Zagrożenia duchowe. Od Jamblicha do Maitreji. (Część III.)


Przeczytaj:        Część I.        Część II.

 

„Kościół Nowej Jerozolimy”

 

William Blake (1757-1827), który był malarzem, poetą i mistykiem, znajdował się pod silnym wpływem Miltona i jego dzieła „Raj utracony”. Artysta wykonał szereg ilustracji akwarelowych do „Raju utraconego”. Jednym z najbardziej znanych jest obraz przedstawiający „Szatana wzywającego do powstania swe zastępy”.

William Blake, Szatan w glorii. Foto: racjonalista.pl

Poeta stworzył poemat, który ozdobił 100 ilustracji pt. „Jeruzalem. Emanacja giganta Albiona”. Blake widział w starożytnych Brytyjczykach protoplastów ludzkości i z przekonaniem pisał: „Wszystkie rzeczy biorą początek i koniec w starożytnym, druidzkim, skalistym wybrzeżu Albionu”. W poemacie „Zaślubiny Nieba i Piekła”, który powstał z sympatii autora do idei rewolucyjnych, stwierdzał: „Jedno prawo dla Lwa i Wołu to ucisk”. Symbol, personifikacja pozwalały ukryć poecie znaczenia dzieła i własne radykalne poglądy, by uniknąć szykan ze strony króla i rządu

W Anglii 13 kwietnia 1789 r. William Blake (1757-1827), angielski malarz, poeta i mistyk, uczestniczył w londyńskim zjeździe sekty Kościoła Nowej Jerozolimy, założonej przez angielskich miłośników myśli Swedenborga; wraz z żoną podpisał rezolucję sekty. Swedenborg poświęcił się wyłącznie studiom teozoficznym, a na podstawie własnych doświadczeń wyjaśniał związki pomiędzy światem duchów a światem ludzi. Uczony ten miał widzenie, które oglądał na odległość 30 mil, a mianowicie widzenie pożaru Sztokholmu, które narobiło dużo wrzawy w drugiej połowie XVIII w.

Blake twierdził, że skoro możliwe okazało się obalenie monarchy – pomazańca Boga, to człowiek – stworzony na „obraz i podobieństwo” Boga-Stwórcy – jest także w stanie wyzwolić z siebie siłę kreującą nowy uniwersalny porządek, religię. Ponadto angielski poeta zakwestionował pojęcie osobowego Boga i odwrócił system norm etycznych: Boga nazywał szatanem, Szatana Bogiem, zło dobrem, dobro złem. Sekta ta szybko się rozszerzyła i oprócz Anglii swoje loże posiadała w Szwecji, Polsce, Niemczech i Ameryce.

Spotkanie Zakonu Iluminatów w Bawarii. Foto: minati-oswieceni.blogspot.com

Współczesny krytyk Geoffrey Keynes o poemacie „Jeruzalem. Emanacja giganta Albiona” powiedział, że ten wielki poemat Blake’a jest podsumowaniem jego dorobku, i był końcowym etapem jego posłania, asymilował różne systemy gnostyczne, hinduskie, żydowskie, druidzkie, neoplatońskie i inne (Adam Konopacki, „William Blake”, Wydawnictwo Arkady, Warszawa 1987). Obecnie wszystkie te idee religijne systemy filozoficzne stanowią trzon New Age (część IV).

 

 

Tadeusz Grabianka

 

W Polsce propagatorem nauk Emanuela Swedenborga był Tadeusz Grabianka, pseudonim „Comte Ostap, Comte Polonais”, (1740-1807), alchemik, iluminat, starosta liwski. Mistyk, jeden z prekursorów mesjanizmu polskiego. Jeden z założycieli i przywódca Stowarzyszenia Iluminatów Awiońskich, stanowiących kontynuację działalności Iluminatów Bawarskich. W siedzibie iluminatów przy rue de la Colombe odbywały się tajemnicze ceremonie i trwał nieprzerwanie eksperyment alchemiczny, tak że mieszkańcy przez całą dobę przebywali w trujących oparach prażonej rtęci i siarki.

W swoich podolskich posiadłościach gościł przedstawicieli nauk hermetycznych, filozofów, magów, kabalistów i alchemików. W Ostapkowcach założył laboratorium, w którym prowadził badania nad odkryciem kamienia filozoficznego. Przez dłuższy czas gościł też w swych posiadłościach ekipę alchemików z Berlina, która na jego koszt ważyła miesiącami „sól filozoficzną”.

W 1784 rozstał się z żoną. Opuścił Polskę całkowicie poświęcając się na rzecz sprawy zakonu iluminatów w Niemczech i we Francji. W 1799 obawiając się represji ze strony napoleońskiego Konsulatu, a także wierzycieli, Tadeusz Grabianka opuścił Francję. Początkowo udał się na krótko do Galicji, a następnie do Rosji. Tam wszedł w kręgi arystokracji i szybko stał się osobą bardzo popularną. W 1806 otworzył w Sankt Petersburgu nową lożę. Jej członkami stała się elita Imperium Rosyjskiego. Działania ruchu spotkały się z natychmiastową reakcją władz państwowych. Posądzono Tadeusza Grabiankę o przygotowywanie zamachu stanu i szpiegostwo na rzecz Francji. W 1807 został aresztowany i osadzony w Twierdzy Petropawłowskiej. Tam zmarł kilka miesięcy później nie doczekawszy procesu.

 

 

Sabat

 

Pogańskie obrzędy odprawiane najpierw przez massalianów, a później katarów, są podobne do opisanych w powieści z 1909 r. „Ognisty anioł” przez rosyjskiego poetę Walerego Briusowa (1873-1924) „klasyka rosyjskiego modernizmu”, który zajmował się filozofią, historią magii i astrologii, wiedzą tajemną. Książka ta została oparta o przebogatą dokumentację źródłową w różnych językach – przede wszystkim teksty francuskie, niemieckie i oczywiście rosyjskie – dotyczące magii, czarnoksięstwa, procesów świętej inkwizycji. Akcja powieści rozgrywa się w Niemczech w XVI w.

Główny bohater Ruprecht znalazł się pewnego razu na sabacie czarownic. Obrzędy prowadził mistrz Leonardo, pomagał mu karzeł, który był chorążym. Mistrz siedział na tronie, był ogromnego wzrostu i do pasa jak człowiek, poniżej zaś jak kozioł, pokryty sierścią; nogi kończyły się kopytami, ale ręce miał ludzkie, tak samo jak twarz. Na głowie miał trzy rogi, zaś wokół nich nałożona była korona. Był więc upodobniony do bóstwa Pan, i to na jego cześć odprawiano te obrzędy. Przewodniczką Ruprechta była naga kobieta. Właśnie ona przedstawiła go mistrzowi.

Autor w „Uwagach wyjaśniających” pisze, że mistrz Leonardo, nazywany inaczej Wielkim Negrem, według nauki demonologów (M. Del Rio, Delancre, J. Bodin i inni) – demon pierwszego stopnia, zawiadujący czarną magią i stale przewodniczący na sabatach (Dictionnaire Infernal, par M. Collin de Plancy, 2 ed. Paris 1825 Leonard). Natomiast karłem, który był niskiego wzrostu i szkaradny był Johann Müllin ) u Francuzów – maître Jean Mullin, chorąży mistrza Leonarda. Obrzędy odbywały się w środy i piątki.

