Ideologia i sposoby rozwiązywania kwestji żydowskiej / I. KONFERENCJA ŻYDOZNAWCZA (Warszawa, XII.1921)


Od Redakcji PCO:

Prezentujemy czwarty dzień obrad i kolejny wykład I. KONFERENCJI ŻYDOZNAWCZEJ  jaka obyła się w grudniu 1921 roku w Warszawie. Tym razem cytujemy wystąpienie dr. Antoniego Leparskiego pt. „Ideologia i sposoby rozwiązania kwestji żydowskiej”. Poniższy tekst prezentujemy Państwu z zachowaniem pisowni oryginału. Obszerniejsze słowo wstępne od Redakcji PCO można przeczytać w części I.
Waldemar Glodek/PCO

*        *        *

 

PAMIĘTNIK I. KONFERENCJI ŻYDOZNAWCZEJ

odbytej w grudniu 1921 roku w Warszawie.

(Część XIII pamiętnika, str. 89 – 100.)

Przeczytaj poprzednie wystąpienia:      Część I.      Część II.      Część III.       Część IV.     Część V.     Część VI.     Część VII.       Część VIII.       Część IX.     Część X.    Część XI.    Część XII.

Czwarty dzień obrad.

Czwartego dnia Konferencji referaty z dziedziny praktycznych wskazań dróg odżydzenia Polski wypełniły całe popołudnie. Przed południem obradowały komisje, które złożyły przyjęte i uzgodnione wnioski do prezydjum zjazdu. Odczytanie tych wniosków oraz ich przyjęcie złożyło się na oficjalne zakończenie Konferencji. Tego dnia o godz. 9 wiecz. odbył się w salach Resursy Obywatelskiej koncert-raut dla członków i sympatyków T-wa oraz przybyłych na Konferencję delegatów i gości.

Poniżej podajemy w skróceniu ważniejsze w czwartym dniu Konferencji wygłoszone referaty:

 

1. „Ideologja i sposoby rozwiązania kwestji żydowskiej“— dr. Antoni Leparski.

Pamietnik_I_Konferencji_Zydoznawczej_1921-okladka

Nie jest już dzisiaj tajemnicą, iż żydzi wszystkich państw i krajów od najdawniejszych czasów tworzą jednolitą, solidarną organizację międzynarodową, że prawodawstwo tej organizacji opiera się i czerpie swe natchnie nie z talmudu, a władze kierownicze spoczywają w rękach zakonspirowanego kahału.

W dążeniach do opanowania świata żydostwo zrobiło i robi w dalszym ciągu zastraszające postępy: zgromadziło w swych rękach większą część złota, opanowało prasę, wywiera przemożne wpływy na politykę poszczególnych krajów, a osobliwie na terenie międzynarodowym.

Dlatego też kwestja żydowska nie jest i nie może być sprawą każdego kraju z osobna, a staje się sprawą wspólną całego zagrożonego świata.

Zwalczanie żydostwa przez każdy poszczególny kraj nie wystarcza; międzynarodowej organizacji żydowskiej trzeba przeciwstawić skonsolidowaną akcję wszystkich zagrożonych narodów.

Trzy są do rozważenia sposoby rozwiązania kwestji żydowskiej.

Pierwszym mogłoby być doszczętne wytępienie żydostwa na całym świecie, jako słuszny może odwet za dokonane na chrześcijanach przez dzieje wieków mordy wraz z największym, jakiego świat dotąd nie widział, a dokonywanym obecnie na ludności Rosji. Ofiary tego mordu, podług urzędowej statystyki władz bolszewickich, wynoszą już przeszło 2.700.000 samych rozstrzelanych, a co do ofiar chorób i głodu, to dosięgają dziesiątków miljonów.

I niewiadomo naprawdę, co jest większą zbrodnią i nieszczęściem, czy ten trwający od czterech przeszło lat mord ludności chrześcijańskiej, czy to, że spodlony, ogłupiony i zahypnotyzowany przez żydostwo świat chrześcijański przez tyle czasu obojętnie przygląda się tej straszliwej krucjacie, usiłując, nadomiar za podszeptem tego żydostwa, znaleźć dla tej zbrodni dziejowej wytłumaczenie i usprawiedliwienie w rzekomej walce o lepszy porządek na świecie, o prawa biednych i uciemiężonych, o wyższe ideały prawdy i sprawiedliwości.

