Zagrożenia duchowe. Od Jamblicha do Maitreji. (Część VI.)


Przeczytaj:        Część I.        Część II.      Część III.     Część IV.     Część V.

 

Maitreja

 

Poeta i mistyk

„Choć imię dzikie – panmongolizm.
mnie jednak mile ucho pieści,
Jakby majestat wzniosłej doli,
Od Boga danej, w nim się mieścił”

(Przełożył W. Woroszylski, Miesięcznik Znak, nr 384-385, Kraków 1986).

 

Włodzimierz Sołowjow. Foto: pl.wikipedia.org

Takie wyznanie złożył rosyjski poeta, filozof, pisarz i mistyk, Włodzimierz Sołowjow (1853–1900), który jest twórcą pojęcia panmongolizmu. Pojęcie to można odnieść do terminu medycznego, który oznacza wrodzony stan niedorozwoju umysłowego. Właśnie do takiego stanu chcą sprowadzić całą ludzkość architekci New Age. Sołowjow uważał, że obecne chrześcijaństwo jest fałszywe i jest zgubnym „światopoglądem średniowiecznym”, z którego zmierzchu należy się radować. Głosił, że panmongolizm będzie ciężkim doświadczeniem wiary chrześcijańskiej oraz będzie bezpośrednim zwiastunem przyjścia Antychrysta, który poprzedzi powtórne przyjście Chrystusa. Swoje poglądy wyraził w opublikowanej „Krótkiej opowieści o Antychryście”. W liście skierowanym do Eugeniusza Trubieckoja w 1892 r. pisał: „Wzywałeś chrześcijan wszystkich wyznań, aby zjednoczyli się we wspólnej walce przeciwko ateizmowi; ja chciałbym na odwrót – zjednoczyć się ze współczesnymi niewierzącymi w walce przeciwko współczesnym chrześcijanom”. W jego myśli prawdziwym prorokiem dla chrześcijan powinien być nie Chrystus, lecz Budda, „ponieważ on wszak rzeczywiście głosił to czego im trzeba, a więc bierność, niesprzeciwianie się władzy, bezczynność itd., a choć nie był męczennikiem, to jednak udało mu się zrobić błyskotliwą karierę dla swojej religii” (Miesięcznik Znak, nr 384-385, Kraków 1986). I właśnie to są te czynniki, które by chcieli widzieć w ludziach architekci New Age.

Poeta opublikował w 1900 r. „Krótką opowieść o Antychryście” (tłum. Grzegorz Przebinda, Miesięcznik Znak, nr 384-385, Kraków 1986). Wzbudziła ona duże zainteresowanie wśród intelektualistów na Zachodzie. Utworu tego nie wolno bagatelizować, gdyż wszystko wskazuje na to, że jest to scenariusz wydarzeń, które już nastąpiły, i które dopiero nastąpią, a mianowicie:

– Stany Zjednoczone Europy, które według Sołowjowa powstaną w XXI w. Unia Europejska jest przejściowa tak jak i EWG. Celem są Stany Zjednoczone Europy.

– frankomasoni. Nazwą tą można określić lożę masońską Wielki Wschód Francji, która istotnie wpływa na UE i Traktat Reformujący UE.

– rządy Antychrysta. Dojście Hitlera do władzy. Przez wielu został nazwany Antychrystem. „Mein Kampf” (niem. „Moja walka”) – książka napisana przez Adolfa Hitlera podczas jego pobytu w więzieniu w Landsbergu na początku lat dwudziestych XX wieku i opublikowana w 1925 (I część) i 1927 (II część). Jednak wg Sołowjowa, Antychryst będzie prezydentem Stanów Zjednoczonych Europy i całego świata.

– powstanie państwa Izrael.

– Japończycy przyjęli materialne formy europejskiej kultury

– rząd światowy nazywany jest przez Sołowjowa „Comite permanent universal”. Rząd światowy o nazwie „Klub 300” lub „Komitet 300” powstał na początku XX w. Celem jest jeden rząd w ramach New Word Order.

– wpływ masonerii na Europę i świat.

– udział Żydów w masonerii

– uczestniczenie Żydów w tajnych organizacjach, by ustanowić światowe panowanie Izraela oraz w przyjście Mesjasza.

Utwór ten sam Sołowjow uważał za genialny, z tym poglądem zgodziło się później wielu badaczy, którzy twierdzą, ze przesłanie Sołowjowa nie jest „wątpliwej jakości”. Dla wielu z nich utwory Sołowjowa mają wagę testamentu.

Włodzimierz Sołowjow w „Opowieści o Antychryście” ukazuje ustanowienie nowego porządku, wybór przez frankomasonów prezydenta Stanów Zjednoczonych Europy, który w krótkim czasie podporządkuje sobie cały świat oraz przyjście Antychrysta. Oto fragment:

„Imperator-nadczłowiek zrozumie, czego potrzebuje jego tłum. W owym czasie z Dalekiego Wschodu przybędzie do niego do Rzymu wielki czarodziej, spowity gęstym obłokiem dziwnych podań i zdumiewających baśni. Neobuddyści będą rozpowszechniać słuchy o jego boskim pochodzeniu, jakoby był synem boga słońca Surji i jakiejś rzecznej nimfy. Czarodziej ów, imieniem Apolloniusz, jest człowiekiem niewątpliwie genialnym. Półazjata i półeuropejczyk, katolicki biskup „in partibus infidelium” w zadziwiający sposób łączy w sobie umiejętność korzystania z ostatnich wniosków i technicznych rozwiązań zachodniej nauki z umiejętnością dostrzeżenia wszystkiego, co jest rzeczywiste i głębokie i znaczące w tradycyjnej mistyce Wschodu. Rezultaty tego połączenia będą zdumiewające. Apolloniusz na przykład w sposób półmagiczny, półnaukowy posiądzie sztukę przyciągania i kierowania zgodnie z własną wolą elektrycznością atmosferyczną – lud będzie mówił, że „sprowadza ogień z niebios”. Zdumiewając wszakże umysły tłumu niebywałymi sztuczkami, do pewnego czasu nie będzie nadużywał swej siły dla jakichś szczególnych celów. Zjawi się więc ów człowiek przed wielkim imperatorem, pokłoni się mu jako prawdziwemu synowi Bożemu i ogłosi, że w tajnych księgach Wschodu odnalazł bezpośrednio dotyczącą go przepowiednię, iż jest ostatnim zbawicielem i sędzią wszechświata. Apolloniusz odda na służbę władcy wszystkie swe umiejętności” (Włodzimierz Sołowjow „Krótka opowieść o Antychryście” (tłum. Grzegorz Przebinda, Miesięcznik Znak, nr 384-385, Kraków 1986). Taką wizję przedstawił Sołowjow, i szybko znaleźli się ludzie, którzy pragnęli ją urzeczywistnić. Apolloniusz Sołowjowa to współczesny Maitreja.