Francisco Goya, Sabat czarownic. Foto: wikipedia.org

Główny bohater stojąc przed mistrzem Leonardem musiał wyrzec się Pana Boga, Jego Świętej Matki, Marii Panny, wszystkich świętych i całej wiary w Chrystusa, Zbawiciela świata. Potem musiał złożyć mistrzowi dwa pocałunki, pierwszy w rękę, drugi w śmierdzący zad kozła. Po tych wstępnych obrzędach Ruprecht znalazł się wśród ciżby, weselącej się zupełnie jak w czasie zabawy świętojańskiej lub uciech karnawałowych. Pole, na którym odbywał się sabat, było dość rozległe i prawdopodobnie często służyło do tego celu, ponieważ wszystko było tak zdeptane, że trawa na nim nie rosła. Tu i ówdzie nad ziemią pojawiały się płomienie, gorejące, choć nie widać było żadnego ogniska, i oświetlały całą okolicę zielonkawym światłem. Wśród tych płomieni kręciło się, skakało, miotało i wykrzykiwało trzysta albo czterysta istot, mężczyzn i kobiet, albo zupełnie nagich, albo ledwo okrytych koszulami, niektóre z woskowymi świecami w rękach, a także wstrętnych zwierząt odznaczających się podobieństwem do ludzi, olbrzymich ropuch w zielonych kaftanach, wilków i chartów, chodzących na tylnich łapach, małp i długonogich ptaków.

Następnie wśród tłumu rozległy się okrzyki: „Korowód! Korowód!”, i wszyscy zaczęli się zbierać w trzy duże koła, jedno zamknięte w drugim. Uczestnicy będący w drugim i trzecim stali twarzami na zewnątrz, a plecami do wewnątrz, natomiast środkowe koło stało tak, jak zazwyczaj bywa w wiejskich korowodach. Potem rozległy się dźwięki muzyki – flety, skrzypce i bębny – i zaczęły się diabelskie pląsy, które z każdą minutą stawały się coraz szybsze, z początku przypominając hiszpański taniec de espada lub sarabandę, a potem już do niczego niepodobne. Później po zakończeniu pląsów, wszyscy chórem odśpiewali czarną litanię do diabła. W. Briusow podaje w „Uwagach wyjaśniających”, że litania odmawiana na sabacie przytoczona jest w: Dictionnaire Infernal, par M. Collin de Plancy. Obrzęd zaklinania, czyli przywoływania demona, odbywa się właśnie z trzech koncentrycznie narysowanych kręgów o coraz mniejszej średnicy. Potem uczestnicy „Korowodu” zasiedli do uczty. Przy posiłku jedna z nagich kobiet informuje Ruprechta, że na poczęstunek sami niekiedy gotują w mleku mięso dzieci.

Po uczcie rozpoczynają się orgie. Nad łąką rozbrzmiewa delikatna muzyka fletów, i w gęstniejącym mroku ręce zaczęły wyciągać się ku rękom, a splecione ciała z cichym jękiem padały na ziemię tu, między stołami i na brzegu jeziora, i dalej – pod gałęziami drzew. Tam znajdowały się wstrętne połączenie młodzieńca ze staruchą, gdzie indziej ohydna zabawę starca z dzieckiem, ówdzie bezwstyd dziewczyny, która oddała się wilkowi, lub szał mężczyzny pieszczącego wilczycę, lub potworne kłębowisko wielu ciał splecionych we wspólnej pieszczocie – ze wszystkich stron dobiegały dzikie okrzyki wraz z urywanym oddechem, narastając i zagłuszając dźwięki instrumentów. Wkrótce cała łąka przemieniła się w ożyłą znów Sodomę, w nowe święto Codrusa lub w straszny dom wariatów, gdzie wszystkich ogarnęło wściekłe pożądanie i rzucali się jedni na drugich, nie zwracając niemal uwagi, czy to mężczyzna, czy kobieta, dziecko czy demon – i od tych ciemnych kłębiących się zwałów unosił się nieprzezwyciężony powiew chuci.

Walery Briusow w „Uwagach wyjaśniających” pisze, że opis sabatu zachowali nam: inkwizytor M. Del Rio, Delancre, słynny inkwizytor J. Bodin (1530-1596), Mayom, Leloyer, Danaeus, Boguet, Monstrelet, Torquemada, „Flagellum hereticorum”, „Malleus maleficarum” i liczne inne źródła. Częściowo tam, częściowo w protokołach sądów inkwizycyjnych, a także innych sądów, zachowały się autentyczne zeznania oskarżonych o loty na sabat.

 

 

Na sabat na koźle

 

Nicolas Poussin. Nimfa na koźle (Nymphe chevauchant un bouc). The Hermitage Museum. Foto: wikimedia.org

W. Briusow pisze, że czarownice najczęściej udawały się na sabat jadąc wierzchem na koźle. Nicolas Poussin na kilku obrazach nawiązujących do pogańskich obrzędów namalował kobietę na koźle, jak na przykład na obrazie „Triumf Pana” i „Nimfa na koźle”, lub też śpiącą, pijaną, gołą kobietę obok kozła, jak na obrazie „Król Midas i Bachus”, czy „Triumf Silenusa”. Kozioł występuje też na innych obrazach, ale już bez związku.

 

 

Rasizm

 

Fabre d’Olivet: Foto: wikipedia.org

W XVIII w. za sprawą francuskiego okultysty Gebelina na ideologię okultyzmu ogromny wpływ wywarły teorie rasistowskie. Na początku XIX w. rasizm na trwałe wszedł w okultyzm. W 1824 r. Fabre d’Olivet (1767-1825), opublikował „Filozoficzną historię ludzkiej rasy”, w której dowodził, że biała rasa reprezentuje najwyższy typ ludzki. Wcześniej, gdyż w 1800 r. w „Listach do Zofii na temat historii” odtworzył historię zniszczenia Atlantydy. Według niego, biała rasa miała ocaleć podczas katastrofy tego mitycznego kontynentu i pod przewodnictwem króla, prawodawcy, kapłana Ramy założyła nowe imperium, w którym miała panować nowoczesna cywilizacja. Teoria ta zyskiwała dużo zwolenników.

