Operacja „Kupiec”


Lektura akt służby bezpieczeństwa rzadko kiedy bywa źródłem przyjemności innej niż poznawcza. Jeśli nie wiąże się z czysto rutynową, pozbawioną emocji analizą faktów, łatwo może wprowadzić czytelnika w stan przygnębienia. No bo jakże nie popaść w minorowy nastrój, gdy wychodzi na jaw, że wszystkie kluczowe sprawy społeczne podlegały w PRL ścisłej kontroli służb specjalnych i że wartości takie jak niezłomność i niezależność przypisywane bohaterom najnowszych dziejów okazują się w wielu przypadkach fikcją. A przecież mimo iż liczne sprawy wyglądają w świetle archiwaliów gorzej niż zwykło się je do niedawna opisywać, znaleźć można wśród rzeczonych dokumentów materiały świadczące o przewadze dobra nad złem, powściągliwości nad ślepym pędem do robienia kariery za wszelką cenę, odwagi cywilnej nad poczuciem zagubienia w świecie bez nadziei. Innymi słowy, są dowody na to, że nie wszystko przebiegało zgodnie z planem służb.

 

Podejrzany przybysz

W czerwcu 1984 roku amerykański dziennik „The New York Times” przysłał do Polski nowego korespondenta, Michaela Tylera Kaufmana. Prawdopodobnie peerelowskie służby potraktowałyby ten fakt w sposób całkiem rutynowy, gdyby nie jeden drobiazg. Ojciec Michaela, Adam Kaufman, skazany przed wojną na cztery lata więzienia za działalność w Komunistycznej Partii Polski, odsiadywał wyrok we wspólnej celi z ojcem Adama Michnika, Ozjaszem Szechterem. Był to dość istotny powód do niepokoju, przybysz mógł bowiem łatwo nawiązać kontakt z opozycją solidarnościową i dotrzeć do jej podziemnych struktur. Z miejsca otoczono go więc specjalną opieką i zaczęto gromadzić przydatne informacje w ramach sprawy operacyjnego sprawdzenia krypt. „Kupiec” prowadzonej przez Departament II Ministerstwa Spraw Wewnętrznych, czyli przez kontrwywiad cywilny. Sprawa ta znalazła odzwierciedlenie w różnych dokumentach, przede wszystkim w teczce imiennej Michaela Kaufmana przechowywanej na mikrofilmie pod sygnaturą IPN BU 01228/1104.

Wstępne wiadomości napłynęły od konsultanta ps. „Konrad”, który jako jeden z pierwszych zaprosił amerykańskiego gościa i jego małżonkę Rebeccę na kolację (7 sierpnia 1984). Zdaje się, że była to całkiem udana impreza, skoro 11 sierpnia pułkownik mgr Wiesław Wilk zanotował: „Zaproszenie zostało przyjęte z dużym zadowoleniem, gdyż jak oświadczył figurant, jest on bardzo zainteresowany w nawiązaniu bliższych kontaktów z osobami zbliżonymi do rządzącego establishmentu. Tego typu kontakty z przedstawicielami opozycji już nawiązał, wymieniając przy tym nazwisko Onyszkiewicza.”

Podczas kolacji rozmawiano o różnych sprawach związanych z wykonywaniem zawodu korespondenta jednego z najbardziej wpływowych dzienników amerykańskich, ale także o sytuacji politycznej w Polsce. „Figurant” mówił o realiach „polsko-radzieckich (zacytował tu pogląd Onyszkiewicza, że Polska jest skazana na sojusz z ZSRR). Jego zdaniem gen. Jaruzelski to odpowiedzialny polityk, który wprowadzając stan wojenny działał na zasadzie mniejszego zła. Wspomniał przy tym, że osobiście zna Z. Brzezińskiego, z którym przed wyjazdem do Polski przeprowadził dłuższą rozmowę. Brzeziński miał mu zrelacjonować swoją rozmowę z Janem Pawłem II[,] w której zastanawiali się m.in. czy gen. Jaruzelski to janczar w służbie ZSRR, czy nowy Wallenrod, Brzeziński uzasadniał pierwszą ewentualność, papież drugą” („Notatka ze spotkania z konsultantem ps. ‚Konrad’ w dniu 8 sierpnia br.”) [1984])