 

 

Maitreja

 

Annie Besant i Charles Leadbeater. Foto: cwleadbeater.wordpress.com

Bodhisattwa Maitreja to postać doskonale znana wszystkim buddystom. Według buddyjskiej mahajany bodhisattwa to istota, która zbliżyła się do ostatecznego wyzwolenia, odkłada je jednak na później, by w trakcie kolejnych żywotów pomagać wszystkim istotom czującym na drodze duchowego rozwoju. Wszystko na tym świecie przemija. Również nauka ogłoszona światu przez Gautamę Siddharthę (zwanego potocznie Buddą) pójdzie kiedyś w zapomnienie. Wtedy właśnie Maitreja, czekający dziś w jednym z nieb, pojawi się na Ziemi, by jako kolejny budda znów wskazać istotom czującym Ścieżkę do wygaśnięcia cierpienia.

Według przekazów buddyjskich będzie to następca Buddy Siakjamuniego, piąty budda naszej epoki (kalpy)), który jako bodhisattwa obecnie przebywa w niebiosach Tuszita w Wewnętrznej Świątyni Pałacu Siedmiu Klejnotów. Kolorem tego bodhisattwy był kolor biały (Marta Jakimnowicz – Shah, Andrzej Jakimowicz, „Mitologia indyjska”, WAiF, Warszawa 1982).

H. S. Olcott, Anne Besant i C. W Leadbeater, 1905. Foto: cwlworld.info

Imię Maitreja pochodzi z sanskryckiego „maitri” co znaczy, „nieuwarunkowana, uniwersalna miłość”. Czasami słowo to tłumaczy się jako kochająca życzliwość (ang. loving-kindness). W ikonografii przedstawia się tego buddę jako siedzącego na wysokim tronie, a nie w pozycji lotosu. Uważa się, że za pośrednictwem Asangi jest autorem „Pięciu tekstów”, ważnego zbioru nauk buddyjskich. Ze względu na to, że Budda/Maitreja ma ustanowić nowy ład, kult ten łączył się często z rewolucyjnymi ruchami, najczęściej chłopskimi. Sekty związane z tym kultem stawały na czele powstań i buntów. Tajne stowarzyszenia kultu Maitreji istniały jeszcze nawet w XX wieku. Jego historia nadała impet mesjanistycznym ruchom w Chinach. Często przywódcy tych ruchów byli uważani za proroków lub nawet inkarnacje Maitreji. Tylko w V i na początku VI w. było w Chinach aż siedem takich ruchów.

 

 

Jednak nie Maitreja

 

Jiddu Krishnamurti. Foto: pl.pinterest.com

W roku 1948 Alicja A. Bailey, przewodnicząca Towarzystwa Teozoficznego, inicjatorka New Age, w książce „Powrót Chrystusa” zapowiedziała jego rychłe przyjście. Bailey dlatego zatytułowała tak swoją książkę, gdyż teozofowie uważają, że Budda/Maitreja wcielił się w Chrystusa. Poza tym tytuł ma zwieść chrześcijan. Bailey przypisywała autorstwo większości swoich publikacji Mistrzowi Djawal Khul, zwanym także „Tybetańczykiem”, miał być jednym z ezoterycznych przewodników dużej grupy lamów tybetańskich, „adeptem odwiecznej mądrości”. Helena Bławatska, założycielka Towarzystwa Teozoficznego, swoim zwolennikom dawała jasno do zrozumienia , że jest „zwykłym instrumentem w ręku Mistrzów” z Tybetu

Według wyznawców teozofii, Maitreja dwukrotnie już miał się pojawić na Ziemi. Pierwszy raz pod postacią Kriszny w VI w. przed ur. Chrystusa, a potem jako Jezus. Pod koniec XIX w. coraz głośniej w kręgach teozoficznych szeptano o mającym wkrótce nastąpić jego trzecim przyjściu. W międzyczasie przebywał on w Himalajach w pobliżu domów Mistrzów K.H. i M. w ciele rasy celtyckiej – i poszukiwał ciała odpornego, a przy tym na tyle wrażliwego, by się przez nie przejawić. W 1889 r. Bławacka oznajmiła, iż prawdziwym zadaniem Towarzystwa Teozoficznego jest przygotowanie ludzkości na Przyjście Nauczyciela Świata (Za: http://jkrishnamurti.republika.pl/bibliografia.htm).

Mistrz tybetański Koot Hoomi. Foto: en.wikipedia.org

 

W 1883 r. członkiem Towarzystwa został były anglikański pastor Charles Webster Leadbeater (1847-1934). Uważany powszechnie za jasnowidza, pisarz i mówca, szybko piął się po szczeblach teozoficznej hierarchii. Leadbeater odkrył chłopca, w którego ciele miał się objawić światu Maitreja. Był to Jiddu Krishnamurti (1895-1986), który urodził się w Madanapalle w Indiach zachodnich, w tradycjonalistycznej rodzinie bramińskiej, jako ósme dziecko. Zgodnie z hinduistycznym zwyczajem otrzymał imię „Kryszna” Został tak nazwany po Krysznie-awatarze boga Wisznu, który sam był ósmym dzieckiem. Kilka lat później (gdy Kriszna był już nastolatkiem) jego rodzina przeprowadziła się do miejscowości Adyar, jego ojciec zaczął pracować w Towarzystwie Teozoficznym.

Leadbeater zaobserwował u Kryszny i jego brata Nitji niezwykle duchowe aury (aura Kriszny była jednak bardziej duchowa). Potencjał duchowy chłopców zrobił wrażenie na Leadbeaterze oraz Annie Besant (1847-1933). Chłopcy dostali się pod opiekę Leadbeatera, który wprowadzał ich w życie duchowe i ezoteryczne. W Towarzystwie Teozoficznym coraz bardziej rozpowszechniać się zaczął pogląd, że Krishnamurti jest wcieleniem Boga, które zgodnie z przepowiednią Heleny Bławatskiej miał przybyć na początku XX wieku. Annie Besant i Charles Leadbeater rozpowszechnili ten pogląd w Towarzystwie Teozoficznym na całym świecie, co spowodowało kilkuletnią fascynację Krishnamurtim jakoby był zapowiedzianym Mesjaszem.

Annie Besant na stacji Cross Station w Londynie, obok niej Jiddu Krishnamurti, i jego młodszy brat Nityananda, oraz George Arundale, teozof i wychowa chłopców. Foto: en.wikipedia.org

Charles Webster Leadbeater w 1906 roku został oskarżony o utrzymywanie homoseksualnych kontaktów z oddanymi mu pod opiekę chłopcami, i został zmuszony do wystąpienia z Towarzystwa. Po śmierci Olcotta, Annie Besant została w czerwcu 1907 roku Prezydentem Towarzystwa Teozoficznego i wkrótce Leadbeater odzyskał dawną pozycję. Annie Besant w 1907 roku donosiła, że oboje uzyskali czwarte Wtajemniczenie, stając na progu boskości. Opiekę nad Towarzystwem sprawowali żyjący w Tybecie Mistrz Koot Hoomi i Mistrz Morya. Członkowie towarzystwa otrzymywali stosowne wskazówki i polecenia zarówno dla siebie, jak i dla Towarzystwa. Co pewien czas Mistrzowie udzielali uczniom kolejnych Wtajemniczeń, z których ostatnie, piąte, oznaczało osiągnięcie boskości.