 

 

Towarzystwo Teozoficzne

 

W 1875 r. w Nowym Jorku grupa okultystów założyła Towarzystwo Teozoficzne. Inspiratorką i przywódczynią tego towarzystwa była córka rosyjskiego oficera Helena Pietrowa von Hahn (1831–1891), znana bardziej pod nazwiskiem Bławatska. Pomagał jej płk Olcott. Teozofia zyskała nową rangę, gdyż dołączono do niej religie wschodnie i nauki dziewiętnastego wieku. Bławatska odbyła podróż do Tybetu, gdzie dostąpiła wtajemniczeń i stała się uczennicą lamów. W Tybecie przebywała kilkanaście lat. Towarzystwo Teozoficzne propagowało hinduizm jako jedną z głównych religii światowych i „matkę” innych religii. Bławatska przybyła do Europy po pobycie w Indiach, wiosną 1884 r. Bławatska szkoliła adeptów wiedzy magicznej w Anglii, Francji i Niemczech. (…) Swą inicjację zawdzięcza słynnemu magowi Eliphasowi Leviemu. Z pomocą doktora Wilhelma Hubbe-Schleidena założyła w roku 1884 oddział Towarzystwa Teozoficznego, bardzo potężny, który najaktywniej działać będzie w Niemczech w 1919 roku. To centrum okultyzmu miało swoją siedzibę w Lipsku. (…) Rudolf Steiner, słynny teozof różokrzyżowiec, pilnie uczestniczył w zebraniach członków towarzystwa” (http://dakowski.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=11250&Itemid=46).

Helena Bławatska o założeniu Towarzystwa Teozoficznego pisała: „Olcott organizuje teraz w Nowym Jorku Towarzystwo Teozoficzne. W jego skład wejdą, najogólniej, uczeni okultyści, kabaliści, filozofowie XIX- wiecznego hermetyzmu oraz antykwariusze – entuzjaści i egiptolodzy. Chcemy dokonać eksperymentalnego porównania miedzy spirytyzmem a magią starożytnych, podążając za wskazaniami Kabały, zarówno żydowskiej, jak i egipskiej. Od lat studiowałam hermetyczną filozofię w teorii i praktyce, i z każdym dniem utwierdzam się w przekonaniu, że spirytyzm w swoich fizycznych manifestacjach to nic innego jak Pyton starożytnych albo światło gwiezdne lub astralne Paracelsusa, czy nieuchwytny eter, który Reichenbach nazywa Od…”.

Helena Pietrowna Bławacka (1831-1891) i Colonel Henry Steele Olcott (1832-1907). Foto: jkrishnamurti.republika.pl

Według wyznawców teozofia to „boska mądrość” lub „mądrość bogów” („theos” to po grecku Bóg, „Sophia” to mądrość). Termin ten stosuje się często dla oznaczenia filozoficznej tradycji – czy raczej splotu tradycji wzajemnie powiązanych – której europejscy przedstawiciele to Pitagoras, Platon i Szymon Mag, Plotyn i Mistrz Eckhart, Mikołaj z Kuzy, Paracelsus i Giordano Bruno, Jakub Bohme i F. Schelling. Teozofia to również jeden z głównych nurtów myśli indyjskiej, bliskie są jej chiński taoizm i muzułmański sufizm. Wspólny dla wszystkich tych tradycji jest nacisk na doświadczenie mistyczne, odsłaniające przed człowiekiem głębszą rzeczywistość duchową; dalej ezoteryczny, dostępny tylko dla wtajemniczonych charakter doktryny; fascynacja zjawiskami okultystycznymi, niezwykłymi mocami uzyskiwanymi w miarę osiągania kolejnych stopni rozwoju duchowego; wreszcie ontologiczny monizm: duchowa rzeczywistość dostępna w doświadczeniu mistycznym okazuje się, koniec końców, rzeczywistością jedyną. Dewizą towarzystwa jest „nie ma Religii wyższej nad prawdą”.

Teozofia, wyznawana w Indiach, Egipcie i Grecji przetrwała w niezmiennej postaci i jest obecnie dominująca w New Age (część IV). Dzieli się na kilka kategorii:

– teogonia, czyli nauka zasad bezwzględnych, utożsamiana z nauką liczb stosowaną do wszechświata, czyli matematyką teologiczną.

– kosmogonia, urzeczywistnienie zasad wiekuistych w przestrzeni i czasie.

– psychologia, ustrój człowieka, ewolucja duszy poprzez łańcuch istnień.

– fizyka, poznanie natury ziemskiej i jej właściwości.

– medycyna niekonwecjonalna, oparta na znajomości tajemnych cech minerałów, roślin i zwierząt.

– alchemia, przetwarzanie metali, czyli fabrykacja złota i srebra.

– magia i wróżbiarstwo.

– astrologia, sztuka wykrywania stosunku zachodzącego pomiędzy przeznaczeniem narodów, ludzi a ruchami wszechświata, zaznaczonymi przez zmianę położenia gwiazd.

– teurgia, najwyższa sztuka magii, która polega na wprowadzeniu duszy w świadome zetknięcie z rozmaitymi rodzajami duchów i oddziaływanie na nie.

 

 

„Niewidzialni zwierzchnicy”

 

Bławatska wielokrotnie stwierdzała, że planem podboju świata kierują tzw. „nieznani przełożeni”, „nieznani przewodnicy” lub „niewidzialni zwierzchnicy”. Pochodzenie ich, według Bławatskiej, jest następujące: „Jedynie garstka pierwotnych ludzi – w których jasno płonęła iskra Bożej Mądrości, przybierając jedynie na intensywności, podczas gdy gasła równocześnie coraz bardziej w tych, którzy użyli jej do złych celów – pozostała strażnikami Tajemnic objawionym ludziom przez Boskich Nauczycieli. Wśród nich byli ci, którzy pozostawali w swym Kumar (boska czystość) od samego początku; szeptana tradycja przekazuje, a tajemne nauki potwierdzają, że ci wybrani stali się zalążkiem Hierarchii, która przetrwała do dzisiaj”.

Alexandre Saint-Yves d’Alveydre. Foto: wikipedia.org.

Jednym z nich był Stanisław de Guaita (1861-1897), który należał do Towarzystwa Teozoficznego. Był nauczycielem-czarnoksiężnikiem, różokrzyżowcem z tajemniczego Zakonu Kabalistycznego Różo-Krzyża. Po tym, jak został „wyświęcony” na biskupa w Kościele gnostyckim – świeżo reaktywowanym przez „patriarchę” Walentyna II alias Jules Doinel (1842-1902), uzyskał stopień „Niewidzialnego Zwierzchnika. W 1887 r. nawiązał bliskie relacje z Saint-Yvesem d’ Alveydre, którego uznał za swego intelektualnego mistrza.

Do Towarzystwa Teozoficznego między innymi należeli: Martha Kunzel, która zaliczana była do ścisłego grona Hitlera; Alice Ann Bailey (1880-1949), autorka książki „Powrót Chrystusa”, interpretatorka myśli mistrza tybetańskiego, inicjatorka New Age; Rudolf Steiner (1861-1925), sekretarz generalny niemieckiej sekcji Towarzystwa Teozoficznego, założyciel w Niemczech Towarzystwa Antropozofizycznego, obok A.A. Bailey był inicjatorem New Age i wywarł ogromny wpływ na jego kształt; Lanz von Liebefels, który wywarł istotny wpływ na Hitlera. Rudolf Steiner przyjął okultyzm z wiarą w reinkarnację i w wielokrotność boskich epifanii w ludzkiej postaci oraz astrologię, według której losami ludzi i świata kierują gwiazdy oraz różne „tajemne siły”.