Historja wyda kiedyś swój wyrok w tej sprawie, lecz wyrok ten będzie straszliwem, bezlitośnem potępieniem całego współczesnego pokolenia, a szczególnie tych, którzy kierują losami narodów, państw i świata.

Na powyższe jednak rozwiązanie sprawy, na odwetowy mord żydów nie pozwala nam nasza etyka chrześcijańska i na szczęście, pomimo zaszczepionego nam przez żydostwo jadu zgnilizny moralnej, nie upadliśmy jeszcze do poziomu tego żydostwa, nie upadaliśmy tak nizko, abyśmy świadomie mogli to postawić sobie za cel akcji. Rzecz inna, że do tego może doprowadzić żywiołowy odruch zagrożonych w swoim bycie ludów i że hasło do tego może dać uciemiężona i mordowana przez żydostwo Rosja. Konkretnem zadaniem innych narodów na taką ewentualność winno być należyte przygotowanie się, aby nie być zaskoczonymi wypadkami, aby ująć ten żywiołowy odruch w pewne karby i nie dopuścić do osiągnięcia stąd korzyści jedynie przez żydostwo, jak to, niestety, niejednokrotnie bywało dotąd.

Drugi sposób rozwiązania kwestji żydowskiej — to asymilacja, czyli wchłonięcie i przetopienie żydostwa przez narody innych ras.

Doświadczenie wieków ery chrześcijańskiej poucza jednak, i cel ten nie da się osiągnąć, trzeba bowiem uprzytomnić sobie, i zaskrzepła w skorupie zabobonnych wierzeń dusza żydowska nie jest zdolną, pomimo złudnych nieraz pozorów, do przetopienia się i odrodzenia w najgorętszym nawet ogniu kultury aryjsko-chrześcijańskiej. Asymilacja natomiast, czyli wchłanianie żydostwa przez ludy aryjskie nawet w najmniejszych ilościach, ma te fatalne skutki, że zatruwa je i gangrenuje. Należy ponadto przypuszczać, i tendencje asymilatorskie inspirowane są zgóry przez świadome swych celów zwierzchnie kierownictwo żydów dla tem łatwiejszego szczepienia pierwiastków rozkładu i zgnilizny moralnej.

Nie mówimy tu o wyjątkach, nie mówimy o tych wypadkach, kiedy urodzeni w żydostwie jakiemś dziwnem zrządzeniem mają dusze nie-żydowskie. Jednostki tego rodzaju, czy to zachowując swoje żydowskie pochodzenie, czy te wyrzekając się jego, a przechodząc do szeregów innej narodowości, niczem nie wyróżniają się, a niekiedy, owszem, dodatnio wyróżniają się nawet z pośród innych obywateli zamieszkiwanego przez nich kraju. Ale, niestety, to są wyjątki, to są fenomeny. Dlatego też asymilacja, jako sposób rozwiązania kwestji żydowskiej, nietylko winna być odrzuconą, lecz winna budzić największe obawy i powodować nieprzerwaną czujność rasy aryjskiej.

Pozostaje zatem trzeci i bodaj jedynie celowy i skuteczny sposób rozwiązania kwestji żydowskiej, mianowicie — unieszkodliwienie żydostwa przez wyeliminowanie z pod jego rozkładowych wypływów ludów aryjskich, czyli, mówiąc ściślej, usunięcie żydów ze środowiska narodów o kulturze aryjsko-chrześcijańskiej. Postulat ten ma bardzo poważne i zupełnie wystarczające uzasadnienie w historjozofji i w odrębności światów żydowskiego i aryjsko-chrześcijańskiego. Z jednej bowiem strony pozostaje niezbita prawda, iż świat żydowski, pomimo pozornie niesprzyjających warunków i okoliczności, wynikających z faktu rozproszenia jego po całym świecie, nie uległ i nie ulega ani wynarodowieniu, ani ewolucji kulturalno-duchowej, przez wieki całe zachowując wszystkie swoje charakterystyczne cechy i odrębności. Z drugiej zaś strony etyka żydowska tak wyznaniowa, jak i życiowa o tyle jest odrębna i daleka od etyki wszystkich innych narodów, a szczególnie chrześcijańskich, i pogodzenie tych dwóch etyk, a co za tem idzie, i współżycie posługujących się niemi społeczeństw, jest rzeczą wykluczoną.

