Czy rzeczywiście: „Polska jest krajem posiadanym przez kogoś z zagranicy”?


W sobotę, 11 listopada jak Polska długa i szeroka celebrowano 99. rocznicę odzyskania przez Nią niepodległości. Wiele spotkań, wieców, marszów. Nie obyło się bez ognistych przemówień, kolejnych obietnic rządzących i walecznych tekstów liczących na lepsze lokaty w nadchodzących wyborach. Warszawski marsz odbył się pod hasłem „My chcemy Boga”. Wielkim sukcesem jest to, że uroczystości obyło się bez zadymy, bez znaczących prowokacji. Bezsprzecznie jest to świadectwo sprawności policji, za co dziękował min. Mariusz Błaszczak służbom porządkowym. Nie mniej, a może nawet ważniejszym jest, że można odnieść wrażenie o dojrzewaniu w Polakach przekonania o potrzebie spokojnego dążenia do celu. Na celebrowaniu jubileuszu jednak życie się nie kończy. Czy pokazana rozwaga będzie miała przełożenie na systematyczną, zdeterminowaną walkę o Niepodległość? Ta pod skrzydłami Unii Europejskiej nie jest marzeniem większości Polaków. Wolność, suwerenność czy też niepodległość była w historii Polski definiowana wielokrotnie i wcale nie jednako rozumiana przez Polaków. Tak jak i walka o nią przybierała różne formy i ciągle wzbudza wiele emocji. Jednych aktualny status Polski w Europie cieszy, inni nadal są niepocieszeni. Poniżej przytaczam dwie oceny naszej rzeczywistości pod rozwagę.

wg/PCO

*     *     *

 

„Polska jest krajem posiadanym przez kogoś z zagranicy”. Brutalnie szczere słowa wicepremiera

 

– Jesteśmy w sytuacji w pewnym sensie nie do odwrócenia, ponieważ jesteśmy „krajem posiadanym przez kogoś z zagranicy” – mówił na antenie TVP Mateusz Morawiecki, minister rozwoju i minister finansów.

Morawiecki przywołał w ten sposób jednego z komentatorów Bloomberga, Leonida Bershidsky’ego.

Szereg przedsiębiorstw przeszło w sposób grabieżczy w ręce prywatne, które też nie potrafiły wielu firm rozwinąć i one zostawały w stadium upadku w bankructwie, a często też powodowały, że było to zwykłe przejęcie udziału w rynku przez firmy zagraniczne – wyjaśniał Morawiecki, dodając, że Polska musi zmierzyć się z odkręcaniem 20 lat błędów.

Nie jesteśmy w stanie zastosować dobrego modelu gospodarczego, ponieważ oddaliśmy kompetencje nadzoru nad handlem w ręce Komisji Europejskiej 1 maja 2004 roku – zwracał uwagę, dodając, że wyjście z Unii nie rozwiąże sprawy.

Nie jesteśmy w stanie zastosować dobrego modelu gospodarczego, ponieważ oddaliśmy kompetencje nadzoru nad handlem w ręce Komisji Europejskiej 1 maja 2004 roku – powiedział. Wicepremier uważa, że gdyby Polska mogła realizować podobną politykę jak wcześniej Korea Płd., nasz wzrost wynosiłby 8-9 proc.

Rządy państw Europy Środkowo-Wschodniej nie mogą zrobić wiele, by ograniczyć wielkie zyski zagranicznych firm – uderzenia podatkowe, takie jak dokonane przez Warszawę i Budapeszt, muszą pozostać ograniczone. Bo kraje te po prostu zagranicznego kapitału potrzebują, mając własne ,,stosunkowo małe gospodarki”.

,,Nie będziemy kolonią” – mówili wielokrotnie Viktor Orban i Jarosław Kaczyński przy różnego rodzaju okazjach. To wszystko jednak nie zmieni faktycznego statusu kolonii, jaki mają te gospodarki wobec bogatszego Zachodu”

Leonid Bershidsky (za Forsal.pl)

Za: niezłomni.com / BIBUŁA.com , 2017-10-30.

