„My weźmiemy władzę, a wy Polacy pójdziecie z torbami”, czyli Michnik szczery po alkoholu


Adam Michnik pracował chętnie dla Czesława Kiszczaka – 1988

(Wybrane fragmenty artykułu)

W powyższym wideo możemy zobaczyć redaktora naczelnego „Wyborczej”, który z radością mówi o współpracy z generałem Czesławem Kiszczakiem. Od wielu lat to Adam Michnik uchodził za tego, który wie najlepiej na czym polega demokracja. Stefan Kisielewski ujął to najlepiej – „Przecież ten dzisiejszy Michnik to totalitarysta. Demokratą jest ten, kto jest po mojej stronie. Kto ze mną się nie zgadza, jest faszystą i nie można mu podać ręki. A tylko Michnik wie, na czym polega demokracja i tolerancja. On jest tutaj sędzia, alfa i omega”. Adam Michnik jeszcze dwadzieścia lat temu miał potężną władzę. Stał się cenionym redaktorem „Gazety Wyborczej”. W latach 90. „GW” nadawała ton debacie publicznej. Był swego rodzaju dyrygentem dyskursu publicznego. Jednak od kilku lat imperium Michnika słabnie na sile. Coraz częściej słyszymy o malejącej liczbie czytelników i trudnościach finansowych. Wszystko wskazuje, że słowa wypowiedziane przez niego prawie 40 lat temu dotkną go w takim samym stopniu. Co powiedział?

„My weźmiemy władzę, a wy Polacy pójdziecie z torbami”

Te słowa z ust Adama Michnika padły w listopadzie 1980 roku. Obecny redaktor naczelny „Gazety Wyborczej” w ten sposób zwrócił się do przedstawicieli MKZ w Jastrzębiu, którzy przybyli, by rozmawiać na temat potencjalnej współpracy z Komitetem Obrony Robotników. Należy podkreślić, że całe spotkanie jest relacją Pana Zbigniewa Flisa.
Zbigniew Flis. Lata 80.

Przebieg tamtego spotkania opisał Zbigniew Flis, górnik z Jastrzębia-Zdroju, organizator strajku na kopalni „Borynia”. Był wielokrotnie aresztowany i prześladowany za działalność opozycyjną. W listopadzie 1980 roku Flis był jednym z przedstawicieli Międzyzakładowej Komisji Związkowej (MKZ), którzy rozmawiali z członkami KOR-u na temat ich wejścia do Jastrzębia w podwarszawskiej prywatnej wilii. Flis był jednym z tych, którzy nie zgadzali się na wpływ KOR-u w MKZ w Jastrzębiu. „Po obiedzie /schabowy z kapustą/ odeszliśmy od stołu i poszliśmy rozmawiać na kanapach” – pisze górnik. Przedstawiciele KOR-u za wszelką cenę chcieli przekonać Ślązaków o konieczności wejścia KOR-u do śląskiej „Solidarności”.

Następnie zebrani zaczęli pić alkohol. (…)
(…) Szybko doszło do spięcia między przedstawicielem jastrzębskiego MKZ-u z Kuroniem i Geremkiem. „Wtedy już nie było mowy o podpisywaniu czegokolwiek” – wyjaśnia Flis. (…)

(Nie)Zwyczajny górnik

Zbigniew Flis nie był jakimś czołowym liderem „Solidarności”. Był jednak organizatorem strajku kopalni „Borynia”. To wówczas pokazał swoją determinację mówiąc do pułkownika dowodzącego pacyfikacją kopalni, że jeżeli czołgi ruszą, to jego chłopcy się „usmażą wjeżdżając na ogrodzenie będące pod wysokim napięciem”. Czołgi odjechały, ale na niego wyrok już zapadł dawno. Komunistyczni dygnitarze grozili mu: „Ojczyzna jest jak matka, nigdy ci tego nie zapomni”, „Uważaj na ulicy. Wiesz, możesz się pośliznąć, wpaść pod autobus …”.
Flis szybko trafił do więzienia, gdzie był bity i torturowany. Następnie był internowany w Bieszczadach. Pod koniec stycznia 1982 roku opuścił więzienie. Najprawdopodobniej przyczynił się do tego pogarszający stan zdrowia. Nie poczuł jednak smaku wolności. „Rozpoczęło się nękanie. Średnio raz w tygodniu był aresztowany i przesłuchiwany. Zawsze po otrzymaniu wypłaty w drodze do domu zatrzymywali go esbecy i rewidując zabierali pieniądze i kartki żywnościowe. Pozbawiono go mieszkania. W sierpniu zmuszono go do zwolnienia się z kopalni. Przeżył tylko dzięki darom z kościoła” – wspomina Mirosław Rymar.
Zbigniew Flis – zdjęcie paszportowe.
Wykończony psychicznie i fizycznie Flis wyjechał 4 grudnia 1982 roku do Australii. To było ultimatum, które postawił mu minister Mieczysław Glanowski. „Prosił, aby mógł wyjechać dzień później, bo chciał być na pogrzebie swego ojca. Nie pozwolili, albo wyjeżdżasz, albo zgłaszasz się do ośrodka karnego w Raciborzu, do odsiadki zasądzonych wronim prawem czterech lat” – pisze Rymar.

To już kolejna relacja osoby nie będącej na politycznym świeczniku. W ostatnim czasie coraz więcej dowiadujemy się o niektórych działaczach opozycji antykomunistycznej, którzy sprzeniewierzyli się reprezentowanym wcześniej ideałom i wartościom. Zbigniew Flis nie jest tylko ofiarą komunistów. Jest także ofiarą opozycyjnych hipokrytów. (Przeczytaj cały artykuł . . . )

BC, piotrbein.wordpress.com, lustracja.net
Źródło: telewizjapolska24.pl , 02-28-2017.
Wybór fragmentów wg.pco
Polish-Club-Online-PCO-logo-2

 , 2017.09.04.

Znalezione w sieci

Autor: Znalezione w sieci

  • Jozefa Panek

    doprawdy tu pasuje tylko „oprawcy” Ech….