W rocznicę śmierci – Jędrzej Giertych o prawicy


Jędrzej Giertych: Prawica – fragmenty artykułu z 1978 roku

NOWY PRZEGLĄD WSZECHPOLSKI, NPWMAG.PL / Opr. Grzegorz Grabowski

Jędrzej Giertych (7.01.1903-9.10.1992)
Fot. WikiCom

Zamieszczone poniżej fragmenty artykułu pt. „Prawica”, napisanego przez Jędrzeja Giertycha w 1978 roku, są nadal aktualnym przewodnikiem dla osób nie potrafiących odróżnić ludzi, środowisk i haseł prawicy od personalnych, organizacyjnych i programowych emanacji/mutacji światopoglądowej lewicy, w tym także od sztucznie wytwarzanych, coraz to nowych postaci tzw. łże-prawicy. Artykuł ten wydaje się być ważnym z kilku powodów. Po pierwsze, wprowadza ład pojęciowy i wytycza kierunek działania dla Polaków-katolików, pogrążanych ostatnio celowo w bagnie fałszywej prawicowości („Dziś wszyscy chcieliby przyznać się do prawicy, ale podstawiają pod nią dowolne treści, zwykle lewicowe.” – zauważył już w 1997 r. prof. Maciej Giertych[4]). Po drugie – artykuł jest pewnym podsumowaniem doświadczeń Autora w jego wieloletniej walce o narodowy interes Polaków i o prawdziwie chrześcijański, a zatem personalistyczny charakter stosunków społeczno-gospodarczych w Polsce i w Europie. Po trzecie – pozwala nam lepiej zrozumieć, dlaczego zarówno otwarcie wojująca lewica, jak i zwłaszcza różnego rodzaju „łże-prawica” deprecjonowały i krytykowały przez wszystkie te lata dorobek polityczny i publicystyczny Jędrzeja Giertycha – Polaka-katolika, narodowca i ideologa prawdziwej prawicy. (GG.)

* * *

Żyjemy w czasach panowania lewicy. Lewica dzisiaj rządzi i króluje. Rządzi ona państwami, nadaje ton w polityce, sprawuje władzę w życiu społeczeństw, cieszy się powagą w sztuce i w życiu umysłowym, na uniwersytetach i w akademiach, w filozofii, w ekonomii, w socjologii, w naukach historycznych, ba! przoduje nawet w życiu towarzyskim. Ludzie u władzy, ludzie bogaci, ludzie cieszący się powodzeniem, nawet – co tu mówić – ludzie eleganccy i światowi – to są dziś ludzie lewicy. Prawicowcy, to są ludzie na drugim planie. Ani nie bogaci, ani nie wpływowi, ani nie modni – staroświeccy.

Nawet w Kościele katolickim lewica, „progresiści”, „nowa fala”, są na świeczniku, a tradycjonaliści to jest w oświetleniu środków masowego przekazu, w oświetleniu światowej prasy i radia, coś co myszką trąci.

A jeśli się przeciwko lewicy rodzi opozycja, to także i ona przybiera postawę lewicową. Spójrzmy na falę opozycyjną przeciwko rządom komunistycznym dzisiaj w Polsce! Przecież przybrała ona postać dość wyraźnie trockistowską, a więc jeszcze bardziej lewicową niż oblicze grupy rządzącej.

W przekonaniu tych, co powodują się owczym pędem i maszerują z tłumem – zawsze tylko lewica ma rację, a prawica jest po pierwsze głupia i zacofana, a po drugie, rzecz ważniejsza, jest czymś z zasady złym, haniebnym i potępienia godnym.

Ileż jest dziś w świecie lewicowej propagandy! Cały świat zalany jest książkami, broszurkami, manifestami, które wszystkie, dyskutując ze sobą, polemizując ze sobą, zwalczając się wzajemnie, głoszą jednak wszystkie razem ciągle to samo: że zbawieniem ludzkości jest lewica. A chór recenzji prasowych i radiowych – także chór tych, co rozdzielają nagrody akademij i urządzają uroczyste kongresy – obwieszcza, że każde z tych wystąpień jest jedyne w swoim rodzaju, wspaniałe, rewelacyjne i epokowe.