Zadanie zbliżenia się do Michaela Kaufmana otrzymał ponadto dziennikarz „Polityki”, tajny współpracownik ps. „Franek”, wydaje się jednak, że w tym przypadku sprawa nie miała dalszego ciągu. Nie udało się również funkcjonariuszom kontrwywiadu pozyskać źródła informacji z kręgu przyjaciół „figuranta” zatrudnionych swego czasu w dyplomacji. Rozmowa z państwem Mirą i Jerzym Michałowskimi przeprowadzona w grudniu 1985 roku zakończyła się niepowodzeniem.

Nieco bardziej spektakularnym osiągnięciem mogli się pochwalić funkcjonariusze Departamentu II w zakresie infiltracji najbliższego otoczenia red. Kaufmana. Z analizy materiałów podpisanej 6 marca 1987 roku w przez specjalistę Wydz. XV Dep. II MSW przez kapitana J.[erzego] Maślankiewicza i z kilku innych dokumentów można by wnosić, iż personel zatrudniony przez korespondenta NYT w wynajętej willi przy ulicy Lenartowicza 18 na Żoliborzu był cały czas na usługach SB. Tu jednak pojawiają się poważne wątpliwości, o których później.

 

Kontakty

Służby stosunkowo szybko zorientowały się z kim podejrzany przybysz z USA nawiązał kontakty. Obok Janusza Onyszkiewicza wśród najbliższych znajomych Kaufmana wymieniani byli, Adam Michnik, Jacek Kuroń, Marek Nowakowski, i Grzegorz Jaszuński. Dowodem na to, że dziennikarz amerykański cieszył się zaufaniem podziemia, miało być jego spotkanie z ukrywającym się Zbigniewem Bujakiem w październiku 1985 roku. Na adres wynajętej willi przychodziły też drogą pocztową ulotki podziemia. Przed wyjazdem do Berlina Zachodniego Kaufman zgodził się podobno załatwić jakieś nieznane bliżej sprawy na zlecenie Marka Nowakowskiego. „Obawiając się podsłuchu M. Nowakowski opisał charakter spraw i przekazał kartkę figurantowi”. W kwietniu 1986 doszło do spotkania korespondenta NYT z czołowymi działaczami opozycji łódzkiej. Dwaj z nich spotkali się następnie z przedstawicielami ambasady amerykańskiej.

18 października 1986 roku Michael Kaufman „zorganizował i w całości sfinansował przyjęcie urodzinowe A. Michnika, w którym uczestniczyło ok. 400 osób, działaczy i sympatyków opozycji z całego kraju” (dok. cytowany). Bywał również pośrednikiem w różnych, ważnych sprawach. Pomógł, na przykład, nawiązać kontakt z czołowymi przedstawicielami opozycji współpracownikowi „The Economist” Abrahamowi Brumbergowi.

W lutym 1987 w Polsce pojawiła się amerykańska aktorka Jane Fonda wśród dokumentów zgromadzonych w teczce Kaufmana znalazła się w związku z tym Informacja nr 2/87 datowana 1987.03.03. Opierając się na relacji tajnego współpracownika ps. „Zygmunt” funkcjonariusz resortu [nazwisko i pieczątka nieczytelne] zapisał:

„Adam Michnik dysponuje scenariuszem filmu pt. ‚Ciuciubabki’, którego akcja rozgrywa się w Polsce w okresie stanu wojennego od chwili jego ogłoszenia do momentu zwolnienia pierwszych internowanych. Jednym z autorów tego scenariusza jest prawdopodobnie Michał Komar. O istnieniu takiego scenariusza dowiedziała się w USA J. Fonda i stąd – zdaniem tw – jej przyjazd do Polski, aby się z nim zapoznać. Umożliwił jej [to] Kaufman, który doprowadził do spotkania J. Fondy z Michnikiem. Po zapoznaniu się ze scenariuszem J. Fonda zdecydowała, że musi zagrać w tym filmie jedną z ról kobiecych – żonę Jacka Kuronia. Obiecała, że wyszuka producenta i film [.] zostanie nakręcony, nawet za cenę, że nie otrzyma wynagrodzenia. Ze scenariuszem zapoznał się A. Wajda, który oświadczył, iż jest gotów reżyserować ten film w USA. Obecnie scenariusz jest w trakcie tłumaczenia na język angielski.