Tak jak Bławatska, która swoim zwolennikom dawała jasno do zrozumienia , że jest „zwykłym instrumentem w ręku Mistrzów” z Tybetu, również i Hitler był tylko narzędziem w rękach architektów świata tj. wielkich wtajemniczonych, których okultyści nazywają „nieznanymi zwierzchnikami”. Bławatska rozwinęła wcześniej wprowadzone do okultyzmu teorie rasistowskie i szybko zostały one przyswojone przez zachodni okultyzm, a następnie stały się doktryną rasową okultyzmu.

Alice Ann Bailey. Foto: wikipedia.org

Nie ulega wątpliwości, że poglądy Nietzschego i Steinera stały się później źródłem inspiracji dla Hitlera. I może jego klęska położyłaby kres rasizmowi, gdyby dziś tej ideologii nie podtrzymywały grupy antropozofów i okultystów wyznających wiarę w reinkarnację i w zdolność człowieka do osiągnięcia boskiej natury. Tu właśnie wyłania się niebezpieczeństwo ideologii Rudolfa Steinera (1861-1925), który w swej antropozofii połączył ideę nadczłowieka z okultyzmem oraz ze wschodnią astrologią, magią i wiarą w reinkarnację, akomodując ją do chrześcijaństwa, a nawet uznając ją za jego udoskonalenie (http://dakowski.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=11250&Itemid=46).

Do Towarzystwa Teozoficznego należała Martha Kunzel, która należała do ścisłego grona Hitlera, inicjatorka New Age A.A. Bailey, Rudolf Steiner, oraz Lanz von Liebefels, który wywarł istotny wpływ na Hitlera.

W 1793 r. ukazał się „Manifestu Niewidzialnych Zwierzchników”.

W „Protokółach mędrców Syjonu” wielokrotnie stwierdzono, że podbojem świata kierują „nieznani przełożeni” lub „nieznani przewodnicy”.

 

 

„Wybrani”

 

Wcześniej „nieznani przewodnicy” nazywani byli „wybranymi”. O ich mówi dokument „Charte de Cologne”, który był własnością loży masońskiej w Amsterdamie. Dokument ten stwierdza istnienie loży już w 1519 r., i ukazuje charakter organizacji i nakaz przestrzegania przez członków tajemnicy. Adepci musieli złożyć przysięgę i odbyć najstraszniejsze próby. Dokument mówi o tym w następujący sposób: „Nie podlegając żadnej ziemskiej władzy, a tylko wybranym starszym przez stowarzyszenie rozsiane po całym świecie, spełniamy ich polecenia i rozkazy przysyłane tajemnie”. O zachowaniu tajemnicy i próbie dokument dalej stwierdza: „Nie damy dostępu do naszych tajemnic nikomu oprócz tych, którzy wytrzymawszy próbę męczarni fizycznych, będą związani najstraszliwszą przysięgą”. Dokument ten był podpisany między innymi przez Melanchtona, przyjaciela Lutra i admirała Coligny, naczelnika hugenotów francuskich (Dokument pochodzi z francuskiego wydania książki pt. „Zadania chwili obecnej” w polskim tłumaczeniu Stanisława Grabińskiego, Drukarnia Dziennika Poznańskiego, 1920 r.). Jak wynika z tego dokumentu, wtajemniczani poddawani byli próbie męczarni fizycznych, i ci którzy ją wytrzymali składali straszną przysięgę

Philipp Schwarzert (1497-1560), bardziej jest znany pod greckim imieniem Melanchton (masoński pseudonim), był współzałożycielem loży masońskiej w Amsterdamie i na dokumencie tej loży „Charte de Cologne” widnieje jego nazwisko. Melanchton w wieku 17 lat był magistrem uniwersytetu w Tybindze, a w 21 roku życia, z polecenia brata swego dziadka Johannesa Reuchlina, został powołany na stanowisko profesora języka greckiego na uniwersytecie w Wittenberdze. Wkrótce stał się gorącym zwolennikiem Lutra, i towarzyszył mu także w jego podróży do Lipska. W dziedzinie nowego wychowania zyskał przydomek „praeceptor Germaniae”. Napisał on dla protestantów drugą po Biblii Lutra główną księgę „Loci communes rerum theologicarum”, w której wyłożył podstawowe pojęcia teologiczne według idei Lutra. Melanchton i kolega Lutra radykał Karlstadt rozpoczęli działania zmierzające do wyeliminowania katolicyzmu z życia społecznego. Wdzierano się do klasztorów i niszczono obrazy i posągi. Usuwano boczne ołtarze i palono olej przeznaczony dla chorych. W Norymberdze w 1526r. zamknięto żeński klasztor a wszystkie zakonnice umieszczono w domach publicznych.

 

 

Towarzystwo Antropozoficzne

 

Rudolf Steiner w 1900 r. Foto: wikipedia.org

Towarzystwo zostało założone w Niemczech przez Rudolfa Steinera (1861-1925), który od 1902 r. był sekretarzem generalnym niemieckiej sekcji Towarzystwa Teozoficznego. Obok A.A. Bailey był inicjatorem New Age, wywarł ogromny wpływ na jego kształt. Wystąpił z programem płynącym z okultystycznej nauki podziału organizmu społecznego na trzy części: życie duchowe, życie prawne, życie gospodarcze. Towarzystwo jest odgałęzieniem teozofii, z którą go łączy przede wszystkim mistycyzm, tajemniczość i nauki tajemne. Zwolennicy antropozofizmu wierzą, że w oparciu o swoje poznanie, potrafią inne nauki głębiej poznać, niż nie nawiedzeni specjalnym „oświeceniem” badacze.

Rudolf Steiner i jego grupa. Foto: pinterest.com

 

 

Odwrócenie wartości

Fryderyk Nietzsche (1844-1900), filozof niemiecki, by pierwszym, który zwalczał chrześcijańskie wartości. Filozof miał w pogardzie ludzi, owych „wielu za wielu”, którym jak mawiał, nauka jego, przeznaczona dla elit, zawsze niczym będzie. Był przekonany, że dla rozwoju życia potrzebne są następujące czynniki: nienawiść, śmierć i krzyże męki. Budziło się w nim pytanie: jak to, i motłoch jest potrzebny życiu? Nieubłaganą odrazę do ludzi wyraził w jednym zdaniu: „Życie jest krynicą rozkoszy, ale gdzie motłoch pije z nami, są wszystkie studnie zatrute”. Był nieubłagany w krytyce i w pościgu za odkrywaniem słabych stron etyki chrześcijańskiej. Twierdził, że jeżeli cierpienie ma w istocie siłę odkupiającą, jak uczy chrześcijaństwo, to w interesie człowieka nie leżałaby praca nad usunięciem lub zmniejszeniem cierpienia, lecz należałoby je potęgować, narażając na ból siebie i innych. Jeżeli umysł ludzki wzdryga się przed zadawaniem cierpienia, to nie mogą przychylać się do tego uczucia wielcy twórcy o twardej ręce, którzy z podatnego materiału ludzkości wykują doskonalsze dzieło nowych czasów. Owi twórcy mają mieć odrębną etykę i własne normy postępowania. Uważał, że największym niebezpieczeństwem dla nich jest cnota miłosierdzia.