11 stycznia 1911 George Arundale założył Zakon Wschodzącego Słońca, który w parę miesięcy później, przemianowany na Zakon Gwiazdy na Wschodzie („The Order of the Star in the East”), stał się międzynarodową organizacją mającą przygotować ludzkość na Przyjście Nauczyciela Świata. Krishnamurti został Naczelnikiem Zakonu, Besant i Leadbeater jego Protektorami, Arundale Prywatnym Sekretarzem Naczelnika, Wodehouse Sekretarzem Organizacyjnym. Organ Zakonu stanowił wydawany zrazu w Adyarze kwartalnik „Zwiastun Gwiazdy” („The Herald of the Star”). Od stycznia 1914 roku pismo poczęło ukazywać się w Anglii jako miesięcznik, drukowany na błyszczącym papierze, o objętości 64 stron, z 24 pełnostronicowymi ilustracjami. Na okładce widniało nazwisko Krishnamurtiego, choć główny ciężar prac redaktorskich spoczywał na Arundale’u. Członkowie Zakonu nosili pięcioramienne srebrne gwiazdki, przywódcy gwiazdki złote. Na początku 1914 r. Zakon zrzeszał 15 tysięcy członków, nie wszyscy byli teozofami (do Towarzystwa Teozoficznego należało w tym okresie około 16 tysięcy osób). Krishnamurti początkowo akceptował swoją rolę i nawet przemawiał jako mistrz Maitreja. W Towarzystwie Teozoficznym coraz bardziej rozpowszechniać się zaczął pogląd, że Krishnamurti jest wcieleniem Boga, które zgodnie z przepowiednią Heleny Bławatskiej miał przybyć na początku XX wieku. Annie Besant i Charles Leadbeater rozpowszechnili ten pogląd w Towarzystwie Teozoficznym na całym świecie, co spowodowało kilkuletnią fascynację Krishnamurtim jakoby był zapowiedzianym Mesjaszem (Za: http://jkrishnamurti.republika.pl/bibliografia.htm).

 

3 sierpnia 1929 r. Otwarcie przez Krishnamurti rocznego obozu gwiezdnego w Ommen, w Holandii. Foto: cwleadbeater.wordpress.com

Wiosną 1911 r. Annie Besant zabrała braci do Anglii. Tłumy teozofów i ciekawskich witały przybywających 5 maja do Londynu. Bracia werbowali członków do Zakonu Gwiazdy na Wschodzie. Na kilka dni wyjechali do Paryża w związku z wykładem Besant „Giordano Bruno jako Apostoł Filozofii w XVI wieku” (Bruno był jedną z jej przeszłych inkarnacji). 28 maja, w trakcie jednego ze spotkań w Londynie, Krishnamurti wygłosił swą pierwszą publiczną mowę, która mimo przygotowań wypadła słabo z powodu wyraźnego zdenerwowania mówcy. 7 października wszyscy wrócili do Adyaru. Annie Besant ponownie wypływa z chłopcami do Anglii, gdzie przybywają 16 lutego 1912. Towarzyszy im m.in. wychowanek Leadbeatera, C. J. Jinarajadasa (1875-1953). Następnych 10 lat bracia spędzają w Europie.

Ważną rolę w tym czasie w życiu Krishnamurti zaczęła odgrywać Lady Emily Lutyens. Poznali się w dniu, gdy po raz pierwszy postawił stopę na angielskiej ziemi. Ona, córka Lorda Lyttona, Wicekróla Indii, miała wtedy 36 lat, była matką sześciorga dzieci i żoną wizjonerskiego architekta, projektanta Nowego Delhi, Edwina Lutyensa. Wkrótce poczęła zaniedbywać męża i dzieci, gotowa iść wszędzie za przyszłym wehikułem Nauczyciela Świata. W okresach rozstań listy pisywali do siebie niemal codziennie. Traktował ją, podobnie jak Annie Besant, niczym utraconą matkę; jej uczucie prawdopodobnie nie było matczyne.

Jiddu Krishnamurti wygłaszający wykład w Oak Grove, 1930 r. Ojai, Kalifornia. Foto: meridian.org

Krishnamurtim podczas tych lat spędzonych w Anglii, zapomniał swój język rodzinny, znikły też z jego świadomej pamięci teksty hinduskich ksiąg świętych, modlitw, pieśni. Bracia mieli się stać angielskimi dżentelmenami, gdyż według Leadbeatera, to angielski dżentelmen stanowił, w schemacie ewolucji, szczyt ludzkiego rozwoju. Tymczasem, pozbawiwszy Krishnamurtim rodzimej kultury, nie zaszczepiono w nim też (teozoficznej) kultury Zachodu. Ukształtowano człowieka bez ojczyzny, bez więzi rodzinnych, bez przynależności religijnej czy kulturowej, który do końca życia miał nieustannie podróżować po całej Ziemi, sypiać w cudzych domach i korzystać z luksusowych wprawdzie, ale nie swoich sprzętów. Stopniowo tracił zainteresowanie zarówno teozofią, jak i czekającą go misją. Czuł się nieszczęśliwy rolą, którą mu wyznaczono. Odmówił przekazywania posłań od Mistrzów; kiedyś wyznał wręcz, że ujrzawszy Mistrza przed sobą wstał i przeszedł przez wizję na wylot. Czas spędzał najchętniej jeżdżąc na motorowerze i majsterkując przy nim; inną jego pasją stała się gra w golfa. Z determinacją zaprzeczał byciu Mesjaszem co spowodowało, że owa fascynacja opadła. W 1929 r. rozwiązał Zakon Gwiazdy na Wschodzie i zrezygnował z mesjanistycznego posłannictwa. W ostatnich latach jego życia bardzo zbliżyli się do niego uczeni i mnisi buddyjscy. Rozpowszechniła się wręcz między nimi opinia, że mówi on właśnie to, co mówiłby Budda gdyby żył w naszych czasach. Jeden z buddyjskich uczonych, Jagannath Upadhyaya, pojawił się zimą 1984-1985 z wiadomością, że w jakimś tybetańskim rękopisie z 600 czy 900 r. natrafił na proroctwo, iż nastąpi przyjście Maitreji, który użyje w tym celu ciała człowieka zwanego Krishnamurti. Wieść ta niesłychanie go poruszyła, choć nie całkiem jej dowierzał. Zmarł 17 lutego 1986 roku.

