Francja skapitulowała.


Przez Karaiby przeszedł huragan niszcząc wszystko na swojej drodze. Huragan nie pojawia się nagle i znikąd – wszyscy wiedzieli, że nadchodzi i mieli około 5 dni na to, żeby się przygotować. Porobić zapasy, zabezpieczyć mienie, uciec…
W takich przypadkach rola służby publicznych nabiera szczególnej wagi.

Francja ma wiele terytoriów zamorskich. Część z nich to formalnie terytorium Francji, a nawet więcej, część Unii Europejskiej. Jednym z tych terytoriów jest kawałem niewielkiej wyspy, podzielonej na część francuską i holenderską, o nazwie Saint-Martin. Miejsce żyjące w zasadzie wyłącznie z turystyki, 35 tysięcy rdzennych mieszkańców (głownie Europejczycy). Administracyjnie jest to „podprefektura”, czyli taka część departamentu, który odpowiada mniej więcej naszemu województwu.

Choć wiadomość o huraganie była znana dużo wcześniej, władze Francji nie zrobiły dokładnie NIC. Nie było ŻADNYCH działań prewencyjnych, nie było żadnych działań umożliwiających ewakuację tym, którzy chcieliby wyspę opuścić. Rząd USA zorganizował natychmiast most powietrzny dla swoich obywateli obecnych na miejscu i w ciągu dwóch dni opuścili oni wyspę, natomiast Air France, główna, państwowa francuska linia lotnicza, wobec ogromnego napływu zamówień biletów, podwyższyła ich cenę do… 3000 euro!

W czasie, gdy głupek-faszysta Trump zorganizował ewakuację 6 milionów mieszkańców Florydy, by im zapewnić bezpieczeństwo, wielki przywódca europejski Macron jeździł sobie po Grecji, a jego premier uroczyście przecinał biało niebiesko czerwoną wstęgę otwierając uroczyście jakiś kurnik w południowej Francji. Oczywiście to nie jest tak, że rząd francuski nie miał nikogo na miejscu – jako że Saint-Martin jest podprefekturą, to urzęduje tam na stałe pani podprefekt (coś jakby nasz wicewojewoda), Anne Laubiès. No i jako odpowiedzialny przedstawiciel Republiki Francuskiej ogłosiła, że wobec nadchodzącej katastrofy mieszkańcy muszą podjąć wszelkie niezbędne działania, żeby chronić siebie, swoich bliskich oraz swoje mienie, po czym opuściła wyspę. Nie żartuję, to nie jest fejk.

Huragan nadszedł, zdewastował całą wyspę.

Obecnie, 5 dni po huraganie, nieznany jest rozmiar zniszczeń, nie wiadomo ile jest ofiar. Saint Martin znajduje się w rękach zorganizowanych i uzbrojonych gangów rozkradających wszystko, co się da ukraść, ludzie w mieście, którzy mają broń, zorganizowali milicję, aby bronić się przed gangsterami. Żandarmeria pełniąca rolę policji na wyspie jest bezsilna, a wczoraj wieczorem wręcz była celem ataku zorganizowanych band, żandarmi zostali złapani, związani, a wszystkie zapasy broni i amunicji przejęli gangsterzy. Straż pożarna nadal nie odpowiada na wezwania.

W Saint Martin, kawałku terytorium Francji, Unii Europejskiej, nastąpiło załamanie władzy państwowej.

Wystarczył jeden huragan.

W Polsce nie ma na szczęście tropikalnych huraganów.

Z ostatniej chwili – władze Francji z uznaniem odniosły się do działań pani podprefekt…

Dla znających język Moliera:

 

Adam Pietrasiewicz

 

Źródło: Blogpublica.com , 11.09.2017

 

Więcej artykułów Adama Pietrasiewicza na naszym portalu >   >   >   TUTAJ.

 

Polish-Club-Online-PCO-logo-22017.09.11.

Adam Pierasiewicz

Autor: Adam Pierasiewicz