Kariera “postępowego katolika”


Jednym z tych co z zapałem wspomagał siły wrogie powstaniu wolnej Polski był Tadeusz Mazowiecki. Jego polityczna kariera jako „postępowego katolika” zapisała się wielkimi zgłoskami w niszczeniu polskiego Kościoła. Szczególnie upodobał sobie dokopywania walecznym hierarchom. Icek Dikman – tak nazywał się pierwotnie późniejszy autor grubej kreski. Jego agenturalna postawa pojednania ze zbrodniarzami z UB, SB, WSI i nomenklatury żydo-komuny, zablokowanie karania ich za popełnione zbrodnie na narodzie Polskim w latach 1944 – 1989, pozwoliła mu zachować wysoką pozycję polityczną w pookrągłostołowej Polsce.

Przez lata otwierano teczki służb specjalnych szeregu wartościowym Polakom, niszczono ich. Jednak nigdy nie pokazano teczek takich asów przemian jak Tadeusz Mazowiecki, czy Adam Michnik, wielu innym wygodnym w polskiej pierestrojce zapomniano, a nawet uznano ich za szykanowanych przez ludowe władze.

Warto zwrócić uwagę na fakt, że jako premier Mazowiecki blokując lustrację i dekomunizację umożliwił na szperanie w archiwach MSW od 12 kwietnia do 27 czerwca 1990 roku swoim „wybrańcom”, tzw. komisji d/s zbiorów archiwalnych w składzie: przewodniczący Bogdan Kroll (dyrektor Archiwum Akt Nowych) oraz prof. Jerzy Holzer (historyk z PAN), historyk prof. Andrzej Ajnenkiel i Adam Michnik ( ówczesny poseł Obywatelskiego Klubu Parlamentarnego, naczelny „Gazety Wyborczej”). Po dzień dzisiejszy tajemnicą jest co oglądali, co kopiowali, jakie dokumenty wynieśli. Faktem jest, że w zasadzie przeróżni lustratorzy do dokumentów najważniejszych szubrawców nie dotarli. Zmarł 28 października 2013 roku.

Przypominamy artykuł Pawła Siergiejczyka z 2010 roku opublikowany na łamach tygodnika Nasza Polska. 

Waldemar Glodek, PCO
3 października 2017

 

  *   *   *

Kariera “postępowego katolika”

 

 

Jak Tadeusz Mazowiecki budował w Polsce socjalizm

– Chciałbym ujawnić moje głębokie wzruszenie, że mogę wśród moich doradców witać Tadeusza Mazowieckiego wraz z jego gigantycznym doświadczeniem, wielką mądrością i wielkim formatem człowieka i polityka – oświadczył w ubiegły wtorek Bronisław Komorowski. Ten rok w ogóle jest dla Mazowieckiego szczęśliwy: 7 kwietnia premier Tusk zabrał go do Katynia, 4 lipca był pierwszą osobą, której zwycięzca wyborów prezydenckich podziękował za poparcie, a 30 sierpnia za sprawą Henryki Krzywonos Mazowiecki został ogłoszony głównym bohaterem strajku z 1980 r. Dlatego, choć były premier ma już 83 lata, warto przypomnieć, skąd się wzięło jego “gigantyczne doświadczenie”, które tak wychwala prezydent.

 

Pierwsze pióro PAX-u

Tadeusz Mazowiecki ma szczęście nie tyle do biografów, co do hagiografów. Jeden z nich, Tomasz Wołek, tak opisywał jego młodość: “W ściskanej coraz szczelniej stalinowską obręczą Polsce niemal z dnia na dzień kurczyły się możliwości publicznej aktywności. Szczególnie dotyczyło to ludzi jawnie manifestujących swe przywiązanie do religii i Kościoła, właśnie takich jak młody student Mazowiecki. W tamtych czasach jedną z nielicznych enklaw względnej autonomii wydawał się katolicki tygodnik »Dziś i Jutro«” (T. Wołek, “Tadeusz Mazowiecki – polityk zgody” [w:] “Rodem z »Solidarności«. Sylwetki twórców NSZZ »Solidarność«”, Warszawa 1997).

