Amerykańska gra energetyczna o Europę


      Andrzej Szczęśniak

 

Część I.

Na wojskowej mapie świata, która wisi w amerykańskim Sztabie Generalnym, zaznaczone są strategiczne wyzwania Ameryki. Przy Europie widzimy napis „energy dependence” (zależność energetyczna), pokazujący, że energia jest sprawą priorytetową w stosunkach USA z Europą. Ameryka przy planowaniu strategicznych działań wobec sojusznika skupia się na tej właśnie dziedzinie.

Na obszarze Europy toczy się dzisiaj „wielka energetyczna partia szachów”, gdzie figurami są rurociągi, terminale LNG, elektrownie jądrowe, ale także dyrektywy europejskie. Dwie strony tej gry – Rosja i Ameryka – mają różny potencjał, zupełnie nieporównywalne narzędzia i możliwości. O grze Rosji pisze się bez przerwy, warto przyjrzeć się drugiemu graczowi. Zobaczmy, jak wygląda amerykańska energetyczna gra o Europę.

Wielki Brat zza Oceanu i uboga siostra

Globalna strategia energetyczna Ameryki ma trzy cele. Zagwarantowanie fizycznego dostępu oraz bezpiecznych dostaw surowców dla USA i sojuszników. Otwieranie rynków, umożliwiające handel i inwestycje. Promocja „zrównoważonej gospodarki”, czyli ograniczanie popytu na energię.

Ameryka, która od końca II wojny światowej kształtowała zachodnią Europę, miała podstawowe zobowiązanie sojusznicze – zaopatrzenie w ropę naftową, energię nuklearną, a później gaz ziemny. Dlatego uważa bezpieczeństwo energetyczne Europy za element swoich strategicznych interesów, a podstawowym jego celem jest osłabianie związków z Rosją. Od dziesięcioleci zagrożeniem dla USA były bowiem zbyt bliskie relacje krajów europejskich ze Związkiem Radzieckim, obecnie – z Rosją. Od początku lat 80-tych, gdy Narodowy Komitet Bezpieczeństwa (NSC) opracował ten problem dla prezydenta Reagana, tezą podstawową jest przekonanie, że zbyt mocne powiązania szkodzą Sojuszowi Transatlantyckiemu, a NATO-wscy sojusznicy stają się niesterowni. .Jako przyczynę uznano „zależność energetyczną”, dającą możliwości destabilizacji Europy przez odcięcie rosyjskich dostaw gazu. Hasłami marketingowymi dla tego strategicznego celu są: uzależnienie i dywersyfikacja.

Równie ważnym celem jest pozbawienie Rosji dochodów ze sprzedaży gazu, a przede wszystkim ropy, z czego pochodzi 35-45% dochodów budżetu federalnego, oraz ogromne rezerwy złota i walut. Uderzenie w tak czuły punkt podkopałoby także wpływy polityczne Rosji, czego ta doświadczyła już w latach 90-tych, gdy nikt się nie liczył z bankrutem.

Ameryka ma się kim opiekować w sprawach energii. Europa, bardzo uboga w surowce energetyczne, importuje paliwo jądrowe praktycznie w całości (95%), ropę naftową także (90%), dwie trzecie potrzebnego gazu ziemnego, nawet węgiel w połowie jest importowany. Na dodatek własne wydobycie gazu (Holandia, W. Brytania, Dania) szybko spada, a i norweskie złoża nie rokują wielkich nadziei.

Rosja za to ma potężne zasoby surowców i technologii nuklearnych. A bliskość geograficzna sprawia, że najłatwiej i najtaniej jest dostarczyć gaz ziemny, ale także ropę naftową czy węgiel. Jednak Ameryka jest jeszcze większym potentatem energetycznym, a była kiedyś potęgą naftową na skalę nieporównywalnie większą niż dzisiaj Arabia Saudyjska. USA jest największym na świecie producentem i konsumentem gazu ziemnego. Największym konsumentem, producentem i importerem ropy naftowej, potentatem węglowym o największych na świecie zasobach, drugim w świecie producentem i eksporterem węgla. Potęga o nieporównywalnie bardziej rozwiniętych technologiach i sile przemysłu naftowego, który opanował cały świat. Mamy więc dwóch potentatów surowcowych, a między nimi uboga energetycznie Europa….

ŹRÓDŁO: Nowa DEBATA, 11 maja 2017.

 

*   *   *

 

Część II.

