas kilkugodzinnej debaty, pełnej antypolskich wyzwisk tchórzliwy i wrzasków Bartoszewski siedział jak mysz pod miotłą, co to „ani be, ani me, ani kukuryku”, by użyć zwrotu „klasyka” – L. Wałęsy.
Rivlin w swym wystąpieniu w Knessecie „uznał Polaków za współodpowiedzialnych za to, co sie działo na polskiej ziemi podczas holocaustu”. (Por. R. Frister w korespondencji z Jerozolimy pt. Trudny dzień w Knesseicie „ („Polityka z 9 grudnia 2000 r.) Rivlin stwierdził również, że w zbiorowej i indywidualnej pamięci Polaków „zostało niestety tak wielu Polaków, którzy stali po stronie nazistowskich morderców i nawet uczestniczyli aktywnie w prześladowaniu, upokorzeniu, wygnaniu i na koniec także mordowaniu milionów Żydów (sam fakt, że jakieś państwo było okupowane podczas drugiej wojny światowej, nie zwalnia go od o rachunku sumienia, który powinno zrobić za czyny swoich synów)”.(Cyt. za macierewiczowski „Głos” z 0 grudnia 2000 r.) Rivlin stwierdził również, że „Polska musi przejść długą drogę, aby móc spojrzeć prosto w oczy narodowi żydowskiemu”.(Według prof. R. S. Dybczyńskiego : „I co z tego wynika” (macierewiczowski „Głos” z 16 grudnia 2000 r.) Rivlin posunął się nawet do zaliczenia Polski „do grona państw rządzonych przez reżimy faszystowskie jak Chorwacja i Węgry, bądź też kolaborujących z rasistowskimi Niemcami – jak Francja”. (Według listu ambasadora RP w Izraelu Macieja Kozłowskiego: „Policzek dla milionów Polaków” („Gazeta Wyborcza” z 22 stycznia 2001 r.). W liście tym ambasador Kozłowski pisał m.in.: „ Szanowny Panie Rivlin, piszę do Pana z wyrazami głębokiej konsternacji i żalu, wywołanego Pańskim przemówieniem podczas specjalnej sesji Knessetu, upamiętniającej dziesiątą rocznicę odnowienia stosunków dyplomatycznych między Polską i Izraelem Wybrał Pan tę okazję, aby przypuścić na Polskę bezprecedensowy atak (podkr.-JRN) (…) Powiedział Pan, że naród okupowany pozostaje odpowiedzialny za to, co dzieje się na jego terenie. Zgodnie z tą logiką powinien Pan również obarczyć odpowiedzialnością za Shoah żyjących w Europie Żydów. Mam nadzieję, że zgodzi się Pan ze mną, że byłoby to całkowicie absurdalne (…) Gdy niesłuszne stwierdzenia są głoszone w miejscach tak wyjątkowych jak Knesset przez tak szanowanego izraelskiego polityka prawdziwie niebezpieczni fałszerze historii mogą czuć się rozgrzeszeni (…) Pańskie przemówienie było policzkiem dla niego (W. Bartoszewskiego -JRN), jak i milionów Polaków, którzy ryzykowali życie swoje i swoich najbliższych dla ratowania bliźnich”. (Podkr.-JRN. Cyt. za „Gazetą Wyborczą” z 22 stycznia 2001 r. Por. szerszy tekst listu ambasadora M. Kozłowskiego w mojej książce” „O Bartoszewskim bez mitów”, Warszawa 2007,s.89).) Przypomnijmy tu, że nawet Adam Michnik skrytykował antypolskie ataki w Knessecie, mówiąc: „Każdy kraj ma swoich oszołomów, którzy wypowiadają opinie skrajnie nierozumne. Taki właśnie charakter miały wypowiedzi izraelskich oszołomów w Knessecie. Obwinianie narodu polskiego za zbrodnie Holocaustu, żądanie rządu polskiego, by posuwał się do odpowiedzialności za te zbrodnie to głupota i podłość równa głupocie i podłości antysemitów” .(Por. „Gazeta Wyborcza” z 29 listopada 2000 ) 6 stycznia 2001r.) Jak widać jednak antypolskie głupoty, zawarte w wystąpieniu Rivlina nie przeszkodziły w tym, że ten „izraelski oszołom” (by użyć wyrażenia Michnika) w końcu wylądował na stanowisku głowy państwa Izrael.
6 stycznia 2001 r. na łamach „Gazety Wyborczej” ukazała się wypowiedź przewodniczącego polsko-izraelskiej grupy parlamentarnej w Knessecie prof. Michała Kleibera. Przyznał, że słowa wiceprzewodniczącego Knessetu Reuvena Rivlina „były nieścisłe i niesprawiedliwe”. Redaktorka „Gazety Wyborczej”, komentując wystąpienie Rivlina, pisała: „Szkoda, że tak szkodliwy dla naszych relacji głos nie doczekał się zasadniczego i natychmiastowego protestu podczas debaty w izraelskim parlamencie”.(Podkr.-JRN).
Przeciwko haniebnym antypolskim oszczerstwom Rvlina protestowali w listach do polskich mediów Żydzi uratowani przez Polaków w czasie wojny. I tak np. w „Rzeczpospolitej” z 6 grudnia 2000 r. ukazał się tekst bardzo pięknego i stanowczego protestu Żyda Samuela Dombrowskiego, mieszkającego w Dusseldorfie, przeciwko zachowaniu Rivlina i niektórych jego kolegów z Knessetu. W liście zatytułowanym: „Wstyd po wypowiedziach w Knessecie”, po dłuższych uwagach przypominających heroizm Polaków w akcji ratowania Żydów Dombrowski pisał m.in.: „Od tak wysokiego członka parlamentu, od pana Reuvena Rivlina, przewodniczącego izraelskiego Knessetu, należałoby oczekiwać, że wie o czy mówi. Czy zastanawiał się pan choćby przez chwilę, że czasy, o których pan mówił, były również okresem wielkiej tragedii narodu polskiego?! Wydarzenia te pozostawiają u mnie tylko poczucie wstydu”. (Por. szerzej fragmenty listu S. Dombrowskiego w książce „O W. Bartoszewskim bez mitów”, op.cit.,s.9). Haniebne wystąpienie Rivlina spotkało się z ostrym potępieniem w liście członka Komitetu Sprawiedliwych wśród Narodów Świata, sekretarza generalnego Towarzystwa Korczakowskiego w Izraelu – Benjamina Anolika. W liście publikowanym w „Gazecie Polskiej” z 3 stycznia 2001 r. Anolik napiętnował „obraźliwe słowa” wygłoszone w Knessecie przez R. Rivlina, a zwłaszcza jego stwierdzenie, jakoby „tak wielu Polaków” stało po stronie nazistowskich morderców i nawet uczestniczyło aktywnie „ w prześladowaniu, upokorzeniu, wygnaniu i na koniec także w mordowaniu Żydów”. B. Anolik przypomniał w swej replice m.in. : iż „ Polacy nie brali udziału w akcjach wypędzenia i mordowania Żydów. Zagłada dokonana została przy współpracy litewskich, łotewskich i ukraińskich oprawców w służbie SS. (…) W Polsce nie powstał marionetkowy rząd nazistowski (…) Tysiące Polaków zapłaciło życiem za ratowanie Żydów”.
 
Rivlin nigdy nie zdobył się na przeproszenie Polaków za swe oszczerstwa, poza faryzejską próbą pomniejszenia wymiarów swoich oszczerstw w liście do „Gazety Wyborczej” z 22 stycznia 2001 r. Szkoda, że nikt z licznych doradców nie poinformował prezydenta Dudy, aby zachowywał się bardziej powściągliwie wobec tak skompromitowanego wrogością do Polski osobnika jak R. Rivlin, a przynajmniej powstrzymał się od uwidocznionego na zdjęciu obściskiwania tego anty-Polaka.
Prof. Jerzy Robert Nowak

*   *   *

Część II.