“Dziś i Jutro” było tygodnikiem wydawanym przez grupę Bolesława Piaseckiego (później zorganizowaną w Stowarzyszenie PAX), deklarującą katolicyzm, ale i akceptację ustroju komunistycznego. Mazowiecki zaczął tam publikować w roku 1949 jako 22-latek, a już rok później został zastępcą redaktora naczelnego PAX-owskiego dziennika “Słowo Powszechne”. Wołek oczywiście nie wspomina, co było przyczyną tak błyskotliwej kariery niedoświadczonego politycznie młodzieńca – i trudno się temu dziwić. Musiałby bowiem sięgnąć do pożółkłych roczników “Dziś i Jutro” z najciemniejszych lat stalinizmu i zacytować ówczesną publicystykę Mazowieckiego. Na przykład takie wywody:

“Nie wydaje mi się, aby istniała tylko alternatywa: integralna wrogość do marksizmu albo integralne przyjęcie marksizmu. W każdym razie dla katolika nie istnieje lub może nie powinna istnieć żadna z tych możliwości. (…) Uważam, iż katolik nie ma żadnej potrzeby zaprzeczać wielkiej doniosłości, jaką w rozwoju myśli ludzkiej odegrały teorie Marksa i jego następców. Uznaję wielki wkład myśli marksistowskiej do ogólnego dorobku ludzkiej kultury, wkład, którego największa doniosłość polega nie tylko na rehabilitacji znaczenia pierwiastka materialnego i procesów społeczno-ekonomicznych, ale na połączeniu tych założeń z walką wyzwoleńczą, słowem – na rewolucyjności zarówno intelektualnej, jak i społecznej. (…) Dziś, gdy spory światopoglądowe nabrały na całym świecie ostrych konturów, trzeba zdobywać się na szczególny wysiłek uniwersalistycznego obejmowania prawdy. Katolicy nie mają powodu do negowania słusznego dorobku myśli marksistowskiej i jakiejkolwiek innej niekatolickiej” (“Dziś i Jutro”, 23.04.1950 r.).

“Naszym zadaniem jest trafnie wysnuć konsekwencje wynikające z faktu pierwszeństwa dziejowego marksistów w podniesieniu socjalistycznego buntu społecznego, z pierwszeństwa, które dało właśnie im w ręce ster historii nowej epoki. Widząc w postulatach społecznych marksizmu pierwiastki zagubione przez postawę katolicką, ale i nie zacierając świadomości różnic w konsekwencjach społecznych, powodowanych przez różnice światopoglądów, musimy ideowo pogłębić elementy zbieżne, pozwalające na współdziałanie, stwarzając przez to możliwość skuteczniejszego oddziaływania naszego światopoglądu na kształt nowego życia. (…) Stąd więc nie obrona zdrowych nawet pierwiastków indywidualizmu, ale pełne rozwijanie i wnoszenie personalizmu w treść rewolucji nadać winno właściwy charakter myśli katolickiej. Walka o personalizm w ustroju socjalistycznym jest bowiem tym zadaniem, które mamy wykonać” (“Dziś i Jutro”, 2.07.1950 r.).

Trudno się dziwić, że tak zaangażowany autor został pierwszym laureatem PAX-owskiej Nagrody im. Włodzimierza Pietrzaka (czym dzisiaj się nie chwali). O rosnącej pozycji Mazowieckiego świadczy też fakt, iż jako 25-latek napisał słowo wstępne do wydanej w lipcu 1952 r. broszury pt. “Wróg pozostał ten sam”, zawierającej antyniemieckie i ogólnie antyzachodnie opinie całej plejady związanych z PAX-em intelektualistów, w tym wielu księży. Mazowiecki pisał tam m.in.:

“W roku 1952 historia dowodzi wyraźnie, że dokonane w Polsce przemiany społeczne są nieodwracalne. W świat zaś wyzysku kapitalistycznego i kolonialnego coraz to mocniej uderza powiew buntu społecznego. (…) Robota przeciw Polsce, jej nowej linii rozwojowej, wychodzi z tych samych kół politycznych Zachodu, które przerażone przebiegającą przez cały świat falą przemian społecznych, wyciągnąwszy swe stare zawołanie bojowe o »niebezpieczeństwie czerwonej zarazy«, usiłują wepchnąć ludzkość w tragedię nowej ogólnoświatowej wojny. Ostatni rok ujawnił szczególnie wyraźnie dla każdego nieuprzedzonego człowieka, że świat kapitalistyczny rozdzierany jest od wewnątrz sprzecznościami, a źródło wyzwoleńczej walki tkwi nie w tej czy innej ideologii, lecz w krzywdzącej rzeczywistości społecznej, jakiej poddane są masy ludzi ciemiężonych i wyzyskiwanych”.