 

Zatrzymać Gazprom

Priorytetem polityki amerykańskiej jest obrona Europy przed Gazpromem, zmniejszenie jego obecności na rynku. W 2015 r. Rosja dostarczyła Unii 40% importowanego surowca, gdy jej bezpośredni konkurent – Norwegia 37%. W latach 90-tych udział ten był znacznie większy – wynosił nawet powyżej 50%, jednak stopniowo się zmniejszał. W dostawach ropy naftowej i węgla Rosja ma podobny udział w imporcie europejskim – 30 procent. Już ten udział jest powodem krytyki Waszyngtonu, dlatego aktywnie przeciwdziała zacieśnianiu się relacji. I to od dziesięcioleci.

Czasy Zimnej Wojny

W planie Marshalla największym pakietem pomocowym były dostawy ropy i paliw oraz pomoc w budowie rafinerii. Dzięki temu integracja transatlantycka i amerykańskie wpływy polityczne i gospodarcze zyskały solidny fundament. Od lat 60-tych, gdy Związek Radziecki zaczął eksport swoich surowców, najpierw ropy naftowej, później gazu, zaczął się nowy etap. W 1962 r. niemiecki Mannesmann zawarł w ZSRR umowę na dostawy rur, jednak Amerykanie zmusili Adenauera do zerwania kontraktu. Interesy niemieckiego przemysłu były tak dobrze strzeżone, że następne rządy socjaldemokratów doprowadziły w 1966 r. do wznowienia prac nad gazociągiem.

W 1982 roku prezydent Reagan zareagował znacznie mocniej na podobny projekt, określany jako kontrakt stulecia „gaz za rury”. Rosjanie i Niemcy porozumieli się ws. budowy ogromnego rurociągu – 4650 kilometrów rur ze złóż Urengoj w zachodniej Syberii do Użhorodu i dalej przez Czechosłowację do Niemiec, który miał kosztować 22 miliardy dolarów, dostarczać 40 miliardów m3 gazu rocznie. Jednak było to nie do zaakceptowania dla prezydenta Reagana. W 1982 r. CIA opracowała analizę (National Intelligence Estimate), zatytułowaną „The Soviet Gas Pipeline In Perspective”. Współpracę tę oceniono jako zagrożenie dla USA, gdyż „Związek Radziecki liczy w przyszłości na zwiększoną zależność zachodniej Europy od dostaw gazu z ZSRR, co uczyni ją bardziej narażoną na sowiecki szantaż i stanie się to stałym czynnikiem w stosunkach Wschód – Zachód”. „ZSRR wykorzystał rurociąg do tworzenia i rozgrywania podziałów między Zachodnią Europą i USA […] i ma nadzieję, że sukces rurociągu, ograniczy chęć Europejczyków do popierania przyszłych sankcji ekonomicznych USA przeciwko ZSRR”. Jak widać, niewiele od tamtych lat do dziś zmieniło się w geopolitycznych kalkulacjach.

Prezydent Reagan ocenił więc, że „zbyt mocne związki Europy ze Związkiem Radzieckim nie służą Sojuszowi Północnoatlantyckiemu” i ogłosił embargo – zakaz udziału amerykańskich i europejskich firm w budowie rurociągu. Nastrój do sankcji był dobry, było to po grudniu 1981 r., gdy rząd PRL wprowadził stan wojenny, delegalizując „Solidarność”. I tak też uzasadniono te sankcje, jednak realnym celem było zablokowanie dostaw radzieckiego gazu na Zachód, i odcięcie ZSRR od dopływu twardej waluty. Waszyngton naciskał Europę, łącznie z Margaret Thatcher, by nie kupowała gazu od Rosji, a przede wszystkim nie sprzedawała rur stalowych i sprężarek, które umożliwiałyby przesłanie gazu z Syberii do Niemiec. Do Europy przyjechali przedstawiciele Departamentu Stanu, by przekonywać do dwóch pomysłów, mających zrekompensować utratę z syberyjskiego gazu: importu amerykańskiego węgla i rozwoju wydobycia gazu w Norwegii.

Jednak Europejczycy, łącznie z Margaret Thatcher, zdecydowanie powiedzieli „nie”. I pomimo zimnej wojny, pomimo rakiet z głowicami atomowymi na granicach w listopadzie 1982 r. embargo zostało wycofane. Było to również podyktowane interesem amerykańskich farmerów, gdyż ZSRR potrzebował dużych ilości zboża, które USA mogły dostarczyć po zniesieniu sankcji.