Prezydent A. Duda odznaczył Orderem Orła Białego żydowskiego krętacza, faryzeusza i roszczeniowca wobec Polaków
Szczególnie skandalicznym „wyczynem” prezydenta Andrzeja Dudy w sprawach polsko-żydowskich było uhonorowanie w styczniu 2017 r. najwyższym odznaczeniem polskim -Orderem Orła Białego skrajnego faryzeusza i roszczeniowca żydowskiego Szewacha Weissa. (Zob. na ten temat w internecie mocne teksty Grzegorza Brauna:„Kompletny odlot Orła Białego” i „Braun o odznaczeniu Szewacha Weissa: ignorancja lub lekceważenie polskiej racji stanu”. )
Polityk Szewach Weiss jest osobą niezwykle przebiegłą. W czasie rozmów z Polakami, najpierw zaczyna od wychwalania Polaków i Polski jako Polin („kraju, gdzie się spoczywa”), aby pozyskać ich życzliwość. A pod koniec rozmowy nagle zaczyna przypominać, aby Polacy zapłacili Żydom za mienie. Na portalu Wykopu z 27 stycznia 2016 celnie zauważył internauta TarsO2: „Szewach Weiss to taki „dobry glina”, to powie dobre słowo, pochwali Polaków, poklepie po pleckach. ale gdy przychodzi co do czego, to zarówno dobry jak i zły glina ostatecznie mają cel wspólny – $. Mówię oczywiście o stanowisku w sprawie roszczeń majątkowych”. Słusznie stwierdzono w tekście „Blacha dla Szewacha” ( „Warszawska Gazeta” z 20 stycznia 2017 r.), iż: „Uhonorowanie przez prezydenta RP tym najwyższym polskim odznaczeniem państwowym byłego ambasadora Izraela w Polsce Szewacha Weissa to pomyłka, żeby nie powiedzieć skandal. (Podkr.- SPRJRN). Wymieńmy tylko jeden powód. Szewach Weiss od dawna wspiera „przedsiębiorstwo Holocaust”, czyli środowiska żydowskie, które chcą wyłudzić od Polski bezprawne roszczenia w wysokości 65 mld dolarów”. Podobne uwagi można było spotkać również w niektórych innych tekstach. Np. w tekście sygnowanym Redakcja wolność24.pl pt. „Filosemityzm w Pałacu Prezydenckim” już w nagłówku pisano: „Szewach Weiss, zwolennik wyłudzenia od Polski haraczu dla organizacji żydowskich, ma dostać Orła Białego”. (Por. „Najwyższy Czas” z 16-22 stycznia 2017 r.).
Przypomnijmy tu stanowisko S. Weissa w sprawie roszczeń do mienia żydowskiego, wyrażone w rozmowie z Jackiem Przybylskim, zamieszczonej w „Rzeczpospolitej” z 3 kwietnia 2008 r. Weiss powiedział w niej m.in.: „Donald Tusk obiecuje, że jeszcze w tym roku na biurko prezydenta trafi ustawa dotycząca restytucji mienia żydowskiego w Polsce. Chodzi o setki tysięcy domów pozostawionych przez Żydów na terenie Polski. Ich wartość eksperci szacują na 30 – 60 miliardów dolarów. Bo przecież było tutaj tyle żydowskich miasteczek – sztetli. Większość spadkobierców już nie żyje, ale pozostałym wciąż można zwrócić ich własność. Czasem Polacy pytają mnie, dlaczego młodzi Żydzi przyjeżdżają tylko do Auschwitz czy do Majdanka, dlaczego nie zwiedzają Polski? Odpowiadam: odwiedzają, ale gdy jadą do Białegostoku czy innego miasta, to mają świadomość, że w domach, w których dziś mieszkają Polacy, kiedyś żyli Żydzi. Wiedzą też, że Polska nie zapłaciła za to Żydom grosza i czują ból. Oczywiście, Polaków nie można stamtąd wyrzucić, bo nie można pozwolić, by jedna niesprawiedliwość tworzyła drugą. Wtedy ten konflikt byłby wieczny. W tak dramatycznej i nienormalnej sytuacji trzeba jednak znaleźć jak najbardziej sprawiedliwe rozwiązanie.(…) my rozumiemy problemy Polski. Wiemy, że nie może oddać wszystkiego. Dlatego też już dawno proponowaliśmy, by powstała polska fundacja, która szybko wypłaciłaby pieniądze – powiedzmy 5 miliardów dolarów – starszym ludziom, którzy jeszcze żyją. Drugie pokolenie spadkobierców mogłoby dostać specjalne bony, których spłata byłaby rozłożona na 10 – 20 lat, chyba że inwestowaliby w Polsce, to wtedy otrzymaliby je szybciej. Dzięki temu pieniądze zostałyby w Polsce, gdzie by pracowały i tworzyły nowe miejsca pracy. Głowa żydowska i głowa polska mogą wymyślić wiele rozwiązań. Lepiej późno niż nigdy”.
 