Trzeba raz to sobie uprzytomnić, że dwie te etyki nie są ani współmierne, ani współrzędne, a uprzytomniwszy to, wyciągnąć stąd wszystkie należyte konsekwencje.

Współżycie chrześcijanina z żydem jest tem samem, co walka człowieka uzbrojonego w gołą pięść z człowiekiem uzbrojonym w broń białą lub palną. Jak w tym wypadku walka nie jest równą, tak i walka życiowa świata chrześcijańskiego z światem żydowskim nie jest i nie może być równą, żydostwo bowiem nietylko nie przebiera, ale ma nawet obowiązek uciekania się do stosowania najbardziej niegodziwych środków, gdy natomiast świat aryjski skrępowany jest zasadami nauki i etyki chrześcijańskiej.

Gdy chrześcijanin mówi: „nie czyń drugiemu, co tobie nie miło“ i na tem opiera i buduje cały swój stosunek i współżycie z innymi, żyd w stosunku do nie-żyda powoduje się zasadą wręcz odwrotną. Gdy chrześcijanin widzi w każdym innym człowieku bliźniego, gdy podstawy współżycia społeczeństw chrześcijańskich stanowią miłość, sprawiedliwość, współczucie, żydowi nakazanem jest widzieć w chrześcijaninie goja, czyli coś gorszego niż bydlę i wedle tego ustalić swój do niego stosunek. Wobec tego wynik walki jest tu zgóry przesądzony, stosować bowiem metody walki sprzeczne z istotą chrześcijanizmu Aryjczyk nie może, gdyż przestałby być sobą i dlatego w tej nierównej walce on upaść musi i upada.

Oto, czem się tłumaczą zastraszające postępy w podboju świata przez żydów. Odnoszą oni zwycięstwa nie dlatego, że są silni, a dlatego jedynie, że świat chrześcijański jest wobec nich bezbronny. Ubolewać należy, że świat tak długo nieświadom był tej prostej prawdy. Można to wytłumaczyć jedynie nieustannem hypnotyzowaniem go przez żydostwo, co znakomicie potwierdza zarazem tezę o bezstronności świata chrześcijańskiego.

Z tem większą stanowczością i zdecydowaniem należy przeto postawić postulat o usunięciu żydów ze środowiska narodów chrześcijańskich t e r a z , kiedy niebezpieczeństwo żydowskie przybiera co raz bardziej realne kształty, a świadomość tego niebezpieczeństwa budzi się, rośnie i utrwala, domagając się coraz natarczywiej radykalnego rozwiązania tej palącej sprawy.

Spojrzymy teraz na sprawę z innej strony.

Naturalnem i całkiem zrozumiałem zjawiskiem jest dążenie poszczególnych narodów, plemion i szczepów do samodzielnego i niepodległego bytu na własnem terytorjum i w duchu własnej państwowości. Cóż my widzimy pod tym względem u żydów? Zamiast skupienia się, dążenie do coraz większego rozproszenia po świecie; zamiast aspiracji niepodległościowych, uporczywe dobijanie się praw i warunków możliwie samodzielnego bytu w ramach innych państwowości. Zjawisko to jest tem bardziej zdumiewającem, jeżeli się zważy wybitną odrębność plemienną żydostwa, cechy jego duszy, charakteru i całej osobistości, jeżeli się przyjmie pod uwagę, i naród ten dał zdumiewające dowody swej żywotności, nie poddaje się wynarodowieniu i nie stanowi etnicznego materjału, któryby mógł być pochłonięty przez inne plemiona.

A że istnieje pewien odłam żydostwa, dążeniem którego jest odbudowa własnego niepodległego państwa, to jednak pobudki i szczerość dążeń tego odłamu budzą po ważne wątpliwości. Pomimo to, albo raczej może właśnie dlatego, aspiracje i dążenia odłamu sjonistów winny być uznane jako niezaprzeczalne prawo całego narodu żydowskiego do samodzielnego, niepodległego bytu w ramach jego”własnej państwowości. Błąd dziejów’ winien być wreszcie stwierdzony i naprawiony.

