Zagrożenia duchowe. Od Jamblicha do Maitreji. (Część V.)


Przeczytaj:        Część I.        Część II.      Część III.     Część IV.

 

Tajemnicza liczba 44

 

Mesmeryzm

 

Franz Anton Mesmer. Foto: en.wikipedia.org

Za twórcę koncepcji magnetyzmu zwierzęcego i systemu leczniczego zwanego mesmeryzmem uchodzi Franz Anton Mesmer (1734-1815), który badał działanie magnesu na organizm ludzki. Po pewnym czasie zauważył, że także bez magnesu, przez samo pocieranie lub dotykanie rękami, można wywołać poszczególne działanie, które w sposób nie wyjaśniony wpływały na organizm. Swoją metodę zastosował do leczenia chorób i szybko wywołał wielka sensację. Zaczęto wierzyć, że z palców, dłoni, oczu, ale również z oddechu magnetyzera wypływa fluid eteryczny, oraz, ze przy pomocy samej woli można działać na dalekie odległości, a w badaniu osobnika można wywołać pewien szczególny stan nerwowy. Nadnaturalne rzekomo właściwości uzdrowicieli znalazły swe wytłumaczenie w studium hipnotyzmu, gdyż leczenie magnetyzmem nie jest niczym innym, jak tylko leczenie hipnozą.

Mesmer musiał uciekać z Wiednia, ponieważ specjalnie powołana komisja stwierdziła, ze stosowane przez niego magnetyczne leczenie stanowi zagrożenie dla porządku społecznego. Przebywając w Paryżu Mesmer założył stowarzyszenie Harmonii, w którym „mistrz” wtajemniczał adeptów nowej sztuki. Tym sposobem leczenie magnetyzmem szybko się rozpowszechniło. Świat medyczny podzielony był na dwa obozy: jedni wierzyli w leczenie magnetyzmem i pilnie je badali, drudzy w ogóle nie chcieli o nim słyszeć. We Francji szkoła medyczna w Montpellier walczyła z mesmeryzmem przeciwko szkole w Paryżu. Podobna walka toczyła się w Niemczech, gdzie magnetyzm odniósł triumf.

We Francji mesmeryzm stał się również zagrożeniem dla porządku społecznego, i król Ludwik XVI powołał specjalna komisję, która go potępiła. Mesmeryzm został oficjalnie zakazany. Mesmer wyjechał z Francji i w 1793 r. powrócił do Wiednia. Za szerzenie haseł rewolucji francuskiej został skazany na karę więzienia. Po wyjściu z wiezienia resztę życia spędził w zapomnieniu.

Magnetyzm zwierzęcy. Foto: kierul.wordpress.com

Podczas gdy we Francji władze zakazały praktykowanie mesmeryzmu, inna sytuacja była w Prusach. W 1812 roku rząd pruski powołał komisję śledczą, która opublikowana w 1816 roku pozytywnie sprawozdanie o magnetyzmie. Do niemieckich mesmerystów zaliczają się lekarze David Ferdinand Koreff, Christoph Wilhelm Hufeland, Karl Ferdinand Alexander Kluge, Karl Christian Wolfarta, Arthur Karl Schelling Lutze, Carl August von Eschenmayer i Justinusa Kerner.

Christoph Wilhelm Hufeland. Foto: fr.wikipedia.org

Ponoć uzdrowienia rzekomo cudowne w tym czasie były nie rzadkie. Dr Guepin, pierwszy lekarz w mieście Nantes, kilka razy wybrany na mera tego miasta w swoim dziele: „Philosophia du XIX siecle” pisał: „…w Nantes, gdzie pobożna jakaś dama, ale należąca do sekty Swedemborgistów (Kościół Nowej Jerozolimy), pod przybranym zapewne nazwiskiem pani de Sainte Amour leczyła rozmaite wiarą połączoną z pewnym wpływem magnetycznym i Pau, gdzie nierównie większe jeszcze skutki osiągał stary wojskowy, komendant Laforgue. U niego zbierały się codziennie przez długi ciąg lat procesje chorych, a tak silnie na nich działał słowem powiedzianym w imieniu Boga, wejrzeniem, dotknięciem ręki, ze cała izba jedna w jego domu zawalona była kulami, na których przychodzili do niego kulawi, a które zostawiali mu na pamiątkę wychodząc, uzdrowieni”. Wiedział o tym bez wątpienia dr Gutt i przysposobił Towiańskiego do wywierania podobnych skutków na przypadek, gdyby koniecznym mu było popróbować cudu, bo w każdym przedsiębiorstwie nawet mistycznym Qui veut la fin veut les moyens (Juliusz Falkowski, „Wspomnienia z roku 1848-1849”, Poznań, Nakładem Księgarni J. K. Żupańskiego, 1879).

Magnetyzm zrobił furorę w Europie i Stanach Zjednoczonych. W Wilnie Emanuel Lechnicki w latach 1816-1818 wydał „Pamiętnik Magnetyczny”.