 

Pogromca biskupa Kaczmarka

Hagiografowie Mazowieckiego, przemilczając szczegóły jego aktywności w prasie PAX-owskiej, zawsze podkreślają, że już od roku 1952 był “przeciwnikiem koncepcji ideologicznych Bolesława Piaseckiego” (jak pisze w jego biogramach Andrzej Friszke). W rzeczywistości chodziło o mało znaczące różnice w dyskusji nad dokumentami ideowymi stowarzyszenia, co jednak Piasecki uznał za próbę podważenia jego przywództwa i “zesłał” Mazowieckiego do Wrocławia, mianując redaktorem naczelnym “Wrocławskiego Tygodnika Katolickiego”. O tym, że młody publicysta nie przeszedł wówczas żadnej widocznej przemiany, świadczy jego najgłośniejszy tekst z tamtych czasów pt. “Wnioski”, opublikowany na łamach “WTK” z 27 września 1953 r. Był to komentarz do skazania kilka dni wcześniej przez Wojskowy Sąd Rejonowy w Warszawie biskupa kieleckiego Czesława Kaczmarka i kilku innych duchownych, oskarżonych o “zorganizowanie ośrodka prowadzącego działalność dywersyjną, wymierzoną przeciwko państwu ludowemu”. Mazowiecki pisał:

“Każdy, kto jest wiernym Kościoła, a zarazem uczciwym obywatelem ludowej ojczyzny rozumie, że religijna misja Kościoła trwająca przez wszystkie czasy może i powinna być pełniona w ustroju socjalistycznym. Równocześnie milionowe rzesze wierzących w naszym kraju dają codziennie ofiary, i twórczy wkład w nowe budownictwo gospodarczo-społeczne. I właśnie ludowa ojczyzna przywróciła godność ludzką milionom prostych ludzi, w olbrzymiej większości wierzących, przekraczając raz na zawsze stosunki społeczne, w których urodzenie czy majątek decydowały o wartości człowieka, otwarła dzieciom robotników i chłopów dostęp do nauki i kultury i buduje w niezwykle trudnych warunkach powojennego życia podstawy lepszego bytu (…). Na rozprawie sądowej zanalizowana została przestępcza działalność oskarżonych, jak i jej skutki. Wychowanie nacechowane podejrzliwością i wrogością wobec postępu społecznego, atmosfera środowiska społecznego rozniecająca lub choćby tylko podtrzymująca bezwzględną wrogość wobec osiągnięć społecznych Polski Ludowej, wpływy polityczne przychodzące z zewnątrz i wyrosła na tym wszystkim błędna postawa polityczna ks. bp. Kaczmarka, która doprowadziła go do kolizji z prawem – oto sumarycznie ujęte przyczyny działalności przestępczej oskarżonych. Doprowadziły one do czynów skierowanych przeciwko interesom własnego narodu. Doprowadziły ks. bp. Kaczmarka do działalności wrogiej wobec interesu narodowego i postępu społecznego w okresie przedwojennym, okupacyjnym i w Polsce Ludowej. Doprowadziły w szczególności nie tylko do postawy przeciwnej nowej rzeczywistości naszego kraju, nie tylko do podrywania zaufania w trwałość władzy ludowej i nowych stosunków społecznych w Polsce, ale i do uwikłania się we współpracę z ośrodkami wywiadu amerykańskiego, które pragnęłyby posługiwać się przedstawicielami duchowieństwa, jako narzędziem realizacji swych wrogich Polsce planów. (…) Postawa polityczna biskupa czy kapłana podlega takiej samej ocenie, jak postawa każdego innego obywatela. Dlatego więc nie tylko bolejemy, ale i odcinamy się od błędnych poglądów ks. bp. Kaczmarka, które doprowadziły go do akcji dywersyjnej wobec Polski Ludowej i kierowały w tej działalności jego postawą. (…)  Ku tej szkodliwej działalności kierowały ks. bp. Kaczmarka i współoskarżonych poglądy prowadzące do utożsamiania wiary ze wsteczną postawą społeczną, a dobra Kościoła z trwałością i interesem ustroju kapitalistycznego. Z tego stanowiska wynikało wiązanie się z imperialistyczną i nastawioną na wojnę polityką rządu Stanów Zjednoczonych. (…) Katolicy polscy co dnia pogłębiając swój wielki udział w pracy całego narodu, jednocząc się we wspólnym Froncie Narodowym, będą dalej pracować nad tym, aby stwarzać perspektywę dla misji Kościoła w nowej epoce, usuwać istniejące trudności i nie dopuszczać do tragicznych konfliktów w sumieniach wierzących, jak to miało miejsce w związku z procesem ks. bp. Kaczmarka. Wierzymy bowiem najgłębiej, że nawet najbardziej bolesne i tragiczne pomyłki nie mogą zmienić faktu, że przyszłość należy do ustroju społecznego, w którym żyjemy, i że w tej przyszłości Kościół znajdzie właściwe swojej misji religijnej miejsce, a ludzie wierzący na równi z ludźmi innych światopoglądów będą tej przyszłości współtwórcami”.