Nie przesądzając sprawy zrealizowania powyższego postulatu pod względem terytorjalnym, czy to ma być Palestyna, czy jaki inny kraj, należy najsampierw uroczyście potwierdzić prawo pod tym względem narodu żydowskiego i jako prosta stąd konsekwencja uznać żydów w drodze prawodawczej we wszystkich krajach, za obcokrajowców.

Jeżeliby zaś żydzi opierali się takiemu rozwiązaniu sprawy, t. j. rezygnowali z przyrodzonych i naturalnych praw każdego narodu do samodzielnego, niepodległego bytu, daliby niezbite dowody i niewzruszone świadectwo, i nie są tem, czem są wszystkie inne narody na świecie, że samodzielność jest im obcą i niepotrzebną. A jeżeli dążą i dobijają się tej samodzielności w ramach innych państw, to mają w tem swoje wyrachowanie, mają ukryte cele, a przedewszystkiem ten, że nie chcą żyć i pracować, a chcą tylko pasorzytować. Rzecz zrozumiała, i uwzględniać i popierać tego rodzaju nienaturalne dążenia żydów żaden inny naród niema ani obowiązku, ani potrzeby.

Weźmy wreszcie prawo o mniejszościach narodowych.

Zasadniczo nic przeciwko temu prawu mieć i powiedzieć nie można. Komentowanie jednak i stosowanie tego prawa musi być logicznem i uzasadnionem. Jakkolwiek jest to pomysł żydowski i jakkolwiek żydzi, korzystając z swoich wpływów, wprowadzili go do traktatów pokojowych, przysługiwać to prawo im właśnie nie może, a to dla powodów następujących.

Klauzule o mniejszościach narodowych mogą mieć zastosowanie jedynie na podstawie wzajemności, a więc w Polsce w stosunku do Niemców, Czecho – Słowaków, Rumunów, Rosjan i t. p. o tyle, o ile w wymienionych narodowych państwach zabezpieczone będą prawa dla mniejszości narodowych polskich. Niema zaś najmniejszych podstaw prawnych, niema żadnego tytułu dla podciągnięcia pod to prawo ludności żydowskiej. Gdyby bowiem tak rozciągłe komentować to prawo, z równą słusznością winni by z niego korzystać Cyganie, Karaimi, Tatarzy i t. p. A przecie nikomu nawet w myśli nie powstało, ażeby stosować do takich mniejszości klauzule traktatowe.

Zabezpieczenie praw mniejszości narodowej dla żydów mogłoby mieć miejsce jedynie w tym wypadku, gdy by żydzi posiadali swoje państwo, a Polacy znaleźli się w obrębie tego państwa i korzystali na prawach wzajemności z klauzul o mniejszościach. Może to kiedyś nastąpi. Ale dopóki tego niema, prawo o mniejszościach żydom przysługiwać nie może, gdy jest to niesłychanem, nieusprawiedliwionem i nieuzasadnionem ich uprzywilejowaniem. Podstępne zaś i nielogiczne komentowanie klauzul winno być sprostowanem.

A więc, rozpatrując kwestję żydowską ze wszystkich możliwych stron, dochodzimy do jednego jedynego wniosku, i żydzi, jako całkiem odmienny gatunek rodzaju ludzkiego, nie nadają się do współżycia z innymi narodami i muszą być wyeliminowani z ich środowisk. To leży nie tylko w interesie wszystkich innych narodów, nie tylko jest kwestją spokoju i równowagi świata, lecz w takiem rozwiązaniu tkwi dobro samego narodu żydowskiego. Samodzielny bowiem byt w ramach własnej państwowości jedynie może odrodzić ich duszę, przekształcić charakter, przetopić jaźń, jedynie życie w ich własnem środowisku, czyli, mówiąc trywialnie, wysmażenie się we własnym sosie przywróci im normalny, zdrowy pogląd na świat i życie, na ich własną wartość i uleczy ich od strasznej choroby — manji podboju i panowania nad światem.

