Członkowie NSDAP i SS w powojennej niemieckiej dyplomacji


Członkowie NSDAP i SS znaleźli się w powojennej niemieckiej dyplomacji – powiedział dla “Der Spiegel” historyk Eckart Conze

Wiadomość ta była podana na łamach Rp.pl kilka lat temu. Jednak wobec tak bardzo agresywnej polityki UE w stosunku do Polski i wiodącej roli w tej operacji Niemiec warto przyjrzeć się jeszcze raz temu tematowi.

Dyplomacja ma swoje ścieżki którymi podąża do celu. Zawiłość dyplomatycznych róg zazwyczaj komplikuje bieżącą ocenę ich działań. Wyładowując swoje emocje na politykach bywa że na dyplomatów patrzymy znacznie łagodniej. Nie działają na miejscu, a w ogóle co i kiedy robią to zapewne ich szef wie najlepiej, chociaż czasami nie do końca. Bywa, że kiedy nowe rządy odcinają się od niechlubnej przeszłości placówkom dyplomatycznym uchodzi to na sucho. Ambasadora albo konsula przesunie się z jednego stołka na dugi reszta zaś personelu trwa jeszcze długo w dotychczasowym składzie i z pełną werwa i oddaniem wspierają nowy układ polityczny udając, że ze starym nie mają już nic wspólnego.

Kiedy nad Wisła elektryk (samodzielnie jak to on twierdzi) rozpoczął tzw. obalanie komunizmu PRL-owskie służby dyplomatyczne zgrabnie przepoczwarzyły się w nowe, wspomagające kolejnie instalowane rządy. Przeszły w ten sposób w zwartym szeregu przez dekomunizajcię, lustrację, tańce okrągło-stołowe oraz wszystkie inne zabiegi oczyszczające z błędów przeszłości zachowując prawie kompletne układy dyplomatyczne. Odpadły jednostki i to w zasadzie te co komuny raczej nie wspierały. Szczególnego namaszczenia zaś dostąpili ci co wiernie służyli przepoczwarzajacemu się systemowi. Znaleźli schronienie daleko od zawieruchy i zniknęli na jakiś czas z polskiej sceny politycznej. Wyznawcy PZPR stawali się bezpartyjnymi. Jednak jak to objawił na jednym z polonijnych spotkań emigracyjny narodowiec, bliski wszystkim kolejnym konsulom na swoim zagranicznym terenie,  jeszcze długo w konsulacie zbierano składki partyjne, i to nie tylko od dyplomatów, ale także od tak zwanych bezpartyjnych emigrantów z dumą chwalących się paszportem w jedną stronę. Ot, takie sobie niuanse życia w oddali od domowych pieleszy.

Fakt, że Instytut Pamięci Narodowej delikatnie obchodzi się z detalicznym rozpracowaniem ludowej dyplomacji niejako jest świadectwem jej specjalistycznego podporządkowania. Służby dyplomatyczne dobrze zabezpieczyły akcje zarówno swoje jak i swoich ludzi. Dlatego też polonijni lustratorzy bywało, że biesiadowali z post-ludowym konsulem racząc się lekkością jego poetyckiego pióra, wydeptywali ścieżki do tych z solidaronościowego rozdania jak to sami nazywali z nadzieją na jakąś fuchę czy też pomoc w uzyskaniu ulg handlowo-szfindlowych.

Parę rewelacyjnych rodzynek typu Skubiszewskiego i jego ferajny nie wiele wyjaśnia. Odsłony linii prowadzonej przez Geremka pewnie nie doczekamy się nigdy. Jego stajnia wypromowała całą plejadę dyplomatów po dzień dzisiejszy wiele znaczących i zaaprobowanych przez obie najważniejsze w polskiej części Unii Europejskiej opcje polityczne. I dziwnie się składa, bo dyplomacja bywało nieumiejętnie i niefrasobliwie rozgrywała sprawy polskie a szczytem jej osiągnięcia to aneksja Polski w ramiona Unii Europejskiej. W kraju o wolnościowych aspiracjach wszyscy co tym tortem się żywili powinni szukać innego zajęcia o ile nie zostaliby odosobnieni na jakiś czas by mogli przemyśleć swoje dyplomatyczne osiągnięcia. W aktualnej sytuacji należy przyjąć że spełnili swoje zadanie wzorowo i tylko pozostało im czekać na należne im medale i awanse, pozostaje jedynie kwestia istotna aczkolwiek niezręczna do wyjaśnienia: od kogo?

Rzeczpospolita z 28 października 2010 obszernie opisuje raport specjalnej grupy historyków. Doszukali się oni, że niemieckie MSZ w czasie Trzeciej Rzeszy wspierało aktywnie reżim hitlerowski. W tym liczni członkowie NSDAP, a nawet SS którzy znaleźli zaciszną przystań w powojennym niemieckim sektorze spraw zagranicznych. Po 65. latach od zakończenia II wojny światowej historycy ustalili, że niemieckie MSZ było współodpowiedzialne między innymi i za holokaust, a to im płazem nie powinno ujść.

Obszernie na temat powojennej dyplomacji niemieckiej pisze w korespondencji z Berlina Piotr Jendroszczyk. Jego artykuł “Brunatne dzieje MSZ” w Rzeczpospolitej z 28 października 2010 r. Link do artykułu: >>> http://www.rp.pl/artykul/555585-Brunatne-dzieje-MSZ.html

  • Na zdjęciu tytułowym Adolf Hitler, fot. Blurpeace / Wikipedia.org

Waldemar Glodek
PCO

Źródło: http://www.rp.pl

 

, 2010.10.27 / Akt. 2017.10.12

Waldemar Glodek

Autor: Waldemar Glodek