Chowanie zmarłych i kanonizacje czyli Metropolita Szeptycki, TVP i Yad Vashem.


Dzisiaj mamy drugi dzień Zielonych Świątek czyli święta Zesłania Ducha Świętego. Niestety jest to dzień pracy, bowiem w dniu 18 stycznia 1951 r. prezydent Bierut i premier Cyrankiewicz Józef podpisali ustawę o dniach wolnych od pracy (Dziennik Ustaw 4/51 poz.28), która do dni wolnych od pracy zaliczyła  tylko „pierwszy dzień Zielonych Świąt”. Co się przekłada na język potoczny – że zabrali Polakom jeden dzień wolny od pracy: drugi dzień Zielonych Świąt. I tak zostało do dzisiaj.

Polacy już chyba trochę zapomnieli ale trudno się dziwić, skoro tyle spraw jeszcze nie jest załatwionych tak, jak każe obyczaj cywilizowanych państw oraz prawo Boskie. Jak na przykład pochówek polskich Patriotów, zamordowanych przez komunistów po wojnie i „pochowanych w nieznanym miejscu”. Trzeba było determinacji Profesora Szwagrzyka i osób Go wspierających, aby sprawa posuwała się (z oporami) naprzód.

Ale poza pochówkiem Bohaterów została jeszcze sprawa pochówku „Zwykłych Polaków”- za Bugiem, którzy w liczbie ponad 100 tysięcy oczekują na chrześcijański pogrzeb. A najpierw na ekshumację.

Leżą oni w ziemi „naszego sojusznika”, którego niepodległość III RP uznała jako pierwsze państwo na świecie, ale to jakoś nie rodzi skutków w postaci zwykłej grzeczności, żeby nie powiedzieć- chrześcijańskiego obowiązku.
Bo o obowiązku mówimy w tej sprawie. Jak stanowi Katechizm Kościoła Katolickiego, zawierający zbiór reguł i nakazów dla wiernych Kościoła Rzymsko Katolickiego, na stronach  556-557  w punkcie 2.447 wierni Kościoła podlegający władzy Papieża mają wskazane Uczynki Miłosierdzia jako:… dzieła miłości , przez które przychodzimy z pomocą naszemu bliźniemu w potrzebach jego ciała i duszy. Pouczać, radzić, pocieszać, umacniać, jak również przebaczać i krzywdy cierpliwie znosić – to uczynki miłosierdzia względem duszy. Uczynki miłosierdzia względem ciała polegają zwłaszcza na tym, by głodnych nakarmić , bezdomnym dać dach nad głową , nagich przyodziać, chorych i więźniów nawiedzać, UMARŁYCH GRZEBAĆ..”.

To zresztą nie tylko nakaz katolicki: pamiętam szkolną lekturę: tragedię Sofoklesa z 442 r. p.n.e. pt. „Antygona”.

Ileż to było dyskusji i wypracowań na temat tego, że Kreon złamał boskie prawa zakazując pochówku zdrajcy Polinejkesa – a Antygona złamała prawo ludzkie – ustanowione przez aktualnego władcę.

Oczywiście wszystko skończyło się źle i w tej tragedii Sofoklesa żywy pozostał tylko Chór i ten facet co pilnuje kurtyny ale warto pamiętać, że nawet w komunistycznej szkole, trochę przez nieuwagę, przemycona została informacja, że już w starożytnej Grecji – pochowanie zmarłych było jednym z „nakazów bogów”. Fundament cywilizacji.

Ale chyba pani Kopacz i pan Tusk „Antygony” nie przerabiali , podobnie jak chyba nie czytali Katechizmu Kościoła Katolickiego i teraz robią głupie miny, kiedy ponowna ekshumacja Ofiar tragedii Smoleńskiej pokazuje, że dopuszczono się bezczeszczenia zwłok. Kimkolwiek byli ci ludzie, oni też są z innej cywilizacji, nie obejmującej Sofoklesa i Nowego Testamentu – Ewangelii wg Mateusza 25, 31-46.