Jednak wtedy też Waszyngton założył pewien hamulec na współpracę gazową Europy z ZSRR. Otóż poprzez Międzynarodową Agencję Energii ustalono, że maksymalny poziom dostaw z tamtego kierunku nie może przekraczać 30 procent. Ten poziom Amerykanie uznawali za krytyczny dla bezpieczeństwa sojuszu transatlantyckiego, czyli „zależności od rosyjskiego gazu”. Właśnie to ustalenie stało się podstawą polityki dywersyfikacji, do dzisiaj blokującej związki Europy z Rosją.

Zdecydowana postawa wobec amerykańskich sankcji wynikała z doświadczeń kryzysu naftowego 1973 roku. Wtedy Europa przekonała się, że poleganie jedynie na sojuszniku może być kosztowne. Przerwanie dostaw ropy z Zatoki Perskiej, którą gwarantowały Stany Zjednoczone, okazało się zabójcze dla Europy – embargo OPEC i podwyżka cen ropy wywołały wieloletnią recesję. Europa przychylniej zaczęła patrzeć na zakupy ropy i gazu ze Związku Radzieckiego.

Z tamtym okresem wiąże się także wydarzenie, które nie trafiło do annałów historii, a o którym opowiedział w swojej książce Thomas C. Reed – ówczesny minister ds. lotnictwa. W styczniu 1982 r. prezydent Reagan zgodził się na operację podstawienia radzieckiemu wywiadowi wirusa w oprogramowaniu przemysłowym, sterującym pracą rurociągów gazowych. Oprogramowanie to zamontowane w systemach sterujących syberyjskimi rurociągami – pompami, turbinami i zaworami, latem 1982 r. po pewnym czasie nieaktywności doprowadziło do tak ogromnych przeciążeń, że w rezultacie. na Syberii doszło do wybuchu i pożaru gazociągu, który zarejestrowały amerykańskie satelity jako „największy nienuklearny wybuch spowodowany przez człowieka”. Rosjanie do dziś nie potwierdzają tej historii.

Jednak po upadku ZSRR, w latach 90-tych stosunki amerykańsko – rosyjskie układały się świetnie. Spotkania Jelcyn – Clinton, amerykańska pomoc w wyborach prezydenckich, prywatyzacja zasobów surowcowych, oddanie przez Rosję zapasów plutonu do bomb jądrowych, świetne warunki dla inwestorów poszukujących ropy – to wszystko składało się na tak ciepłe stosunki, że 50-lecie zwycięstwa nad faszyzmem prezydent Clinton i Jelcyn uczcili wspólnie przyjmując defiladę wojska w Moskwie, a Rosja została uhonorowana „specjalnym partnerstwem” z NATO i uczestnictwem w poszerzonej grupie G-7.

Wiele mówiący jest moment w którym zakończyła się ta idylla. Gdy złoża ropy przejęte przez nagle wzbogaconych oligarchów naftowych z Jukosu miały być przekazane amerykańskiemu Exxonowi – coś pękło. Chodorkowski – właściciel Jukosu – w 2003 r. trafił do więzienia, transakcja nie powiodła się i od tej pory Rosja i Putin stały się obiektem nieustannego ataku światowych mediów i zachodnich polityków. Od tego momentu konflikty narastają, przemieniając się nawet w starcia zbrojne na Ukrainie, gdzie z jednej strony frontu ukraińskich żołnierzy i ochotników szkoli NATO, a z drugiej – zbuntowane republiki wspierają Rosjanie. ….

ŹRÓDŁO: Nowa DEBATA, 17 maja 2017.

 

Autor: Andrzej Szczęśniak,
http://szczesniak.pl/

Ekspert rynku ropy naftowej i paliw, gazu ziemnego i energii oraz bezpieczeństwa energetycznego. Lat 55. Prowadzi ekspercki portal branżowy NaftaGaz.pl (www.NaftaGaz.pl) poświęcony sprawom sektora oil&gas oraz bezpieczeństwa energetycznego oraz blog www.szczesniak.pl „Paliwa, Energia, Polityka”. Od 1991 roku w sektorze naftowym, prezes Polskiej Izby Paliw Płynnych w latach 1995 – 2001. Jako prezes zarządu Konsorcjum Gdańskiego SA 1999 – 2002 brał udział w prywatyzacji Rafinerii Gdańskiej. W latach 2002 – 2006 w Polskiej Organizacji Gazu Płynnego. 2006 – 2007 r. prezes zarządu Lotos Partner w Grupie Lotos S.A. Obecnie analityk sektora naftowego i gazowego i wydawca serwisów branżowych. Często komentujący bieżące wydarzenia w mediach.

*

, 2017.05.17.
Znalezione w sieci

Autor: Znalezione w sieci