Telewizyjna polemika G. Brauna i S. Weissa wokół sprawy materialnych roszczeń żydowskich do Polski
Poglądy roszczeniowe Weissa dobrze ujawniła jego telewizyjna polemika z Grzegorzem Braunem. w programie Ring TV. Zrelacjonuję ją ze skrótami za portalem PCH24.pl Polonia Christiana. Według niego: (…) Braun zaczął od kurtuazyjnych słów o zaszczycie jakim jest dla niego możliwość rozmowy z ekscelencją. – Pan jest przedstawiany w polskich mediach jako przyjaciel Polski i Polaków. (…) Moja znajomość Pańskich wypowiedzi publicznych dotyczących roszczeń majątkowych wysuwanych wobec mnie, mojego narodu i mojego państwa, Pańskie stanowisko w tej sprawie nie czyni z Pana mojego przyjaciela. Jest Pan moim nieprzyjacielem w tej sprawiezdecydowanie rozpoczął reżyser. Żąda Pan (…) ode mnie i mojego narodu i mojego państwa żebyśmy płacili za te zaległości i zobowiązania, które nie od nas zależą (…)\Ekscelencjo, Pańskie wypowiedzi na tematy historyczne nie czynią z Pana przyjaciela mojego narodu. Kiedy mówi Pan w tonie gloryfikującym Armię Czerwoną i Związek Sowiecki, przyłącza się Pan do wypowiedzi i działań, czynów politycznych, dziś dokonywanych przez establishment Pańskiego Państwa i przez elity pańskiego narodu. Tych wypowiedzi, które doprowadziły do zawiązania kuriozalnego sojuszu ponad podziałami. Sojuszu rosyjsko-izraelskiego przeciwko prawdzie historycznej. Ten sojusz został zawiązany w 2009 roku nad morzem czarnym, spotkanie Peres-Miedwiediew, komunikat po tym spotkaniu, który (…) podciągnął negowanie wyzwolicielskiej roli Armii Czerwonej pod kłamstwo oświęcimskie. Konkluzją było wzniesienie w Izraelu pomnika wdzięczności Armii Czerwonej – skrytykował Weissa i Izrael konserwatywny gość Ring TV.(…)
  W odpowiedzi dyplomata stwierdził, że to nie on wymyślił hasło, że jest przyjacielem Polski. Jego zdaniem ludzie sami to czują. – Wiedzą, że na tej okropnej, bolesnej uroczystości w Jedwabnym miałem odwagę powiedzieć, że ja znam inne stodoły też. (…) Że byli Polacy sprawiedliwi wśród narodów świata – powiedział dyplomata, który dodał, że sprawa mienia powinna zostać rozwiązana chociaż jest bardzo delikatna. Nie wolno wyrzucić żadnego Polaka z żadnego mieszkania nawet jeśli to mieszkanie należało do Żydów – dodał ambasador. Jednak jego zdaniem kwestie majątkowe to sprawa moralna, szczególnie ważna dla Żydów przyjeżdżających do Polski i widzących dom w którym mieszkał ich przodek. Zdaniem Weissa Polska powinna dać Żydom, głównie starym… pieniądze. Natomiast młodsi powinni otrzymać na 40 lat przywileje dające wpływ na polską gospodarkę. Wedle ambasadora, gdy nie ma spadkobierców to żydowskie organizacje powinny przejąć ich prawa majątkowe. (Podkr.-JRN)
  Weiss uważa Stalina za zbrodniarza, ale pamięta, że w Armii Czerwonej walczyło 450 tys. Żydów. Braun natomiast przypomniał sowieckiego generała narodowości żydowskiej – Siemiona Kriwoszeina, który razem z Niemcem Guderianem odbierał wspólną defiladę w zajętym Brześciu. Weiss zadeklarował jednak, że woli rozmawiać o moralności a nie konkretnych sytuacjach i zagroził, że on także ma co przypomnieć – np. endecję. Dyplomata pochwalił się natomiast, że przekonuje izraelską młodzież do faktu, iż nie cała AK była antysemicka.
– Pan ambasador opowiada się za złamaniem prawa, za wprowadzeniem do naszego prawa specjalnego precedensu. Pan ambasador mówi o tym, że trzeba wypłacić jakieś pieniądze jakimś organizacjom – uznał Braun w podsumowaniu tego fragmentu rozmowy, na co Weiss zadeklarował, że chce to załatwić oficjalnie. Stwierdził, że specyficzne prawo dla Żydów jest uzasadnione specyficzną sytuacją jaką na ziemiach polskich spowodowali Niemcy. Więc proszę do Niemców się zgłosić, proszę do Sowietów się zgłosić – skomentował Grzegorz Braun (…)”.(Por.www.pch24.pl/grzegorz-braun-i-szewach-weiss-o-zydowskich-roszczeniach-wobec-p10 lip 2015).Na koniec debaty telewizyjnej podano wyniki sondy, w której widzowie głosowali, kto ich zdaniem ma rację. W stosunku 70% do 30% wygrał Grzegorz Braun.
Komentując książkę N. Finkelsteina, „Przedsiębiorstwo Holocaust”, krytykującą materialne roszczenia żydowskie wobec Polski, Weiss stwierdził: „W ostatnich latach to już trzecie pokolenie zadaje „trudne pytania” w tej sprawie, Że niby chodzi o „pieniądze żydowskie”. Ja powiedziałbym, że tu chodzi o sprawiedliwość. (Podkr.-JRN) Jeśli jakaś rodzina miała w banku pieniądze i w skutek tych strasznych wydarzeń utraciła je, a część tej rodziny wymordowano, jak to może pozostać bez zadośćuczynienia? Pytanie powinno brzmieć, czy ludzie, którzy w taki sposób i w takich okolicznościach weszli w posiadanie mienia żydowskiego, mają prawo je zatrzymać?” (Por. wywiad Aleksandra Kropiwnickiego z S. Weissem: Polnische Mame, „Wprost”4 marca 2001 r.)
A ja zapytam – jakim prawem Weiss insynuuje, że to Polacy, których też mordowano na zmasowaną skalę, zrabowali te „żydowskie pieniądze”? Ileż to razy Weiss uskarżał się na nie zaleczenie przez Polaków żydowskich ran, bo nie zwróciliśmy Żydom ich mienia! W wywiadzie dla „Rzeczpospolitej” z 19-21 kwietnia 2003 r.: „Ziemia kochana, ziemia przeklęta”, udzielonym Annie Jarmusiewicz Weiss uskarżał się w odniesieniu do Polaków: „Dopiero ostatnie 12 lat bardzo nas zbliżyło – goimy nasze rany, chociaż boli np. nierozwiązana sprawa zwrotu mienia prywatnego (choć nie gminnego ), mienia żydowskiego)”.(Podkr.- JRN).
 