Niestety, do tej listy musimy dopisać, cześć naszych drogich sąsiadów Ukraińców- polityków, którzy nie dość, że nie mogą upilnować polskich nagrobków i pomników polskich Ofiar przed bezczeszczeniem i dewastacją „przez nieznanych sprawców” , to jeszcze „wstrząśnięci” rozbiórką nielegalnie postawionego na cmentarzu pomnika, który NIE jest grobem – wydali decyzję o COFNIĘCIU zgody na prowadzenie ekshumacji ofiar rzezi dokonywanych przez OUN UPA. Chodzi konkretnie o informację Profesora Włodzimierza Osadczego, Dyrektora Centrum Badań Wschodnioeuropejskich Ucrainicum KUL w Lublinie o tym, iż władze ukraińskie zabroniły poszukiwania szczątków polskich ofiar II WW  i prowadzenia ekshumacji w przypadku:

– Ostrówek i Wola Ostrowicka – doły śmierci ok. 1000 polskich ofiar zbrodni dokonanej w sierpniu 1943 przez OUN UPA,

– Tynne –nieznana ilość  żołnierzy KOP poległych w 1939 r. ,

– Hołoska – mogiła kilkuset żołnierzy 11 Karpackiej Dywizji Piechoty poległych w walkach  z Niemcami w 1939 r.

Ponadto dyrektor ukraińskiego IPN Wołodymyr Wjatrowycz – wstrzymał wydawanie DALSZYCH zezwoleń na poszukiwanie dołów śmierci polskich Ofiar i porządkowanie istniejących mogił i cmentarzy.  Ponadto wydał decyzję o NIELEGALNOŚCI ok. 105 polskich pomników i znaków pamięci postawionych na miejscach pochówku Polaków w latach 1991 -2017.

Informacja o tym została podana na portalu PCh24.pl w dniu 3 czerwca 2017 r.  w artykule pt. „ Historyk o skandalu braku pochówku: to efekt kupczenia pamięcią.”

Dopisujemy pana Wiatrowycza  do listy tych, którzy nie czytali ani„Antygony”, ani Katechizmu Kościoła Katolickiego. Teoretycznie pan Wiatrowycz czytać „Antygony” nie musiał (i zapewne tego nie zrobił), podobnie jak nie musiał czytać Nowego Testamentu czy Katechizmu Kościoła Katolickiego. Jest tylko urzędnikiem a nie np. popem cerkwi grecko –katolickiej.

Najważniejsze jest tutaj stwierdzenie o „kupczeniu pamięcią” przez polskich polityków, co obserwujemy z coraz większym zażenowaniem od 1990 r. „na kierunku wschodnim”.

Za to „polscy politycy” jak „czerwony dyplomata Adam Rotfeld” na „ukraińskim odcinku religijnym” wychodzili wręcz z siebie, aby nieba przychylić „naszym braciom grekokatolikom”, którym się marzy już od roku 1958 beatyfikacja  – metropolity Andrzeja Szeptyckiego (1865-1944) „ojca Ukrainy”.  Ścieżkami dyplomatycznymi, pisaniem licznych listów, składaniem wieńców i kręceniem filmów „śledczych dokumentalnych”.  Wspólnie z lwowskim Biurem Postulacyjnym „wyrąbali drogę” do beatyfikacji i Ojciec Święty Franciszek w dniu 16 lipca 2015 r. zatwierdził wniosek o uznanie cnót heroiczności. Ale oczywiście –potrzebny jest jeszcze – cud.

W tej sprawie największym ekspertem może okazać się Henio Wujec, który na wieść o ogłoszeniu przez Ojca Świętego Franciszka „cnót heroiczności” oznajmił, że „było to wynikiem działania Ducha Świętego”.  Czuję, że  jeśli będą jakieś problemy „z cudem”, to Henio Wujec, pan Adam Rotfeld, oby żył 200 lat – i pan Kurt Levin z Jerozolimy – syn rabina ze Lwowa – są w stanie dostarczyć dowodów na „ zaistnienie cudu za sprawą metropolity Szeptyckiego”.

To samo środowisko prowadzi  bardzo energiczne naciski aby metropolita Andrzej Szeptycki został uznany przez Yad Vashem w Jerozolimie za Sprawiedliwego Wśród Narodów Świata i dostał drzewko. Ale, jak  się wydaje, Yad Vashem dopatrzyło się znacznie mniej „cnót heroiczności” u metropolity Szeptyckiego, niż watykańscy biurokraci i sprawa leży w szufladach.

