Spisek przeciwko Polsce (Część IV.)


Przeczytaj:   Część I.     Część II.     Część III.

 

 

Giulio Andreotti: „Ludzie nie mają pojęcia o zbrodniach, jakich władza musi dokonać, by zagwarantować dobrobyt i rozwój kraju… Przez tak wiele lat władza – to byłem ja… Potworny, niemożliwy do wyznania paradoks władzy: ożywiać, przedłużać życie złu, by tworzyć dobro. Mamy do tego upoważnienie. Upoważnienie boskie. Należy kochać Boga tak mocno, by zrozumieć, jak bardzo potrzebne jest zło w tworzeniu dobra. To wie Bóg i wiem to ja” (Jacek Pałasiński, „Boski Belzebub”, 24 września 2009). Andreotti kierował się zasadą Hamleta: „Musisz być okrutny, żeby być dobrym”.

 

13 maja 2017, TVP1 w godz. 9:35 – 10:40 przedstawiła film „Strzały na Placu Św. Piotra”. W filmie pokazano w zasadzie wszystko to, o czym pisałem w poprzednich odcinkach. Wspomniano „Operazione Gladio” oraz turecki oddział „Gladio”, znany jako Counter-Guerrilla, ale bez wymieniania nazwy, mafię turecką, powiązania Ali Agcy. Wymieniono Szare Wilki, Bank Ambrosiano, Lożę P2, o których nie pisałem. III. część miała zakończyć temat, ale po obejrzeniu filmu postanowiłem uzupełnić materiał. W filmie nie sprecyzowano zleceniodawców zamachu na Papieża Jana Pawła II. W zakończeniu powiedziano, że sprawa pozostaje otwarta.

 

Czy szantaż?

 

Discepoli di Verita w swej książce „W cieniu chorego papieża” pisze, że w Rzymie, pewnego dnia między marcem a czerwcem 1981 roku, szef sekretnej loży masońskiej P-2, Licio Gelli, pokazał Vanniemu Nistico (szefowi biura prasowego Psi oraz członkowi P2) kilka zdjęć, które „przedstawiały papieża Wojtyłę całkowicie nagiego na brzegu basenu w Castel Gandolfo”. Według Nistico, Gelli powiedział wówczas: „Jest problem ze służbami bezpieczeństwa. Jeśli papieżowi można zrobić takie zdjęcie, to jakże łatwo można do niego strzelić”. Po zamachu 13 maja 1981 roku papież przebywał do 3 czerwca w klinice, i potem ze względu na gorączkę ponownie w niej przebywał od 23 czerwca. Licio Gelii pokazywał więc zdjęcia Vanniemu Nistico w marcu lub kwietniu, i zapewne zaraz zaniesiono je papieżowi.

Wydarzenie ze zdjęciami Ojca Świętego były sprawą masońską. Opowiedział o tym w sądzie członek loży P-2, Bruno Tassan Din (administrator oddelegowany do Rizzoli – Corriere della Sera, grupy wydawniczej kontrolowanej przez P-2):

„Suma 170 milionów została przez nas wydana na zakup serii zdjęć papieża, który kąpał się w stroju kąpielowym w basenie w Castel Gandolfo. Zdjęcia zostały zrobione z ukrycia przez agencję niejakiego Bertolini, a Gelli i przedsiębiorca Umberto Ortolani ogromnie na nas naciskali, abyśmy zakupili wspomniane zdjęcia, których publikację – jak twierdzili – trzeba było za wszelką cenę zablokować. Zainteresowanie to wcale nas nie zdziwiło, jako że wiedzieliśmy o ich zażyłych relacjach z Watykanem. Gelli i Ortolani byli szczególnie zainteresowani zakupem zdjęć, twierdząc, że ich ewentualna publikacja mogłaby postawić w trudnej sytuacji papieża Wojtyłę również w związku z wewnętrznymi walkami na Watykanie. Zakupiliśmy zatem zdjęcia, które osobiście doręczyłem Gelliemu”.

Legitymacja Licio Gelli z 1941. Fot. wikipedia.org

Rzeczywiście, Umberto Ortolani i Licio Gelli w murach watykańskich czuli się jak u siebie w domu, ale za papieża Pawła VI. Szef P-2 wspomina o swoich „dobrych relacjach z ważnymi prałatami, między innymi z kardynałem Alfredo Ottavianim i Giovanni Benellim: „Miałem dostęp do prywatnych apartamentów papieża (Pawła VI), w Castel Gandolfo i na Watykanie”, przypominając, że bywał przyjmowany przez papieża Montiniego „podczas audiencji publicznych i prywatnych”. Za pontyfikatu papieża Jana Pawła II mafia miał już ograniczony dostęp do Watykanu.

Loża P-2 dostarczyła zdjęcia Ojcu Świętemu. Bruno Tassan Din przed sądem powiedział, że „Gelli doręczył świętokradcze zdjęcia Giulio Andreottiemu, który zaniósł je papieżowi”. Szef P-2 potwierdza: „Uznałem, że należy dostarczyć Jego Świątobliwości zdjęcia, które pokazywały go kąpiącego się w basenie z dwóch powodów. Po pierwsze, aby zapobiec ich publikacji i skandalowi. Po drugie, co było jeszcze ważniejsze, aby wykazać, że podobnie jak fotografowie mogli zbliżyć się na odpowiednią odległość dla ich obiektywów, tak z jeszcze większą łatwością, mogliby to uczynić ludzie o złych intencjach”.

Zdjęcia przedstawiające papieża w basenie rzeczywiście dotarły na Watykan. Dwa z nich krążyły, kserowane, w jednej kongregacji kurialnej: na zdjęciach Ojciec Święty, który dopiero co wyszedł z wody, nie był całkowicie goły, ale wyglądał jakby tak było.