Tylko takie ujęcie i rozwiązanie kwestji żydowskiej będzie całkowitem i ostatecznem. Uznanie bowiem żydów za cudzoziemców automatycznie rozwiązuje cały szereg spraw, które na innej drodze nigdy nie dadzą się rozwiązać. Pozbawienie żydów praw obywatelstwa pociąga takie konsekwencje, i pozostawanie ich w kraju będzie jedynie kwestją czasu, zależną od szybszego lub wolniejszego tempa realizowania tych konsekwencji.

Z chwilą uznania żydów za cudzoziemców zostaliby oni pozbawieni przedewszystkiem wszelkich praw politycznych, a więc wyboru i wybieralności do ciał państwowych i częściowo samorządowych, praw służby publicznej, tudzież praw w zakresie samorządu wyznaniowego. A co do praw majątkowych, toby wypadło wyznaczyć tu dłuższy lub krótszy okres czasu dla przeprowadzenia w tej dziedzinie likwidacji. Państwo posiadłoby tu tak rozległe prawa i możliwości, i wszystkie zakusy żydów co do ujarzmienia poszczególnych narodów zostałyby zniweczone i niebezpieczeństwo żydowskie w znacznym stopniu zażegnane.

Jeżeli kwestja żydowska nie będzie ujętą i potraktowaną tak szeroko i zasadniczo, będzie to oznaczało, i pozostanie ona w dawnej płaszczyźnie, czyli, że wszystkie usiłowania rozwiązania tej palącej i zaognionej sprawy sprowadzą się do walki z żydostwem w ramach samoobrony społeczeństwa.

Rozważmy zatem, czy i jakie mamy szanse na tej drodze do siągnięcia tak upragnionego celu, t. j. ekonomicznego pokonania żydostwa i zniewolenia go tą drogą do opuszczenia naszego kraju.

Przedewszystkiem musimy sobie zdać sprawę, i w warunkach, jakie się wytworzyły, absolutnie niemożliwem jest przeniesienie walki na grunt polityczny, lub prowadzenie tej walki, że tak powiemy, urzędowo, drogą jakiegoś specjalnego dla żydów prawodawstwa. Zresztą, jeżeliby nawet taka możliwość była, to wyniki tej walki byłyby bardzo problematyczne, a nawet wprost ujemne, każdy bowiem ucisk wywołuje reakcję i potęguje odporność i siłę uciśnionego. Czy trzeba na to lepszego dowodu, jak wyniki tego rodzaju walki i ucisku, uprawianego w swoim czasie przez carską Rosję.

Bilans dotychczasowej, prowadzonej przez nas, walki z żydostwem wypada w każdym razie na naszą niekorzyść. Jeżeli bowiem do sukcesów po naszej stronie możemy zaliczyć utrzymywanie w pewnych, niezbyt zresztą licznych, kołach świadomości o niebezpieczeństwie żydowskiem, oraz zniewolenie pewnej ilości żydostwa, i to nie najszkodliwszego, do wyemigrowania, to sukcesy żydów są o wiele poważniejsze i bezwzględnie przeważają nasze. Mianowicie, poza spotęgowaniem ich czujności, odporności i solidarności, do czego, mówiąc nawiasem, niemało przyczyniły się nasze metody walki, oni wygrali olbrzymie atuty przez wysunięcie w osobliwy sposób sprawy żydowskiej na grunt międzynarodowy i przez podstępnie narzuconą, korzystną dla nich, lecz pozbawioną wszelkich podstaw, interpretację praw o mniejszościach narodowych.

Perspektywy na przyszłość malują się jeszcze bardziej niepomyślnie. Zanim bowiem my zdołamy postąpić o jakiś krok naprzód na drodze odżydzenia tej lub innej dziedziny życia ekonomicznego, żydzi, korzystając z zdobytych obłudnie praw, wyrządzą nam takie szkody i tak urosną w siłę, że nasze rzekome sukcesy sprowadzą się do zera.