Dlaczego o tym piszę. Otóż jakiś czas temu obejrzałam na youtubie film dokumentalny pt.”Niewygodny” wyemitowany przez TVP i zrealizowany przez reżysera Grzegorza Linkowskiego i ks. Grecko katolickiego Stefana Batrucha (obaj z Lublina) dla Redakcji Katolickiej TVP w roku 2009.  Film ten wywołał krótką burzę, ale jakoś o nim zapomniano. A niesłusznie. Dialogi prowadzone przez „śledczego detektywa” ks. Batrucha we Lwowie i Jerozolimie – z różnymi aktorami dramatu głównie postulatorów w procesie beatyfikacyjnym – są po prostu wstrząsające.  I one powinny wyjaśnić stan umysłów ludzi Cerkwi Grecko-Katolickiej na Ukrainie ale zwłaszcza w Kanadzie, które są glebą, na której wyrasta polityka pana Wiatrowycza.

Nie mogłam sobie odmówić uwiecznienia dla potomności a zwłaszcza dla siebie niektórych fragmentów tego „śledztwa”, które miało na celu ustalenie, „komu przeszkadzało” ogłoszenie Metropolity Andrzeja Szeptyckiego –Błogosławionym Kościoła. Okazuje się, że najbardziej Prymasowi Wyszyńskiemu i KGB.

Oto zapis fragmentów  ścieżki dialogowej filmu „Niewygodny”:

12.42 -12.50 ks. Roman Terechowskyj  :”.. Gdy zachowanie wszystkich dookoła jest niepoprawne a twoje poprawne automatycznie stajesz się przeciwnikiem każdego..”

13.08 Pytanie ks. Batrucha:”…Czy są dowody na to, że Związek Radziecki wywierał nacisk na kardynała Wyszyńskiego?…”. Odpowiedź ks. Romana :”…Każda dyplomacja opiera się na tym, co się mówi i co jest napisane. Trzeba czytać między słowami…”.

13:29 – 14.11 Bp Michajło Hrynczyszyn :’…Proces natrafiał na trudności praktycznie cały czas. Zdarzyło się też, że proces w ogóle dwukrotnie został zawieszony. Proces był rozpoczęty 5 grudnia 1958 r. W lutym przyjechał Prymas Wyszyński i prosił Trybunał Rzymski o wstrzymanie procesu gdyż nie jest to na czasie. Potem przyjechał do Rzymu na własny koszt Kurt Lewin, jeden z uratowanych  przez metropolitę , którego podaliśmy jako świadka. Przyszedł zeznawać. A proces zawieszony.

Kurt Levin  , Żyd uratowany przez metropolitę Szeptyckiego – w roku 1941 lat około 17.

14.16 :”…Proces beatyfikacji , muszę tu przeskoczyć, zaczął się w dziwny sposób, pojawiły się oskarżenia wysuwane głównie przez KGB, później podchwycone przez innych, również przez kardynała Wyszyńskiego, który dwukrotnie zablokował proces beatyfikacyjny. Chodziło konkretnie o polityczną aktywność metropolity. Oskarżano go o bycie liderem a przynajmniej wspomaganie ukraińskiego skrajnego nacjonalizmu. Druga sprawa to bezpośrednia i pośrednia kolaboracja z Niemcami.

15.07 Biskup Hrynczyszyn :”.. Dwa lata później biskup Wyszyński znowu interweniował udając się do Świętego Oficjum aby proces wstrzymać. I wtedy po raz drugi sprawę zawieszono. Byliśmy w wielkim kłopocie.

15:17 Pytanie ks. Batrucha :”…Czy mogły być jakieś naciski na księdza Prymasa?..”

15:20- 15:40  Biskup Hrynczyszyn:”…Myślę, że on bał się, iż może to mieć negatywny wpływ na JEGO Kościół ze strony władz radzieckich. Dwa razy proces był zawieszany…”

15:45:”…Ks. Batruch sam do siebie głośno myśli: ”…A więc Szeptycki mógł być niewygodny dla istnienia Związku Radzieckiego do tego stopnia, że naciskali na takiego hierarchę jak Wyszyński. Przypomniałem sobie słowa ojca Romana, który też o tym wspominał ..”

16:08 O. Roman :”…Gdy masz swoje stado, powierzone twojej opiece, to pytanie świętości, jest pytaniem wieczności, to rozumiesz, ze owa świętość nigdzie nie ucieknie ale w tym momencie twój kościoł może stać przed obliczem śmierci…”.

16: 28 Ks Batruch pytanie:”…To od beatyfikacji metropolity Szeptyckiego mogło zależeć istnienie kościoła katolickiego w centralnej i wschodniej Europie?…”
16: 36  O. Roman:”…Całkiem niewykluczone..”.