 

 

Mickiewicz i Towiański

 

Andrzej Towiański, fragm. reprod. fot. portretu aut. Walentego Wańkowicza (około 1830 r.). Foto: polskieradio.pl

Andrzej Towiański (1799-1878) ziemianin, filozof i przywódca religijny, mesjanista, i jego szwagier Ferdynand Gutt, doktor medycyny z uniwersytetu w Wilnie, przybyli do Paryża. W drodze do Paryża Towiański i Gutt zatrzymali się w Brukseli, próbując skłonić do magnetyzmu Skrzyneckiego, ale zapomnieli, ze żołnierz nie odstępuje swojej chorągwi, gdyż Skrzynecki w całym swoim wojskowym życiu walczył pod chorągwią katolicyzmu. O Towiańskim pisał Skrzynecki do Mickiewicza: „Nie sądzę ja lekko Andrzeja i Gutta; wiele mi głębokich udzieli rzeczy, wiele odkryli, które słabo czułem, albo jak przez zasłonę widziałem w czasie walki naszej, a największą mają w tem zasługę, że wszystko maja u siebie; (?) oni mi odkryli siłę i skuteczność modlitwy”. Dalej pisze: „Andrzeja zasady religii są bardzo łatwe do pojęcia; lekkie umysły przystaną do nich, bo są jasne jak na dłoni. Kościół, ma głębsze mniej zrozumiałe dla nas poziomych, ale nie przeto fałszywe i przez najgłębsze umysły potwierdzone, obalić z nich jedną tylko jest obalić wszystko”.

Adam Mickiewicz znajdował się pod dużym wpływem Andrzeja Towiańskiego (1799-1878), który może nie wiedział do jakiego stopnia Mickiewicz był przysposobionym dla niego zwolennikiem, ale znał jego proroctwo w „Dziadach”, i chodziło mu o to, żeby go przekonać, że tym przepowiadanym przez niego mistrzem, prawem żyjącym, jest on –Towiański. Na to wymowa sama nie wystarczała, trzeba było faktu, to jest cudu.

Mickiewicz poznał Towiańskiego w końcu lipca 1841 r. Towiański zastał poetę zajętym wypisywaniem not z różnych książek, które przytoczyć miał w swojej przyszłej prelekcji. Spostrzegłszy postać nieznajomą, przychodzącą przerwać mu jego pracę, odezwał się on dosyć sucho, ze niema czasu do żadnej rozmowy i prosi, ażeby mu dać spokój. „Ale ja przychodzę od Pana Boga do ciebie Adamie”, rzekł Towiański tonem uroczystym, „ażeby ci żonę uzdrowić”. Te słowa zelektryzowały Mickiewicza. Zaczął mu zadawać różne pytania, na które odpowiadając, Towiański wyłożył mu w głównych zarysach swoją doktrynę.

Jan Styka, „Polonia. Konstytucja 3 Maja 1791”. Wśród wybitnych postaci z naszej historii na tym płótnie znajduje się Andrzej Towiański (prawa strona), który ręką wskazuje podstawę krzyża. Foto: towianizm.bloog.pl

Mickiewicz był oczarowany i szczerze w liście do Skrzyneckiego pisał: „Moja wiara w słowa Andrzeja, powiada on, jest skutkiem całego mojego życia, wszystkich moich usposobień i prac duchowych”. Tu przypomina wszystkie swoje przepowiednie, kończąc na tej, która wypowiedział u Januszkiewicza. Potem opowiada następująca okoliczność: „Około owego czasu, w miesiącu grudniu, kiedy oglądałem przygotowania do egzekwuj Napoleona, miałem w biały dzień widzenie; widziałem człowieka z głębi kraju jadącego wózkiem jednokonnym w biedzie po błocie i w mgle i uczułem, że ten człowiek wiezie wielkość, wielkie rzeczy”. Było to niby widzenie Hegiry Towiańskiego, jadącego z Litwy ku Francji. Mickiewicz powiada, że się o tym przekonał z opowiadania mistrza. Na koniec Mickiewicz przystępuje w cytowanym liście do faktu uzdrowienia żony: „Jeszcze żona moja była w domu chorych, a już dawno słowa Andrzeja, (który jej nie widział był) ogłosiłem krewnym, że będzie zdrowa. Wziąłem ją wbrew zdaniu lekarzy, niewzruszony ich zaklęciami, bo zaręczyli, że ja trzeba będzie zaraz z użyciem gwałtu na powrót zamknąć. Wziąłem żonę w zupełnym pomieszaniu w kanikułę, w gorąco, w czasie burzy. Tegoż dnia odzyskała przytomność. Dotąd już zdrowa i coraz pewniejsza zdrowia na przyszłość” (Juliusz Falkowski, „Wspomnienia z roku 1848-1849”, Poznań, Nakładem Księgarni J. K. Żupańskiego, 1879).

 

 

Żona Adama Mickiewicza

 

Celina Mickiewiczowa z córkami Marią i Heleną. Foto: pl.wikipedia.org

Celina Felicja Franciszka Józefa Mickiewiczowa z d. Szymanowska (1812-1855), żona pisarza Adama Mickiewicza, matka sześciorga jego dzieci, krewna Aleksandry Faucher. W 1838 roku uznała się za wieszczkę, a także wcielenie Matki Bożej, odkupicielkę Polski, emigracji i Żydów. Twierdziła też, że posiada moc uzdrawiania, którą, w jej opinii z powodzeniem, wypróbowała na ciężko chorym Adolfie Zaleskim. Adam Mickiewicz początkowo sam opiekował się żoną, lecz gdy uznał, że jej stan psychiczny pogarsza się, oddał ją do szpitala dla obłąkanych w Vanves, gdzie kilkakrotnie przeszła terapię polegającą między innymi na straszeniu pacjentów, odmawianiu im snu czy też polewaniu zimną wodą.