Panuje dziś w świecie lewica. I dziwić się tu, że świat cały jest w tak opłakanym stanie! Że tak się dziś wszystko w świecie wali, wszystko idzie ku ruinie! Bo lewica – to są siły zniszczenia. Zapanowały w świecie siły zniszczenia – i świat cały idzie pod ich komendą jak w hipnotycznym transie ku wszechstronnemu upadkowi moralnemu, politycznemu, społecznemu i gospodarczemu. Nie podźwignie się, dopóki z tej drogi nie zawróci. Świat tak wygląda, jak wygląda – ponieważ oddał się pod władzę lewicy.

Pod prąd

Czas najwyższy się temu wszystkiemu przeciwstawić. Pójść pod prąd. Zakrzyknąć jak w owej znanej bajce: „król jest nagi”. Zakrzyknąć, że to wszystko nieprawda, że lewica jest siłą niszczycielską, że potrzeba nam jest nie lewicy nowej, lewicy innej, lewicy lepszej, lewicy zreformowanej, lewicy udoskonalonej, lewicy poprawionej, lewicy z ludzką twarzą, ale odrzucenia lewicy, zniszczenia lewicy, całkowitego rozstania się z lewicą i uwolnienia się od niej. Potrzeba nam odrodzenia – prawicy.

Nie ma dziś w świecie prawicy. Znikła Hiszpania generała Franco, znikła Portugalia Salazara. Z biedą trzyma się tylko Pinochet w Chile. Znikły wielkie partie prawicowe. Nie ma już, lub prawie nie ma, obozu Maurrasa we Francji, obozu Corradiniego we Włoszech, zmiażdżone zostało, zniszczone, w lwiej części wymordowane stronnictwo Dmowskiego w Polsce, jakoś w zapomnienie poszli Chesterton i Belloc w Anglii, zdemoralizowali się i rozprzęgli karliści w Hiszpanii. Gorzej jeszcze: to, co się z prawicy w różnych krajach zostało, w dużym stopniu uległo przekształceniu, przestało być tym, czym było.

A jednak przyszłość świata, także i przyszłość Polski, zależy od odrodzenia się prawicy.

Podnoszę tu sztandar prawicy. Prawicy polskiej – a także i europejskiej. Nie jestem zresztą w świecie, ani w Polsce samotny. Ludzi myślących tak jak ja, są miliony. Ale ludzie ci przeważnie milczą. Milczą zbyt długo. Ja nie milczę. I nigdy nie milczałem.

Nigdy się w całym moim życiu nawet nie ocierałem o lewicę. Zawsze byłem człowiekiem prawicy. Byłem nim od dziecka. A do ostatecznego skrystalizowania się mych poglądów przyczyniło się może i to, że w roku 1917 i 1918 byłem w Rosji, byłem w stolicy rosyjskiej rewolucji, ówczesnym Piotrogrodzie, dzisiejszym Leningradzie. Oglądałem rewolucję z bliska i na gorąco. I umocniłem się w przywiązaniu do wartości, do ideałów, do prawd, do zasad, do cnót, które rewolucja zwalczała.

Trzeba odrodzić prawicę. Panuje dziś konformizm lewicowy – ale trzeba go przełamać. Prawica z trudem się broni, kryje się po kątach, jak mysz pod miotłą. Czas jednak nadszedł, by prawica przeszła do kontrofensywy i rozpoczęła walkę o odzyskanie w świecie – także i w Polsce – roli czołowej. Na razie, jeśli nie u władzy, to przynajmniej w myśleniu i w intelektualnej postawie moralnej i umysłowej elity.

Co to jest prawica?