 

 

Banco Ambrosiano

 

Banko Ambrosiano. Fot. za panoramio.com

W 1980 roku bankowi Ambrosiano groziło bankructwo i kompromitacja, bowiem brakowało około 1,4 mld dolarów. Na razie Calvi ratował się „kreatywnym księgowaniem”, ale po piętach oprócz wierzycieli deptał mu już włoski bank centralny. Włoski Bank Narodowy w trakcie rozległej rewizji ksiąg banku Ambrosiano stwierdził, że bank dokonywał różnych transakcji poza normalnymi środkami regulującymi, dopuszczonymi przez włoskie przepisy bankowe. Rewidenci ponadto nie byli w stanie rozróżnić między aktywami Banco Ambrosiano a aktywami banku watykańskiego, ponieważ między tymi bankami i ich wspólnymi inwestycjami zagranicznymi zachodziły nader skomplikowane powiązania. Spektakularne bankructwo Banco Ambrosiano ponownie rzuciło cień na bank watykański Instytut Dzieł Religijnych w skrócie IOR (Istituto per le Opere di Religone) i na arcybiskupa Paula Marcinkusa, który od 1971 r. był jego prezesem. Stanowisko to pełnił za pontyfikatu trzech kolejnych papieży Pawła VI, Jana Pawła I oraz Jana Pawła II. Przez Jana Pawła II został awansowany na Pro-Prezydenta Miasta Watykan, trzecią najważniejszą osobę w Watykanie po papieżu i sekretarzu stanu.

Po śmierci Aldo Moro w roku 1978 mafijne imperium zaczęło się walić. Pierwszy wpadł sycylijski bankier mafii Michele Sindona aresztowany w Nowym Jorku za zamordowanie audytora kontrolującego mafijny bank. Sindona pociągnął za sobą Banco Ambrosiano. Jego prezes Robert Calvi, który w lipcu 1981 roku został skazany przez sąd włoski na cztery lata więzienia za nielegalny wywóz 26,4 milionów dolarów, ale wyszedł za kaucją, zdobył sobie opinię pracza mafijnych pieniędzy. Był członkiem i skarbnikiem loży P-2. Tak czy inaczej Calvi popadał w coraz większe kłopoty. Musiał spłacić wysokie kredyty zaciągane w dolarach w okresie, kiedy kurs lira w stosunku do dolara gwałtownie spadł. Po wyjściu na wolność Calvi dokonywał transakcji z bankami w Ameryce Łacińskiej, korzystając z „listów polecających” arcybiskupa Marcinkusa.

Abp. Paul Marcinkus, prezes Banco Vaticano w latach 1971 – 1989. Fot. Giussepe Ciccia / Demotix

Arcybiskup Marcinkus, w imieniu IOR wystawił Calviemu watykańskie poręczenie długów Banco Ambrosiano. Nie był to czysty interes, bo równocześnie Calvi podpisał Marcinkusowi dokument zwalniający bank watykański IOR z wszelkich zobowiązań. Watykańskie poręczenie pozwoliło Calviemu utrzymać się na powierzchni przez 9 miesięcy. Ale w czerwcu 1982 r. usunął mu się grunt spod nóg. Został sam z długiem 1,4 mld dolarów na głowie.

19 czerwca 1982 roku znaleziono w Londynie ciało Roberta Calviego zwieszone z rusztowania pod mostem Blackfriars (Czarnych Braci). W kieszeniach miał 5 kg cegieł, 15 tys. dolarów i fałszywy paszport. 62-letni Calvi był otyłym, niewysportowanym człowiekiem, a powieszenie się w tak ekstrawagancki sposób oprócz wyobraźni wymagało nie lada sprawności. Poza tym, schodząc z mostu na rusztowanie i rzucając się w wody Tamizy, musiałby pokonać wrodzony lęk wysokości. Mimo to brytyjska ława przysięgłych uznała tę śmierć za samobójstwo. Orzeczono, że Calvi popełnił samobójstwo z desperacji po bankructwie prowadzonego przez niego banku, w wyniku malwersacji. Dalsze śledztwo wykazało, że nie można wykluczyć zbrodni. Za zgodą jego syna Carlo, bankiera z Montrealu, 17 grudnia 1998 roku, ekshumowano zwłoki Calviego. Śledztwo skupiło się na osobie Flavio Carboniego, sardyńskiego mafiosy, który przyznał się, że widział się z Calvim w Londynie.

Po śmierci Calviego rozpętała się istna burza. Środki masowego przekazu nie oskarżały o malwersację Calviego, ale arcybiskupa Marcinkusa. Został on oskarżony o niewłaściwe gospodarowanie funduszami Watykanu, dokładnie o współpracę z Bankiem Ambrosiano, który zbankrutował. Wzniecono wokół tej sprawy dziką wrzawę, wbrew elementarnej przyzwoitości. Zmasowany atak przeciw niemu był w istocie atakiem przeciw papieżowi Janowi Pawłowi II, który trzyma przy swoim boku „takiego człowieka”. Marcinkus jako dyrektor IOR sprawdził się doskonale. W ciągu kilku lat wyciągnął państwo watykańskie z kłopotów finansowych, gdyż wcześniej IOR był źle zarządzany.