S. Weiss: „Polacy mieszkają w żydowskich domach (…) Dla dużej części Żydów Polska jest ziemia przeklętą!
W wydanej w tym samym 2003 roku w Krakowie książce „Czas ambasadora” (s.77) zamieszczono wywiad Weissa dla żydowskiego miesięcznika „Midrasz” z lutego 2001 r. Weiss mówił w nim w oskarżycielskim tonie „Dzisiaj Polacy i Ukraińcy mieszkają w naszych domach. I Żydzi do nich już nie wrócą! Nie myślę przy tym o ustawach dotyczących zagrabionego mienia lub o odszkodowaniach. Myślę o uczuciach jakie wciąż nurtują Żydów pochodzących z Polski. Stąd też duża część Żydów w ogóle nie chce utrzymywać żadnych kontaktów z Polską. Dla nich Polska jest ziemią przeklętą!”.
Red. Stanisław Michalkiewicz ironizował na temat wychwalania roszczeniowca S. Weissa jako rzekomego „przyjaciela Polski”, stwierdzając : „Pan dr Weiss opowiada się za realizacją przez Polskę żydowskich roszczeń majątkowych, a mimo to cieszy się reputacją „wielkiego przyjaciela Polaków”. Ciekaw jestem, czego jeszcze mógłby od naszego nieszczęśliwego kraju zażądać jakiś nasz wróg?” (Podkr.-JRN). (Por. S. Michalkiewicz: Gwiazdy z zawadiackimi wąsami, „Najwyższy czas” z 23 stycznia 2017 r.)
Warto zaznaczyć, że S. Weiss wynalazł nowym oryginalny sposób na wsparcie roszczeń żydowskich. W jednym z tekstów napisał o Żydach: „Mord na nich trwa nadal, przecież nie narodziły się dzieci tych zamordowanych rodziców, którzy tak marzyli o swoich synach i córkach. Gdyby nie doszło do Zagłady, teraz byłoby 30-35 mln Żydów. Niestety nie wolno mówić o Zagładzie w czasie przeszłym – ona trwa dalej.” (Cyt. za:: S. Michalkiewicz: Tęsknota, „Nasza Polska” z 30 marca 2010 r.) Rozumowanie Weissa mocno wykpił redaktor Michalkiewicz, pisząc: „Żydowska polityka historyczna również jest nakierowana na przerzucanie odpowiedzialności na winowajcę zastępczego, bo w przeciwnym razie żydowskie organizacje przemysłu holokaustu i Izrael mógłby utracić niezwykle lukratywny status ofiary – zwłaszcza po wynalezieniu przez p. Szewacha Weissa nowej formuły eksploatacyjnej. Pan Weiss wykombinował sobie, że ci, którzy zostali zamordowani, to jedno – ale iluż Żydów się na skutek tego nie urodziło! Przy takim podejściu jest oczywiste, że liczba ofiar holokaustu będzie z dziesięciolecia na dziesięciolecie rosła w postępie geometrycznym, zapewniając żydowskim organizacjom przemysłu holokaustu i Izraelowi dochody z eksploatacji zbrodni Hitlera”.(Por. S. Michalkiewicz: „Michnik rozmnaża „neofaszystów”, „Dziennik Polski”, Kraków, 2 listopada 2011 r.)
Weiss, wyrafinowany kłamca i wybielacz żydowskich zbrodni
W czasie wizyty w Izraelu naiwny i jak widać prawdziwie ignorancki prezydent A. Duda odezwał się do Weissa w te słowa: „Zawsze mówił Pan prawdę, także o tych momentach trudnych, ale mówił Pan tę prawdę w taki sposób, żeby ją powiedzieć, a zarazem nikogo nie zranić. Ale przede wszystkim zawsze była to prawda ‒ i za to Panu Profesorowi ogromnie dziękuję, bo ta prawda często broniła i Rzeczypospolitej Przyjaciół, i Polaków jako narodu”. (Cyt. za „Niezależna pl: Order Orła Białego dla Szewacha Weissa, 17 stycznia 2017.) Pod tekstem są wpisy rozlicznych internautów, w zdecydowanej większości wyrażających oburzenie odznaczeniem Weissa). Dalibóg, większego głupstwa nie mógł polski prezydent powiedzieć w odniesieniu do notorycznego kłamcy Weissa. Przypomnijmy, że Weiss, aby wybielić krwiożerczy udział Żydów w bezpiece w Polsce wielokrotnie kłamał, mówiąc, że w UB było może kilku, kilkunastu Żydów. Np. w wywiadzie dla RMF 10 maja 2001 r. Weiss twierdził, że w UB było tylko kilku Żydów. Podobnie twierdził w telewizyjnym wywiadzie 10 maja 2001 r. ”Krakowskie Przedmieście 27”. mówiąc o kilku żydowskich komunistycznych aktywistach doby wojny. ( Cyt. za : „Polacy palili Żydów”, „Nasza Polska” z 15 maja 2001 ). W wydanej w 2003 r. książce „Czas ambasadora” (Kraków, s.168 ) Weiss łaskawie zwiększył ilość Żydów, związanych z komunizmem w Polsce do 17-20 na milion lub kilka milionów Polaków – aktywistów komunistycznych. W rzeczywistości w UB było co najmniej kilka tysięcy, jeśli nie kilkanaście tysięcy Żydów, w tym ogromna część na stanowiskach kierowniczych poza figurantem ministrem S. Radkiewiczem, którego szantażowano podpisaniem przezeń lojalki w czasach sanacyjnych. Przypomnę tu, że znany ze skrajnego filosemityzmu i równocześnie bardzo mocnych fobii wobec Polski i Polaków, Czesław Miłosz stwierdził w wywiadzie dla żydowskiego czasopisma „Tikkun” w USA (nr 2 z 1987 r.) na temat roli żydowskich komunistów: „Oni zajęli wszystkie czołowe pozycje w Polsce, również w bardzo okrutnej policji bezpieczeństwa (podkr- J.R.N). ponieważ byli po prostu bardziej godni zaufania niż miejscowa ludność”. (They occupied all the top positions in Poland and also in the very cruel security police, because they were more reliable, simply, than the local population) W tym stwierdzeniu Miłosz nieco przesadził, bo były jednak i nie żydowskie postacie na szczycie zarówno partii komunistycznej jak i bezpieki (choćby B. Bierut i S. Radkiewicz). Generalnie biorąc jednak Miłosz trafnie ocenił wyjątkową, dominującą rolę komunistów żydowskich w stalinizacji Polski. Na temat roli Żydów w polskiej bezpiece odsyłam do bogato udokumentowanej w fakty części mojej książki „Nowe kłamstwa Grossa” na ten temat (Warszawa 2006,ss.167-190).
Antoni Zambrowski przeciw dokonywanemu przez Weissa skrajnemu pomniejszaniu zbrodni komunistów żydowskich
Z ostrą polemiką z próbami zanegowania żydowskich zbrodni przez Szewacha Weissa wystąpił znany publicysta solidarnościowy Antoni Zambrowski. Sam Zambrowski wywodzi się z rodziny żydowskiego pochodzenia, jest synem osławionego komunistycznego prominenta, członka Biura Politycznego KC PZPR Romana Zambrowskiego. Pod wpływem żony nawrócił się jednak i stał się gorliwym katolikiem. Należał do naszej opozycyjnej grupy patriotycznej. Wszystko to sprawiło, że został znienawidzony przez michnikowców, którzy uznali go za „renegata”. (Por. szerzej portret A. Zambrowskiego w pierwszym tomie moich pamiętników „Wichry życia” (Warszawa 2016, ss.258-244). Zambrowski konsekwentnie występował w obronie patriotyzmu, przeciw zafałszowaniom polskiej historii. Ostro zderzył się z Weissem, akcentując potrzebę rozliczania również zbrodni żydowskich ubeków, choćby Salomona Morela i polemizując z próbami zanegowania żydowskich zbrodni. W tekście „Na pochyłe drzewo” („Tygodnik Solidarność” z 18 maja 2001) Antoni Zambrowski pisał m. in.: „Pytany o żydowskie winy wobec Polaków, ambasador Weiss odparł, że naród żydowski nie może odpowiadać za żydowskich konfidentów NKWD. To są winy jednostkowe (…). Co się tyczy udziału licznych Żydów w polskim ruchu komunistycznym, to – zdaniem ambasadora – byli to ludzie asymilujący się, zrywający swe więzy z narodem żydowskim i jego religią oraz nie rządzili oni Polską w imieniu narodu żydowskiego. Ich winy nie są winami narodu żydowskiego. Nasunęło mi się kilka pytań, których jako telewidz nie mogłem mu zadać i których nie mogli mu zadać jego młodzi rozmówcy wskutek niewiedzy. Chciałbym więc zapytać prof. Weissa, czy on, jako żydowski intelektualista i izraelski polityk lewicowy, traktuje stalinowskie ludobójstwo jako przestępstwo wobec ludzkości? A jeśli tak, to jak zapatruje się na rolę rosyjskich Żydów zajmujących wysokie stanowiska w administracji NKWD i GUŁAGU-u? Przecież ci Żydzi nie ukrywali swej narodowości, ba, deklarowali ją w ankietach personalnych i dokumentach sowieckich. Więc jak tych ewidentnych zbrodniarzy ocenia naród żydowski, w tym prof. Weiss? (…) jak wiemy, żydowskie bojówki komunistyczne (obok białoruskich i ukraińskich) nie tylko wznosiły 17 września 1939 łuki triumfalne ku czci wkraczającej na Kresy Wschodnie Armii Czerwonej. W wielu miejscowościach te bojówki napadały na Polaków, mordując ich nieraz w okrutny sposób. (Fakty te dziwnym trafem umknęły z pola widzenia takich „historyków” jak prof. Gross). Wiemy też ze wspomnień przebywających na Zachodzie Żydów – dawnych partyzantów sowieckich, o akcjach ich oddziałów przeciwko polskim chłopom na Kresach, wspierających oddziały Armii Krajowej. W tych akcjach również okrutnie mordowano dzieci, kobiety i starców. Czy cierpienia tych ofiar nie zasługują na współczucie żydowskich autorytetów moralnych, jak prof. Weiss? (Podkr.-JRN).

Poza tym Żydzi nie byli tylko aktywistami partyjnymi w PRL. Liczni funkcjonariusze UB stosowali tortury wobec swych polskich współobywateli, mordowali ich w ubeckich kazamatach, zaś równie liczni prokuratorzy i sędziowie skazywali w imieniu Polski Ludowej na śmierć. Niektórzy z tych morderców po różnych zakrętach historycznych przypomnieli sobie o swych żydowskich korzeniach i wyjechali do Izraela. Czy pan ambasador nie uważa, że należałoby ich wydać polskiemu wymiarowi sprawiedliwości jako komunistycznych oprawców winnych ludobójstwa? Albo – osądzić ich w Jerozolimie? Symbolem takiego kata ukrywającego się na izraelskiej ziemi stał się Salomon Morel, ale nazwiska można mnożyć. Może więc prymas Glemp ma rację?” (Zob. tekst o A. Zambrowskim „Wichry życia”,t.1, op. cit., ss.241-242).