Nazwa i pojęcie prawicy i lewicy narodziły się przypadkowo. Ich źródłem był porządek parlamentarny: jeden obóz siedział po prawej stronie, a drugi po lewej stronie sali, czy izby. Ale nazwy te utrwaliły się w potocznym języku i także i samo zjawisko, dwa obozy, stało się czymś bardzo określonym i bynajmniej nie ograniczonym tylko do parlamentów. Każdy dziś wie, co to jest prawica i lewica. Istnieje ona nie tylko w parlamencie, istnieje także w społeczeństwach i narodach, nawet tam, gdzie parlamentu w ogóle nie ma, istnieje także w klikach u boku dyktatora, w partiach politycznych, w kościołach, w stowarzyszeniach naukowych i kulturalnych. (…)

Czymże jest więc prawica? Jest to obóz, który broni tradycyjnego ładu, a sprzeciwia się anarchii. Który buduje, a sprzeciwia się burzeniu. Który jest po stronie prawa, a przeciwko tym, co prawo łamią. Pisałem już w innym miejscu, że są sytuacje, gdy akcja lewicy i fakt istnienia lewicy są usprawiedliwione. Lewica – to jest z samej swej istoty protest i opozycja. Otóż i protest i opozycja są w życiu społeczeństw potrzebne. Ale rola ich jest ograniczona i drugorzędna. Trzeba tych, co rządzą, kontrolować, by nie ulegli pokusom, jakie władza przynosi i by się nie zdemoralizowali. Trzeba im patrzeć na palce. Trzeba protestować i trzeba także czynnie oponować, sprzeciwiać się, gdy robią coś nie tak, jak trzeba. Czasem dobrze jest, by oponenci sami objęli na czas krótki władzę i jakieś stajnie augiaszowe oczyścili. Ale jednak stanem normalnym i koniecznym jest, by rządzili w sposób trwały ludzie prawicy. (…)

Naród nasz w swej przytłaczającej większości ożywiony jest ideą wierności Bogu i ojczyźnie. A więc ma postawę prawicową. (Kiedyś, gdy wypowiedziałem ten pogląd w pewnej dyskusji, zaoponowano mi, że przecież ileś tam setek tysięcy, czy nawet milionów Polaków należy w Polsce do Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej, a więc zwolennicy komunizmu nie są w narodzie polskim tylko „cienką warstwą rządzącą”. Odpowiedziałem na to – i tu to powtarzam – że owi posiadacze kart partyjnych, to są komuniści tylko koniunkturalni, „praktykujący, ale nie wierzący”. Chciałbym widzieć, jak pospiesznie paliliby oni te legitymacje partyjne i zacierali wszelkie ślady swych związków z tą partią, gdyby się sytuacja polityczna zmieniła!)

Wysuwam hasło: skupienia się żywych sił narodu przy tej właśnie idei. W ideologii polskiego narodu, w jego postawie filozoficznej, w jego postawie moralnej, w jego kulturze i także w jego myśleniu politycznym niechaj panuje idea służby Bogu i ojczyźnie.

Co zwalczam

Opowiadanie się po stronie jednej idei pociąga za sobą w sposób nieuchronny konieczność przeciwstawienia się innym ideom. Cóż więc należy zwalczać, opowiadając się po stronie idei wierności Bogu i ojczyźnie?

Należy przede wszystkim zwalczać panującą w przodujących politycznie środowiskach świata już poczynając od XIX stulecia postawę, którą określić można – w znaczeniu rozszerzonym w stosunku do ogólnie przyjętego – nazwą liberalizmu. Liberalizm w szerokim pojęciu – to jest pogląd, że wszystko jest wolno. Jest to w istocie postawa niczym nie skrępowanego egoizmu. Wszystko jest wolno w dziedzinie moralnej i wszystko jest wolno w polityce i w ekonomii. Etyka w polityce i w ekonomii nie obowiązuje. Gospodarka liberalna – to jest w swej istocie powodowanie się niczym nie ograniczonym prywatnym interesem, bezwzględnością wobec przeciwników w konkurencji, wyzyskiem wobec słabszych od nas, a więc zarówno wobec pracowników, jak (i) klienteli. Polityka liberalna – to jest polityka oparta na założeniu, że wszystko jest dopuszczalne, a więc że nie istnieją żadne ograniczenia moralne, czy ideowe, które by działalność i dążenia uczestników życia politycznego krępowały.