*     *      *

 

Niepodległość Polski jest tylko mrzonką

Gdy w środkach masowego przekazu słyszymy cały czas, że mamy wolność, to prawie na pewno jej nie mamy. Podobnie rzecz ma się z niepodległością. Jeśli wszyscy przekonują, że Polska jest krajem niepodległym i obchodzą rocznicę jej odzyskania, to należy się zastanowić jak to właściwie jest z tą niepodległością i czy nie została już ona tylko pustym słowem.

Jak wiemy po odrodzeniu się Polski po I wojnie światowej, powstało państwo, które było rzeczywiście niepodległe od upadających sąsiednich mocarstw. Zaledwie 2 lata po odzyskaniu suwerenności i państwowości, na odbudowują się Polskę spadła nawała bolszewicka. Wtedy udało nam się ją odeprzeć i przynajmniej do wybuchu II wojny światowej, gdy spadła na nas nawała niemiecka i radziecka jednocześnie, można było mówić o jako takiej polskiej niepodległości.

Oczywiście również wtedy Polska podlegała rozmaitym wpływom obcych mocarstw, ale trudno mówić, abyśmy byli pod czyimś dominującym wpływem zewnętrznym. To stało się dopiero po drugiej wojnie światowej gdy powstał PRL. Teoretycznie mówiło się o tym tworze jako o niepodległym państwie i rzeczywiście PRL mógł nieco więcej niż republika radziecka, ale nadal szefostwo było w Moskwie i nie można było prowadzić polityki bez protektora. Cały czas istniało też ryzyko, że może dojść do radzieckiej interwencji, zwłaszcza gdyby rządzący polską politycy zaczęli za bardzo wybijać się na niepodległość, jak na Węgrzech czy w Czechosłowacji.

Potem po upadku komunizmu (na cztery łapy), po 1989 roku Polska była w zasadzie przez moment niepodległa dzięki upadkowi ZSRR. Agenci wpływu pozostali na miejscu, ale do Moskwy dołączył Waszyngton i Berlin.  Od razu też zaczęły się operacje obcych służb obliczone na przejęcie kontroli nad polskimi politykami, co udało im się znakomicie. Jedni zwrócili się na wschód, a drudzy na zachód. Trwały gorączkowe poszukiwania kolejnego po Moskwie protektora i znaleziono go w Brukseli.

Jedną zarazę zamieniono na drugą. Wmawiano nam, że wstępujemy do kapitalistycznego zachodu, który był nam przedstawiany jako wzór do naśladowania. Zachłysnęła się tym zdecydowana większość polskiego społeczeństwa wychowywanego w pedagogice wstydu i swoistej ojkofobii. Jednocześnie cały czas pracowano na tym, żeby Polacy wstydzili się być Polakami i wmawiano im, że są Europejczykami co w kręgach liberalnych przedstawione było jako coś ponad polskością. Było to preludium zwalczania państw narodowych w Europie.

Po kilku latach przejściowych Polska formalnie utraciła swoją niepodległość zrzekając się jej i przekazując ją Unii Europejskiej. Stało się to jednak nie w 2004 roku jak mówi oficjalna propaganda, tylko 4 lata później. W 2004 roku wstąpiliśmy jedynie do Wspólnot Europejskich, bo wbrew temu co nam mówiono, Unia Europejska jeszcze nie istniała.

Wszystko zmienił Traktat Lizboński, który był próbą narzucenia siłą odrzuconej w kilku krajach konstytucji UE, czyniącej ze Wspólnot, federalny kraj o nazwie Unia Europejska. Bardzo sugestywne jest to, że umowa ta została przedstawiona do ratyfikacji krajom członkowskim 13 grudnia 2007 roku w Lizbonie. Ta data  jest dla Polaków dość ważna, bo przypomina o rocznicy stanu wojennego, kolejnego symbolu zniewolenia narodu polskiego.