Ważne uzupełnienie do pierwszego odcinka cyklu o odkłamywaniu historii stosunków polsko-żydowskich
Po opublikowaniu na blogu pierwszego odcinka cyklu o historii stosunków polsko- żydowskich (o Foxmanie i Rivlinie) mój ulubiony publicysta z „Warszawskiej Gazety” Mirosław Kokoszkiewicz przysłał mi swój dawniejszy, wręcz znakomity felieton, poświęcony R. Rivlinowi „ Króle, Srule i koszerna husaria”, publikowany w „Warszawskiej Gazecie” w listopadzie 2014 roku..Felieton Kokoszkiewicza zawierał opis przemówienia wygłoszonego przez prezydenta Izraela R. Rivlina na otwarciu w Warszawie stałej ekspozycji w Muzeum Historii Żydów Polskich. W przemówieniu Rivlina znalazł się m. in. niezwykle groteskowy, a nawet wręcz głupawy fragment, głoszący, że przodkiem Rivlina był rzekomy jednodniowy król Polski Szaul Karmelen Bogen. Rivlin relacjonował: „ Nasza rodzinna legenda, podawana z ust do ust, opowiada o wyjątkowej historii jednego z moich praojców. Na jednym z sejmików polska szlachta nie mogła się zgodzić co do wyboru nowego polskiego króla. Jako czasowe rozwiązanie wybrano protoplastę naszego rodu, Szaula Karmelema Bogena, na jednodniowego króla. […] Tutaj w końcu walczyli Żydzi służący z bronią w ręku, w królewskich wojskach zyskując miano bohaterów polskiego oręża”.
Polemizując z głupawymi przechwałkami R. Rivlina na temat żydowskich bohaterów Polski red. Kokoszkiewicz napisał m.in. : „Jakoś trudno mi sobie też wyobrazić całą armię żydowskich rycerzy pod polskimi znakami. Wypowiedź prezydenta Izraela jednak wyraźnie sugeruje, że to właśnie dzięki Żydom sława i bohaterstwo polskiego oręża obiegły świat.
Czyżby to chorągwie żydowskiej jazdy rozgromiły wojska krzyżackie na polach Grunwaldu, a Zawisza Czarny herbu Sulima był również śniady? Czy pod Wiedniem do definitywnego rozbicia tureckiej armii doprowadziła brawurowa szarża żydowskiej husarii dowodzonej przez hetmanów, Stanisława Jabłonowskiego i Mikołaja Sieniawskiego? Czy pod Chocimiem hetman Jan Karol Chodkiewicz uniósł buławę i ruszył do brawurowego kontrataku na czele tej samej żydowskiej skrzydlatej jazdy?
Czy rzeczywiście polscy Żydzi najbardziej kojarzą się dzisiaj z chwałą polskiego oręża, czy może bardziej ze spontanicznym i radosnym witaniem na polskich ziemiach najeźdźców i okupantów naszej ojczyzny? Czy przez pokolenia utrwalił się w powszechnej świadomości obraz Żyda husarza, lisowczyka i ułana czy może raczej przedsiębiorcy, bankiera, prawnika, karczmarza, kramarza, handlarza sklepikarza i lichwiarza, a po ostatniej wojnie komunistycznego oprawcy oskarżającego, skazującego i mordującego polskich patriotów?”.
Cóż, można tylko współczuć prezydentowi Dudzie, że się obściskiwał w Izraelu z takim zarozumiałym fanfaronem, samozwańczym „potomkiem polskiego króla” jak prezydent Rivlin!
Prof. Jerzy Robert Nowak

*     *      *

Część III.