Według opinii ‚Zygmunta’ chęć zagrania przez J. Fondę w tym filmie ma na celu zmianę opinii o niej w USA, gdzie uchodzi za kobietę lewicującą, związaną z komunizmem.”

W sumie – jeśli można ufać cyfrom przytoczonym przez kapitana Maślankiewicza – „w wyniku rozpracowania ustalono ok. 100 kontaktów figuranta z ob. PRL. 80% [.] kontaktów – pisał analityk z Dep. II MSW – to działacze i sympatycy opozycji. 10% kontaktów nie udało się zidentyfikować i ok. 10 miało charakter jednorazowy”. Dwie [osoby] udało się pozyskać jako tajnych współpracowników („Jurek” i „Jarosław”). Uzyskane informacje nie miały jednak „pożądanej wagi operacyjnej” („Analiza sprawy operacyjnego sprawdzenia krypt. ‚Kupiec’ na ob. USA”, dat. 1987.03.06).

Owe kontakty i styl bycia Michaela Kaufmana sprawiły, że już wkrótce po jego przybyciu do Polski zaczęto go podejrzewać, iż może być współpracownikiem CIA. Wedle Biura „B” zajmującego się obserwacją zewnętrzną za zasadnością tej hipotezy przemawiał fakt, iż obserwowany „prowadził samokontrolę w sposób profesjonalny, wskazujący na odbycie przeszkolenia w tym zakresie” („Analiza. dok. cytowany). Ponieważ jednak informacje z otoczenia „figuranta” niewiele w tej kwestii wyjaśniały i bez zastosowania bardziej wymyślnych środków nie można było zweryfikować podejrzeń, sięgnięto do arsenału prowokacji.

 

Podchody

W lipcu 1986 roku SB zaczęła realizować „kombinację operacyjną”, która miała udowodnić, iż Michael Kaufman wspierał działalność podziemia. Zaangażowano w tym celu tajnego współpracownika ps. „Artur” „uplasowanego w środowisku działaczy podziemia regionu radomskiego”. „Artur” nawiązał kontakt z Michaelem, następnie zaś, 24 sierpnia „spotkał się z Ireneuszem Czarneckim i Witoldem Królem – działaczami radomskiej opozycji. Ci jednak odnieśli się do planowanej rozmowy z korespondentem New York Times’a z dużą ostrożnością. Król zastrzegł, że tematem spotkania może być tylko „dotychczasowa działalność grupy” i że nie będzie poruszał spraw teraźniejszych lub planów i zamierzeń na przyszłość” (Pismo Wojewódzkiego Urzędu Spraw Wewnętrznych w Radomiu do Naczelnika Wydziału XV Departamentu II MSW; podpis nieczytelny). Ostatecznie do spotkania nie doszło, gdyż wrześniowa amnestia (1986) i idąca za nią zmiana sytuacji politycznej skierowały uwagę dziennikarzy w inną stronę.

Nie udała się również prowokacja z udziałem tajnego współpracownika ps. „Magister”. 25 czerwca 1986 do Michaela Kaufmana zadzwonił jakiś mężczyzna „proponując spotkanie w celu przekazania mu informacji, które go powinny zainteresować”. Ponieważ korespondent NYT nie dysponował wtedy wolnym czasem, a poza tym wybierał się na urlop, do pierwszego spotkania doszło wszakże dopiero 19 listopada. Mężczyzna przedstawił się jako rzecznik prasowy Wojewody Chełmskiego zainteresowany dostarczeniem materiałów demaskujących korupcję i kompromitujących tamtejszy partyjny establishment. Kaufman najwidoczniej natychmiast odgadł z kim ma do czynienia, gdyż zaczął przemawiać w języku bohaterów czeskich filmów. Powiedzieć miał między innymi, że