16: 38  Ks. Batrucb: to znaczy wsparcie przez niego procesu beatyfikacyjnego …?”

16:42  O. Roman: „…mogło mieć fatalne skutki…”.

17:10 O. Roman:”.. Chciałbym księdzu tu jeszcze pokazać pewien dokument o tym, co może zrobić propaganda. Proszę zobaczyć Książka wydana kiedyś w USA w Nowym Jorku . Nazywa się „Sojusznicy Zabijania.Ukraińscy nacjonaliści współpracujący w Zagładzie”…..”

Wskazuje palcem zdjęcie, które nie jest pokazywane widzom, plik kseroodbitek  nazywany „książką” również nie jest pokazany na ekranie w zbliżeniu, tylko z daleka i zresztą całe pomieszczenie jest bardzo słabo oświetlone.

17:51 -18:32 O. Roman :”…Jest tutaj ciekawe zdjęcie , które chciałbym pokazać.Metropolita Andrzej (czyta szybko tekst po angielsku) to znaczy Metropolita Szpetycki wraz ze swoimi nacjonalistycznymi poplecznikami zawiesił na swoim płaszczu swastykę. Archiwum radzieckie radzieckiej republiki..”.

Nie zostaje podany autor książki, wydawnictwo ani rok wydania. Natomiast o. Roman informuje, że w tej „sprawie” wypowiedziało się dwóch Żydów,w tym pan Kurt Levin (uratowany 17-latek), który zwraca uwagę, że to jest z archiwum KGB , więc falsyfikat a zdjęcie jest zrobione w 1930 r. , kiedy metropolita Szeptycki jeszcze mógł chodzić i spotkał się w swojej posiadłości ze skautami, którzy podarowali mu krzyż.
W tym momencie pan Kurt Levin występuje jednocześnie jako ekstert od archiwów KGB oraz jako znawca życia metropolity z roku 1930, a sam poznał go w roku 1941. Zresztą takie zdjęcie „ze skautami” to sobie mógł ojciec Roman znaleźć w ramach własnych obowiązków osoby odpowiedzialnej za proces beatyfikacyjny.
O ile wiem, nikt nie oskarżał metropolity o wieszanie sobie na płaszczach swastyk, w sprawie czego prowadzone jest „śledztwo” za pieniądze TVP – z wyjazdem do Jerozolimy i Tel Aviwu panów Stefana Batrucha z Kościoła Greckokatolickiego i reżysera Grzegorza Linkowskiego – dwóch panów z Lublina.

W 21.18 minucie filmu pan Kurt Levin otwiera książkę i informuje widzów, iż w 1935 r. jego ojciec przeczytał w prasie, że metropolita Szeptycki obchodził 70-tą rocznicę urodzin i  że to przeszło zupełnie bez echa. Cytuję: „…Zostało zlekceważone przez polskie władze i przez polskie duchowieństwo. Ojciec postanowił złożyć mu wizytę i pogratulować mu w imieniu żydowskiej wspólnoty. Mając delegację od żydowskiej wspólnoty. Ale we Lwowie zrodziło to pytania, iż Polacy tego nie zrobili.

W 22:45 -23:22 minucie filmu ksiądz Stefan Batruch w mieszkaniu rodziny Szeptyckich w Warszawie słucha następujących słów :”…Dlaczego się to dzisiaj nie stało. Myślę, że dlatego, że on był bardzo trudną postacią .Myślę, że jest bardzo wielu ludzi, którym jest bardzo trudno zrozumieć, bardzo trudno jest im zrozumieć  jego wybory, bardzo trudno jest im zrozumieć jego decyzje, bardzo trudno jest im zrozumieć jego dążenia , bardzo trudno jest im zrozumieć o co mu chodziło…”.
Okazuje się , że mówi pan Maciej Szeptycki stryjeczny prawnuk metropolity i prezes zarządu Fundacji Rodziny Szeptyckich. Rodzina aktualnie stara się o zwrot 700 ha majątku po Andrzeju Szeptyckim w Łabuniach.

25:17 Ks. Batruch :”..Jak  można wytłumaczyć fakt, iż metropolita napisał list witający niemieckie władze po zajęciu Galicji ..”