Liberalizmowi przeciwstawić należy rygor wymogów, nakładanych na ludzkość przez prawo Boże i prawo naturalne. Oczywiście właśność prywatna zawsze była i musi być podstawą życia społeczeństw, a oszczędność, czyli kapitał, jest źródłem funkcjonowania gospodarki; alewłasność nie daje prawa do samowoli, a kapitał do uprawiania wyzysku. Tak samo, prawem jednostki i społeczeństwa jest wolność – ale wolność nie oznacza, by dopuszczalną była anarchia.

Należy po wtóre zwalczać tyranię i ucisk. Zarówno tyrania królów i książąt w przeszłości, różnych Iwanów Groźnych, Cezarów Borgia, czy Fryderyków Wielkich, jak tyrania dyktatorów nowoczesnych, różnych Hitlerów i Stalinów, zwykle usprawiedliwiających swe postępowanie jakimiś ideologiami, zasługują na całkowite potępienie. To prawda, że władza państwowa powinna być sprawna i silna. Ale sprawowana ona być musi w duchu odpowiedzialności i troski o dobro publiczne, a zarazem szanowac musi podstawowe zasady wolności jednostki i społeczeństwa, a wreszcie musi być poddana kontroli.

Po trzecie, zwalczać należy program, nie ujęty w żadną teorię, czy ideologię, ale w sposób oczywisty będący założeniem i celem zarówno polityki rządów, i to w równym stopniu na „kapitalistycznym” zachodzie, jak na „socjalistycznym” wschodzie, jak i dążeń dość szerokich warstw ludności, zwłaszcza klas średnich, w obu obszarach, zachodnim i wschodnim, którego istotą jest dążenie do zapewnienia szybkich obrotów aparatowi przemysłowemu; program, który przyjęto nazywać systemem społeczeństwa konsumpcyjnego. System ten polega na tym, że się dąży do jak największego uprzemysłowienia i do zatrudnienia jak największych mas ludności obojga płci w fabrykach, i aby to umożliwić, stwarza się nowe, często po prostu sztuczne potrzeby i produkuje się tandetę, w masowych ilościach sprzedawaną, w krótkim czasie ulegającą zużyciu i idącą na szmelc, i wskutek tego mogącą być szybko zastąpioną przez dalszą produkcję. System ten opiera się na wielkim marnotrawstwie, na trwonieniu zasobów ziemi, na przedwczesnym zużywaniu zasobów surowców, na niszczeniu przyrody, a zarazem na dezorganizowaniu społeczeństwa, na odrywaniu matek od ogniska domowego i na spłycaniu szerokich mas pod względem umysłowym i moralnym, i wyrabianiu w nim gustów tandetnych.

Program i hasło i aspiracje społeczeństwa konsumpcyjnego należy odrzucić. A cele społeczeństwa należy sprecyzować inaczej.Oczywiście, celem naszym musi być, by nasz kraj nie był głodny. (A także, by nie była głodna cała ludzkość.) By ludzie mieli się w co ubrać i mieli dach nad głową. By zapokojone były ich potrzeby transportowe. By mogli korzystać z wypoczynku i wywczasów. By mieli pole do rozwijania się kulturalnego i umysłowego, i do zaspokojenia swych potrzeb estetycznych. Ale by celem tego wszystkiego był człowiek, było jego życie duchowe i materialne, były jego rzeczywiste, własne, osobiste potrzeby – a nie były wymagania obłędnie rozkręconej maszyny przemysłowej. (W świetle powyższego – rolnictwo jest ważniejszą dziedziną produkcji niż przemysł.)

MarksizmJ-Giertych-capitalism

Ale najważniejsze zjawisko, które trzeba dziś zwalczać i które trzeba skutecznie przezwyciężyć – to jest doktryna Marksa. Oraz to jest socjalizm[5]. Doktryna ta – to jest w istocie swoistego rodzaju religia. Posiada ona swoje dogmaty – a jej podstawowym dogmatem jest dogmat ateizmu. (…)

Należy zwalczać socjalizm komunistyczny (marksistowski) z jego dogmatem ateizmu i socjalizm liberalny (kapitalistyczny) z jego pogardą dla zasady: własność nie daje prawa do samowoli, a kapitał do uprawiania wyzysku. Foto: patriotai.lt

O fałszywej prawicy

Głosząc postulat odrodzenia się prawicy, muszę tu odgrodzić się od zjawisk, które za prawicę uchodzą, ale nią nie są.