„- jest trzech wielkich Polaków: papież, Wałęsa i Jaruzelski. Jaruzelski jest uczciwym Polakiem, chce dla Polski dobrze, lecz jest otoczony przez niewłaściwych ludzi. Powinien mieć doradców takich, jakich ma Wałęsa. Najmądrzejszy z rządu jest Urban, który jednak czasami mówi głupstwa, bo musi bronić stanowiska innych.

– Polska jest krajem pełnym paradoksów, bo czyż nie jest paradoksem, że na przyjęciu z okazji urodzin Michnika jest córka oraz b. żona Urbana” („Raport ze spotkania tw. ps. ‚Magister’ z figurantem s.o.s. krypt. ‚Kupiec'” dat. 1986.11.21).

Pod koniec rozmowy, która trwała około półtorej godziny (od 10:30 do 11:55), rzecznik Wojewody Chełmskiego napomknął, że wśród wiadomości, które chciałby dostarczyć jest coś, co może również zainteresować innych dziennikarzy lub pracowników ambasady amerykańskiej. Red. Kaufman poprosił wówczas, by przybysz zainteresowany naprawą stosunków w Polsce przesłał wspomniane materiały pocztą, podczas gdy on sam zaaranżuje swój wyjazd do Chełma za pośrednictwem Interpressu i być może przygotuje jakiś reportaż. Ustalono przy tym, że gdyby zaszła potrzeba nawiązania ponownie kontaktu telefonicznego, przybysz przedstawi się jako „Marek”.

Jak można było się spodziewać, „Marek” materiałów nie wysłał, zaproponował natomiast telefonicznie (19 lutego 1987) kolejne spotkanie w celu ich przekazania. Michael Kaufman przyjął go u siebie następnego dnia, ale przerwał przeglądanie materiałów w momencie, gdy okazało się, że był wśród nich dokument dotyczący stanu zabezpieczenia potrzeb pocztowo-telekomunikacyjnych w województwie opatrzony klauzulą tajności „poufne”. Uczynił oczywiście słusznie. Owa przemyślana w najdrobniejszych szczegółach i udokumentowana w raportach prowokacja nie przewidywała, co prawda, jakichś negatywnych konsekwencji w odniesieniu do całości stosunków polsko-amerykańskich, ale mogła doprowadzić do skompromitowania niewygodnego korespondenta w oczach pracodawców i doprowadzić do jego odwołania. Osobowe źródła informacji okazały się i tym razem mało przydatne.

 

Podsłuch

Nie lepiej poradził sobie z planowanymi operacjami Departament Techniki MSW. W obiekcie inwigilacji zainstalowano, co prawda, podsłuch telefoniczny („PT”) i celem obserwacji zorganizowano w jego pobliżu tzw. punkt zakryty („PZ”), jedno i drugie nie przyniosło jednak pożądanych efektów. Postanowiono w tej sytuacji założyć w wynajmowanej przez Kaufmana willi podsłuch pokojowy („PP”).

We wspomnianej już analizie noszącej datę 6 marca 1987 roku kapitan Maślankiewicz napisał między innymi: „Spośród zatrudnianego przez figuranta personelu (4 osoby) 2 są naszymi tajnymi współpracownikami: tw. ps. ‚Janek’ i tw. ps. ‚Jarosław’. Obaj nie nadają się do bardziej ofensywnego wykorzystania. Pierwszy ze względu na brak predyspozycji psychicznych, drugi z powodu malejących możliwości operacyjnych, związanych z przejmowaniem części dotychczas wykonywanej przez niego pracy przez małżonkę figuranta. Pozostałe dwie osoby są byłymi tw., wyeliminowanymi z czynnej sieci z powodu dekonspiracji, niechęci do współpracy i negatywnego stosunku do naszych organów.” Spośród czterech osób wyszczególnionych jako „personel” (Aleksander W. – tłumacz, Witold S. – fotoreporter, Anna B. – sekretarka i Anna C. – gosposia) tylko dwie jednak, pierwsza i czwarta, figurują w bazach danych. Demonstrujący „brak predyspozycji psychicznych” tw. „Janek” to najwyraźniej Aleksander W. O pomocy domowej mówi się w innym miejscu otwarcie, że to były tajny współpracownik Biura „B”, (pionu obserwacji zewnętrznej), którego ponownie należałoby pozyskać.