25:22 pan Ihor Smolskij – historyk :”…Ten fakt można wytłumaczyć w jeden sposób, jest to forma czysto kurtuazyjna, poprzez którą osoba duchowna wyraża respekt wobec władzy cywilnej..”

25:37 ks. Batruch :”.. Jakie stanowisko zajął metropolita w czasie gdy wojska niemieckie zaczęły zabijać i niszczyć społeczność żydowską ?…” .

Dobry ksiądz Batruch nie spytał  polską społeczność nie spytał, choćby o profesorów lwowskich rozstrzelanych na Wzgórzach Wuleckich we Lwowie , ale to moja niesłuszna uwaga.

Od Wzgórz Wuleckich, gdzie stoi dzisiaj pomnik zamordowanych Profesorów do katedry św. Jura jest w ulicami ok.1,8 km a w linii prostej niespełna kilometr.

25:50 pan Ihor :”… Włączył się aktywnie .Na tyle, na ile to było możliwe w tym czasie. Na początku pogromu rabin Lewin odwiedził metropolitę Szeptyckiego Odbyła się między nimi rozmowa.  Lewin zaraz po tej rozmowie  został zabity. Metropolita   napisał list chyba jako jedyny tej rangi przedstawiciel kościoła w całej Europie w którym jednoznacznie i konkretnie wyraził protest.

26:24 ks. Batruch :”… Do kogo był skierowany ten protest?..”

26 : 30 Ihor Smolnyj :”…Protest był skierowany do instancji odpowiedzialnej za te sprawy czyli do Reichfuehrera SS Himmlera. Zachował się także brudnopis listu do Ojca świętego ..”

26:42 Ks. Batruch :”… Może pan go pokazać?..”

26:50 Ihor Smolnyj:”.. Oto on. Oczywiście nie ma tam podpisu metropolity, gdyż jest to brudnopis datowany jego sekretarzem. Proszę zobaczyć. Widnieje data :28 marca 1942 roku. W liście tym opisuje sytuację polityczną , jaka zaistniała w tym czasie na Ukrainie ..”.

27:14 Ks. Batruch :”List pisany jest po francusku?…”

38:00 ks. Batruch :”…Dlaczego Andrzej Szeptycki nie otrzymał tytułu Sprawiedliwy Wśród Narodów Świata?..”

38:02 pani Irena Steinfeldt Dyrektor Departamentu Sprawiedliwych Yad Vashem :”.. Jak już powiedziałam jednym z kryteriów komisji jest to, że osoba zamieszana w zachęcanie bądź w popełnianie zbrodni przeciwko Żydom czy jakiejkolwiek innej grupie ludzi nie może zostać uhonorowana tytułem Sprawiedliwego…”.

38:52 ks. Batruch :”…To sprawa Szeptyckiego jest bardziej skomplikowana?..” (niż sprawa Schindlera przyp. mój),

39:00 Pani Steinfeldt :”… Był on  religijnym przywódcą, narodowym liderem , był ważną postacią, musiał mierzyć się z bardzo skomplikowaną sytuacją. Miał do czynienia z Niemcami , z Ukraińcami. Była niemiecka okupacja..”.

39:25 Ks Batruch :”..Ale stworzył program ratowania tylu Żydów! Nie był nazistą. Protestował przeciwko zabijaniu..”.

39:34 Pani Steinfeldt :”…Widział ocalenie, widział kolaborację, dostrzegał dążenia Ukraińców do niepodległości , widział też potworne zbrodnie , które były popełniane. Przez jednych więc może być bohaterem , przez innych zas może być postrzegany jako ten,który zachęcał do mordowania członków ich rodzin. Widzi pan sprawa nie jest taka prosta, pojawia się tu tyle aspektów, tyle wariantów…”.

Do tych dialogów należy dodać kilka wyjaśnień.

Co do sugestii, że Prymas Stefan Wyszyński w 1958 r. i później miałby być naciskany przez KGB aby w Watykanie wstrzymywać proces beatyfikacyjny metropolity Szeptyckiego – to jest ona dowodem całkowitej nieznajomości historii lat 50-tych w PRL przez wielce szanownego Biskupa Hrynczyszyna, co nie powinno dziwić, bo urodził się w 1929 r. w miejscowości Buchanan w Saskastevan w Kanadzie w rodzinie ukraińskich emigrantów, którzy wyjechali z Ukrainy przed I WW. Kiedy dorastał po wojnie w tej Kanadzie, pojawiło się tam ok. 2000 starych wiarusów z SS „Galizien”. A SS „Galizien” miała swojego „kapelana greckokatolickiego” inaczej „opiekuna duchownego” – ojca Wasyla Łabę ur. 1887, w latach 1943-1945 naczelnego kapelana dywizji ukraińskiej SS „Galizien”. O. Wasyl Łaba po wojnie ewakuował się do Kanady i od 1950 r. aż do 1976 był wikariuszem generalnym biskupstwa greckokatolickiego w Edmonton.