Szczególnego posmaku temu tekstowi nadaje fakt, iż ojciec Tadeusza Mazowieckiego, Bronisław, z zawodu lekarz, był przed wojną znanym działaczem Akcji Katolickiej w Płocku, której diecezjalnym dyrektorem był właśnie ks. Czesław Kaczmarek, późniejszy biskup…

 

Z partią przeciw Piaseckiemu

Znajdując się poza bezpośrednią kontrolą Piaseckiego, we Wrocławiu, Mazowiecki skupił wokół siebie grupę młodych działaczy PAX-u, nazwaną później “frondą”, która zaczęła niemal jawnie podważać przywództwo szefa organizacji. I znów – wbrew temu, co piszą hagiografowie – nie chodziło o jakieś zasadnicze różnice polityczne. Jeszcze 21 kwietnia 1955 r. PAX zorganizował we Wrocławiu manifestację z okazji 10. rocznicy powrotu Ziem Odzyskanych do Macierzy. Główny referat, który wygłosił Mazowiecki, poświęcony był “jeszcze mocniejszemu ukochaniu sprawy obrony pokoju, przyszłości naszego narodu i świata”. W tym samym czasie “fronda” już niemal jawnie głosiła, że stowarzyszeniem rządzi “mafia” złożona z dawnych podwładnych Piaseckiego z ONR-Falanga. Grupa Mazowieckiego domagała się zatem “demokratyzacji” PAX-u, czyli – jak łatwo zgadnąć – udziału we władzy. Piasecki zareagował stanowczo, ogłaszając 13 sierpnia zawieszenie przywódców “frondy” w prawach członków.

Co zrobił Mazowiecki i jego współpracownicy? Już następnego dnia wystosowali list do władz partii, w którym poskarżyli się na Piaseckiego. “Niżej podpisani działacze katoliccy zwracają się z niniejszym pismem do Komitetu Centralnego PZPR jako do gospodarza politycznego naszego kraju, pragnąc poinformować go o przebiegu sprawy, która stała się przyczyną faktu, iż praktycznie znaleźli się w obliczu utraty możliwości aktywnej pracy dla celów ruchu społecznie postępowego katolików polskich. (…) Pragniemy też na wstępie z całym naciskiem podkreślić, zwracając się z tym pismem do KC PZPR, że czynimy to z pełnym zaufaniem wynikającym z głębokiego ideologicznego uznania przez nas partii klasy robotniczej za siłę kierowniczą naszego kraju oraz w pełni gotowości zastosowania się do jej oceny” – tak zaczyna się ów list. A właściwie donos na kierownictwo PAX-u, któremu zarzucono takie “grzechy”, jak “skłonność do arbitralnych decyzji, pogarda nawet pozorów kolegialności, dygnitarstwo i burżuazyjny, konsumpcyjny styl życia, które – stanowiąc relikty faszystowskiej przeszłości tych ludzi – kompromitują w opinii zewnętrznej nasze środowisko i osłabiają siłę jego oddziaływania na duchowieństwo”.

Ponieważ aktywność “frondy” zbiegła się w czasie z potępieniem jednej z książek Piaseckiego przez watykańskie Święte Oficjum, Mazowiecki wraz z kolegami usilnie starali się przekonać partię, że ich wystąpienie nie ma z tym faktem nic wspólnego: “Niżej podpisani wielokrotnie dawali wyraz zarówno w publicystyce, jak i w działalności politycznej, swojemu krytycznemu i negatywnemu stosunkowi do linii politycznej Watykanu”.