Ciągle nie mogę zrozumieć, dlaczego liczni Polacy, w tym sam prezydent Andrzej Duda nabierają się na wizję Szewacha Weissa jako naszego rzekomego wielkiego przyjaciela. Może tu być tylko jedno wytłumaczenie, poza zamieszaniem, jakie sprawiają w tej sprawie konsekwentne, a głupie wychwalania Weissa przez niejakiego Roberta Mazurka. Skądinąd osoby, którą podejrzewam jako „wtykę” na prawicy ze wzgldu na jego „dziwne” ataki na takie osoby jak o.Tadeusz Rydzyk, Matthew Tyrmand, czy Viktor Orban. Kiedyś Mazurek pozwolił sobie na bęcwalski atak na wspaniałą węgierską ustawę medialną, przyrównując ją do szamba. Swym atakiem Mazurek znalazł sie w jednym szeregu z Adamem Michnikiem, który wściekle atakował tę godną pozazdroszczenia ustawę, kładącą zdecydowany kres medialnym oszczerstwom.
Wydaje się, że głównym wytłumaczeniem tego tak naiwnego hołubienia Weissa jest gruntowna niewiedza o całości jego poczynań, godzących w Polskę, poczynań, które postaram się gruntownie przedstawić. Na tle tej niewiedzy wychwytuje się z obrazu postaci Weissa tylko te wątki, które świadczą o jego zbliżeniu do Polski. A więc to, że Weiss konsekwentnie akcentuje, że to Niemcy, a nie Polacy są odpowiedzialni za wojenną zagładę Żydów i krytykuje oszczerczy zwrot o „polskich obozach koncentracyjnych”. To oczywiście jest sporo w sytuacji, gdy spotkaliśmy się z tak licznymi oskarżeniami ze strony części Żydów zarzucających nam, że jesteśmy odpowiedzialni za holocaust (Vide: A. Dershowitz, L. Uris, D. Bromberg, H Stern etc,etc.) Niestety przy wielu przemiłych dla nas słówkach Weissa pozostaje w jego tekstach aż nazbyt wiele ordynarnych kłamstw, które starannie sączy w swych wypowiedziach: wybielanie policji żydowskiej i żydowskich ubeków, przemilczanie zbrodni na Polakach (choćby zbrodni na Kresach 1939-1941, i później Koniuchów i Naliboków, zbrodni Morela w Świętochłowicach), przemilczanie zbrodni Izraela, ordynarną antyarabskość, ataki na Kościół katolicki w Polsce, wychwalanie mordercy M. Begina i polakożercy J. T. Grossa, roszczenia co do żydowskiego mienia i in.
Tadeusz J. Płużański o podwójnych standardach S. Weissa
Maksymalnie pomniejszając zbrodnie komunistów żydowskich i kłamiąc na ten temat, Weiss odznaczał się zawsze hipokryzją i podwójnymi standardami. Jak pisał w tej sprawie znany badacz stalinowskich zbrodni Tadeusz J. Płużański w tekście „Podwójne standardy profesora Weissa” („Najwyższy Czas” 19 grudnia 2009 r.): „Były ambasador Izraela w Polsce chroni swoich żydowskich braci, którzy nie mieli czystych rąk”. Jako przykład takiego zachowania Weissa Płużański przytoczył wychwalanie przezeń jako bohatera niejakiego Icchaka Arada, komunistycznego partyzanta, później izraelskiego generała, a w końcu przewodniczącego zarządu słynnego Instytutu Yad Vashem. Piętnując te pochwały ze strony Weissa, Płużański wyliczył przemilczane przez niego bardzo ciemne sprawki z życia Arada. Otóż ten „bohater” w czasie wojny „napadał na wioski, rabował, a nawet mordował. Takie czyny zarzuciła mu kilka lat temu litewska prokuratura, oskarżając o udział w zbrodniach wojennych i ludobójstwie. Owa „bohaterska” działalność Arada była wymierzona w polską, litewska i białoruską ludność cywilną oraz działaczy podziemia niepodległościowego. Np. w sierpniu 1943 roku jeden z oddziałów,, w których służył nasz bohater, zamordował 50 „najgroźniejszych polskich faszystów” z oddziału AK porucznika Stanisława Burzyńskiego „Kmicica”, (w tym samego „Kmicica” (…) w czasie wojny (Arad- JRN) był etatowym funkcjonariuszem NKWD (…) Dodajmy tylko, że w ramach sowieckich służb Arad nie tylko napadał, kradł i mordował, ale tych, których nie udało sie zastraszyć,. obrabować i wyeliminować, wysyłał na „Białe niedźwiedzie”.
W stosowaniu tych podwójnych standardów kosztem Polski Weiss okazuje czarną niewdzięczność wobec Polaków, którzy uratowali mu życie w czasie wojny. (Por. tekst S. Weissa: „Przeżyłem, bo Polacy ukrywali mnie w stajni i kapliczce”, „Fakt” z 4 czerwca 2012 r.). Czy wybielanie przez Weissa żydowskich ubeków i NKWD-zistów typu Arada przy równoczesnym nierzadkim dokopywaniu Polakom (m.in. przez wychwalanie rzekomych prawd J.T. Grossa) nie świadczy, że w przypadku Weissa mamy do czynienia ze świetnie maskującym się „żydowskim szowinistą” – jak go trafnie określił Marian Miszalski .(Por. M. Miszalski : Wyścig z czasem ,„Najwyższy Czas”, 4 sierpnia 2007 r.)
I w taki to sposób prezydent Duda odznaczył wychwalacza nikczemnego mordercy polskich patriotów. Panie Prezydencie, czy Panu nie wstyd? A gdzie byli pańscy doradcy? Czy prezydent A. Duda nic nie wiedział o wszystkich tych kłamstwach A. Weissa. „Przypuszczam, że wątpię”- jak pisał nieodżałowany publicysta Stefan Kisielewski. Sprawa tak niegodnego uhonorowania Weissa ogromnie obciąża sumienie prezydenta A. Dudy i jego doradców!
Wybielacz żydowskich ubeków i morderców Polaków typu Arada S. Weiss był równocześnie autorem niepoczytalnego wręcz ataku na jednego z największych Polaków XX wieku, tytana polskiej myśli politycznej Romana Dmowskiego.Oto, co m, in. napisał na jego temat we „Wprost”: „Dmowski jest może waszym bohaterem, ale nie moim. Każdy antysemita jest nieludzki. Nie chcę krytykować polskiego prezydenta, ale czuję sprzeciw, gdy widzę, jak Bronisław Komorowski składa kwiaty pod pomnikiem Dmowskiego. Ja bym nie zaniósł kwiatów człowiekowi, który mordował z powodów etnicznych czy religijnych. Słowami i przemowami też można mordować”. Przypomnijmy tu, że później prezydent A. Duda 11 listopada 2015 r. złożył kwiaty przed pomnikiem R. Dmowskiego, a przemawiając nazwał go „jednym z najważniejszych ojców polskiej niepodległości”. Pytanie, czy prezydent Duda, odznaczając Weissa, wiedział. o tym jak ten izraelski krętacz znieważył postać wielkiego Polaka – R. Dmowskiego. A jeśli wiedział o tym, to dlaczego tak łatwo pogodził się z nikczemnym i bęcwalskim atakiem Weissa na jednego z „najważniejszych ojców polskiej niepodległości”. Czegoś tu nie rozumiem!
Na portalu „Bibuły” z 27 listopada 2015 r. możemy przeczytać ciekawy tekst Dawida Bereźnickiego „Podwójna moralność Szewacha Weissa”. Autor przypomina, że ten sam Weiss , który wyzwał R. Dmowskiego od morderców, niesamowicie wychwalał b. premiera Izraela Menachema Begina. Przypomnijmy więc, że właśnie Begin był w swoim czasie autentycznym terrorystą i mordercą. To Begin stał na czele żydowskiej terrorystycznej organizacji Irgun, która w ramach swych ataków na Brytyjczyków wysadziła 22 lipca 1946 r. hotel „King David” w Jerozolimie, zabijając 91 osób. (Por. szerzej: : Bomba premiera Begina, „Gazeta Wyborcza”. Ale Historia z 24 listopada 2014 r.) Begin był też bezwzględnym okrutnym mordercą. To głównie bojówki kierowanego przez niego Irgunu dokonały makabrycznej rzezi ludności arabskiej w miejscowości Deir el Jassin. Zginęło wówczas 107 osób, w tym liczne kobiety i dzieci. Według Wikipedii „Oficjalnie władze żydowskie odcięły się od rzezi w Deir Jasin. Ben Gurion (premier Izraela- JRN) publicznie obarczył Menachema Begina odpowiedzialnością za masakrę. Nazwał go „Menachemem Hitlerem”. Oto jak wygląda postać ulubionego bohatera naszego „łagodnego” Izraelczyka Szewacha Weissa, którego tak uhonorował prezydent A., Duda. No, cóż. „Wyczyny” prezydenta A.Dudy w zakresie historii stosunków polsko-żydowskich zakrawają na skrajną kompromitację.
Wybielanie zbrodni żydowskiej policji przez S. Weissa
Skrajną nieuczciwość S. Weissa dobrze ilustruje wybielanie przezeń zbrodni żydowskiej policji przy równoczesnym skrajnie oskarżycielskim tonie wobec Polaków za Jedwabne , etc. Przypomnę tu, co pisałem na temat obłudy i fałszów S. Weissa w tych sprawach w książce „Żydzi przeciw Żydom” (Warszawa 2012, t.II,ss.70-71):„Gros wysiłków specjalistów od jednostronnego przedstawiania stosunków polsko-żydowskich doby wojny na niekorzyść Polaków skupia się na skutecznym blokowaniu badań nad rolą policji żydowskiej, Judenratów, czy żydowskich kapo. Dużo rzadziej dochodzi do prób otwartego usprawiedliwiania roli policji żydowskiej, prób, które świeżo po wojnie, a nawet jeszcze parę dziesięcioleci temu byłyby nie do pomyślenia. A teraz mamy i takie „kwiatki”, czy raczej chwasty. Szczególnie kompromitujące pod tym względem były stwierdzenia b. ambasadora Izraela w Polsce Szewacha Weissa. W książce „Czas ambasadora „ (Kraków 2003, s.109 ) Weiss stwierdził : „Kolaboracja żydowska to coś całkiem innego niż mord na Żydach w Jedwabnem. To jest innego typu odpowiedzialność. Polacy w Jedwabnem, którzy zabijali Żydów nie ratowali swego życia na następnych pięć godzin. Współpraca Żydów z Niemcami była okropna, ale to, co Żydom zrobili niektórzy Polacy z Jedwabnego, Radziłowa, Tykocina we współpracy z Niemcami było milion razy gorsze”. (Podkr.-JRN).
Trudno uznać powyższe porównanie dokonane przez Szewacha Weissa za coś więcej niż prymitywną groteskę. Czy „ratowanie życia na następnych parę godzin” mogło usprawiedliwiać bicie i maltretowanie przez żydowskich policjantów swych żydowskich rodaków przez parę lat, a zarazem ich okrutne odprowadzanie na drogę do Zagłady. Niektórzy policjanci i kapo mieli na swym sumieniu śmierć setek Żydów, jak to pokazuję później w książce. Czy to „ratowanie życia” usprawiedliwiało powszechnie cechującą policjantów żydowskich żądzę rabunku, której dawali wyraz przy każdej okazji ? Czy usprawiedliwiało rozliczne przykłady gwałcenia przez żydowskich policjantów ubezwłasnowolnionych żydowskich kobiet”.
Weiss pisze o zorganizowanym przez Niemców mordzie w Jedwabnem około 250-300 Żydów, a milczy jak grób choćby o tym, że policjanci żydowscy wymordowali ponad 400 Żydów w Oszmianie. Rzeź tę opisali wybitni żydowscy naukowcy: prof. Saul Friedlander, Leonard Tushnet i Reuben Ainsztein. (Por. moją książkę „Żydzi przeciw Żydom”, op. cit. ,t.II, ss. 143-144). „Zapominalskiemu” o zbrodniach swołoczy z policji żydowskiej kłamcy Weissowi przypomnę kilka wypowiedzi autorów żydowskich relacji z mojej książki: Chaim Kaplan pisał: „To żydowska policja była najokrutniejsza wobec skazanych”. Bernard Goldstein pisał: „Policja żydowska rzucała się na nas jak banda dzikich zwierząt”. Emanuel Ringelblum pisał; „Okrucieństwo policji żydowskiej było bardzo często większe niż Niemców, Ukraińców i Łotyszów”. Ogromna gorliwość policjantów żydowskich w wyłapywaniu Żydów (to oni wywieźli z gett do Zagłady ich ogromną część (około 2 miliony 800 tysięcy Żydów) wcale nie wynikała głównie ze strachu przed Niemcami. Wynikała z okazji do rabunku całego dorobku życia wywożonych Żydów. To wtedy w 1942 r. w warszawskim getcie powstało na określenie niebywale skrupulatnego rabunku dokonywanego przez policję żydowską słowo „szabrower” (szabrować). A nie jest to słowo o słowiańskim rodowodzie!.
Warto dodać, że Weiss wielokrotnie wychwalał antypolskiego hochsztaplera Jana Tomasza Grossa. We „Wprost” z 13 kwietnia 2008 r. stwierdzał o Grossie, że jest to „wybitny amerykański historyk i politolog”. Po wydaniu antypolskiego paszkwilu Grossa „Złote żniwa” Weiss powiedział w rozmowie z PAP 22 stycznia 2011 r.: Weiss powiedział: „Jan Tomasz Gross, to poważny historyk, z którym Polacy powinni umieć odważnie dyskutować. – To, co pisze Gross, to nie są bzdury. Dyskusja z nim powinna być na wysokim poziomie, na polskim poziomie”. – Przypomnijmy, żę Gross – wbrew Weissowi nie jest żadnym historykiem, lecz socjologiem,. znanym z ogromnej ilości fałszów i oszczerstw.
 