 

 

Uzdrowienie żony

 

Mickiewicz sprowadził żonę do domu. Przejazd w pośród burzy, zmiana miejsca, widok męża, pokoju swojego i wszystkich przedmiotów, do których była nawykła, poruszyły już były silnie biedną obłąkaną. Burza z grzmotem, błyskawicami, piorunami, dosyć częsta w Paryżu w miesiącu sierpniu, w którym się to działo, trwała jeszcze czas jakiś po jej przyjeździe i wśród tej burzy zjawił się Towiański. Zbliżył się do niej powolnym krokiem, wlepiając w nią wzrok swój magnetyczny; chciała uciekać, przestraszona. On pochwycił jej dłoń jedną ręką, drugą rękę przyłożył jej do czoła, jakby dla namaszczenia i głosem solennym zawołał: „Kobieto w imię Chrystusa uzdrawiam cię – jesteś uleczona”. Grzmoty i błyskawice towarzyszyły tej scenie, jakby się niebo i ziemia spiknęły dla obałamucenia poety. Pani Mickiewiczowa jakby zbierała swoje zbłąkane myśli patrzyła jakąś chwilę na tę postać nieznajomą, imponującą jej z tak potężną władzą. Następnie spojrzała na męża, krzyknęła i rzuciła się w jego objęcia – poznała go – była uzdrowioną – cud był dokonany, a Mickiewicz ukorzył się przed zbawcą, uznając w nim posłannika Bożego.

Chmury, Burza, Pioruny. Foto: tapety.tja.pl

Mickiewicz zajął się też natychmiast apostołowaniem nauki Towiańskiego i 3 maja następnego roku 1842 r. sprowadził Towiańskiemu 44 zwolenników, cały żywioł najbardziej egzaltowany w emigrację: poetów Słowackiego, Goszczyńskiego, Aleksandra Chodźkę; starych wojskowych: generała Różyckiego, pułkownika Mikołaja Kamińskiego, którego ścigało wspomnienie młodzieńca, padłego od jego strzału w pojedynku, Belwederczyka Retla itp. (Juliusz Falkowski, „Wspomnienia z roku 1848-1849”, Poznań, Nakładem Księgarni J. K. Żupańskiego, 1879).

 

 

„Koło Sprawy Bożej”

 

Z powodu głoszonych z katedry nauki mistycznej, łączącej się z nią politycznej idei napoleońskiej, rząd francuski zawiesza Mickiewiczowi wykłady z końcem maja 1844 r. Po ich zawieszeniu poeta nadal żywo zajmuje się sprawami i propagandą towianizmu, zwłaszcza po wydaleniu Towiańskiego z Paryża, od 1842 do kwietnia 1846 r. był przewodniczącym Koła Sprawy Bożej, które z inicjatywy Andrzeja Towiańskiego założono w Paryżu 1 czerwca 1842 r. Koło Sprawy Bożej (organizacja towiańczyków) – sekta moralno-religijna, działająca do 1878. Towiańczycy wierzyli w nadejście nowej epoki, przybliżającej nadejście Królestwa Bożego na ziemi, doniosłą rolę narodu polskiego w procesie dziejowym, krytykowali również zinstytucjonalizowane formy religijne. Byli przekonani, że każdy człowiek posiada wewnątrz siebie ukrytą wiedzę absolutną ofiarowaną mu przez Boga. Do Koła należało wielu przedstawicieli polskiej emigracji, m.in. Adam Mickiewicz, Juliusz Słowacki, Michał Szweycer i Seweryn. Jesienią 1842 roku, pod nieobecność Towiańskiego, doktor Gutt stał się najbliższym współpracownikiem Mickiewicza w Kole i niemal autorytetem w zakresie wykładni nauk Mistrza.

Mickiewicz uważał, że świat czeka rychła odmiana i powtórne zejście Chrystusa na Ziemię. Może ona dojść do skutku dzięki ofierze, jaką złożyli Polacy oraz ich cierpieniu. Krytykował kościół katolicki za sprzeniewierzenie się zasadom chrześcijaństwa.

Groby członków Koła Sprawy Bożej na cmentarzu Sihlfeld w Zurychu. Foto: pl.wikipedia.org

Z antykatolickich wykładów paryskich: „Księża i prałaci, wy oczekujecie zbawienia tylko od złota, od kanonu i protokołów, a tych środków, których nie posiadacie, domagacie się od władzy ziemskiej; wy, którzyście powinni podźwignąć i zbawić ziemię, domagacie się od ziemi, żeby ona was podźwignęła i zbawiła. Nie mówcie, że ludy was opuszczają; to wy je opuściliście; one was szukają na posterunku waszym i tam was nie znajdują; one chcą się podźwignąć, a wy je w dół spychacie”.

W 1847 r. Mickiewicz z powodu różnic w poglądach, zerwał z Towiańskim. W styczniu 1848 r. udaje się do Rzymu, ma dwa posłuchania u papieża Piusa IX, pragnąc skłonić go do sprawy wolności ludów, oraz tworzy legion polski do walki Włoch z Austrią.

Towiański przybył do ogarniętego rewolucją Paryża. Towarzyszyła mu żona, szwagrostwo Guttowie i Stanisław Falkowski. Próba zamachu rewolucyjnego nie powiodła się, na ulicach wojsko krwawo tłumiło zamieszki. W końcu czerwca w Paryżu ogłoszono stan oblężenia, a władzę przejął generał Cavaignac. Towiański już na początku czerwca wzywał Mickiewicza do powrotu z Włoch, gdzie poeta organizował polski legion. Mickiewicz pojawił się w Paryżu 10 lipca 1848 o godzinie 10 wieczorem, jak zanotował Goszczyński: ” O tej samej godzinie komisarz policji Hébert otrzymał rozkaz aresztowania Mistrza.” Faktycznie Towiańskiego i Gutta aresztowano 11 lipca, oskarżono o „wichrzenia polityczne” i osadzono w Conciergerie. Wydarzenia te szczegółowo opisuje włoski uczeń Mistrza, Tancredi Canonico, na podstawie relacji świadków, notatek Gutta i listów Towiańskiego do rodziny. Przeniesiono Mistrza do maison de santé, początkowo jako więźnia, później uwolniono i leczono. Ferdynand Gutt opuścił więzienie dopiero 14 listopada 1848 , skąd udał się do Awinionu, miejsca pobytu Mistrza. Przebywali tam ze swoimi rodzinami jeszcze pół roku, aż wreszcie osiedli na stałe w Zurychu w wynajmowanym wspólnie domu przy Unterstrasse (http://guttowie.blogspot.com/2013/10/w-kregu-towianskiego.html).