 

 

Drugi Maitreja

 

Mimo tych nie powodzeń teozofowie nie zrezygnowali z prób „uszczęśliwienia” ludzkości Maitreją. Wyznawcy wiedzy tajemnej, uczniowie Bailey, interpretatora myśli mistrza tybetańskiego, twierdzą, że na ziemi pojawili się hierarchowie, którzy kierują ewolucją ludzkości. Praca wtajemniczonych i uczniów do roku 2025 zmierzać będzie ku nakreśleniu podstawowych zmian w myśleniu ludzi w skali światowej za pośrednictwem środków masowego przekazu: telewizji, internetu, radia, prasy i czasopism. Celem jest doprowadzenie ludzi do upadku moralnego, ponieważ łatwiej przyjmą Antychrysta. Pod koniec XIX w. Fryderyk Nietzsche swą ideą śmierci Boga zwiódł inteligencję europejską, a odwracając wartości chrześcijańskie doprowadził do upadku ludzi. Kilkanaście lat później ludzie przyjęli Hitlera. Jego ulubionym filozofem był Nietzsche. Hitler z nauki tego filozofa wyciągnął następujący wniosek: jeżeli Bóg umarł, on Hitler, nie miał żadnych skrupułów, aby zabijać miliony niewinnych ludzi, w tym również dzieci. Właśnie ci hierarchowie, którzy kierują ewolucją ludzkości, według Sołowjowa, mają sprowadzić ludzkość świata do panmongolizmu, czyli do stanu niedorozwoju umysłowego.

Benjamin Creme z hiszpańskimi słuchaczami podczas wykładu w Walencji w lutym 2004 r. Foto: share-international.org

Informacje o przybyciu Maitreji pojawiły się w ostatnich latach głównie dzięki Benjaminowi Creme, brytyjskiemu malarzowi i autorowi, który już od 1974 roku mówi i pisze o tym wydarzeniu. Według Creme’a w lipcu 1977 roku Maitreja opuścił swoją stałą siedzibę w Himalajach i osiedlił się w indyjsko-pakistańskiej wspólnocie w Londynie. Mieszka tam i pracuje jako pozornie zwykły człowiek. Jego prawdziwa tożsamość znana jest stosunkowo nielicznym. Nie chcąc naruszać wolnej woli ludzkości, pojawia sie na forum publicznym stopniowo. Maitreja jest człowiekiem naszych czasów i zajmuje sie problemami dnia dzisiejszego. Od 1977 roku działa na wielu płaszczyznach, przygotowując ludzkość na swoją fizyczną obecność. Creme mu przypisuje, że działając zza kulis, stymulował swą niezwykła energią dramatyczne zmiany, takie jak, między innymi, upadek komunizmu w Związku Radzieckim, koniec apartheidu w Południowej Afryce, zbliżenie między Wschodem a Zachodem, przybierający na sile głos społeczeństw i skupienie szczególnej uwagi świata na ochronie środowiska naturalnego.

Spotkał się także osobiście z grupami dziennikarzy i wpływowymi osobistościami w różnych dziedzinach życia publicznego, aby poinformować ich o tym, jakie widzi rozwiązania najpilniejszych obecnie problemów, a także o roli, jaką mogliby odegrać w przyszłości. Od 1988 roku Maitreja pojawiał sie w cudowny sposób na całym świecie, przede wszystkim na zgromadzeniach religijnych ludzi wszelkich wyznań, którym przedstawiał w prostych i zrozumiałych słowach wielkie prawa duchowe kierujące naszym życiem. Ponadto poprzez rosnącą liczbę znaków pojawiających się na całym świecie i zjawisk duchowych, o których wielokrotnie informowano w środkach masowego przekazu, poruszył serca milionów ludzi, przygotowując ich na swój bliski powrót.

Maitreja oznajmi swoją prawdziwą tożsamość najszybciej, jak będzie to możliwe. Dzień, w którym się ujawni zostanie nazwany Dniem Deklaracji. Poprzez środki masowego przekazu Maitreja przemówi do wszystkich ludzi na całym świecie. Jego twarz będzie widoczna na ekranach i każdy odbierze jego słowa telepatycznie w swoim własnym języku, ponieważ jednocześnie przemówi do serc całej ludzkości. Nawet ci, którzy nie będą akurat oglądali telewizji czy słuchali radia, doświadczą tego przeżycia. W tym samym czasie wydarzą się na całym świecie setki tysięcy spontanicznych uzdrowień. W ten sposób Maitreja ma pokazać, że jest rzeczywiście nauczycielem świata. W czerwcu 1988 roku Maitreja pojawił się przed tysiącami ludzi w pobliżu Nairobi w Kenii. Pojawia sie on wielu grupom i pojedynczym osobom pod rożnymi postaciami, ale zawsze w takiej, która umożliwia rozpoznanie go.

Założyciel Kościoła Scjentologicznego L. Ron Hubbard identyfikował siebie z Maitreją, który opisywany był w tekstach buddyjskich jako „człowiek z Zachodu z włosami jak płomienie (Hubbard miał rude włosy), który przybędzie około 2 500 lat po pierwszym Buddzie” (Hubbard, Hymn of Asia, 1952). Zmarł w 1986 r.

W 2006 r. Robert Barnatowicz na portalu Wiadomości24.pl w artykule „Nadchodzi Superman…. Czy jesteście gotowi? z wielkim entuzjazmem pisał: „Na Ziemię przybywa Superman. Zmieni świat i ludzi”, pisze, że „czekają na niego miliardy ludzi. Uratuje nas! Nadejście „Wielkiego Nauczyciela” to zwiastun Nowej Ery… Proponuję zapoznać się z tym, co mówią mieszkańcy Tybetu. Nie ukrywam, że od wielu lat bardzo uważnie śledzę każdą informację, która dochodzi do nas z tego rejonu kuli ziemskiej. To wyjątkowe miejsce na ziemi, rodzaj portu komunikacyjnego „z innym światem”, którego mieszkańcy wydają się z jakiegoś tajemniczego powodu wiedzieć „więcej” o otaczającej nas rzeczywistości. Profesor Nocholas Roerich z Austrii odbył w 1929 roku długą podróż do klasztorów tybetańskich na północy Indii i dokładnie opisał, co mnisi opowiadali o nadejściu „Wielkiego Nauczyciela”. Jego pojawienie się na Ziemi będzie zwiastunem Nowej Ery. Ludzie będą słuchali jego słów, z których będzie biła niezwykła mądrość i moc. Praktycznie wszędzie, gdziekolwiek się pojawi, ludzie będą się jednoczyć i staną się lepsi” (Robert Bernatowicz, „Nadchodzi Superman… Czy jesteście gotowi?”, Wiadomości24.pl, 2006-07-02)

W Piśmie Świętym Nowego Testamentu św. Mateusz przestrzega przed fałszywym mesjaszem. „Jeżeli wam wtedy ktoś powie: Oto tu jest Mesjasz lub tam – nie wierzcie; bo powstaną fałszywi mesjasze i fałszywi prorocy i czynić będą wielkie znaki i cuda, tak że mogliby nawet wybranych wprowadzić w błąd, gdyby to było możliwe. Oto przepowiedziałem wam” (Mt XXIV, 23-25).