Manipulacje danymi o żydowskich cierpieniach
Skrajnie manipulujący liczbami Weiss bez skrupułów powiększa je wtedy, gdy chodzi om nagłośnienie żydowskich cierpień. Np. w książce -wywiadzie „Ziemia i chmury” (Sejny 2002,s.99) pisze, że Polska „straciła cztery i pół tysiąca oficerów w Katyniu, wśród których było około tysiąca Żydów”. W rzeczywistości zginęło ponad dwa razy mniej Żydów. Według źródłowego opracowania książkowego Beniamina MeirtchakaŻydzi – żołnierze wojsk polskich polegli na frontach II wojny światowej” w Katyniu zginęło 231 Żydów, w Charkowie-188, a  19 zamordowano w Miednoje. Manipulując liczbami stwierdza, że w Polsce przed 1939 r. „żyło prawie cztery miliony Żydów”. (Por. „Ziemia i chmury”op.cit.,s.99). W rzeczywistości żyło ich nieco ponad 3 miliony osób – 3,11 mln.
Parokrotnie Weiss użala się nad okrucieństwem polskich władz komunistycznych, które wypędziły Żydów w 1968 r., dodając, iż czegoś takiego nie było nigdzie w świecie, nawet w państwach arabskich”.(Por. „Ziemia… op.cit.,s.99). Przypomnę Weissowi, że coś takiego nastąpiło w Izraelu, gdzie wypędzono setki tysięcy Arabów na poniewierkę, zabierając im ziemię rodzinną. Z Polski wyjechało w 1968 r. o wiele mniej Żydów. niewiele ponad 10 tysięcy. W 1968 r. wyjechało 3437 osób. Punkt szczytowy wyjazdów nastąpił w 1969r., gdy wyjechało 7674 osób. Oficjalne zakończenie akcji wyjazdów jesienią 1969r. spowodowało, że liczba emigrujących w 1970r. spadła do 698 osób. (Dane według internetowego tekstu Hili Marcinkowskiej: „Jak pozbyto się Żydów w 1968 r.”., zamieszczonego na Forum Żydów Polskich). Żydzi emigrujący z Polski na ogół wylądowali w cieplarnianych warunkach na Zachodzie, podczas gdy miliony Polaków marzyło o wydostaniu się z PRL-u. Przy okazji zwrócę uwagę na zupełnie pomijany przez Weissa fakt. Można i trzeba współczuć jakże wielu uczciwym Żydom wydalonym nagle z Polski w 1968 r. Ja sam zawsze wspominałem z nostalgią świetną koleżankę z PISM Lusię Sadykiewicz, wyrzucona po donosie ZSL-owca doktora Józefa Kukułki. (Spotkałem sie z nią po latach w Londynie).Wśród wyjeżdżających nie zabrakło jednak również i wielu autentycznych swołoczy, o czym milczy S. Weiss.
Krytyk teatralny Andrzej Wróblewski, dziadek Tomasza Wróblewskiego (Fejgina),skądinąd bez porównania uczciwszy od tego jegomościa, w ciekawym wywiadzie książkowym „Być Żydem…”, udzielonym Dagowi Halvorsenowi, wspominał: „Co mnie doprowadzało do pasji, to fakt, że tym samym pociągiem co Kamińska (znana aktorka żydowska-JRN), pod płaszczykiem dotkniętej godności, wyjeżdżali z kraju Żydzi, którzy służyli w UB, byli sędziami czy prokuratorami z rękami umazanymi po łokcie w krwi”. (Por. A.Wróblewski: „Być Żydem…”,Warszawa 1992,s.224.). Z kolei najwybitniejszy z pisarzy pochodzenia żydowskiego, którzy zadebiutowali po wojnie Leopold Tyrmand pisał w znakomitej, ale świadomie starannie przemilczanej w polskojęzycznych mediach „Cywilizacji komunizmu” (Łomianki 2006, ss.176-177): „Amerykańskie uniwersytety przygarniają dziś Żydów, którzy przez 25 lat swych służb w policjach politycznych Europy Wschodniej ciężko prześladowali ludzi – w tym także innych Żydów -walczących o prawo do niezawisłości sumienia. Dziś Żydzi ci chronią się za swe niegdyś tak łatwo zapomniane żydostwo. Fakt, że w Polsce w 1968 roku przypomniano im nagle i brutalnie, że są Żydami, jest groźny i odrażający, wymaga napiętnowania i potępienia. Ale nie czyni z nich ludzi godnych szacunku, a nawet współczucia, a juz zupełnie nie upoważnia do solidarności z nimi. W chwili poważnej, gdy odwieczne siły ciemnoty grożą i atakują, należy sumiennie oddzielić obronę i protesty w obronie tych Żydów, którzy cierpią tylko za to, że są Żydami, od owych, którzy są jedynie ofiarami zmagań o władzę pomiędzy komunistycznymi politykierami a talmudystami marksizmu. Opluwani, poniewierani i pozbawieni środków do życia Żydzi polscy płaca za kariery i błędy tych drugich, za ich upojenia uzurpowaną władzą .Ludzie ci nie mają moralnego prawa do obrony przede wszystkim jako niestrudzeni architekci tej rzeczywistości, w której, po 25 latach, dojść mogło do tak karykaturalnych zwyrodnień myśli i pojęć jako inżynierowie tej struktury, w której monstrualne kłamstwo tak łatwo jest uczynić prawem życia. Trudno jest zapomnieć ich fanatyczną wiarę w zło, którą głosili w komunistycznych gazetach, książkach, artykułach, filmach (…) Pognębiono ich za to, że byli Żydami, a nie za to, że chwalili i realizowali gwałt, niewolę i łajdactwo. Nie zdadzą już nigdy rachunku za własne przestępstwa, ocalili ich tępi antysemici, ,depcząc ich metrykę i ratując w ten sposób ich człowieczeństwo”. (Podkr.-JRN).
Tak pisał wspaniały patriota polski żydowskiego pochodzenia, zawsze płynący pod prąd Leopold Tyrmand. Na tle jego humanistycznej podstawy i ogromnej uczciwości intelektualnej postawa cynicznego szowinistycznego krętacza żydowskiego S. Weissa to prawdziwe dno. Szczególnie bezczelne, wręcz bez klasy, jest inne porównanie zastosowane przez Weissa w tekście „Mój i nasz Izrael” we „Wprost” z 4 maja 2008 r.. Weiss pisał tam: „ Byliśmy narodem wypędzonych przez dwa tysiące lat i żyliśmy z poczuciem wypędzenia. Wygnała nas Hiszpania w 1492 r. (Ferdynand i Izabela). Zostaliśmy wypędzeni kominami w Auschwitz z Europy. A także wypędzono nas w marcu 1968 r. z Polski”. Czyż nie jest czymś odrażającym porównanie niegodnego wymuszenia przez komunistyczne władze wyjazdu kilkunastu tysięcy Żydów z Polski w 1968 r., z eksterminacją milionów Żydów w Auschwitz. I tak twierdził domniemany „wielki przyjaciel” Polski! Znamienne, że Weiss, tak skwapliwie porównujący wypędzenie kilkunastu tysięcy Żydów w 1968 r. przez władze komunistyczne z wymordowaniem milionów Żydów przez niemieckich nazistów w dwóch swych wielkich książkach – wywiadach „Czas ambasadora” i „Ziemia i chmury” nawet jednym słowem nie zająknął się o tym, że przez całe stulecia Polska była jedynym miejscem schronienia dla Żydów wypędzanych z wszystkich innych krajów Europy i była nazywana „paradisus Judeorum” (żydowskim rajem).
Wybielanie izraelskich zbrodni przez S. Weissa