W nauce Towiańskiego są idee ekumeniczne, rozwinięte później przez W. Sołowjowa, w których można dopatrzyć się analogii do idei głoszonych przez Jana Pawła II. Towiański jako pierwszy nazwał naród żydowski „starszymi braćmi”. Określenie to utrwalił Mickiewicz w „Składzie zasad”, skąd – jak twierdzą niektórzy – zaczerpnął je i spopularyzował polski papież. Towiański odrzucał instytucję Kościoła w jej XIX-wiecznym kształcie. Domagał się kościoła wewnętrznego, duchowego. Dla patriotów polskich najbardziej kontrowersyjne były jego idee prymatu Sprawy Bożej nad sprawą niepodległości Narodu (Wikipedia).

 

 

Idea Stanów Zjednoczonych Europy

 

Idea Stanów Zjednoczonych Europy narodziła się po Wiośnie Ludów. Juliusz Falkowski w 1848 r. będąc w Paryżu, odwiedził Adama Mickiewicza. Pobyt u poety wspomina następująco: „Raz, w małym bardzo kółku u niego, rozmowa toczyła się o wypadkach ówczesnych, to jest reakcji biorącej wszędzie górę. Głównym mówcą był jakiś Francuz, który utrzymywał, że ta reakcja nie jest w stanie zwichnąć przyszłości ludów, a tą przyszłością podług niego miała być ogólna republika demokratyczna – Stany Zjednoczone Europy”.

Mickiewicz był za Stanami Zjednoczonymi Europy. Opowiada Juliusz Falkowski:

„Ech, przyszłość – wyrwałem się pod wpływem jakiegoś zniechęcenia, jakichsiś błękitnych diabełków angielskich (blue devils), które mnie tego dnia opanowały, a których bardziej jeszcze podżegały komunały Francuza – Ech przyszłość nie będzie czem innem, jak przedłużeniem przeszłości, dalszym ciągiem jednego i tegoż samego łańcucha przyczyn i skutków”. Powiedziawszy to, spojrzałem na Mickiewicza. Twarz jego była straszliwie gniewna. „Jak to! Fuknął na mnie, jakże śmiesz takie herezje bredzić. Dalibóg nie wiem, gdzie ta młodzież dzisiejsza czerpie swoje idee, bo to nawet nie filozofia niemiecka. I cóż dla ojczyzny wyprowadzisz z takiego rozumowania (Juliusz Falkowski, „Wspomnienia z roku 1948 i 1849”, reprint wydania z 1879 r, KAW 1987).

Mickiewicz był za Stanami Zjednoczonymi Europy. Opowiada Juliusz Falkowski:

„Ech, przyszłość – wyrwałem się pod wpływem jakiegoś zniechęcenia, jakichsiś błękitnych diabełków angielskich (blue devils), które mnie tego dnia opanowały, a których bardziej jeszcze podżegały komunały Francuza – Ech przyszłość nie będzie czem innem, jak przedłużeniem przeszłości, dalszym ciągiem jednego i tegoż samego łańcucha przyczyn i skutków”. Powiedziawszy to, spojrzałem na Mickiewicza. Twarz jego była straszliwie gniewna. „Jak to! Fuknął na mnie, jakże śmiesz takie herezje bredzić. Dalibóg nie wiem, gdzie ta młodzież dzisiejsza czerpie swoje idee, bo to nawet nie filozofia niemiecka. I cóż dla ojczyzny wyprowadzisz z takiego rozumowania (Juliusz Falkowski, „Wspomnienia z roku 1948 i 1849”, reprint wydania z 1879 r, KAW 1987).

 

 

Liczba „44”

 

Adam Mickiewicz w „Widzeniu Księdza Piotra” w „Dziadach cz. III” zawarł tajemniczą formułę określającą „wskrzesiciela narodu”, która stała się źródłem domysłów i teorii tworzonych przez historyków literatury. Oto fragment:

 

„Wskrzesiciel narodu –
Z matki obcej; krew jego dawne bohatery,
A imię jego będzie czterdzieści cztery.

 

Dalej poeta maluje obraz przyszłego wybawcy, na który składają się niezwykłe symbole: trzy słońca, trzy źrenice, trzy oblicza i trzy czoła.

 

„Ku niebu, on ku niebu, ku niebu ulata!
I od stóp jego wionęła
Biała jak śnieg szata –
Spadła – szeroko – cały świat się w nią obwinął.
Mój kochanek na niebie, sprzed oczu nie zginął.
Jako trzy słońca błyszczą jego trzy źrenice,
I ludom pokazuje przebitą prawicę.
Któż ten mąż? – To namiestnik na ziemskim padole.
Znałem go – był dzieckiem – znałem
Jak urósł duszą i ciałem!
On ślepy, lecz go wiedzie anioł pacholę.
Mąż straszny – ma trzy oblicza,
On ma trzy czoła.
Jak baldakim rozpięta księga tajemnicza
Nad jego głową, osłania lice.
Podnóżem jego są trzy stolice”.
To namiestnik wolności na ziemi widomy!
On to na sławie zbuduje ogromy
Swego kościoła!
Nad ludy i nad króle podniesiony;
Na trzech stoi koronach, a sam bez korony;
A życie jego – trud trudów,
A tytuł jego – lud ludów;
Z matki obcej, krew jego dawne bohatery,
A imię jego czterdzieści cztery”.