Po wojnie dojechał do Kanady również sam Dmytro Doncow autor dzieła „Nacjonalizm” już od roku 1949 r. wykładał literaturę ukraińską na francuskim uniwersytecie w Montrealu.

Zatem biskup Hrynczyszyn dorastał w ukraińskim środowisku w Kanadzie, pozostającym pod wpływami duchowymi ludzi pokroju ojca Wasyla Łaby z SS „Galizien” i całkowicie izolowany od informacji o realiach życia Kościoła Katolickiego w Polsce.

Warto wiedzieć, iż w wydawnictwie zakonu bazylianów w Żółkwi , podległego Metropolicie Szeptyckiemu została wydrukowana książka „Nacjonalizm” Doncowa, uważana za główne źródło idei ultra nacjonalistycznych przenikających środowiska OUN UPA i całe pokolenie Ukraińców.

Co do insynuacji  wysuwanych  w filmie wobec Prymasa Wyszyńskiego przez biskupa Hrynczyszyna i jego podwładnego, to Prymas w 1958 r. nie musiał się obawiać „śmierci Kościoła”, bo w 1956 r. sekretarz PZPR Gomułka wypuścił AK-wców i księży oraz zakonnice z kazamatów UB i więzień a w pielgrzymce na Jasną Górę wzięło udział prawie milion polskich katolików.
Sam Prymas jeździł do Rzymu kilkakrotnie w latach 1957-1968, ale nie ma informacji, aby pojechał specjalnie w 3 miesiące po ogłoszeniu procesu beatyfikacyjnego w grudniu 1958 czyli w lutym 1959.

Natomiast  jeździł: maj-czerwiec 1957 – odebrał kapelusz kardynalski, październik – grudzień 1958 – konklawe i wybór Papieża Jana XXIII, luty-marzec oraz październik –grudzień 1962 – I tura Soboru Watykańskiego.

Natomiast w kwestii metropolity Szeptyckiego, to sugestie, iż opóźnianie procesu beatyfikacyjnego było dziełem Prymasa Wyszyńskiego z inicjatywy KGB – gaśnie w obliczu faktu, iż Metropolita  jako głowa Kościoła Greckokatolickiego nie mógł  nie wziąć odpowiedzialności za druk zbrodniczej książki Doncowa – w podległym mu zakonie. Nie mógł też nie wiedzieć, że co najmniej kilku kapłanów greckokatolickich brało udział OSOBIŚCIE w mordach masowych na ludności polskiej a co najmniej  20 – z ambony zagrzewało swoich wiernych publicznie – do mordów. I o ile Błogosławiony (beatyfikowany przez św. Jana Pawła II 27 czerwca 2001 r.) Grzegorz Chomyszyn biskup Greckokatolicki – ogłosił ekskomunikę księży biorących udział w zbrodniach, to metropolita Szeptycki – zaniechał takiej decyzji. Nie ekskomunikował też ks. Profesora Wasyla Łady, kiedy ten został kapelanem SS „Galizien”.

Był przede wszystkim ukraińskim politykiem, raczej Austriakiem, nigdy Polakiem. Jego ambitny ojciec Jan Kanty, świeży austriacki hrabia, podobno miał ściany gabinetu oklejone drzewami genealogicznymi. A Szeptyccy, wbrew współczesnej legendzie, byli do XVIII w. co najwyżej średnią szlachtą, której niektórzy członkowie robili kariery kościelne w Cerkwi Grecko-Katolickiej. Dopiero w XVIII w. los się do rodziny Szeptyckich uśmiechnął i podobno któryś otrzymał tytuł hrabiego Świętego Cesarstwa. Jan Kanty ożenił się z córką Aleksandra Fredry, też z rodziny austriackich hrabiów.
I robił bajeczną karierę polityczną na dworze Habsburgów.

