Rok 1863. Stanisław Dider: ROLA NEOFITÓW W DZIEJACH POLSKI.


“…naszem Jeruzalem bedzie Polska.
My bedziemy jej arystokracja,
my tu rzadzic bedziemy,
kraj ten nalezy do nas, jest nasz…”

 

Rok 1863

za_wiare_i_ojczyzne_400x400W TYM CZASIE, gdy Czerwoni owladneli wszystkiemi niemal sprezynami zycia narodowego, przygotowujac sie intensywnie do powstania, Biali drzemali. W znacznym stopniu przyczynili sie do tego Leopold Kronenberg i Jürgens, delegaci na zjazd Bialych, który odbyl sie w grudniu 1862 r. w Warszawie. Obradujacemu w tak ciezkiej dla kraju chwili zebraniu, któremu przewodniczyl Kronenberg, nadali neofici raczej charakter rozpraw akademickich i szlacheckiej pogawedki przy butelce wina. Zamiast przystapic w sposób stanowczy do rozwazenia wytworzonej przez poczynania Czerwonych sytuacji, postaral sie Jürgens wmówic w uczestników zjazdu, ze nie przewiduje sie rychlego wybuchu powstania. Rozjezdzali sie wiec delegaci w tem przekonaniu, ze chwila rozpoczecia walki z najezdzca, w oczekiwaniu na lepsze przygotowanie i przyjazniejsze okolicznosci, jest dosc daleka.

Tymczasem Komitet Centralny (utworzony przez Czerwonych latem 1862 r.), którego programowem haslem byla rewolucja spoleczna w Polsce, wszedl w uklady z kierownikami rewolucjonistów rosyjskich: Hercenem i Bakuninem. Dochodzily wprawdzie do Czerwonych wiesci, ze w radykalnych kolach moskiewskich mówiono glosno, iz kwestia Rusi i Litwy poklóci ich z Polakami; nie zrazalo to jednak czlonków Komitetu Centralnego, w którego sklad, jak pisze Przyborowski („Historja szesciu miesiecy”, str. 176), „wchodzili ludzie nikomu nieznani, gdzies z ciemnych otchlani bytu narodowego wyrzuceni na wierzch w konwulsyjnych drganiach wulkanu powstanczego”. Zeslepieni nadzieja rozpetania rewolucji spolecznej w Rosji, glusi oni byli na przestrogi Seweryna Elzanowskiego, który w przededniu powstania styczniowego pisal w „Przegladzie Rzeczy Polskich”, ze „…gdyby przyszlo w panstwie rosyjskiem do stanowczego przewrotu, Polska znalazlaby sie wsród okropnego pozaru… i mimowoli nawet musialaby sie chwytac wlasnych sposobów, by wlasny dom wyratowac…”.

Parcie neofickich przywódców Czerwonych do nawiazania scislego kontaktu z rewolucjonistami rosyjskimi przyczynilo sie walnie do zdekonspirowania planów powstanczych Komitetu Centralnego. Wyraznie o tem pisze Lemke w swojej pracy p. t. „Dziela Hercena”; twierdzi on, ze „rzad carski byl poinformowany o biegu najwazniejszych prac przygotowawczych Komitetu Centralnego Narodu Polskiego”. Dzieki raportom neofity Grzegorza Peretza, wspólpracownika pisma „Goos”, który przebywal w najblizszem otoczeniu Hercena, wiedziano w Petersburgu, ze wybuch powstania przygotowywany jest na styczen (Limanowski: „Hugo Kollataj”, str. 648). Pisal tez o tem Kraszewski, który w szeregu swoich powiesci („My i oni”, „Akta meczenskie”) zaznacza, ze powstanie styczniowe bylo przewidziana przez Moskwe.