Nie są prawicą konserwatyści. Konserwatyzm – to jest polityka, zmierzająca do utrzymania istniejącego stanu posiadania. W praktyce, broni ona w znacznym stopniu interesów wielkiego kapitału. Partie konserwatywne w świecie poprzetykane są Żydami i opanowane przez masonerię. To prawda, że w krajach, w których nie ma wielkiego stronnictwa narodowego, zwyczajni patrioci, instynktowni narodowcy, z konieczności muszą popierać stronnictwa konserwatywne. Gdzież ma pójść, kogo ma popierać patriota angielski? A są takich patriotów miliony. Z konieczności głosuje on na partię konserwatywną i zapisuje się w szeregi jej członków. Ale partia ta nie jest partią prawicową. Jest to w istocie partia o obliczu liberalnym.

Nie jest prawicą faszyzm. Faszyzm włoski wyrósł z socjalizmu i miał podstawowe cechy ruchu socjalistycznego, a Mussolini był ateistą i wychowanym w szkole socjalistycznej demagogiem. Wprawdzie faszyzm włoski musiał opierać się o masy czujące patriotycznie i po katolicku, i dostosowywał swój program i taktykę do wymagań tych mas, a także i samorzutnie przeszedł od socjalizmu dużą w pożądanym kierunku ewolucję. Ale podstawowych cech ruchu rewolucyjnego nie utracił.

Tym bardziej nie był prawicą hitleryzm. Był to ruch z samego założenia antychrześcijański. Był to obok tego ruch rewolucyjny i burzycielski. Miał wprawdzie w swym światopoglądzie ideał patriotyzmu, co jest cechą prawicową, ale pojmował ten patriotyzm w sposób bardzo swoisty, niechrześcijański, nie podobny do pojęć patriotycznych w duchu europejskiej cywilizacji. Podstawowymi składnikami hitleryzmu były nienawiść i pycha, była także skłonność niszczycielska, na wskroś anarchiczna i nihilistyczna, co wszystko jest przeciwieństwem prawicy. Czerpał hitleryzm wiele z socjalizmu, co zaznaczyło się też i w jego nazwie (Narodowo-Socjalistyczna Niemiecka Partia Pracy). Narodził się on jako opozycja przeciwko katolicyzmowi w katolickich stronach Niemiec, względnie w Austrii: wszyscy czołowi przywódcy hitlerowscy, z wyjątkiem jednego Alfreda Rosenberga, byli synami rodzin katolickich i pochodzili z niemieckiego południa i zachodu, ale byli ateistami i wrogami Kościoła.[6]

Nie był prawicą obóz Piłsudskiego w Polsce. Była to najczystsza, marksowska i masońska lewica, w wysokim stopniu niszczycielska. (…)

Nie jest prawicą chrześcijańska demokracja. Jest to dziwnie miękka, oportunistyczna kreacja, która chciałaby nagiąć i przystosować świat chrześcijański do pojęć lewicowych. Gdziekolwiek była ona u władzy – wszędzie torowała drogę przewrotowi lewicowemu. W Hiszpanii przed rokiem 1936 jej udział – pod wodzą Gil Roblesa – w rządach lewicowych przygotował rewolucję, która pociągnęła za sobą spalenie kilku tysięcy kościołów i wymordowanie 12 biskupów i 6820 księży, zakonników i zakonnic, rewolucję, której okiełznanie mogło zostać osiągnięte dopiero drogą trzyletniej krwawej wojny domowej. W Chile jej rządy pod wodzą Frei’a utorowały drogę rządom czysto lewicowym Allende’go, które były wstępem do komunistycznego przewrotu, z trudem przez narodowy zryw 1973 roku odwróconego. We Włoszech jej długoletnie rządy utorowały drogę anarchii. Cały światopogląd „chadecki”, ugodowy wobec marksizmu, jest w istocie światopoglądem lewicowym, ubranym w strój katolicki.