Najsilniejszy wpływ na jego osobowość wywarła właśnie kultura starożytnej Grecji, która swój system oparła na niewolnictwie. Obraz starożytnej Grecji to wielka masa uciemiężonej ludności, pracująca na nieliczne jednostki. Był to surowy system dorycki, arystokratyczno-niewolniczy. System XIX wiecznej Europy również oparty był na ekonomicznym wyzysku. To porównanie zrodziło w filozofie przekonanie, że jest to podstawowe prawo postępu. Jego ideałem była wielka masa uciemiężonej ludności, która będzie pracować na nieliczne jednostki. F. Nietzsche był też pierwszym, który stwierdził, że „Bóg umarł”. Był ulubionym filozofem Hitlera, który z tego wyciągnął słuszne wnioski: jeżeli Bóg umarł, on Hitler, nie miał skrupułów, aby zabijać miliony niewinnych ludzi, w tym również dzieci. Po stwierdzeniu śmierci Boga, Nietzsche, szalony człowiek, udawał się do różnych kościołów i śpiewał „Requiem aeternam Deo”, hymn rozpaczy na cześć zmarłego Boga. Prawdopodobnie pomylił mu się Bóg w Trójcy Przenajświętszej z arkadyjskim bóstwem Pan, który rzeczywiście umarł.

Nadczłowiek Nietzschego to istota wyobcowana z religii, wartości chrześcijańskich, etyki i moralności, rodziny i państwa. Jest to istota obdarta z wszelkich ludzkich uczuć i cnót. Jest to postać o posągowych rysach, która ma być twarda i bezwzględna. Wzór, jaki Nietzsche postawił w postaci nadczłowieka, w niczym nie różni się od Antychrysta. W duszy ma wypisane twarde prawo przeciw ludziom:

„nie oszczędzaj bliźnich i ich słabości, bo są to zastępy, które ginąć muszą, które stać się mają nawozem pod bujny zasiew przyszłości”. Duch, ten „z mogił korzystający, wieczny rewolucjonista”, jest siłą rządzącą światem (J, N. Szuman, „Nietzsche”, Nakład Księgarni Polskiej B. Połonieckiego, Lwów 1905).

Koncepcję nadczłowieka wykorzystali naziści. Doprowadziło to do stworzenia terminów „czystość rasowa” i „podczłowiek”. Choć Nietzsche nie był antysemitą, to jego filozofię zinterpretowali naziści. Według nich, jeżeli byli nadludzie, to musieli być podludzie. Nadludźmi, wedle tego systemu, mieli być aryjczycy, którzy swoje „dobre” geny przekazywali przyszłym pokoleniom, tworząc nową, lepszą rasę – zjawiskiem towarzyszącym była wówczas eugenika i zamiar eksterminowania ze społeczeństwa jednostek słabszych. Słowianie i Żydzi zostali uznani przez nazistów jako „element” niższy rasowo.

 

Okultyzm i nazizm

 

Podczas II wojny światowej Niemcy wymordowali ponad trzydzieści milionów ludzi, głównie Słowian i Żydów, którzy zostali uznani przez nazistowskich okultystów jako „element” niższy rasowo. Nienawiść do Słowian i Żydów szerzyła już założona w 1894 r. tajna organizacja Zakon Nowych Templariuszy, którą założył niemiecki okultysta Georg Lanz von Liebenfels.

Jörg Lanz von Liebenfels. Foto: wikipedia.org

Theodor Fritsch, założyciel okultystycznego Zakonu Germańskiego (Germanenorden) i jego wewnętrznego kręgu – Towarzystwa „Thule” (1918) już w 1912 r. groził, że ludzie niższej rasy a zwłaszcza Żydzi i Słowianie, oraz „elementy” społeczne zostaną zlikwidowani. Idee te rozwinął zakon rycerski Rzeszy Niemieckiej Schutzstaffeln – Sztafety Ochronne NSDAP, znane jako SS, których twórca, Heinrich Himmle, reichsfuhrer SS, cieszący się najgorszą sławą poza Hitlerem, inspirował się natchnieniem ezoterycznym, tradycjami greckimi, tybetańskimi, katarów i rycerzy świętego Graala

Na procesie norymberskim osądzono i skazano wielu hitlerowskich zbrodniarzy. Osądzenia uniknął największy po Hitlerze zbrodniarz reichsfuhrer SS Heinrich Himler. Został on złapany podczas ucieczki 21 maja 1945 r. w brytyjskiej strefie okupacyjnej. Po wstępnym przesłuchaniu 23 maja 1945 r. popełnił samobójstwo. Hitler popełnił je wcześniej. Jednak prawdziwi sprawcy zbrodni dokonanych podczas II wojny światowej nigdy nie zostali potępieni i osądzeni, a byli nimi okultyści.

Okultyzm w swej istocie jest rasistowski i zbrodniczy. Wywarł on olbrzymi wpływ na powstanie partii nazistowskiej, ale i odcisnął swoje piętno na całe jej późniejsze losy.

 

 

„Czystość rasowa” i nadludzie

 

Etyka F. Nietzschego była zawołaniem i hasłem dla wybrańców, ludzi silnych i gwałtownych, nie zginających głowy pod wspólne jarzmo. Według niego, czują oni w sobie powołanie i moc popchnięcia społeczeństw ludzkich naprzód w rozwojowym pochodzie dziejów. Takimi byli SS-mani.

Widok Wewelsburga od strony Doliny Alme. Foto: wikipedia.org.

Na łonie NSDAP wyrosło wielkie zbrodnicze i okultystyczne bractwo, którego ideologia wywodziła się z wiedzy tajemnej. SS, czyli Sztafety Ochronne NSDAP, które powstały z woli Hitlera w 1925 roku, jako jego gwardia przyboczna. Dla dalszych dziejów formacji momentem przełomowym było objęcie kierownictwa nad nią przez Heinricha Himmlera w 1929 roku. Reichsführer SS Himmler był z wykształcenia agronomem. Metody doboru, które stosował przy hodowli drobiu na swojej kurzej fermie, postanowił zastosować teraz w SS. Przekonany o wyższości rasy aryjskiej, postanowił uczynić z SS elitę. O ile do NSDAP mógł się zapisać każdy, kto nie był Żydem, o tyle do SS przyjmowano jedynie wybranych. Kandydaci do gwardii musieli mieć co najmniej 1,70 metra wzrostu i nordycki wygląd. Co to oznaczało? Jürgen Stroop, SS-Gruppenführer odpowiedzialny m.in. za stłumienie powstania w getcie warszawskim, za ideał Aryjczyka uznawał wysokiego mężczyznę o podłużnej czaszce i wąskim czole, jasnowłosego, niebieskookiego, o jasnej karnacji skóry, pozbawionego owłosienia na ciele – nawet pod pachami, czy w okolicach genitaliów. Tylko przed takimi osobami otwarte były drzwi do SS. Naturalnie sam wygląd nie wystarczał.