 

 

Martynizm

 

Poetę często pytano, kogo ukrył pod liczebnikiem. Znane są trzy różne odpowiedzi. Z dwóch wynika, że 44 to albo sam autor albo mesjanista Andrzej Towiański; trzecia jest wymijająca – „Kiedy pisałem, wiedziałem. Teraz już nie wiem”.

Dla badaczy usiłujących wyjaśnić liczbę 44, punktem wyjścia była przeważnie Apokalipsa św. Jana, na którą mimowolnie wskazał sam poeta w 3-ciej scenie w wierszu 132: „A wiesz w Apokalipsie co znaczy bestya?” Apokalipsa operuje nieustannie liczbami o znaczeniu sakralnym, jak np. 7. Imię Bestii wymienionej w trzynastym rozdziale brzmi: „sześćset, sześćdziesiąt i sześć”. Apokalipsa nie podaje, dlaczego owa bestia takie nosi imię. Mickiewicz również posługuje się liczbami, i również nie podaje, dlaczego ów mąż nosi takie imię.

Obraz Józefa Oleszkiewicza, „Antiochos i Stratonika”, 1810, olej na płótnie, 170 x 247 cm, Litewskie Muzeum Sztuki, Wilno. Foto: artyzm.com

Najbliższym przyjacielem Mickiewicza w ostatnim okresie pobytu w Rosji był Józef Oleszkiewicz (1777-1830), malarz i członek lóż masońskich w Petersburgu. W tym środowisku cieszył się niezwykłą popularnością francuski teozof Louis-Claude de Saint-Martin (1743-1803). Był on autorem między innymi pisma pod tytułem „Traktat o liczbach”, krążącego w odpisach w lożach masońskich. Wyznawał teorię, że ludzkość ma przejść siedem epok, zanim osiągnie stan doskonałości, a w czasach najbliższych oczekiwał rozpoczęcia się piątej epoki. Otóż inicjatorem tej epoki stanie się człowiek, któremu będzie przysługiwał tytuł, oznaczony liczbami czterdzieści i cztery. Tej informacji dostarczył Mickiewiczowi prawdopodobnie Oleszkiewicz, a może nawet ułatwił mu zapoznanie się z tekstem francuskim (Stanisław Kolbuszewski). Jak w „Apokalipsie” autor nie próbuje wyjaśnić, dlaczego imię Bestii zostało podane jako określona liczba, podobnie w prorockim tekście „Widzenia” nie mogło być miejsca na jakiekolwiek uzasadnienie liczby czterdzieści cztery (Konrad Górski, „Adam Mickiewicz”, PWN, Warszawa 1989).

Louis-Claude de Saint-Martin. Foto: wikipedia.org

Louis-Claude de Saint-Martin był teozofem i kabalistą. W 1765 r. podczas służby wojskowej, jako oficer w regimencie grenadierów w Bordeaux, zetknął się z Martinesem de Pasquallym (1727-1774), różokrzyżowcem, portugalskim Żydem i znawcą nauk okultystycznych, założycielem okultystycznego Zakonu Rycerzy Wybranych Kohenów Wszechświata. Od nazwisk obu myślicieli wziął nazwę ruch zwany martynizmem lub martynezyzmem. Ruch ten nawiązywał do tradycji gnostycznych i głosił potrzebę reintegracji czyli powrotu człowieka do stanu sprzed wygnania go z raju. Jest formą mistycznego i ezoterycznego chrześcijaństwa.

Szczególnego znaczenie nabierają dwa wykłady paryskie Adama Mickiewicza (31 maja i 7 czerwca 1842 r.) poświęcone rosyjskiemu martynizmowi, które dobitnie „świadczą o tym, jak bardzo poeta czuł się ideowo związany z tym ruchem. Niewątpliwie dużo, a może i bardzo dużo z tych poglądów to echa poglądów Oleszkiewicza żarliwego apostoła martynizmu, wybitnego działacza lóż masońskich i inicjatora poety w martynizm”. W wykładzie kursu II z 31 maja 1842 r. Mickiewicz, mówiąc o rosyjskim martynizmie, po raz pierwszy wymienia swego ulubionego pisarza i przewodnika w życiu duchowym, teozofa Saint-Martina (Wiktor Weintraub, „Poeta i prorok. Rzecz o profetyzmie Mickiewicza. BN). To wśród Żydów kabalistów i teozofów narodziła się idea mesjanizmu, którą później przejął A. Mickiewicz, a następnie Towarzystwo Teozoficzne Bławatskiej.

Mickiewicz po upływie kilkunastu lat od klęski Powstania Listopadowego, w wykładach paryskich głosił konieczność zbiorowej ofiary dla zbawienia własnego narodu i tą drogą zbawienia świata. W 1863 r. wybuchło Powstanie Styczniowe, najbardziej tragiczne ze wszystkich naszych powstań.