——————————————-

 

1) Asanga żył w IV wieku i był jednym z najwybitniejszych filozofów indyjskich, twórcą szkoły filozoficznej jogaćara należącej do kręgu buddyzmu mahajany. Asanga jest współautorem 5 siastr buddyjskich przekazanych poprzez niego przez Maitreję. Teksty te są jednymi z najbardziej znaczących dzieł w historii mahajany i do dziś stanowią podstawę współczesnych doktryn o naturze rzeczywistości (o tzw. „pustości” Sunjata) zarówno dla poglądów czittamatra „Szkoły Tylko Umysłu” jak i szentog „Szkoły Pustości Innego”.

2) Benjamin Creme, urodzony w 1922 roku w Szkocji, jest jednym z głównych źródeł informacji o ponownym przyjściu Maitreji. Creme jest artystą malarzem i mieszka ze swoją rodziną w Londynie. Już w młodości Creme studiował filozofię ezoteryczną. W 1959 roku otrzymał pierwsze telepatyczne przesłanie od swego Mistrza, członka Hierarchii Mistrzów. Wydarzenie to całkowicie go zaskoczyło. Wkrótce potem został poinformowany, że w ciągu najbliższych dwudziestu lat Maitreja powróci na Ziemię że on (Creme) będzie miał możliwość odegrania czynnej roli w jego powrocie, jeśli się na to zgodzi. W 1972 roku zaczął się dla Creme’a okres trudnego i intensywnego szkolenia pod kierunkiem jego Mistrza. W rezultacie Creme uzyskał zdolność stałego i bezpośredniego kontaktu telepatycznego z swoim mistrzem. Dzięki temu ma dostęp do najnowszych informacji o dalszym rozwoju procesu pojawiania sie Maitreji i daje mu zarazem całkowitą pewność, niezbędną do przekazywania tej wiedzy sceptycznemu światu. Od roku 1974 Creme jest zapraszany na odczyty w całej Europie. W 1980 roku po raz pierwszy wyjechał do Stanów Zjednoczonych. Dzisiaj jeździ z odczytami po Zachodniej i Wschodniej Europie, Japonii, Australii, Nowej Zelandii, Kanadzie, Meksyku i po Stanach. W samych tylko Stanach udzielił setki wywiadów w radiu i telewizji.

 

 

Statua Maitreji

 

Zespół świątyń, klasztorów, parków i stup realizowany w Bodgai. W samym centrum stanie największa na świecie statua Buddy Maitreji, Buddy przyszłości. Foto: budda.net.pl

Projekt Maitreja jest jedynym w swoim rodzaju buddyjskim przedsięwzięciem realizowanym w Bodgai, miejscu, gdzie Budda Siakjamuni osiągnął oświecenie. Skala projektu jest ogromna. Będzie to zespół świątyń, klasztorów, parków i stup realizowany w Bodgai. W samym centrum stanie największa na świecie statua Buddy Maitreji, Buddy przyszłości o wysokości ponad 150 metrów (pięćdziesięciopiętrowego budynku). Posąg stanie na terenie parku. Rzeźba ma być zaprojektowana tak, aby mogła przetrwać tysiąc lat. Stanie się unikalnym połączeniem bezczasowego piękna, tradycyjnej sztuki, nowoczesnej technologii i inżynierii. Około milion świętych przedmiotów znajdzie się na samej rzeźbie, tronie i w parku. Wnętrze tronu stanowić będzie siedemnastopiętrowa katedra mogąca pomieścić ponad cztery tysiące ludzi. Stanie się schronieniem dla tysięcy rzeźb, płaskorzeźb i malowideł, posągów Buddy Siakjamuniego, Maitreji, wizerunków tysiąca buddów naszego eonu z ich imionami, mantrami i kolorami, opisem jak każdy z nich uzyskał lub uzyska bodhiczittę i oświecenie. Wystrój uzupełnią tanki opisujące życie Lamy Tsongkhapy, Buddy Siakjamuniego, posągi ośmiu wielkich indyjskich mędrców (panditów). Imiona stu tysięcy Buddów pojawią się na ścianach. Wewnątrz samego posągu, na wysokości czakramów będą się znajdować kaplice z relikwiami Buddy Siakjamuniego i innych mistrzów i świętych – Tysiącramiennego Czenrezika, dwudziestu jeden emanacji Tary, Buddów Medycyny, Szesnastu Arhatów, Trzydziestu Pięciu Buddów, Lamy Tubtena Jeszie. Do tego dojdą teksty Pradżniaparamity napisane złotymi literami i ozdobione drogimi kamieniami, wizerunki bóstw oczyszczających, takich jak Mitukpy, Kunriga, Wadżrasattwy, Namgjalmy. Wizerunki bóstw długiego życia: Amitajusa, Białej Tary, Namgjalmy, Ośmiu Bodhisattwów. Park ozdobi sto tysięcy stup, pawilonów z posągami i przedstawieniami scen z dżatak i paramit, stawy, fontanny. Projekt przewiduje również powstanie klasztorów męskiego i żeńskiego, szpitala medycyny zachodniej, tybetańskiej i Ajurwedy, szkoły, centrum konferencyjnego, hoteli i parku zabaw dla dzieci. Główna sala medytacyjna wewnątrz tronu pomieści ponad cztery tysiące osób. Obecnie w ramach projetu organizowane są wykłady przyciągające tysiąc pielgrzymów z całego świata. Wybór Bodgai, miejsca oświecenia Buddy Siakjamuniego i Maitreji, ma pokazać ogromny wkład Indii, źródła kilku wielkich religii świata, w cywilizację, filozofię, religię, kulturę i sztukę świata. Uroczyste poświęcenie ziemi pod budowę odbyło się w marcu 1998 roku („Projekt Maitreja”Tłumaczenia z angielskiego Marta Trojanowska, /www.projekt.maitreja.prv.pl/).

Wewnątrz posągu…. Foto: budda.net.pl

W 1998 roku o „Projekcie Maitreja” Dalajlama XIV, powiedział: „Po Buddzie Siakjamunim i upadku Jego nauk, przybędzie Budda Maitreja – Budda przyszłych czasów. Macie wspaniały plan zbudowania posągu Buddy Maitreji. Posyłam wam wiele taszi delek i wyrażam swoją wdzięczność i radość wynikającą z tak szlachetnego działania. Opierając się na cytatach z doktryny mahajany, wierzymy, że w tym szczęśliwym eonie pojawi się tysiąc Buddów. Współczesność to czasy czwartego Buddy, Buddy Siakjamuniego. Jego nauki trwają nadal. Piątym buddą będzie Maitreja.