Zanim my z olbrzymim wysiłkiem będziemy walczyć o poszczególne placówki w handlu, przemyśle lub rzemiosłach, żydzi, korzystając z przewagi posiadanych środków materjalnych i poparcia międzynarodowej finansjery, zagarną w swoje ręce całe tereny gospodarstwa narodowego. Ostatnią przestrogą pod tym względem jest Francja, gdzie przy nikłym odsetku żydów, przeszło 40% mienia narodowego przeszło już do ich rąk. Zanim my będziemy prowadzić akademickie spory nad sposobami i metodami walki, żydzi do reszty zatrują duszę narodu, zamącą umysł, sparaliżują wolę.

My będziemy rozkładać walkę z żydostwem na dziesiątki lat, a oni tymczasem, korzystając z zdobytych wpływów na gruncie międzynarodowym i wysuwając co raz to nowe pomysły i koncepcje o bardzo zręcznie za maskowanych celach, w rodzaju rozmaitych organów rzekomej solidarności międzynarodowej, będą siać pomiędzy nami waśń i niezgodę, dzielić nas na obozy i partje, zaostrzać antagonizmy i szybkim krokiem zbliżą się do całkowitego opanowania rządów światem.

Oto weźmy np., wysunięty ostatnio przez Yanderlipa projekt Banku Stanów Zjednoczonych dla Europy. Czy kto może zagwarantować, że poza tym projektem nie kryje się nowy wielki zamach żydostwa w celu ostatecznego opanowania Europy przez międzynarodową finansjerę? A że tam trudno narazie dopatrzyć się wyraźnych cech zamachu, że tam występują ludzie, nie budzący, zdawałoby się, podejrzeń i że za tym projektem będzie może stać opinja najwybitniejszych jednostek wszystkich krajów, to przecie inaczej nie może być. Taka przecie jest taktyka i takie są wypróbowane metody postępowania kahału żydowskiego, czego liczne dowody daje historja, zwłaszcza najnowszych czasów, i co potwierdzają protokóły mędrców Sjonu. Zanim dobroduszny i łatwowierny, albo już zatruty i nikczemny Arja spostrzeże się, zanim mu się otworzą oczy na straszną rzeczywistość, zdradziecko przygotowane dzieło uciemiężenia go zostanie dokonanem.

Czy trzeba na to lepszego dowodu, czy trzeba lepszego zobrazowania sytuacji, jak to, że żydzi przez całe wieki prowadzą swoją zbrodniczą robotę, na drodze podboju świata, że oni nie przestają narzucać społeczeństwom aryjsko-chrżeścijańskim swej woli, zręcznie zamaskowanej najrozmaitszemi wzniosłemi hasłami, mającemi na celu rzekome dobro ludzkości — doskonalenie ustroju i sprawiedliwość społeczną, a zahypnotyzowany świat przyjmował to wszystko za dobrą monetę, szedł na pasku narzuconych mu świadomych i nieświadomych przywódców i był igraszką w ręku nielicznej, starannie ukrytej, garstki żydów-reżyserów. I tylko wypadkowi zawdzięczamy to, i uchylił się rąbek tajemnicy i świat powoli zaczyna przezierać na oczy.

Dla przekonania się o zastraszających wynikach destrukcyjnej roboty żydostwa w naszem, jak zresztą i innych społeczeństwach, dość rozejrzeć się badawczem okiem dokoła, dość uprzytomnić sobie wszechwładnie panujące w naszem życiu publicznem i prywatnem, duchowem i materjalnem, obłudę i demagogję, sprzedajność i wyzysk, egoizm i nienawiść, ażeby stwierdzić, iż zasady etyki i moralności chrześcijańskiej stały się właściwie odświętną szatą, w którą my skwapliwie śpieszymy się przystroić, ile razy nadarzy się sposobność zamanifestowania swego oburzenia pod adresem tych zjawisk, spółsprawrcami których jesteśmy my sami.

Dość uprzytomnić sobie, i na wszystkich szczeblach i we wszystkich działach tak administracji państwowej, jak i naszej narodowej siły zbrojnej roi się wprost od żydów i że kierownictwo nawą państwową spoczywa, jeżeli nie bezpośrednio w rękach żydów, to w rękach ich wysłanników i adherentów.