Ze Skierniewic wyszlo haslo natychmiastowego rozpoczecia walki zbrojnej. W tem miescie bowiem na poczatku stycznia 1863 r. zebrali sie komisarze wojewódzcy, wsród których duza role odgrywal Józef Piotrowski, czlonek rodziny, o której Mikolaj Berg pisal („Pamietniki o polskich spiskach i powstaniach 1831-1862”, t. I, str. 184), ze „pochodzi z tych zydów, którzy wraz z Frankiem dla osiagniecia równouprawnienia przyjeli powierzchownie chrystjanizm i zmienili swe nazwiska na krajowe, zachowujac zawsze w glebi duszy i w domu obyczaj zydowski”. Komisarze postanowili przeslac Komitetowi Centralnemu ultimatum, w którem zazadali od niego ogloszenia powstania, oswiadczajac, iz w razie sprzeciwu naczelnej wladzy sami rozpoczna ruch zbrojny. Wiekszosc Komitetu nie chciala oprzec sie zadaniom malkontentów skierniewickich. Naprózno poszczególni czlonkowie Komitetu, jak A. Giller (z tego powodu zapewne niecierpiany przez L. Kronenberga, który dal temu wyraz w swoim liscie z dn. 4.VI.1864) i inni protestowali przeciwko rozpoczeciu powstania, zarzucajac mu wprost, ze nie postaral sie nawet przygotowac zawczasu w dostatecznej ilosci i jakosci srodków wojennych. W styczniu 1863 r. Komitet Centralny, z którego wystapil Giller (nie chcac brac na siebie odpowiedzialnosci za kleske w razie ogloszenia równoczesnego z branka powstania) uznal sie za Tymczasowy Rzad Narodowy i wezwal mlodziez polska do broni.

Od tej pory wydarzenia potoczyly sie znana koleja. Juz po kilku miesiacach walki przerzedzily sie szybko zastepy najdzielniejszych. Nietylko w dniach lipcowych, ale wczesniej jeszcze nie widzimy juz owej mlodziezy, pelnej entuzjazmu, która spotykala sie z soba zarówno przy pracy organizacyjnej, jak i na polach walk. Dosiegly ja kule, bagnety lub stryczek wroga. Na arenie wypadków pozostawali krzykacze, slepi czciciele rewolucji francuskiej, którym zdawalo sie, ze Polska powstanie wówczas, gdy na polski grunt przeflancuje sie hasla i sposoby dzialania Francuzów z konca XVIII w.

Na miejsce ofiarnej mlodziezy polskiej, która uslala szybko trupami swemi kraj ojczysty, pojawilo sie w organizacji powstanczej mnóstwo malych Maratów, Robespierre’ów, Fouquier Tainville’ów, Saint Justów, nasladujacych niezrecznie swe prototypy i drapujacych sie w ich krwawe lachmany.

Wysuneli sie tez szybko w sklad kierowniczych elementów powstania chrzczeni i niechrzczeni zydzi. Nie narazajac sie naogól na niebezpieczenstwa walki frontowej, obsadzili oni za to wiele powaznych stanowisk az do stopni dyrektorów wydzialów wlacznie, na których byli bardzo czynni. Dzialali tam: Karol Majewski, stojacy przez pewien czas na czele Rzadu Narodowego, Józef Piotrówski czlonek Rzadu, utworzonego we wrzesniu 1863 r. Aleksander Pawlowski, wchodzacy do Trybunalu Rewol.[ucyjnego], Józef Kwiatkowski, naczelnik Warszawy (zajmujacy sie pózniej sprowadzaniem broni dla formacji galicyjskiej), Franciszek Orlowski, dowódca jednego z oddzialów zandarmerji w stolicy, Wladyslaw Majewski (brat Karola), komisarz woj. kaliskiego, Stanislaw Rudnicki, znany pod nazwa Sawa, zaliczony przez M. Dubieckiego („Romuald Traugutt”, str. 218) do wspólpracowników komisji inkwizycyjnej rosyjskiej, Adam Majewski, bracia Niemirowscy, Bronislaw Wolowski, Kaplinscy, Henryk Wohl, Artur Goldman i inni.

Nic wiec dziwnego, ze niezgoda zapanowala w powstanczych szeregach polskich. Do zgody bowiem nie mógl dopuscic element neoficki, wciskajacy sie do organizacji. W tym czasie, gdy mlodziez polska przelewala krew w beznadziejnej walce z przemoznym wrogiem, przywódcy Czerwonych rozpoczeli ostra walke z Bialymi, która, przyczyniwszy sie w Królestwie do dwukrotnych przewrotów w Rzadzie, rozegrala sie i w innych czesciach porozbiorowych Rzeczypospolitej.