 

 

Żydowski mesjanizm

 

Szabetaj Cewi 1665. Foto: en.wikipedia.org

W XVII w. Szabetaj Cewi (1626-1676), Żyd sefardyjski, kabalista, rabin, znany dzięki swemu wystąpieniu mesjańskiemu w 1648 r. w Smyrnie. Ogłosił się wówczas mesjaszem. Opowiedziała się za nim większość światowego żydostwa. Wyklęty został dopiero w 1651 r., gdy nie nastąpiły żadne oznaki czasów ostatecznych. Szabetaj znalazł wielu mesjańskich naśladowców, takich jak Jakub Kerido, Baruchja Ruso, Jonatan Ajbeszic, czy wreszcie Jakub Frank. W drugiej połowie XVIII w. Jakub Józef von Frank-Dobrucki (1726-179) baron oraz twórca żydowskiej sekty frankistów (nazwanej na jego cześć), kupiec, kabalista, rabin sabatarianistyczny, cadyk, teozof, działacz społeczno-polityczny, reformator religijny, astrolog, alchemik, samozwańczy, ogłosił, że jest trzecim Mesjaszem, po Szabetaju Cewi i Baruchji Ruso i utożsamił się z Jezusem Parakletem, ostatecznym zbawicielem. Frank o Polsce: „Gdyby mi dawano wszystkie kraje, kosztownemi kamieniami napełnione, nie wyszedłbym z Polski, bo to jest sukcesja Boga i sukcesja ojców naszych” (Jakub Frank, Księga Słów Pańskich, fragment 904). Jak się później okazało, był fałszywym mesjaszem.

Wspomniani wyżej Louis-Claude de Saint-Martin i Józef Oleszkiewicz również byli kabalistami i teozofami.

 

 

Witam cię orła i Booza znakiem

 

Józef Oleszkiewicz musiał wywrzeć duży wpływ na Mickiewicza, gdyż poeta poświęcił mu wiersz „Oleszkiewicz”, ale wspomina go również we wierszu „Petersburg”. Tak go w tym wierszu charakteryzuje:

 

„Po drugiej stronie już pustej ulicy
Stał drugi człowiek – nie był to podróżny.
Zdał się być dawnym mieszkańcem stolicy;
Bo rozdawając między lud jałmużny,
Każdego z biednych po imieniu witał,
Tamtych o żony, tych o dzieci pytał”.

 

Ulicami Petersburga idzie kilku ludzi, którzy obserwują nie tłum spacerowiczów, lecz samo miasto, jego budowle, sugerując niezamożoność potęgi, co je stworzyła. Z tej grupy pozostał na miejscu jeden, nazwany pielgrzymem. Po drugiej znalazł się drugi człowiek, opisany powyżej, którego twarz wyraża inne uczucia:

 

I widzi całe w męczarniach narody.
Czuje, co cierpią, maja cierpieć wieki –
I przewiduje, jak jest kres daleki
Tylu pokoleń zbawienia – swobody”.

Ci dwaj ludzie zauważają się wzajemnie, pierwszy postąpił ten z prawej strony i przemówił tymi słowami:

Chrześcijaninem jestem i Polakiem,
Witam cię krzyża i pogoni znakiem”.

W autografie kórnickim apostrofa ta pisana na marginesie, brzmiała w drugim wierszu inaczej:

Witam cię orła i Booza znakiem”.

Było to więc przywitanie masońskie odnoszące się do loży Orła Białego i stopnia masońskiego, jakim jest Booz, tj. czeladnik; słowa te w dziele Mickiewicza wypowiada do Konrada „drugi człowiek”, nieznajomy z Petersburga, za którym kryje się Józef Oleszkiewicz (1777-1830), urodzony na Żmudzi malarz i członek związków masońskich, który w 1810 r. osiadł w Petersburg.

W zbiorach PAN Biblioteki Kórnickiej znajduje się rękopis „Dziadów cz. III” (sygn. BK 1608), dramatu napisanego przez Adama Mickiewicza w Dreźnie wiosną 1832 roku. Jest to czystopis, który poeta podarował Klaudynie Potockiej, siostrze Tytusa Działyńskiego – twórcy Biblioteki Kórnickiej.

Mickiewicz w wierszu „Oleszkiewicz” tak malarza opisuje:

Bo dawniej od farb i pędzla odwyknął.
Biblią tylko i kabałę bada,
I mówią nawet, że z duchami gada”.

Wiersze „Oleszkiewicz” i „Petersburg” Mickiewicz zamieścił w „Ustępie” „Dziadów część III”.

 

Ukryte przesłanie

 

Wiktor Weintraub pisze: W Biblii liczba 40 jest sakralną. W czasie Potopu deszcz padał w ciągu 40 dni i nocy (Rdz 7, 12). Przez 40 dni i nocy szedł prorok Eliasz do góry Horeb (1 Kri19, 8). Jonasz prorokował Niniwie, że będzie zniszczona za 40 dni (Jon3, 4). „Tamto pokolenie budziło we mnie wstręt przez lat czterdzieści” — mówi Bóg w Psałterzu (95, 10). Podobnie ma się rzecz i w Nowym Testamencie: Chrystus przez 40 dni i nocy pościł na pustyni (Mt 4, 2; Mk1, 13; Łk4, 2), a po zmartwychwstaniu przez 40 dni ukazywał się uczniom (Dz1, 3). Natomiast liczba 4, u Saint-Martina będąca liczbą człowieka sprzed upadku, powtórzona została przez Mickiewicza dwukrotnie dla oznaczenia człowieka mającego odrodzić ludzkość” (Wiktor Weintraub, „Gematria w funkcji chwytu literackiego: Mickiewiczowskie „czterdzieści cztery”).

Do tego trzeba jeszcze dodać Mojżesza, który żył 120 lat. Jego życie dzieliło się na trzy okresy po 40 lat.

Tajemniczą liczbę 44 należy rozpatrywać jako zestaw dwóch cyfr: 40 oraz 4.

Przesłanie liczby 44 jest następujące: 40 to liczba nowego Mojżesza (twórca nowej religii), a liczba 4 oznacza, że nowy Mojżesz (mesjasz) sprowadzi ludzkość do stanu sprzed wygnania go z raju (odrodzenie ludzkości). To jest prawdziwe przesłanie liczby 44.