Najbardziej groźnem jednak jest to, i równocześnie zatracamy poczucie tej smutnej rzeczywistości i świadomości dokonywujących się w naszej duszy i jaźni zgubnych przeobrażeń. Doszło już do tego, i wszelkie usiłowania samoobrony przed tyranją żydowską, demaskowanie ich roboty rozkładowej, za podszeptem tychże żydów, my sami uznajemy za wstecznictwo i nie mamy dość odwagi, aby nazwać rzeczy po imieniu.

Rzecz zrozumiała, i poprzestawać w tych warunkach na walce w ramach samoobrony społecznej jest sprawą niedopuszczalną, walka ta bowiem, gdyby nawet była prowadzoną z całą energją, sprawnością i sprężystością, gdyby do niej stanął cały bez wyjątków naród, na co – nie łudźmy się – Polacy się nie zdobędą, to i w tym wypadku walka ta nie doprowadziłaby do zwycięstwa. Pamiętajmy tu o smutnych przykładach Francji, Anglji i innych krajów .

Oprócz odbijania zadawanych nam ciosów, musimy postawić sobie za cel obezwładnianie ręki i sparaliżowanie woli, która temi ciosami kieruje.

Z powyższego wyłaniają się takie tezy i wnioski:

1) Wybitne odrębności plemienne, a jeszcze w większym stopniu zbyt daleko posunięte odrębności w ustroju duchowym i moralnym żydostwa, czynią niemożliwem współżycie jego z innymi narodami, a szczególnie z narodami o kulturze aryjsko-chrześcijańskiej.

2) Jakkolwiek żydzi nie objawiają aspiracji niepodległościowych w takiej formie i stopniu, jakie są przyrodzonem i naturalnem zjawiskiem u każdego innego narodu, niemniej winno być stwierdzonem niezaprzeczalne prawo narodu żydowskiego do samodzielnego niepodległego bytu w ramach jego własnej państwowości, na jego własnem terytorjum, i jako prosta stąd konsekwencja, żydzi wszystkich państw i krajów winni być uznani za obcokrajowców.

3) Zbyt rozciągłe, sprzeczne z logiką i bezpodstawne komentowanie zawartego w traktatach pokojowych prawa o mniejszościach narodowych winno być skorygowane w tym sensie, i prawo to może mieć zastosowanie jedynie na podstawie wzajemności.

Żydzi zatem, jako nie posiadający tytułu wzajemności, pod żadnym pozorem nie mogą korzystać z tego prawa.

4) Dążenie do rozwiązania kwestji żydowskiej w myśl powyższych postulatów winno stanowić wytyczną linję polityki każdego narodowego państwa i podstawę działalności każdego chrześcijańskiego społeczeństwa.

5) Dla zapewnienia powyższym postulatom szybszego i łatwiejszego zrealizowania należy wezwać zarówno wszystkie narodowe polskie stronnictwa, jak i cały polski patrjotyczny ogół do przeprowadzenia przyszłych wyborów do ciał prawodawczych i samorządowych pod hasłem rozwiązania kwestji żydowskiej w myśl tych właśnie postulatów, aby na posłów do Sejmu i Senatu byli wybierani ci tylko, którzy przyjmą rzeczone postulaty za cel i podstawę swej działalności.

Dr Antoni Leparski

*     *     *

 

Przytoczony referat wygłoszony został jako pierwszy czwartego dnia  I. KONFERENCJI ŻYDOZNAWCZEJ (Warszawa, XII.1921). Jako drugi wystąpił Mirosław Obiezierski z wykładem pt. „Zasadniczy sposób rozwiązania sprawy żydowskiej”, którego tekst opublikujemy za kilka dni. Red. PCO.

 

 

Polish-Club-Online-PCO-logo-2, 2017.11.13.
Materiały nadesłane

Autor: Materiały nadesłane

  • Pitagoras Zielonooki

    Wspaniale, że przetrwał zapis z Konferencji żydoznawczej do naszych czasów. To naprawdę jest niebywałe,
    że ludzie i tak w to nie wierzą, inni nawet nie zauważają żydowskiego spisku. To jest właśnie tragedią największą. Kiedyś Pan Marschall McLuhan ujął to tak:
    *Tylko małe tajemnice muszą być strzeżone, wielkie trzymane są w sekrecie dzięki niedowierzaniu opinii publicznej*