Młody Roman Szeptycki w wieku 23 wstąpił do zakonu bazylianów a jeszcze przed święceniami – został w roku 1890 – przeorem!!! Może dlatego, że jeszcze w 1886 r. ktoś mu załatwił audiencję osobistą u Papieża Leona XIII. A potem poszło błyskawicznie: w wieku lat 35 w roku 1900  – wyświęcony na metropolitę halicko-lwowskiego.

W 1919 r. witał na dworcu lwowskim młodego Wilhelma Habsburga „kandydata na króla Ukrainy” czyli Wasyla „Wyszywanego”. Cały projekt padł i zostało mu w latach 1920-1923 objeżdżanie krajów świata od Wielkiej Brytanii i Francji do Argentyny, USA i Brazylii – z apelami o nieprzyznawanie Polsce wschodniej Hałyczyny. Z tego też nic nie wyszło, bo Polska prowadziła politykę faktów dokonanych a nadzieja na odbudowę caratu w Rosji – wobec sukcesów bolszewików – ostatecznie padła w roku 1923 i Alianci uznali Wschodnią Galicję za część Polski.

Pozostały antypolskie kampanie prasowe na całym świecie w sprawie „prześladowań Ukraińców przez Polaków”. Jak pisze w książce „Lobbing dla Ukrainy w Europie Międzywojennej” Andrzej A. Zięba na str. 398 pokazywał dziennikarzom zagranicznym „szpital z Ukraińcami zmasakrowanymi przez polskie wojsko”, który okazał się izbą na 10 łóżek z chłopami ukraińskimi ze
„zmasakrowanymi tyłkami” .

W Watykanie miał długo wpływy, mamiąc Stolicę Apostolską wizją „nawrócenia Rosji na katolicyzm poprzez działania cerkwi grecko-katolickiej” a Metropolity Szeptyckiego – osobiście. Skończyło się na skandalu, kiedy okazało się, że wylansował swojemu protektorowi biskupowi d’Herbigny – sekretarza w osobie niejakiego Aleksandra Deubnera, Rosjanina z niemieckimi korzeniami, który okazał się agentem Kominternu i kuzynem towarzyszki Klary Zetkin. To ostudziło Watykan do koncepcji Metropolity, biskupa d’Herbigny Papież „zesłał” do Belgii ale metropolita musiał być rozgoryczony.
I  przyszedł rok 1939 r., nadeszła chwila triumfu,  przebrzydła Polska upadła a  kiedy wojska niemieckie weszły do Lwowa w 1941 r. , były pisane listy „do pana Hitlera” (dziękczynny), do pana Himmlera (miękki protest po fakcie – po masakrze Żydów) a finał – to pogrzeb w listopadzie 1944 r. z asystą kompanii Armii Czerwonej i wieńcem przysłanym przez towarzysza Chruszczowa – od towarzysza Stalina, człowieka z wielkim poczuciem humoru.
Który miał po roku 1945 wszystkie możliwe preteksty aby wyaresztować wszystkich biskupów grecko-katolickich, z których biskup Klemens Szeptycki zmarł w więzieniu we Włodzimierzu nad Klaźmą w 1951 r. Biskup Grzegorz Chomyszyn, który został zamęczony w więzieniu w Kijowie już w 1945 r. w grudniu. Obaj – Błogosławieni Kościoła Katolickiego.
Z ok. 2200 popów grecko –katolickich część została uwięziona a ok. 1600 przeszło pod naciskami do Cerkwi Prawosławnej.
Jest to smutna historia, jakkolwiek nie jest moją intencją kwestionowanie świętości metropolity Szeptyckiego. Tylko Pan Bóg wie, co było w sercu tego tragicznego człowieka.

PS. Problemem jest zapewne „desant z Kanady” kapłanów wychowanych jeszcze przez kapelana SS „Galizien”, którzy zupełnie nie zrozumieli, co przeszła Ukraina po 1945 r. a którzy całkowicie zdominowali miejscowe duchowieństwo.

 

 

Pink Panther
5 czerwca 2017

 

Źródło:  bobry7.salon24.pl, 05.06.2017

 

  • Na zdjęciu tytułowym: Ciała pomordowanych przez Ukraińców mieszkańców wsi Lipniki. Repr. M. Skorupski/Forum. Fot. za: pch24.pl / wybór zdjęć wg.pco

Polish-Club-Online-PCO-logo-2, 2017.06.06.

Znalezione w sieci

Autor: Znalezione w sieci