Prawica jaką jest naprawdę

Istotą polityki prawicowej jest dążenie do tego, by życie państwa i społeczeństwa opierało się o prawa Boże. Istnieje podobieństwo między celami polityki prawicowej, a szczytami tego, co w Europie osiągnięte zostało w średniowieczu. Oczywiście, jestem jak najbardziej daleki od głoszenia, śladem rosyjskiego filozofa Bierdiajewa, nawrotu do „nowego średniowiecza”. Nie możemy wracać do porządku średniowiecznego, ani nie możemy powodować się średniowieczną ideologią, gdyż mamy inną niż średniowiecze wiedzę o świecie, o wiele większy zasób doświadczeń, o wiele bardziej rozwinięte stosunki społeczne, o wiele bardziej skomplikowane życie. Jesteśmy wobec ludzi średniowiecza jak ludzie dorośli wobec niedoświadczonych dzieci. Nie może społeczeństwo dorosłych urządzać swego życia na modłę pokoju dziecinnego.

Ale możemy zaczerpnąć ze średniowiecza wzór pod jednym względem: możemy tak samo, jak moralna elita średniowieczna starać się urządzić świat po Bożemu. Średniowiecze, tak samo jak nasze czasy, pełne było grzechu i zbrodni, pełne było także grzeszników i zbrodniarzy. Ale średniowieczna moralna elita, złożona nie tylko ze świętych zakonników i biskupów, lecz także i ze świętych, lub po prostu tylko cnotliwych królów, wodzów, kanclerzy i uczonych dążyła z całym wysiłkiem do tego, by tak, jak umiała urządzić świat po Bożemu. Prawdziwą prawicą są ci, którzy chcą urządzić świat po Bożemu. Urządzić dzisiejszy świat, wedle dzisiejszych potrzeb, w dzisiejszych warunkach – ale po Bożemu. (…)

Dzisiejszy świat

Zachodzi potrzeba wielkiego nawrotu. Zawrócić trzeba nie tylko od tego, co stało się w latach ostatnich. Zawrócić trzeba od tego wszystkiego, co działo się na przestrzeni ostatnich pokoleń, a nawet stuleci. (…)

Wiek XIX, wiek pognębienia naszego narodu, to była epoka tryumfu sił antychrześcijańskich i materialistycznych. I dlatego prawdziwy odwrót od tego, co jest złe w dzisiejszej epoce, to nie może być (jak się niektórym pseudo-prawicowcom zdaje) nawrót do stosunków, jakie panowały w wieku XIX, ale nawrót jeśli nie do stosunków, to, co najmniej, do pojęć i ideałów o wiele wcześniejszych. Wcześniejszych niż rozbiory Polski, niż rewolucja francuska, niż wojna siedmioletnia i niż filozofia Wolterów i Rousseau’ów.

W tym nawrocie odbudowy musi się dokonać także i odbudowa moralnego prymatu Europy, najbardziej i najdawniej chrześcijańskiego z kontynentów, ale nie tego, znanego nam z najnowszych czasów prymatu materialistycznego, gospodarczego, technicznego i zbrojeniowego, lecz całkiem innego: cywilizacyjnego i duchowego. A w Europie odbudowana być musi wybitna rola Polski, jednego z najbardziej wiernych chrześcijaństwu i europejskiej cywilizacji, i jednego z liczebnie największych europejskich narodów.

Do czego dążymy

My, ludzie prawicy, nie dążymy do żadnej nowej odmiany faszyzmu. (Faszyzm był odmianą socjalizmu; jego najwyższym celem było dobrze zorganizowane społeczeństwo.) Nie jesteśmy konserwatystami. (Nie chcemy odbudowywać świata, w którym panują Anglia i Niemcy, świata materialnej, gospodarczej, kolonialnej i imperialnej przewagi tych dwóch materialistycznych i odwracających się od chrześcijaństwa potęg.) Nie jesteśmy „humanistami” (dla których człowiek jest najwyższą wartością we wszechświecie, a więc którzy w praktyce też mają za cel społeczeństwo, czyli zgodne ułożenie doczesnych stosunków między ludźmi na zasadzie zapewnienia zwycięstwa interesów większości nad mniejszością). Odrzucamy także wyobrażenie, że pomyślność ludzkości czy poszczególnych narodów zapewnić mogą jacyś „uebermensche”, ludzie tacy jak Napoleon, czy Hitler, czy Piłsudski, czy wyidealizowany przez monarchistów różnych krajów Ludwik XIV lub Piotr Wielki, lub Wilhelm II, lub Franciszek Józef.