Dzięki bodhiczitcie i modlitwom tysiąca Buddów powstał związek, dzięki któremu, ci, którzy nie osiągną wyzwolenia za czasów poprzedniego Buddy zostają uczniami kolejnego i uzyskują wyzwolenie. Dlatego też w Krainie Śniegu – Tybecie, w większości świątyń i klasztorów, istnieje tradycja tworzenia posągów i wizerunków Buddy Maitreji. Przyjmuję z radością pomysł postawienia tak ważnego posągu w tym świętym miejscu. Jakiś czas temu Zopa Rinpocze zapoznał mnie z projektem, którego pomysłodawcą był jego rdzenny nauczyciel, poprzedni Tubten Jeszie. Zopa Rinpocze działa z porywu serca. Razem z nim rozmaite centra i sponsorzy nabrali odwagi, aby zrealizować ten pomysł. Ogólny zarys już powstał. Udało wam się rozpocząć pracę, projekt ma już jakieś podstawy, ale nadal jest dużo do zrobienia. Pomysł jest naprawdę cudowny. To efekt wielkiej odwagi i determinacji. Z głębi serca popieram go i cieszę się z tak wspaniałego przedsięwzięcia. Chciałbym przekazać swoją radość wszystkim związanym z projektem obecnie i w przeszłości, wszystkim sponsorom i darczyńcom. Powinniście zdać sobie sprawę ze świętości tego przedsięwzięcia. Będę się modlił, aby projekt wspierał Buddadharmę i pracował na rzecz dobra czujących istot.

Ważne, abyście w swoich działaniach utrzymywali odpowiednią motywację, abyście próbowali się modlić. Spróbujcie dedykować zasługę płynącą z projektu na rzecz wszystkich czujących istot. Jak wiecie, imię Maitreja dosłownie oznacza „miłująca dobroć” lub „miłość”. Miłość lub miłująca dobroć odnosi się do życzenia szczęścia wszystkim czującym istotom. Współczucie zaś to życzenie, aby istoty były oddzielone od cierpienia. Dlatego powinnyśmy dążyć do pokoju, miłości i współczucia na całym świecie tak, aby każdy mógł żyć w harmonii i spokoju. Poprzez spokój życia i otoczenia wszystkie czujące istoty będą w stanie oczyścić umysły i uzyskać oświecenie. W ten właśnie sposób powinnyśmy się modlić. Buddyści należący do rozmaitych szkół i krajów traktują Bodgaję jako święte miejsce pielgrzymek. Jestem pewien, że po zbudowaniu posągu Maitreji, wielu ludzi pełnych oddania oraz turystów z pewnością przyjedzie tutaj. Nawet jeśli ta wizyta będzie czymś przypadkowym i nie będzie jej towarzyszyła jakaś specjalna wiara, zobaczenie posągu, sfotografowanie go pozostawi w umyśle pozytywny ślad. Dlatego, niezależnie od tego, czy ktoś jest wierzący czy nie, jestem przekonany, że posąg pomoże wielu ludziom. Rinpocze oczekuje, że statua przetrwa kolejne tysiąc lat. Zebranie materiałów zdolnych wytrzymać tak długo wymaga wielu badań. Inżynierowie będą mieli doskonałą okazję dokonać wielu odkryć. Mam nadzieję, że uda się wam zakończyć to odważne przedsięwzięcie, przygotowania i budowę. Jeszcze raz pragnę wyrazić wielką wdzięczność Lamie Zopie Rinpocze i wszystkim zaangażowanym w organizację i realizację projektu. Dotyczy to również darczyńców, budowniczych, techników, artystów oraz ludności biorącej udział w przygotowaniach („Projekt Maitreja”. Tłumaczenia z angielskiego Marta Trojanowska, (/www.projekt.maitreja.prv.pl).

 

 

Ekspansja buddyzmu

 

Pomimo poniesionego fiaska z uczynienia Krishnamurti wcieleniem Boga, teozofowie nie zrezygnowali z prób „uszczęśliwienia” ludzkości Maitreją. Obecnie mają większe szanse na powodzenie tego projektu, gdyż po rewolucji obyczajowej w latach 60. i 70. XX w Europie i USA nastąpiła inwazja sekt hinduskich i buddyjskich.

Istnieje przepowiednia tybetańskiego mistrza Padmasambhwy, guru Rinpocze z około 750 r., która mówi, że „kiedy ogniste woły będą jechać na kołach, a wszędzie będą latały żelazne ptaki, moja nauka przyjdzie do kraju białego człowieka”. Minęło 1250 lat i przepowiednia się spełnia. Obecnie istnieją już ośrodki buddyzmu w Europie od Dublina po Kraków i od Oslo do Aten.

W latach 60. XX wieku z Zachodu wyruszyli do Indii i Nepalu hippisi, narkomani, w poszukiwaniu duchowych mistrzów i tanich narkotyków. W Katmandu można było wówczas kupić legalnie najczystszy na świecie haszysz. Był to początek inwazji, w następnych latach do Indii i Nepalu przybywały ogromne rzesze hippisów i bogaci turyści. Ogromną popularnością cieszyły się rozmaite techniki ekstazy, medytacji, joga i kontemplacja, techniki walki, szamanizm. Wielu z tych młodych ludzi uzyskało od największych lamów nauki i inicjacje buddyzmu tybetańskiego. Byli oni pierwszymi „misjonarzami” lamaizmu na państwa Europy zachodniej. Oto niektóre ruchy religijne i sekty.

Po 1989 r. nastąpiła inwazja buddyzmu na państwa Europy środkowo-wschodniej. W Polsce wiele sekt działało już w latach 80. XX w. Stowarzyszenie Buddyjskie Karma Kagiu w Polsce zostało zarejestrowane w 1991 roku, i skupia polskich wyznawców buddyzmu tybetańskiego. Posiada swoje ośrodki w Krakowie, Warszawie, Gorzowie, Olsztynie, Płocku, Poznaniu, Gdańsku, Tarnowie i w Szczecinie. Jego główne centrum znajduje się w Kucharach w województwie płockim.

Neohinduizm, ruch religijny i społeczny, który dąży do integracji kultury zachodniej z kultura hinduską. Jego doktryna religijna inspirowana była tantryzmem i powstała z połączenia buddyzmu tantrycznego z wisznuizmem, europejskim deizmem oraz unitaryzmem. Ruch zyskał na znaczeniu pod kierownictwem Rabindranatha Tagore, który otrzymał Nagrodę Nobla w dziedzinie literatury.

Nowe ruchy religijne, mianem tym określa się około 8 tys. sekt religijnych, które pojawiły się w latach 60,70, 90 XX wieku w USA i Europie. Z reguły mają one charakter synkretyczny, bowiem łączą w sobie elementy różnych wierzeń, idei religijnych i filozoficznych: buddyzm, hinduizm, taoizm oraz praktyk religijnych takich jak szamanizm, mordy rytualne, kult ziemi.