Dwa miesiące później, 14 października 1955 r., grupa Mazowieckiego wystosowała kolejny list do Komitetu Centralnego, składając go na ręce sekretarza KC Franciszka Mazura, odpowiedzialnego wówczas za politykę wobec Kościoła. Oba listy ewidentnie świadczyły o tym, że akcję przeciwko Piaseckiemu “fronda” podjęła przynajmniej za wiedzą, o ile nie na zlecenie części kierownictwa PZPR. Piasecki jednak okazał się mocniejszy i usunął wewnętrzną opozycję z PAX-u, dlatego też drugi list kończy się błagalną prośbą“ do Partii jako do kierowniczej siły Frontu Narodowego” o “umożliwienie nam dalszej pracy we Froncie Narodowym i w tym jego ogniwie, jaki stanowi ruch społeczny postępowych katolików”.

 

“Lewe skrzydło” KIK-u

I rzeczywiście, partia dała “frondzie” możliwość dalszej pracy, tyle że już po październiku 1956 r. Mazowiecki został redaktorem naczelnym miesięcznika “Więź”, wydawanego od 1958 r. Hagiografowie byłego premiera o tym nie wspominają, ale z wydanych niedawno dzienników najbliższego wówczas współpracownika Mazowieckiego, Janusza Zabłockiego, jasno wynika, że miał to być organ “lewego skrzydła” ruchu Klubów Inteligencji Katolickiej – stanowiący prokomunistyczną przeciwwagę nawet dla środowiska “Tygodnika Powszechnego”, które zresztą długo traktowało rozłamowców z PAX-u nieufnie.

W programowym tekście pt. “Rozdroża i wartości”, zamieszczonym w pierwszym numerze “Więzi”, Mazowiecki – obok wołania o “Kościół otwarty” – podkreślał, iż “bezpłodna jest wszelka myśl i wszelki wysiłek nie liczący się z tym, że Polski nie można cofać do formacji kapitalistycznej. Chodzi natomiast o to, aby socjalistyczna formacja społeczno-ekonomiczna, w jaką Polska w wyniku dokonanych reform społecznych weszła, rozwijała się w kierunku najkorzystniejszym dla życia i praw człowieka, którym winna ona służyć”.

Natomiast w numerze 5. z 1960 r. Mazowiecki opublikował jeden z najgłośniejszych swoich esejów pt. “Antysemityzm ludzi łagodnych i dobrych”. W tekście jednoznacznie potępiającym zjawisko antysemityzmu nie omieszkał rozprawić się z poglądem o znacznym udziale Żydów w budowaniu komunizmu w Polsce: “Przyczyn, które sprawiły, że w aparacie władzy w 1945 roku na odpowiedzialnych nieraz stanowiskach znalazło się dużo Polaków pochodzenia żydowskiego szukać należy w historycznej sytuacji tamtego okresu, a nie w jakichś wiecznych cechach charakteru żydowskiego, czy co gorsza w planach światowego żydostwa. Polacy ci należeli do zasymilowanej czy asymilującej się inteligencji żydowskiego pochodzenia. Byli to ludzie bądź już dawniej związani z ruchem komunistycznym bądź też wiążący się z nim szczególnie mocno po gehennie, jaką przeszli w czasie wojny. W założeniach tego ruchu, stanowiącego przecież siłę napędową armii, która rozgromiła faszyzm, widzieli oni trwałą zaporę przeciw możliwości odrodzenia się rasizmu i antysemityzmu. Wpływało to niewątpliwie na ich stosunek do nowej, rewolucyjnej władzy. Tymczasem zaś tradycyjna inteligencja polska była w olbrzymiej większości tak czy inaczej w opozycji. O faktach tych dziś łatwo się zapomina, gdy doszukuje się »proporcji pochodzeniowych«, czyniąc z nich argument nadający rzekomo antysemityzmowi w naszych warunkach jakieś racje”.