Celem naszym jest porządek zgodny z prawem Bożym. Porządek, którego najwyższym celem i wskazaniem jest Bóg – a drogą do tego celu są prawa i rządy Bogu chcące służyć. Prawa i rządy chcące ułatwić poszczególnym duszom ludzkim zbawienie, a tu na ziemi uczciwe po Bożemu życie w komórkach zbiorowych przez Boga ustanowionych, takich jak rodzina i naród.

Do takiej postawy, do udziału w takiej polityce zapraszam polskie młode pokolenie. Zapraszam także i tych, których wychowano w całkiem innym duchu i w pełnej ignorancji. Niech im się oczy otworzą – i niech na drogę wiodącą ku lepszej przyszłości Polski i świata wkroczą.

Jędrzej Giertych

Źródło: J. Giertych, Prawica, „Opoka” nr 15 (czerwiec 1978), s. 5-17.”
Za: „Nowy Przegląd Wszechpolski” nr 10-11-12/2012, s. 24-28.http://npwmag.pl/

Przypisy:

[1] – Centrum Rozwoju Społecznego i Obywatelskiego – zob.: Nowe ujęcie podziałów ideowych sceny politycznej – dr Wojciech Wierzejski ekspert CRSIO

[2] – Komunitaryzm (komunitarianizm, wspólnotyzm), nazywany przez p. Wierzejskiego „współczesnym odnowieniem klasycznych koncepcji w dziedzinie myśli społecznej” i stawiany przezeń, jako rzekome przeciwieństwo liberalizmu, w jednym rzędzie z katolicką nauką społeczną i polską myślą narodową (zob. „Fałsz liberalizmu”, 2008) – to amerykańska teoretyczna „hybryda komunizmu i kapitalizmu”, liberalistyczna odmiana „socjalizmu z ludzką twarzą”, wymyślona i propagowana w ostatnich dekadach XX w. przez „myślicieli o poglądach zarówno prawicowych, jak i lewicowych”, i wyglądająca na planową „ucieczkę do przodu” w obliczu systemowego kryzysu socjalizmu liberalnego (kapitalistycznego) i rosnących obaw przed powstaniem próżni ideowej po jego załamaniu. Główny „lider i patron” komunitaryzmu, Amitai Etzioni (właśc. Werner Falk) jest „zwolennikiem silnej władzy centralnej, będącej pod kontrolą społeczeństwa” i oparcia porządku społecznego na równowadze indywidualizmu i wspólnotowości. Oprócz uzasadnienia dla skończenia z fikcją liberalnej demokracji i zaprowadzenia tzw. twardych rządów (mogących w istocie uchronić beneficjentów nieludzkiego liberalizmu przed odpowiedzialnością), ideologia eklektycznego komunitaryzmu stanowić może próbę uniemożliwienia masom powrotu do personalizmu – jedynej realnej i właściwej dla ludów chrześcijańskich alternatywy dla socjalizmu (-ów).