Teozofowie, twórcy New Age uważają, że czasy nowożytne są fałszywą i zgubną drogą utraty sensu, której zaradzić może reaktualizacja i restytucja czasów pierwotnych. Przykładem jest dla nich marksizm, który powołuje się na bezklasowe społeczeństwa pierwotne (Mircea Iliade, „Historia wierzeń i idei religijnych”). To oni przygotowują świat na przyjście Majtreji, następne wcielenie Buddy.

 

 

Symbole

 

Na obraz „wskrzesiciela narodu” składają się cechy innych osób, w tym matki poety.

„Z matki obcej”. Matka poety miała na imię Barbara, imię pochodzenia greckiego rozpowszechnione za sprawą łaciny. Wywodzi się od przymiotnika „barbaros” oznaczającego „barbarzyńcę”, a ściślej od jego łacińskiego odpowiednika w rodzaju żeńskim „barbara” co oznacza „barbarzynkę”, czyli po prostu: cudzoziemkę. Stąd „z matki obcej” jest przekładem tego imienia na język polski.

On ma trzy czoła”. Miało być: „trzy tony” („trois tons”). Mickiewicz korzystając z tego, że tekst poetycki przekładał, uzupełnił go o taką właśnie wstawkę (Wiktor Weintraub, „Poeta i prorok. Rzecz o profetyzmie Mickiewicza. BN).

„Widzenie księdza Piotra” zawiera słowa „Mąż straszny – ma trzy oblicza, On ma trzy czoła”. Parafraza francuska w ostatnim wykładzie (s. 359) rozszerza te słowa, by wprowadzić – termin towianizmu – tony: „II a trois fronts et trois faces, trois esprits et trois tons”. „Trzy czoła” może dotyczyć Mojżesza, który miał trzy okresy życia. Przez pierwsze 40 lat czoło Mojżesza było gładkie, potem wystąpiły zmarszczki, a na końcu całe czoło było przeorane bruzdami.

Mąż straszny” („terrible”). Jest to książę Repnin (1734-1801), rosyjski generał i dyplomata. Został mianowany posłem rosyjskim w Warszawie, stosował politykę podstępu i gwałtu, zmierzając do udaremnienia zamierzonych przez króla Stanisława Augusta reform. Jego dziełem było zawiązanie konfederacji radomskiej, narzucenie Polsce traktatu gwarancyjnego i równouprawnienia dysydentów, porwanie senatorów na sejmie 1768 r. Po wybuchu konfederacji barskiej okazał się niezdolnym do uspokojenia kraju i został wysłany na turecki plac boju. Należał do martynistów. Był on nie tylko członkiem rosyjskich lóż martynistycznych, ale także należał przez pewien czas do sekty Grabianki (część III).

Adam Mickiewicz w wykładzie z 31 maja 1842 o Repninie w wersji z rekonstruowanej przez Płoszewskiego i w tekście francuskim Les Slaves. U Płoszewskiego ustęp ten, tak samo jak w litografowanym wydaniu polskim i w przekładzie niemieckim z r. 1843, zamyka wykład :„Książę Repnin, ten straszny książę Repnin, niegdyś ambasador rosyjski na dworze warszawskim , który takim wstrętem napawał króla i sejm, należał również do martynistów. Popadłszy później w niełaskę opowiadał Polakom, jak bolał w duszy nad tym, że zadawał Polakom cierpienia. Raz w szczególności, znieważywszy publicznie króla i sejm , pobiegł w nocy do króla, padł przed nim na kolana i ze łzami w oczach prosił o przebaczenie za zniewagi, do których zmusiły go rozkazy carycy” (Wiktor Weintraub, „Prelekcje paryskie – ale jakie?”, Pamiętnik Literacki: czasopismo kwartalne poświęcone historii i krytyce literatury polskiej 67/2, 27-44, 1976).

Jako trzy słońca błyszczą jego trzy źrenice”. W buddyzmie trzecie oko zwane też okiem wewnętrznym, spokrewnione z 6-stą czakrą (Anja) jest furtką w głęboką rzeczywistość i w wyższe wymiary świadomości. Jest symbolem oświecenia i wysokiego duchowego przebudzenia.

 

 

44 jest świętą liczbą buddystów

 

Założycielem buddyzmu był Siddhartha Gautama (ok. 563-483 p.n.e.), który urodził się w rodzinie panującej nad niewielkim królestwem Siakjów w północnych Indiach. W wieku 28 lat żyjący dotąd w luksusie książę opuścił dom, porzucił dotychczasowe życie, żonę i dziecko. Zaopatrzył się w trzy suknie, miskę żebraczą, brzytwę, igłę, pas oraz czerpak do wody i udał się w pieszą wędrówkę, i chcąc znaleźć ucieczkę od cierpienia oddawał się przez sześć lat różnym dostępnym praktykom medytacyjnym oraz skrajnej ascezie

Budda według jego wyznawców, znalazł sposób na przezwyciężanie cierpień życia. Nauczał w Indiach. Hindusi, wśród których żył, wierzyli w reinkarnację, również on w nią wierzył. Szukał sposobów wyzbycia się z kołowrotu ustawicznych wcieleń. Mając 29 lat doznał czterech wizji. Zaopatrzył się w trzy suknie, miskę żebraczą, brzytwę, igłę, pas oraz czerpak do wody i udał się w pieszą wędrówkę.