Nic dziwnego, że tak gorliwego sojusznika kierownictwo PZPR postanowiło w końcu nagrodzić mandatem poselskim. Po raz pierwszy Mazowiecki został posłem w 1961 r. – dla porównania zauważmy, że Bolesław Piasecki dostąpił tego “zaszczytu” dopiero 4 lata później. Okręgiem wyborczym redaktora “Więzi” stał się znowu Wrocław. Styl jego wystąpień przez 11 lat zasiadania w Sejmie pozostał niezmienny: zawsze podkreślał swoją lojalność wobec partii i jej aktualnego kierownictwa, uwagi krytyczne dozował zaś bardzo oszczędnie. Już w pierwszym swoim wystąpieniu sejmowym 14 lipca 1961 r. stwierdził: “Można z czystym sumieniem i bez najmniejszej przesady powiedzieć, że gdyby Polska Ludowa miała na koncie swoich społecznych zdobyczy tylko to, co osiągnięto w upowszechnianiu oświaty, samo to wystarczyłoby dla zapewnienia jej szczególnego miejsca w tysiącletnich dziejach naszego narodu. (…) Rozumiemy, że ten wielki rozwój oświaty nie jest dziełem przypadku, ale wynika z założeń ustroju socjalistycznego. Bez przebudowy społecznej nie byłaby możliwa zakrojona na szeroką skalę, obejmująca wszystkie środowiska społeczne przebudowa oświatowa”.

 

Ordery i mieszkania

Hagiografowie Mazowieckiego podkreślają jego udział w sławnej interpelacji posłów koła “Znak” do premiera w obronie studentów represjonowanych w marcu 1968 r. Tyle że nie dodają, iż jedynym posłem, który poniósł konsekwencje tego gestu, był Jerzy Zawieyski. Ten znany pisarz stracił miejsce w Radzie Państwa i w Sejmie, a niedługo potem zakończył życie w do dziś nie wyjaśnionych okolicznościach. Natomiast pozostali sygnatariusze interpelacji – w tym Mazowiecki – w rok po jej złożeniu ponownie zostali posłami. Co więcej, w lipcu 1969 r. z okazji 25-lecia Polski Ludowej odznaczono ich wysokimi orderami. Mazowiecki otrzymał wtedy Krzyż Oficerski Orderu Odrodzenia Polski – “oczko wyżej” niż Jerzy Turowicz, szef “Tygodnika Powszechnego”. Dla ścisłości dodajmy, że Krzyż Kawalerski OOP redaktor “Więzi” dostał już wcześniej, na 20-lecie PRL.

Cokolwiek by zatem robili piewcy legendy Mazowieckiego, w pamiętnym roku 1968 na pewno nie był on opozycjonistą. Jeszcze 21 grudnia tegoż roku podkreślał z trybuny sejmowej: “Zasadą ustrojową jest w Polsce socjalistycznej założenie, że kierownictwo polityczne rozwojem kraju sprawuje Polska Zjednoczona Partia Robotnicza. Na uznaniu tej zasady i my opieramy swą działalność”.

Do opozycji przeszedł dopiero w latach 70., po trzech kadencjach spędzonych w Sejmie PRL, mimo iż – jak wynika z dziennika Zabłockiego – w 1961 r. zapewniał swoje środowisko, że interesuje go tylko jedna kadencja. Trudno się jednak dziwić tej niekonsekwencji, skoro niespełna rok po wyborze otrzymał jako poseł nowe mieszkanie przy ul. Marszałkowskiej w Warszawie (“bardzo ładne, obszerne, urządzone estetycznie i wygodnie” – notował Zabłocki). Charakterystyczna jest także opinia innego posła z koła “Znak”, Stefana Kisielewskiego, który zapamiętał, że Mazowiecki “zawsze wierzgał, jak przeciwko socjalizmowi coś się mówiło”. No cóż, w końcu zawdzięczał temu ustrojowi niemało…

Paweł Siergiejczyk

Artykuł ukazał się w tygodniku „Nasza Polska” Nr 42 (781) z 19 października 2010 r. / Opublikowany również na Polish Club Online 25.10.2010

 

Więcej opracowań Pawła Siergiejczyka na naszym portalu   >    >    >  TUTAJ.

 

  • Ilustracja tytułowa: Od lewej: Aleksander Kwaśniewski, Tadeusz Mazowiecki, Bronisław Komorowski, Donald Tusk, Wojciech Jaruzelski.Fot. za: hej-kto-polak.pl / wybór zdjęcia wg.pco

 

Polish-Club-Online-PCO-logo-2
, 2017.10.03.
Materiały nadesłane

Autor: Materiały nadesłane