Traktat Lizboński podpisał śp Lech Kaczyński i już na zawsze zostanie zapamiętany jako ten, który oficjalnie zrzekł się polskiej niepodległości. Inną sprawą jest to, dlaczego to zrobił, bo trzeba przyznać, że bardzo długo opierał się z podpisaniem tego dokumentu wspólnie z prezydentem Czech Vaclavem Klausem. Jednak ostatecznie złamał się i podpisał go nie dając wyboru Klausowi.

To właśnie wtedy, 15 kwietnia 2008 roku, formalnie ponownie przestaliśmy być niepodległym krajem. Przekonaliśmy się o tym ostatnio, gdy Bruksela postanowiła pokazać nam nasze miejsce w szeregu kontestując wszystko co tylko robi rzekomo buntujący się przed nią polski rząd. Unia Europejska, czyli projekt masonów z Grand Orient  i maoistów-komunistów od Spinellego, stała się już drugim ZSRR i to na sterydach. Nawet nazewnictwo jest podobne, bo i w ZSRR i ZSRE władzę sprawują komisarze. Trzeba przyznać, że jest to kołchoz nawet głupszy od poprzedniego, co wydawało się kiedyś niemożliwe do osiągnięcia.

Jednocześnie UE bardzo szybko podąża w kierunku totalitaryzmu zachowując się jak faszyści, którzy też usiłowali kontrolować każdą dziedzinę życia społecznego normując wszystko co się da. Poza tym w UE głosi się dziwactwa w stylu trzeciej płci i tylnymi drzwiami wprowadza się rozmaite dziwactwa, a na dodatek wszystko to podlane jest sosem postępującej islamizacji. Gdyby Unia Europejska miała armię to zapewne zmuszono by nas siłą do przyjmowania kłopotliwych islamskich imigrantów zaproszonych do Europy.

Można odnieść wrażenie, że od dwóch lat, gdy jesteśmy w sporze z Brukselą, z naszą niepodległością jest trochę lepiej. Nic bardziej błędnego. Z protektoratu brukselsko-berlińskiego, po prostu weszliśmy w protektorat izraelsko-amerykański. Na naszym terytorium stacjonują nawet wojska amerykańskie, dokładnie tak samo jak kiedyś stacjonowały wojska radzieckie.

Czy taki kraj, który nie jest w stanie prowadzić samodzielnej polityki zagranicznej, co objawia się zwłaszcza na kierunku ukraińskim, i na którego terytorium znajdują się wojska obcego mocarstwa, można nazywać niepodległym? Pozostawmy to pytanie bez odpowiedzi …

Źródło: zmianynaziemi.pl

  • Ilustracja tytułowa: Marsz niepodległości 2017. Fot. za FB – Aleksandra Jankowska  /  wybór wg.pco

 

Polish-Club-Online-PCO-logo-2, 2017.11.13.
Znalezione w sieci

Autor: Znalezione w sieci

  • Polak

    Słowa wyjęte z moich ust…ale jest sposób by np. zerwać traktat lizboński , mianowicie „akt woli narodu” ( zgodnie z prawem, z konstytucją i wiążący dla sejmu i rządu a nie jak petycje, które można wrzucić do kosza), warunkiem jest tylko większość podpisanych obywateli.

    Niestety w momencie gdy co roku przyznaje się ok 1000 ( chyba) polskich paszportów obywatelom izraelskim i innym, niedługo to nie będzie już możliwe, by osiagnąć tą większość podpisów.

    Aktem woli narodu można zmienić każdą ustawę, bo działa jak referendum.

    Inicjatywa np. dotycząca unii , w formie „aktu woli narodu”, jest już od dawna ale mało kto o niej wie :

    https://www.petycjeonline.com/akt