Wszyscy oficerowie SS i ich żony musieli dowieść czystego aryjskiego pochodzenia aż od 1750 roku, a szeregowi esesmani od 1800 roku. Ponadto od 1 stycznia 1932 roku obowiązywał dekret, na mocy którego wszyscy nieżonaci członkowie SS musieli odtąd uzyskać pozwolenie od Reichsführera SS Himmlera na zawarcie małżeństwa. Badania związane z pozwoleniem na małżeństwo, prowadzone przez Urząd Rasy i Osadnictwa SS (od 1938 roku Główny Urząd Rasy i Osadnictwa SS), obejmowały zdrowie fizyczne i psychiczne kandydatek na żony i ich rodzin oraz cechy rasowe, aby upewnić się co do „nordyckości” kandydatek. Był to zasady eugeniki, której hołdował Himmler. Zarówno esesmani, jak i ich przyszłe żony, musieli dostarczyć dane genealogiczne dla udokumentowania czystości swego pochodzenia aż do piątego pokolenia. W praktyce bywało, że badano drzewo genealogiczne jeszcze dokładniej. W 1943 roku trzem braciom, członkom SS, którzy starali się o pozwolenie na zawarcie małżeństwa, dowiedziono, iż mają wśród przodków Żyda urodzonego w 1663 roku. Wobec zmienionych realiów wojennych, zgodzono się warunkowo na zawarcie przez nich małżeństw, z zastrzeżeniem, że ich dzieci nie będą mogły zostać przyjęte do SS.

Himmler w listopadzie 1933 roku wydzierżawił zamek Wewelsburg, aby przekształcić go w siedzibę SS. Był to zamek – kaplica, pomnik nazizmu. Zamek ten miał być czymś na kształt arturiańskiego Camelotu. Centralnym miejscem w zamku była wielka sala spotkań przywódców Czarnego Zakonu SS z dębowym stołem na dwanaście miejsc, przeznaczonych dla najwyższych dowódców SS, którzy najwyżej byli wtajemniczeni. Ściany były przyozdobione herbami owych dowódców (wobec faktu, że część dowódców SS nie posiadała herbów rodowych, Himmler kazał je dla nich sporządzić). Poniżej sali biesiadnej, w okrągłym pomieszczeniu wykutym w skale znajdowała się krypta grobowa, nazwanym „królestwem umarłych”. Przy budowie tego pomieszczenia zginęło około 1000 więźniów, którzy pochodzili z pobliskiego obozu. Każda z zamkowych komnat dla rycerzy SS upamiętniała jakiegoś germańskiego bohatera i umeblowana była zgodnie z duchem czasów owego bohatera. Po wojnie zamek został uznany za miejsce zła.

SS-mański ślub na zamku w Wewelsburgu. Foto: info-pc.home.pl.

Sam Himmler mieszkał w apartamentach poświęconych królowi z dynastii saskiej, Henrykowi I Ptasznikowi, gdyż wierzył w reinkarnację i uważał się za wcielenie Henryka Ptasznika (875-936), monarchy, założyciela domu Saksonii. Henryk Ptasznik został obrany królem w 919 r. Zmusił książąt szwabskiego i bawarskiego do uznania swego zwierzchnictwa. W 923 r odzyskał Lotaryngię. Od 933 r. rozpoczął walkę ze Słowianami połabskimi. Himmler czcił jego pamięć i w tysiącletnią rocznicę jego śmierci złożył ślubowanie, że będzie kontynuował jego „misję cywilizacyjną na Wschodzie”. Himmler często medytował on nad grobem Henryka. Uważał, że grób ten jest „świętym miejscem, do którego my, Niemcy, udajemy się na pielgrzymkę”. Hitler na temat reinkarnacji wypowiadał się następująco: „Tym, co leży w naturze człowieka, jest poczucie wieczności, i poczucie to zakorzenione jest głęboko u każdego. Dusza i umysł migrują, natomiast ciało powraca do natury”. Migracja może oznaczać tylko jedno, reinkarnację. Wiara w reinkarnację jest sekretną doktryną masonerii. Wymaga ona wtajemniczeń. Tajne obrzędy związane z reinkarnacją były odprawiane w Eleusis. Można porównać misteria eleuzyńskie i ceremonie tybetańskie z „Księgą umarłych” u Egipcjan.

 

 

Houston Stewart Chamberlain

 

Założone przez Bławatską Towarzystwo Teozoficzne przyciągało do siebie Anglików, z których najważniejszym był A.P. Sinnet oraz wielu Hindusów, którym schlebiało zainteresowanie Zachodu religią i filozofią Indii. Największy wpływ miała Bławatska na urodzonego w Anglii, a później naturalizowanego w Niemczech Houstona Stewarta Chamberlaina. Wierzył on, że: germański umysł musi poprowadzić ludy aryjskie ku rasowej supremacji i panowaniu nad światem. Traktował on mistycyzm jako najważniejszy przejaw aryjskiego ducha. Pisał on, że każdy mistyk, chcąc nie chcąc, jest urodzonym antysemitą (Francis King, „Szatan i swastyka. Okultyzm w partii nazistowskiej”, Wydawnictwo Axis, Poznań 1996).

Pisma Chamberlaina były natchnieniem dla Hitlera i odwrotnie, gdyż Chamberlain wierzył, że to Hitler jest boską osobą, która poprowadzi ludy aryjskie ku rasowej supremacji i panowaniu nad światem. Istnieje korespondencja między Chamberlainem a Hitlerem. Jeden z listów Chamberlaina do Hitlera, napisany w 1923 r., brzmiał następująco: „Masz wielkie rzeczy do zrobienia… Niczego się nie zdziała, dopóki rządzi system parlamentarny; Bóg wie, że Niemcy nie mają w sobie skry talentu do tego systemu. Uważam jego istnienie za największe nieszczęście, ponieważ za każdym razem prowadzi nas on tylko w bagno, w którym pogrążają się wszystkie plany odrodzenia i wydźwignięcia Ojczyzny. Moja wiara w Niemców nie osłabła nawet na chwilę, ale moje nadzieje, muszę to wyznać, upadły nisko. Jednym posunięciem odmieniłeś stan mojej duszy. To, że w godzinie największej potrzeby Niemcy zrodziły Hitlera, dowodzi ich żywotności, tak jak i siła wpływu, która z niego emanuje, bowiem te dwie rzeczy, osobowość i wpływ, idą ze sobą w parze… Niech Bóg cię chroni!” (Francis King, „Szatan i swastyka. Okultyzm w partii nazistowskiej”, Wydawnictwo Axis, Poznań 1996).

Chamberlain był antysemitą. Jego nauki wywarły wpływ na niemiecko-języcznych intelektualistów i rasistowskich okultystów. Do zwolenników Chamberlaina należeli między innymi tacy rasistowscy okultyści jak Guido von List, oraz Lanz von Liebenfels (1874- 1954), który wywarł istotny intelektualny wpływ na Hitlera.