Maitreja. Pojawienie w Nairobi 1998. Foto: himalaya-wiki.org

Budda nauczał, że pełen bólu jest nieskończony kołowrót wcieleń (reinkarnacja), ciągłe rodzenie się na nowo, w stanie zależnym od jakości czynów dokonanych w poprzednim życiu. Jego nauka jest więc skierowana do ludzi wierzących w reinkarnację. Ukazuje on im drogę uwolnienia się od ponownych narodzin. Najwyższym celem człowieka jest „nirwana”, która oznacza uwolnienie się od ponownych narodzin i od cierpienia. Budda opowiadał swoim uczniom swoje dawne żywoty. On sam doświadczył losów rozmaitych istot: żaby, szczura, gęsi, słonia, lwa, kupca, kapłana, króla i mędrca. Nauczał 44 lata i jest to święta liczba buddystów.

Według mahajany przed Buddą, który urzeczywistnił „oświecenie” pod drzewem bodhi w Bodhgaja, było już trzech innych. Piątym z obecnego okresu kosmicznego będzie Majtreja, który narodzi się jako syn bramina. Jego życie ma być podobne do żywota Buddy.

 

 

Wielkie religie oczekują na mesjasza

 

Chrześcijanie oczekują na powtórne przyjście Chrystusa. Na ten temat Św. Paweł w Liście do Filipian pisze: „Lecz naszą ojczyzną jest niebo, skąd też wyczekujemy Zbawiciela, Pana Jezusa Chrystusa który przemieni nasze biedne ciała i uczyni podobnymi do swego ciała chwalebnego. Zdziała to mocą swoją, którą potrafi wszystko poddać pod swoje panowanie” (Flp 3,20.21). Św. Jan w „Apokalipsie pisze o tysiącletnim państwie: „Ujrzałem trony, na których rozsiedli się, którym dano władzę sądzenia. I widziałem dusze tych, którym z powodu świadectwa złożonego dla Jezusa i z powodu słowa Bożego pościnano głowy; i wszystkich, którzy nie oddali czci bestii ani posagowi jej i którzy nie mieli znaku jej na czole ani na ręku. Żyli i królowali wespół z Chrystusem tysiąc lat…” („Pismo Święte Nowego Testamentu”. Instytut Wydawniczy PAX, Warszawa 1957).

Jednym z najważniejszych przeszczepów na pniu islamu było przekształcenie ponownego przyjścia Chrystusa w doktrynę o przyjściu Mahdiego, „sprawiedliwie prowadzonego”, który doprowadzi do ostatecznego zwycięstwa islamu przy pomocy boskiej. Według niektórych koncepcji (bliższych sunnizmowi) jedynym Mahdim był Jezus – Isa. Częściej jednak sunnici uważają, że Mahdi i Isa połączą swoje siły w ostatecznej walce z antychrystem (fałszywym prorokiem) Dadżdżalem. Przyjście Mahdiego ma poprzedzać atak wojsk niewiernych na miejscowość Lod w Izraelu. Większość szyitów uważa Mahdiego za inną osobę, która ma przyjść na Ziemię tuż przed Sądem Ostatecznym, by zbawić/uratować ludzkość przed Szatanem. Według zapowiedzi Proroka Mahometa, Mahdi pochodzić będzie z jego rodu. Dla szyitów jest to bardzo ważna postać, łączona czasem z osobą ostatniego ukrytego imama, który ma poprzedzać Mahdiego, bądź nim być.

Hindusi oczekują na przyjście Kalkina, który według nauki późnego hinduizmu, będzie mesjaszem, przyszłym sędzią ludzkości, gdy nastąpi koniec świata. W hinduizmie bogowie się reinkarnują. Kalkin będzie wcieleniem Wisznu. Mówi bóg: „Synu mój, jestem starożytnym Puruszą, twoim prarodzicem. Jestem Wisznu-Narajana, do mnie należy Wszechświat, który stworzyłem i który jest we mnie. Syn Kaśjapy, Aditi, który wybawił świat spod władzy asura Baliego, to tylko jedno z moich wcieleń. Wiele razy zstępowałem na ziemię pod różnymi postaciami, żeby wybawić ją od zła. Ryba ratująca Mamu od potopu, żółw pomagający bogom zdobyć amritę z oceanu, dzik wydobywający ziemię z wód, Człeko-lew, Karzeł, Paraśurama, Rama pokonujący Rawenę, Kriszna bohatersko uwalniający ziemię od prześladowań złego króla Kansy, Budda, który przyniósł na ziemię fałszywą naukę, aby wypróbować świętobliwych w prawdziwej wierze i oddzielić prawych od grzeszników; wszystkie to moje awatary, wcielenia. Dziesiątym moim wcieleniem na ziemi będzie Kalkin, przyszły sędzia, który przyjdzie w ostatniej godzinie Wszechświata” (Władimir Erman, Eduard Tiomkin, „Mity starożytnych Indii”, Pomorze, Bydgoszcz, 1987). To właśnie New Age przygotowuje świat na przyjście Kalkina/Maitreji, wcielenie Buddy.

Żydzi również oczekują na mesjasza. 1 lutego 2015 roku w imieniu ruchu Chabad Lubawicz, rabin Abraham Aronian przedstawiciel centralnego rejonu Kfar Saba ogłosił, że żydowski mesjasz żyje już na świecie. Pod kanonicznym dokumentem stwierdzającym autentyczność tej informacji podpisało się 45 czołowych rabinów z Izraela i innych części świata.

 

Przeczytaj    Część VI.

 

Stanisław Bulza

 

Przeczytaj więcej artykułów Stanisława Bulzy na naszym portalu  >   >   > TUTAJ .

 

Polish-Club-Online-PCO-logo-2, 2017.07.07.

Autor: Stanisław Bulza