Przez następne lata mafia atakowała w perfidny sposób Marcinkusa. W 1984 roku angielski pisarz David Yallop (można tylko przypuszczać na czyje zlecenie) wydał książkę „W imię Boże”, która ukazała się na wszystkich kontynentach. Autor dowodził w niej, nie przedstawiając żadnych dowodów, że papieża Jana Pawła I otruli watykańscy masoni, bo chciał zezwolić na pigułkę antykoncepcyjną i pozbyć się z Watykanu prałatów należących do loży P-2, w tym Marcinkusa. Zaatakowano również papieskie pielgrzymki, których głównym organizatorem był Marcinkus. Sandro Magister w „L’Espresso napisał, że sprawa Marcinkusa „rzuca cień na tego, który go nieostrożnie faworyzował, a więc na papieża (…). Jednakże krytyka pod adresem papieża nie ogranicza się wyłącznie do ochrony, jaką otacza on Marcinkusa. Niektórzy kardynałowie powiedzieli już Wojtyle, że preferują podróże skromniejsze…”.

Roberto Calvi. Fot. za: en.wikipedia.org

W październiku 2005 roku rozpoczęła się w Rzymie sprawa sądowa w sprawie śmierci Roberta Calviego. Po dwóch latach, 21 listopada 2007 roku, sąd w Rzymie ogłosił 147- stronicowe uzasadnienie wyroku, w którym wskazuje mafię jako sprawcę jednego z najsłynniejszych i najbardziej tajemniczych morderstw ostatniego ćwierćwiecza ubiegłego stulecia – śmierci mediolańskiego bankiera Roberto Calviego.

Sąd orzekł, że według najbardziej prawdopodobnej wersji Calvi został zamordowany przez mafię z zemsty; ta organizacja przestępcza zabiła go także w obawie, że może ujawnić, jak prała w jego banku brudne pieniądze.

Sąd uwolnił jednak od zarzutów, z braku wystarczających dowodów winy, pięciu oskarżonych: pośrednika finansowego Flavio Carboniego, jego przyjaciółkę Manuelę Kleinsdig, członków mafii Pippo Calo (były skarbnik Cosa Nostra) i Ernesto Diotalleviego oraz byłego przemytnika Silvano Vittora. Sędziowie odrzucili jedną z hipotez, według której zabójstwo było karą za przywłaszczenie sobie przez Calviego wielkiej kwoty pieniędzy należących do Cosa Nostra. – Gdyby tak było w istocie, mafia pozostawiłaby bankiera przy życiu, aby pieniądze te odzyskać – czytamy w uzasadnieniu wyroku.

Dawny bank Ambrosiano zbankrutował w 1982 roku z powodu dziury w kasie na sumę 600 milionów dolarów. Pieniądze te zostały „wyprowadzone” z banku przez prywatnych oszustów, a także na konta nielegalnej loży masońskiej P-2. Współwłaścicielem Banco Ambrosiano był IOR. Bank watykański miał 16 proc. udziałów w Ambrosiano. Jakkolwiek Stolica Apostolska odrzuciła wszelkie posądzenia o to, że ponosi współodpowiedzialność za bankructwo Banco Ambrosiano, „ze względów moralnych”, jako jeden z klientów banku wypłaciła jego wierzycielom, prywatnym właścicielom kont w tym banku 241 milionów dolarów tytułem odszkodowań.

 

 

Wpadka nazistowskiej loży P-2

 

Lucio Gelli. Fot. LME

Loża P2 początkowo była częścią Wielkiego Wschodu Włoch (GOI) ale w 1974 r. została usunięta z organizacji. 17 marca 1981 roku policja przeszukała willę Licia Gellego, mistrza loży masońskiej P-2, i głównego klienta Banku Ambrosiano. W jego rezydencji koło Arezzo w Toskanii znaleziono listę, na której znajdowały się nazwiska najbardziej wpływowych ludzi we Włoszech, którzy byli członkami loży P-2 (Propaganda Due). Lista zawierała 962 nazwiska, ale stwierdzono, że co najmniej tysiąc nazwisk może być nadal ukrytych, gdyż przejęta lista rozpoczyna się od numeru 1600, co sugeruje, że pełna liczba członków loży P-2 jest nadal ukryta. Lista zawierała wykaz wszystkich szefów tajnych służb, 195 funkcjonariuszy z różnych służb zbrojnych, (12 generałów karabinierów, 5 policji finansowej Guardia di Finanza, 22 armii, 4 z lotnictwa i 8 admirałów), a także 44 członków parlamentu, ministrów i 3 sekretarzy partii politycznych, sędziów prowadzących kilka prefektur i szefów policji, bankierów i przedsiębiorców, dziennikarzy i nadawców. Tak dla przykładu, sekretarzem organizacyjnym P-2 był dowódca karabinierów generał Franco Picchiotti. Do loży należał pretendent do włoskiego tronu Wiktor Emanuel, oraz szefowie wszystkich trzech służb wywiadowczych, a także Silvio Berlusconi, premier Włoch.

Z lożą P-2 miał kontakty amerykański specjalista w dziedzinie polityki zagranicznej Michele Ledeen, który w 1980 roku pracował dla włoskiego wywiadu wojskowego SISMI jako konsultant. Współpracował z Francesco Pazienzą, agentem SISMI i członkiem loży masońskiej P-2 (Propaganda Due). Miał bliskie powiązania z Aleksandrem Haigem, Henry Kissingerem i z wielkim mistrzem loży masońskiej P-2 i nazistą, Licio Gellim. Michele Ledeen miał sympatie do włoskiego faszyzmu. Jest autorem książki „Universal Fascism: Theory and Practice of faszystowskiej International 1928-1936”, która została opublikowana w 1972 roku. Ledeen studiował na uniwersytecie w Rzymie. Był w tym czasie asystentem niemieckiego historyka żydowskiego pochodzenia George Mosse, który napisał dwie słynne książki o narodowym socjalizmie. W 1981 roku Ledeen został specjalnym doradcą sekretarza stanu Alexandra Haiga do walki z terroryzmem. Aleksander Haig, Henry Kissinger i Zbigniew Brzeziński również mieli kontakty z lożą P-2.