Juz w maju 1863 r. uwydatniajaca sie w Rzadzie Narodowym przewaga Bialych doprowadzila ze strony Czerwonych do zamachu stanu, do którego walnie dopomógl naczelnik strazy bezpieczenstwa Landowski, prawdopodobnie pochodzenia zydowskiego. Rzad Narodowy zostal rozpedzony, a bardziej oporni jego czlonkowie – uwiezieni. Haslo przewrotu wyszlo z Krakowa, gdzie licznie zgromadzeni, skrajnie radykalni nikczemnicy wymieniali publicznie nazwiska czlonków Rzadu, z intencja, azeby one doszly do moskiewskich uszu. Nie mogac doczekac sie chwili, gdy uda im sie ujac ster powstania, wyslali oni na wiosne 1863 r. morderców dla zabicia dwu najdoswiadczenszych czlonków Rzadu. Zamiar, pomimo ich woli, nie przyszedl do skutku. Wówczas spiskowcy postanowili w Zielone Swieta wymordowac wszystkich czlonków Rzadu. I to sie nie udalo. W kilka dni potem chcieli napasc na sale posiedzen w chwili, gdy obradowali tam czlonkowie Rzadu z przedstawicielami opozycji. Mieli oni zamiar zasztyletowac czlonków wladzy. Przeszkodzono im jednak.

Wichrzenia neofitów nie wrózyly dlugiego zywota nowopowstalemu Rzadowi. W krótkim czasie upadl on, ustepujac miejsca nowemu, na którego czele stanal Karol Majewski. Do pazdziernika stolica byla swiadkiem parokrotnej zmiany Rzadu. Jeszcze raz Czerwoni doszli droga zamachu do wladzy.

Poslugujac sie terrorem zniechecili oni do siebie niemal wszystkich. W krótkim tez czasie doszedl do glosu Romuald Traugutt, którego namówil do objecia wladzy Czartoryski, przedstawiwszy mu, ze istnienie terrorystycznego rzadu zniecheca mocarstwa Zachodu. Bohaterski dyktator nie byl tez wolny od „czulej opieki” wichrzycieli neofickich. Malo bylo im tego, ze mieli Epsteina w najblizszem otoczeniu tego meczennika sprawy narodowej. Widocznie nie nazbyt uleglym okazal sie im dyktator Traugutt. To tez przy koncu 1833 r. utworzony zostal przez szumowiny radykalne t. zw. Komitet Rewolucyjny (którego przewodniczacym zostal Bronislaw Brzezinski) dla przeciwdzialania zarzadzeniom Traugutta.

Co sie tyczy wrazenia, jakie wybuch powstania styczniowego wywolal na zachodzie Europy, bylo ono raczej niewielkie. Rozpoczecie walki zbrojnej z najezdzca w Królestwie przeszlo niemal niepostrzezenie wsród spoleczenstw i rzadów Zachodu. Jan Czynski, Lubliner, Wolowscy, Klaczko i inni zbyt malo czasu mieli na poinformowanie prasy zagranicznej (bedacej przewaznie wlasnoscia ludzi bliskich im pochodzeniem) o celach beznadziejnej walki, jaka toczyl naród polski z Moskalami. Jako zalozyciele „Lfalliance polonaise de toutes les croyances religieuses”, stowarzyszenia, majacego na celu pojednanie wszystkich wyznan religijnych na polskiej ziemi, zwrócili oni cala swoja energje w tym kierunku.

W Anglji wyrazano sie o powstaniu jako o ruchu, skazanym zgóry na niepowodzenie. Równiez w Wiedniu nie doceniano donioslosci rozpoczynajacych sie wydarzen. We Francji, gdzie urzedowa i pólurzedowa prasa juz przedtem rzucala gromy na Polaków z powoda zamachu Jaroszynskiego na W. ks. Konstantego, potraktowano powstanie jako ruchawke w stylu Mazziniego. W szeregu panstewek niemieckich sprawa konfliktu polsko-rosyjskiego zaciekawila dopiero z chwila zawarcia konwencji Prus z rzadem carskim. Wystapienia nielicznych dzienników na Zachodzie w obronie Polski spotykaly sie raczej z obojetnoscia wiekszosci prasy. Niektóre z nich nawet pietnowaly rzekome okrucienstwa powstanców. Jedynie w Prusiech przyjeto wybuch powstania jako wypadek pierwszorzednego znaczenia. Juz mianowanie W. ks. Konstantego namiestnikiem Królestwa wywolalo silna reakcje w Berlinie. „Jest to wiadomosc bardzo powazna – wypadek wielkiej, europejskiej donioslosci” – pisal publicysta Teodor Bernhardi.