 

 

Georg Lanz von Liebenfels

 

Lanz von Liebenfels (1874-1954) rzeczywiście nazywał się Johann Lanz, i był opatem benedyktyńskiego klasztoru w Lambach koło austriackiego Linzu. Po ukończeniu szkoły podstawowej Hitler został wysłany przez swego ojca do tego właśnie opactwa, w celu dalszej edukacji. Tutaj spotkał się z Johannem Lanzem, który w 1899 r. rzucił habit i przybrał nazwisko Georg Lanz von Liebenfels.

Pięć lat wcześniej, będąc jeszcze w klasztorze, w 1894 r. był inicjatorem założenia organizacji Zakon Nowych Templariuszy. Wtajemniczeni, ubrani w białe szaty, odprawiali między innymi ceremonie Graala oraz rytuały opracowane przez Liebenfelsa. Zakon prowadził otwartą rasistowską propagandę za pośrednictwem swego czasopisma „Ostara” (Niemiecka bogini wiosny), którego regularnym czytelnikiem był Hitler, Himmler czy Rosenberg, który później został głównym ideologiem partii nazistowskiej. Zakon posiadał swoje świątynie między innymi w zamku Werfenstein, w Rugen, Marienkamp i Ulm.

Znakiem ich była swastyka, symbol neopogański ruchu niemieckich okultystów, która następnie została przyjęta przez partię nazistowską (w starożytności swastyka była symbolem gnostyków). Swastyka o ramionach załamanych w prawo była rozumiana przez okultystów jako odwrócony krucyfiks, znak zła, duchowego upadku i czarnej magii. Jednym z uczniów Zakonu Nowych Templariuszy był Hitler, który został osobiście wtajemniczony przez Liebenfelsa. W liście do jednego z wtajemniczonych członków Zakonu Nowych Templariuszy Liebenfels pisał:

„Hitler jest jednym z naszych uczniów… pewnego dnia przekonasz się, że on, a poprzez niego i my, odniesiemy zwycięstwo i zapoczątkuje ruch, który sprawi, że świat zadrży…” (Francis King, „Szatan i swastyka. Okultyzm w partii nazistowskiej”, Wydawnictwo Axis, Poznań 1996).

 

 

Thule

 

W 1912 r. w Lipsku oficjalnie został założony Zakon Germański (Germanenorden), którego członkowie praktykowali okultyzm. Zakon skupiał aryjskie loże okultystyczne i powstał z zamiarem przeciwstawienia się masonerii żydowskiej. Doktryną zakonu było hasło „Tschandala”, za którym ukrywała się nienawiść do niższych rasowo elementów, zwłaszcza Żydów i Słowian . Termin ten został wcześniej przyjęty przez Zakon Nowych Templariuszy, a został wymyślony przez F. Nietzschego.

W 1915 r. powstał w zakonie rozłam. Kanclerz zakonu Hermann Pohl został pozbawiony swej funkcji i na znak protestu opuścił zakon, by w 1916 r. wraz z byłym mistrzem berlińskiej loży zakonu Freesem założyć ruch pod nazwą Zakon Germańskiego Walvater Świętego Graala. Organizacją rekrutacyjną kandydatów do zakonu było Towarzystwo Thule, które było kołem studiów nordyckich i skupiało głównie młodzież. Znakiem towarzystwa była przechylona swastyka z mieczem i wieńcem. W 1919 r. nastąpiło formalne połączenie Zakonu Germańskiego Walvater z Towarzystwem Thule. Organem prasowym połączonego zakonu była gazeta „Munchener Beobachter und Sportblatt”, która w przyszłości miała zasłynąć na całym świecie jako główne pismo NSDAP pod nazwą „Volkischer Beobachter”.

Towarzystwo Thule miało w swoich szeregach członków, którzy przyczynili się do powstania partii nazistowskiej. W 1919 r. członkowie towarzystwa odegrali dużą rolę w bawarskim białym terrorze. W późniejszym czasie towarzystwo stało się częścią magicznego zakonu rycerskiego Rzeszy Niemieckiej Schutzstaffeln – Sztafety Ochronne NSDAP, znane jako SS (Schwarze Orden), których twórcą był Heinrich Himmler, reichsfuhrer SS, cieszący się najgorszą sławą poza Hitlerem. Był zagorzałym zwolennikiem ideologii okultystycznej i inspirował się natchnieniem ezoterycznym, tradycjami greckimi, tybetańskimi, katarów i rycerzy Graala. Nauki czerpał od Guida von Lista i Lanza von Liebefelsa. Wszyscy esesmani byli zobowiązani do brania udziału w pogańskich obrządkach, obmyślonych przez Himmlera. Wymagał by esesmani byli lojalni wobec niego i wobec siebie.

 

 

Dietrich Eckart

 

Jednym z członków Thule był Dietrich Eckart, wydawca czasopisma Beobachter, który był mentorem Hitlera. To on jako okultysta nauczył Hitlera wchodzić w kontakt z wyższymi bytami, które wierzył, iż są nadrzędną mistyczną rasą, o której dowiedział sie w Towarzystwie Thule. Zapoznaje Hitlera z Bawarską finansjerą, która umożliwiła jego sponsorowanie w późniejszym czasie. To właśnie Eckart naucza do rangi mistrzowskiej mowy oratorskiej Hitlera i „hipnotyzowanie tłumu”.

W 1923 r., przed śmiercią Eckert miał powiedzieć:

„Idźcie za Hitlerem. On będzie tańczył, ale to ja będę im grał. Wprowadziłem go w arkana nauki tajemnej, odblokowałem jego umiejętności przewidywania przyszłości i zaopatrzyłem w środki niezbędne do komunikacji z Mocami…”

Sam Hitler w swojej książce „Mein Kampf” napisał następującą dedykację:

„Między nimi był człowiek, jeden z najlepszych, który poświęcił swe życie, aby słowem, myślą, a na koniec czynem zbudzić ze snu swój, a właściwie nasz naród. Nazywał się Dietrich Eckert”.

 

 

Okultyzm własnością panujących

 

Naziści objęli władzę w Niemczech na fali Wielkiego Kryzysu, który rozpoczął się krachem giełdowym na Wall Street. Przed kryzysem ekonomicznym w 1929 r. w Niemczech było milion trzysta tysięcy zarejestrowanych bezrobotnych, a na początku 1933 r. bez pracy było już ponad sześć milionów ludzi. Hitler został kanclerzem Niemiec 30 stycznia 1933 r.

W latach trzydziestych przez Niemcy przetoczyła się fala terroru. Represjom zostały poddane również osoby związane z ugrupowaniami okultystycznymi. Prześladowano ludzi, którzy za dużo wiedzieli, czy wiedzieli o związkach nazistów z okultyzmem. Nawet Liebenfels otrzymał zakaz publikowania swoich książek. W 1937 r. zaczęto reglamentować papier i wprowadzono ograniczenie w rozpowszechnianiu i sprzedaży czasopism okultystycznych. Okultyzm stał się własnością panujących, gdyż to właśnie Bławatska zalecała, by wiedza okultystyczna była trzymana w tajemnicy przed masami, aby mogła zostać użyta do kontrolowania innych ludzi. Czego żywym dowodem był Heinrich Himmler, który przy boku Hitlera, spokojnie praktykował okultyzm.