Lożę P-2 zdelegalizowano jako organizację zagrażającą bezpieczeństwu państwa, a Gelli uciekł do Szwajcarii. Prokuratura zainteresowała się również Robertem Calvim prezesem Banku Ambrosiano, bo jego nazwisko znajdowało się na liście członków P-2. Pewnego ranka Calvi zniknął. Trzy dni później jego ciało znaleziono pod mostem Czarnych Braci w Londynie.

24 listopada 1982 r. sędzia włoski Carlo Palermo wysłał nakazy aresztowania ponad 200 osób różnej narodowości. Ludzie ci byli członkami największej odkrytej dotychczas organizacji przestępczej, która zajmowała się przemytem broni i narkotyków. Organizacja ta opanowała dwukierunkowy przemyt pomiędzy Turcją i Bliskim Wschodem, a Europą i USA. Członkowie dostarczali narkotyki do Europy a broń na Wschód. Jej najważniejsi przedstawiciele wchodzili w skład mafii sycylijskiej, która działała wspólnie z mafią amerykańską Cosa Nostra. W dochodzeniu prowadzonym przez sędziego Palermo przewijało się dosłownie wszystko, a więc miliardy dolarów, potężne banki, ludzie o „nieposzlakowanej opinii”, masoni, wyżsi oficerowie, terroryści i zabójcy. Była to piorunująca mieszanina.

Kierowana przez Licia Gellego loża masońska P-2 (Propaganda Due) w latach 70. XX wieku niemal całkowicie kontrolowała życie polityczne i gospodarcze we Włoszech. Należeli do niej bankier mafii Michele Sindona i szef Banku Ambrosiano Robert Calvi. Sindona od końca II wojny światowej reprezentował w Mediolanie interesy sycylijskiej mafii Cosa Nostra. Do Bank Ambrosiano wpływały pieniądze od mafiosów i przemysłowców z loży masońskiej P-2. Calvi wyprowadzał je do fikcyjnych spółek w rajach podatkowych i zacierał w ten sposób ich pochodzenie. Wyprane pieniądze mafii wracały do Włoch, a fundusze masonerii trafiały na konta reżimów w Ameryce Południowej. Do dziś w upadku Banco Ambrosiano bada się rolę jego właściciela Roberto Calviego. W latach 1980-81 wpłacił on siedem milionów dolarów na tajne konto w jednym ze szwajcarskich banków. Dolary stanowiły „podziękowanie” dla kierownictwa Włoskiej Partii Socjalistycznej za kredyt załatwiony dla Banco Ambrosiano przez należących do partii socjalistycznej menedżerów państwowego koncernu energetycznego ENI.

Loża skupiła w swym ręku ogromną, niekontrolowaną przez nikogo władzę. Niczym ośmiornica miała swoje macki w Stanach Zjednoczonych, Kanadzie, Ameryce Łacińskiej, Hongkongu, Francji, Niemczech, Luksemburg. Prowadziła też rozległe interesy w Europie Wschodniej, co w czasach Zimnej Wojny było czymś raczej niecodziennym. Była zamieszana w spekulacje finansowe, pranie brudnych pieniędzy, handel narkotykami, morderstwa. Wspierała włoskich neofaszystów i argentyńskie „szwadrony śmierci”. Powiązanych z nią terrorystów z organizacji „Zbrojne Komórki Rewolucyjne” (NAR) szkolono w palestyńskich obozach w Libanie, broni i pieniędzy dostarczał im, dyktator Libii, a cele podsuwali agenci włoskich służb specjalnych (Jakub Mielnik, „Bank Pana Boga”, „Wzrastanie”, grudzień 2003).

Loża P-2 miała stać za porwaniem chadeckiego premiera Aldo Moro przez Czerwone Brygady w roku 1978. W ten sposób loża chciała zapobiec koalicji włoskich chadeków z komunistami. Stało się to przy cichej aprobacie Giulia Andreottiego „Wiecznego Giulia” (zobacz w sylwetkach). Nazywany tak był, ponieważ siedem razy był premierem, osiem razy ministrem obrony, pięć razy ministrem spraw zagranicznych, trzy razy ministrem gospodarki państwowej, dwa razy ministrem finansów, dwa razy ministrem bilansu, dwa razy ministrem przemysłu. Był także ministrem skarbu, spraw wewnętrznych, kultury i integracji europejskiej, przewodniczącym komitetu organizacyjnego Igrzysk Olimpijskich w Rzymie. Od czasu powołania Zgromadzenia Konstytucyjnego narodzonej w 1946 roku Republiki Włoskiej jest nieprzerwanie parlamentarzystą. Od 1991 roku dożywotnim senatorem, powołanym przez prezydenta, który ma prawo powołać pięć takich osobistości.

W lipcu 1982 roku na lotnisku w Rzymie podczas przeszukania walizki córki Gelliego znaleziono nowe dokumenty. Dwa dokumenty „Protokół w sprawie sytuacji we Włoszech” („Protokół sulla situazione Italiana”) oraz „Plan demokratycznej Rebirth” („Piano di Rinascita democratica”) były postrzegane jako program polityczny loży P-2. Według tych dokumentów, głównym wrogiem Włoch była Włoska Partia Komunistyczna (PCI) i związki zawodowe. Celem Gelliego było utworzenie nowej elity politycznej i gospodarczej Włoch i wprowadzenie rządów autorytarnych. W dojściu do celu Loża P-2 zalecała szeroką korupcję partii politycznych, mediów i związków zawodowych.