Międzynarodowe Stowarzyszenie Świadomości Kriszny, założone zostało przez Bhaktiivedanta Swami Prabhupada (1896-1975), Hindusa, podającego się za 32 guru. Jego członkowie czczą Krisznę, jednego z 10 wcieleń boga Wisznu oraz Ramę. Według doktryny, istnieje tylko jedna zasada bytu, ta sama w człowieku i w kosmosie. W porównaniu z nią wszystkie inne byty są tylko iluzją. Świat traktowany jest jako złudny. Oto słowa Kriszny: „Nie byłem nigdy bez istnienia, ani ty, ani ci książęta narodów i również nikt z nas tu wszystkich nie przestanie istnieć kiedykolwiek. Co nie istnieje, nie może mieć bytu, lecz co istnieje, nie może nie być – jasne pojęcie o jednym i drugim tylko ci mają, co widzą prawdę”. Wiara w reinkarnację jest podstawowym dogmatem buddyzmu. Mahajana (Wielki Wóz) oferuje więc możliwości uzyskania wyzwolenia z nieskończonego kołowrotu wcieleń. Doktryna ta naucza również, że istnieje tylko realna pustka, natomiast to, co człowiekowi jawi się jako istniejące, jest jedynie iluzją.

Według wyznawców, wszystko na tym świecie jest puste, wszystko jest tylko iluzją. Traktowanie tego, co się postrzega lub pomyśli, jako czegoś istniejącego, osobowego i substancjalnego, jest iluzją. Wszystko przeżywamy jako rzeczywistość, chociaż nie ma w tym więcej substancji, niż w lustrzanym odbiciu. Z nie mającej początku niewiedzy, która przysłania umysł jak chmury niebo, powstaje iluzja dualizmu, złudzenie podziału na przedmiot i podmiot. Z niego wyłaniają się przeszkadzające uczucia, które staja się przyczyną szkodliwych słów i działań, a ich skutkiem jest cierpienie.

Aby pomóc oczyścić owe iluzoryczne stany pomieszania i cierpienia Buddowie manifestują swoją oczyszczającą moc jako energia i formę Wadżmasattwa. Postać ta ma być wyrazem promieniującego niezniszczalnego jak diament umysłu. Wyznawcy powtarzają codziennie mahamantrę: Hare Kriszna, Hare Kriszna, Kriszna Kriszna, Hare Hare, Hare Rama, Hare Rama, Hare Rama, Hare Hare. Powtarzanie tej formuły ma „wyzwolić istotę z jej materialnych skłonności, budzić miłość do tego boga i zachwyt dla życia”.

Zorganizowani są we wspólnoty, w których obowiązuje zakaz jedzenia mięsa, ryb, jaj oraz picia alkoholu, używania narkotyków i palenia tytoniu. Wspólnoty te istnieją w około 40 państwach i skupiają wiele tysięcy osób. W Polsce stowarzyszenie zostało zarejestrowane w 1988 r., jednak już wcześniej działali jego przedstawiciele, propagując krisznaickie idee. Europejskie centrum znajduje się na wsi w pobliżu Frankfurtu nad Menem. Do sekty należy m.in. znany psycholog niemiecki Karlfried Graf von Durckheim, który jest założycielem terapeutycznej szkoły w Bawarii. W szkole tej uczą zarówno zachodnich, jak i wschodnich sposobów podejścia do psychologii świadomości.

Członkiem tej sekty jest również ordynator oddziału chirurgii sercowo-naczyniowej Szpitala Miejskiego w Toronto dr Wifred G. Bigelow, który zyskał światową sławę dzięki pracy nad „Głębokim zamrażaniem” znanej jako hipotermia. Bigelow pragnie podjąć badania nad duszą ludzką, gdyż według niego, najważniejszą sprawą jest zbadanie „gdzie znajduje się dusza i skąd pochodzi” (Coming Back, „Tajemnice reinkarnacji”, The Bhaktivedanta Book Trust, 1990).

W Polsce Międzynarodowe Stowarzyszenie Świadomości Kriszny zostało oficjalnie zarejestrowane i wpisane pod numerem 30 do „Rejestru kościołów i innych związków wyznaniowych” MSW w dniu 31 stycznia 1990. W 2011 roku liczyło w Polsce 1755 członków, 203 duchownych i 23 jednostki. MSŚK znane jest z uczestnictwa w Festiwalu Przystanek Woodstock, gdzie sprzedają ciepłe posiłki, mają własną scenę, gdzie odbywają się koncerty różnych stylów muzycznych, oraz kilka namiotów, gdzie można dowiedzieć się więcej o religii (np. namioty „Reinkarnacja” czy „Wegetarianizm”), namiot z pamiątkami, które można kupić oraz namiot „Pytania i odpowiedzi”, gdzie można bezpośrednio zapytać wyznawców o różne kwestie dotyczące religii. Przystanek Woostock jest promocją Międzynarodowego Stowarzyszenia Świadomości Kriszny.

Ruch Regina jest jednym z ruchów religijno-społecznych działających współcześnie w Meksyku w ramach New Age. Regina w świetle wiary jej wyznawców „reginistów” uchodzi za „istotę niebiańską”, której została powierzona rola nowego mesjasza. Kilkanaście lat spędziła w Tybecie, gdzie zapoznała się z buddyzmem tybetańskim. Po powrocie do Meksyku w 1968 r. podjęła się rozpalenia we wnętrzu Piramidy Słońca w Teotihuacan niewidzialnego płomienia, co miało doprowadzić do aktywizacji drzemiących w Meksyku świętych sił kosmicznych. Gdy próba ta zakończyła się niepowodzeniem, Regina postanowiła złożyć siebie i 400 swoich zwolenników w ofierze Słońcu. Dzieło aktywizacji owych sił dokończone zostało w 1992 r. przez przybyłych do Teotihuacan siedmiu mnichów tybetańskich. W uroczystości ku czci wyzwolonych przez nich sił brało udział 200 tys. ludzi.

 

 

Buddyzm w Polsce

 

Dalajlama jest przywódcą duchowym ruchu New Age i w 1989 r. otrzymał za swoją działalność Pokojową Nagrodę Nobla. Dalajlama odwiedził Polskę 7 razy: w 1993 r., w grudniu 2000 r., w 2008 r., 2009 r., 22-23 września 2010 r. październik 2013 r., 19-23 września. 2016 r. (Wrocław, Swidnica). Spotykał się z Jerzym Owsiakiem.

Po jego wizycie w 2008 r. w Polsce mnisi tybetańscy kontynuują jego polityczną i religijną misję, która nie ma nic wspólnego z odzyskaniem Tybetu i łamaniem tam przez Chiny praw człowieka. Chodzi tutaj głównie o ekspansję buddyzmu na Polskę. Mnisi wożą po Polsce jego portrety i inne ikony buddyjskiego kultu. Organizują też wykłady, tańce rytualne, a także rytualne ceremonie tworzenia oraz niszczenia tzw. mandali, co jest pradawnym buddyjskim rytuałem religijnym.