Prezydent Barack Obama i Amitai Etzioni vel Falk. Fot: nord.twu.net

Zdaniem prof. Bartyzela (Metapedia), „większość komunitarystów (na czele z Etzionim) zajmuje wobec liberalizmu stanowisko kompromisowe”. Na zdjęciu: prezydent Obama i Amitai Etzioni vel Werner Falk, urodzony w Niemczech absolwent Uniwersytetu Hebrajskiego w Jerozolimie i doktor filozofii Uniwersytetu Kalifornijskiego w Berkeley, ortodoksyjny wyznawca judaizmu i bojownik o niepodległość Izraela, „patron intelektualny amerykańskiego komunitaryzmu, uważany za przywódcę tego ruchu” (Wikipedia). Foto: nord.twu.net

[3] – O której niejeden „prawicowy” wolnorynkowiec marzy: „Tak jak samo maszerowanie nie rozwiąże problemów jednych [młodych patriotów], tak czysty ekonomizm nie stanowi wystarczającej odpowiedzi na bolączki „młodych dobrze wykształconych”, na których przedwcześnie, a w zasadzie całkiem błędnie stawia się tu i ówdzie krzyżyk. Jeden z mądrych blogerów nazwał takie kompleksowe rozwiązanie „partią ciepłej wody w kranie”. Otóż gdyby taka powstała, to dla niektórych mogłaby to być także woda święcona. Ważne, by była oczyszczająca i uzdrawiająca dla Polski i Polaków. Zwłaszcza młodych.” – zob.: K. Rękas, Dobra młodzież 2

[4] – M. Giertych, Prawica, lewica, „Opoka w Kraju” nr 21(42)/1997 (marzec 1997)

Prof. Giertych zapytywał: „Czy pojęcia lewica – prawica cokolwiek dziś jeszcze znaczą? Mówiono mi, że Radio Polskie nadało w dniu 14.I.97 (nie wiem jaki program) rozmowę telefoniczną ze słuchaczem, który wyraził zdziwienie, że ludzie prawicy tacy jak Olechowski czy Rokita szukają zbliżenia z lewicowym związkiem zawodowym takim jak „Solidarność”. Związki, jak wiadomo, zajmują się rewindykacją praw pracowniczych, żądają opiekuństwa państwowego, na pierwszym miejscu stawiają sprawy socjalne itd. – typowa lewica. Olechowski czy Rokita to ludzie walczący o wolny rynek, o kapitalistyczne prawa wolnego rynku – typowa prawica. Socjalista Jan Olszewski i „Solidarność” Wrzodaka tworzą prawicowy ROP. Jedyne liczące się ugrupowanie, które broni tradycyjnych polskich interesów, PSL, uchodzi za lewicę – to przecież dawne PRL-owskie ZSL. (…) Wojciech Jaruzelski w swej książce „Stan wojenny dlaczego…” pisze jak to Breżniew uważał Moczara, Grabskiego i in. za lewicowe skrzydło PZPR, a Rakowskiego i sp. za prawicowe. U nas oceniano to wręcz odwrotnie. Jedna z metod dezinformacji, to nadać słowom wieloznaczny, a najlepiej odwrotny sens. Tak wszystkich skołować, żeby już nikt nic nie rozumiał. (…)”.

[5] – Socjalizm komunistyczny; Jędrzej Giertych, jako personalista, był także przeciwnikiem socjalizmów: liberalnego, nazistowskiego/narodowego, faszystowskiego i anarchistycznego.

[6] – Nie jest prawdą jakoby „wszyscy czołowi przywódcy hitlerowscy byli synami rodzin katolickich”, choć prawdą jest, że nie tylko Hitler z takiej rodziny pochodził, będąc zarazem wrogiem katolicyzmu i Kościoła: „Teza, że w najbardziej zbrodniczym okresie swego szaleństwa Hitler był katolikiem nie ma nic wspólnego z prawdą. Wręcz przeciwnie, dokładna analiza danych historycznych jakie posiadamy wyraźnie wskazuje, że Hitler, choć urodzony w katolickiej rodzinie, z katolicyzmem w swym życiu nie utożsamiał się już od bardzo wczesnych lat swej nastoletniej młodości.” – zob.: J. Lewandowski, Czy Adolf Hitler był katolikiem?

Opracował – Grzegorz Grabowski

Za: owp.org.pl , 13.03.2013

 

  • Ilustracja tytułowa: Jędrzej Giertych, Polski Ruch Narodowy. Fot. arch. Krzysztof Cierpisz, gazetawarszawska.com  / wybór wg.pco

 

  , 2013.11.17 / Akt. 2017.10.09
Znalezione w sieci

Autor: Znalezione w sieci