Uważa się, że Loża P-2 była „mózgiem” wielu brutalnych operacji terrorystycznych, mających na celu sianie chaosu i zastraszenie społeczeństwa.

W lipcu 1984 roku Sejmowa Komisja Śledcza, powołana do przeprowadzenia śledztwa w sprawie loży P-2, oświadczyła w sprawozdaniu: „(…) Loża P-2 całkowicie objęła kontrolą główną grupę włoskich firm wydawniczych, dokonując w sektorze prasy codziennej operacji nie mającej nigdzie odpowiednika: skupienia w jednym ręku wielu tytułów. Operacja tego typu, jak to zauważyliśmy, łączyła się z infiltracją z góry ukartowaną i rozległą głównych ośrodków władzy, zarówno cywilnych, jak wojskowych, oraz ze stałym naciskiem na kręgi polityczne” (Arnaud de Lassus, „Masoneria” – czyżby papierowy tygrys?” – Warszawa 1994).

W 1977 roku tajne kierownictwo loży P-2 za pośrednictwem Banco Ambrosiano Roberta Calviego osiągnęło kontrolę akcyjną nad grupą wydawniczą Rizzoli, która wydawała dziennik „Corriere della Sera” (Kurier Wieczorny). Loża P-2 była zainteresowana przejęciem kontroli nad grupą Rizzoli, aby kontrolować „Corriere della Sera”, największy dziennik włoski. Operacja miała przebiegać w największej dyskrecji, celem uniknięcia negatywnej reakcji opinii publicznej.

Sejmowa Komisja Śledcza w swoim raporcie napisała, że loża P-2 miała tajne stosunki w kilku państwach, ale głównie w Argentynie (Gelii wielokrotnie sugerował, że był bliskim przyjacielem Juana Perona) oraz z niektórymi osobami podejrzewanymi o przynależność do amerykańskiej CIA.

Przywódcy Loży P-2, naziście Licio Gelliemu, udowodniono utrudnianie dochodzenia w sprawie masakry w Bolonii, jak też gigantyczne oszustwa finansowe. Licio Gelli przez lata unikał wymiaru sprawiedliwości. Wreszcie w 1998 roku aresztowano go we Francji, gdzie pielęgnował kwiatki doniczkowe w luksusowej willi w Cannes. Policja znalazła w jego doniczkach ponad 160 kilogramów złota. Skazano go na 10 lat więzienia (karę odbywał w swej luksusowej willi w Toskanii). Nie lepiej skończyli jego dawni znajomi. Bankier mafii Michele Sindona został otruty cyjankiem we włoskim więzieniu kilka lat po śmierci Calviego. Za kraty trafili też „Frank Dusiciel” i dwaj inni mafiosi podejrzewani o zamordowanie Calviego. Do więzienia poszło też kilku szeregowych terrorystów NAR. Zdemaskowani aferzyści kończyli żywot, „popełniając samobójstwo”, tak jak na przykład pułkownik Luciano Rossi ze służb tajnych. Kulisy zamachu w Bolonii, największej zbrodni powojennych Włoch, również nie zostały wyjaśnione. Zapoczątkowane z wielkim rozmachem śledztwo w sprawie Loży P-2 (objęto nim łącznie 562 loże i 18 tys. masonów Wielkiego Wschodu Włoch) szybko ugrzęzło w miejscu. Za Benito Mussoliniego loże masońskie były zakazane, ale odrodziły się po II wojnie światowej z inspiracji amerykańskich, i od razu stały się antykomunistyczne.

 

 

Plan zamachu nazistowskiego we Włoszech

 

Książe Julio Valerio Borghese. Fot. Biografieonline

We Włoszech nazista Juno Borghese (Czarny Książę) z nocy z 7 na 8 grudnia 1970 roku miał przeprowadzić nazistowski zamach stanu, ale w ostatniej chwili go odwołał. 18 marca 1971 roku lewicowy dziennik „Paese Sera” opublikował artykuł „Dywersyjny plan przeciw Republice”. Tego samego dnia zostało aresztowanych kilku członków Frontu Narodowego, natomiast Borghese uciekł do Hiszpanii. Później aresztowano biznesmena Giovanni De Rosa i emerytowanego pułkownika Air Force, Giuseppe Lo Vecchio. Plan nazistowskiego zamachu zawierał porwanie włoskiego prezydenta Giuseppe Saragata, zamordowanie szefa policji Angelo Vicaria, przejęcie Ministerstwa Spraw Wewnętrznych, Ministerstwa Obrony Narodowej i telewizji publicznej RAI. Według kilku świadków koronnych, członków mafii, takich jak Tommaso Buscetta, Borghese miał prosić mafię o wsparcie w zamian na ułaskawienie skazanych kilku członków mafii. Mafia miała przeprowadzić serię ataków terrorystycznych w celu uzasadnienia zamachu. Zaangażowanie Cosa Nostra zostało potwierdzona w 80. XX w. przez współpracujących z wymiarem sprawiedliwościTommaso Bescetta i Antonio Calderrone’a. W listopadzie 1984 roku Sąd Odwoławczy uniewinnił 46 oskarżonych. W marcu 1986 roku Sąd Najwyższy utrzymał tę decyzję.