W Krakowie, 4 marca 2009 roku, dokładnie w Środę Popielcową, w Muzeum Sztuki i Techniki Japońskiej „Manggha” mnisi buddyjscy rozpoczęli tworzenie mandali z kolorowego piasku w kształcie koła. Ceremonii tej towarzyszyły tańce rytualne. Rytualne zniszczenie mandali, które jest typowa ceremonią wtajemniczenia, miało miejsce w niedzielę, 1 marca 2009 roku, o godz. 15.00, kiedy to pośród odmawianych mantr, wysypano mandaliczny piasek do Wisły. Oficjalnie podano, że w tej ceremonii chodziło o symboliczny akt, który ma ściągnąć na miasto Kraków szczególne błogosławieństwo pokoju, harmonii i „energii pozytywnej”. Jednak ceremonia ta przypominała poświęcenie całej Polski bóstwom buddyjskim, do których mnisi zwracają się bezpośrednio, tworząc mandale czy recytując mantry, i których rytualne posążki oraz obrazy towarzyszą im w pracy. Ceremonie tworzenia i niszczenia mandali odbywają się w wielu miastach Polski. Jest to przedsięwzięcie „duchowe”, zakrojone na dużą skalę, przeprowadzane dyskretnie i planowo pod szyldem propagowania kultury Tybetu.W czasie ceremonii wszędzie było dużo rytualnych figur i obrazów kultu. Był też portret Dalajlamy. Zgromadzeni tam ludzie wyraźnie byli zachęcani do medytacji, a obecni tam buddyści w sposób oczywisty odprawiali mantry (Ks. Dr Aleksander Posacki SJ, „Refleksje po tynieckim spotkaniu z buddystami. Kultura czy kult? Dialog czy zdrada?).

Pod koniec lutego 2009 r. pięciu tybetańskich mnichów z najbardziej znanego buddyjskiego klasztoru, Ganden, spędziło kilka dni w klasztorze Benedyktynów w Tyńcu pod Krakowem. Do Krakowa przyjechali w ramach projektu „Czas na Tybet”, którego pomysłodawcami byli Justyna Jan-Krukowska i niemiecki buddysta dr Gendun Yonten. Oficjalnie ogłoszono, że chodziło tu o wymianę kulturalną, obronę praw człowieka i pomoc tybetańskim dzieciom. Jednak w tej imprezie nie chodziło o wymiany kulturowe, ale też kultyczne, nie tylko o wymiany artystyczne, ale i inicjacyjne. Justyna Jan-Krukowska zaproponowała własną wizję sztuki o charakterze rytualnym, którą „rozwiesiła” na terenie benedyktyńskiego klasztoru (Ks. Dr Aleksander Posacki SJ, „Refleksje po tynieckim spotkaniu z buddystami. Kultura czy kult? Dialog czy zdrada?).

W Polsce Justyna Jan-Krukowska była uczennicą mistrza tybetańskiego Ryszarda Nieoczyma, który z kolei przeszedł inicjację u kontrowersyjnego reżysera teatralnego Jerzego Grotowskiego z Teatru Laboratorium. Reżyser odwoływał się do szamanizmu, pogaństwa, buddyzmu i brutalnie eksperymentował na ludziach. Niektórzy aktorzy zostali kompletnie zniszczeni, a niektórzy popełnili samobójstwo jak S. Ścierski. Grotowski stosował też praktyki jednoznacznie bluźniercze, jak np. w spektaklu „Apokalypsis cum figuruj”. Kontrowersyjny spektakl Teatru Laboratorium opowiadający o powrocie Chrystusa, który zostaje przez ludzi brutalnie odrzucony (Ryszard Cieślak w roli Ciemnego) dość późno, bo dopiero w drugiej połowie lat 70. XX wieku wywołał reakcję zbulwersowanego Kościoła. W 1976 r. w imieniu Episkopatu ks. Biskup Bronisław Dąbrowski domagał się zdjęcia tego spektaklu z afisza, zaś ks. Kardynał Stefan Wyszyński w słynnej homilii w krakowskim kościele Na Skałce nazwanie Grotowskiego „prawdziwym świństwem”.

Justyna Jan-Krukowska brała udział w projekcie badawczym Ryszarda Nieoczyma pod nazwą „Rytuał i uzdrawianie. Kobiece rytuały”, w którym uczniowie uczyli się jak odtwarzać, a następnie przezwyciężać w ciele fałszywą dychotomię ciała i umysłu. Według niej, Ryszard Nieoczym „definiował duszę nie jako obiekt, lecz jako aktywną funkcje wyobraźni. Tak radykalnie pojęty prymat wyobraźni jest typowy dla antropologii ezoterycznej, która występuje w New Age, szczególnie w praktykach tzw. wizualizacji. Można więc sądzić, że Justyna Jan-Krukowska eksponowała w klasztorze benedyktyńskim naturalistycznie sprawę cielesności i seksualności, prawdopodobnie seks rytualny, oraz ideologię swoistego pogańskiego feminizmu (Ks. Dr Aleksander Posacki SJ, „Refleksje po tynieckim spotkaniu z buddystami. Kultura czy kult? Dialog czy zdrada?).

W Rybniku w dniach 9-11 października 2009 roku trwał Rybnicki Festiwal Kultury Buddyjskiej, zorganizowany przez Buddyjski Ośrodek Medytacyjny. W piątek i sobotę w rybnickiej bibliotece odbyły się pokazy filmów: „Buddyzm we współczesnym świecie”, „Tajemna Podróż do Wschodniego Tybetu Lamy Ole Nydahla” i „Tybet” oraz „Tybetańska Księga Zmarłych”. Po projekcjach odbył się cykl wykładów wykładów Piotra Kalachina, nauczyciela i ucznia Lamy Olego Nydhala: „Buddyzm – religia doświadczenia” – wprowadzenie do buddyzmu oraz „Jogini Tybetu”. W niedzielę wykład: „Buddyzm, śmierć i umieranie” wygłosił Peter Sauer. W Galerii FOCUS w Rybniku były prezentowane: fotografie z podróży do Butanu Hanny Łubek oraz niezwykła wystawa posążków buddyjskich.

Papież Jan Paweł II w książce „Przekroczyć próg nadziei” między innymi napisał: „W tym momencie wypada chyba przestrzec tych chrześcijan, którzy z entuzjazmem otwierają się na rozmaite propozycja pochodzące z tradycji religijnych Dalekiego Wschodu, a dotyczących na przykład technik i metod medytacji oraz ascezy. W pewnych środowiskach stało się to rodzajem mody, którą przyjmuje się dość bezkrytycznie. Trzeba, ażeby najpierw dobrze poznali własne duchowe dziedzictwo, żeby także zastanowili się, czy mogą się tego dziedzictwa ze spokojnym sumieniem wyrzekać” (Jan Paweł II, „Przekroczyć próg nadziei”, Redakcja Wydawnictw Katolickiego Uniwersytetu Katolickiego, Lublin 1994).

 

 

Stanisław Bulza

 

Przeczytaj więcej artykułów Stanisława Bulzy na naszym portalu  >   >   > TUTAJ .

 

Polish-Club-Online-PCO-logo-2, 2017.07.14.

Autor: Stanisław Bulza