Zdaniem prasy pruskiej, bedacej w wiekszosci w reku potomków oswieconych zydów niemieckich, którzy w r. 1819-1823 przyjmowali tysiacami wiare chrzescijanska, celem Konstantego byla korona królewska.

Tak pogodzona z Rosja Polska zmierzalaby do odzyskania Poznanskiego i Pomorza. Nastapilaby likwidacja partji Czerwonych, a kraj w oparciu o zywioly umiarkowane przeksztalcilby sie w secundo geniturę rosyjska. Rzad pruski wiec, zdaniem dziennikarzy zydowsko-niemieckich, nie mógl zajac pozycji biernego swiadka.

Wzruszajaca zgoda zapanowala tez miedzy neofickimi przywódcami Czerwonych i prasa pruska, co do obrzydzenia W. ks. Konstantemu pobytu w Warszawie. Lepiej im widocznie dogadzal na zamku królewskim Niemiec, Teodor hr. Berg, niecierpiacy Rosji i nazywajacy ja Chinami (M. Berg: „Zapiski o powstaniu polskiem”, t. III, str. 143). Wsród najblizszych wspólpracowników tego satrapy, bedacego na zoldzie bankierów zydowskich (Berg: „Zapiski…” t. III, str. 424-428), widac bylo Niemców: Wahla i Brunninga oraz zyda Goldmana.

To tez nic dziwnego, ze mial tego dosyc nawet Kraszewski, redaktor kronenbergowskiej „Gazety Polskiej”. W powiesci p. t. „Zyd” pisal on wyraznie o nadziejach przywódców zydowskich, zwiazanych z wypadkami 1863 r. Mówia oni tam: „…w powietrzu czuc proch, ale dla nas to nic zlego… skorzystajmy z dobrej okazji. Zamiast bawic sie w patrjotyzm i t. p. mrzonki, myslmy przedewszystkiem o sobie. Chlop polski nie lubi nas, wiemy o tem, ale chlop jest glupi – nie boimy sie go. O szlachte nam glównie idzie. Wmiesza sie ona przez sam punkt honoru w awanture, pójdzie do lasu, na krwawe pola, za co ja rzad ukarze, zniszczy, wytepi, wydusi, wywlaszczy, a wówczas dla nas droga otwarta… W kazdym narodzie musi sie wyrobic ponad masy jakas inteligencja i rodzaj arystokracji. My jestesmy materjalem gotowym, my zawladniemy krajem, a panujemy juz przez gieldy i przez wielka czesc prasy nad polowa Europy.

Ale naszem wlasciwem królestwem, nasza stolica, naszem Jeruzalem bedzie Polska. My bedziemy jej arystokracja, my tu rzadzic bedziemy, kraj ten nalezy do nas, jest nasz…” Tak obliczali i rezonowali zydzi Kraszewskiego (ocierajacego sie o nich zbliska) w chwili, kiedy wazyly sie losy kraju.

Stanisław Dider: ROLA NEOFITÓW W DZIEJACH POLSKI.  Warszawa 1934 Nakladem „Mysli Narodowej”

 

Za: http://pkn.blox.pl/2013/01/Rok-1863-Stanislaw-Dider-ROLA-NEOFITOW-W-DZIEJACH.html , 22 stycznia 2013

 

  • Ilustracja tytułowa: Ryszard Prauss – „Partia powstańcza na Św. Krzyżu rok 1863” Pocztówka w zbiorach AP Kielce, zesp. 166 Radostowa / wybór wg.pco

 

 , 2013.01.29 /2017.08.06

Znalezione w sieci

Autor: Znalezione w sieci