Juno Valerio Borghese (1906-1974) był dowódcą włoskiej marynarki wojennej podczas faszystowskich rządów Mussoliniego. Pochodził ze starego rodu włoskiego, którego znaczącym członkiem był papież Paweł V (Kamil Borghese, pontyfikat w latach 1605-1621). Pod koniec wojny został uratowany przez amerykańskiego oficera OSS, Jamesa Angletona, który przebrał go w amerykański mundur i odwiózł do Rzymu na przesłuchanie przez aliantów. Został skazany na 12 lat pozbawienia wolności za współpracę z hitlerowskim najeźdźcą. Jednak został zwolniony po czterech latach w 1949 roku. Po II wojnie światowej był związany z Movimento Sociale Italiano (MSI), nazistowskiej partii utworzonej przez byłych zwolenników dyktatora Benito Mussoliniego. Później założył nazistowską organizację Front Narodowy (Fronte Nazionale). W oczach wielu powojennych nazistów uchodził za bohatera. Został nazwany „Czarnym Księciem”. Zmarł w dziwnych okolicznościach w Cadiz w 1974 roku. Został pochowany w rodzinnym grobowcu w Bazylice Santa Maria Maggiore w Rzymie.

Niektórzy z oskarżonych podczas porecesu w sprawie zamachu Boghese Fot. it.wikipedia.org

Według dziennikarza René Monzat, attache wojskowi w ambasadzie USA byli ściśle powiązani z organizatorami zamachu, a jeden z głównych oskarżonych oświadczył sędziemu, że prezydent USA Richard Nixon wiedział o przygotowaniach do zamachu, gdyż został poinformowany przed dwóch funkcjonariuszy CIA. Fakty te zostały potwierdzone przez dokument, do którego dotarli w USA dziennikarze włoskiego dziennik „La Repubblica” w grudniu 2004 roku, zgodnie z amerykańską Ustawą o Swobodnym Dostępie do Informacji (Freedom of Information Act). Był to już drugi planowany nazistowski zamach we Włoszech. Pierwszy nazwany plan „Solo” był organizowany w 1964 roku przez faszystowskiego komendanta karabinierów Giovanniego di Lorenzo.

 

 

Szare Wilki

 

W Turcji do największych i najważniejszych organizacji o międzynarodowym zasięgu należały „Szare Wilki” (Ulkukuler), prawicowe ugrupowanie, w skład którego wchodzili młodzi antykomuniści i nacjonaliści o ukierunkowaniu faszystowskim. Symbolem organizacji jest szary wilk. Nazwa związana jest z legendą z Bezkurtu. Według niej szary wilk ocalił przodków Turków, podczas ich wędrówki po Azji Centralnej. Turków, uwięzionych w żelaznej górze uratował szary wilk, który pojawił się nagle przed nimi z pochodnią w zębach. Posługując się tą pochodnią, przedostali się przez środek góry i następnie, ciągle prowadzeni przez wilka, dotarli do Bezkurtu na teren obecnej Turcji. Po wprowadzeniu w 1978 r. prawa wojennego, członkowie prowadzili akcje terrorystyczne, zabijając komunistów. Członkiem tej organizacji miał być zamachowiec Mehmet Ali Agca, ale ówczesny szef służby bezpieczeństwa przy Ministerstwie Spraw Wewnętrznych Turcji, Fahri Görgülü, temu zaprzeczył: „Prasa może sobie na ten temat pisać, co jej się żywnie podoba, ale Ministerstwo Spraw Wewnętrznych nie posiada dotąd żadnego dowodu na to, że Agca należał rzeczywiście do organizacji „Szarych Wilków”. W swojej ojczyźnie był zwyczajnym przestępcą, niczym nie różniącym się od setek podobnych mu kryminalistów. Dopiero za granicą manipulował nim międzynarodowy terroryzm”.

Helmut Schmidt (SPD), kanclerz Niemiec w latach 1974-1982. Fot. za Onet

We wrześniu 1980 roku władzę w Turcji objęło wojsko. Nowy rząd wojskowy został natychmiast potępiony przez ówczesny socjaldemokratyczny rząd kanclerza RFN Schmidta. Stąd też prawie każdy terrorysta zbiegły z Turcji do Niemiec, automatycznie został uznany za bojownika o wolność i demokrację. Rząd niemiecki traktował terrorystów tureckich jako uciekinierów politycznych. W 1982 r. ministerstwo spraw wewnętrznych RFN podawało, że na terenie RFN przebywa 56 tys. ekstremistów tureckich, wśród których było około 7 tys. terrorystów poszukiwanych przez policję turecką za mrożące w żyłach akty okrucieństwa. Rozstrzeliwania, katowania, zamachy bombowe, palenie żywcem, sztyletowanie, ćwiartowanie ofiar, były to metody, którymi posługiwali się tureccy terroryści. W Turcji, po objęciu władzy przez wojsko zatrzymano i przesłuchiwano 43 tys. Turków, którzy byli podejrzani o terroryzm. Ponad 400 aresztowanych odbywało przeszkolenia w obozach palestyńskich.

W Niemczech elementy lewicowe stanowiły około 50 procent ekstremistów tureckich i były podzielone na 40 frakcji, które próbowały jednak zjednoczyć się wokół formacji proradzieckiej FIDEF. Pozostałe 50 procent należało do prawicy i gromadziło się przede wszystkim wokół tureckiej federacji „Szarych Wilków”, która posiadała na terenie Niemiec 120 ośrodków. Szefem federacji „Szarych Wilków” był Musa Cerdar Celebi, który w Turcji od dawna cieszył się złą sławą. Był powiązany z mafią turecką.

