Polski neokolonializm: „inwestor zagraniczny” ma większe prawa i przywileje niż lokalny przedsiębiorca


Polska ma być jedną wielką specjalną strefą ekonomiczną. A nie łatwiej po prostu obniżyć podatki wszystkim?

 

Zgodnie z najnowszym pomysłem wicepremiera i ministra rozwoju Mateusza Morawieckiego, na terytorium całej Polski ma powstać jedna, wielka specjalna strefa ekonomiczna. Mając na uwadze patologie związane z istnieniem takich stref oraz fakt, że potwierdzają one neokolonialny charakter naszej gospodarki (gdzie duży „inwestor z zagranicy” ma większe prawa i przywileje niż lokalny przedsiębiorca), warto się zastanowić czy nie lepszym (i łatwiejszym w realizacji) pomysłem byłoby jednak powszechne obniżenie podatków dla wszystkich przedsiębiorców?

Wicepremier Mateusz Morawiecki zaprezentował na forum ekonomicznym w Krynicy-Zdrój projekt ustawy, która miałaby utworzyć z naszego kraju jedną, wielką specjalną strefę ekonomiczną. Zachęty podatkowe (czytaj: ulgi podatkowe) dla inwestorów miałyby być dostępne na całym terytorium Polski. Zdaniem Morawieckiego wprowadzenie tej koncepcji w życie miało przynieść Polsce nakłady inwestycyjne rzędu 117,2 mld zł (do 2027 r.), oraz 158,3 tys. nowych miejsc pracy.

Im dłużej czytam założenia do najnowszego projektu Morawieckiego, tym bardziej przypominają mi się słowa Miltona Friedmana (noblista, guru wolnorynkowej ekonomii), który w 1990 roku wyraźnie ostrzegał polityczne elity naszego kraju: „Pamiętajcie jedno: zagraniczni inwestorzy nie będą inwestować w Polsce po to, by pomóc Polsce, lecz po to, by pomóc sobie. Cudzoziemcy powinni mieć pełną swobodę inwestowania w Polsce, ale tylko wtedy, gdy będzie to w interesie Polski. Można to zrobić poprzez stworzenie cudzoziemcom takich samych reguł gry, jakie obowiązują Polaków, nie należy dawać im żadnych specjalnych przywilejów, ulg czy zwolnień podatkowych”.

Co się stało w kolejnych latach? Okazało się, że rządzący naszym krajem postępowali dokładnie na odwrót. Zaczęło się od wyprzedaży majątku narodowego za pół ceny lub bezcen. Zagraniczni inwestorzy kupowali od państwa gotowe fabryki, zakłady przemysłowe czy banki za ułamek ich wartości. Dostawali przy tym obietnice ulg podatkowych i przywilejów, które nawet się nie śniły działającym na tym samym rynku polskim przedsiębiorcom.

Rządzący, aby jeszcze bardziej wejść w cztery litery zagranicznym inwestorom, wymyślili specjalne strefy ekonomiczne, gdzie podatki dochodowe dla podmiotów z zagranicy, które zdecydują się tam zbudować np. swoją montownie, są znacznie mniejsze, niż dla Polaków prowadzących swój biznes tuż obok strefy.

Zestawiając powyższe fakty z informacją o najnowszym pomyśle ministra Morawieckiego, który znowu chce „dopieszczać” nowych inwestorów, a zapomina o już działających i pracujących na terenie Polski przedsiębiorcach, każą mi poddać w wątpliwość słuszność tej koncepcji. Czy w takich okolicznościach nie lepszym (i łatwiejszym w realizacji) rozwiązaniem byłoby powszechne obniżenie podatków dla wszystkich przedsiębiorców? Czyż nie korzystniej byłoby tworzyć rodzimym twórcom naszego PKB takich samych reguł gry, jakie obowiązują zagranicznych inwestorów? Przecież i jedni, i drudzy chcą w naszym kraju zarabiać pieniądze. Dlaczego zatem jedynie mityczni „inwestorzy” mieliby być uprzywilejowani?

 

Źródło: Morawiecki: Dzięki nowej ustawie cała Polska może stać się strefą inwestycyjną (Stooq.pl)

Za: Niewygodzne.info.pl , 8.09.2017.

 

  • Ilustracja tytułowa: Rząd RP Beaty Szydło. Polskie Radio, 18.11.2015 / wybór zdjęcia wg.pco

 

Polish-Club-Online-PCO-logo-2, 2017.09.11.
Znalezione w sieci

Autor: Znalezione w sieci