W łonie NSDAP rosło wielkie zbrodnicze i okultystyczne bractwo, którego ideologia wywodziła się z wiedzy tajemnej.

W ramach SS od 1935 r. działał instytut poszukiwań ezoterycznych pod nazwa Deutsches Ahnenberge (Niemieckie Dziedzictwo Przodków), które organizowało sesje medytacyjne dla najwyższego kręgu wtajemniczonych oraz podejmowało misje specjalne w rodzaju poszukiwań Graala, zbierania w Tybecie materiałów na temat lokalnych rytuałów inicjujących wojowników przed ostateczną walką z siłami „ciemności”. Poszukiwano też klucza do ponownego ożywienia rasy panów, nadludzi, którzy mieli stworzyć tysiącletnią Rzeszę.

Okultyzm nazistów pochodził w prostej linii od Bławatskiej, która była uczennicą mistrzów tybetańskich. Ulubionym astrologiem Hitlera była Elsbeth Ebertin. Do najbliższego otoczenia Hitlera należała Marthe Kunzel, teozofka, która była wcześniej zaprzyjaźniona z Bławatską.

Adepci nauk okultystycznych muszą przejść cały szereg różnych wtajemniczeń, które są powieleniem starożytnych wtajemniczeń egipskich i eleuzyńskich. Nowicjusz więc musi się poddać między innymi próbie ognia i wody, oraz przeżyć symboliczną śmierć, by narodzić się do nowego życia. We wtajemniczeniach egipskich adept sztuki tajemnej we wnętrzu piramidy kładł się do otwartego grobu, którym był marmurowy sarkofag, i oczekiwał na światło Ozyrysa. Pozostawał sam w ciemnościach i stopniowo doświadczał wszystkie bolesne uczucia zamierania i wpadał w letarg. Po jakimś czasie sarkofag zostaje przez kapłana otwarty, i adept zostaje zaliczony do wtajemniczonych.

Ciekawe, że na zamku Wewelsburg koło Padersborn w Westfalii, który był centrum pogaństwa SS i należał do Heinricha Himmlera, pod salą bankietową znajdowała się krypta grobowa, w której ustawiono dwanaście pustych piedestałów. Himmler był zagorzałym okultystą, a nauki czerpał od Guida von Lista i Lanza von Liebenfelsa. Czytał również opracowania poświęcone astrologii, spirytyzmowi i mesmeryzmowi. Obrzędy SS obmyślił, wzorując się na pogańskich religiach, głównie germańskich. Wymagał aby esesmani byli lojalni wobec niego i wobec siebie, tak jak członkowie wspólnot pierwotnych.

 

 

Atlantyda

 

Naziści byli zafascynowani również platońską Atlantydą. Uważali oni, że Atlantydę zamieszkiwali Aryjczycy, którzy stworzyli tam wielką cywilizację. Herman Wirth, w latach 1935-1937 prezes Ahnenerbe (Dziedzictwo Niemieckich Przodków – Towarzystwo Badań nad Pradziejami Spuścizny Duchowej), był przeświadczony, że Wyspy Kanaryjskie tworzyły dawniej południowy skraj olbrzymiej pierwotnej ojczyzny Aryjczyków, mianowicie Atlantydy. Dyrektor Ahnenerbe, Wolfram Sievers, przygotowywał nawet ekspedycję na Wyspy Kanaryjskie pod kierownictwem dr Ottona Hutha, specjalisty od „religioznawstwa”, badającego w siedzibie Ahnenerbe w Dahlem dawne wierzenia aryjskie. Otton Huth był protegowanym Hermana Wirtha, i chyba pod jego wpływem zainteresował się Wyspami Kanaryjskimi. Uznał on, że pierwotni mieszkańcy Wysp Kanaryjskich byli pochodzenia nordyckiego, a przedwieczne aryjski obrzędy religijne odprawiali jeszcze w XV wieku (Heather Pringle, „Plan rasy panów”, Zysk i S-ka Wydawnictwo, Poznań 2009).

 

 

Vril

 

Karl Haushofer, były członek stowarzyszenia Thule, założył stowarzyszenie Vril (Świetlista Loża). Stowarzyszenie funkcjonoało formalnie jako zakon religijny, propagujący idee już bardziej polityczne niż filozoficzne, dotyczące rozszerzenia przestrzeni życiowej Niemiec czy doktryny kontynentalnej. Vril ma ponoć kontakt z pewną tajemniczą „tybetańską lożą”, która posiadła rzekomo sekret „nadczłowieka”.

Mity okultystyczne odgrywały w nazizmie najważniejszą rolę, mówi historyk Michael Fitzgerald: „Przez kontrolę partii nazistowskiej towarzystwo dokonało największych aktów zła XX wieku”.

Towarzystwo Vril znane było z urządzania orgii w celu przyzwania energii okultystycznych – a także w celu ojcowania „rasie panów” dzieci, które miały ponownie zaludnić zniszczone Niemcy. Mówi się, że kobiety biorące udział w takich orgiach miały być opętywane przez duchy i zaczynać mówić w wielu językach. Ich proroctwa zaś były traktowane śmiertelnie poważnie.

„Okultyści z Vril pracowali w ścisłej tajemnicy, robiąc wszystko, by wypromować siłę aryjską. Działania bezpośrednie obejmowały zabójstwa na tle politycznym, przez wywoływanie duchów zmarłych, składanie ofiar z ludzi po wzywanie tajemniczych energii – lub Vril – za pomocą orgii seksualnych”, wyjaśnia Fitzgerald.

Towarzystwo Vril znane było z urządzania orgii w celu przyzwania energii okultystycznych – a także w celu ojcowania „rasie panów” dzieci, które miały ponownie zaludnić zniszczone Niemcy. Mówi się, że kobiety biorące udział w takich orgiach miały być opętywane przez duchy i zaczynać mówić w wielu językach. Ich proroctwa zaś były traktowane śmiertelnie poważnie.

„Najmroczniejszym aspektem Vril było jednak składanie ofiar z małych dzieci”, mówi Michael Fitzgerald, autor książki „Stormtroopers of Satan”. „Ranili je ostrym narzędziem w klatkę piersiową i podrzynali im gardła”.

„W okresie największego rozkwitu Vril w latach dwudziestych w Monachium zaginęły setki dzieci. Podejrzewa się, że wiele z nich zostało zabitych przez sektę, by przyzwać energię Vril. To stwierdzenie może się wydać dziwne, jednak gdy rozważysz to, co ci ludzie zrobili w Trzeciej Rzeszy, składanie ofiar z dzieci wygląda przy tym jak normalne zachowanie”, mówi Fitzgerald (Danny Penman, NewsMonster.com  / Tłumaczenie i opracowanie: Ivellios).

 

Przeczytaj:  Część IV.

 

Stanisław Bulza

 

Przeczytaj więcej artykułów Stanisława Bulzy na naszym portalu  >   >   > TUTAJ .

 

Polish-Club-Online-PCO-logo-2, 2017.06.28.

Autor: Stanisław Bulza