To, co na pierwszy rzut oka wydawało się atutem służb, z operacyjnego punktu widzenia okazało się jednak ich słabością. Uwikłany nie z własnej woli we współpracę były t.w. zna przecież metody prowadzenia inwigilacji i jeśli stanie po stronie śledzonych, jego wiedza może przynieść im ogromne korzyści. Podobnie sprawa wygląda z niezbyt predysponowanym do podejmowania działalności operacyjnej tajnym współpracownikiem, jeśli zaznaje dobrodziejstw od osoby, o której każą mu informować. Jeżeli nie jest pozbawiony zwykłej, ludzkiej wrażliwości, będzie starał się przekazywać o niej wiadomości w takim zakresie, by jej nie zaszkodzić. A tajny współpracownik „Janek” wyjeżdżał do Nowego Jorku i był przez redakcję „New York Times’a” traktowany niemalże jak drugi korespondent dziennika.

„Plan zabezpieczenia operacyjnego instalacji ‚PP’ w mieszkaniu figuranta SOS krypt. ‚Kupiec'” przewidywał wejście ekipy technicznej do zajmowanych przez niego pomieszczeń „pod legendą” pozimowego remontu wili podczas nieobecności Kaufmana w kraju. W sprawę wtajemniczony został tw. „Janek”, który miał zastąpić sekretarkę w czasie, gdy normalnie powinna pełnić dyżur i dopilnować, aby w domu nie pojawiła się gosposia. 11 lipca 1986 roku do willi faktycznie weszła zgodnie z planem „ekipa remontowa”, ale niespodzewanie pojawiła się również sekretarka, Anna B. Co gorsze, przyniosła ze sobą wódkę, którą poczęstowała przybyłych robotników. Jeden z nich „tak się spił, że ‚kierownik’ musiał go wyprowadzić z mieszkania”. Przybycie sekretarki nie było oczywiście przypadkiem. Do SB dotarła wiadomość, że w rozmowie z Krystyną Mróz zatrudnioną w dziale finansowym ambasady USA w Warszawie Anna B. stwierdziła m.in., że „tw. [‚Janek’] jest ‚rozbebłany’, ‚nie wiadomo, w którą stronę kręci’ oraz przekazała informację, że w domu Kaufmana instalują podsłuch” (Notatka służbowa por. Pawła Bogdanowicza dat. 1986.07.30).

Służbom nigdy nie udało się zweryfikować swoich podejrzeń, gdyż zainstalowanie we willi podsłuchu w roku 1987 również okazało się niemożliwe (tym razem z przyczyn technicznych) a w sierpniu tegoż roku Michael Kaufman miał opuścić gościnny kraj. Na miesiąc przed wyjazdem powiedział podobno, że „przeżył w Polsce lata niezapomniane i jest dumny, że płynie w nim część polskiej krwi” (Informacja podpisana przez kpt. Jerzego Maślankiewicza 24 czerwca). Służby zaczynały już wtedy „kręcić w inną stronę”. Powiewało nowym. Blok komunistyczny wchodził w przedśmiertną fazę swojej niechlubnej historii.

Tadeusz Witkowski

  • Tekst przygotowany w ramach projektu badawczego realizowanego w oparciu o materiały archiwalne IPN.

„Wprost” nr 27 (1274), 27 maja 2007

Za: http://www.rodaknet.com/rp_witkowski_12.htm.

 

Więcej artykułów Tadeusza Witkowskiego na naszym portalu   >   >   > TUTAJ .

 

  , 2017.10.06.
Znalezione w sieci

Autor: Znalezione w sieci