 

 

Wielka Loża Włoch a „Okrągły Stół” w Polsce

 

W czerwcu 1988 roku, na przyjęciu z okazji święta narodowego Włoch, w ambasadzie w Warszawie, Andreotti zamknął podstępem w jednym pokoju Jaruzelskiego i Michnika, czyli de facto jest ojcem naszego Okrągłego Stołu (Jacek Pałasiński, „Boski Belzebub”, „Film”, 24 września 2009). Coś w tym było, gdyż już 26 sierpnia 1988 roku Czesław Kiszczak w swym oświadczeniu zapowiadał okrągły stół. Oto jego fragment: „Nie stawiam żadnych warunków, ani co do tematyki rozmów, ani co do składu uczestników. Wykluczam jednak możliwość uczestnictwa osób odrzucających porządek prawny i konstytucyjny PRL”. Już nigdy nie dowiemy się, jakich argumentów użył Michnik w rozmowie z Jaruzelskim? Faktem jednak jest, że Andreotti z Michnikiem już wcześniej mieli przygotowany plan, który postawił Jaruzelskiego pod ścianą.

Adam Michnik, gen. Czesław Kiszczak i gen. Wojciech Jaruzelski. Konstruktorzy okrągłego stołu. Fot. Inter.

Giulio Andreotti jest bardzo kontrowersyjną osobą. We Włoszech po wojnie były co najmniej trzy faszystowskie plany zamachu stanu. Podobno wszyscy potencjalni spiskowcy konsultowali swoje plany ze służbami z USA i wszyscy otrzymali tę samą instrukcję: „OK, pod warunkiem, że premierem będzie Andreotti”. I Andreotti był – jednocześnie w rządzie i w opozycji, wspierał mafię i z nią walczył, utrwalał demokrację i kontaktował się z antydemokratycznymi spiskowcami (Jacek Pałasiński, „Boski Belzebub”, „Film”, 24 września 2009). W czerwcu 1993 roku oficjalnie pozbawiony immunitetu i został oskarżony o współpracę z mafią sycylijską, Cosa Nostrą, lożą masońską P-2, relację z niektórymi osobami związanymi z najmroczniejszymi tajemnicami Włoch, oraz o korupcję. Po wieloletnim procesie w roku 1999 został uniewinniony.

Podobnie jak po 1918 roku, także po 1989 roku w odbudowie polskiej masonerii pomogła Wielka Loża Włoch. W 1919 roku w Warszawie zaczęły się odbywać rozmowy rokowania pomiędzy poszczególnymi lożami w sprawie zgłoszenia akcesu do Wielkiej Loży Włoch, która była obrządku szkockiego. Otwierało to dostęp polskim masonom, przez stopnie wyższe, do lóż obrządku szkockiego na całym świecie, przede wszystkim w Stanach Zjednoczonych. 24 kwietnia 1920 roku loża „Kopernik” otrzymała od Wielkiej Loży Włoch dokument założycielski. W ten sposób loża „Kopernik” zastała lożą-matką później powstałych organizacji masońskich. Włosi udzielili niektórym z polskich masonów również wyższych stopni szkockich, po 33, włącznie. Do sierpnia 1920 roku co najmniej dziewięciu masonów uzyskało ten najwyższy stopień, co umożliwiło przewodniczącemu Rady Najwyższej Włoch utworzyć w Warszawie Radę Najwyższą Polski. Jej przewodniczącym został Andrzej Strug, gdyż był najstarszym stażem masonem 33. stopnia. 11 września 1920 roku powołano do życia Wielką Lożę Narodową „Polacy Zjednoczeni”. 15 listopada 1920 roku wielki mistrz Wielkiej Loży Włoch, Raoul Palerni szybko wysłał pismo gratulacyjne, i mianował G. Stabile swoim przy niej zastępcą i delegatem Rady Najwyższej 33. stopnia Włoch (Ludwik Hass, „Ambicje, rachuby, rzeczywistość. Wolnomularstwo w Europie Środkowo-Wschodniej 1905-1928, Państwowe Wydawnictwo Naukowe, Warszawa 1984). Choć 9 stycznia 1921 roku Wielka Loża Włoch przysłała dokument, w którym stwierdzała, że Wielka Loża Polski jest prawidłowo ukonstytuowana i zostaje uznana jako suwerenna, wolna i niezależna, to jednak nadal podlegała Wielkiej Loży Włoch.

Choć dopiero 27 grudnia 1991 roku przy pomocy Wielkiej Loży Włoch została obudzona Wielka Loża Narodowa Polski, to jednak już wcześniej z polskimi masonami miał kontakt Giulio Andreotti. W tym samym roku podjęto prace mające na celu reaktywowanie struktur wyższych stopni. 20. października 1991 r. trzem mistrzom nadano w trybie przyspieszonym stopnie od 4. do 32. (wszystkie, prócz najwyższego). Miało to miejsce w północnoamerykańskiej placówce stopni wyższych przy jednostkach wojskowych NATO, w Plankstadt koło Mannheim w Niemczech. 8. maja 1993 roku na wyższe stopnie szkockie podniesiono kolejnych dziewięciu adeptów wolnomularskich. Tym razem w Bukareszcie, pod przewodem wielkiego komandora Rady Najwyższej Jurysdykcji Południowej USA. Najwyższy, 33. stopień, jedenastu polskich masonów otrzymało 18 października 1993 r. w Waszyngtonie. Czy wtajemniczał ich Zbigniew Brzeziński? Raczej tak. Tego samego dnia powstała Polska Rada Najwyższa – jednostka organizacyjna, odrębna od Wielkiej Loży, zarządzająca wyższymi stopniami, na czele której stanął Tadeusz Gliwic. Jej oficjalna instalacja w Polsce miała miejsce 1 października 1994 r. Obecnie (2010 rok) na jej czele stoi wielki komandor, Jean Wojciech Siciński, inżynier zamieszkały w Paryżu.