Ciekawe, że „wrażliwy humanista” (tak się sam przedstawia) Weiss jakoś nie zajmuje się sprawą cierpień i ogromnej dyskryminacji Palestyńczyków w Izraelu. Przypomnijmy, że prawdziwie wrażliwy humanista słynny skrzypek YehudiMenuhin w wywiadzie dla francuskiego „Le Fiogaro” w styczniu 1998 r. przyrównał Żydów w Izraelu za politykę wobec Palestyńczyków do nazistów. (Por..tekst w kanadyjskim „The Toronto Star” z 23 stycznia 1998 r.: „Atmosphere in Izrael Nazi-like, violonist says”.). Warto przypomnieć, że nawet w Izraelu znalazł się ktoś prawdziwie uczciwy, w odróżnieniu od Weissa, odważny i bezkompromisowy myśliciel ,autor kilkudziesięciu książek, filozof i etyk Jeszajsu Lejbowicz, który publicznie nazwał izraelskie wojska „judeo-nazistami”, a demokrację izraelską „hucpowatym kłamstwem” (wg. „Gazety Wyborczej” z 26 sierpnia 1994 r.) .Przepraszam za cytowanie tego powili dogorywającego szmatławca, nikogo nie zachęcam do czytania „Gazety Wyborczej”, ale ktoś musi się męczyć .Spadło na mnie! Przypomnijmy, że Weiss określił w „Czasie ambasadora” (Kraków 2003.,s.30) tych, co przyrównują armię izraelską do „pseudointelektualnych faszystów”. Nazwać tak wspaniałego skrzypka Y.Menuhina!- duża rzecz! Moim zdaniem to Weiss jest „faszystą”, i to nawet nie „pseudointelektualnym”, lecz zwykłym bucem ! Pogratulować prezydentowi A. Dudzie, że go tak wyróżnił!
Według kłamczucha Weissa siły ekstremistyczne „dominują po stronie palestyńskiej, a u nas są na samym końcu”.(Por. wywiad S. Weissa: „Utracona wiara i nadzieja”, udzielony Zygmuntowi Słomkowskiemu z postkomunistycznej „Trybuny” w numerze z 23 stycznia 2003 r.) Przypomnijmy więc, że nie na końcu Izraela, a na czele stali trzej sprawcy przez Arabów :M. Begin, I. Szamir i A. Szaron. Jak Weiss zręcznie umie kręcić i uciekać od kompromitujących Izrael tematów najlepiej świadczy jego odpowiedź na zapytanie red. Pawła Smoleńskiego z „Gazety Wyborczej” o odpowiedzialność ministra obrony, a później premiera Izraela A. Szarona za masakrę Palestyńczyków w Sabrze i Szatili. Przypomnijmy, że w miejscowościach tych libańscy falangiści wykorzystali otoczenie obozów Palestyńczyków przez wojska izraelskie i wymordowali od 700 do 3500 z nich, w tym wielu kobiet i dzieci. Od początku była widoczna współodpowiedzialność wojsk izraelskich za tę rzeź.
ONZ uznała okrutną pacyfikację obozów palestyńskich za zbrodnię ludobójstwa, a w Izraelu odbyły się wielusettysięczne manifestacje przeciwko Arielowi Szaronowi. (Por. Paweł Smoleński: Sabra i Szatila na sumieniu generała Szarona”, „Gazeta Wyborcza” z 24 stycznia 2014 r.) . A jak tę sprawę przedstawił Weiss? W czasie wywiadu dla „Gazety Wyborczej” z 12 września 2002 r. red. P. Smoleński powiedział do Weissa, że Arafat „Być może pamięta Sabrę i Szatilę, za które co najmniej moralna odpowiedzialność ponosi Szaron”. Weiss natychmiast uciął tę kwestie, mówiąc : „Specjalna komisja Knessetu badała okoliczności masakry”. (Por. S. Weiss: „Czas ambasadora”, op.cit., ,s.43). Powiedział tak zdawkowo, nie dodając, że specjalna komisja Knessetu pod przewodnictwem sędziego Sądu Najwyższego Icchaka Kahana. uznała współodpowiedzialność gen. Szarona za masakrę Palestyńczyków i pozbawiła go funkcji ministra obrony. Co nie przeszkodziło mu później – w 2001 r . roku zostać premierem Izraela. Pełnił te funkcję akurat w czasie wywiadu Smoleńskiego z Wessem, który tak kłamliwie uciekł od sprawy odpowiedzialności za zbrodnię Sabrze i Szatili. Tak rozlicza się Izrael ze swymi zbrodniami wobec Palestyńczyków.! Ciekawe, ze nawet taki proizraelski „jastrząb” i kłamczuch Dawid Warszawski (Gebert) okazał się w tej sprawie dużo uczciwszy od Weissa. Przyznał on w „Gazecie Wyborczej” z 6-7 stycznia 2001 r., że: „Wybór Szarona na pewno zaś oznaczałby oddanie fotela premiera człowiekowi, który w 1982 r. okłamując rząd, którego był członkiem i cały naród, wplątał Izrael w krwawa wojnę w Libanie. Kosztowała ona życie ponad tysiąca Izraelczyków, wielokroć więcej ofiar po stronie arabskiej (…) Wreszcie był to wybór człowieka, który odpowiada za dopuszczenie do masakry w Sabra i Szatila”..A jednak Izrael powierzył rząd Szaronowi , człowiekowi z tak zbrodniczą przeszłością, sprawcy napaści na Liban, która kosztowała ten kraj około 40 tysięcy poległych bezbronnych mieszkańców. (Zob. szerzej rozdziałek „Żydzi powinni przeprosić Arabów” w mojej książeczce „Kogo muszą przeprosić Żydzi (Warszawa 2001,ss.40-47)
Skrajną stronniczość Weissa dobrze ilustruje jego stanowisko w sprawie potajemnego wywiezienia do Izraela, wręcz kradzieży, malowideł Brunona Schulza z Drohobycza w połowie 2001 roku .Liczne osoby (w tym poeta i tłumacz Jerzy Ficowski, wybitny biograf Schulza w wywiadzie dla „Gazety Wyborczej”) określili akcję wykradzenia malowideł Schulza jako „rabunek”., Natomiast S .Weiss jak stary paser, bez żenady usprawiedliwiał i te złodziejskie działania Izraelczyków. (Por. S.Weiss ; „Ziemia i chmury”, op.cit.,ss. 118-120).
Warto dodać, że Weiss spośród Polaków najbardziej wysławiał postkomunistę Aleksandra Kwaśniewskiego. W jednym z tekstów we „Wprost” stwierdził, że Kwaśniewski „budował most przez rzeki krwi, które nas rozdzielały”. Skąd Weiss wziął te dzielące nas „rzeki krwi”? W książce „Ziemia i chmury” (op.cit.,.s.125-128 )Weiss poświęcił prawie trzy strony na tekst przemówienia w Jedwabnem 10 lipca 2001 r. swego ulubieńca Kwaśniewskiego . W książce -wywiadzie ze Szwedowską „Ziemia i chmury” op.cit. ,s.132 Weiss z werwą wychwalał Kwaśniewskiego, mówiąc m.in. : „Prezydent Kwaśniewski jest od wczoraj obywatelem Europy i świata. On skoczył sto kilometrów do przodu. On miał tę odwagę, by powiedzieć prawdę swemu narodowi. Dwa miesiące przed wyborami parlamentarnymi”.
Prof. Jerzy Robert Nowak
  • Na zdjęciu tytułowym: Prezydent RP Andrzej Duda w czasie swojej wizyty w Izraelu w styczniu 2017 udekorował najwyższym polskim odznaczeniem – Orderem Orła Białego Szewacha Weissa. Fot. Inter. / wybór zdjęcia wg.pco
 c.d.n.

Blog autorski prof. Jerzego Roberta Nowaka   >    >    >  TUTAJ .

Więcej artykułów prof. Jerzego Roberta Nowaka na naszym portalu> > > TUTAJ .

Zainteresowanych nabyciem ksiażek prof. Jerzego Roberta Nowaka prosimy o telefoniczne skontaktowanie się z numerami: (+48) 603-199-036 lub (+48) 608-854-215.

 

Apel o wsparcie Jerzego Roberta Nowaka …..

 

Polish-Club-Online-PCO-logo-2, 2017.04.29.
Jerzy Robert Nowak

Autor: Jerzy Robert Nowak