W dniu 18 grudnia 2009 roku podpisany został w Rzymie Traktat Przyjaźni między Wielkim Wschodem Polski a Wielką Lożą Włoch (www.granloggia.it). Traktat spisany został w języku polskim i włoskim. W imieniu strony włoskiej podpis na Traktacie złożył Suwerenny Wielki Komandor Wielki Mistrz Luigi Pruneti.

Po złożeniu podpisów, doszło do wymiany symbolicznych prezentów; następnie wszyscy uczestnicy uroczystości udali się do głównej Świątyni Wielkiej Loży Włoch, by wziąć udział w pracach związanych z Zimowym Przesileniem.

Wielka Loża Włoch Dawnych i Uznanych Wolnych Mularzy, Uniwersalnej Masonerii Rytu Szkockiego Dawnego i Uznanego, Obediencja Piazza Gesu, Palazzo Vitelleschi zrzesza ok. 7500 Braci i Sióstr, posiada ponad 400 Lóż i ok. 140 własnych ośrodków i świątyń.

Luigi Pruneti 33 stopnia (ur. 1948) jest pisarzem, autorem ponad 23 książek wydanych nie tylko w języku włoskim, ale również po francusku i angielsku, jest również autorem ponad 200 artykułów, dziennikarzem, historykiem, znawcą zagadnień historii i praktyki Zachodniej Tradycji Hermetyzmu i Nauk Ezoterycznych, jest również doktorem nauk humanistycznych.

 

 

Giulio Andreotti

 

Giulio Andreotti (1919-2013) był włoskim politykiem wywodzącym się z Partii Chrześcijańsko-Demokratycznej (Democrazia Cristiana), także pisarzem i publicystą. Był wielokrotnym ministrem w rządach włoskich (m.in. jako minister spraw wewnętrznych, skarbu, obrony oraz spraw zagranicznych). Był premierem w latach 1972-1973, 1976-1979 i 1989-1992. W czerwcu 1993 roku oficjalnie pozbawiony immunitetu i został oskarżony o współpracę z mafią sycylijską, Cosa Nostrą, lożą masońską P-2 relację z niektórymi osobami związanymi z najmroczniejszymi tajemnicami Włoch, oraz o korupcję. Po wieloletnim procesie w roku 1999 został uniewinniony.

Gulio Andreotti z Aldo Moro. Fot. za en.wikipedia.org

Był też podejrzany o otrucie bankiera mafii, Michele Sindony. Kilku obserwatorów, w tym dziennikarz i profesor uniwersytetu, Sergio Turone, przypuszczają, że Andreotti wysłał Sindonie paczkę cukru zawierającą cyjanek. Według Turone, motywem domniemanego zabójstwa była obawa, że Sindona ujawni tajemnice podczas procesu dotyczących relacji między włoskimi politykami, Cosa Nostra i loży P-2.

Według śledczych prokuratorów Andreotti zlecił zabójstwo dziennikarza Mino Pecorelli, redaktora Osservatorio Politico (OP), który miał opublikować informacje kompromitujące Andreottiego, takie jak nielegalne finansowanie partii Chrześcijańskich Demokratów i tajemnice związane z uprowadzeniem i zabójstwem byłego premiera Aldo Moro w 1978 r. przez Czerwone Brygady.

W filmie Paola Sorrentino, Andreotti o władzy mówi: „Ludzie nie mają pojęcia o zbrodniach, jakich władza musi dokonać, by zagwarantować dobrobyt i rozwój kraju… Przez tak wiele lat władza – to byłem ja… Potworny, niemożliwy do wyznania paradoks władzy: ożywiać, przedłużać życie złu, by tworzyć dobro. Mamy do tego upoważnienie. Upoważnienie boskie. Należy kochać Boga tak mocno, by zrozumieć, jak bardzo potrzebne jest zło w tworzeniu dobra. To wie Bóg i wiem to ja” (Jacek Pałasiński, „Boski Belzebub”, 24 września 2009). Andreotti kierował się zasadą Hamleta: „Musisz być okrutny, żeby być dobrym”.

Podczas procesu skruszony członek mafii Tommaso Buscetta zeznał, że szef mafii Gaetano Badalamenti powiedział mu, że zabójstwo zostało zlecone przez kuzynów Salvo w imieniu Giulio Andreotti, który bał się, że Pecorelli opublikuje informacje, które mogą zniszczyć jego karierę polityczną. W pierwszej instancji w 1999 roku sąd przysięgłych w Perugii uniewinnił Andreottiego, jego prawą ręką Claudio Vitalone (były minister handlu zagranicznego), Gaetano Badalamenti, Giuseppe Calo, domniemanego zabójcy Massimo Carminati (jeden z założycieli grupy nazistowskiej „Zbrojne Komórki Rewolucyjne” NAR. Następnie, w dniu 17 listopada 2002 roku Sąd Apelacyjny uchylił pierwszy wyrok i Andreotti wraz z szefem mafii Gaetano Badalamentim zostali skazani na 24 lat więzienia jako zleceniodawcy zabójstwa Pecorelli. Jednak 30 października 2003 roku sąd najwyższy go uniwinnił.

Był doktorem honoris causa polskich uczelni: w 1984 roku tytuł przyznał mu Uniwersytet Mikołaja Kopernika, w 1989 roku Uniwersytet Warszawski i w 1992 roku Uniwersytet Jagielloński.

 

 

Stanisław Bulza

 

Przeczytaj więcej artykułów Stanisława Bulzy na naszym portalu  >   >   > TUTAJ .

 

Polish-Club-Online-PCO-logo-2, 2017.05.15.

Autor: Stanisław Bulza